Dodaj do ulubionych

Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji...

IP: *.telpol.net.pl 14.06.05, 16:07
Obserwuj wątek
    • Gość: aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.devs.futuro.pl 14.06.05, 16:11
      To może Rodos - ale polecam okolice Lindos lub Płw. Prassonisssi; nie daj Bóg
      Ixia czy Ialyssos, brr..!
      • Gość: Grzegorz Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.telpol.net.pl 14.06.05, 16:12
        Dlaczego?
        • Gość: aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.devs.futuro.pl 14.06.05, 16:59
          Sorry, miałam "blackout" w internetowym połączeniu- moja druga odp. poszła dwa
          razy ;) Za to z uzasadnieniem.
          Nie radzę samego Rhodes-city, czyli stolicy, bo- starówka warta zobaczenia, ale
          nie warto mieszkać w zatłoczonym centrum z miernymi plażami, tak samo na zach.
          wybrzeżu, czyli np.w Ixii czy Ialyssos, bo plaże marne, tylko wiaterek
          mocniejszy, ale jak chesz popływać na desce, to i tak najlepsze jest własnie
          Prassonissi i okol.
          A Lindos czy Kolymbia są piękne krajobrazowo i ładne, pieszczyste plaże- trochę
          o tym wiem, bo zjeździłam cała wyspę, a mieszkała własnie w Ixii, więc radzę z
          dobrego serca ;))
          pzdr
      • Gość: aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.devs.futuro.pl 14.06.05, 16:15
        A po namyśle- czemu nie Kreta właściwie???!
        Tylko koniecznie zach. część, np. okol. Rethymnionu, Chanii czy sam cypel, np.
        Kastelli, ok. Elafonissi- cud, miód :)))
        Raczej nie Hersonissos, choć tam też byłam i nieźle się bawiłam, ale to było
        dekadę temu :), więc zależy czego szukasz- jak gwaru i zabawy (z towarzyszącą
        mega-komercją), to z kolei włąsnie tam..:)
      • Gość: aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.devs.futuro.pl 14.06.05, 16:52
        A po namyśle- czemu nie Kreta właściwie???!
        Tylko koniecznie zach. część, np. okol. Rethymnionu, Chanii czy sam cypel, np.
        Kastelli, ok. Elafonissi- cud, miód :)))
        Raczej nie Hersonissos, choć tam też byłam i nieźle się bawiłam, ale to było
        dekadę temu :), więc zależy czego szukasz- jak gwaru i zabawy (z towarzyszącą
        mega-komercją), to z kolei właśnie tam..:)
        • Gość: Grzegorz Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.telpol.net.pl 14.06.05, 22:06
          Właściwie to nie wiem czemu nie Kreta.
          Może boję się wypoczynku jak na Kanarach - ciągły hałas.
          Może inna wyspa byłaby lepsza?
          • ewamalgorzata Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 14.06.05, 22:26
            > Właściwie to nie wiem czemu nie Kreta.
            > Może boję się wypoczynku jak na Kanarach - ciągły hałas.
            > Może inna wyspa byłaby lepsza?

            Może by była, ale pod warunkiem, że wyeliminujesz te z ofert biur podróży..
            Ludzie najwyraźniej lubią jeździć w ruchliwe miejsca - Itaka wycofała Karpathos
            z oferty..
            Ale spoko: zachodnia Kreta to mało komercji.. Jeśłi nawet wylądujesz w czymś
            zatłoczonym to w ciagu kilkunastu-kilkudziesięciu minut uda Ci się oddalić na
            odleglość zapewniająca ciszę i spokój:) Zachodnia część Krety jest zdecydowanie
            mniej skomercjalizowana, spokojniejsza i malownicza. Mnie zachwyciła. Ze
            wschodniej wróciłam z takim malym.. niedosytem krajobrazów:) Generalnie - moim
            zdaniem - Kreta naprawdę w niczym nie przypomina Kanarów ani Balearów... Luzik:)

            No, chyba, że jedziesz na własną rękę i szukasz ozay spokoju .. ale wtedy to
            wal jak w dym po info do bebiaczka:)
          • iberia29 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 21.06.05, 00:14
            a gdzie Ty miales na Kanarach halas?no chyba ze byles w szczycie sezonu...
          • iberia29 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 21.06.05, 00:14
            skoro potzrbujesz spokoju to Kastelli bedzie jak znalazl ;-)
    • iberia29 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 14.06.05, 22:33
      a czemu nie Kreta ? Moje pierwsze (i niestety jedyne) spotkanie z Hellada to
      wlasnie Kreta i wrocilam zauroczona ;-))) polecam.
    • chiara76 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 14.06.05, 23:56
      moja odpowiedź brzmi, jeśli nie Kreta, to?
      Nic:))

      Niestety, nie będę obiektywna, Kretę pokochałam miłością wielką i bezdenną i
      chyba nie taką nieodwzajemnioną, bo umie się ona zrewanżować mi :)
      A ze względu na moją Drugą Połowę zgadzam się czasem poznać inne rejony czy to
      Grecji, czy świata.
      Ale i tak wiem, że Kreta, to jest to!
      • Gość: Grzegorz Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.05, 13:59
        Wszyscy polecają Kretę, a ja lubię płynąć pod prąd ;)

        A Halkidiki?
        • Gość: aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.devs.futuro.pl 16.06.05, 18:20
          O, no to musowo- Prassonisssi na Rodos ;)
          Nie będziesz żałować :)
          Daj znać, co wybrałeś-pzdr

          A tak w ogóle- my tu się wywnętrzamy, radzimy, jak kto może, a Ty co??
          Zero emocji, żadnych wzruszeń, eeee.... nieładnie, Grzegorzu, nieładnie ...;)
          • pracuj Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 20.06.05, 21:07
            Wstyd się przyznać, ale to mój pierwszy raz ;)
            Myślę o Halkidiki, ale w związku z tym, że urlop planuję w II połowie sierpnia
            i czekam na last minute być może będę zmuszony wybrać coś innego.
            Chciałbym zobaczyć i spróbować prawdziwej Grecji, by chcieć powrócić...
            • aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 03.07.05, 22:22
              Wiesz- mam nowy pomysl- nieco bardziej (chyba ?)oryginalny- co powiesz na
              Kalymnos- niewielka wyspe Dodekanezu- mozna sie tu dostac promami/wodolotami
              itp z Kos...Warto- nie bede sie rozwodzic, jeslis ciekaw mozesz zerknac na moj
              watek pt. "SOS do znawcow wysp greckich"
              Pozdrawiam, a w razie czego sluze informacjami :)czego
    • Gość: Pirron Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.wns.us.edu.pl 16.06.05, 14:05
      Jeśli nie Kreta, to Peloponez. Stosunkowo mało turystów (w tym Niemców, którzy
      na wyjazdach głupieją lub dziecinnieją), zabytki oraz klimat prawdziwej Grecji.
      Jeśli spokój to Thassos - zielono i cicho.
      • Gość: Etaltravel Nei Pori IP: *.ceti.pl 16.06.05, 16:20
        A ja polecam zwyczajowo nei pori, czeysto olbrzymia plaża, brak tłumów, a jak
        ktoś chce wir zabawy to zaraz ma obok platamonas, z dyskotekami jak na
        florydzie. I jeden wielki atutu, najdalej połozone od plazy obiekty w nei pori
        s.ą w odległosci 260 metrów
    • Gość: Marek Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.genpat.UU.SE 16.06.05, 18:33
      Pozwolcie mi byc odmiennego zdania. Kreta w rankingu fajnych miejsc w Grecji
      lezy daleko na dnie. Moze jedynie jest lepsza od wypoczynku w zatoce atenskiej.
      Rodos tez nie jest specjalnie ladny lub turystycznie bardziej ciekawy.
      Widzialem wiele miejsc w Grecji, czasami jakis szczegol krajobrazowy, gory,
      plaza, woda czy zabytki historyczne czynily dane miejsce czyms bardziej
      specjalnym niz inne. Gdy jednak mysle o takim miejscu ktore by laczylo w sobie
      wszystko naraz - latwosc dotarcia, pieknosc plaz, specyficzne uczucie bycia w
      specjalnym miejscu w Grecji, innym niz wszystkie inne to moj wybor pada na
      wyspe Paxi (Paxoi)lezaca kilka kilometrow na poludnie od Korfu. Mieszkajac na
      Paxi mozna poplynac kazdego dnia (tak jak wszyscy inni to robia)na Antipaxi z
      najpiekniejszymi plazami w calej Grecji. Na Korfu mozna sie dostac latwo i
      tanio a potem to tylko wziac stateczek i sprawdzic czy mialem racje.
      • Gość: aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.devs.futuro.pl 17.06.05, 10:00
        Wow ;)))
        Jestem pod wrażeniem - a cena ("circa about" rzecz jasna ;) noclegów- no i co
        proponujesz ? Jakieś sprawdzone adresy, zanim poszukamy w Pascalach i innych
        przewodnikach dla mało "wyrobionych" turystów ?
        Pleeeease, share your knowledge with us ...:)
        pzdr
        • Gość: ika Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: 213.17.171.* 17.06.05, 10:07
          proponuje wyspe Korfu lub Thassos :)
      • aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 17.06.05, 10:08
        Gość portalu: Marek napisał(a):

        > Rodos tez nie jest specjalnie ladny lub turystycznie bardziej ciekawy.

        HMMM, pospieszyłam się przed chwilką, stąd drugi post- sorki ;)
        Marku- ja bardzo szanuję zdanie odrębne, zwłaszcza poparte argumentacją-
        niemniej trochę mnie zaskoczyłeś ;)
        Przyznasz chyba, że niemal wszędzie (no, przynajmniej na terenach , o których
        mówimy) można znaleźć interesujące miejsca i - moim, rzecz jasna, zdaniem-
        Rodos nie jest tu bynajmniej wyjątkiem- mnie tam się podobało, no -
        przynajmniej od okolic Lindos "w dół" aż do Prassonissi...:)))
        No, ale Ixia i okolice to raczej słaby wybór- o czym zresztą już pisałam na
        samym wstępie- to tak by było obiektywnie :)
        pzdr raz jeszcze
        • Gość: Marek Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.genpat.UU.SE 17.06.05, 18:53
          Mozliwe ze przemawia przezemnie pewna cecha charakteru ktora mnie rozni od
          wielu innych ludzi choc przypuszczam ze jednak nie jestem zupelnie samotny.
          Choroblowie nie cierpie przebywac w miejscach zapchanych turystami. Dam dwa
          przyklady ktore akurat pojawiaja sie na tych stronach. Plaza Elafonisos na
          poludniowo zachodnim cyplu Krety. Podobno cos wspanialego - bylem tam przez
          jedna godzine razem z 5000 innych turystow chcacych zobaczyc cos pieknego.
          Okropne, ucieklem ztamtad i osobiscie nikomu tego miejsca nigdy nie bede
          polecal. Drugi przyklad - plaza Kaukonaries an Skhiatos. Wedlog greckich
          przewodnikow pierwsza albo co najwyzej druga w Grecji. Polowa wszystkich
          turystow zwala sie kazdego ranka na ta plaze, potem dwa razy dziennie w sezonie
          dobijaja do pobliskiego mola trzy statki wozace tlumy polskich i czeskich
          turystow ze stalego ladu. Jezeli komus jeszcze sie tam podoba to prosze
          bardzo - ja wysiadam. Co do Rhodos Asko to spojrz prosze na to z innej strony.
          To, i podobne miejsca nie sa bardzo atrakcyjne dla tzw. turystow z Zachodu. Nie
          zeby byly tansze od innych, ale dlatego ze brakuje im charakteru, tego
          specjalnego ducha Grecji za ktorym jezdzimi i go szukamy. Nie jestem alergiczny
          na turystow ale czasami co za duzo...
          Co do polecanego przezemnie Paxoi to jest to wyspa ukochana przez Wlochow i
          Anglikow ( z umiarem - nie ma ich tak duzo zeby przeszkadzali). Ceny pokoi jak
          wszedzie w Grecji, zalezy od standartu oraz bliskosci od morza. Nie kosztuje to
          wiecej a daje o tyle wiecej cudownych wspomnien. Pozdrowienia
          • ewamalgorzata Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 17.06.05, 19:06
            > Plaza Elafonisos na
            > poludniowo zachodnim cyplu Krety. Podobno cos wspanialego - bylem tam przez
            > jedna godzine razem z 5000 innych turystow chcacych zobaczyc cos pieknego.
            > Okropne, ucieklem ztamtad i osobiscie nikomu tego miejsca nigdy nie bede
            > polecal.

            No w sumie.. mnie urzekła, o czym już pisałam. Ale fakt, ja na niej byłam 29
            wrzesnia (sprawdziłam przed chwila w katalogach ze zdjęciami), do tego
            dojechalam na nią koło 14-tej. Naprawdę, bylo bardzo niewiele ludzi, koło 16-
            tej prawie opustoszała. Więc mialam komfortowe warunki. Nie pomyślałam wcale
            jak to wygląda w sezonie:) Na pewno tez bym uciekła:)) Chociaż: tam była
            najcieplejsza woda, w jakiej się w życiu w morzu kąpałam...
          • Gość: aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.devs.futuro.pl 17.06.05, 23:30
            Witaj ponownie,Marku,
            Miło, że zadałeś sobie trud odpowiedzi na moje (być może ?) lekko sarkastyczne
            uwagi - choć, jak widzę, sam twórca tego coraz ciekawszego wątku najwyraźniej
            nie ma już nic więcej do dodania, a szkoda- byłoby interesująco poznać Jego
            punkt widzenia. Ale- ad rem- co do chęci ucieczki od miejsc zwyczajowo tłumnie
            nawiedzanych przez turystów, to obawiam się, że niechcący możesz się znaleźć w
            całkiem pokaźnym gronie tych, co to wybierają "off the beaten track" na swe
            wakacje ;) Nawet, wyobraź sobie,i ja się do nich zaliczam, przynajmniej od
            kilku ostatnich sezonów, odkąd finanse pozwalają mi na planowanie wakacji bez
            przesadnego udziału biur podróży.
            Z pewnością wiesz o czym mówię,tym niemniej przykład przez Ciebie przytoczony
            (dot. Elafonissi) wskazuje na coś zgoła odmiennego- jak to się mogło stać, że
            znalazłeś się na owej plaży w towarzystwie owych znienawidzonych hord turystów
            i spędziłeś tam, jak piszesz, ową traumatyczną godzinę ??? Ironizuję, gdyż aby
            doświadczyć takich warunków musiałeś wykupić wycieczkę tzw. fakultatywną w
            którymś z biur podróży- mylę się? W przeciwnym bowiem razie, np. decydując się
            na wypożyczenie samochodu (no, tu jednak trzeba przekroczyć próg BP, chyba ,że
            o czymś nie wiem-zawsze dopuszczam taką ewentualność :) mógłbyś dojechać na
            Elafonissi w wybranym przez Ciebie dowolnie momencie- np. wczesnym wieczorem,
            plażując po drodze np. na jednej z opustoszałych plaż położonych kilkanaście km
            przed Kastelli, nad piękną zatoką, licząc się wprawdzie z tym,że plażowy
            prysznic będzie jedynie marzeniem, za to mając za towarzyszy wyłacznie osoby, z
            którymi tam przyjechałeś...:) Gorąco polecam-jak nietrudno się domyślić ja
            wybrałam dokładnie taki wariant i do dziś wspominam 3 godziny błogiego
            nieróbstwa tj. opalania połączonego z kąpielą w morzu (śmiało można było
            zapomnieć o kostiumach chociażby)na kompletnie pustej plaży- było super, a na
            Elafonissi ok. godz. 18 też było kilka bodaj samochodów osob. (głownie właśnie
            rent-a-car'y) co dawało łączną liczbę może 20 turystów i nie było bynajmniej
            uciążliwe- w każdym bądź razie dla mnie, jako osoby mało wymagajacej :)
            A tak na marginesie- ciekawa jestem jak sobie radzisz ze swą turystofobią
            (wybacz tak prostackie słowotwórstwo)w przypadku np. stolic czy innych głównych
            miast, które -jak mi się wydaje- warto obejrzeć, rzecz jasna wybierając termin
            z lekka "off the peak"?
            Pytam, gdyż sama miałam dylemat właśnie parę dni temu, gdy decydowałam o swoim
            tegorocznym urlopie, no i musiałam tradycyjnie wypośrodkować własne chęci,
            realia życia codziennego (w tym możliwośc otrzymania urlopu przez
            współtowarzysza podróży) a i tzw. "okoliczności przyrody", czyli po ludzku
            mówiąc wybrać miesiąc na tyle ciepły (ba, statystycznie rzecz biorąc to nawet
            jeszcze upalny!), by mi słońca nie zabrakło (ja akurat z tych ciepłolubnych
            jestem) ale i taki, żeby główna fala turystów już się przetoczyła :)
            W tym roku zatem za kilka dni wylatuję z rodziną na 2 tyg. odpoczynek do Bodrum
            (z pewnością będzie mnóstwo ludzi, choć liczę, że niekoniecznie w samym hotelu-
            staram się wybierać nieduże- np. w tym roku bodaj 26 apartamentów), a we
            wrześniu wyruszam do Lizbony na 3-4 dni, stamtąd na pn. chyba aż do Porto, a
            potem zamierzam zjechać na pd przez Coimbrę, chyba Fatimę, Sintrę (choć to
            raczej z doskoku z Lizbony),Sagres, Capo de Sao Vincente, przez plaże Algavre
            (pisałam, że kocham ciepło :) do Taviry, a potem po przekroczeniu granicy do
            Sewilli i Malagi, skąd wracam do W-wy. To zresztą plan ramowy- zamierzam
            zbaczać ze szlaku i generalnie wybierać miejsca na "nosa", w tym noclegi- poza
            może Lizboną czy Sewillą, tu raczej dokonam wcześniejszych rezerwacji dla
            własnego spokoju. Generalnie ta wyprawa jest kontynuacją wakacji sprzed 2 lat,
            gdy nie ukrywam najtańszą opcją było HB w *** w okol. Albufeiry- skądinąd
            naprawdę dobry wybór- miałam wtedy auto przez tydzień i "zaliczyłam" wtedy i
            Lizbonę i najdalej wysunięty kraniec Europy, czyli Przyl. św. Wawrzyńca i
            przepiękną, senną Tavirę, ale wszystko to pozostawiło taki niedosyt, że teraz
            tam wracam, już na własną rękę i wszystko, co pewne, to daty lotów z
            Centralwings (polecam, nawiasem mówiąc)a resztą zajmę się ja. Cieszy mnie to
            tak bardzo, że nie wiem, czy dam się namówić na kolejną wyprawę Z BP (no ,
            chyba, że finanse+ rodzina dojdą do głosu;)
            Poki co- radość mnie rozpiera, czego i innym życzę :)
            P.S. A polecana przez Ciebie Paxoi rozpaliła z kolei wyobraźnię mojego męża-
            fana wysp greckich, więc- kto wie..?
            P.S.2. A Rodos (czy Kos np.) nie są wcale tak znów nieatrakcyjne dla "turystów
            z Zachodu" (jakiś kompleks, Marku???)- polemizowałabym- po prostu, jak wszędzie
            są miejsca wypoczynku masowego pośledniejszego gat. (i ceny) typu choćby
            wspomniana przez mnie Ixia czy np. Faliraki, ale i te o bardziej "eksluzywnym"
            charakterze - a znasz miejsca zapewniające całkowity komfort "wyłączności"???
            No, chyba,że jesteś jednym ze szczęśliwych posiadaczy własnej wysepki
            chociażby...;) To zazdrość przez mnie przemawia, nie przejmuj się :)
            Pozdrawiam, i sorry za "kaliber" wynurzeń;)
            • Gość: Marek Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.genpat.uu.se 18.06.05, 19:32
              Wital Asko. Od dawna nikt nie napisal do mnie tak dlugiego listu. Szczerosc za
              szczerosc i mam nadzieje ze bardziej zrozumiesz pszyczyny dla ktorych mysle tak
              a nie inaczej.Od wielu lat mieszkam w Szwecji choc nie mam zwyczaju sie tym
              afiszowac bo i po co. Ma to jednak pewne konsekwencje dla dyskutowanego watku
              wiec o tym wspominam. Dziewiec lat temu przetransportowalem moja zaglowke do
              Grecji i tam plywam kazde wakacje (a my tu w Szwecji mamy diabelnie dlugie
              urlopy). Grecje znam z wody. Przeprowadzam sie z miejsca na miejsce w
              pojedynke, staje w srodku dnia na lunch w jakiejs milej zatoczce, czytam
              ksiazki, skacze nago do krysztalowej wody (ja nie jestem zadnym pomylonym
              naturysta ale wyglada na to ze i ty odkrylas przyjemnosci i odmiennosc plywania
              bez szmat)popijam zimne piwo i jest mi dobrze. Czy potrafisz wyobrazic sobie to
              wszystko w towarzystwie chmary innych ludzi? Nie mam "turystofobji" ani zadnej
              generalnej niecheci do innych ludzi. wprost przeciwnie, gdy ine wieczorami do
              jakiejs restauracji na obiad to czesto lapie sie na tym ze wybieram miejsca ze
              wzgledu na ludzi a nie np. ze wzgledu na jadlospis.
              Krete "robilem" na motorze. Jezeli jezdzilas kiedys na czyms takim to wiesz ze
              nie ma wielu rzeczy ktore by bardziej pobudzaly ducha swobody i wolnosci niz
              cieply wiatr prosto w twarz. Jak to sie ma do tlumow na Elafonisi? Ja wiem ze
              gdybym zostal do wieczora to byloby luzniej gdyz ok. czwartej odjezdzaja
              wszystkie wycieczkowe autobusy. Tylko co z tego? Ja widzialem i ta plaza na
              zawsze stracila dla mnie swoje "dziewictwo". Musze jeszcze sie poprawic - ja
              nie mam generalnej awersji do jakis poszczegolnych wysp (Kreta, Kos, Rodos czy
              np. Lefkada)tylko do tych zatloczonych miejsc ktore oferuja BP. Prawda jest
              jednak taka ze prawdopodobienstwo znalezienia czegos naprawde ladnego jest dosc
              ograniczone.
              Dziekuje za slowa polecajace Portugalie - faktycznie nigdy tam nie bylem, moze
              sprobuje na wiosne przyszlego roku?
              Jak sobie tak pozwalam na wspomnienia i troche na mazenia to powiem ci o
              najpiekniejszym miejscu jakie widzialem w Grecji. Wyspa nazywa sie Kira
              Panagia, lezy na wschod od Allonisos w polnocnych sporadach. Jest ona
              kompletnie nie zamieszkan z wyjatkiem klasztoru w ktorym mieszka tylko kilku
              mnichow. We wschodniej czesci tej wyspy jest zatoka otoczona ze wszystkich
              stron gorami tak ze moze wiac meltemi ile chce! Woda w tej zatoce nawet jak na
              Greckie warunki jest bardzo goraca bo prawie nie miesza sie z woda z zewnatrz.
              Kiedy zapadnie czarna noc, niezaklucona swiatlami ulic czy domow, gdy wszystkie
              gwiazdy oszaleja na niebie a czerwone wino smakuje jakos tak specjalnie to ma
              sie wtedy uczucie szczescia! Nie pisalem o tym poprzednio bo wiem ze niewielu
              ludzi moze tak sobie poplynac ale rozmarzylem sie troche.
              I jeszcze jedno. Jakos tak juz jest ze ci ludzie o ktorych ty piszesz iz
              nieuzywaja brukowanych sciezek okazuja sie byc najbardziej ciekawymi osobami do
              rozmowy i kilku kufli piwa. Zgadzasz sie ze mna?
              • Gość: aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.devs.futuro.pl 18.06.05, 22:26
                Dobry wieczór, Marku,
                Zdaje się, że potrąciłeś (zapewne niezamierzenie) temat-rzekę, czyli -nazwijmy
                to- podróżowanie jako sposób na oderwanie się, choćby chwilowe i w gruncie
                rzeczy dosć złudne, od prozy życia, która jaka by nie była, czasami potrafi
                podciąć skrzydła.
                Ja -odkąd pamiętam- zawsze przeżywałam rozmaite wyjazdy, po dziś dzień na
                przykład pozostał mi sentyment do wybrzeża byłej Jugosławii, a dane mi było w
                czasach Gierkowskiego "otwarcia" trzykrotnie spędzić tam wakacje z rodzicami i
                mimo, że smarkulą byłam to -prócz oczywistej chyba w tym wieku fascynacji
                basenami (inna rzecz,że do dziś atawistycznie marzę o WŁASNYM basenie,
                koniecznie z ciepłą wodą- no te 23-25 st.;więc zważywszy na polski klimat- musi
                być kryty;))- zapamiętałam cudną Starówkę Dubrownika, port jachtowy czy
                delfinarium (no, ale w wieku 6 czy 7 lat miałam prawo, przyznasz;)
                Duże wrażenie wrażenie zrobił też na mnie Pałac Dioklecjana i Split jako taki
                (znowu piękny port), a że podczas wycieczki tamże- naturalnie z Orbisu-
                zdarzyło mi się do tego zdobyć główną nagrodę w konkursie na najśmieszniejszy
                dowcip turnusu (SIC!!! pojęcia nie mam jak to się mogło stać, ale poza
                opowieściami rodziców o prawdziwości tego zdarzenia świadczy jeszcze miniaturka
                koniaku "Cesar" stojąca po dziś dzień na pólce w moim teraz już własnym
                barku ;)))skądinąd strach go już teraz otwierać :)) Jest to tym bardziej
                zabawne, że obecnie -jak na kobietę przystało- notorycznie "palę" większość
                dowcipów- no, ale może jako sześcioletnia dziewczynka miałam więcej "czaru i
                uroku osobistego" ;))
                Łojoj- ale mi wyszły długaśne i do tego przedpotopowe wspomnienia- wybacz, że
                przynudziłam :)
                No to postaram się streścić na koniec (choć akurat w tym mocna nie jestem;)-
                CUUUdnie powspominać, wdzięczna Ci jestem za Twoje greckie impresje-bardzo
                zresztą realistycznie opowiedziane. Prawie ujrzałam się oczyma wyobraźni na
                tarasie jednego z kafenionów gdzieś w Oia, tuż przed zachodem słońca,
                koniecznie przy karafce schłodzonego białego "house-wine", zwykłego a jednak z
                jakiegoś ? powodu znacznie lepszego od podawanych jako aperitif na "pracowych"
                impezach ;)) Wiem, wiem, straszny kicz z tym "sunset'em" dla turystów, ale nie
                zamierzam się wstydzić swoich marzeń- z tego już wyrosłam.
                No, mogłabym tak w nieskończoność nieomal (ha! podróże- temat-rzeka...),
                ale "klikanie" ma swoje prawa, tu niestety nie da się tak pogawędzić, jak
                chociażby - pozwolę sobie na mały wtręt z gatunku tych "wspomnieniowych"- przy,
                dajmy na to popołudniowej frappe na tarasie dośc zresztą przeciętnej knajpki za
                to niesamowicie usytuowanej- tj. przyklejonej wręcz do stromych schodów
                prowadzących ze szczytu klifu az na sam dół pięknej plaży- Praia de Bereicha
                (lub Bereixa, pamięć może mnie zawodzić, mam już swoje lata ;)
                Gdybyś rzeczywiście dotarł do Portugalii, to radzę zahaczyć o tą plażę- dla
                mnie No.1 wśród naprawdę pięknych plaż portugalskich- po drodze na Capo de Sao
                Vincente- najbardziej na zach. wysuniętego skrawka naszej starej Europy.
                Inna sprawa, że co do Portugalii rzeczywiście nie jestem szczególnie obiektywna-
                tak to bywa, jak się odkryje dla siebie "miejsce na Ziemi".
                Uff, górnolotnie, ale szczerze...
                Ciekawa jestem czy Ty już swoje odkryłeś..?
                Grecja..?

                P.S, ...za piwem raczej nie przepadam, sporadycznie wypiję portera, ale mam
                inne ulubione smaki ;)
                • aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 18.06.05, 23:08
                  P.S.2 - ... o ile świętujesz 18.06., to wznoszę toast za Twoje zdrowie (i
                  podróże :))) - białym winem, oczywiście, tym razem sycyliskim...
                  • aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 19.06.05, 09:19
                    P.S.3- ...pozwól,ze dołączę jeszcze wirtualny "prezent"-
                    www.virtualazores.com/casalomba/casalombai.html
                    Hmmm, linków nie umiem wklejać- coś takiego niesiona rozbudzonymi marzeniami
                    (tylko pomylony o tej porze dnia i tygodnia "klika" ;))znalazłam- co
                    najśmieszniejsze- na chybił-trafił-to taka kwintesencja moich marzeń, a ja je
                    Tobie wysyłam.
                    No i po co? Pewnie nawet nie wrócisz na ten wątek
                    Mimo to- pzdr, M.
                    • ewamalgorzata Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 19.06.05, 09:32
                      Spróbuję pomóc:)
                      www.virtualazores.com/casalomba/casalombai.html
                      > Hmmm, linków nie umiem wklejać

                      Cały. Cały, razem z tym h t t p : / / - poodzielałamm spacjami, bo nie wiem
                      dokladnie, jak dziala to coś, co wycina..

                      I dopiszę od siebie: wcale nie malo jest tu osób, które nie lubią tloku. Które
                      uwielbiają znajdować miejsca, nawet na tych "ruchliwych" wyspach, o których
                      zapomniały przewodniki, a które czasami potrafią bić na głowę wszystko, co we
                      wcześniej wspomnianych pozycjach zostalo opisane.. Niemniej: często wyjazdy z
                      biurem podróży, zwłaszcza w takim praktycznym dla tych, co lubia oglądac -
                      wariancie, czyli przelot+aparatamenty bez wyżywienia - mają jedną rzecz nie do
                      przeskoczenia: cenę. Za 700 - 900 zł można - po dobrym pokombinowaniu - dostać
                      się do Aten, lub na którąś z popularnych wysp (ale to już raczej za 900). W tej
                      cenie biura sprzedają pobyt z noclegami - co dla turystów z mniej zasobnymi
                      portfelami jest nie do przecenienia.
                      Ale strasznie mi się marzy takie pojechanie kiedyś na własną rękę na cyklady..
                      i jeszcze: żeby udało mi się pojechac na dłużej niż tydzień...
                      • aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 19.06.05, 10:29
                        No własnie-dokładnie tak :)
                        Ehh, że też zawsze trzeba myśleć o tych "realiach"- no, ale nie ma co narzekać,
                        sam fakt, ze dzielimy się tu podobnymi spostrzezeniami świadczy o tym, że
                        jednak stać nas na to, a to o wiele więcej niż wielu ludziom mogłoby się
                        zamarzyć :)
                        A ponoć marzenia mamy zawsze na swoją miarę (hmmmm...), za to apetyty rosną w
                        miarę jedzenia- banały ale prawdziwe- nie dalej jak w czwartek udało mi się
                        zabukować (w przedostatni dzień promocji!!!Lucky, lucky me!!:)bilety na przelot
                        CW do Lizbony z powrotem z Malagi, no i własnie planuję wyprawę swojego życia
                        (mam nadzieję :)))
                        Jestem straaaasznie szczęśliwa, mimo, że jakieś tam ograniczenia finansowe mam,
                        nie uda się nocować w samych pousadas czy solares'ach (a chciałaby dusza do
                        raju, oj, chciała..!), musiałam też pójść na inne kompromisy (np. w kwestii
                        osób towarzyszących)- ale próbuję wbrew genom(..???)widzieć "pół pełnej
                        szklanki".... Ja, która zawsze woli być miło zaskoczona niż niemile
                        rozczarowana...
                        No nic- wzięło mnie na bardzo osobiste i zgoła nie na miejscu dygresje -
                        sorki :))
                        A za pomoc z linkiem-BUŹKA :)
                        pzdr !
                        • Gość: Marek Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.genpat.uu.se 20.06.05, 11:58
                          Dzien dobry Asko i Ewo-Malgorzato. Co mna powoduje ze z uporem godnym leprzej
                          sprawy wypowiadam sie na tym forum liczac ze przeczyta moje slowa ktos wiecej
                          niz wy dwie? Moze nadzieja ze pewna choc mala ilosc osob nie popelni
                          niepotrzebnych bledow jadac w tym wypadku do Grecji.
                          Bylbym durniem nie zdajac sobie sprawy ze kwestie kosztow dla wielu ludzi maja
                          decydujace znaczenie przy wyborze miejsca pobytu, hotelu czy porze wyjazdu.
                          Kiedys, dawno temu, i ja moglem sobie pozwolic na oszczednosci finansowe np.
                          poprzez spanie na miejskiej plazy na Mykonos. Nie bylem wtedy sam - cala plaza
                          byla zapelniona podobnie oszczedzajacymi osobami. Sposobu tego nie bede jednak
                          polecal dzis nikomu. W wiekrzosci miejsc w Grecji mozna dostac pokoj na noc w
                          domach prywatnych lub w czyms w rodzaju pensjonatow juz za 20 euro (zdarzalo mi
                          sie dostac pokoj i za 14 euro przy troche nizszym standarcie ale nie dotyczy to
                          malych, bardzo turystycznie obleganych wysp). Mieszkajac w dwie osoby nie
                          stanowi to jakiegos wielkiego obciazenia finansowego. Ceny jedzenia w
                          restauracjach sa dosc wyrownane i na dobra sprawe niezalezne od tego czy sie
                          jest "uziemionym" do hotelu, czy tez jest sie wolnym. Dlatego, nawet gdybym
                          latal czarterem to zawsze bym preferowal wolnosc nad przywiazaniem do jednego
                          miejsca. Pozatem jest WizzAir z relatywnie tanimi lotami do Aten a autobusy w
                          Grecjii sa tansze od autobusow w Polsce. Jestem zwolennikiem motocykli/mopedow
                          z przyczyn ideologiczno praktycznych. Znalezienie cienia w srodku dnia nie jest
                          latwe a wejscie do nagrzanego auta nie jest mile. Promy w Grecji nie sa znowu
                          takie tanie jak to niektorzy probuja przedstawic, jednak problem w tym ze gdy
                          juz sie przyjedzie na jakas wyspe to co wtedy...? Fajne miejsca sa jednak nie
                          tam gdzie ludzie schodza z promow.
                          Mam taka strone internetowa wsrod moich faworytow -
                          www.hoichman.com/kayaks/kayaks.html Czesc jest poswiecona zwiedzani
                          Cyklad przy pomocy kajaka. Nie dla kazdego oczywiscie, choc wierzcie mi na
                          slowo ze jest to o wiele latwiejsze niz sie wydaje (sam mam kajak w domu i
                          wlasnie wczoraj w niedziele zrobilem 30 km po Baltyku).Chce tu pokazac ze mozna
                          zobaczyc ta sama Grecje ale przeciez zupelnie inaczej.
                          Na tym forum dyskusyjnym pojawia sie masa pytan dotyczacych hotelu jako
                          takiego, tak jakby celem podrozy mial byc hotel. Czy nie lepiej przyjac od razu
                          ze bedzie to betonowy bunkier lezacy blizej czy dalej od tzw plazy pelnej ludzi
                          co tak jak my przyjechali aby zobaczyc cos specjalnego a dostali parasole i
                          lezaki na plazy urozmaicone atrakcjami w postaci halasu motorowek ciagnacych
                          spadochrony na lince.
                          Sara-drawen pyta w swoim watku (gdzie i ty piszesz Ewo-Malgorzato)o zabytki
                          ktore sie powinno zwiedzic. Ja zwiedzam zabytki w Grecji ale w marcu albo w
                          pazdzierniku. Ci ktorzy to czynia w srodku lipca juz pewno dostali udaru mozgu.
                          Asko - powodzenia na wycieczce do Portugalji. Piszesz bardzo pasjonujaco na
                          temat tego kraju. Slyszalem ze polnocna jej czesc, bardziej "gorzysta" niz
                          relatywnie plaskie i plazowe poludnie jest widokowo bardziej ciekawa.
                          Wybieracie sie tam? Zycze duzo ciekawych wspomnien.
                          • ewamalgorzata Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 20.06.05, 15:26
                            Ładnie piszesz o Grecji;-)
                            Ale: nie wszystko ma tylko jedną stronę.. moim problemem, na przykład, oprócz
                            pieniędzy jest także i czas. Mogę wziąć urlop dwa czy trzy razy w roku, ale max
                            mogę się zerwać z firmy na 5 dni..roboczych. Co nawet w najlepszym układzie
                            weekendowym daje mi 9 dni na wakacje. To po pierwsze. Po drugie: jak jadę - a
                            tak się staram - dwa razy w roku do Grecji - to już sprawa kosztów podróży ma
                            znaczenie. I dlatego z uporem maniaka korzystam z biur podróży, gdyż ceny
                            niektórych lastów są bardzo korzystne- absolutnie nie do pobicia przy
                            indywidualnej turystyce.. W życiu zazwyczaj jest "coś za coś". Ale np. Rodos,
                            który niedawno był na wakacje.pl - 700 zł przelot + noclegi.. sam policz;-)
                            Niestety, rzeczony Rodos, który zamierzam przyatakować we wrześniu - wyczerpie
                            mi skromną ofertę biur podróży dotycząca greckich wysp.. i pewnie zacznę
                            kombinować inaczej. Na pierwszy ogień pójdzie Milos i tam - już na pewno
                            kajaki. Napatrzyłam się na fotki w necie, i wiem, że MUSZĘĘĘĘ!! ;-)

                            A co do pytań dotyczących tego czy innego hotelu.. no cóż, każdy ma swój sposób
                            spędzania czasu, i nie mnie oceniać czy wartościować, który jest lepszy. Ważne
                            chyba, żeby każdy z wakacji wrócił zadowolony:)
                            • martapodlesna Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 20.06.05, 16:37

                              Witajcie :)

                              Czytam ten wątek od pierwszej wypowiedzi, dzis nadrabiałam zaległości
                              wynikajace z egzaminów weekendowych. Grecja i wszystko co greckie ciagnie mnie
                              jak magnez :) tym samym na forum jestem po kilka razy dziennie.
                              Przyznam Marku i Tobie Aśko, że Wasze "listy" pobudzają niesamowicie moja
                              wyobraźnię dotyczącą wyjazdów do Hellady.
                              Byłam można powiedziec całkiem niedawno, bo na początku kwietnia by odwiedzić
                              po kilku letniej przerwie moje Ateny, właśnie korzystałam z promocji jaka miał
                              Wizz Air.
                              Muszę przyznać tez rację EwieMalgorzecie, że sprawy finansowe - przynajmniej w
                              moim przypadku są na ważnym i moge powiedzieć (niestety) decydującym względzie.
                              Niemniej nie oznacza to, że jadąc na turystyczne wyspy (mogę tylko poza sezonem
                              gorącym zwiedzac Helladę) jak Kreta, Rodos i inne, jakie mi jeszcze pozostaną
                              do wyczerpania w promocjach biur podróży (czyli za niewielkie pieniądze) nie
                              znajde tam miejsc spokojnych, bez tłumów.
                              Nie ważny jest hotel, czy bedzie miał basen itp. rzeczy, w końcu w Helladzie
                              nie to jest najważniejsze, tylko emocje jakie ona w Nas wytwarza i ta siła jaka
                              daje Nam. Mam nadzieję, że myslicie podobnie, a jakos podswiadomie wiem, że
                              jest tu wiele osób, które myślą podobnie do mnie.
                              Widzisz Marku są osoby, ktore czytają to co piszesz i myśla potem o Twoich
                              słowach :)
                              Powiem Ci, że naprawdę bardzo ładnie piszesz o Helladzie (Grecji) :)
                              Wierzę bardzo mocno, że już calkiem niedługo będzie mnie stać na zwiedzanie
                              wysp (cyklad) w sposob jaki będe sama tego chciała, czyli bez biur podróży.
                              Póki co ta opcja jest narazie dla mnie jedynym rozwiązaniem...
                              Mam nadzieję, że niezagmatwałam zbytnio swojej wypowiedzi.

                              Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie
                              Marta
                              www.hellada.sns.pl
                          • Gość: ewa Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.brzesko.net.pl 20.06.05, 19:52
                            Marku,Twoje wypowiedzi czyta na pewno każdy,kto na wakacje jedzie obejrzawszy
                            coś więcej,niż katalogi na bieżący sezon ,a turystykę pojmuje podobnie.Ja też
                            nie rozumiem systemu samolot(autokar)-hotel-plaża,ale przychylam się do
                            poprzedniej wypowiedzi-w końcu chodzi o to,by każdy był zadowolony.Nie
                            chciałabym przeżywać frustracji,że hotel na przedmieściu,plaża brudna,a
                            jedzenie niedobre.Budżet jest bardzo istotny-dla mnie też-ale w moim przypadku
                            ddochodzi jeszcze jeden czynnik-na wakacje jeżdżę tylko i wyłącznie z
                            dziećmi,zatem jest nas czworo.Gdybym była sama,wybrałabym może wersję
                            Marty,EwyMałgorzaty i Bebiak ,czyhając na promocje tanich przelotów;w przypadku
                            rodzinki opcja ta odpada w przedbiegach.Aby obniżyć koszty,podróżuję własnym
                            autem,śpię na kampingach i gotuję sama.Zachęcające są Wasze opisy greckich
                            tawern,mając jednak do wyboru lokalne przysmaki i zwiedzanie-wybieram to
                            drugie:).Dokądkolwiek jadę,szukam pięknych miejsc,lokalnych klimatów i -w miarę
                            możliwości-odludzia.Dlatego,chociaż w Grecji byłam dotąd raz-i to jako dziecko-
                            już teraz wiem,że Riwierę Olimpijską ominę z daleka-byłam przelotem dwa lata
                            temu na Makarskiej i to mi wystarczy:).W tym roku moim celem będzie Peloponez
                            (okolice Nafplio,Pylos,Mistra,Mani).Czas jak zwykle podzielimy pomiędzy
                            zwiedzaniem i plażowaniem(bez pływania w masce z rurką żadne z nas nie wyobraża
                            sobie wakacji...),ale poza zwiedzaniem miejsc pięknych,acz oblężonych
                            turystycznie(Mistra,Epidauros,Meteory-zaplanowane w drodze powrotnej) liczę na
                            odkrycie kilku chociaż ,urokliwych,greckich do bólu zakątków:).Nie zarzekam
                            się,że na kwaterze nie zamieszkam-kryterium będzie cena-aczkolwiek kamping daje
                            jedną wielką,nie do przecenienia zaletę:daje wolność.Odpada typowo"chorwacki"
                            problem-poniżej trzech dni ciężko coś znaleźć,-a bywa,że i tydzień w jednym
                            miejscu umożliwia dopiero negocjacje z gospodarzami.W Grecji,o ile się dotąd
                            doczytałam,właściciele są bardziej plastyczni -pożyjemy-zobaczymy.W końcu ten
                            element przypadkowości,niespodzianek też wpływa na swoisty,wakacyjny
                            klimat.Pozdrawiam serdecznie,a wszystkich Grekofilów proszę o ewentualne
                            podpowiedzi,co do innych jeszcze miejsc,gdzie mam szukać greckiej aury,którą
                            pamiętam,mimo,że minęło ponad dwadzieścia lat...
                          • aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 20.06.05, 22:48
                            Dobry wieczór,
                            Wygląda na to, że dyskusja znacznie się ożywiła i watek się dynamicznie
                            rozrasta :)Kto by pomyślał, szczególnie po takim kulawym początku..;)
                            Niestety wygląda na to, że dalszą polemikę będę mogła prześledzić dopiero po
                            urlopowej przerwie- pozwólcie zatem, miłe Panie i Panowie (choć chyba liczba
                            mnoga w 2-gim przypadku jest nieco na wyrost,gdyż aż do tej chwili dotrwał
                            chyba jedynie Marek ;), że się pożegnam życząc owocnej dyskusji :)
                            Pozdrawiam :)

                            P.S. "Wklepałam" dłuższą odpowiedź na Twoje ostatnie pytanie, Marku, ale moje
                            połączenie internetowe znowu szwankuje i dość długi tekst wyleciał gdzieś w
                            cyber-przestrzeń ;( No a wklejanie gotowego listu (np. z Worda o ile mi wiadomo
                            jest możliwe tylko w przypadku załącznika do normalnej poczty, np. gazetowej-
                            popraw mnie, jeśli się mylę- jak pewnie zauważyłeś nie jestem szczególnie
                            biegła w sprawach technicznych :)
                            Zresztą może i dobrze sie stało, bo moje dygresje "okołoportugalskie" są
                            mocno "offtopiczne" i pewnie mogą irytować co bardziej konserwatywnych ..:))
                            pzdr :)
                            • Gość: Marek Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.genpat.UU.SE 21.06.05, 16:08
                              Chyba bede musial zmienic zdanie o kobietach. Moja czasami mans-szowinistyczna
                              dusza uwazala ze tylko mezczyzni z ta typowa dusza mysliwego sa w potrzebie i w
                              stanie wystawic nos poza granice swojego wlasnego obejscia (lub hotelu). Mialem
                              tu moznosc wymienienia kilku mysli i co za niespodzianka - tylko z paniami. A
                              co najwazniejsze to fakt ze jak wyczulem jeszcze sie w was pali ten ogien
                              ciekawosci co chyba nadaje zyciu troche sensu. Moje gratulacje dla was
                              wszystkich i przepraszam zem zbladzil kiedys myslami.

                              Asko - dzieki za towarzystwo, napisz po wakacjach, z komputerem nie pomoge bom
                              sam noga od tych spraw.

                              Marto - masz bardzo sympatyczna strone o Grecji choc zrob aby mozna bylo
                              otwierac wszystkie onienka. Ciebie napewno juz do Grecji inaczej nie trzeba
                              namawiac. Twoja dusza juz dawno zostala oddana diablu (Bachusowi).

                              EwoMalgorzato - spodobaly ci sie kajaki prawda? Zwroc uwage ze oni plywali w
                              marcu lub kwietniu. Pomysl ze mozna wyjechac na wczasy gdy w Kraju prawie
                              jeszcze zima (przesadzam, ale z mojej Szwedzkiej perspektywy to tak wyglada),
                              kiedy ruch maly i bilety WizzAir mozna dostac bez problemu, kiedy jest jeszcze
                              przed sezonem wiec i ceny w Grecji nie tak duze, a co najwazniejsze ten
                              pieronski meltemi nie zaczol wiac na Cykladach.

                              A teraz kilka slow do ciebie Ewo. Piszesz ze jezdzisz z dziecmi i wszyscy
                              lubicie kamping oraz nurkowanie. Wnioskuje ze dzieci juz wyrosly z pieluch i
                              stac was na kilka "wariackich" pomyslow. Peloponez jest wspanialy, o wiele
                              ladniejszy niz wiele innych bardziej popularnych miejsc - nie bedziecie
                              zalowac. Pewnie jest juz za pozno na najmniejsze zmianu albo odbicia od
                              ustalonej marszruty ale gdyby to bylo interesujace (moze w przyszlym roku?) to
                              chcialbym ci dac pewien pomysl.
                              Piszesz ze interesuja cie miejsca a nie drogi szpan, ze chetnie gotujesz sama
                              i ze mysl o "odludziu" nie przeraza cie doglebnie. Pomysl o niniejszej
                              mozliwosci ktora kiedys pobieznie opisalem ale mi ja wysieli z jakiegos powodu.
                              Jest taka wyspa na zachodnim wybrzezu Grecji, miedzy Lefkada a stalym ladem,
                              ktora zwie sie Kalamos. www.multimap.com/wi/browse.cgi?
                              client=public&X=2335000.29662283&Y=4645000.79280629&width=500&height=300&gride=&
                              gridn=&srec=0&coordsys=mercator&db=&addr1=&addr2=&addr3=&pc=&advanced=&local=&lo
                              calinfosel=&kw=&inmap=&table=&ovtype=&zm=0&scale=100000&out.x=7&out.y=9 Poltora
                              kilometra wody dzieli polnocna czesc tej wyspy od dosc milej miesciny pod nazwa
                              Mitikas. Sama Kalamos jest uroczym miejscem pelnym natury oraz mozliwosci
                              chodzenia po gorach, zreszta popatrz sobie tylko na te zdjecia
                              www.tethys.org/photo_albums/photo_idp_kal.htm Ale najleprze jest to ze
                              na polnocno wschodnim cyplu tej wyspy tam gdzie faktycznie najblizej do Mitikas
                              jest rzad malych plaz na ktorych mozna rozbic namiot 2-3 metry od wody w cieniy
                              sosen schodzacych do samego morza i zabawic sie w Robinsona. Na tym zdjeciu
                              (nie moim, wykonanym w pogode jaka zdarza sie raz na miesiac)widac ta czesc
                              wyspy i mozna mniej wiecej widziec te plaze.
                              www.marksyms.demon.co.uk/ionian02/dscn0154_Sm.jpg.30.html
                              Jest to poza tym jedno z bardziej atrakcyjnych miejsc jezeli chce sie
                              obserwowac delfiny (dobra lornetka konieczna)i nurkowac. Zebt tam byc trzeba
                              miec kajak lub ponton (najlepiej z motorem). w takiej sytuacji droge do Mitakas
                              robi sie w 10 min a tam jest cale zaopatrzenie (tanie), restauracje oraz
                              mozliwosc zabrania nieograniczonej ilosci slodkiej wody z portu w Mitakas. Co
                              bardzo wazne - ten kto sie tam wybierze nie bedzie sam. Na tych plazach sa
                              zawsze inne namioty, najczesciej Grekow ale sa i inne nacje a miejsca zawsze
                              starczy. Ten dziki kamping jest jak najbardziej legalny - w Grecji nie ma prawa
                              zabraniajacego kampingu poza uznanymi kempingami!!!
                              Gdyby ciebie lub kogos innego to zainteresowalo to moge sluzyc jeszcze kilkoma
                              detalami.
                              Pozdrawiam wszystkie bratnie dusze.
                              • Gość: ewa Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.brzesko.net.pl 21.06.05, 20:07
                                Marku,zdjęcia piękne,delfiny kuszą...Jest jednak kilka przeszkód,by je tam
                                zobaczyć.Po pierwsze-czas (i kasa...)-i tak zrobimy sporo kilometrów w
                                Grecji,jeśli mąż zaakceptuje pomysł,zaatakujemy też pierwszy palec Peloponezu
                                (Monemwazja...),bo drugi i trzeci jest już w ustalonym grafiku.Nie chcemy
                                codziennie przemieszczać się gdzie indziej,bo jednak składanie i rozkładanie
                                namiotu ogranicza czasowo,pokonując kawał drogi traci się właściwie cały
                                dzień.Problemem jest też brak godnego zaufania pontonu-raczej nie spodziewam
                                się go nabyć do 4.07 :).Pomysł godny zrealizowania innym razem,choć tak wiele
                                jest rzeczy w Grecji,które chciałabym jeszcze obejrzeć (Kithira,Zakynthos,że o
                                Cykladach nie wspomnę...).Dzieci mam w wieku szkolnym,cenią sobie te wyjazdy
                                tak samo,jak my-dwa lata temu mając do wyboru hiszpański hotel (miałam
                                możliwość skorzystać taniej,wycieczka autokarem ) i Chorwację pod namiotem -
                                wybrały to drugie.
                                Dzięki za podpowiedż-na jednych greckich wakacjach nie poprzestanę,to wiem już
                                dzisiaj.Pozdrawiam.
                          • Gość: aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.devs.futuro.pl 21.06.05, 14:38
                            Sprawdź maila gazetowego;
                            pzdr
                            • Gość: aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.devs.futuro.pl 21.06.05, 15:54
                              ...I co -wybieramy opcję : "Don't answer me, stay on your island(...)" ?

                              Ok-pzdr
                              • Gość: Marek Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.genpat.UU.SE 22.06.05, 10:17
                                Witaj, jezeli oba listy byly zaadresowane do mnie to mam male trudnosci ze
                                zrozumieniem. Pisalem zem noga komputerowa wiec prosze wyjasnij mi jak dostac
                                sie do gazetowych maili. Drugi list jest jeszcze wieksza enigma i to bynajmniej
                                nie przez angielski text.
                                Zycze duzo slonca w tym ciemnym deszczowym dniu.
                                • Gość: aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: 195.175.37.* 25.06.05, 11:48
                                  Wıtam z okolıc Bodrum:)
                                  Wybacz, moje poprzednıe dwıe wypowıedzı byly delıkatnıe mowıac chaotyczne ı
                                  pozbawıone wıekszego sensu ;)))- to wynık dosyc warıackıego trybu zycıa jakı
                                  prowadzılam przez ostatnıe kılka dnı przed moım wyjazdem.
                                  Nıestety nıe bardzo moge sıe rozpısywac*sıedze grzecznoscıowo (czylı popıjam
                                  drogawe yenı rakı!) w recepcjı swojego hotelu- w telegrafıcznym skrocıe-
                                  planuje wyprawe na Kalymnos (na warıata, jak to u mnıe zwykle bywa- patrz moj
                                  post wczorajszy nt wysp greckıch)
                                  Co do obslugı maıla gazetowego to jest to o tyle proste, ze majac konto na
                                  danym portalu ma sıe jednoczesmıe adres maılowy (nıck é gazeta.pl)-Jezu gdzıe
                                  jest malpa na tureckıej klawıaturze ??!
                                  Marku-jasnıej nıe potrafıe- ı tu sıe nıe da - rakı sıe pomalu konczy-
                                  Jeslı powrocısz na watek daj znac- postaram sıe sprawdzıc chyba ze bede juz na
                                  <Kalymnos....Tylko musze rozwıazac zagadnıenıe dostanıa sıe tam-ale ja sobıe
                                  zazwyczaj radze, gdy tego chce wıec ı teraz tak bedzıe- dobrzy ludzıe juz mı
                                  podrzucılı sporo ınfo ;)
                                  pzdr z upalnego Bodrum :)
                      • aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 16.07.05, 11:21
                        Ewa Małgorzata (sorki-skasowałam ;-) napisała
                        >
                        > I dopiszę od siebie: wcale nie malo jest tu osób, które nie lubią tloku.
                        Które
                        > uwielbiają znajdować miejsca, nawet na tych "ruchliwych" wyspach, o których
                        > zapomniały przewodniki, a które czasami potrafią bić na głowę wszystko, co we
                        > wcześniej wspomnianych pozycjach zostalo opisane.. Niemniej: często wyjazdy z
                        > biurem podróży, zwłaszcza w takim praktycznym dla tych, co lubia oglądac -
                        > wariancie, czyli przelot+aparatamenty bez wyżywienia - mają jedną rzecz nie
                        do
                        > przeskoczenia: cenę. Za 700 - 900 zł można - po dobrym pokombinowaniu -
                        dostać
                        > się do Aten, lub na którąś z popularnych wysp (ale to już raczej za 900). W
                        tej
                        >
                        > cenie biura sprzedają pobyt z noclegami - co dla turystów z mniej zasobnymi
                        > portfelami jest nie do przecenienia.
                        > Ale strasznie mi się marzy takie pojechanie kiedyś na własną rękę na
                        cyklady..
                        > i jeszcze: żeby udało mi się pojechac na dłużej niż tydzień...

                        ..może będę mogła już wkrótce (powiedzmy -w przyszłym sezonie) pomóc ?

                        Czy za 700-900 PLN to juz nie obiecam, przynajmniej nie teraz (bez dokładnej
                        kalkukacji kosztów wybranego przez Ciebie wariantu), ale na konkurencyjne ceny
                        możesz liczyć. W końcu od czego to forum, jak nie od wzajemnej pomocy?

                        pzdr ciepło :-)
                        • Gość: aska2000 Do EWY MAŁGORZATY :-)) IP: *.devs.futuro.pl 16.07.05, 11:27
                          Cholera ;-(
                          Miało być pod Twoim postem z 19.06.05.- wybrałam opcję odpowiedzi z cytowaniem,
                          więc byłam przekonana,że trafi tam gdzie trzeba, czyli pod Twoją wypowiedź-
                          hmm, los się na mnie uwziął czy co?
                          No, ale mam nadzieję,że przeczytasz moją propozycję (gzdieś indziej
                          wspominałaś,że byłabyś zainteresowana..mam! To było gdzieś pod lipcowym postem-
                          moim- do Amigo, prawda?)
                          Czekam na odp. :-))
                          • ewamalgorzata do aski2000 i amigo50 17.07.05, 13:54
                            Spoko, się odnalazłam w tym wszystkim:)
                            I już się nie mogę doczekać szczegółów:) I tak sięrozmarzyłam jeszcze: Może,
                            jakby to jednak zapalnować odpowiednio wcześniej, może amigo znalazłby kilka
                            miejsc wolnych na tej łódeczce dla największych grekomaniaczek tej cudnej
                            krainy..? Ech, to by było....
                            PS> Siedzę nad robotą od dwóch tygodni po 16 godzin dziennie.. tylko mnie
                            marzenia o Grecji przy życiu trzymają;))
                            • amigo50 Re: do aski2000 i amigo50 18.07.05, 03:20
                              Temat jest możliwy do zrealizowania. Chętnie popłynę i z grekomaniaczkami i
                              hellenofilami i z tymi, co na temat greckich wysp nie wiedzą nic, poza tym, że
                              takie wyspy są. Oczywiście, że jest to możliwe do zrealizowania. Taki rejs
                              możemy zrealizować jeszcze w tym roku po 4 września (od 13.08 do 4.09 będę na
                              trasie Ateny - Rodos - Ateny).
                              Chętni na rejs w przyszłym roku mogą zgłaszać swoje zainteresowanie tematem od
                              teraz. Termin (lub ewentualne terminy) rejsów w przyszłym roku będę zamykał na
                              przełomie 2005/06. Zarezerwowanie łódki w tym terminie na rejsy letnie jest
                              najkorzystniejsze cenowo.
                              Od potencjalnych chętnych nie oczekuję żadnych umiejętności czy doświadczeń
                              żeglarskich.
                              • amigo50 Rejs po wyspach 18.07.05, 14:11
                                ...i jeszcze coś. Żeby nie zaśmiecać Forum i nie zawracać głowy tym, których to
                                nie interesuje proponuję aby pisać na moją skrzynkę pocztową.
                                Tak zaproponował pierwszy chętny - i miał rację!
    • amigo50 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 17.06.05, 10:45
      Nie wiem czy życia starczy, aby zobaczyć to co w Grecji najciekawsze. Jeżeli
      pogrzebiesz po różnych tematach tego forum, to znajdziesz tu informacje jakich
      nie znajdziesz w żadnych przewodnikach. Ludzie byli w tak wielu miejscach i
      niemal wszystkimi się zachwycają, bo wszędzie jest coś dla nich ciekawego.
      Prawdą jest, że biura turystyczne ułatwiają tym, którzy pierwszy raz... W
      przypadku Grecji, nawet ten pierwszy raz można zrobić bez biura podróży. A
      dokąd? Może w miejsca, o których i w przewodnikach i nawet na tym forum
      niewiele. Poczytaj np duskusję toczącą się o plażach. Padają różne nazwy, różne
      miejsca. O niektóre toczą się bitwy godne Leonidasa, a nigdzie nie padła
      propozycja np. Naxos. Wyspa, której praktycznie nie ma w naszych biurach
      podróży a jest bardzo dużą wyspą z ciągnącymi się kilometrami szerokimi
      piaszczystymi plażami, co w Grecji nie jest zjawiskiem częstym i to
      występującym na tak dużą skalę jak właśnie na Naxos. Całe zachodnie wybrzeże
      tej wyspy na południe od Agia Anna to jedna wielka piaszczysta plaża. Na wyspie
      jest bardzo dużo miejsc godnych zwiedzenia. Warto wziąć na trzy dni auto i
      intensywnie podróżując można odwiedzić wszystkie najciekawsze miejsca
      (powtarzam - robiąc to intensywnie). Jeśli Ci się znudzi, co jest tam
      niemożliwe, możesz zmienić na drugi tydzień wyspę i przenieść się na sąsiednią
      Paros. Też w polskich biurach jej praktycznie nie ma, a też jest i poleżeć
      gdzie, i jest co pozwiedzać i pooglądąć (a może to właśnie Ty znajdziesz setne
      okno - o co chodzi? To może na później), można się wybrać na jednodniową
      wycieczkę na Antiparos, ale wtedy masz chyba przechlapane, bo następnego dnia
      też tam popłyniesz. Z Paros bądź Naxos możesz również wybrać się na zwiedzanie
      Delos, ktorego nie sposób nie zobaczyć. Pewnie, że można to zrobić z pięknego
      Mykonos, ale Mykonos, to tylko plaże i piękne, cudowne wręcz miasteczko, tylr
      tylko że tłumne.
      Jak widzisz rekomenduję Ci wyspy. Wszystkie na Cykladach. Nie znaczy to, że w
      lądowej częsci Hellady czy na innych wyspach nie ma pięknych miejsc. Są,
      oczywiście, że są. Jednak Cyklady to inny świat. Nie mówię, że lepszy, bo zaraz
      wywoła to burzę i dyskusję o wyższości świąt. Jest to inny, ciekawy i piękny
      świat, do ktorego trzeba dotrzeć. Można to zrobić samemu, bez pośrednictwa biur
      podróży. Wystarczy wsiąść do samolotu do Aten, z lotniska bezpośrednim
      autobusem do portu w Pireusie i wybrać wyspę. Kwaterę znajdziesz sobie już na
      wyspie bez żadnych problemów.
      • aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 09.07.05, 17:23
        amigo50 napisał:

        > Nie wiem czy życia starczy, aby zobaczyć to co w Grecji najciekawsze.

        Oj, to to ;-))
        A jeśli by jeszcze przyjąć,że coś poza Cykladami czy-będę bluźnić, uwaga :))
        Helladą warte jest jeszcze zobaczenia to może się rychło okazać,że życia
        (przeciętnego, po ZUS-owsku szacowanego ;_)) nie starczy, prawda ??

        Ludzie byli w tak wielu miejscach i
        > niemal wszystkimi się zachwycają, bo wszędzie jest coś dla nich ciekawego.

        Nieskromnie powiem- to trochę o mnie- ja taka z "zachwytliwych" bardziej
        jestem ;-))

        >
        Też w polskich biurach jej praktycznie nie ma

        To było o Paros, prawda? - za dużo wycięłam, sorki :-)
        A co byś powiedział, Amigo, na małe, ale pręzne biuro "szyjące na miarę", pod
        klienta wyprawy, powiedzmy w obszarze M. Śródz. ???
        Tj-wiem, Ty jako klient odpadasz (ja też sobie sama dotąd radziłam- całkiem
        ostatnio z pomocą "wirtualnych "dobrych dusz"- skłaniam się ku Tobie, drogi,
        choć coś dziś milczący- dla mnie ;-( BEBIAKU :-))
        - no ale tak w ogólności- myślisz że znaleźli by się klienci zanim firma by
        padła ..??!
        A reply would be highly appreciated, however not obligatory, of course ..;-))

        Pzdr :))
        > g
        > Jak widzisz rekomenduję Ci wyspy. Wszystkie na Cykladach. Nie znaczy to, że w
        > lądowej częsci Hellady czy na innych wyspach nie ma pięknych miejsc. Są,
        > oczywiście, że są. Jednak Cyklady to inny świat. Nie mówię, że lepszy, bo
        zaraz
        >
        > wywoła to burzę i dyskusję o wyższości świąt. Jest to inny, ciekawy i piękny
        > świat, do ktorego trzeba dotrzeć. Można to zrobić samemu, bez pośrednictwa
        biur
        >
        > podróży. Wystarczy wsiąść do samolotu do Aten, z lotniska bezpośrednim
        > autobusem do portu w Pireusie i wybrać wyspę. Kwaterę znajdziesz sobie już na
        > wyspie bez żadnych problemów.
        • ewamalgorzata Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 09.07.05, 23:31
          > A co byś powiedział, Amigo, na małe, ale pręzne biuro "szyjące na miarę", pod
          > klienta wyprawy, powiedzmy w obszarze M. Śródz. ???

          Wchodzę w ten interes.. znaleźliby się, spoko.. Ludzie nigdy nie przestaną mnie
          zadziwiać jeżdżąc na zorganizowane wycieczki;-) Nie jeżdżą na Cyklady bi nikt
          ich u nas nie sprzedaje.. Wycieczek, znaczy, nie całych wysp. Jak powiedział
          kiedys Janusz Weiss - "o maszynę parowa tez się nikt nie pytał, dopóki jej nie
          wynaleziono"..;-)
          • Gość: aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.devs.futuro.pl 10.07.05, 08:15
            ;-)))))

            Dzięki- mam z miejsca lepszy humor, mimoszaro-burych klimatów za oknem...a
            dokładnie tydzień temu o tej porze w piekącym (ale i tak fantastycznym :-))
            słoneczku wsiadałam własnie na prom relacji Bodrum-Kos...:-))

            Ale nic to- przecież powrót jest tylko kwestią czasu...może wcale nie aż tak
            długiego..?

            No i moja PORTUGALIA czeka :-)))))
            Upijajajołej :-)))
        • amigo50 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 10.07.05, 08:42
          A co byś powiedział, Amigo, na małe, ale pręzne biuro "szyjące na miarę", pod
          > klienta wyprawy, powiedzmy w obszarze M. Śródz. ???
          ...I cóż mam powiedzieć wywołany do odpowiedzi?
          Faktem jest, że na całym świecie ludzie podróżują, że korzystają z
          najróżniejszych biur. Zwróć uwagę jednak, że ja cały czas, we wszystkich swoich
          wypowiedziach namawiam do zwiedzania greckich wysp bez pośrednictwa biur. Jest
          to kraina bardzo dla nas przyjazna. Nawet dla tych, którzy nigdy takich eskapad
          nie przeprowadzali. Bez żadnego ryzyka mogą zrobić ten krok "zupełnie w
          ciemno". Takie jest moje zdanie. Zdanie człowieka, który był już tam
          wielokrotnie. Czy jednak przed pierwszym takim wyjazdem byłbym pewien, że można
          taki krok zrobić? Ja, człowiek zorganizowany, poukładany, działający z rozwagą
          i zakładający duży margines bezpieczeństwa dla siebie a jeszcze większy dla
          ewentualnych towarzyszy podróży. Gdyby miała to być wyprawa z rodziną, z
          dziećmi...Pewnie zastanawiałbym się tak samo jak ci, którzy takie posty czytają
          i ... no właśnie, mają rodziny, dzieci.
          Namawiam do samodzielnego podróżowania również dlatego, że chciałbym aby rejon
          ten zobaczyło możliwie jak najwięcej ludzi, bo oglądać, zwiedzać, podziwiać
          jest naprawdę co. Wiem, że do tego ani Ciebie, ani naszej koleżanki, ktora
          gotowa jest w to wejść "w ciemno" przekonywać nie trzeba. Powiedzcie jednak,
          czy w chwili kiedy takie "... małe, ale pręzne biuro "szyjące na miarę", pod
          > klienta wyprawy..." uda nam się uniknąć kosztów organizacyjnych choćby tylko
          tych, które z tytułu formalnego prowadzenia dzialalności ponosić trzeba, a więc
          różnego rodzaju podatki, składki, ubezpieczenia i cała masa innych. Jeśli macie
          na to pomysł - jestem za! Jeśli nie...?
          Tak długo jak będę mógł będę namawiał do podróżowania po pięknych Cykladach (i
          nie tylko). Jeśli ktoś zechce się przyłączyć do podróżowania ze mną -
          zapraszam.
          Ci, którzy czytali moje poprzednie wątki, wiedzą, że pływam jachtem pomiędzy
          wyspami, ale także staram się wyspy te penetrować dokładnie. Na ile dokladnie?
          Jeśli wejdziecie na forum w "Zdjęcia z podróży" będziecie mogli zobaczyć
          zdjęcia, które tam prezentuję z Cyklad (choć nie tylko). W tej chwili jest to
          Naksos.
          (Taki jestem zdolny korespondent, że nawet nie wiem jak tu wkleić linka do tej
          strony - może ktoś mi meilem podpowie jak to się robi?)
          A czy są tacy, którzy uważają, że takie "biuro" byłoby dla nich przydatne?
          • Gość: aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.devs.futuro.pl 10.07.05, 09:54
            ...kurczę, no właśnie ???
            Może zatem potraktujemy to jako małe "badanie rynku" z pełną świadomością
            ułomności tej formy, a przede wszystkim wiedząc,że takie badanie akurat tutaj
            będzie mocno niereprezentatywne -TU, czyli tam gzie gromadzą się sami wytrawni
            obiezyświaci- no i może kilku "fresh'ów" jak ja też by się znalazło ;-))

            P.S. No a jak temat Telendhos-skonsultowałeś już swe mądre księgi ;-) ??
            Co do zdjęć-uwielbiam oglądać, jeszcze bardziej-robić (i eksperymentowaćjak
            tylko kompletny "lajkonik" potrafi ;_))-ostatnio-hmmm, w poniedziałek, by być
            dokładną- wydałam niemal ostatni grosz na film w firmowym sklepie Kodaka
            (...miałam bowiem ok.10 min do odpływu Delfina z Pothii i zero szans na
            poszukanie mini-czy innego marketu, gdzie może i taniej by było..;-((
            W konsekwencji zabrakło mi kilku "eurów" by nabyć "obwąchany" w tureckim duty
            free "parfum"-ale jakoś (???dziwnym trafem ??) nie żałuję, tak jak i
            tego,że "przepuściłam" na tę moją dwudniową wyprawę równowartość (a nawet nieco
            więcej...;-( zgrabnego płaszczyka z nubuku, który miałam upatrzony w Bodrum...
            No, ale mam dwie ine skóry i trzeciej do szczęścia mi nie trza, za to te dwa
            dni pozostaną w mojej pamięci....

            Wybacz, Amigo- Dygresja to moje drugie imię (być powinno..;-)))
            i do tego takie babskie tematy- no ale Panie też tu zaglądają- może nawet z
            pewną liczebną przewagą ..?;-)

            A co do pomysłu "biznesowego"- cóż- życie pokaże, ale ponoć to możliwość
            spełniania marzeń czyni nasze życie fascynującym, nieprawdaż ???
            (to był- naturlich- cytat, a "z kogo" zapewne dodawać nie muszę..:-)

            Ze zdjęciami, linkami, kwestiami technicznymi KOMPLETNIE sobie nie radzę, zatem
            mimo szczerych chęci pomóc nie zdołam, ale może któraś z miłych Pań ..??

            Pzdr:))
            • Gość: aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.devs.futuro.pl 10.07.05, 18:21
              .... po małej przerwie- rodzina domaga się swych praw czasami, szczególnie jej
              niepełnoletni członkowie ;-(

              A-techniczni jesteśmy widać oboje(mam na myśli "obsługę tech." linków itp.itd.)
              niemniej widzę,że z Ciebie to stary wyjadacz,jeśli chodzi o tematy
              fotograficzne :-)
              Zdjęcia wspaniałe, ale pochwalne komentarze zamiesciłam bezpośrednio w miejscu
              ich zamieszczenia (skądinąd widzę,że to świeża dość inicjatywa..?)- stąd i
              powtarzać się nie będę, za to zapytam (gdyż przypominam sobie Twe
              zapytanie/prośbę raczej w kwestii zdjęć z Kalymnos-mam je już naturalnie
              wywołane- Pan Mąż z wyrażnym pobłazaniem kreślił kólka na swym czole, gdy w
              drodze powrotnej z lotniska-zresztą oodalonego o dobre 300 km od naszego
              miejsca zamieszkania-odbiłam autem pod nasz poczciwy zakład fotogr. zamiast w
              końcu dowieżć do dmu wymordowaną rodzinę ;-)))-
              -brawa dla tego, kto przebije się przez moje niekończące się dygresje ;-))-
              A zatem moje pytanie:
              WAŻNE: - doradż, drogi kolego ( i inne dobre, a mające coś do powiedzenia w tym
              temacie, duszyczki :-)) na zakup jakiego KONKRETNIE modelu aparatu cyfr.
              przeznaczyć cięzko "uścibione" pieniądze- dodam,żem fotograf-amator,
              zapalony,choć bez większej wiedzy "w temacie", generalnie a-techniczny, "z
              odchyłem" w kierunku detalu jak np. wspomniane już w którymś z ostatnio
              rozlicznych wątków- koty na wyspach greckich czy "alegoria"pt. splątane liny na
              jachcie podczas prozaicznego boat-tour'u po bodrumskich zatoczkach...;-)
              Dotychczasowy aparat (Canon 300) spisuje się b.dobrze, pewnie nawet wszystkich
              jego możliwości nie wyczerpałam, niemniej dobijają mnie kwoty pozostawiane
              ustawicznie w ww zakładzie fotograf., no i fakt,że czasem uwidzi mi się np.
              quasi-reportaż z zabawy mojego dziecka a potem z np.10 ujęć naprawdę fajne
              okazuje się być jedno-czyli: jakby nie liczyć cyfrówka wyjdzie taniej :-)))
              Tak przynajmniej myślę ..???
              Jeślim w błędzie wg Was, drodzy bardziej doświadczeni- poprawcie zanim znów się
              rozpędzę..;-(((

              No to tyle, póki co- czekam na wasze komentarze :-))

              P.S. No i co z tą Telendhos, Amigo ..??
              Jak zeskanuję te kilka najbardziej udanych zdjęć z mojej "Odyseji"(;-))), to
              mogę Ci je podesłać- będę się upierać,że spokojnie da się dopłynąć bezposrednio
              na T., a już na 100% przycumować przy niewielkim molo w Massouri (...a jeśli to
              zrobisz, to pls rzuć w moim imieniu jakiś ładny kamyk do morza- przy molu, tam
              gdzie- cholerka- dokładnie tydzień o TEJ porze dumałam sobie dobrą godzinkę z
              Cd-playerem na uszach..Jak ten czas leci..;-(
              • ewamalgorzata Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 10.07.05, 19:36

                > temacie, duszyczki :-)) na zakup jakiego KONKRETNIE modelu aparatu cyfr.

                Poszło na priva.. pomyślałam, że to i tak będzie offtopicznie i gale się
                zdenerwuje;-) Słusznie, ponieką - więc moje subiektywne zdanie wysłałam mailem:)
                • aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 10.07.05, 20:33
                  Dzięki piękne za głos w sprawie "aparacianej" :-))

                  Zacznę sobie chyba swoisty ranking prowadzić (na własny użytek, rzecz jasna)-
                  następne głosy mile widziane :-)

                  A swoją drogą, Ewomałgorzato, jak to się dziwnie plecie z tym "offtopicznym"
                  wymienianiem przemyśleń rozmaitych(widzę,że spodobał Ci się mój mały
                  eksperyment słowotwórczy ;-))- to już któryś raz w tym naszym "kreteńskim"
                  wątku, nieprawdaż ? :-)

                  Pzdr:)
              • aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 11.07.05, 17:49
                Dzień mam pracowity ze wszech miar (w końcu bycie Matką-Polką, w dodatku
                zarabiającą "dziełami" ;-( zobowiązuje..;-))
                ...ale wróciłam na moment do własnych wypocin (szukając odpowiedzi na zadane
                jakiś czas temu pytania) i cóż odkrywam ???
                Otóż nie tylko ja, ale i Bebiak drogi (pozdrowienia :-)) strzeliłyśmy- tj ja
                strzeliłam, a B. nie poprawił (..jak na spowiedzi będzie;-) niezłego BYKA: ta
                przystań, z molo, gdziem to tydzień+ 1 dzień temu dumała (hy, hy ..;-) a gdzie
                rekomendowałam niejakiemu Amigo zostawienie jachtu to w MIRTIES, a nie w
                Massouri przecież się znajduje !!!
                Prawda, Bebiaku ? :-))
                Niezły blamaż, ale ci, co byli/będą, mogą sami naocznie stwierdzić,że z tymi
                dwiema miejscowościami to niczym z miastami w mych rodzinnych stronach jest-
                znaczy- przenikają się i płynnie przechodzą jedna w drugą ( :-)) Ciekawe, czy
                sami tubylcy wiedzą gdzie granica przebiega ..? (Just kidding :-))
                Tyle sprostowań- No i - do miłego..:-))
                • amigo50 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 12.07.05, 00:49
                  Jednym słowem...w maliny, panie, w maliny!
          • ewamalgorzata Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 12.07.05, 09:51
            > Jeśli wejdziecie na forum w "Zdjęcia z podróży" będziecie mogli zobaczyć
            > zdjęcia, które tam prezentuję z Cyklad (choć nie tylko). W tej chwili jest to
            > Naksos.
            > (Taki jestem zdolny korespondent, że nawet nie wiem jak tu wkleić linka do
            tej
            > strony - może ktoś mi meilem podpowie jak to się robi?)

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=91&w=26160193&a=26160193
            Hm.. metodą kopiuj- wklej. Zaznaczasz adres na właściwej stronie i kipiujesz.
            Jedyny "myk" jest taki, że musi być cały, razem z tym http. I think so..
    • jollka2 z jakim biurem na zach. Krety? 17.06.05, 10:50
      Widzę, że polecacie zachodnią Kretę. Podajcie proszę jakieś przykładowe
      miejsowości z tego rejonu. Wiem, że Rethymnion, Chania, Kastelii, Elafonissi.
      Czy są jakieś biura, ktore mają hotele w tym rejonie?? Nastawiam się na
      malownicze krajobrazy, gaje oliwne, senne miasteczka itp., żadnych gwarnych
      miast, dyskotek.
      z gory dzięki :)
      • iberia29 Re: z jakim biurem na zach. Krety? 21.06.05, 00:19
        polecam hotel Kissamos Sunny bay-cisza spokoj, zadoopie ;-) zalezy co kto lubi,
        pod hotelem kamole , ale kawalek dalej namiastka piasku ;-) poszukaj na forum
        bo juz o tym pisalam, w razie pytan-zapraszam na maila.

        p.s. te oferte ma triada,itaka.
        • cortina2 Re: z jakim biurem na zach. Krety? 21.06.05, 07:32
          Triada juz jej nie ma została only Itaka ....
      • Gość: WWWSSS Re: z jakim biurem na zach. Krety? IP: *.zeto.wroc.pl 23.06.05, 15:48
        Polecam Itakę i hotele:
        - Odyssia Beach - w Missirii (4 km od Rethymnonu)
        - Krini - w Stavromenos na wschód od Rethymnonu
        - Afrodite Beach w Kastelli (inaczej Kissamos)
        Ja osobiście byłem w Odyssia Beach od 1 do 15 czerwca - rewelacja. Znajomi z
        wymienienionych wyżej hoteli nie mieli zadnych krytycznych uwag.
        • Gość: Mario Re: z jakim biurem na zach. Krety? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.05, 12:26
          Zgadzam sie z wypowiedzia WWWSSS
          Z itaka do Odyssia
          Jezeli kogos interesuja okolice Rethymno (To najladniejsze miasto na calej
          KRECiE)to Odyssia jest chyba najlepsza propozycja

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka