Gość: Rav
IP: *.bielsko.dialog.net.pl
05.08.03, 21:52
Moje wrażenia z dziennego powrotu z wakacji "jedynką" (Gdańsk-Bielsko, ale
głównie do Łodzi, gdzie zaczyna się dwupas i to już inna bajka) są
analogiczne, jak te opisane w wątku, z którego tytuł "zerżnąłem".
Z absurdalnych sytuacji: gość wyprzedzający poboczem (z prawej, dla
jasności), w tym samym czasie ten sam sznur aut jest wyprzedzany "normalnie"
(poboczowy był i tak szybszy);
wpychanie się (bo na czwartego się nie da) pół metra przed maskę ostatniego
wyprzedzonego (czyli mnie), wiele przypadków; predkość ok. 100km/h, jazda w
kolumnie po horyzont;
popisy wyścigowe Wiśniewskiego (tego od różowych włosów; najpierw myślałem,
że to kobieta za kółkiem, ale jak się ustawił tuż za mną, to nie sposób było
nie poznać...) w S-klasie (być może biturbo, bo przyśpieszenie iście
motocyklowe), choć na tle wariatów "na czwartego i piątego" i tak nie
wyglądało to najgorzej (przynajmniej jak zaczynał, to szybko kończył i, fakt
faktem- zdążał w miarę bez przegięć). To było zresztą najszybsze auto na
trasie, jakie zauważyłem tego dnia (a wyprzedził mnie dwa razy, bo zatrzymał
się gdzieś przy drodze).
Poza tym- jadąc dość przeciętnie z nastawieniem na komfort i rozłożenie sił,
ewidentne wariactwa rażą okrutnie.
Zresztą, na wybrzeżu w miejscowościach typowo turystycznych (Półwysep Helski)
ogólnie rzecz biorąc, zachowanie większosci kierowców znacznie gorsze,
niż "normalnie". Nieułatwianie innym włączenia się do ruchu w korkach, wręcz
blokowanie skrzyżowań (byle pierwszy i do przodu), spychanie pieszych z
alejek sródmiejskich (buractwo z wydechami i łupaniem techno) itp.
Dół na maksa, jak wróciłem do Bielska, to drogowo odżyłem. Ale i tak bym
jeszcze raz te wygłupy przeżył, gdybym mógł, bo Bałtyk ciepły i pogoda taka
ładna,
pozdrawiam