Gość: Miky
IP: 158.66.116.*
24.01.02, 09:04
Ta zima już dała się odczuć kierowcom. Dlatego kilka razy dostąpiłem zaszczytu
wykonania dobrego uczynku i "pożyczałem prąd" potrzebującym. Zarówno przez
kable rozruchowe, jak i przekładając akumulator. Ku mojemu zdumieniu po każdym
takim bohaterskim czynie przez kilka kilometrów miałem niejakie problemy z moim
bolidem. Silnik czasem gasł na wolnych obrotach, dużo gorzej "ciągnął", dławił
się nieco i (ale to tylko takie wrażenie) wolniej się rozgrzewał. Po
przejechaniu kilku-kilkunastu km objawy te bezpowrotnie ustępowały. Do
następnej "pożyczki"...
Ktoś kiedyś, że najprawdopodobniej po każdym zdemontowaniu akumulatora czy
wyraźnym zwiększeniu poboru prądu musi się przeprogramować komputer sterujący
silnikiem. Ktoś inny radzi, żeby w ogóle nie wyjmować nigdy akumulatora, zawsze
korzystać z przewodów (na ale kupiłem g... w supermarkecie, bardzo słabe, na
favoritę wystarczą, duży samochód na nie nie odpali). No tak...
Nie to, żebym już nigdy nikomu nie chciał pożyczyć pradu, ale te objawy nieco
mnie niepokoją. Może jakiś fachowiec (teoretykom z góry dziękuję) rozwiałby
moje wątpliwości czy aby na pewno nie szkodzę mojemu autku. Dziwne to trochę.
Info: dotyczy Ford Mondeo 1,8 Zetec (115KM), akumulator- duuuży roczny Excide.
Pozdrawiam