Dodaj do ulubionych

O złodziejach

28.07.03, 22:00
Zabezpieczenia diabła warte


Jak wydać bez sensu pieniądze i zrobić prezent
złodziejom samochodowym

Masz w aucie firmowy kodowany komputer, blokadę
mechaniczną i alarm. Wychodzisz rano do pracy, a wozu
nie ma pod domem. Tymczasem dealer przekonywał, że
samochód jest bezpieczny. Co się więc stało?

RAFAŁ JABŁOŃSKI
Rynek zabezpieczeń samochodowych daje utrzymanie
tysiącom ludzi. Żaden z mechaników nie powie, że
instalowane przezeń urządzenia są nieskuteczne. Żaden
producent pojazdów nie przyzna się, że jego auta ukraść
można w parę minut. Skoro wszystko działa idealnie, to
dlaczego każdego dnia w stolicy ginie od 10 do 70 pojazdów?


Obok rynku zabezpieczeń działa też rynek złodziejski.
To wysokiej klasy eksperci, pracujący nawet po kilka
tygodni nad danym modelem pojazdu. Z policyjnych
relacji wynika, iż jeden z gangów nabył nawet za 80
tysięcy złotych Citroena C5 i rozpracował go. Inny gang
zgromadził kilkadziesiąt specjalnych komputerów,
pasujących do określonych modeli, i nie miał kłopotu z
immobilizerami.

Potem my traciliśmy dorobek życia, wart 30-80 tysięcy
złotych, a oni sprzedawali te wozy paserom za 5-8
tysięcy! Ci zaś rozbierali je na części. Tak kończyło
trzy czwarte skradzionych pojazdów; reszta szła na
handel, albo jechała za granicę.

Mgnienie oka

Do samochodu podchodzi złodziej. W zamek wbija tzw.
łamak i siłą pokonuje go. Zamek do wyrzucenia, ale
drzwi otwarte.

Następnie złodziej błyskawicznie otwiera klapę silnika,
a jego pomocnik młotkiem rozbija syrenę alarmu. Po czym
wsiada do środka, odłącza kable komputera, instaluje
własny, podłącza go i odpala silnik. W tym czasie jego
kolega odłącza wodziki skrzyni biegów od lewarka
(blokowanego trzpieniem) i znając ich ustawienie,
włącza drugi bieg. Samochód znika w sinej dali.

Tak mniej więcej wygląda pokonywanie zabezpieczeń,
które producenci reklamują jako niezawodne.

Zacznijmy od alarmów. - Mało kto w Polsce instaluje
systemy alarmowe na różne sposoby. Kiedy producent
sugeruje, żeby brązowy kabel szedł tędy, a niebieski
tamtędy, to tak jest zakładane. I złodzieje doskonale
wiedzą, co gdzie się znajduje - mówi Aleksander
Kulaszewski, były właściciel pisma Auto Bazar, które
organizowało konkurs Auto Zabezpieczenie Roku. - Ale
kiedy natknie się na nietypowo instalowany alarm,
przeważnie odstępuje.

Problem w tym, że wszystko jest u nas typowe. Firmy
samochodowe montują komputery wedle fabrycznego
schematu. - We wszystkich autach z wtryskiem trzeba
podmienić komputer - powiedział szef Wydziału do Walki
z Przestępczością Samochodową w Komendzie Stołecznej
Policji.

- Ważne, by producenci tak montowali te komputery, aby
złodzieje nie byli w stanie ich wyjąć na ulicy i
podmienić. A bodajże tylko jedna firma ma klapę silnika
zamykaną na kluczyk. I te auta prawie nie giną. Reszta
jest łatwo dostępna.

Oczywiście te rozkodowane komputery złodziejskie nie
zawsze są dopasowane. Czasami skradzione samochody jadą
tylko 60 na godzinę; raz zapalą i drugi raz nie chcą.
Ale i tak to wystarczy, że dojadą do dziupli i tam
zajmą się nimi fachowcy.

W niektórych przypadkach stosowane są komputery
połączone z własnym zasilaniem. Złodziej podłącza do
systemu elektronicznego sterowania mikroprocesor, a do
zasilania motoru - butlę z litrem benzyny. I nie
obchodzą go blokady pompy paliwowej.

