Dodaj do ulubionych

problem z 13 latkiem

25.07.08, 12:39
witam

mam wielki problem z synem, ma 13 lat i od półroku zaszła w nim
ogromna zmiana, niestety nie na dobre, zaczął pyskować, nie słucha,
nie wykonuje poleceń, nie można z nim pogadać jak z człowiekiem, bo
od razu się złości, wscieka, mysli, że wszyscy robią mu na złość,
interesuje go tylko czubek jego nosa i komputer. Nie wiem jak do
niego dotrzeć, kary już nie skutkują, a tylko zaogniają sytuację,
może ktoś już przeszdł ten głupi wiek, pomocy
Obserwuj wątek
    • llidkao Re: problem z 13 latkiem 25.07.08, 16:17
      To normalne przecież. Chłopak dojrzewa. Złość, czy wściekłość to
      najnormalniejszy tego objaw. Twój syn już nie będzie się tak
      zgadzał we wszystkim z rodzicami. A że interesuje go własny nos i
      komputer? To tylko taka Jego poza. A gdyby nawet - ciesz się, że
      nie ciekawią go tylko koledzy szwendający się po osiadlach; jeśli
      chłopak siedzi w domu, to przynajmniej wiesz, co robi.
      Musisz przez to przejść, musisz wykazać cierpliwość. Ty, nie on! On
      ma teraz do przejścia pewną burzę w ciele i w duszysmile
      Co radzić? Nie ma żelaznej recepty, odpowiadam na post tylko
      dlatego, by uświadomić Ci, że Twój syn całkiem prawidłowo się
      zmienia.
      Radzić mogę: rozmowy, rozmowy, rozmowy. Jeśli masz cierpliwość.
      Nie neguj od razu wszystkiego, co chłopak wymyśli. Życzliwie
      zainteresuj sie tym, co go ciekawi. Choćby Ci się to coś wydawało
      głupie.
      Ja ze starszym też miałam podobne problemy, szarpałam się jak
      głupia. I tak nic to nie dało, czułam (i do dziś czuję) tylko
      niesmak po tym, jak mi nerwy puszczały.
      Po prostu - odpuściłam nieco. Z następnym synem już mi lepiej
      idzie. Pyskuje? No to wypyskuje się i za chwilę mu przejdzie.
      Oceanu cierpliwości życzę!
      W chwilach ciężkich pomyśl sobie: iluż rodziców musiało to
      przeżyć!wink))
      • annakate Re: problem z 13 latkiem 26.07.08, 20:04
        a poza tym jak ma młodszą, faworyzowana siostrę to mu niełatwo
        • monika.b Re: problem z 13 latkiem 31.07.08, 15:59
          Witam, też mam 13-letniego syna, idzie po wakacjach do 1 klasy
          gimnazjum. Moja córka ma 5 lat, jest milusia, przylepa i wszystkich
          rozbraja. Syn przypomina jeża, obraża się, nie okazuje radości,
          często się złości jest wybuchowy. Właśnie wróciliśmy ze wspólnych
          wakacji, kompletna porażka. Czy macie dzieci z podobną różnicą
          wieku? Jak spędzacie wspólny czas?
          Monika
          • kkkkkoty Re: problem z 13 latkiem 01.08.08, 09:30
            my właśnie wybieramy się na wakację, też jestem pełna obaw, alel mam
            nadzieję, że jakoś wytrzymamy ten tydzień, pozdrawiam i proszę o
            pomysły przetrzymanie okresu dojtrzewania starszego dziecka!!
    • allija Re: problem z 13 latkiem 02.08.08, 11:38
      Znalazłam kiedyś ciekawy artykuł pt "jak rozmawiac z nastolatkiem",
      oto jego fragment.
      "Świat widziany oczyma nastolatka jest zupełnie inny, niż ten
      widziany przez rodziców. Z tego powodu, bez empatii, rozumianej jako
      zdolność wczuwania się w sytuację drugiego człowieka, niemożliwe
      jest nawiązanie bliskiego kontaktu z dzieckiem. Warto, przed
      podjęciem rozmowy z dorastającym synem czy córką, zadać sobie
      trud "wejścia w ich skórę".

      Każdy popełnia błędy. Przyznanie się do nich przed dzieckiem nie
      jest oznaką słabości, przeciwnie - może stać się podstawą
      porozumienia. Wymaga to jednak przekroczenia własnych "stref
      bezpieczeństwa". J. Powell i L. Brady przedstawiają je w następujący
      sposób. Spróbuj wyobrazić sobie koło małe lub większe
      przedstawiające strefę bezpieczeństwa. Potem postaw kropkę w środku
      tego koła. Kropką jesteś ty lub ja, a kołem nasza strefa
      bezpieczeństwa. Możemy poruszać się wewnątrz koła i czuć się w nim
      pewnie, ale jeśli damy krok poza jego granice, ogarnie nas paniczny
      lęk przed atakiem. Na zewnątrz naszej strefy czujemy niepewność i
      zagrożenie (Chcę powiedzieć kim jestem, s. 154). Niejednego rodzica
      przeraża myśl o przyznaniu się do swoich wad. Wolą udawać, odgrywać
      rozmaite role, wykorzystywać swoją przewagę. Tymczasem wrażliwe
      nastolatki potrafią niejako "prześwietlić", a następnie poddać
      krytycznemu osądowi osobę matki i ojca. Jeśli więc pozwalamy sobie
      na wytykanie uchybień swoim dzieciom, musimy liczyć się z odwetem z
      ich strony. Jak wówczas zareagujemy? Jeśli spróbujemy przekroczyć
      siebie, otwarcie przyznać się do swoich słabości, to mamy prawo
      oczekiwać tego samego od swoich najbliższych. Szczera rozmowa z
      dzieckiem wymaga szczerości wobec siebie.

      Prawdziwy dialog z dzieckiem nie jest możliwy bez okazywania uczuć.
      Najłatwiej, niestety, przychodzi nam uzewnętrznianie emocji
      negatywnych. Podczas gdy więziotwórcze są przede wszystkim ciepłe
      uczucia pozytywne.

      Wielu ojców okazuje miłość swoim pociechom poprzez obdarzanie ich
      prezentami, niesienie pomocy, natomiast ekspresja słowna wywołuje w
      nich blokadę. Gdy nastoletnia córka usłyszy: "Zabraniam ci wychodzić
      z domu po godz. 22", z pewnością zapyta o uzasadnienie tego zakazu.
      Najczęściej używane wówczas argumenty dotyczą bezpieczeństwa i
      rozmaitych zagrożeń. Bywa też i tak, że ojciec nawet nie poda
      wyjaśnienia, domagając się ślepego posłuszeństwa: "Nie pójdziesz i
      już!". Zauważmy, jak zmienia się ton wypowiedzi taty, jeśli do
      racjonalnych argumentów, doda zapewnienie o miłości: "Zabraniam ci
      wychodzić, bo cię kocham i obawiam się o twoje bezpieczeństwo".
      Człowiek na każdym etapie swojego rozwoju oczekuje zapewnień o
      miłości, a wychowywanie dzieci w atmosferze zimnego racjonalizmu
      staje się hodowlą.

      Trudne i bezowocne rozmowy z nastolatkami wymagają być może zmiany
      formuły. Analizując przebieg słownych kontaktów w rodzinach, można
      zauważyć tendencję do wzajemnego obwiniania się. Inaczej mówiąc -
      budujemy wypowiedzi z podmiotem "ty", np. "Ty zawsze się
      spóźniasz", "Nigdy nie dotrzymujesz słowa", "Jesteś leniwy, głupi,
      niedbały itp." Tego rodzaju komunikaty uderzają w człowieka, ranią
      go, wywołują poczucie winy i hamują proces porozumienia. Te same
      informacje można przekazać, tworząc zdania z podmiotem "ja". Na
      przykład "Jest mi przykro, gdy spóźniasz się na obiad", "Czuję się
      źle, gdy widzę, jak zaniedbujesz swoje sprawy". Oczywiście konieczna
      jest tu intensywna kontrola i praca nad sobą. Doświadczenie wielu
      osób, w tym również autorki tekstu, potwierdza konstruktywny
      charakter takich zmian we wzajemnej komunikacji werbalnej.

      Pełne porozumienie w rodzinie wymaga czasu, zaangażowania, świadomej
      pracy nad sobą, a niejednokrotnie wielu wyrzeczeń ze strony
      wszystkich jej członków. Warto podjąć trud rozmawiania z dziećmi
      począwszy od najwcześniejszych lat ich życia. Zaowocuje to
      pogłębieniem więzi i pomoże zbudować trwały pomost dla wzajemnej
      komunikacji w okresie ich dojrzewania"
      • verdana Re: problem z 13 latkiem 02.08.08, 16:28
        "Świat widziany oczyma nastolatka jest zupełnie inny, niż ten
        > widziany przez rodziców. Z tego powodu, bez empatii, rozumianej
        jako > zdolność wczuwania się w sytuację drugiego człowieka,
        niemożliwe > jest nawiązanie bliskiego kontaktu z dzieckiem."
        Brzmi to, jakby nastolatek był kosmitą.
        Kazdy rodzic był nastolatkiem - nie wszyscy cierpia na sklerozę....
        Wystarczy przypomnieć soie, jak zachowywalismy się w wieku
        nastolatkowym, co nas w rodzicach doprowadzało do szłu, co było
        fajne. A ten artykuł pisany jest tak, jakby 100% rodziców nie bylo
        kiedyś nastolatkami, jakby to był stan, o ktorym muszą czytac w
        fachowych publikacjach, zamiast sięgnąć przede wszystkim do własnej
        pamieci.
        • llidkao Verdana 02.08.08, 17:41
          hi, hi, hi... Nastolatek kosmitąsmile))))) Może Verdano coś w tym jest??? Moi
          nastolatkowie gadają czasem jakby byli z innej planety!
          Artykuł jak artykuł - obudował ktoś temat, jakby nie można było napisać o
          problemie zwyczajnie i po prostu.
          • verdana Re: Verdana 02.08.08, 19:10
            Mam alergię na takie "wzniosle" teksty.
            • nchyb Mój nastolatek jest kosmitą... 03.08.08, 11:20
              He, he, he, a żeby było weselej, niejaka pani Sarah Newton naisa
              książkę Mój nastolatek jest kosmitą. W Empiku jest.
              A mój nastolatek jakiś taki normalny, ziemski. Może dlatgo, że j tej
              kosmicznej księgi eszcze nie przeczytałam i ufoludkowstwa się w nim
              nie dopatruję? I że jednak sklerozy nie mam i pamiętam, że byłam
              normalną nastolatką, podobną do dzisiejszych?...
              Sporo oich znajomych równolatków już nie pamięta swoich zachowań i
              twierdzą, że ta dzisiejsza młodzież, ach fuuuuj...
              Ich dziei za dwadzieścia lat pewnie tak samo będą pleść...
              Mam nadzieję, że jednak nie wszystkie dotknie ta niepamięć.
              • llidkao Re: Mój nastolatek jest kosmitą... 03.08.08, 13:19
                Jak świat starym jest, zawsze młodsze pokolenie było wredne, bez serca, leniwe,
                wulgarne, egoistyczne, tylko inaczejwink
                I jak świat stary - nie pamięta się wredności własnego młodego pokolenia.
        • allija Re: problem z 13 latkiem 03.08.08, 02:55
          Cóż w tym tekscie wzniosłego? I co znaczy "napisac normalnie"?
          Czasem warto poczytać cos innego niz forum, rozumiem, ze obecnie
          poziom komunikowania dosyc mocno sie obnizył, ze wzorce publiczne
          mamy jakie mamy a obrzucanie sie inwektywami jest na porzadku
          dziennym ale jednak czasem warto siegnąc do tekstu pisanego innym
          jezykiem niz ten w Claudii czy innym Życiu na goraco.
          Ja przepraszam za, być może, mocne slowa ale odnosze coraz bardziej
          wrażenie ze verdana nie uznaje innych autorytetów poza swoim wlasnym
          czyli, wedle życzenia mowiac normalnie, jakby wszystkie rozumy
          pozjadała.
          A wątpie czy ten tekst przeczytałas do końca czy tylko pierwszy
          akapit ci wystarczyl do wysuniecia ostatecznego i niepodważalnego
          wniosku, że wszystko co zawiera jest bez sensu.
          Gdyby wszystko było takie jednoznaczne dla rodziców to nie
          zasypywaliby, chociazby różnych forow, pytaniami co zrobic z
          dzieckiem bo...
          Dla mnie jest jasne, że rodzice patrza na sprawy nastolatków przez
          pryzmat własnych dorosłych doswiadczen, to jest naturalne, na tym
          chyba polega dorastanie i dorosłość, że czerpie sie z własnych
          doswiadczeń i nabytej wiedzy o zyciu. Nastolatek świat musi widziec
          inaczej bowiem nie ma ani doswiadczen ani nie zdążył tej wiedzy
          nabyc. I to właśnie napisał autor w pierwszym zdaniu, innymi słowy
          stwierdził fakt, nic poza tym. Co tu ma do rzeczy kosmos i sieganie
          do własnych -nastu lat? Pominawszy zreszta cała kwestię, że jednak
          nie każdy musi pamietac jak myslał majac 13 lat a i sytuacje
          rodzinne mogły wygladac zupełnie inaczej niz w naszej obecnej
          rodzinie.
          Tekst traktuje o tym jak nawiazac porozumienie z młodym człowiekiem
          w trudnym wieku, przytacza przyklady relacji, ktore rzeczywiscie
          funkcjonuja w wielu rodzinach a ktore jednak nie sprawdzaja sie i,
          moim zdaniem, zawsze warto spróbowac czegos innego żeby te relacje
          poprawić.
          Ja jestem otwarta na dyskusję i zawsze chetnie wysłucham drugiej
          strony. Jednak alergicznie reaguje na osoby, ktore nie wgłębiajac
          sie w temat natychmiast i dla zasady wszystko neguja. A juz
          szczególnie kiedy zawsze "wiedza lepiej", z naciskiem na "zawsze".
          • llidkao Re: problem z 13 latkiem 03.08.08, 08:00
            Za bardzo wzięłaś coś do siebie. Przecież ani nie neguję Twojej wypowiedzi ani
            nie krytykuję? To, że ktoś przedstawia na forum swoje zdanie własnym tekstem,
            wcale nie znaczy, że chce zaniżyć poziom komunikowania się.
            • verdana Re: problem z 13 latkiem 03.08.08, 15:43
              "Spróbuj wyobrazić sobie koło małe lub większe
              przedstawiające strefę bezpieczeństwa. Potem postaw kropkę w środku
              tego koła. Kropką jesteś ty lub ja, a kołem nasza strefa
              bezpieczeństwa. Możemy poruszać się wewnątrz koła i czuć się w nim
              pewnie, ale jeśli damy krok poza jego granice, ogarnie nas paniczny
              lęk przed atakiem."
              Chocby to - to zdanie, o przyjrzeniu się nic nie oznacza... Oznacza,
              ze jak stracimy poczucie bezpieczenstwa, to zaczniemy sie bać.
              Poza tym z dzieckiem nalezy rozmawiać, a nie podejmowac trud rozmowy
              od najwczesniejszego dziecinstwa, bo jak to jest trud, to rozmowy i
              tak nie będzie. Rada "Podejmij trud rozmowy z mężem, kolezanką"
              wydaje sie absurdakna, bo z ludźmi, ktorych lubimy, rozmawiamy
              zwyczajnie, a nie "zadaniowo". Tymczaem tu rozmowę z dzieckiem
              przestawia się jako specjalne, trudne zadanie, ktoremu rodzic ma
              sprostac. Nie sprzyja to swobodnej komunikacji, tylko wysilonemu
              truciu. Ktorego nastolatki nienawidza.
              • allija Re: problem z 13 latkiem 04.08.08, 00:59
                Twoje argumenty sa żadne, nie odnosisz sie do tematu a jedynie
                czepiasz słów. Użycie słowa "trud" mozna różnie rozumiec, jak dla
                mnie moze być to sformułownie o wybrzmieniu sarkastycznym. Jesli
                rodzice na co dzien z dzieckiem nie rozmawiają to dla nich zmiana
                tego stanu moze być swoistym "trudem". Równie dobrze moze byc uzyte
                jako pojecie obiegowe. Czesto przeciez mowimy, ze zadajemy sobie
                trud zrobienia tego czy tamtego co wcale nie musi oznaczać dosłownie
                podjecia jakiegos specjalnego wysiłku. Podobnie rzecz sie ma jesli
                chodzi o inne określenia czy cytaty, bo akurat ten pierwszy fragment
                jest cytatem z jakiejs książki, o czym autor wspomina.
                Jednym słowem, to wszystko nie ma nic wspólnego z tematem, ani
                artykułu ani wątku.
                • verdana Re: problem z 13 latkiem 04.08.08, 08:19
                  To nie jets sarkastyczne, co widać na pierwszy rzut oka. Po prostu
                  autorka tekstu uwaza, ze normalny rodzic nie gada z wlasnym
                  dzieckiem i że rozmowa z dzieckiem jest takim samym zadaniam jak
                  odpieluchowanie czy uczenie tabliczki mnożenia - jeszcze jednym
                  obowiązkiem rodzicielskim.
                  Kiedy mowię, ze zadaje sobie trud uczenia się, wstawania rano, czy
                  nauczenia się jedzenia śniadań - to mam na mysli, ze jest to
                  czynność dla mnie niecodzienna i niezbyt przyjemna. Do ktorej muszę
                  sie nagiąć. Skoro tak, to mogę to robic, ale przyjemne to raczej nie
                  będzie.
                  Ma to sporo wspólnego z tematem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka