madzix88
23.02.09, 15:42
Sprzedałam używany samochód przez aukcję. Właściwie gość nie zalicytował,
tylko zadzwonił, że chce go kupić /10min po wystawieniu aukcji/. Za dwie
godziny był po auto. Była godzina 19, ciemno, mroczno, śnieżno i w ogóle, dla
mnie, godzina nie na kupowanie samochodu.
Kupił go właściwie bez oglądania, przejechał się nim może 0,5 km, maskę
otworzył chyba tylko dla niepoznaki. Zapytał jedynie o kontrolkę, która się
paliła na desce rozdzielczej a palić się nie powinna /brak katalizatora, o
czym go nie omieszkałam poinformować/. Po 10 min samochód kupił. Nie ukrywam,
że po dość okazyjnej cenie.
Zadzwonił od mnie po dwóch tygodniach, że chce pieniądze na katalizator i że
silnik jest w fatalnym stanie. Groził mi sądem i prokuraturą.
Co mi grozi?
Pomijam fakt, że samochód kupił nie na swoje nazwisko i podpisał się za
'nieobecnego' kupca.