Dodaj do ulubionych

odjechałam z wężem do gazu!!!!!

01.07.07, 10:41
gość na stacji paliw nie odłączył mi węża po tankowaniu gazu,było tak: koniec
tankowania, sygnał dzwiękowy, podałam pieniadze i kartę klienta, gośc karte
wypełnił, poszukał reszty, ja zaczęłam obchodzić auto żeby odjechać, ..... on
odszedł i zanim włączyłam silnik on stał już przy swojej budzie przed moją
przednią szybą - na myśl mi nie przyszło że nie odpiął wężą
Dobrze że wolniutko zaczęłam odjężdzać (zła nawierzchnia, dziury wysypane
żwirem) a tu szłyszę trzask, od razu stop. wyrwane z pół metra rurki
sterczące na zewnątrz. Miałam pasażera więc mam świadka ale co wy o tym
myślicie. Wizualnie: mam chyba złamaną rurkę doprowadzającą gaz do zbiornika
(gośc oczywiście mi , ściachany zderzak bo rurka przecięła go na dł ok 20 cm.
Zbiornik raczej cały, wróciłam do domu na benzynie. Jutro się zacznie bo
przy niedzieli nic koło mnie nie czynne.
Czyja wina i kto poniesie koszty doprowadzenia do stanu pierwotnego. Co
zrobilibyście na moim miejscu.
Obserwuj wątek
    • do.ki ale odjazd 01.07.07, 10:59
      > Czyja wina i kto poniesie koszty doprowadzenia do stanu pierwotnego. Co
      > zrobilibyście na moim miejscu.

      Twoja wina i Ty ponosisz koszt doprowadzenia do stanu pierwotnego zarowno swojego auta, jak i dystrybutora, bo ten tez mogl ucierpiec. No, w tym ostatnim przypadku chyba mozesz pokryc ze swojego OC.
      Za stan samochodu i gotowosc do jazdy odpowiada kierowca.
      • lopi1 Re: ale odjazd 01.07.07, 11:07
        Norma jest ze po skonczeniu tankowania gosc odpina waz, tak robia wszyscy i
        mysle ze jest taka opisana procedura. Poza tym to facet ze stacji obsluguje
        klienta i on powinien zadbac o to by klient nie odjechal z dystrybutorem.
        PZDR
        • tetlian Re: ale odjazd 03.07.07, 20:43
          Trudno orzec kto winny. Z jednej strony Ty zawiniłaś, odjeżdżając w ten sposób.
          Z drugiej strony on też, gdyż nie obsłużył prawidłowo klienta.
        • yooreck Re: ale odjazd 03.07.07, 22:00
          Bzdury piszecie. Nie chce mi się czytać pozostałych postów, ale powiem jedno:
          kierowcy nie wolno tankować gazu. Za wszystko odpowiada obsługa. Za wypięcie
          węża tym bardziej.
          • pato Re: ale odjazd 04.07.07, 08:30
            Z drugiej jednak strony, kierowca zanim ruszy powinien sie upewnić, że może to
            zrobić. Wyobraź sobie, że zaparkowałeś samochód, wysiadłeś na chwile cos
            załatwiłeś i wracasz po kilku minutach i ruszasz - oczywiście cofając. A tu
            bum, podczas Twojej nieobecności, ktoś postawił coś za Twoim samochodem, czego
            nie zobaczyłeś w lusterku np. walizkę. Wyobraź sobie że wtedy to Ty ponosisz
            koszty znieszczzenia przedmiotu, na który najechałeś. Oczywiście z OC, ale
            Twoja wina.
      • 1realista Re: ale odjazd 01.07.07, 11:59
        > Za stan samochodu i gotowosc do jazdy odpowiada kierowca.

        No ale zwykly kierowca nie moze tankować gazy bo to obsługa stacji przeszła właściwe szkolenie. Co więcej nie ma opracowanej procedury zabezpieczajacej przed odjechaniem kierowcy w takim przypadku. A jesli nie ma to oznacza że kierowca po zachowaniu mógł ocenić ze tankowanie zakończone. Dlatego mozna bedzie obciażyć stację.
        • kontik_71 Re: ale odjazd 01.07.07, 12:11
          A stacja najpewniej ma gdzies jakies pisemko gdzie stwierdza, ze nie ponosza
          odpowiedzialnosc itp.. Kierowca ma obowiazek dbania o bezpieczenstwo auta i do
          tego zasada ograniczonego zaufania.
          Autorka moze podac do sadu tego pana, ktory tankowal auto.. sprawa cywilna
          • 1realista Re: ale odjazd 01.07.07, 12:17
            Nie pana tylko firmę bo tankuje pracownik stacji i to dopiero po odpowiednim przeszkoleniu. Kierowcy przecież zabrania sie tankowania gazu.zatem to firma ma obowiazek opracować procedurę która wykluczy przypadki odjechania z węzem.
            • kontik_71 Re: ale odjazd 01.07.07, 12:21
              Kierowcy nie zabrania sie skontrolowania czy jego auto jest odpowiednio
              przygotowane do jazdy. Firmie autorka nic nie zrobi to byl jej obowiazek i nie
              dopelnila go.
              • 1realista Re: ale odjazd 01.07.07, 21:18
                Nie zapominaj rowneiz że przepisu zabraniaja oddalania sie pracownika podczas tankowania. A ucznil cos takiego zatem kierujący/a mogł/a pomysleć o zakonczeniu tankowania i swobodnej jeździe.
      • matt2 Re: ale odjazd 03.07.07, 18:30
        Na pewno nie - kierowca nie ma nawet prawa dotykać tego węża od gazu -
        tankowanie gazu akurat należy do obowiązków obsługi, na każdej stacji. Obsługa
        jest za tę czynność odpowiedzialna. W sumie kierowca by nie musiał nawet
        wychodzić z samochodu - wystarczy, że powie ile tego gazu ma być i poda
        pieniądze przez szybę uchyloną. Ewidentnie koleś ze stacji powinien naprawić
        dystrybutor we własnym zakresie, to cię nie powinno obchodzić, a co do
        samochodu... to nie wiem jak to jest

        Matt
        • ppo Re: ale odjazd 04.07.07, 00:17
          W sumie kierowca by nie musiał nawet
          > wychodzić z samochodu - wystarczy, że powie ile tego gazu ma być i poda
          > pieniądze przez szybę uchyloną.

          ...przypalając sobie jednocześnie papierosa?

          Podczas tankowania LPG należy wysiąść z samochodu. Swoją droga niezłym
          kamikadze trzeba być, żeby jeździć jakimś 125p czy polonezem na LPG. Przecież
          to śmierdzi ulatniającym się gazem nawet jak na parkingu stoi!
          • tomek854 Re: ale odjazd 07.07.07, 17:08
            ppo napisał:

            > W sumie kierowca by nie musiał nawet
            > > wychodzić z samochodu - wystarczy, że powie ile tego gazu ma być i poda
            > > pieniądze przez szybę uchyloną.
            >
            > ...przypalając sobie jednocześnie papierosa?

            Skąd ten niesamowicie mądry i światły wniosek? :-)
            >
            > Podczas tankowania LPG należy wysiąść z samochodu. Swoją droga niezłym
            > kamikadze trzeba być, żeby jeździć jakimś 125p czy polonezem na LPG. Przecież
            > to śmierdzi ulatniającym się gazem nawet jak na parkingu stoi!

            a mógłbyś mi może zdradzić dlaczego to akurat pomylonezy i duże fiaty śmierdzą?
            Ja jeździłem parę lat dużym fiatem na gaz i w moim nic nie śmierdziało, więc nie
            widzę, dlaczego miałbym być wrzucony do szufladki kamikaze. Oczywiście, jak
            instalacja jest wadliwie założona albo uszkodzona, to może śmierdzieć (popularne
            to było z tego co wiem na przykład w Lanosach) ale to może się zdarzyć tak samo
            w dużym fiacie jak w jaguarze.
    • lopi1 Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 01.07.07, 11:03
      hm a ja sie zastanawialem po co na stacjach BP przed samochodem podczas
      tankowania gazu stawiaja tabliczke -tankowanie.
      Teraz juz wiem.
      Wina jest po stronie raczej stacji, jesli nie ma samoobslugo to powinien
      obsluga powinna zadbac o bezpieczenstwo. Z drugiej strony kierowca nie powinien
      myslec o dupie maryni.
      PZDR
      • mobile5 Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 01.07.07, 11:31
        opi1 napisała:
        Z drugiej strony kierowca nie powinien
        > myslec o dupie maryni.

        Tego się na szczęście jeszcze nie da zakazać.
        • rraaddeekk Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 01.07.07, 13:25
          Tabliczkę zabrał sprzed maski?
          Jeśli zabrał, to wina stacji.

          Niestety chyba nie wszystkie stacje mają procedurę stawiania takiej tabliczki
          przed tankującymi gaz.
    • edgar22 Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 01.07.07, 17:22
      Nie wiem, jak można nie zauważyć, że wąż jest wciąż podpięty.
      Nie znam procedur stacji i w związku z tym nie powiem, czy i jak zawinił jej
      pracownik, ale uważam, że główny udział w tym zdarzeniu ma Twoje gapiostwo.
      Niestety.
      • anmar123 Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 01.07.07, 17:54
        Zdarzało mi się, że przed autkiem pracownik stawiał "pachołka". Bodajże BP w Łasku. Nie wiedziałem dlaczego. Teraz wiem. A swoją drogą sprawdzem, czy pracownik przykręcił zaślepkę na zawór. Kiedyś nie sprawdzałem i musiałem kupić nową.
      • dj80 Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 03.07.07, 21:04
        Ja mam wlew paliwa w prawym rogu tylnego zderzaka. Jak tylko powiem tankującemu "do pełna" zmykam do budynku stacji po gazety czy jakiegoś hot-doga. Idąc do samochodu nie widzę, czy wąż jest odpięty, czy nie. I nigdy tego nie sprawdzam. Jeśli jednak nie byłby odpięty - nie mów, że to byłaby moja wina. Zatankowanie samochodu to psi obowiązek obsługi stacji. A tankowanie nie kończy się na wyączeniu dopływu gazu - ostatnią czynnością jest odłączenie przewodu od tankowanego samochodu. Skoro pracownik stacji zamiast odłączyć przwód myślał o pierdołach, teraz powinien za to beknąć. Poszkodowany ma możliwość dochodzenia roszczeń od stacji, natomiast stacja może obciążyć kosztami pracownika (jeśli zrobił to nieumyślnie, a ciężko będzie udowodnić, że było inaczej, to może chłopak beknąć do wysokości 3 pensji).
    • alleluja_i_do_przodu Nie ma się co przejmować, zdarza się najlepszym 01.07.07, 22:58
      www.youtube.com/watch?v=5qNm7Fcvwz4
      • primo555 Re: Nie ma się co przejmować, zdarza się najlepsz 02.07.07, 00:16
        WINA STACJI, bezproblemowo wygrywasz sprawe, rozmwiaj z wlascicielem, powinien
        pokryc koszty zwiazane z uszkodzeniem samochodu, ewidentna wina stacji, a jak
        wlasciciel bedzie sie migal powiedz z eoddajesz sprawe do sadu , wtedy zapewne
        sie z Toba dogada, bo wie ze przegra

        Znajomy mial podobna sytuacje i to pracownik stacji ktory obslugiwal
        dystrybutor pokryl straty
    • habudzik Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 02.07.07, 00:42
      Nie jeździłem na gazie i nigdy nie bede ale z tego co słyszałem cała procedura
      tankowania nie może być prowadzona przez kierowce tylko prze wykwalifikowanego
      pracownika stacji więc i jego jest odpowiedzialność za ewentualne problemy .
      Chyba że ma świadka na to że nie zezwolił Ci na odjazd a Ty sama na własną ręke
      to zrobiłaś .
      • rraaddeekk Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 02.07.07, 09:57
        habudzik ma rację!

        Tankowanie gazu nie może być samoobsługowe, więc to stacja odpowiada za tę
        czynność do końca (do zamkręcenia korka wlewu u Ciebie).

        Przegrasz sprawę tylko wtedy, gdy sąd uzna, że pracownik zrobił wszystko
        zdognie z procedurą, aby Cię powstrzymać, ale Ty i tak ruszyłaś nie zważając na
        jego próby powstrzymania Cię.
        • romando1 Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 02.07.07, 13:15
          Pracuję na stacji autogazu i znam różne sytuacje.Przede wszystkim kierowcy
          samoch. na LPG wpatrzeni są tak w cenę autogazu ,że niektórzy wsiedli by w w
          nie swoje auto, nie mówiąc o sprawdzeniu czy wąż jest podłączony.Na stacjach
          samoobsługowych z benzyną też można odjechać z wężem i kto tam ponosi winę?
          Czasem tankuję samochody sprowadzone z oryginalnym gazem i wlew jest
          umieszczony w błotniku lub innym widocznym miejscu. W polsce montuje się wlewy
          w różnych miejscach byle nie było widać, pod zderzakiem ,za tylnum kołem itd.
          żeby podłączyć wąż trzeba czasem na kolanach szukać wlewu szczególnie jak żona
          podjedzie samochodem męża i nnie wie o co chodzi.Czy to wstyd mieć założony LPG?
          • rraaddeekk Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 02.07.07, 13:50
            romando1 napisał:

            >Na stacjach
            > samoobsługowych z benzyną też można odjechać z wężem i kto tam ponosi winę?

            To właśnie zasadnicza różnica.
            W przypadku gazu nie ma mowy o samoobsłudze, dlatego wina jest bezspornie po
            stronie stacji.
            • edgar22 Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 02.07.07, 14:17
              > W przypadku gazu nie ma mowy o samoobsłudze, dlatego wina jest bezspornie po
              > stronie stacji.

              Poza opisywanymi tu sporadycznymi przypadkami stawiania pachołka przed
              samochodem, NIGDY nie zdarzyło mi się otrzymać od obsługi stacji jakiegokolwiek
              sygnału do odjazdu.
              Ruszając zawsze byłem na 100% pewien, że pracownik stacji skończył tankować -
              czyli m.in. odłączył wąż. Nadal nie rozumiem, jak można nie zwrócić na to uwagi.
              • rraaddeekk Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 02.07.07, 14:59
                Ja też nie rozumiem jeak się można wywrócić zimą na oblodzonym chodniku ;-)

                Jednak wina jest po stronie właściciela chodnika i to od wypłaca odszkodowanie,
                a też mógłby powiedzieć "trzeba było uważać".

                Prawa jest prawem i chroni gapę na oblodzonym chodniku i analogicznie na stacji
                LPG.
                • edgar22 A jakie jest to prawo w przypadku tankowania LPG? 02.07.07, 15:07
                  Poza zakazem samodzielnego tankowania, o czym można przeczytać na każdym
                  dystrybutorze, jest jakieś "prawo" na ten temat?
                  • rraaddeekk Re: A jakie jest to prawo w przypadku tankowania 02.07.07, 23:01
                    edgar22 napisał:

                    > Poza zakazem samodzielnego tankowania, o czym można przeczytać na każdym
                    > dystrybutorze, jest jakieś "prawo" na ten temat?

                    To chyba oczywiste, że jeśli tylko pracownik może dokonać tej czynności, to
                    jest odpowiedzialny za skutki.
              • dziczku Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 03.07.07, 22:05
                A ja potrafię sobie to wyobrazić. Jak sobie przypominam, zazwyczaj stałem przy
                gościu, w chwili kiedy tankował. Zazwyczaj. Ale czasem człowiek odchodzi, bądź
                stoi tak, że nie patrzy na wlew (u mnie jest po prawej stronie). Odchodzi,
                chociażby po to żeby zapłacić, wziąć portfel z samochodu. Do tej chwili nie
                wyobrażałem sobie takiej sytuacji. Z opisu wygląda ewidentnie na to, że gość na
                stacji po prostu się zamyślił i odszedł nie odpinając węża. W tej chwili
                podchodzę do lewych przednich drzwi po portfel, idę do budki na wprost
                (dokładnie tak samo, jak w opisie zbudowana jest stacja, na której zazwyczaj
                tankuję), płacę i odjeżdżam.
                Dobry post - już będę zwracał na to uwagę. Poza tym - wina stacji.
      • iberia.pl Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 02.07.07, 16:05
        habudzik napisał:

        > Nie jeździłem na gazie i nigdy nie bede

        jakie to ma znaczenie dla opisanej shtuacji? ŻADNE, to po co tak zaznaczasz, ze
        ty nie jezdziles i jezdzic nie bedziesz (jasnowidz jaki czy co?) ?Czujesz sie
        lepszy, ze tankujesz 95/98 czy ON?
        • loyezoo Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 02.07.07, 16:25
          Ciekawy jestem jak koleżanka poradziłaby sobie chociażby w Niemczech gdzie w
          zasadzie jest wszędzie samoobsługa na stacjach z LPG (przynajmniej tylko na
          takie trafiałem)
          • iberia.pl Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 02.07.07, 20:57
            loyezoo napisał:

            > Ciekawy jestem jak koleżanka poradziłaby sobie

            ja czy autorka?

            >chociażby w Niemczech gdzie w
            > zasadzie jest wszędzie samoobsługa na stacjach z LPG (przynajmniej tylko na
            > takie trafiałem)

            zgadza sie, mialam to szczescie, ze trafilam na zyczliwych rodakow oraz
            Wlochow :-), ktorzy mi uzyczyli koncowke :-)))
            • jorn Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 05.07.07, 20:41
              iberia.pl napisała:

              > zgadza sie, mialam to szczescie, ze trafilam na zyczliwych rodakow oraz
              > Wlochow :-), ktorzy mi uzyczyli koncowke :-)))

              To szczęście nie było ci potrzebne - co najmniej kilkadziesiąt razy tankowałem lpg na różnych stacjach w Niemczech i NIGDY nie zdażyło mi się, żeby stacja nie dysponowała przejściówką pozwalającą zatankować samochód przystosowany do tankowania w Polsce (często tylko chcieli za te przejściówki kaucję). Co innego w Belgii (zwykle nie mają), czy w Holandii (różnie z tym bywa, często mają tylko przejściówkę na system niemiecko-belgijski).

              Pozdrawiam
              • zawijas Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 07.07.07, 23:22
                witam,
                ja sobie kupiłam przejściówkę... 20 Euro, na niemieckiej stacji. Przydała się
                na tej samej trasie w Belgii, Holandii. Tankowałam sama. Płaciłam niestety też:)
                z
        • habudzik Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 02.07.07, 17:18
          iberia.pl napisała:

          > habudzik napisał:

          > jakie to ma znaczenie dla opisanej shtuacji? ŻADNE, to po co tak zaznaczasz, ze
          >
          > ty nie jezdziles i jezdzic nie bedziesz (jasnowidz jaki czy co?) ?Czujesz sie
          > lepszy, ze tankujesz 95/98 czy ON?

          Nie . Boje się tankować gazowate paliwo . Ty jak zwykle wąchasz , wąchasz i
          wywęszyłaś jakiśpodtext w mojej wypowiedzi .
          • fazi_ze_sztazi Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 02.07.07, 18:55
            habudzik napisał:
            > Nie . Boje się tankować gazowate paliwo


            a czego sie boisz? ze wybuchnie, ze silnik zniszczy?
            pzdr.
          • iberia.pl Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 02.07.07, 20:58
            habudzik napisał:

            > Nie . Boje się tankować gazowate paliwo .

            tchorz:-DDDDDDDDDDDDDDDDDDD taki duzy a sie boi :-PPPPP
            • habudzik Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 02.07.07, 23:53
              iberia.pl napisała:

              > tchorz:-DDDDDDDDDDDDDDDDDDD taki duzy a sie boi :-PPPPP
              >

              A skąd wiesz że jest duży ???
              • iberia.pl Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 05.07.07, 20:31
                habudzik napisał:

                > A skąd wiesz że jest duży ???

                nie chce mi sie grzebac w wyszukiarce ale kiedys sie chwaliles, ze mimo
                wysokiego wzrostu-185-190 dobrze Ci sie jezdzi A-klasa.
        • morderator smietniczek trollu n/t 02.07.07, 19:59
          • iberia.pl do "moderatora" 02.07.07, 20:58
            do mnie byl ten smietniczek?Przykro mi bardzo ale twoje niedoczekanie:-DDDDD
            • habudzik Re: do "moderatora" 02.07.07, 23:52
              iberia.pl napisała:

              > do mnie byl ten smietniczek?Przykro mi bardzo ale twoje niedoczekanie:-DDDDD

              Wiemy , wiemy . "Dziobiesz" w akwarium . Lizus
              • iberia.pl Re: do habudzika 03.07.07, 12:49
                habudzik napisał:

                >> Wiemy , wiemy . "Dziobiesz" w akwarium . Lizus

                w doopie byles i guzik widziales-jedyny komentarz jaki pasuje do twojej
                wypowiedzi.
      • habudzik Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 06.07.07, 01:31

    • derduch Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 03.07.07, 06:41
      Dla mnie całe zdarzenie świadczy dobitnie o debiliźmie autorki, taka osoba
      powinna kierować ewentualnie taczką albo karuzelą.
      Tym razem to był wąż od gazu, następnym razem może to być czyjeś dziecko...
      • perro69 zgadzam się :) 03.07.07, 11:58
        nie potrafię nawet wyobrazić sobie jaki stan umysłu trzeba reprezentowac aby
        odjechać z wężem :))))
        kobieto - jesteś katastrofą genetyczną! mam nadzieję, że nie masz i nie
        będziesz mieć dzieci.
        • dj80 Re: zgadzam się :) 03.07.07, 21:06
          Jeżeli liczba w twoim nicku symblizuje ulubioną pozycję seksualną, to też nigdy nie będziesz miał dzieci. I całe szczęście. Mogłyby nie wytrzymać ciągłej presji tak doskonałego ojca.
          • perro69 zdrowy rozsądek to nie doskonałość 04.07.07, 07:40
            jeśli wszystko kojarzy ci się z seksem to... współczuję rodzinie, a szczególnie
            dzieciom.
            zdrowy psychicznie człowiek po zakońzceniu gotowania na kuchence gazowej
            zakręca kurek a nie zdmuchuuje płomień.
      • wesoly_siewca_pesymizmu Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 03.07.07, 15:53
        A kto przywiązuje dziecko do samochodu? Idiotyczny argument.
        Leczcie się obydwaj, koleś skończył tankować i jego obowiązkiem było odczepienie
        węża.
      • klein4400 Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 03.07.07, 18:37
        moze sie po prostu zamyśliła na moment? ciebie to nigdy nie spotkało cyborgu?
      • dewulot1 Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 05.07.07, 20:40
        > powinna kierować ewentualnie taczką albo karuzelą.

        Puscilaby w ruch karuzele akurat wtedy kiedy polowa gosci wsiada a druga polowa
        wysiada.
    • kerryman Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 03.07.07, 12:10
      jak przejedziesz pieszego na pasach to powiesz "nie mial prawa tam byc, bo
      mialam zielone swiatlo"? czy tak trudno wyjsc z samochodu i sprawdzic czy
      wszystko jest ok? dobrze ze nie ma samoobslugowych stacji LPG bo by wybuchaly co
      chwile.
    • soul.brother musisz byc atrakcyjną kobietą jesli personel 03.07.07, 12:18
      musisz być atrakcyjną kobietą jeśli personel stacji zapomniał odłączyć samochód
      od dystrybutora!
      • iberia.pl Re: musisz miec atrakcyjne auto jesli personel 03.07.07, 14:14
        jeśli personel stacji zapomniał odłączyć samochód od dystrybutora!
        • wesoly_siewca_pesymizmu Re: musisz miec atrakcyjne auto jesli personel 03.07.07, 15:54
          A nie wąż od samochodu?
    • 24volt Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 03.07.07, 13:58
      po pierwsze to ciesz się, że nic się nie stało. Mogło dojść dojść do
      niekontrolowanego wycieku (pewnie na szczęście było łącze zrywalne na wężu.

      Obsługa stacji ponosi pełną odpowiedzialność za proces tankowania od początku
      do końca. Wyjątkiem, jeśli odjedziesz zanim skończy się tankowanie - czyli w
      trakcie.
      Rada, ja ZAWSZE sprawdzam, czy wąż jest odłączny i zaślepka prawidłowo
      zamknięta. Bezpieczeństwo przede wszystkim.
    • fragile_f Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 03.07.07, 16:18
      Hej,

      Przydazyla mi sie identyczna historia. Poszlam zaplacic, wracam - pan od gazu
      tankuje inne auto(orlen, wiec kilka dytrybutorow od gazu). Zyczyl mi szerokiej
      drogi i pomachal łapka. No to odjezdzam.. Oderwal mi sie zderzak (z zaczepow),
      na szczescie instalacja byla ok. Bez problemow pan podpisal oswiadczenie, ze
      jest to jego wina. Zderzak mi naprawili, zawiozlam rachunek - pan oddal
      pieniadze. Dla jego usprawiedliwienia dodam, ze byl to 1. stycznia ;-) i byl
      chyba ciutke zmeczony..

      Jak dla mnie jest to oczywista wina pracownika stacji. To on jest odpowiedzialny
      za tankowanie gazu, ja jako kierowca - nie mam prawa dotknac sie do
      dystrybutora. To on jest przeszkolony i on powinien dokonac odpiecia weza.

      Pozdrawiam i zycze powodzenia z autem :)
    • miela Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 03.07.07, 17:06
      Wedlug mnie to obsluga stacji powinna tego pilnowac.
      Nie napisalas czy to on tankowal czy to byla samobsluga. Jak on tankowal to jego
      wina jest ewidentna i powinien poniesc koszty naprawy.
      • anima2006 Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 03.07.07, 17:27
        Jeżeli nie ma samoobsługi przy tankowaniu gazu to przeszkolony pracownik
        powinien dopilnować, żeby skończyło się ono bezpiecznie - czyli raczej wina
        leży po stronie stacji. Dziwi mnie trochę, że od razu, na gorąco nie
        spisaliście protokołu... Ale skądinąd ja mam nieprzyjemny, ale bardzo użyteczny
        zwyczaj traktowania ludzi jak kretynów i w związku z tym zawsze sprawdzam, czy
        zamknęli wlew, wkręcili korek itp. Parę razy uchroniło mnie to przed
        wychlapywaniem się paliwa i innymi nieprzyjemnościami w sytuacjach rozmaitych.
    • iffa4 Mialam podobna sytuacje 03.07.07, 18:32
      Mialam podobna sytuacje. Gosc tankowal mi gaz na duzej stacji, w trakcie
      tankowania zapytalam, czy moge isc na stacje (tam sie placi), powiedzial ze ok,
      poszlam, zrobilam jeszcze zakupy, gosc w miedzyczasie wrocil na stacje, wlasnie
      jemu zaplacilam i od niego wzielam fakture. Wydawaloby sie wszystko ok, prawda?
      Odjechalam, NIC nie poczulam, pojechalam 'gierkowka' wwa- katowice z szybkoscia
      tak ze 100/godz, po jakichs 5 km dopedzil mnie inny osobowy, przyhamowal i
      zaczal dawac znaki, ze cos jest nie tak z moim wozem. No ale przeciez
      ostrzegaja, ze to metoda bandytow, wiec nie bede sie sluchac, chcialam nacisnac
      gaz, spojrzalam w lusterko .... i oniemialam. Stanelam, okazalo sie ze waz
      wyrwal sie przy jakiejs zlaczce i wloklam za soba tak ze 2 metry. Sama nie
      dalam rady odpiac weza od wlewu gazu (jest jakis przycisk czy cos), zaladowalam
      wiec weza do bagaznika, zeby sie nie ciagnal i wooolniutko z powrotem na
      stacje. Wchodze roztrzesiona, mowie co sie stalo ..... A WSROD PERSONELU
      PANIKA. Przeprosiny. Kawa. Kawa mrozona gratis na droge. Moze komplet szklanek
      i talerzykow? Nowy korek od wlewu gazu (stary ktos juz zdazyl chyba zabrac).
      Tankowanie gratis (bo gaz sie ulotnil). Telefon do serwisu jakiegos, przyjazd
      faceta ktory mi sprawdzil, czy wlew jest w porzadku. Numery telefonow do
      aktualnie urzedujacej zmiany, ze jakby cos nie tak, to zeby dzwonic do nich i
      nie skladac skargi. Szczerze mowiac bylam tak roztrzesiona, ze moglam normalnie
      kogos zabic tym fruwajacym wezem, ze siedzialam tylko i warczalam - moze stad
      te wszelkie umizgi. Wydobylam od nich pare istotnych dla Ciebie informacji:
      1. normalny czlowiek nie ma prawa tankowac gazu i dotykac sie do jakichkolwiek
      wezy - nie jest przeszkolony
      2. pracownik moze odejsc od samochodu, ktory tankuje, dopiero po zakonczeniu
      taknowania
      Jest to wiec ewidentna wina osoby obslugujacej dystrybutor i ona powinna
      poniesc wszelkie koszty.
      Co bym zrobila? Jak najszybciej poszla do wlasciciela stacji / kierownika /
      managerai zazadala usuniecia na koszt stacji wszelkich szkod. Plus zaplaty za
      Twoje zciachane nerwy, za Twoj czas itp. Po panice na stacji, na ktorej mi sie
      to przytrafilo, mniemam, ze takie pozostawienie weza to sprawa absolutnie
      karygodna. Dobrze, ze masz swiadka.
      Powodzenia i relacjonuj.
      • iffa4 do tych co nie maja gazu 03.07.07, 20:15
        Jeszcze jedno - widze na tym forum duzo osob, ktore - sadzac z tresci postow -
        nie maja instalacji gazowej. Wiedzcie, ze:

        1. w Polsce kierowca NIE MA PRAWA SAMODZIELNIE TANKOWAC GAZU - do tego musi byc
        przeszkolony pracownik stacji. Wpisy typu 'czy byla samoobsluga' nie sa wiec
        zasadne.

        2. pracownik tankujacy NIE MOZE ODEJSC DO SKONCZENIA TANKOWANIA I MA OBOWIAZEK
        ZALOZYC ZASLEPKE NA WLEW GAZU w aucie, ktore zatankowal

        3. czesc aut - np moje - ma wlew gazu z przeciwnej strony niz kierownica.
        Czesto przy tankowaniu gazu nie wysiada sie nawet z auta, a juz nie widze
        powodow, zeby przechodzic na druga strone, tam gdzie jest wlew - bo niby po
        co ?? Mowie, ile chce gazu, pracownik tankuje, PRZY ZAKONCZENIU TANKOWANIA
        DYSTRYBUTOR ZACZYNA GLOSNO BUCZEC - wiec wiadomo, ze to juz koniec. Wtedy
        pracownik zamyka wlot gazu, wyjmuje waz, zakreca zatyczke w aucie. Albo
        podchodzi do mnie i mu place, albo podjezdzam pod budynek stacji zeby zaplacic.
        Sa to tak oczywiste procedury, ze nawet siedzac za kierownica wie sie, co
        pracownik robi.

        W tym przypadku facet zwalil procedury - zakrecil wlot gazu w dystrybutorze
        (nie buczalo), zapomnial wyjac weza i sobie poszedl.

        Z przepytania znajonych gwarantuje wam, ze 99% uzytkownikow gazu nie patrzy,
        czy pracownik wiesza kabelek, czy nie - odszedl od auta, znaczy zatankowane i
        mozna placic albo odjezdzac. Nie opowiadajcie wiec bzdur typu 'Z drugiej strony
        kierowca nie powinien myslec o dupie maryni' czy 'debiliźmie autorki, taka osoba
        powinna kierować ewentualnie taczką albo karuzelą'.


        • edgar22 Re: do tych co nie maja gazu 03.07.07, 20:32
          > Jeszcze jedno - widze na tym forum duzo osob, ktore - sadzac z tresci postow -
          > nie maja instalacji gazowej.

          Jeździłem swego czasu na LPG. :)

          > Sa to tak oczywiste procedury, ze nawet siedzac za kierownica wie sie, co
          > pracownik robi.

          No właśnie o to chodzi. Widzimy, co pracownik robi, więc dobrze wiemy, czy wąż
          już jest odłączony, czy nie.

          > W tym przypadku facet zwalil procedury

          Bardzo możliwe, co nie uzasadnia nie zachowania ostrożności przez autorkę wątku.

          > Z przepytania znajonych gwarantuje wam, ze 99% uzytkownikow gazu nie patrzy,
          > czy pracownik wiesza kabelek, czy nie - odszedl od auta, znaczy zatankowane i
          > mozna placic albo odjezdzac.

          No to gratulacje. Rozumiem, że można się spodziewać kolejnych wątków w tym stylu?
        • doc_holiday Re: do tych co nie maja gazu 03.07.07, 20:39
          To wszystko prawda, ale...

          Kierowca ma OBOWIĄZEK sprawdzić stan pojazdu przed ruszeniem, więc wężyk
          powinien zauważyć. To, że nie ma prawa go podłączać/odłączać itd nic nie
          zmienia, samochód z podłączonym wężem NIE NADAJE SIĘ do jazdy i to jest chyba
          oczywiste? A to, że "99% uzytkownikow gazu nie patrzy, czy pracownik wiesza
          kabelek" niczego nie zmienia. Podejrzewam, że podobnemu odsetkowi kierowców
          zdarzyło się przekroczyć dozwoloną prędkość, itp. Moim zdaniem wina jest
          zarówno po stronie kierowcy, jak i "faceta od kabelka", obaj/oboje nie zrobili
          tego, co powinni. HOWGH!
        • ppo Nie mam autogazu, ale wiem, że... 04.07.07, 00:23
          4. Kierowca nie ma prawa pozostawać w samochodzie podczas tankowania LPG.

          > Czesto przy tankowaniu gazu nie wysiada sie nawet z auta

          Tym samym popełnia się poważny błąd.
        • maria.roz Re: do tych co nie maja gazu 04.07.07, 00:42
          Według przepisów kierowca jak i pasażerowie muszą w czasie tankowania gazu
          opuścić pojazd. W tym momencie zaobserwowanie czy wąż jest odłaczony to nie
          problem. Tak naprawde, gdy kierowca i pasazerowie nie opuszczą pojazdu,
          obsługujący dystrybutor gazu nie powiniem rozpocząć tankowania. Ponadto,
          obsługa stacji LPG moze odmówić tankowania gdy jest utrudniony dostep do wlewu
          gazu. Jesli chodzi o odjechanie z wężem... wina stacji bo miała niesprawne
          szybkozłacze, które musi być obowiązkowo przy wężu. W momencie pociągnięcia,
          przy prawidłowo działającym szybkozłączu nie ma prawa nic się uszkodzić, tak
          jest to skonstruowane aby wyeliminować zagrożenie wybuchem.Po to to jest...
          Pozdrawiam
      • iberia.pl do iffa44 03.07.07, 21:09
        czy mzoesz napisac na jakiej stacji mialas taka przygode?
        • iffa4 do: iberia 03.07.07, 21:48
          Jeffo lub Jeff (chyba tak sie nazywa ta siec, stacje w kolorze zoltym), tuz za
          W-wa, jadac gierkowka w strone Katowic.
          • iberia.pl Re: do: iberia 03.07.07, 22:28
            iffa4 napisała:

            > Jeffo lub Jeff (chyba tak sie nazywa ta siec, stacje w kolorze zoltym), tuz
            za W-wa, jadac gierkowka w strone Katowic.

            a moze JET ? ;-)
            www.jet.pl/ShowPage.aspx?tabId=-1
            • iffa4 Re: do: iberia 05.07.07, 19:02
              :)
              Masz racje :)
              Ale jezeli jestes osoba nadzorujaca te stacje - nie rob krzywdy odsludze. Byli
              straszliwie przerazeni, usilowali mnie uglaskac. Teraz smieje sie z tego, ale
              szczerze mowiac wtedy mi nie bylo do smiechu.
              • iberia.pl Re: do: iberia 05.07.07, 20:32
                iffa4 napisała:


                > Ale jezeli jestes osoba nadzorujaca te stacje - nie rob krzywdy odsludze.


                nie jestem :-)
      • mobile5 Re: Mialam podobna sytuacje 03.07.07, 22:24
        iffa4 napisała:
        > Tankowanie gratis (bo gaz sie ulotnil). Telefon do serwisu jakiegos, przyjazd
        > faceta ktory mi sprawdzil, czy wlew jest w porzadku.

        Piszesz że gaz sie ulotnił mimo braku uszkodzeń wlewu. Raczej koloryzujesz.
        • iffa4 do: mobile5 05.07.07, 18:58
          Klania sie fizyka ze szkoly podstawowej.
          Mysl, to nie boli :
          do zbiornika z gazem w aucie podlaczony OTWARTY waz, bez zadnej zastawki
          bezpieczenstwa -> dwa uklady z gazem o roznym stezeniu (powietrze / zbiornik w
          aucie) -> swobodna dyfuzja czasteczek zgodnie z gradnientem stezen (albo
          cisnien parcjalnych, nie pamietam) ...
          Mysle ze teraz juz jasne.
          A gaz ze zbiornika na stacji nie pofrunal do atmosfery, bo w moim przypadku pan
          nalewajacy LPG zamknal wyplyw z dystrybutora (nie buczalo).
          • mobile5 Re: do: mobile5 05.07.07, 19:41
            iffa4 napisała:

            > Klania sie fizyka ze szkoly podstawowej.
            > Mysl, to nie boli :
            > do zbiornika z gazem w aucie podlaczony OTWARTY waz, bez zadnej zastawki
            > bezpieczenstwa
            To o myśleniu zastosuj do siebie i nie strasz tu fizyką. Dowiedz się do czego służy wielozawór na butli, a potem fantazjuj.
            • iffa4 Re: do: mobile5 05.07.07, 20:16
              Czy mowimy o butli, czy o zbiorniku na gaz w samochodzie, do ktorego jest
              podlaczony wyrwany z dystrybutora z gazem waz ????
              • edgar22 Nie brnij w to dalej... 05.07.07, 20:25
                Czyli - co wg Ciebie powstrzymuje gaz przed wypływem ze zbiornika?
                Ten plastikowy kapselek nakręcany po tankowaniu?
                • iffa4 do: edgar22 05.07.07, 20:41
                  Nie kapselek :)
                  Podpiecie weza z dystrybutora powoduje OTWARCIE specjalnego zaworu w zbiorniku
                  w aucie. W mojej instalacji zawor ten jest dwustronny - moze plynac nim gaz
                  zarowno do jak i ze zbiornika. Jesli nie ma podpietego weza z dystrybutora,
                  zawor jest zamkniety i gaz nie ulatnia sie. Ale jesli jest podpiety waz z
                  otwarta koncowka - efekt byl taki jaki mialam. Przez okolo 15 min ulotnilo sie
                  +/- 32 litry gazu - bo tyle mi dotankowano (przed wyjazdem ze stacji mialam
                  pelny zbiornik).
                  Zawor byl sprawdzany po incydencie przez sciagnietego na stacje fachowca +
                  przez firme, ktora mi zakladala instalacje. Po incydencie jezdze juz ponad rok,
                  nic nie wycieka, nic nie smierdzi, auto pali tyle samo co wczesniej.
                  A kapselek jest tylko po to, by zawor sie nie brudzil, nie zatluszczal itp.
                  Jesli nie wierzysz, popytaj w punktach, montujacych instalacje gazowa.
                  Mi wlasnie tak wszystko wyjasniono - i nie czepiam sie, bo calosc dziala ok :)
                  • mobile5 Re: do: edgar22 06.07.07, 01:13
                    iffa4 napisała:
                    > Podpiecie weza z dystrybutora powoduje OTWARCIE specjalnego zaworu w zbiorniku
                    > w aucie.
                    Jesli nie ma podpietego weza z dystrybutora,
                    > zawor jest zamkniety i gaz nie ulatnia sie. Ale jesli jest podpiety waz z
                    > otwarta koncowka - efekt byl taki jaki mialam

                    Podeślij jakiś link ze schematem tej cudownej instalacji.
                    • iffa4 do: mobile5 06.07.07, 07:42
                      Mobile5, nie mam linku.
                      Ale jesli masz watpliwosci - przejdz sie do jakiegos punktu zakladajacego
                      instalacje gazowa i popytaj.
                      Ja tez nie wiedzialam, czy po ulotnieniu sie gazu ze zbiornika nie zostal
                      uszkodzony wlew i czy instalacja jest sprawna. Sprawdzono - jest ok,
                      wytlumaczono mi zasade dzialania. Plus wiedza z fizyki z podstawowki. Jezdze po
                      incydencie juz ponad rok i jest ok.
                      Mam tez zachowane ksero faktur z godzinami tankowania. Chyba nie jest mozliwe,
                      zebym przez 15 min wyjezdzila 32 litry LPG ?? :)
                      • mobile5 Re: do: mobile5 06.07.07, 08:13
                        Może napisz jaki masz typ instalacji, w której podpięcie pistoletu do wlewu otwiera zawór wlotowy do zbiornika.
                      • iffa4 Re: do: mobile5 06.07.07, 08:21
                        Mobile5, nie wiem, jaki mam typ instalacji.
                        Moge sie dowiedziec i napisac ci jak wroce z urlopu za 3 tygodnie, teraz juz
                        nie mam jak.

                        Z drugiej strony - myslisz ze moge miec mimo wszystko uszkodzony wlew ??? Nie
                        strasz mnie, zaraz odpalam i zamierzam przejechac 10 tys kilimetrow ....
                  • edgar22 Re: do: edgar22 06.07.07, 08:38
                    Zawsze mi się wydawało, ze tam jest po prostu zawór, który przepuszcza gaz w
                    jedną stronę (do butli), a nie pozwala z niej wypływać (nawet gdy jedziesz z
                    urwanym wężem). Taki zawór jednokierunkowy.
                    • mobile5 Re: do: edgar22 06.07.07, 08:48
                      Raczej rzadko ludzie tankują do pustego zbiornika. To musi ciekawie wyglądać jak przy tankowaniu pompiarz zakładając pistolet powoduje otwarcie zaworu w butli i musi się mocować z ciśnieniem pozostałego w butli gazu.
    • heavenly_pl Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 03.07.07, 20:39
      ha ha ha...

      Do teoretyków - nie zauwazysz ze masz nadal podpiety wąż. To raz. Dwa - przeszkolony w PL jest wylacznie personel stacji i kierowcy NIE WOLNO dotykać instalacji tankowania gazem. TO jest koncertowa bzdura, ale tak jest. Francuzi i Niemcy rozwiazali ten problem banalnie - tankowanie gazu jest samoobslugowe. Wąż ma nieco inna koncówkę niż nasze - łatwiej się go zapina i wypina, a nalewanie odbywa sie poprzez ciagle trzymanie przycisku tankowania. Nie ma zadnego problemu- kierowca konczy tankowac i wtedy odpina wąż. I płaci i odjeżdża. W Polsce są durne przepisy i za taki numer jak wykonała lila16 - odpowiada stacja a nie kierowca...
      • doc_holiday Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 03.07.07, 20:45
        heavenly_pl napisał:

        "W Polsce są durne przepisy i za taki numer jak wykonała lila16 - odpowiada
        stacja a nie kierowca..."

        Słusznie zauważyłeś: przepisy SĄ. Ich durność nie zwalnia od odpowiedzialności -
        wiedzieli to już starożytni rzymianie :)
        A wątek polecam jako przestrogę dla tankujących - lepiej się upewnić, czy
        kabelek nie dynda, zamiast potem płakać nad uszkodzonym samochodem.
        • jarkoni Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 03.07.07, 21:43

          Na Twoim miejscu najpierw zacząłbym od nauki języka polskiego, pozwolę sobie
          skopiowac:
          "Jutro się zacznie bo
          przy niedzieli nic koło mnie nie czynne"

          A teraz zgaduj co napisałaś źle... I do ksiażek, nie do auta.
          Pozdrawiam
      • podyanty Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 03.07.07, 23:06
        heavenly_pl napisał:

        > ha ha ha...

        Francuzi i Niemcy
        > rozwiazali ten problem banalnie - tankowanie gazu jest samoobslugowe.

        Nie tylko oni, Australijczycy tez ( tu ciekawostka - rzad nam doklada 2 tys dolarow do rachunku za
        przestawienie samochodu na gaz - calkowity koszt przestawienia na to paliwo 4l Falcona wynosi 37oo)

    • macarthur winny jest pracownik stacji gazu 03.07.07, 23:59
      nie powinien przyjąć pieniędzy zanim nie zakończy procesu tankowania i co się z
      tym wiąże odłączenia węża
    • a_cali Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 04.07.07, 06:56
      ,,odjechałam z wężem do gazu!!!!! " a ja glupi myslalem,ze mialas z tym wezem
      taki odjechany orgazm ,heheeeeeeeeeeeee
    • rezalka Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 04.07.07, 10:02
      witam, miałam identyczną sytuację; pracownik stacji zapomniał odłaczyc wąż i
      zajął się innymi sprawami jakby obsługa mojego auta była zakończona;
      odjeżdzając usłyszałam głośny huk, po czym zobaczyłam bignacego i wymachujacego
      rękami w moja stronę pracownika stacji; na szczęście nic powaznego się nie
      stało, wyrwałam tylko wąż z dystrybutora; pracownik stacji w momencie zrozumiał
      co się stało i że zapomniał dopełnic wszystkich czynności; wina leżała o jego
      stronie ponieważ tylko pracownik obsługi jest upowazniony do tankowania gazu;
      pozdrawiam.
    • muzyka-swiata Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 04.07.07, 10:30
      Podobna sytuacja była podczas ostatniego GP F1 we Francji. Któryś z kierowców
      Spykera (o ile dobrze pamiętam) dostał zielone światło od ekipy podczas
      tankowania gdy trwało jeszcze tankowanie.

      --
      <a
      href="http://muzykaswiata.blox.pl/2007/07/Hawaje-Kamakawiwo-Ole-Israel-Somewhere-Over-The.html">Olbrzym
      o wielkim sercu.</a>
    • tomarek Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 04.07.07, 12:16
      Miałem taką samą przygodę!
      Ja musiałem tylko wymienić rurkę. Pracownik stacji twierdził, że to moja
      wina... Nawet twierdził, że on poniósł stratę (wyrwałem cały wąż od
      dystrybutora). Nie dochodziłem swoich racji, bo jechałem za granicę, a po
      powrocie... nie chciało mi się walczyć.
      Powodzenia
      • goldia13 Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 05.07.07, 10:51
        Wiecie co ludziska ostatnio pojechałem do Francji, po drodze tankowałem lpg w
        Niemczech i we Francji, w Europie ( chodzi o tą cywilizowaną część ) lpg
        tankuje się samemu więc takie przypadki nie mają miejsca, czasem czekając na
        stacji w Polsce aż " miła" obsługa ruszy swoje 4 litery szczególnie w nocy mam
        chęć sobie sam zatankować, tylko ,że jakiś kretyn w tym kraju wymyślił,że może
        to robić tylko obsługa stacji
      • zawijas Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 07.07.07, 23:38
        miałam to samo, wyrwałam wąż z dystrybutora. Pan grzecznie odpiął wąż od auta,
        przeprosił i pojechałam:)
        z
    • martunia210283 Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 05.07.07, 21:51
      Dokładnie rok temu miałam z męzem identyczną sytuacje na stacji Orlen.Gosciu
      nie odłaczył węza i ruszylismy za soba...ciągnac dystrybutor...:))Wina była
      ewidentna pracownika stacji-tak samo uznała policja .to pracownik odpowiada za
      tankowanie gazu/klient nie moze dotknąc sam węża i tym samym tankować/Stacja
      naprawiła samochód na swój koszt ...przeprosiła nas tankując przy kolejnej
      wizycie samochód do pełna za free...A pechowy pracownik?cóż od tamtego momentu
      już go tam nie widziałam...szkoda
    • zawijas Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 07.07.07, 23:45
      Ten problem, to nie Twój problem. Mój mąż (w mojej asyscie) odjechał kiedyś z
      węzem ze stacji, na której jest tylko gaz. Zrobiliśmy kółko, bo natychmiast się
      zorientowaliśmy, wróciliśmy, pan odpiął wąż, serdecznie przeprosił i
      odjechaliśmy. To było jakieś 4 lata temu (teraz juz jestem po rozwodzie;) ale
      nie z tego powodu:) a ja tankuję tam do tej pory bez problemów. Pan stwierdził:
      noooo, takie sytuacje się zdarzają... przyjechali, naprawili, i tyle.
      O żadnej naszej odpowiedzialnosci mowy nie było.
      pozdrowienia
      e
    • vonkar Re: odjechałam z wężem do gazu!!!!! 08.07.07, 22:55
      Witam.
      Zacznijmy od tego, że paliwo typu gaz PODAJE TYLKO PRACOWNIK. Tylko on ma prawo
      załączyć i odączyć pistolet do gazu, a info tego typu jest wyraźnie napisane na
      każdym dystrybutorze gazowym. Jeżeli zatem zostawił podłączony pistolet to jest
      TYLKO I WYŁĄCZNIE JEGO WINA. W pierwszej kolejności powinien odłączyc pistolet,
      a dopiero potem zabierać się do naliczania należności, bo jest to znak, że
      tankowanie zakończone. Nie daj się - masz za sobą prawo i powinnaś obciążyć
      kosztami stację paliw.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka