Nie wiem na czym mam oszczedzic. Staram sie utrzymywać jeden poziom i odkladac zawsze pewna minimalna sumę na konto. Juz naprawde źródeł zarobkowania odnalazłam wiele. Nie musze nawet pracować, gdyz to co mi proponowali bylo tak male, ze naprawdę szkoda bylo zdrowia, zeby wstawac rano. Znalazłam kilka drobnych zrodel pozyskiwania, ale.. w odróżnieniu od pracy NIE SĄ TO Źródła PRZEWIDYWALNE, ZALEZĄ OD KONIUNKTURY, OD SZCZĘŚCIA ITD. Nie zdarzylo sie, zeby nie zaorbila nic, ale moje dochody sa tak bardzo nie do oszacowania, ze zastanawiam sie, zeby worcic do tej pracy, do ZUSu, za te
1700 zlotych miesięcznie, po 8 godzin i miec 100% ze 25 kazdego miesiąca pieniadze otrzymam. Praca jest nudna, stresogenna, użerania sie z emerytami,
ktorym ciagle malo pieniędzy, ktorzy wnosza tylko o potworne naliczenia emerytur, są bezdennie glupi i pyszałkowaci, praca z niewypłacalnymi przedsiębiorcami, ktorzy uciekają od Zusu, bo panie z Zusu im zabierają ze składek!!!, chociaz w rzeczy samej, durnie nie wiedza, ze wszystko idzie na emerytury itd. Praca daleko od miejsca zamieszkania, bo jade tam godzinę, bez wstawania, ubierania, śniadania. Sama droga to godzna z przesiadkami!! Samochodem nie pojade, bo mnie z tej pensji na niego nie stac

Do tego mobbing wewnętrzny narastający, za malo ludzi i tuskowe oszczędności wszędzie, gdzie sie da nawet na papierze... Nie wiem co mam robic....