lila16
01.07.07, 10:41
gość na stacji paliw nie odłączył mi węża po tankowaniu gazu,było tak: koniec
tankowania, sygnał dzwiękowy, podałam pieniadze i kartę klienta, gośc karte
wypełnił, poszukał reszty, ja zaczęłam obchodzić auto żeby odjechać, ..... on
odszedł i zanim włączyłam silnik on stał już przy swojej budzie przed moją
przednią szybą - na myśl mi nie przyszło że nie odpiął wężą
Dobrze że wolniutko zaczęłam odjężdzać (zła nawierzchnia, dziury wysypane
żwirem) a tu szłyszę trzask, od razu stop. wyrwane z pół metra rurki
sterczące na zewnątrz. Miałam pasażera więc mam świadka ale co wy o tym
myślicie. Wizualnie: mam chyba złamaną rurkę doprowadzającą gaz do zbiornika
(gośc oczywiście mi , ściachany zderzak bo rurka przecięła go na dł ok 20 cm.
Zbiornik raczej cały, wróciłam do domu na benzynie. Jutro się zacznie bo
przy niedzieli nic koło mnie nie czynne.
Czyja wina i kto poniesie koszty doprowadzenia do stanu pierwotnego. Co
zrobilibyście na moim miejscu.