remo29
04.02.09, 01:36
Zaraz pójdę spać i znowu mi się przyśni to samo:
dwa pasy w jedną stronę. Kilometr od miejsca w którym jestem, nastąpi zwężenie
do jednego pasa, bo lewa strona wiaduktu od roku w remoncie... Ale mimo iż
nastąpi to dopiero za 1000 metrów, mimo iż dopiero za 1000 metrów zobaczę znak
B25 (zakaz wyprzedzania), mimo iż dopiero za 1000 metrów zobaczę znaki
poziome nakazujące zmianę pasa na prawy, lewym pasem jedzie ON... Strażnik
Lewego Pasa...
To prawdziwy ostatni z ostatnich, to Steven Seagal i Chuck Norris w jednym,
Han Solo i AS w drugim, Bruce Willice asfaltowej pułapki, Kevin sam na
drodze... To ten co zatrzyma miasto, unieruchomi kilka kolejnych skrzyżowań,
nauczy pokory; ten co spędził dzieciństwo w kolejkach po kawę na kartki i
rajstopy rzucone w sklepie rowerowym; nauczony benedyktyńskiej cierpliwości w
oczekiwaniu na nieuniknione - w korku przekaże jak stać się częścią pokornej i
zdyscyplinowanej społeczności epoki list kolejkowych...
Jadąc 1000 metrów lewym pasem równo z samochodami na pasie prawym czuje
spełnienie i satysfakcję - jam jest ten, któren podąża ścieżką jedyny...
Dosłownie: jako jedyny jedzie lewym pasem; choć do zwężenia jest kilometr,
albo i więcej... Korek miałby może 500 metrów, ale dzięki niemu ma kilometr.
Jest twardy: ci co jadą za nim, lewym pasem, to cwaniaczki. ON nie jest
frajerem, nie dał się wkręcić w hamowanie silnikiem - to bujda, paliwo
oszczędza jadąc z górki "na luzie", bak tankuje do połowy, żeby auto nie
paliło za dużo, na skrzyżowaniach gasi silnik (z tego samego powodu),
niechętnie zapala światła nawet o zmierzchu i dwa razy dziennie chodzi na
obchód parkingu, czy ktoś nie zaparkował za blisko niego.
Twarda sztuka, nie ma zmiłuj...
I dojeżdżam do niego... Widzę przez jego szyby pusty pas aż po horyzont...
Ominąłbym go (tak - ominał jak przeszkodę, nie wyprzedził - ominął) i
zatrzymał się i zapytał: jak sądzisz, mistrzu: dlaczego k...a w całej Europie
na lewy pas zjeżdża się by WYPRZEDZIĆ, a w korku jedzie się do końca
WSZYSTKIMI pasami?
I tu się zawsze budzę... Bo nie wiem, co bym zrobił gdybym usłyszał odpowiedź
"sp...laj"...