Dodaj do ulubionych

jak poradzic sobie bez wyzywienia??

25.01.13, 15:13
hej czytalam ostatnio oferty i niektore nie maja wyzywienia , tylko pokoje w stylu studio z kuchnia , ale jak sobie poradzic w obcym kraju przeciez nie bede wszystkiego kupowac i gotowac bo w koncu to sa wakacje , rozumiem jakies sniadanie czy kolacja mozna zjesc w pokoju ale co z obiadem?? mozna isc do baru ale ja nie znam jezyka greckiego ani angielskiego , jedynie rosyjski sadze ze moze byc ciezko , na dodatek mam ze soba malego 4 -latka co wy o tym myslicie macie jakies doswiadczenia , moze lepiej szukac czegos z posilkami , tylko niektore oferty sa w hotelach co nie ma wogole stolowki , a moze wziac jakis prowint z polski , (raz nabralam troche rzeczy to na lotnisku przeszukali mi walizke i na dodatek ja popsuli) no nie wiem co robic pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • w_isienka Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? 25.01.13, 17:37
      Jak jedziesz z dzieckiem i nie znasz języka to najlepsza opcja to HB lub AI.
      Ja brałam bez wyżywienia jak byliśmy z prawie 2 latkiem na Majorce. Faktycznie najmniej problemu ze śniadaniem i kolacją, ale w marketach samoobsługowych bez problemu można kupić artykuły na zupę (najlepiej ugotować wieczorkiem i włożyc do lodówki). Jak mi sie nie chciało gotować to naokoło mieliśmy knajp do bólu i też czasami chodziliśmy, ale bez znajomości języka to chyba z tym ciężko. Fakt - opcja bez wyżywienia wychodzi jednak najtaniej, nawet jak się doliczy koszty wyżywienia na miejscu.
      • potwor_z_piccadilly Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? 25.01.13, 18:12
        w_isienka napisała:

        > w marketach samoobsługowych bez
        > problemu można kupić artykuły na zupę (najlepiej ugotować wieczorkiem i włożyc
        > do lodówki).

        Rany !
        Już widzę minę mojej małżonki, na wieść, że na wakacjach zupy będzie gotować i kombinować jakieś śniadania i kolacje.
        Brrrrrr, na samą myśl strach się bać.



        Fakt
        > - opcja bez wyżywienia wychodzi jednak najtaniej, nawet jak się doliczy koszty
        > wyżywienia na miejscu.

        No fakt, pod jednym jednak warunkiem. Jeśli będziesz kupować - porównywlną z produktami Lidla, turecką taniochę, to rzeczywiście, wyrobisz się.
        Tam jest jak u nas. Produkt przyzwoitej jakości jest drogi, a zjadliwe błoto tanie i jak ktoś je lubi, lub nie jest obrzydliwy, to nie ma sprawy "de gustibus non est disputandum".
        Pozdrawiam.
        Tyle.
    • Gość: vvv Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? IP: *.ists.pl 25.01.13, 18:09
      w wielu lokalach w menu są zdjęcia potraw, wystarczy pokazać palcem
      Chyba najsensownie szukać czegoś przynajmniej z 2 posiłkami, bo branie prowiantu do samolotu mija się kompletnie z celem.
      • Gość: vvv Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? IP: *.ists.pl 25.01.13, 18:10
        ps. Rosjanie są wcale nierzadkimi gośćmi w Grecji :)
        • Gość: Ani Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? IP: *.adsl.inetia.pl 25.01.13, 19:27
          znajomi pojechali go Grecji z dwójką dzieci bez wyżywienia i po powrocie stwierdzili, że nigdy więcej, na same lody i picie wydali kupę kasy, inaczej jak jadą sami dorośli, ale z dziećmi sie chyba nie opłaca
          • pietnacha40 Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? 25.01.13, 19:51
            Często się spotykałam z polskim menu i obsługą w Grecji. Jak już ktoś pisał, są zdjęcia. No i znajomość angielskiego...podstawowe słowa (pomidor, wołowina, wieprzowian, kurczak, cebula, cytryna, czosnek,ziemniaki) też Ci są obce? Nie znałam angielskiego, ale te słowa jakoś znałam. Są popularne, "osłuchane". Są jeszcze mini słowniki i rozmówki.
            Cenowo w sklepach (śniadania, kolacje) aż tak straszno nie jest :)
      • simon_r Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? 28.01.13, 15:11
        lokale, które w Grecji mają zdjęcia potraw w menu to te lokale, w których pod żadnym pozorem nie należy nic jeść.
        • Gość: vvv Ciekawa teoria ... IP: *.ists.pl 28.01.13, 17:49
          ... ale całe szczęście poznałem ją po wizycie w miasteczku Kotakolo na Peloponezie. Miejscowi wśród których siedzieliśmy na obiedzie w jednej z knajpek na nadbrzeżu portowym również tej teorii nie znali. I myśmy wyszli zadowoleni i żyjemy do dziś w dobrym zdrowiu i oni również nie wyglądali na takich którzy z braku laku musieli tam akurat usiąść. Zresztą wyboru nie mieli bo chyba w każdym z wielu tamtejszych lokali takie menu było.
          • simon_r Re: Ciekawa teoria ... 29.01.13, 10:34
            Teoria może jest dużym uogólnieniem ale wynika raczej ze sporego doświadczenia.. również z pracy w greckich knajpach... a w kilku pracowałem.
            Twoi miejscowi prawdopodobnie byli takimi miejscowymi jak polskojęzyczni klienci smażalni w Dźwirzynie.
            A zadowolenie z knajpy i jej obleganie przez turystów bynajmniej nie świadczy o jakości podawanego tam jedzenia. Jedna z najpopularniejszych knajp na Paros, w której osobiście pracowałem podawała ludziom bolognese zrobione z mięsa wystawionego przez hurtownię na śmietnik bo się rozmroziło i zepsuło.. a właściciel knajpy to mięso sobie wziął i kazał nam z niego zrobić sos. W knajpie tej były zdjęcia w menu zamiast opisów.
            • dorcia1234 Re: Ciekawa teoria ... 29.01.13, 11:47
              w greckim hotelu po powrocie z wycieczki też czekał na nas posiłek w lodówce, przyniesiony przez obsługę
              • Gość: gość współczuje takiego odpoczynku IP: *.leon.com.pl 29.01.13, 14:38
                gdybym miała jechać do Grecji i każdego dnia większą jego część biegać po sklepach, a potem spędzać czas w aneksie kuchennym gotując zupki i inne dania,to wolałabym zostać w domu.Ja pierdziele ale odpoczynek,chyba tylko dla męża i dzieci.W Grecji nawet w supermarketach żywność jest droższa niż w Polsce.Ostatnio byłam na Rodos i na Krecie,więc wiem co piszę.Ktoś kto zbiera grosz do grosza,aby móc wyjechać na wczasy i liczy na to że wykupując hotel tylko ze śniadaniem wyjdzie go taniej,to bardzo się myli.No chyba że będzie jadał same gyrosy za 4e.Porządniejszy obiad w knajpce na dwie osoby z napojami to koszt ok.30e.Tu jeszcze dochodzą dzieci,które cały czas wołają o picie,lody itd.
            • Gość: gtw Re: Ciekawa teoria ... IP: 195.158.247.* 29.01.13, 14:57
              jeden z lepszych greckich obiadów zjedliśmy w restauracji na Rodos przy wjeździe do Monolithos, menu ze zdjęciami było ja najbardziej

              miejscowe greckie rodziny jedzące tam tłumnie widać nie znały ludowych mundrości forumowych ekspertuff z Polski

              moje najlepsze horiatiki zjadłem w Mastichari na Kos, nie wiedząc, że trzeba unikać lokali ze zdjęciami

              no i zgroza, bo a Alexandropolis, gdzie w zasadzie wakacjują tylko grecy, w każdej knajpie menu jest obrazkowe

              należy jeść wyłącznie w lepiących się od brudu knajpach na uboczu, z trzema stolikami na krzyż a tłustą mussakę nazywać rarytasem, tylko dlatego, ze w knajpie nie było turystów, a menu było niezrozumiale dla obcokrajowca :)
              • simon_r Re: Ciekawa teoria ... 29.01.13, 16:19
                Nasze bolognese u Jorgosa też wszyscy zajadali aż im się uszy trzęsły. I moussaka wszystkim wchodziła pieknie.. a jaka ładna na zdjeciach była. Co z tego, że sprowadzana z Thessalonik jako schłodzony gotowiec raz na dwa tygodnie, odgrzewana w mikrofali i zalewana keczupem. Wszyscy to jedli... nawet grackie rodziny z dziećmi.
                • Gość: gtw Re: Ciekawa teoria ... IP: 195.158.247.* 30.01.13, 07:45
                  ptysiu jada się co smakuje, a nie w zależności od tego gdzie jest przyrządzone

                  • simon_r Re: Ciekawa teoria ... 30.01.13, 10:13
                    Masz absolutną rację!!!... nie ma to jak dobra mrożonka.
                    • Gość: gtw Re: Ciekawa teoria ... IP: 195.158.247.* 30.01.13, 10:59
                      menu ze zdjęciami = mrożonki

                      lepiąca się od brudu cerata + menu w niezrozumiałym języku = jedzenie pierwszego sortu

                      LOL :)))
                      • simon_r Re: Ciekawa teoria ... 30.01.13, 11:46
                        To ty piszesz o lepiącej się ceracie.
                        W porzadnej knajpie w menu jest zaznaczone to co pochodzi z mrożonki... w knajpach ze zdjeciami tego nie zobaczysz bo zazwyczaj zdjęcie zastepuje opis.
                        W najlepszych knajpach w jakich pracowałem i jadałem nikt nie dawał albumu ze zdjęciami zamiast menu. W niektórych wogóle nie było stałego menu gdyż było ono wypisywane na tablicy albo drukowane codziennie na jednej kartce.. dlaczego??... ano dlatego, że robiło się takie jedzenie jakie akurat udało się kupić świeże.
                        Natomiast menu ze zdjęciami spotyka sie powszechnie w miejscowościach turystycznych na bulwarach przy plaży gdzie serwowane sa odgrzewane w mikrofali mussaki przygotowywane w fabryce, kupowane w hurtowni i wyjęte z zapyziałej lodówki. W takich miejscach nawet tzatziki pochodza z plastikowego wiadra nabytego w hurtowni.
                        Jeśli juz jeść w takiej bulwarowej knajpie to tylko tam gdzie można zajrzeć do kuchni i zobaczyć jak jedzenie robią.
                        Oczywiście żaden podział nie jest 0/1... znajdą się zapewne knajpy gdzie będzie dobre żarcie i menu ze zdjęciami i takie gdzie kucharz spieprzy nawet świeżą rybę za 40euro.
                        Oczywiście gtw będzie sobie kpił bo tak lubi... ostatecznie nikt nikomu nie broni jeść mussaki z mikrofali.
                        • Gość: gtw Re: Ciekawa teoria ... IP: 195.158.247.* 30.01.13, 14:49
                          no to teraz wiemy, że aby zjeść coś poza mrożonkami trzeba udać się na zadooopie gdzie jada wtajemniczona elyta, bo jak wiadomo w miejscowościach turystycznych to syf, kiła i mogiła :)))

                          • simon_r Re: Ciekawa teoria ... 30.01.13, 16:46
                            Wiesz gtw... jesteś głupszy niż to ustawa przewiduje i nie mam ochoty już używać wobec ciebie argumentów... zresztą nawet nie jesteś zalogowany więc nie chce mi się z tobą gadać.
                            Zaimków używam świadomie z małej litery bo nie zasługujesz na traktowanie poważne.
                            • kolpik124 Re: Ciekawa teoria ... 31.01.13, 08:25
                              Akurat gtw ma sporo rację, tylko ty bijesz piane robiąc z siebie nieomylnego eksperta.

                              Napisał, ze w określonych knajpach, w których było menu "obrazkowe", jedzenie było bardzo dobre, a stołowali się tam także miejscowi.

                              Ty z miejsca to zanegowałeś pisząc o mrożonkach i że jedynie dobre jedzenie można znaleźć w miejscach daleko od centrów turystycznych (czyli aby dobrze zjeść muszę zasuwać kilka czy kilkanaście kilometrów albo kwaterować się w miejscach nieturystycznych?) i lokalach gdzie nie ma menu obrazkowego.

                              Napisałeś także, że "miejscowi" byli podrabiani i pewnie pochodzili z Aten czy Salonik (no bo wiadomo, ze w Atenach żyje inny gatunek Greków, któremu smakują mrożonki i który nie wie co to prawdziwa grecka kuchnia).

                              Zasugerowałeś także, że ty jesteś jedynym kulinarnym arbitrem elegantiarum jeśli chodzi o kuchnię grecką, natomiast gtw z domysłu ma drewniane podniebienie, bo lubi rzekome mrożonki, nic nie wiedząc co on lubi i jak jest wyrobiony pod względem kulinarnym.

                              Kiepska ta twoja argumentacja i kupy się nie trzyma.

                              • simon_r Re: Ciekawa teoria ... 31.01.13, 10:00
                                kolpik124 napisała:

                                > Akurat gtw ma sporo rację, tylko ty bijesz piane robiąc z siebie nieomylnego ek
                                > sperta.
                                Widocznie mam troche ku temu podstaw... pracowałem w kilku greckich knajpach w Grecji. Nie sądze aby gtw mógł to o sobie powiedzieć

                                > Napisał, ze w określonych knajpach, w których było menu "obrazkowe", jedzenie b
                                > yło bardzo dobre, a stołowali się tam także miejscowi.
                                Słowem kluczowym jest tutaj "określonych"... warto rozumieć to co się czyta a w szczególności to co się pisze

                                > Ty z miejsca to zanegowałeś pisząc o mrożonkach i że jedynie dobre jedzenie moż
                                > na znaleźć w miejscach daleko od centrów turystycznych (czyli aby dobrze zjeść
                                > muszę zasuwać kilka czy kilkanaście kilometrów albo kwaterować się w miejscach
                                > nieturystycznych?) i lokalach gdzie nie ma menu obrazkowego.
                                kto pisał o kilku albo kilkunastu kilometrach???... z pewnością nie ja. Napisałem owszem, że w centrach turystycznych większość knajp (zauważ w tym miejscu słowo "większość") jest nastawiona na szybki zysk i kompletnie nie dba o jakość... wiem to z autopsji, pracowałem w takich miejscach... i najczęsciej (znowu zauważ słowo "najczęściej") to własnie w takich miejscach występuje menu obrazkowe

                                > Napisałeś także, że "miejscowi" byli podrabiani i pewnie pochodzili z Aten czy
                                > Salonik (no bo wiadomo, ze w Atenach żyje inny gatunek Greków, któremu smakują
                                > mrożonki i który nie wie co to prawdziwa grecka kuchnia).
                                W Grecji żyją różne gatunki greków... również takie co chadzają do McDonalda.... greckie rodziny z dziećmi przychodziły rownież do knajpy gdzie podawaliśmy tzatziki z wiadra, mrożoną pizzę i bolognese z puszki a kucharzem był albańczyk, który nic nie potrafił ugotować a jedynie obsługiwał mikrofalę i frytkownice.

                                > Zasugerowałeś także, że ty jesteś jedynym kulinarnym arbitrem elegantiarum jeśl
                                > i chodzi o kuchnię grecką, natomiast gtw z domysłu ma drewniane podniebienie, b
                                > o lubi rzekome mrożonki, nic nie wiedząc co on lubi i jak jest wyrobiony pod wz
                                > ględem kulinarnym.
                                Nie zasugerowałem tylko napisałem wprost w odpoweidzi na to, że nie ważne z czego ważne aby smakowało...

                                > Kiepska ta twoja argumentacja i kupy się nie trzyma.
                                Podaj lepszą aby w temacie... bo gtw nie podawał zadnej argumentacji poza jednym stwierdzeniem, że trafił do knajpy z obrazkami, gdzie było dobre żarcie. I ja tego nie neguję a wręcz przeciwnie zgodziłem się z tym piszac, że nic nie jest zero-jedynkowe...
            • Gość: vvv Moi miejscowi IP: *.ists.pl 29.01.13, 18:14
              simon_r napisał:

              > Twoi miejscowi prawdopodobnie byli takimi miejscowymi jak polskojęzyczni klienc
              > i smażalni w Dźwirzynie.

              Czyli jacy? Urlopowicze z głębi kraju?
              Nie sądzę. Rodzinki były wielopokoleniowe (zszuwali po 2-3 stoliki), odświętnie ubrane bo i dzień był świąteczny - Wniebowzięcie NMP.
    • m_ac Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? 25.01.13, 21:24
      Jedną z wielu atrakcji Grecji jest jej kuchnia.Albo tawerny, albo hotel,który prowadzi OTWARTĄ dla ludzi z zewnątrz restaurację!Raz jeden się naciąłem i na Thasos robili na kolacji z mikrofali-niby dało się zjeść i było nnawet dobra,ale nie był to klimat Grecji, który lubię!
    • Gość: gość Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? IP: *.adsl.inetia.pl 25.01.13, 22:33
      > jak poradzic sobie bez wyzywienia??
      > jak sobie poradzic w obcym kraju
      to jakiś żart?

      Jeśli nie, szukaj hotleu z all i najlepiej nie ruszaj się z niego, bo się zgubisz, albo jedź na Bałtyk i tam dasz radę.
      • Gość: Roni Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? IP: *.173.26.62.tesatnet.pl 25.01.13, 23:46
        W większości hoteli greckich poniżej 5*jedzenie jest kiepskie lub wręcz paskudne. Bardzo mały wybór i też Ci nikt nie powie co to za potrawa jak nie znasz języka greckiego lub angielskiego. Nakładasz na czuja licząc, że to co wygląda na kurczaka jest kurczakiem. Jeżeli chodzi o restauracje to często menu jest ze zdjęciami lub wręcz po polsku. I raczej częściej jada się w barach bo restauracje są drogie i mają jakieś dziwne dania. W lokalnych barach masz tablice i zdjęcia dań. Wystarczy też spisać sobie przed wyjazdem poszczególne słowa w języku angielskim i nie będzie problemu. Nazw dań nie ma wiele. Proste hasła: kurczak, wołowina, cielęcina, ryba, pomidory, szpinak itd. możesz też kupić sobie kieszonkowy słownik turystyczny. Co do gotowania to ja wolę taką opcję w Grecji czy Bułgarii gdzie jest niesmaczne jedzenie ale pod warunkiem, że mam hotel w większej miejscowości i w centrum (tanie markety). Wówczas wstaję sobie o której chcę i robię szybko takie śniadanie jakie chcę (w Grecji w hotelu 3-4* wręcz nie warto wstawać na te śniadania są tak ograniczone do minimum). Jeżeli chodzi o obiadokolacje to często w tańszych 3* hotelach są one w tawernach niedaleko hotelu wykupione i masz danie z menu albo podane do stołu konkretne danie (i nikogo nie interesuje czy to lubisz czy nie). Wersja z jedzeniem ma sens tylko jako all i to w dobrych hotelach i dużych kompleksach (bo w małych jest bardzo mały wybór, wystawiają na początku posiłku i stygnie, nie dokładają itd.). Urlop to dla mnie jedyna okazja by jeść śniadania po amerykańsku:). Robię sałatki z pysznymi twarogami, naleśniki z lokalnymi owocami, omlety z warzywami, do tego czekolada na gorąco, soki, owoce it. Ogromna przyjemność zjeść takie śniadanie na słonecznym balkonie czy tarasie i daje mi to pozytywną energię na cały dzień. Za dnia zazwyczaj nie jadam, a jak już to jakieś owoce lub przekąski. Od tego upału nie chce się jeść. Wieczorem jem w jakimś barze jakąś pizzę, kebab itp. proste dania. Jak mam ochotę na coś "polskiego" to robię zwykły obiad ale jakiś prosty typu makaron z sosem czy gotowane warzywa z ryżem itd. Z domu biorę przyprawy tylko. Z dzieckiem będzie nieco gorzej bo będzie wybredne. Zapłacisz za obiad 8 euro a dzieciak spróbuje i powie, że jednak nie chce tego bo mu nie smakuje to Cię krew zaleje. Musisz więc określić czy masz niejadka i wybredne dziecko czy nie. Większość dzieci kilkuletnich i tak zazwyczaj jada w restauracji hotelowej suchy makaron czy ryż, warzywa bo wszelkie lokalne potrawy wyglądają mu podejrzanie albo mu nie smakują. Do tego w opcji HB i tak w ciągu dnia dziecko zacznie marudzić więc dojdą te koszty obiadu. Ty od śniadania do obiadokolacji wytrzymasz bez problemu bo w upale nie chce się jeść, dziecko zacznie koło 15 marudzić, że jest głodne, kupisz mu więc i tak obiad na mieście a potem nie zje koło 19 obiadokolacji bo nie będzie na tyle głodne (bo tak to wygląda w HB, śniadanie ok. 8-9 i potem obiadokolacja dopiero ok. 19). Dodatkowo opcją HB odbierasz sobie możliwość przygotowania tanio posiłku na obiad (chociażby kanapek, jajecznicy) w pokoju i narażasz się na drogi zakup napojów w barze hotelowym (zakaz wnoszenia jedzenia i picia do hotelu a dziecko będzie co chwilę chciało pić ale po trochu). Dlatego z dzieckiem najlepiej jechać do apartamentów (najgorzej do hotelu BB) i wówczas masz w pokoju aneks, lodówkę, możesz wnosić sobie jedzenie i picie gdzie chcesz i kiedy chcesz. Dziecko marudzi, że jest głodne to idziesz z basenu na chwilę do pokoju i wyciągasz z lodówki kanapki, jogurt, drożdżówkę itp. A tak albo musisz wyjść z hotelu i lecieć szukać czegoś w tanim barze albo zamówić w restauracji hotelowej pizzę za 15 euro. Zawsze też możesz ugotować coś na dwa dni jednego dnia makaron ze szpinakiem będzie a drugiego smażony z jajkiem i szynką itd.. Najgorzej jak jesteście z tych co uważają, że zupa bez mięsa to nie zupa a obiad bez kotleta to nie obiad. Wówczas tylko all.

        • Gość: gość Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? IP: *.adsl.inetia.pl 26.01.13, 08:40
          Wówczas wstaję sobie o której chcę
          > i robię szybko takie śniadanie jakie chcę (w Grecji w hotelu 3-4* wręcz nie war
          > to wstawać na te śniadania są tak ograniczone do minimum).

          Nie wiem co wy jecie w domu na śniadanie, gdy wszyscy się spieszą do pracy czy szkoły . Ja po powrocie z urlopu zawsze tęsknię to tych "ograniczonych do minimum śniadań " i nie tylko gdzie wszystko było podane na tacy , w hotelu 4* było rano :
          różnego rodzaju pieczywo i drożdżówki, omlet na poczekaniu robiony, naleśniki, płatki różne + mleko ,kawa, herbata, dżem, nutella , żółte sery i jogurty(fakt często bez smaku)-wszystko do 10 rano. Jakoś sobie nie wyobrażam ,że ktoś śpi do 10 a potem idzie do marketu żeby kupić coś na śniadanie.
          Każdy mały niejadek skusi się na naleśnika z nutellą rano albo płatki z mlekiem
          • Gość: ktoś Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? IP: *.dynamic.chello.pl 26.01.13, 09:05
            Ja byłam w Atenach w podłym tanim hotelu (choć 3 gwiazdki). Śniadanie robiła nam osoba obsługująca recepcję. Było pysznie: greckie jogurty , świeże pieczywo i same smakołyki.
            Jednak obiad można było jeść tylko na mieście.
            Młoda kobieta bez znajomości angielskiego ? znająca tylko rosyjski ?
            Niewiarygodne !
            Nawiasem mówiąc w Grecji urlopuje dużo turystów z Rosji i wielu restauratorów o tym wie.
            Jednak najczęściej turyści ci znają angielski.
          • feleedia Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? 26.01.13, 10:48
            Te narzekania na "monotonne śniadania" też mnie zawsze śmieszą. Tak jaby ci narzekający w Polsce na codzień jadali cokolwiek innego niż płatki/kanapki czy jajecznicę :D
    • Gość: MM Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? IP: *.warszawa.vectranet.pl 26.01.13, 09:51
      No do wakacji jeszcze trochę czasu jest. Dwa angielskie słówka dziennie i będziesz przygotowana do radzenia sobie w sklepie czy knajpie.
      • pietnacha40 Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? 26.01.13, 11:00
        teraz mi się przypomniało, że widziałam w wielu tawernach menu dla dzieci. Nie wczytywałam się, ale wpadły mi w oko jakies makarony i kurczaki. Mniejsze porcje,niższe ceny.
        • w_isienka Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? 26.01.13, 19:19
          A od kiedy to nie można do pokoi wnosić napojów z marketu??? To chyba żart? Kto ci sprawdzi torbę???
          • w_isienka Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? 26.01.13, 19:22
            aha, jeszcze dopiszę, że jak byliśmy z naszym dzieckiem to braliśmy zawsze pokój z aneksem kuchennym. To bardzo wygodne. Masz tam na wyposażeniu wszystko, łącznie z czajnikiem w pokoju. Bez problemu można zagotować wodę na mleko dla dziecka etc.
          • potwor_z_piccadilly Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? 26.01.13, 22:35
            w_isienka napisała:

            > A od kiedy to nie można do pokoi wnosić napojów z marketu???

            O ile pamiętam, to od zawsze. W hotelach z wyżywieniem takie zakazy obowiązują.
            Powody.
            1 - Chcą dodatkowo zarobić prowadząc bary i restauracje.
            2 - Żywność w pokojach grozi inwazją robali, co często ma miejsce. Słyszy się i czyta, że gdzieś tam w pokojach karaluchy i mrówki stadami maszerowały i że to skandal i że nigdy więcej z tym BP i w tym hotelu, a prawda jest prozaiczna. Ktoś wcześniej był zwykłym, bezmyślnym fleją z tym, że dumnym fleją, bo oszczędził cirka 200 zł na narzutach.

            Kto ci sprawdzi torbę???

            Ot, cwaniara.
            Jasne że torby nikt Ci sprawdzał nie będzie, ale wiedział co w tej torbie wnosisz, to będzie. To profesjonaliści. W oczy Ci spojrzą i wszystko wiedzą, to raz, a dwa, to panie sprzątające doniosą, a trzy, to nawet kosze na śmieci zakablują Cię.

            Wiesz co wisienko ?
            Jeździj Ty pod nasze rodzime wisienki.
            Nam, Polakom, wstydu oszczędzisz.
            Pozdrawiam.
            • Gość: baja Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.13, 08:03
              Co za potworne bzdury-( Nie strasz ludzi. Podczas moich kilkudziesięciu zagranicznych wyjazdów tylko raz , w Tunezji,spotkałam się z zakazem wnoszenia jedzenia i napoi do hotelu. W wielu hotelach w pokojach są lodówki , w niektórych aneksy kuchenne. Myślisz ,że dla ozdoby?
            • Gość: zuzia Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? IP: *.adsl.inetia.pl 27.01.13, 08:17
              Wydaje mi się,że wisienka ma rację. Jeśli hotel ma opcję All to oni już na niczym zarabiać dodatkowo nie muszą , bo wszystko jest zapłacone ( chyba ,że chodzi o jakieś napoje np alkoholowe ,których all nie obowiązuje albo soki ze świeżych owoców itd dodatkowo płatne)
              Co do sprawdzania torby to tylko raz -w Hilton w Tabie, zawsze gdy wracaliśmy z zewnątrz -prześwietlali nam torebki ze względów bezpieczeństwa-kilka lat temu był tam zamach, hotel przy granicy z Izraelem
              Jeśli chodzi o wnoszenie jedzenia do pokoju-to tez jest praktykowane, zwłaszcza gdy się ma dzieci. Przy grillach na dworze wręcz można korzystać z jednorazowych opakowań na danie.
              Byłam kilka razy , wszędzie z all i nigdzie nie było zakazu robienia zakupów na zewnątrz na bazarze czy w sklepiku ;-) a co się z tym wiąze-jak kupiłeś to możesz do pokoju przynieść
              Potworze nie żartuj. Pozdrawiam ;-)
              • w_isienka Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? 28.01.13, 21:52
                Potworze, ty to chyba za granicą dawno nie byłeś, że takie bzdury wypisujesz :-P
                Nigdy mi jeszcze torby nie sprawdzali, a robaków w pokojach nie widziałam.
                A jak bierzesz pokój z aneksem kuchennym to TYM BARDZIEJ ci nie mogą zakazać wnosić żywności do pokoju.
                Pozdrawiam i życzę miłego wypoczynku :-P
                • bebiak Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? 28.01.13, 22:13
                  Dla mnie jest zupełnie jasne, że kiedy wynajmuję pokój z aneksem kuchennym to mam prawo wnosić jedzenie do pokoju.
                  Często takie pokoje wynajmuję na "moich" wysepkach (z w pełni wyposażonym aneksem właśnie), bo to urokliwe siąść po powrocie z wędrówki a przed wyjściem wieczornym dla relaksu na werandzie i patrząc na zachodzące nad morzem słońce zjeść własnoręcznie przygotowaną sałatkę czy to tzw. grecką czy choćby owocową (na wysepce Donoussa, kiedy mój hotelik stał na plaży taka byłam zachwycona widokiem i miejscem, że raz nawet całą kolację przygotowałam w postaci makaronu z mięsem i pomidorami - makaroni me kima - oraz choriatiki).

                  Natomiast w przypadku klasycznego pokoju w hotelu - wg mnie jedzenia nie powinno się wnosić. Jeśli nawet w takim pokoju jest lodówka (a to coraz częściej standard w Grecji) - służy ona wg mnie wyłącznie do chłodzenia napojów.
                  Pozdrawiam. B.
                  • Gość: zuzia Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? IP: *.adsl.inetia.pl 28.01.13, 23:04
                    No to jako ciekawostkę napiszę, że w Tabie jedzenie do pokoju (bez aneksu kuchennego ) wnosiła gościom sama obsługa hotelowa. Konkretnie miało to miejsce, gdy wracaliśmy ( po północy) z długich wycieczek ( Jerozolima czy Kair) i restauracje hotelowe były już zamknięte. W pokoju oprócz łabędzia czekała na nas kolacja-w postaci "zimnej płyty". Po kilku godzinach spędzonych w autokarze-bardzo się przydała. Wszystko było zapakowane i nigdzie robaków nie było ;-)
                    A dzieciom też " wnosiliśmy" do pokoju np spagetti bo padały po całym dniu w aquaparku i twierdziły,że nie mają siły iść na kolację i wolą bajki w tv oglądać....
                • potwor_z_piccadilly Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? 30.01.13, 21:40
                  w_isienka napisała:

                  > Potworze, ty to chyba za granicą dawno nie byłeś, że takie bzdury wypisujesz :-

                  Nie nazywaj bzdurami tego, czego nie dostrzegasz, bo pewnie i nie chcesz dostrzegać.

                  > Nigdy mi jeszcze torby nie sprawdzali, a robaków w pokojach nie widziała
                  > m.

                  A czy ja napisałem że sprawdzają, czy też będą sprawdzali ?
                  Oni tylko z wyreżyserowanym uśmiechem na ustach obserwują gości i ich oceniają. No i póki co, to my czy chcesz, czy nie chcesz, jesteśmy przez nich traktowani jako turyści drugiej kategorii.
                  Z jakiego powodu ?
                  Spróbuj sobie na to pytanie odpowiedzieć i tylko proszę, nie pisz mi że, a skąd, nigdy w życiu i że wspaniale do nas się odnoszą i wspaniałe mają o nas mniemanie.
                  Co do robaków, to ja Ci odpowiem, że na jeżowca, czy na kolce jadowitej rybki z gatunku smoczników, też nigdy nie wdepnąłem, ale mnie nigdy nie przyjdzie do głowy na tej podstawie twierdzić, ze w greckich wodach ich nie ma.

                  > A jak bierzesz pokój z aneksem kuchennym to TYM BARDZIEJ ci nie mogą zakazać wn
                  > osić żywności do pokoju.

                  Jeśli rozmawiamy o wynajętych pokojach typu studio, lub apartament, to zgoda. Tyle że, autorka postu napisała że ogląda oferty BP (tak sadzę), a BP oferują głównie hotele w których z tego co zauważam, likwidowane są pokoje z aneksami kuchennymi. Hotelarze robią to, bo muszą. Grecja pogrążona jest w kryzysie i wszyscy szukają pieniędzy, by raz, przeżyć, a dwa, opłacić się pogrążonemu w kryzysie finansów publicznych państwu.
                  Pozdrawiam.


    • elefterija5 Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? 31.01.13, 09:52
      Witaj!
      To, z tym co pisze Simon o jedzeniu w restauracjach, ja tak do końca nie zgadzałabym się. Tak naprawdę, to ciężko przewidzieć, która knajpa ma dobre gatunkowo jedzenie, a która nie - najlepiej popytać miejscowych. Natomiast w hotelach sprawa w cale nie wygląda lepiej. Sama miałam okazję pracować w hotelu 5* znanej sieci, która w Grecji ma wiele hoteli, a pracowałam przez pewien czas między innymi na kuchni. I co? Stare jedzenie przerobione na nowe, ciasta sprzed tygodnia podawane jako nowe. Tak, jak piszę - to nigdy nie wiadomo ale nie należy się przesadnie obawiać, bo to przyniesie więcej dobrego, niż złego.
      Moje zdanie jest takie, że kuchnia grecka jest bardzo dobra, a ja osobiście jadąc do jakiegoś kraju i chcąc poznać jego kulturę, to i ją chcę poznać. Drugi fakt jest taki, że w hotelach w większości przypadków jedzenie jest zuniwersalizowane, czyli niekoniecznie będziemy jadać cały czas prawdziwą, grecką kuchnię. Reasumując, gdybym miała do wyboru apartamenty a hotel, z pewnością wybrałabym to pierwsze. Poszukałabym apartamentu ewentualnie ze śniadaniem ( ale ja akurat je lubię celebrować, więc pewnie poszukałabym jakiegoś sklepiku z pieczywem, masełkiem, świeżym serkiem i pysznymi, greckimi pomidorami, które już same w sobie są dobre ), a na kolacje czy śniadanie chodziłabym coś zjeść do tavern. Jeśli dobrze się przeszuka oferty, można znaleźć apartament w takiej cenie, która pozwali nam na posilanie się w knajpkach, przy cenie za hotel 3*. Z dogadaniem się nie ma problemu, tym bardziej, że wielu kelnerów zna nawet parę słówek w języku polskim ;) Zawsze jakiś sposób na dogadanie się jest.
      Pozdrawiam serdecznie!
      • elefterija5 Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? 31.01.13, 09:57
        *"Tak, jak piszę - to nigdy nie wiadomo ale nie należy się
        > przesadnie obawiać, bo to przyniesie więcej dobrego, niż złego. "

        Oczywiście miało być "więcej złego, niż dobrego" :)
      • elefterija5 Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? 31.01.13, 10:00
        *"Tak, jak piszę - to nigdy nie wiadomo ale nie należy się
        > przesadnie obawiać, bo to przyniesie więcej dobrego, niż złego. "

        Oczywiście miało być "więcej złego, niż dobrego" :)

        Jeśli potrzebowałaby Pani pomocy, czy też rady odnośnie zorganizowania indywidualnego ( nie z biurem podróży ) wyjazdu, proszę się odezwać do mnie na priv, a chętnie pomogę.

        Pozdrawiam
      • bah77 Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? 31.01.13, 13:06
        > pysznymi, greckimi pomidorami, które już same w sobie są dobre ),

        Prawda, tym bardziej, kiedy pochodzą z właściwego kraju:
        fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/911607,1,0,91,Greckie-pomidory.html

        bah77
        • pietnacha40 Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? 31.01.13, 13:46
          :D Teraz Polska!
        • elefterija5 Re: jak poradzic sobie bez wyzywienia?? 31.01.13, 16:11
          haha na rzeczywiście :)
          Ja w Polsce nie byłam latem od jakichś 8 lat, więc czy są one greckie, czy polskie - nie rozróżniam ale moim zdaniem i tak są rewelacyjne ;)
          • w_isienka bah77 - padłam :D :D :D 31.01.13, 23:19
            pomidorki pierwsza klasa! :)
            ech... ale co do mnie to tęsknię za greckimi świeżymi pomarańczami, a szczególnie za świeżo wyciśniętym pomarańczowym sokiem...
            • 77-bah Re: bah77 - padłam :D :D :D 01.02.13, 00:50
              Dziękuję bardzo. Choć to nie moja fotka, niestety... ;)

              Mnie greckie jedzenie najbardziej kojarzy się ze świeżymi owocami morza:
              fotoforum.gazeta.pl/uk/owoce%2520morza,77-bah.html

              ...choć trzeba odrobiny odwagi, aby stołować się poza hotelem. :)

              Pozdrawiam

              bah77
              • Gość: Ann Re: bah77 - padłam :D :D :D IP: *.173.26.62.tesatnet.pl 01.02.13, 02:20
                Jeżeli hotel oferuje pokoje z aneksem kuchennym to jedzenie i napoje można wnosić. Jeżeli jest sama lodówka to zazwyczaj pełni rolę minibaru, który uzupełniają na nasze życzenie i nie powinno się tam trzymać swoich rzeczy. W realiach Polacy trzymają tam własną wódkę. Jeżeli w regulaminie hotelu jest informacja o zakazie wnoszenia jedzenia i napojów to zdarza się, że obsługa zwróci uwagę przy wejściu. Bywa, że sprawdzają torby. Zwłaszcza w dobrych hotelach, gdzie problem insektów może bardzo źle wpłynąć na ich opinię. W 2 i 3* hotelu raczej nikt nie sprawdza bo nawet nie ma ochrony na wejściu a mrówki wchodzą szczelinami w ścianach nawet jak nie ma jedzenia w pokoju. W Egipcie, w najlepszych hotelach bywa, że na wejściu jest bramka do prześwietlania bagaży i nie wniesiesz zakazanych rzeczy. W ten sposób dbają o bezpieczeństwo i komfort wypoczynku gości oraz własny interes. Kto nie umie uszanować zasad starych jak świat jest zwyczajnym burakiem i nie powinien jeździć do hoteli tylko na kwaterę i na kolanie kanapki pasztetem smarować. Oczywiście nikt nikogo nie będzie wyganiał z hotelu za butelkę wody (zwykła wygoda, niektórzy myją zęby mineralną) czy paczkę orzeszków ale wnoszenie ciasta, soków, czekolady czy owoców jest już fanaberią i obsługa często reaguje w takich sytuacjach. Co jest zrozumiałe. Bo najpierw te oszołomy naznoszą do pokoju batoników a potem obsmarują hotel na forum, że są w nim mrówki.

                Albo się wybiera apartamenty i w takich obiektach często pryskają chemią by wytępić owady, czasem udają, że ich nie widzą (apartamenty są często niższej jakości niż hotele) więc można wnosić jedzenie, albo decyduje się na hotel i all i nie trzeba już nic wnosić. Opcja HB jest najmniej opłacalna. Napoje są drogie w hotelu, lunch i tak trzeba zjeść na mieście i jeszcze sytuacja zmusza nas do bycia prostakiem bo każdy woli dogryzać w pokoju.
                • des4 Re: bah77 - padłam :D :D :D 01.02.13, 07:54
                  niestety "pyszne greckie pomidory" i inne warzywa to mit, którym onanizują się dumni i naiwni zwolennicy żywienia indywidualnego "bo każda knajpa na uboczu dla lokalsów to cud miód i zasługuje na gwiazdkę Michelina"

                  Gracja już dawno poszła w model hiszpański czyli wielkie farmy z masową produkcją i chemią, rezultatem są piękne pomidory w idealnym odcieniu czerwienia, w środku natomiast zielone albo żółte, wodniste i bez smaku, twarde jak granaty, a rzut takim pomidorkiem może poważnie uszkodzić trafionego :)

                  te "pyszne pomidory" to właśnie zwykle import z Polski, Rumunii, Bułgarii

                  pamiętajcie o tym jedząc greckie specjały w "lokalnej nieturystycznej knajpie" i zachwycając się "świeżutkimi lokalnymi produktami" :)))
                  • elefterija5 Re: bah77 - padłam :D :D :D 01.02.13, 08:32
                    Widzisz, masz swoje zdanie, ja od 8lat jadam latem wyłącznie w Grecji warzywa, nie sądzę, aby z moją zdolnością smaku było coś nie tak a uważam, że są one bardzo dobre. Przez te 8lat miałam też wiele okazji jadać jedzenie w hotelach i to najróżniejszych, uwagi na wykonywany zawód, i wierz mi - gdybym miała wybór - nigdy nie zamieniłabym permanentnego jedzenie w knajpach na ciągłe jedzenie w hotelu. Z wielu powodów.
                    I byłoby dobrze, jakbyś od razu nie oceniał(a) osoby z którą piszesz, bo chociażby w tym przypadku zrobiłeś ( łaś) to bardzo nietrafnie.
                    • des4 Re: bah77 - padłam :D :D :D 01.02.13, 10:45
                      a wiesz skąd te warzywa są?

                      kilka lat temu na Krecie spotkaliśmy przy drodze straganik ze staruszkiem sprzedającym winogrona, ładne i smaczne zresztą po hasłem "produkt z mojej winnicy"

                      prawie o połowę droższe niż te w sklepie

                      lokalni Grecy uświadomili potem nas, że gość handluje tak już parę lat, kupuje włoskie winogrona w Metro i sprzedaje naiwnym frajerom :)))
                      • elefterija5 Re: bah77 - padłam :D :D :D 01.02.13, 10:54
                        Owszem, będąc tyle lat na Krecie, wiem gdzie kupuję jedzenie.


                        Zresztą, nawet jeśli turysta kupi takiego pomidora, który przyjechał dajmy na to z Bułgarii ale jest smaczny i cenowo nie rujnujący portfela, to czy to takie zło?
                        Zależy gdzie człowiek będzie kupował produkty, jak trafi.
                        • des4 Re: bah77 - padłam :D :D :D 01.02.13, 14:36
                          Nie mam nic przeciwko dobrym pomidorom, czy to bułgarskie czy polskie.

                          Śmieszą mnie po prostu rytualne zachwyty nad "doskonałymi lokalnymi produktami"

                          Tak jak chorwacka "domowa oliwa" najczęściej nalewana do butelek z 5-litrowych baniek kupowanych w hurtowniach :)))
                • elefterija5 Re: bah77 - padłam :D :D :D 01.02.13, 08:35
                  > Albo się wybiera apartamenty i w takich obiektach często pryskają chemią by wyt
                  > ępić owady, czasem udają, że ich nie widzą (apartamenty są często niższej jakoś
                  > ci niż hotele) więc można wnosić jedzenie, albo decyduje się na hotel i all i n
                  > ie trzeba już nic wnosić


                  Ze wszystkim się zgadzam, tyle że i w hotelach, i tych średnich i molochach też się pryska. Przy takim klimacie nie da się inaczej a i tak kacaryda może się pojawić...
                • Gość: zuzia Re: bah77 - padłam :D :D :D IP: *.adsl.inetia.pl 01.02.13, 08:53
                  Kto nie umie uszanować zasad starych jak świat jest zwyczajnym
                  > burakiem i nie powinien jeździć do hoteli tylko na kwaterę i na kolanie kanapki
                  > pasztetem smarować. Oczywiście nikt nikogo nie będzie wyganiał z hotelu za but
                  > elkę wody (zwykła wygoda, niektórzy myją zęby mineralną) czy paczkę orzeszków a
                  > le wnoszenie ciasta, soków, czekolady czy owoców jest już fanaberią i obsługa c
                  > zęsto reaguje w takich sytuacjach. Co jest zrozumiałe. Bo najpierw te oszołomy
                  > naznoszą do pokoju batoników a potem obsmarują hotel na forum, że są w nim mrów
                  > ki.

                  A ja bym tak nie potępiała osób ,które przy all "wyniosą " ze śniadania czy kolacji w hotelowej restauracji drożdżówkę czy kanapkę dla dziecka do pokoju. Każdy, kto ma dzieci wie, że mogą one zwyczajnie "odmówić współpracy" i np. przespać kolację-a potem co? głodne mają być do rana ? Trochę wyobraźni poproszę ;-)
                  W Turcji (w hotelu 5*) kupiliśmy w sklepie i " wnieśliśmy" do pokoju pyszne tureckie słodycze np chałwę, leżały kilka dni i zabraliśmy je do Polski. Mrówek nie było, o żadnych zakazach nie wiem i nie wydaje mi się, żebym się zachowała jak "burak " czy "oszołom " jak pisze Ann ;-)
                  • elefterija5 Re: bah77 - padłam :D :D :D 01.02.13, 09:00
                    Ann ma rację z tym wnoszeniem, tzn. tak reagują we wszystkich krajach arabskich, w Grecji aż tak przestrzegane to nie jest, i jesli owszem - wyniesienie czegoś z restauracji hotelowej, będzie prawdopodobnie zauważone i na to będzie prawdopodobnie zwrócona uwaga, podobnie jak na basenie, przy którym jest hotelowy pool bar, ludzie będą wnosili swoje napoje, to wniesienie czekolady, owoców itp. do pokoju w Grecji akurat nie powinno być problemem.
                  • Gość: Ann Re: bah77 - padłam :D :D :D IP: *.173.26.62.tesatnet.pl 02.02.13, 00:59
                    Dziecko przesypia kolację, która trwa od 19-22? To dajesz dziecku o 23 posiłek i chodzi spać o 1 w nocy czy co? Albo drożdżówkę na noc małemu dziecku dajesz? Opcja all jest taka, że więcej podają jedzenia niż zazwyczaj ludzie jadają. Histeria wokół dzieci to już w ogóle polska przypadłość. Tłumaczenie się dzieckiem i wynoszenie zasychających przez zapomnienie croissantów itd.jest to przykre. Zwyczajnie panuje zwykła chciwość, "zapłacone to biorę więcej niż jestem w stanie zjeść" to dewiza Polaków. Wystarczy porozmawiać z polską animatorką. Normą jest, że Polacy wynoszą pieczywo i ciasta na zapas, a potem ich nie zjadają i obsługa dzień w dzień wyrzuca zaschnięte drożdżówki z pokojów. Nie dość, że się jedzenie marnuje, robale włażą to jeszcze wstydu nam takie osoby narobią. Ja osobiście nie pochwalam czegoś takiego, oczywiście w granicy rozsądku i tak jak pisałam, za wodę czy inne hermetycznie pakowane rzeczy nikt nie będzie robił problemu. Ja się wiele razy spotkałam z uwagami odnośnie jedzenia poza restauracją i wnoszeniem swojego jedzenia typu szybko psującego się. Chyba do jakiś kiepskich hoteli jeździcie, albo takich gdzie wczasy odbywają się w kłębach środków chemicznych, że nie zwracają na to uwagi.

                    PS. Jak dziecko odmawia współpracy i w przedziale godzin wydawania kolacji 19-22 nie chce jeść to problemem nie jest dziecko a rodzic, który dzieciaka rozpuścił, że ten tak bezczelnie kaprysi i rządzi rodzicami. Sama mam malucha w domu i znajome też mają i widzę jakie małe rozpuszczone potworki hodują np. jak z oburzeniem narzekają na hotel 5* bo nie było osobnego menu dla ich kilkulatków, a ich Kasia czy Marysia lubi frytki do obiadu a podawali tylko ziemniaki, makaron i ryż więc mała nie miała co jeść i marudziła, i jak ten hotel może mieć 5* w takim razie!? To się w głowie nie mieści jak może poróżnić znajomych spojrzenie na wychowanie dziecka - bo oczywiście mamusie, którym się nie przyklaśnie i nie okaże zrozumienia dla ich "problemu" obrażają się. Jak ktoś chce mieć kanapki o 23 dla dziecka to niech wybiera apartamenty. Wówczas jego rozkapryszony dzieciak będzie mógł sobie o 2 w nocy naleśniki zażyczyć nawet.

                    Kończąc: autorko jak masz dzieciaka, który śpi popołudniu zamiast w nocy, a w nocy życzy sobie obiadu, którego odmawia popołudniu to zdecydowanie weź apartamenty.
                    • Gość: zuzia Re: bah77 - padłam :D :D :D IP: *.adsl.inetia.pl 02.02.13, 08:14
                      Nie wiem skąd w Tobie takie poczucie wyższości i skłonność do pouczania innych ? Widziałam niejednokrotnie po północy na ulicy tłumy turustów z dziećmi w różnym wieku (niekoniecznie Polaków) i nikt im z tego powodu cenzurki nie wystawiał, że już spać powinni ;-) Jest coś takiego jak sjesta i na wakacjach życie toczy się innym trybem
                      Kto dał Ci prawo nazywania innych " oszołomami " czy "burakami" ? Wyluzuj trochę. Fajnie, że masz dziecko inne od tych "bezczelnie kapryszących" czy "hodowanych rozpuszczonych potworków " znajomych. Tak trzymać ;-) Ale jakoś się nie dziwię, że się znajome poobrażały....
                      Ps. A na punkcie tych robali,o których ciągle piszesz to masz chyba jakas obsesję... Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka