odpalanie dizla - problem natury osobistej

15.12.07, 11:26
Mam prośbę, do znawców tematu. Sąsiad odpala co dzien rano swoją fabie 1.9 d i grzeje silnik pod moim oknem. Problem jest w tym,że warkot silnika wywołuje rezonans całego domu - w większości konstrukcji drewnianej, że wszyscy wstają na równe nogi. Dudni jak cholera!

I tak o 6 rano od roku:(

Czy naprawdę grzanie silnika po wyjeździe z garażu (nieogrzewany) przez 15 min jest konieczne?

Kiedyś czytałem na forum,że zimny dizel nie lubi pracy na jałowym biegu, bo ten rezonans go rozwala itd.

Mam prośbę o wykład na ten temat, czym to grozi.

Druga teoria sąsiada, jest taka, że silnika nie można po powroicie od razu wyłączyć, bo za gorący i trzeba go kilka min. wystudzić na jałowym biegu.

Moje prośby są nieskuteczne. Może jak sobie poczyta, czym grozi takie grzanie na jałowym biegu, to się pohamuje - wydrukuję mu wasze opinie.

Silnik swój kocha ponad wszystko, więc jedynie naukowe wyjaśnienie złego wpływu jego postępowania na samochód jest w stanie zmienić jego zachowanie.

Proszę o formę naukową i techniczną, on zna się na silnikach i tylko szczególowy opis skutków ubocznych go przekona.
pzdr.gutek.
    • robert888 hehe, gdyby to był peżot, to temat przeszedłby 15.12.07, 11:58
      niezauważony. Jednakże w tym przypadku zapowiada się gorący łykent:)
      • gut1 Re: hehe, gdyby to był peżot, to temat przeszedłb 15.12.07, 12:11
        to fabia i nic tego nie zmieni i nie wile ma to do rzeczy. kiedyś był passat. zapomnijmy o marce, bo to nie istotne. dla mnie wazne jest uzasadnienie złego wpływu włączonego silnika najałowym biegu na silnik.

        nie interesują mnie opinie nt skodziaży, bo tę mam wyrobioną.

        sam mam disla ,którego nie palę po 15 min. a który jest 2x cichszy mimo,że większy.
        • 7martius Re: hehe, gdyby to był peżot, to temat przeszedłb 15.12.07, 12:21
          Sąsiad skraca w ten sposów żywotność silnika :-)
          Po odpaleniu należy jechać bo tylko wtedy silnik szybko się nagrzewa.
          Jak stoi, nagrzewa się kilkakrotnie dłużej i w efekcie dużo dłużej
          pracuje na zimno :-)
    • milleniusz Ale ortodoks 15.12.07, 12:51
      Te silniki robia spokojnie po pol miliona kilometrow, wiec nie trzeba sie z nimi
      obchodzic jak z jajkiem. A sasiad silnikowi szkodzi.

      Samochody nie zostaly zaprojektowane po to, zeby je nagrzewac i studzic (o tym
      wlasciwie pierwszy raz slysze, moze zasugerowac panu okladanie silnika lodem -
      bedzie skuteczniej i ciszej).

      Silnik najbardziej sie zuzywa przy starcie, kiedy olej jest gesty i zimny -
      wtedy jest slabe cisnienie i mniejsze smarowanie. A wiec po uruchomieniu nalezy
      ruszyc i zanim sie nie nagrzeje jechac delikatnie, nie dokrecajac silnika zbyt
      mocno. W ten sposob go oszczedzamy. A kiedy grzejemy go na luzie wydluzamy okres
      pracy w niekorzystnych warunkach (niskie cisnienie oleju). Proste jak
      konstrukcja cepa.

      Co do studzenia, to chyba chodzi o to, ze silnikow turbodoladowanych nie nalezy
      od razy gasic z wysokich oborotow, bo wtedy nie robimy przyslugi turbinie i moze
      sie po jakims czasie zatrzec. Ale to nie znaczy, ze silnik trzeba studzic
      (zreszta pracujacy silnik sie nie studzi), tylko ostatni kawalek drogi przed
      garazem nie jechac na 4 tysiacach obrotow, a jesli sie jedzie, to potrzymac auto
      przez parenascie sekund na luzie i juz. Sadze jednak, ze sasiad i tak nie
      przekracza 1.5 tys obrotow, wiec zabieg "studzenia" jest calkowicie zbedny.

      Jezdzilem pol roku nowa Octavia 1.9 TDI i to byl glosny sprzet. Glosny w srodku,
      a od zewnatrz to myslalem, ze mam walniety tlumik, no ale po jakims czasie sie
      przyzwyczailem bo diesle tak maja. Fabie sa jeszcze gorzej wyciszone, a juz
      palenie tego o 6 rano przez pietnascie minut pod oknem uraga wszelkim normom
      spolecznego wspolzycia.

      Wspolczuje sasiada. Niestety szansa, ze w ten sposob uszkodzi ten silnik w
      jakims przewidywalnym okresie czasu jest rownie niska, bo tak jak pisalem, one
      sa bardzo wytrzymale. Ale z pewnoscia sasiad zycia mu nie przedluza.

      Z opinia, ze sasiad sie zna na silnikach to bylbym ostrozny. Ja sie nie znam,
      zasadniczo z obslugi aut ograniczam sie do wlewania plynow w stosowne otworki
      (kiedys jeszcze zmienialem zarowki, ale producenci ostatnio skutecznie
      zapobiegaja takim samowolom), samochodami natomiast jezdze, a nie grzeje je i
      studze. :)

      Moze ktos bardziej obeznany z mechanika dokladniej opisze te procesy.
      • gut1 Re: Ale ortodoks 15.12.07, 12:59
        dzięki mileniusz, część z tego co napisałeś sobie wydrukuję, poza fragmntami dot. sąsiada - nie chcę go obrażać.

        ja się nie znam na sinikach, ale ten konkretny nie tylko stuka, ale wręcz wali - wywołuje koszmarny rezonans i to niezaleznie czy ciepły czy zimny.

        mam porównanie ze swoim dislem, którego w zasadzie nie słychać.

        dudnienie jest takie,że cały dom się trzęsie.

        ciekaw jestem co konkretnie taki rezonas może popsuć? w koncu elementy silnika trzęsą się koszmarnie przez te kilkanaście min na jałowym,że jakieś śrubki muszą się poluzowć:) jakie? pytanie do fachowców.
        • milleniusz Re: Ale ortodoks 15.12.07, 13:12
          Ja tez nie chce obrazac Twojego sasiada, po prostu uwazam, ze nie umie uszanowac
          podstawowych norm spolecznych. Nawet gdyby to co robi mialo sens (a absolutnie
          nie ma), to w zaden sposob nie upowaznia go to do zaklocania spokoju o szostej rano.

          TDI Volkswagena sa glosne, Skody sa slabo wyciszone, a Fabia to najmniejsza ze
          Skod i tam to wyciszenie w ogole jest fatalne. Dramatyczna kombinacja. Jezdzilem
          dwoma dieslami i ten ostatni (Octavia wlasnie) skutecznie mnie wyleczyl z checi
          posiadania kolejnego, o ile nie bede musial robic milionow kilometrow (a nie
          planuje). Choc np. Passaty sa wyciszone w miare dobrze.

          Co do rezonansu, to nie mam pojecia, ale wg mojego rozumienia tematu to nie
          rezonans szkodzi, ale slabe smarowanie. Jak jedziesz, to po paru minutach silnik
          osiaga optymalna temperature. Jak stoisz, to zajmie mu duzo wiecej. Grzanie
          silnika ma sens, jesli chcesz wsiasc do cieplego auta, odpalasz go idziesz do
          domu dopic herbate i wracasz po 15 minutach. Ale taki zabieg jest wlasnie
          _kosztem_ dla silnika, a nie przysluga.
    • mobile5 Re: odpalanie dizla - problem natury osobistej 15.12.07, 13:57
      Powiedz mu że praca na wolnych obrotach charakteryzuje się większymi wibracjami o dużej amplitudzie i małej częstotliwości, co bardzo źle wpława na trwałość nie tylko samego silnika, ale całego samochodu. Takie drgania szybciej prowadzą do wyczerpania wytrzymałości zmęczeniowej całego samochodu, elementów konstrukcyjnych, karoserii, punktów połączeń, wrażliwych na drgania elementów elektroniki. Stąd duże nakłady na badania nad wyrównoważeniem silników. O niskim ciśnieniu oleju i ryzyku przerw w smarowaniu panewek też możesz wspomnieć. Ogólnie, takie grzanie na wolnych obrotach przedstaw jako Sodomię i Gomorię dla całego samochodu, bo czy urządzenie może mieć długą trwałość jeśli codzienne poddaje się je takiej "dreszczowej kuracji"?
      Jeśli nie uwierzy, to przynajmniej zaszczepisz delikwentowi jakieś ziarno niepokoju.
      • mobile5 Re: odpalanie dizla - problem natury osobistej 15.12.07, 14:03
        Może pomocny będzie początek tego artykułu:
        www.motofakty.pl/artykul/dwumasowe_kolo_zamachowe.html
        • gut1 Re: odpalanie dizla - problem natury osobistej 15.12.07, 14:27
          dzięki mobile, z waszych postów generuję niezły artykuł dla sąsiada. nie będę z nim dyskutował słowenie, bo to bez sensu. niech sobie poczyta.

          macie jeszcze jakieś pomysły?
          • robert888 pomysł mamy taki, że mu tego nie wolno robić 15.12.07, 14:42
            polecam ostatnia strone w tym tekście:
            www.word.czest.pl/e-cms/ob.php/bezpieczna2006_12.pdf?
            id=112&PHPSESSID=4eb14ba1d17fa2239c30458a7a7f8220
            pewnie jest to nawet gdzieś w odpowiednim paragrafie prawa o ruchu
            drogowym.
            • robert888 Re: pomysł mamy taki, że mu tego nie wolno robić 15.12.07, 14:44
              tiny.pl/pqhk
              tym razem chyba lepiej
              • robert888 poinformuj fabiana, że jego działalność wyczerpuje 15.12.07, 14:56
                znamiona czynu określonego przez par 2 pkt 30 oraz par 60 pkt 2
                Prawa o Ruchu Drogowym i tym samym niech zgasi swojego terkota i
                spada na drzewo. Oczywiście to nieobjete ochroną.
          • mobile5 Re: odpalanie dizla - problem natury osobistej 15.12.07, 15:46
            gut1 napisała:
            > macie jeszcze jakieś pomysły?

            Zrób to z troską o "zdrowie" samochodu, a nie z pretensjami.
            • gut1 Re: odpalanie dizla - problem natury osobistej 15.12.07, 16:55
              tylko w takiej wersji jest szansa że coś zdziałam:)

              wysmarzyłem taki tekst z postów mileniusza, i mobila, co dopisać?

              Gdy jednostka napędowa pracuje na biegu jałowym.



              W dotychczas stosowanych konstrukcjach drgania wychodzące z silnika w zakresie niskich prędkości obrotowych do około 1300 obr/min były bezpośrednio przenoszone do skrzyni biegów. Powodowały dodatkowy hałas i przyczyniały się do przyśpieszonego zużycia jej części składowych.
              Nierównomierna praca silnika powodowana cyklicznie występującymi zapłonami w poszczególnych cylindrach wywołuje drgania w układzie napędowym. Drgania te stają się szczególnie dokuczliwe, gdy jednostka napędowa pracuje na biegu jałowym.

              Samochody nie zostaly zaprojektowane po to, zeby je nagrzewac i studzic.
              Silnik najbardziej sie zuzywa przy starcie, kiedy olej jest gesty i zimny -
              wtedy jest slabe cisnienie i mniejsze smarowanie. A więc po uruchomieniu nalezy
              ruszyc i zanim sie nie nagrzeje jechac delikatnie, nie dokrecajac silnika zbyt
              mocno. W ten sposob go oszczedzamy. A kiedy grzejemy go na luzie wydluzamy okres
              pracy w niekorzystnych warunkach (niskie cisnienie oleju).

              Praca na wolnych obrotach charakteryzuje się większymi wibracjami o dużej amplitudzie i małej częstotliwości, co bardzo źle wpława na trwałość nie tylko samego silnika, ale całego samochodu. Takie drgania szybciej prowadzą do wyczerpania wytrzymałości zmęczeniowej elementów konstrukcyjnych, karoserii, punktów połączeń, wrażliwych na drgania elementów elektroniki. Stąd duże nakłady na badania nad wyrównoważeniem silników. O niskim ciśnieniu oleju i ryzyku przerw w smarowaniu panewek nie należy zapominać. Ogólnie, grzanie na wolnych obrotach to katastrofa dla całego samochodu, bo czy urządzenie może mieć długą trwałość jeśli codzienne poddaje się je takiej "dreszczowej kuracji"?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja