Dodaj do ulubionych

sprzedałam samochód

23.02.09, 15:42
Sprzedałam używany samochód przez aukcję. Właściwie gość nie zalicytował,
tylko zadzwonił, że chce go kupić /10min po wystawieniu aukcji/. Za dwie
godziny był po auto. Była godzina 19, ciemno, mroczno, śnieżno i w ogóle, dla
mnie, godzina nie na kupowanie samochodu.
Kupił go właściwie bez oglądania, przejechał się nim może 0,5 km, maskę
otworzył chyba tylko dla niepoznaki. Zapytał jedynie o kontrolkę, która się
paliła na desce rozdzielczej a palić się nie powinna /brak katalizatora, o
czym go nie omieszkałam poinformować/. Po 10 min samochód kupił. Nie ukrywam,
że po dość okazyjnej cenie.
Zadzwonił od mnie po dwóch tygodniach, że chce pieniądze na katalizator i że
silnik jest w fatalnym stanie. Groził mi sądem i prokuraturą.
Co mi grozi?
Pomijam fakt, że samochód kupił nie na swoje nazwisko i podpisał się za
'nieobecnego' kupca.
Obserwuj wątek
    • kulawywos Re: sprzedałam samochód 23.02.09, 16:02
      To śmieć handlarz olej go i niech sie gryzie w krocze:)

      Widziały gały co brały, nie masz wobec niego żadnych zobowiązań. Chciał zarobić
      i się przejechał. To jakiś amator.

      Absolutnie z nim nie rozmawiaj i jedno słowo won załatwia sprawe.
    • kontik_71 Re: sprzedałam samochód 23.02.09, 16:02
      A wiesz jak sie gosciu naprawde nazywa?

      A co do meritum to... na wszelki wypadek skontaktuj sie z jakims
      prawnikiem.. Niech Ci wysmaruje jakies pisemko, ktorego glownym
      przekazem bedzie "spadaj na szczaw"...
    • robert888 a ja dzisiaj juz czwarty raz zieeewam jak to czyta 23.02.09, 16:30
      m.
      Zrobiłaś coś złego? To chyba sama wiesz czy i co ci grozi. Jaj ci
      nie urwie, nie łam się. A reszta to pestka.
      • madzix88 Re: a ja dzisiaj juz czwarty raz zieeewam jak to 23.02.09, 16:34
        Wniosłeś coś do tematu? Chyba nie, więc po co się odzywasz.
        A złego nic nie zrobiłam.
        • robert888 Re: a ja dzisiaj juz czwarty raz zieeewam jak to 23.02.09, 16:40
          sama nic nie wniosłać.
          Taki temat to żaden temat.
          Chcesz odpowiedzi? Proszę bardzo:
          Jak facet będzie chciał ci założyć sprawę to ci założy. Grozi ci
          wszystko o co cię oskarży. Czy się wybronisz? A skąd my to mamy
          wiedzieć?
          Jak będzie chciał ci nakopać w tyłek to ci nakopie. Ani ty ani żadne
          paragrafy ci nie pomogą. Niby kto mu zabroni?
          Dlatego sama sobie odpowiedz czy zrobiłas wałka przy sprzedaży czy
          nie. Uczciwość wobec siebie pozwala poznać odpowiedzi na większość
          tego typu pytań. Nie zawracaj duperelami innym głowy.
          Nikt nie wie co sprzedawałaś, jak wyglądała twoja oferta w
          ogłoszeniu, czy i jak poinformowałaś kupca o stanie samochodu, jaka
          jest jego wartośc itepeitede. Jednym słowem, dalsze roztrząsanie
          tych bzdetów jest stratą czasu - dla wszystkich i dla ciebie też.
          • profhenry Re: a ja dzisiaj juz czwarty raz zieeewam jak to 23.02.09, 16:48
            Jak zawsze robert888 ma racje dla tego go lubię
            A jeśli chodzi o twoją sprawę to JEŚLI nie poinformowałeś że samochód jest
            uszkodzony (brak części to jest uszkodzenie) to możesz mieć problem bo to jest
            poświadczanie nie prawdy !!!!!!!
            • spark1.8 Re: a ja dzisiaj juz czwarty raz zieeewam jak to 24.02.09, 15:13
              profhenry napisał:

              > JEŚLI nie poinformowałeś że samochód jest
              > uszkodzony (brak części to jest uszkodzenie) to możesz mieć
              problem bo to jest
              > poświadczanie nie prawdy !!!!!!!

              ale nie jesteś tego pewien? :) Nieprawdę poświadczył kupujący, bo
              sfałszował czyjś podpis.

            • tocqueville Re: a ja dzisiaj juz czwarty raz zieeewam jak to 24.02.09, 15:21
              sprzedający (osoba prywatna) nie musiał być świadomy stanu auta i nie ma tu mowy
              o poswiadczaniu nieprawdy
              • black_code Re: a ja dzisiaj juz czwarty raz zieeewam jak to 24.02.09, 15:55
                tocqueville napisał:

                > sprzedający (osoba prywatna) nie musiał być świadomy stanu auta i
                nie ma tu mow
                > y
                > o poswiadczaniu nieprawdy

                A nieswiadomie nie mozna wprowadzic w blad ?
                Wystarczy tylko w ogloszeniu napisac stan techniczny bdb i to
                juz moze byc wprowadzenie w blad .Inigdzie nie jest napisane ze
                kupujacy musi znac sie na samochodach .
                Tak wiec mysle ze bez znajomosci szczegolow calej sytuacji nie
                mozna przesadzac sprawy ani w jedna ani w druga strone .
                • kontik_71 Re: a ja dzisiaj juz czwarty raz zieeewam jak to 24.02.09, 16:17
                  Kupujacy musialby udowodnic autorce, ze swiadomie wprowadzila go w
                  blad. Czyli np jest inzynierem zajmujacym sie pojazdami silnikowymi i
                  doskonale zdaje sobie sprawe z niedoskonalosci auta.

                  Poswiadczeniem nieprawdy jest tylko swiadome dzialanie a nigdy
                  niewiedza lub pomylka.
                  • black_code Re: a ja dzisiaj juz czwarty raz zieeewam jak to 24.02.09, 17:25
                    kontik_71 napisał:

                    > Kupujacy musialby udowodnic autorce, ze swiadomie wprowadzila go w
                    > blad. Czyli np jest inzynierem zajmujacym sie pojazdami
                    silnikowymi i
                    > doskonale zdaje sobie sprawe z niedoskonalosci auta.
                    >
                    > Poswiadczeniem nieprawdy jest tylko swiadome dzialanie a nigdy
                    > niewiedza lub pomylka.

                    Jesli ktos oswiadcza ze cos jest dobre a okazuje sie ze tak nie
                    jest to,to jest dokladnie poswiadczeniem nieprawdy.A czy swiadomie
                    czy w wyniku niewiedzy/pomylki to dla samego faktu nie ma
                    znaczenia .Zakres odpowiedzialnosci powinien byc przynajmniej
                    taki sam .
                    Nie znam sie na szczegolach aspektow prawnych ale mysle ze gdy
                    kupuje od ciebie samochod wobec ktorego ty mnie zapewniasz ze
                    jest w b. dobrym stanie i powiedzmy na drugi dzien dowiaduje sie
                    ze silnik jest jednak uszkodzony ,mam od ciebie prawo rzadac
                    zwrotu pieniedzy lub jego naprawy .Tak samo ak ty nie musisz
                    posiadac wiedzy co sprzedajesz ja nie musze wiedziec co kupuje ale
                    to po twojej stronie lezy odpowiedzialnosc za towar no chyba ze
                    umowa bedzie zawierala odpowiedni zapis ktory bedzie zwlanial
                    ciebie od niej .
                    Tak mi sie wydaje na zdrowy rozum byc moze jestem w bledzie .
                    • tocqueville Re: a ja dzisiaj juz czwarty raz zieeewam jak to 24.02.09, 18:18
                      > Jesli ktos oswiadcza ze cos jest dobre a okazuje sie ze tak nie
                      > jest to,to jest dokladnie poswiadczeniem nieprawdy.

                      Trudno mi się z tobą zgodzić! Np. dla mnie moje auto jest w stanie "bardzo
                      dobrym" (i taką informację był umieścił na ogłoszeniu) a dla kogoś innego może
                      być w stanie "miernym". Nie jestem specem od ustalania co mieści się w kategorii
                      b. dobry.
                      Nie ma tu mowy o wprowadzaniu w błąd. Nawet gdyby auto miało awarię silnika -
                      nie mam obowiązku o tym wiedzieć!
                    • kontik_71 Re: a ja dzisiaj juz czwarty raz zieeewam jak to 24.02.09, 18:59
                      Na chlopski rozum masz racje.. ale prawnie rzecz ujmujac wyglada to
                      inaczej.. Jesli ktos chce miec rekojmie lub gwarancje to musi robic
                      interesy z firmami a nie prywatnymi osobami... Ja mialem kiedys taka
                      sytuacje. Chcialem kupic nowe auto i oddac stare na wymiane..
                      Pojechalem do dealera, mlody gosciu sie strasznie napalil na
                      sprzedanie mi auta. Jego stopien napalenia byl taki, ze zignorowal
                      wgniecenie w drzwiach. Wycenil stare auto, podpisalismy umowe i
                      pojechalem do domu. 3 miesiace pozniej dzwoni ojciec mlodziana aby
                      mnie poinformowac, ze auto jest do odebrania. Nastepnie zaczal mi
                      plakac w sluchawke, ze stare auto zostalo zbyt wysoko wycenione...
                      Placze oczycwiscie zignorowalem. Pojechalem, odebralem auto.. dwa dni
                      pozniej znowu telefon.. Bo oni odkryli wgniecenie i musze zaplacic za
                      naprawe.. Sprawa sie skonczyla gdy mu powiedzielem, ze mam swiadkow
                      na to, ze wgniecenie bylo przed sprzedaza i moze sobie z synem
                      porozmawiac o wycenie aut...
          • soner3 Re: a ja dzisiaj juz czwarty raz zieeewam jak to 23.02.09, 16:50
            Trudno sie tu nie zgodzic z tym co pisze robet.
            Interesujace skad dwoch pierwszych madrusiow zna sytuacje ze tak pewnie
            siebie udzielaja odpowiedzi(?) - pewnie na zasadzie - gowno wiem, wiec tym
            bardziej powinienem zabrac glos.
            • kontik_71 Re: a ja dzisiaj juz czwarty raz zieeewam jak to 23.02.09, 18:21
              A skad ty znasz sytuacje? He? masz jakies dodatkowe informacje to sie
              podziel... Jesi dziewczyna pisze prawde, a nie ma powodu by twierdzic
              inaczej, to jej kupiec moze naskoczyc..
              I jesli nie masz nic do powiedzenia, poza podlizywaniem sie, to sie
              powstrzymaj na przyszlosc.
      • josner to weź się do roboty, nie ziewaj 23.02.09, 16:54
        Widocznie handlarzowi nie chce wóz zejść z półki i ludzie czepiają
        się o ten katalizator. Olać szmaciarza i tyle. Sądzić się nie będzie
        bo jest za głupi.

        Ze mną taki gość miałby dodatkowy problem, bo ja do sprzedaży wozu
        specjalnie kupuję kartę do telefonu. Jak ktoś dzwoni, to wiem że w
        sprawie wozu. A po sprzedaży karta idzie do kosza.
        • obama1 Re: to weź się do roboty, nie ziewaj 27.02.09, 15:25
          To zes wymyslil. Przeciez na umowie sa wszystkie twoje dane łącznie z adresem i peselem. Jesli kupiec bedzie chcial cie znalezc, to cie znajdzie
    • 2pass Re: sprzedałam samochód 23.02.09, 17:01
      Wyraznie handlarz straszy. Jak jej wytoczy proces jesli formalnie to
      nie on kupował samochód? Są chyba świadkowie.Jeśli będzie dalej się
      upierał poproś o zwrot samochodu, zwrócisz pieniądze. Przy odbiorze
      auta na diagnostykę, ustalić usterki wynikłe podczas ekspl. przez
      nabywcę,obciążyć go za to. Wszak kupując auto stwierdził chyba że
      stan techn, jest mu znany.Miałem podobnie, na moją propozycję zwrotu
      samochodu taki Pan wyrażnie zamilknął.Jest to po prostu próba
      wydarcia jeszcze jakiejś kwoty. Pozdr.
      • tomek-u Re: sprzedałam samochód 24.02.09, 21:36
        Masz racje z ta znajomością stanu tech.A poza tym po dwóch tygodniach to można
        nowe zachetać,jedynie to ten wirtualny nabywca troche nie tak.
    • expertyzer Re: sprzedałam samochód 24.02.09, 23:18
      Najlepsze jest to, że grozi prokuraturą. Aż zaplułem monitor. Nie
      dosyć, że śmierdzący handlarz to jeszcze leszcz. Do prokuratury to
      mógłby zgłosić się gdyby samochód był kradziony, a nie z powodu
      braku katalizatora.
    • rraaddeekk Re: sprzedałam samochód 25.02.09, 01:41
      Sprzedałaś samochód używany, na który nie dałaś gwarancji.
      Nie prowadzisz komisu, prawda?
      Mógł nawet nie mieć silnika.
      W takim przypadku jest zasada... widziały gały co brały i koniec.
      Dobrze, aby umowa kupna-sprzedaży zawirała punkt w stylu: "kupujący
      zapoznał się ze stanem technicznym pojazdu".
      Jednak punkt ten nie jest konieczny.

      Handlarz myśli, że Cię zastraszy i dodatkowo naciągnie.


      Swoją drogą handlarze tak kupują.
      Też byłem zaskoczony jak mój samochód nawet bez odpalenia kupił
      handlarz.

      Jedna uwaga... jeśli będziesz rozpowiadać, że umowę podpisał ktoś
      inny, to będzie problem.... współudział w fałszerstwie umowy.
      Więc to nie jest argument, którym możesz się posługiwać.
      • madzix88 wyjaśnienie 25.02.09, 05:43
        Samochód, który sprzedałam, to nie stary, 18stoletni trupek, ale siedmioletnia almera. Owszem, samochód był po remoncie silnika /heh, zatarłam/, ale nie mówiłam o tym nabywcy, bo dostał wszystkie dokumenty serwisowe /faktury itp./ a poza tym, po wspomnianym remoncie silnik był w dobrym stanie.
        A przez to, że samochód sprzedałam w ciągu 10 minut od wystawienia aukcji nie zdążyłam go posprzątać, a że jeździł nim pies, to pełno było w nim kudłów. I o to też były pretensje.
        Generalnie brak mi słów.
        pozdrawiam wszystkich, którzy wtrącili swoje trzy grosze:)
        magda
        • sabaku.no.gaara Re: wyjaśnienie 26.02.09, 12:00
          Generalnie na szczaw z gosciem. Za kazdym razem kiedy sprzedawalem
          auto w umowie zaznaczalem ze stan techniczny jest znany kupujacemu i
          wtedy mialem plecy. A generalnie to gdyby mial debil pojsc do sadu
          to niech udowodni ze tego katalizatora w dniu zakupu faktycznie nie
          bylo i ze sam go nie wyciagnal...no chyba ze jest to gdzies w
          papierach.
    • eurotaxt Re: sprzedałam samochód 01.03.09, 11:04
      Możesz spać spokojnie. Zgodnie z polskimi przepisami osoba fizyczna
      sprzedająca samochód nie musi się znać na technice i nie musi być
      świadoma czy auto jest w pełni sprawne. Oczywiście nie może zatajać
      wad lub wprowadzac w błąd nabywcy (tylko nawet - to jak nabywca to
      udowodni przed sądem ;-) A w przypadku podpisania za kogoś innego
      ten który tego dokonał popełnił przestępstwo i to jemu grozi
      odpowiedzialność karna. Reasumując możesz spać spokojnie!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka