IP: 193.23.63.* 15.06.04, 16:12
czy ktoś był na Symi, czy warto? Jak droga jest taka wycieczka?
Obserwuj wątek
    • Gość: paula Re: Symi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.04, 19:08
      byliśmy na Symi i bardzo nam się podobało.
      Nasze biuro podróży życzyło sobie 42 euro od osoby (okoliczne lokalne biura w
      Lardos i Lindos również)
      W końcu kupliśmy bilety w porcie w Rodos za...16 euro od osoby :-) Słyszałam
      też że niektórzy tam sprzedawali za 22 euro - w porcie pełno siedzi takich
      kolesi przy stolikach :-)
    • mielin Re: Symi 16.06.04, 11:21
      Polecam!!!!!
      Byłam tam na niestety jednodniowej:( wycieczce z Rodos. Kupiliśmy ją za ok.
      20E/os od marynarzy sprzedających miejsca na wycieczki wprost ze swych łodzi w
      Porcie Mandraki w Rosos. W porcie cena zależy od łodzi, wiadomo szybkim
      katamaranem jest drożej, małym stateczkiem taniej. My do naszej oferty
      dostaliśmy jeszcze bilety na rejs po porcie Rodos gratis do wykorzystania
      innego dnia (chyba łódź Simi II). Warto wybrać łódź z zasłoniętym pokładem, bo
      mimo iż na morzu wiatr jest mocny, to równie mocne jest słońce, a płynie się od
      1 godz do 2 godzin.
      Najpierw przybija się do portu w miejscowości Panormo z przpięknym klasztorem i
      kościołem - jednym ze świętych miejsc dla Greków (jest czas na obejrzenie
      cudownej ikony i zjedzenie świeżutkiej drożdżówki w miejscowej pierkarni, a
      jest tam tylko kilka domów:))). Następnie opływa sie wyspę i wpływa do jednego
      (moim zdaniem) z najładniejszych portów morza egejskiego - Simi. Być w pobliżu
      i go nie zbaczyć to wielka szkoda. Są tam jakby dwie zatoczki do których
      schodzą wzgórza (całkiem wysokie) całe zabudowane przepięknymi w cudownych
      kolorach, kapitańskimi domami - b.ładnie odnowionymi. Mimo tłumów turystów w
      godzinach południowych, wyspa nie zatraciła swojego rybackiego, natruralnego
      charakteru, gdyż: po pierwsze wycieczki wypływają z powrotem już po 16 (my po
      17.30 - chyba), a na wyspie jest b. mało hoteli i drogo bo nie ma na niej wody
      pitnej (jest dowożona z Rodos), a po drugie mało komu chce się wchodzić w upale
      na uliczki na wzgórzach i ograniczają się do obiadu w porcie. Obiad smaczny -
      owoce morza, nie powiem:))), ale wdrapać się na górę warto dla pięknych widoków
      i dla obu światyń (w jednej trzeba odszukać w pobliskim domku gospodynię, która
      otwiera dla turystów wnętrze). Warto wybrać statek który jak najpóźniej
      wypłynie z Simi - wtedy można zobaczyć np. rybaków przy pracy (łatali sieci),
      bo tłumów jest znacznie mniej!!!
      Serdecznie polecam Simi, jest to jedno z tych miejsc które gdy się zobaczy raz
      to wie się, że chce się tam powrócić:)))))
      Pozdrawiam Mielin!!!
      • Gość: paula Re: Symi IP: 217.153.44.* 16.06.04, 13:47
        to w takim razie mieliśmy szczęście z tą ceną bo płynęliśmy szybkim i bardzo
        przyzwoitym katamaranem (tylko około godziny :-)) i też dostaliśmy dodatkowo za
        friko mini rejs wokół portu :-)
        • mielin Re: Symi 16.06.04, 14:02
          Moje doświadczenia to ceny z września 2002. Może ceny spadły:)? To byłaby b.
          dobra wiadomość! Niestety zwykle rosną:(
          Pozdrawiam Mielin
          • Gość: paula Re: Symi IP: 217.153.44.* 16.06.04, 15:04
            byliśmy przed sezonem na przełomie maja i czerwca to może dlatego...
    • alibaba1 Re: Symi 22.06.04, 12:13
      bardzo fajna wycieczka... polecam gorąco... port na symi super uroczy... tylko
      wszystko strasznie drogie !!!
    • czarodziejka1 Re: Symi 22.06.04, 14:19
      Ja wycieczkę na Simi też kupowałam w porcie w Rodos i płaciłam 20 Euro i też
      dostałam gratis 2 bilety na rejs stateczkiem po porcie Rodos.
      Poniżej fragment z mojego pamiętnika z wyprawy na tę prześliczną wysepkę :)

      Czwartek, 6 czerwca 2002 r.

      Pobudka o 6:30. Dzisiaj płyniemy na Simi! O 8:10 mamy autobus do Rodos, a o
      8:30 jesteśmy na statku. Już jest sporo ludzi, lepsze miejsca pozajmowane, ale
      jakoś znajdujemy dwa miejsca w cieniu i w pobliżu siebie. Rozglądam się po
      pasażerach. Naprzeciwko mnie siedzi młoda para. Chyba Niemcy. On jak i ona
      cali w tatuażach. Jej ramię i cała ręka w jakiś skomplikowanych, zawiłych
      splotach tatuaży. On natomiast obie ręce i obie nogi w podobnych splotach.
      Piersi chyba też. Na dłoni wytatuowany rok 1980 (chyba data urodzenia). Ona
      kolczyk w brodzie zaraz pod ustami i oczywiście w pępku. Rozglądam się dalej...
      I tu moje wielkie zdziwienie, statek wypełniony jest nie tylko turystami takimi
      jak my, ale również starymi Grekami ubranymi na czarno. Na cholerę oni płyną
      na Simi?. Simi nazywana jest wyspą poławiaczy gąbek, czyżby oni jechali na
      połów tych gąbek? Grecy są tak hałaśliwi, że trudno w pobliżu nich wytrzymać.
      Robi się coraz cieplej, a oni w tych swoich czarnych strojach i grubych
      swetrach...
      W oddali naszym oczom ukazuje się wyspa Simi. Jest kamienista i koloru beżowo-
      brązowego. Zero zieleni. Pierwszy nasz przystanek to Panormitis i tu naszym
      oczom ukazuje się olbrzymi, przepiękny klasztor. Statek przybija do lądu.
      Wszyscy Grecy niemal wybiegają w pośpiechu. My spokojnie kierujemy się w
      stronę klasztoru. Klasztor jest naprawdę przepiękny z olbrzymim dziedzińcem i
      krużgankami oplecionymi kwitnącymi pnączami w kolorze amarantowym. Wchodzimy do
      środka. I tu wyjaśnia się dlaczego płynęli z nami Grecy. Otóż oni
      pielgrzymują do tego klasztoru na wyspie tak jak my Polacy pielgrzymujemy do
      Częstochowy. Ponoć w tym klasztorze mają miejsce cuda i ludzie udają się tam w
      celach wybłagania jakiś swoich próśb. Grecy całują każdą ikonę, śpiewają i
      zapalają świeczki. O godz. 12:00 płyniemy dalej. Po 20 minutach dopływamy do
      miasta Simi na wyspie Simi. Miasteczko jest przecudne. Całość w kolorze
      beżowo-brązowym. Mnóstwo domków zawieszonych na skałach i dwa ciągi b.
      wysokich, stromych schodów, ratusz, kościoły, hoteliki, restauracje i
      sklepiki. Wszystko to położone wokół dość dużego portu. Robi się już naprawdę
      upalnie. Spacerujemy po miasteczku, ale szukamy wyłącznie cienia. W końcu
      siadamy w kawiarni i zamawiamy sok pomarańczowy i piwo. Grecy natomiast od
      razu po przybyciu do Simi, kierują się do tawern i zaczynają ucztowanie ze
      śpiewami. Kiedy ok. 15:30 wracamy na statek, Grecy są już mocno wstawieni.
      Każdy szuka na statku cienia, którego niestety jest b. mało. Greków już nie
      słychać, zasypiają na siedząco. Ok. 17:30 jesteśmy z powrotem w Rodos. Marzę
      tylko o prysznicu, kolacji i łóżeczku.

      Gorąco polecam Simi :)
      • mielin Re: Symi 22.06.04, 16:43
        Dzięki Czrodziejko1, za te urocze:-))) wspomnienia. Ja też bardzo ciepło
        wspominam tę wyspę. Ach rozmarzyć się można...
        Muszę chyba ja też spisać moje wspomnienia bo dzięki temu, no i oczywiście
        zdjęciom, z pewnością dłużej zachowają żywe kolory.
        Pozdrawiam serdecznie M.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka