kubus96
04.11.08, 14:29
sprzedalaem samochod osobie, ktora pochodzi za wschodniej granicy.
bylem w urzedzie w polsce dostarczylem umowe sprzedazy, zglosielem
ten fakt ubezpieczycielowi. niesteyt osoba ktora ode mne kupiła ten
samochod nie jest polakiem i nadal jezdzi na polskich blachach i jak
sie okazalo dostala mandat ktory przyszedl do zaplaty na mnie, choc
fakt ten stal sie kiedy nie bylem wlaciicelem pojazdu. jako ze
obecnie przebywam w szwecji i osoba ktora jezdzi tym samochodem
rowniez przebywa w szwecji to mandat pochodzilstad. zglosilem ten
fakt firmie windykacyjnej, i myslalem ze wszystko ok a tu rodzina
dzwoni i mowi ze mama wezwanie do sadu, podejrzewam w sprawie tej
naleznosci. co mama poczac? czy windykator szuka kozla ofiarnego do
zaplaty bo nie chce szukac nowego wlasciele ktory nie jest polakiem?
czy komus przydazyla sie podobna sytuacja? co radzicie? skad urzad
rejestracji samochodow podaje niewlasciewe informacje jakobym ja byl
wlascicielem samochodu, skoro osobicie bylem u nich z wymaganymi
przez nich dokumentami potwierdzajacymi jego sprzedaz? i