Wszelkie łapy na kierownicę czy na pedały, ani laski
łączące te oba podzespoły, nie są problemem. Zdaniem
policjantów, pokonywane są w kilka lub kilkanaście
sekund. Kierownica jest cięta lub wyłamywana, a łom
niszczy pedały. To utrudnienie głównie dla właściciela
pojazdu.



Znacznie więcej kłopotu dostarcza przestępcom blokada
trzpieniowa. Dawniej bywała natryskiwana substancją o
niskiej temperaturze i po częściowej zmianie struktury
krystalicznej stali, rozbijana młotem. Potem niektórzy
producenci zmienili rodzaj materiału, z którego ją
wykonywano.

Jeszcze śmieszniej wyglądała sprawa z blokadami typu
"multilock", produkcji tajwańskiej. Ktoś kupił całą
partię takich urządzeń i instalował fabrycznie w nowych
autach. Wystarczyło uderzyć w gałkę dźwigni zmiany
biegów młotkiem (albo nawet pięścią!) i po podgięciu
obu elementów, można było wyciągnąć lewarek spod
blokady, włączyć bieg i odjechać.

Z trzpieniami jest trudniej. Niektórzy próbują od spodu
lub od komory silnikowej odłączać wodziki prowadzące do
skrzyni biegów, inni rozrywają szczypcami metalowy
kanał, osłaniający mocowanie lewarka, i dostają się do
wodzików. Ta metoda niszczy wnętrze samochodu i jest
stosowana tylko przy kradzieżach wozów na części. Bo
jeśli auto ma iść na sprzedaż, niezbędna jest poważna
naprawa blacharska.

Jest też inna metoda - cięcie blokad tzw. gumówką -
tarczą z diamentowymi brzegami. Kłopotliwe, głośne,
pracochłonne. Dopasowanie klucza prawie nie wchodzi w
grę. Producenci często stosują doskonałe zamki dyskowe,
odporne na rozwiercanie i wszelkie wytrychy.

W oparach niewiedzy

Klient nie wie, jak dobre jest urządzenie zakładane w
warsztacie. Teraz już mało kto proponuje tandetę z
Wietnamu czy Korei. Na rynku są dziesiątki urządzeń
testowanych przez polskie laboratoria. Firmy
ubezpieczeniowe stosują zniżki podczas zawierania umów
autocasco, o ile urządzenia są markowe, dopuszczone
przez ubezpieczyciela.

- Uznajemy 213 typów alarmów

- mówi Tomasz Fil, rzecznik prasowy towarzystwa
ubezpieczeniowego.

- 10 systemów lokalizacji pojazdu

i 9 blokad mechanicznych. Każdy z 14 naszych oddziałów
regionalnych prowadzi własną politykę w zakresie
wysokości stawek, ilości blokad i alarmów, wymaganych w
pojeździe. Zależy to od stopnia ryzyka.

Według Tomasza Fila, jednym z podstawowych zabezpieczeń
jest fabryczny immobiliser, sterowany komputerem.

Każdy system zabezpieczeń można pokonać. Nawet te,
oparte na GPS - powiedział nam N., który odsiedział
trzy lata za kradzieże samochodów.

- Nawet GPS, czyli lokalizację auta za pomocą satelity,
można zagłuszyć urządzeniem elektronicznym.

O kradzieży właściciel powiadamia centralę, a ta łączy
się przez satelitę z systemem lokalizacyjnym ukrytym w
aucie. Kiedy włączymy zagłuszacz, ani centrala nie
połączy się z nadajnikiem w samochodzie, ani też na
odwrót. Wóz dojedzie do warsztatu, a tam już go rozbroją.

Według N., istnieje też drugi sposób - pojazd jest
odstawiany w trudno dostępne, ale legalne miejsce, tam
zabiera się zagłuszacz i czeka. Jeśli przez parę dni
właściciel z policją nie odnajdą samochodu, to znaczy,
że nie było w nim systemu GPS.

- Ale o tym wszystkim nie informuje się człowieka,
który taki system instaluje w swoim aucie - dodaje N.

Kradzieże aut w stolicy:

2001 - 11 571

2002 - 10 000

2003 (6 miesięcy) - 4800.

Przeciętnie odzyskuje się

25-30 procent samochodów.

Kierowca, mający w samochodzie: alarm, system
antynapadowy, blokadę mechaniczną, komputer z
immobiliserem i układ lokalizacyjny GPS, sądzi, że jest
zabezpieczony. Oczywiście wie, że mogą mu porwać auto
"na stłuczkę" lub podczas napadu; wie, że mogą dorobić
klucze w warsztacie, gdzie naprawia wóz, albo nocą
wciągnąć go na lawetę. Ale przeważnie uważa, iż jego
wydatki sięgające 5-10 tysięcy złotych są skuteczne.



- Kiedy ma się nowe auto, to można czuć się w miarę
bezpiecznie

- powiedziano nam w Wydziale do Walki z Przestępczością
Samochodową. - Takie pojazdy nie są kradzione, a tylko
porywane. I jadą przeważnie przez granice; a te są
coraz szczelniejsze. Dopiero po roku, dwóch, gdy
złodzieje poznają dobrze ten model, a będzie go sporo
na ulicach, powstanie zapotrzebowanie na części
zamienne. I samochody te kradzione będą w celu rozebrania.

Po co te zabiegi?

W takim razie - po co w ogóle zabezpieczamy samochody?
Odpowiedź jest prosta, choć nieco zasmucająca -
wyłącznie po to, by smarkateria nie zabierała ich do
okazjonalnych przejażdżek.

Czy firmy samochodowe i ubezpieczeniowe to wiedzą?

- Zabezpi
Obserwuj wątek
    • andre234 Re: O złodziejach 28.07.03, 22:02
      Reszta na
      kiosk.onet.pl/art.html?NA=3&ITEM=1127241&KAT=244
    • greenblack Wieszać na latarniach 28.07.03, 22:11
      andre234 napisał:

      > Ci zaś rozbierali je na części.

      >Ta metoda niszczy wnętrze samochodu i jest
      > stosowana tylko przy kradzieżach wozów na części.

      Wieszać na latarniach złodziei i tych, co "tanio kupują" części na giełdach =
      też złodziei.


      Pozdrawiam
      • Gość: hip Re: Wieszać na latarniach IP: *.pgi.waw.pl 29.07.03, 09:25
        greenblack napisał:

        > Wieszać na latarniach złodziei i tych, co "tanio kupują" części na giełdach =
        > też złodziei.


        hip: ...i zlikwidować pieprzone giełdy samochodowe i bazary dla złodziei (np.
        warszawski wolumen) gdzie każdy może łatwo sprzedać to co nakradł.
        pozdr
    • polokokt Re: O złodziejach 28.07.03, 22:17
      Ciekawy artykul, ale potwierdza to co wiadomo, nie ma zabezpieczen ktore
      zapobiegna kradziezy, moga ja tylko wydluzyc w czasie
      (szczegolnie te nietypowe), co moze po czeci spowodowac ze jak zlodziej nie ma
      czasu to odstapi od swego zamiaru.
      Ale co mnie zaciekawilo, to taka troche niekonsekwencja autora artykulu.
      najpierw napisal:

      "W zamek wbija tzw.
      łamak i siłą pokonuje go. Zamek do wyrzucenia, ale
      drzwi otwarte."

      A kilka akapitow nizej:
      "A bodajże tylko jedna firma ma klapę silnika
      zamykaną na kluczyk. I te auta prawie nie giną. Reszta
      jest łatwo dostępna.
      "

      No to jak to jest z tym kluczykiem, doskonale zabezpieczenie czy smelc?
      Przeciez to ten sam zamek, na ten sam kluczyk.

      Z reszta sie calkowicie zgadza, choc w niektorych samochodach nie trzeba nawet
      stosowac zadnych lamakow, one sie same otwieraja :)

      Pozdrawiam
      • wielki_czarownik Re: O złodziejach 28.07.03, 22:56
        Ale jeśli otworzy klapę na siłę, to ma potem problem z jazdą, bo się otwiera.
    • wielki_czarownik Ja znam dobry sposób - tym razem serio. 28.07.03, 22:55
      Są w samochodzie dwa sensory - jeden na desce, drugi np. gdzieś w drzwiach. Aby
      odpalić silnik musisz dotknąć obu naraz. Jeśli złodziej chce je uaktywnić "na
      krótko" to musi zdejmować deskę rozdzielczą i podsufitkę/obicie drzwi etc.
      • Gość: POOL Re: Ja znam dobry sposób - tym razem serio. IP: *.zamosc.cvx.ppp.tpnet.pl 28.07.03, 23:17
        Jest dobry sposób. Było to chyba jakieś 5 lat temu. Człowiek jako
        zabepieczenie stosował wsadzoną za pokrowiec deseczkę z wbitymi gwoździami. W
        nocy złodziej wsiadł i się oparł na oparciu. Wbiły się gwoździki i ból był tak
        silny, że wyrżnął w dach głową i pękły mu kręgi szyjne. Auto ocalało.
        Włościciel mił troszkę kłopotów, ale wszystko się dla niego dobrze skończyło.
        Sposób drugi: w BMW człowiek miał elektroniczną blokadę produkcji miejscowego
        rzemieślnika. Próba kradzieży w stolicy zakończła się tym, że miał zniszczony
        zamek i wszystkie przewody wypatroszone z deski rozdzielczj i kolumny
        kierowniczej, ale auta nie ruszyli.
        • bisnesmen Re: Ja znam dobry sposób - tym razem serio. 28.07.03, 23:23
          Najlepiej jednak trzymać na tylnej kanapie żonę albo kochankę z bronią
          pod głową.
          • Gość: POOL Re: Ja znam dobry sposób - tym razem serio. IP: *.zamosc.cvx.ppp.tpnet.pl 28.07.03, 23:27
            bisnesmen napisał:

            > Najlepiej jednak trzymać na tylnej kanapie żonę albo kochankę z bronią
            > pod głową.
            Albo Ukraińca, taniej, pewniej i bezpieczniej. Taki jeden co miał nową BMW 7
            tak robił.
            • bisnesmen Re: Ja znam dobry sposób - tym razem serio. 28.07.03, 23:42
              Gość portalu: POOL napisał(a):

              > bisnesmen napisał:
              >
              > > Najlepiej jednak trzymać na tylnej kanapie żonę albo kochankę z bronią
              > > pod głową.
              > Albo Ukraińca, taniej, pewniej i bezpieczniej. Taki jeden co miał nową BMW 7
              > tak robił.
              Krakowskim targiem proponuję ukraińską kochankę.
        • Gość: polokokt Re: Ja znam dobry sposób - tym razem serio. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.03, 23:52
          o tej desce to chyba nawet w jakiejs gazecie pisali :)
        • greenblack Re: Ja znam dobry sposób - tym razem serio. 29.07.03, 08:06
          Gość portalu: POOL napisał(a):


          > Włościciel mił troszkę kłopotów

          Bo nie trzeba było wzywać policji. Złodziejskie, obolałe ścierwo trzeba było
          zostawić na śmietniku.


          Pozdrawiam
          • Gość: Hiszpan ZŁODZIEJE IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.03, 09:46
            Jakiś czas temu złodzieje zwinęli w Szczecinie nowe Audi A6 z przed salonu w
            biały dzień.
            Sprawę odkryli pracownicy salonu na koniec pracy gdy chcieli wszystkie auta z
            powrotem wprowadzić do środka. Do tej pory nie wiadomo jak i kiedy odjechało
            fabrycznie nowe Audi (nawet nie zarejestrowane).
            Polak potrafi!
            Moim zdaniem mieszanka biedy i poczucia bezkarności powoduje że jest jak jest.
            Gdyby efektywność ścigania była wyższa to mniej aut by ginęło.
            Ja także po 2 włamaniu juz nawet nie zgłaszałem tego na policję. Szkoda mi było
            dnia, bo i tak po 2 tygodniach przysłali by mi powiadomienie o umożeniu
            postępowania z powodu niewykrycia sprawców jak to było za pierwszym razem, tyle
            że wówczas straciłem na papierkową robotę z policjantami pół dnia.

            PZDR!
            • Gość: hip Re: ZŁODZIEJE IP: *.pgi.waw.pl 29.07.03, 09:53
              To co piszesz dowodzi, że skala zjawiska jest większa niż podają statystyki
              (włamań do samochodów i drobnych kradzieży) bo ludzie po prostu przestają takie
              fakty zgłaszać. U mnie w garażu podziemnym co chwila są włamania do samochodów.
              Policja zaczyna to traktować jak normalność i wykazuje wyraźne znudzenie jak
              właściciel auta wzywa do interwencji.
              pozdr
              • greenblack Re: ZŁODZIEJE 29.07.03, 10:11
                Gość portalu: hip napisał(a):

                >U mnie w garażu podziemnym co chwila są włamania do samochodów.

                To nie wiecie, co zrobić? Paru facetów się na tym osiedlu chyba znajdzie?


                Pozdrawiam
                • bisnesmen Zatłuc swołocz. 29.07.03, 10:17
                  W Krakowie dużo ostatnio pisano o włamaniach w centrum (Rajska, Karmelicka,
                  Studencka, okolice) Każde zgłosznie owocowało tym, co pisaliście - poleconym
                  o umorzeniu. Pewnej nocy jednak kilku właścicieli zamiast spać, postanowiło
                  przewietrzyć się w cieniu jednej z bram i doczekali się...
                  W rozmowie z GW nie powiedzieli, jakich użyli argumentów, (poza tym, że
                  były to argumenty "twarde") i liczba włamań natychmiast spadła.
                  Przykro to mówić, ale w pewnych wypadkach trzeba szukać sprawiedliwości na
                  własną rękę.
              • Gość: Michal Re: ZŁODZIEJE IP: *.telia.com 29.07.03, 10:26
                Podobny wypadek byl w poludniowej szwecji,skradziono sprzed firmy naprawczej
                merca,byl to juz drugi wypadek tego typu.Jak sie pozniej okazalo jakas liga
                ruska eksportowala na wschod.Pierwszy egzempllarz poszedl bez sladu
                ubespieczenie wyplacilo wascicielowi auta.Drugim raze wlasciciel firmy zakupil
                mesia na zlomie wyrejestrowanego strzelonego.Wyreperowali go w wolnych
                chwilach,zostal odmalowany ale tylko tak zeby wygladal jak nowka.Motor i driv-
                lina byla sprawna.Nie posadal hamulcow.Mozna powiedziec ,ze to byla atrapa.Na
                kierownicy byla nalepiona mala karteczka "bez hamulcow",bez numeru
                rejestracyjnego,no bo z kad.Auto nie istnialo w kartotekach.Bylo reklama firmy.
                No i zdarzylo sie Mesio ginie.Wlasciciel sie za boki zlapal jakto takiego
                grata.Nastepnego dnia policja zajechala do firmy i podziekowali,za zlapanie
                trzech gosci ruskich ktorzy byli z ligi co kradla miesiecznie ponad
                20aut.Wlasciciel sie zapytal jak zescie trafili,przeciez nie bylo numeru
                rejestracyjnego,policjant odpowiedzial zostawiles stary rachunek w samochodzie
                wystarczylo,plus mysmy znali te auto widzialo sie przed Twoja firma.Czy mieli
                wypadek ? prawie, dziwnie jechali na szosie bardzo wolno i zwrocilismy uwage na
                numery,ktore skradli z innego samochodu no oczywiscie innej marki.
                Wlasciciel firmy otrzymal solidna nagrode od ubespieczenia za przerwanie tej
                falo zlodziejstwa ,ktora grozila powaznie finansom ubespieczenia.Pozdr.Michal
            • Gość: crx Re: ZŁODZIEJE IP: *.kghm.pl 29.07.03, 10:32
              Gość portalu: Hiszpan napisał(a):

              > Jakiś czas temu złodzieje zwinęli w Szczecinie nowe Audi A6 z przed salonu w
              > biały dzień.
              > Sprawę odkryli pracownicy salonu na koniec pracy gdy chcieli wszystkie auta z
              > powrotem wprowadzić do środka. Do tej pory nie wiadomo jak i kiedy odjechało
              > fabrycznie nowe Audi (nawet nie zarejestrowane).
              > Polak potrafi!
              > Moim zdaniem mieszanka biedy i poczucia bezkarności powoduje że jest jak
              jest.

              JAK TO JAK???
              wsadzili klucze i odjechali i tyle, a z parkingów strzeżonych to niby jak giną,

              jedziesz do elelktryka/elektronika i nawet nie wiesz ze masz juz wkodowany
              dodatkowy klucz :(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka