tiges_wiz Re: Czy autostrady są naprawdę konieczne? 24.02.09, 18:32 1. bylo 2. to nie Polska 3. to jest w miejscu gdzie nagle pojawia sie niski wiadukt, a wczesniej nie ma znakow, dlatego ciezarowki robia nawrotke przynajmniej ja tyle sie dowiedzialem Link Zgłoś
radioaktywny Re: Czy autostrady są naprawdę konieczne? 24.02.09, 18:37 Może było, może to nie Polska, ale na pewno ciężarówka jest tutaj narzędziem do zabijania, niczym "rosyjska ruletka" pistoletem. Link Zgłoś
kontik_71 Re: Czy autostrady są naprawdę konieczne? 24.02.09, 19:01 O ile wiem to bylo krecone w bylym CCCP.. Wiec okreslenie rosyjska ruletka jest bardzo adekwatne :) Link Zgłoś
dgr Re: Czy autostrady są naprawdę konieczne? 25.02.09, 10:55 Dlaczego ograniczasz się tylko do autostrad ? Napisz po prostu że jakiekolwiek pojazdy są zbędne, gdyż mogą być narzędziem do zabijania. Link Zgłoś
tiges_wiz Re: Tak 25.02.09, 10:05 "To wszystko w czasie, kiedy ogólna liczba wypadków w województwie pomorskim wzrosła, według wstępnych danych, o ok. 3 proc." fajny paradoks .. pozwolilem sobie to jakis czas temu skomentowac tiges.blox.pl/2009/01/Bezpieczenstwo-wzroslo.html Link Zgłoś
sven_b Re: Tak 25.02.09, 11:01 Statystyka dotyczy stanu rzeczy przed otwarciem tego odcinka. Jeżeli nawet nie to wiesz, nie przeskoczymy jednego. Po otwarciu autostrady ilość wypadków w jej regionie początkowo wzrasta. Jest tak, bo nie wszyscy potrafią z niej korzystać i po prostu się uczą. Tak było z odcinkiem A2 Stryków-Konin. Ludzie z okolicznych wsi i miejscowości wyjeżdżali na autostradę 'obejrzeć' ją, a młodzież przetestować nowy szrot. Ludzie robili sobie skróty robiąc dzikie wyjazdy wprost na autostradę. Tak było w przypadku pewnej piekarni, gdzie auta dostawcze wyjeżdżały wczesnym rankiem wprost na A2. Do tego dochodził syndrom zjazdu z autostrady czyli kontynuowania szybkiej jazdy po jej opuszczeniu. Było naprawdę gorąco, dopóki nie wysłano lotnej do ciągłego patrolu. Link Zgłoś
radioaktywny Re: Tak 25.02.09, 12:58 Fakt, osobiście widziałem na autostradzie Konin-Stryków rowerzystów i "zwiedzaczy". Raz o mało się nie władowałem w du...ę gościowi, który na pasie służącym do włączenia się do ruchu gwałtownie zaczął hamować, rozgladając sie nerwowo czy może wjechać na pas drogi. Po upewnieniu się, wolno, dwójeczką wtoczył się na niego. Link Zgłoś