Gość: Grzegorz IP: *.telpol.net.pl 14.06.05, 16:07 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.devs.futuro.pl 14.06.05, 16:11 To może Rodos - ale polecam okolice Lindos lub Płw. Prassonisssi; nie daj Bóg Ixia czy Ialyssos, brr..! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzegorz Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.telpol.net.pl 14.06.05, 16:12 Dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.devs.futuro.pl 14.06.05, 16:59 Sorry, miałam "blackout" w internetowym połączeniu- moja druga odp. poszła dwa razy ;) Za to z uzasadnieniem. Nie radzę samego Rhodes-city, czyli stolicy, bo- starówka warta zobaczenia, ale nie warto mieszkać w zatłoczonym centrum z miernymi plażami, tak samo na zach. wybrzeżu, czyli np.w Ixii czy Ialyssos, bo plaże marne, tylko wiaterek mocniejszy, ale jak chesz popływać na desce, to i tak najlepsze jest własnie Prassonissi i okol. A Lindos czy Kolymbia są piękne krajobrazowo i ładne, pieszczyste plaże- trochę o tym wiem, bo zjeździłam cała wyspę, a mieszkała własnie w Ixii, więc radzę z dobrego serca ;)) pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.devs.futuro.pl 14.06.05, 16:15 A po namyśle- czemu nie Kreta właściwie???! Tylko koniecznie zach. część, np. okol. Rethymnionu, Chanii czy sam cypel, np. Kastelli, ok. Elafonissi- cud, miód :))) Raczej nie Hersonissos, choć tam też byłam i nieźle się bawiłam, ale to było dekadę temu :), więc zależy czego szukasz- jak gwaru i zabawy (z towarzyszącą mega-komercją), to z kolei włąsnie tam..:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.devs.futuro.pl 14.06.05, 16:52 A po namyśle- czemu nie Kreta właściwie???! Tylko koniecznie zach. część, np. okol. Rethymnionu, Chanii czy sam cypel, np. Kastelli, ok. Elafonissi- cud, miód :))) Raczej nie Hersonissos, choć tam też byłam i nieźle się bawiłam, ale to było dekadę temu :), więc zależy czego szukasz- jak gwaru i zabawy (z towarzyszącą mega-komercją), to z kolei właśnie tam..:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzegorz Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.telpol.net.pl 14.06.05, 22:06 Właściwie to nie wiem czemu nie Kreta. Może boję się wypoczynku jak na Kanarach - ciągły hałas. Może inna wyspa byłaby lepsza? Odpowiedz Link Zgłoś
ewamalgorzata Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 14.06.05, 22:26 > Właściwie to nie wiem czemu nie Kreta. > Może boję się wypoczynku jak na Kanarach - ciągły hałas. > Może inna wyspa byłaby lepsza? Może by była, ale pod warunkiem, że wyeliminujesz te z ofert biur podróży.. Ludzie najwyraźniej lubią jeździć w ruchliwe miejsca - Itaka wycofała Karpathos z oferty.. Ale spoko: zachodnia Kreta to mało komercji.. Jeśłi nawet wylądujesz w czymś zatłoczonym to w ciagu kilkunastu-kilkudziesięciu minut uda Ci się oddalić na odleglość zapewniająca ciszę i spokój:) Zachodnia część Krety jest zdecydowanie mniej skomercjalizowana, spokojniejsza i malownicza. Mnie zachwyciła. Ze wschodniej wróciłam z takim malym.. niedosytem krajobrazów:) Generalnie - moim zdaniem - Kreta naprawdę w niczym nie przypomina Kanarów ani Balearów... Luzik:) No, chyba, że jedziesz na własną rękę i szukasz ozay spokoju .. ale wtedy to wal jak w dym po info do bebiaczka:) Odpowiedz Link Zgłoś
iberia29 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 21.06.05, 00:14 a gdzie Ty miales na Kanarach halas?no chyba ze byles w szczycie sezonu... Odpowiedz Link Zgłoś
iberia29 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 21.06.05, 00:14 skoro potzrbujesz spokoju to Kastelli bedzie jak znalazl ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
iberia29 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 14.06.05, 22:33 a czemu nie Kreta ? Moje pierwsze (i niestety jedyne) spotkanie z Hellada to wlasnie Kreta i wrocilam zauroczona ;-))) polecam. Odpowiedz Link Zgłoś
chiara76 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 14.06.05, 23:56 moja odpowiedź brzmi, jeśli nie Kreta, to? Nic:)) Niestety, nie będę obiektywna, Kretę pokochałam miłością wielką i bezdenną i chyba nie taką nieodwzajemnioną, bo umie się ona zrewanżować mi :) A ze względu na moją Drugą Połowę zgadzam się czasem poznać inne rejony czy to Grecji, czy świata. Ale i tak wiem, że Kreta, to jest to! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzegorz Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.05, 13:59 Wszyscy polecają Kretę, a ja lubię płynąć pod prąd ;) A Halkidiki? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.devs.futuro.pl 16.06.05, 18:20 O, no to musowo- Prassonisssi na Rodos ;) Nie będziesz żałować :) Daj znać, co wybrałeś-pzdr A tak w ogóle- my tu się wywnętrzamy, radzimy, jak kto może, a Ty co?? Zero emocji, żadnych wzruszeń, eeee.... nieładnie, Grzegorzu, nieładnie ...;) Odpowiedz Link Zgłoś
pracuj Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 20.06.05, 21:07 Wstyd się przyznać, ale to mój pierwszy raz ;) Myślę o Halkidiki, ale w związku z tym, że urlop planuję w II połowie sierpnia i czekam na last minute być może będę zmuszony wybrać coś innego. Chciałbym zobaczyć i spróbować prawdziwej Grecji, by chcieć powrócić... Odpowiedz Link Zgłoś
aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 03.07.05, 22:22 Wiesz- mam nowy pomysl- nieco bardziej (chyba ?)oryginalny- co powiesz na Kalymnos- niewielka wyspe Dodekanezu- mozna sie tu dostac promami/wodolotami itp z Kos...Warto- nie bede sie rozwodzic, jeslis ciekaw mozesz zerknac na moj watek pt. "SOS do znawcow wysp greckich" Pozdrawiam, a w razie czego sluze informacjami :)czego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pirron Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.wns.us.edu.pl 16.06.05, 14:05 Jeśli nie Kreta, to Peloponez. Stosunkowo mało turystów (w tym Niemców, którzy na wyjazdach głupieją lub dziecinnieją), zabytki oraz klimat prawdziwej Grecji. Jeśli spokój to Thassos - zielono i cicho. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Etaltravel Nei Pori IP: *.ceti.pl 16.06.05, 16:20 A ja polecam zwyczajowo nei pori, czeysto olbrzymia plaża, brak tłumów, a jak ktoś chce wir zabawy to zaraz ma obok platamonas, z dyskotekami jak na florydzie. I jeden wielki atutu, najdalej połozone od plazy obiekty w nei pori s.ą w odległosci 260 metrów Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.genpat.UU.SE 16.06.05, 18:33 Pozwolcie mi byc odmiennego zdania. Kreta w rankingu fajnych miejsc w Grecji lezy daleko na dnie. Moze jedynie jest lepsza od wypoczynku w zatoce atenskiej. Rodos tez nie jest specjalnie ladny lub turystycznie bardziej ciekawy. Widzialem wiele miejsc w Grecji, czasami jakis szczegol krajobrazowy, gory, plaza, woda czy zabytki historyczne czynily dane miejsce czyms bardziej specjalnym niz inne. Gdy jednak mysle o takim miejscu ktore by laczylo w sobie wszystko naraz - latwosc dotarcia, pieknosc plaz, specyficzne uczucie bycia w specjalnym miejscu w Grecji, innym niz wszystkie inne to moj wybor pada na wyspe Paxi (Paxoi)lezaca kilka kilometrow na poludnie od Korfu. Mieszkajac na Paxi mozna poplynac kazdego dnia (tak jak wszyscy inni to robia)na Antipaxi z najpiekniejszymi plazami w calej Grecji. Na Korfu mozna sie dostac latwo i tanio a potem to tylko wziac stateczek i sprawdzic czy mialem racje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.devs.futuro.pl 17.06.05, 10:00 Wow ;))) Jestem pod wrażeniem - a cena ("circa about" rzecz jasna ;) noclegów- no i co proponujesz ? Jakieś sprawdzone adresy, zanim poszukamy w Pascalach i innych przewodnikach dla mało "wyrobionych" turystów ? Pleeeease, share your knowledge with us ...:) pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ika Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: 213.17.171.* 17.06.05, 10:07 proponuje wyspe Korfu lub Thassos :) Odpowiedz Link Zgłoś
aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 17.06.05, 10:08 Gość portalu: Marek napisał(a): > Rodos tez nie jest specjalnie ladny lub turystycznie bardziej ciekawy. HMMM, pospieszyłam się przed chwilką, stąd drugi post- sorki ;) Marku- ja bardzo szanuję zdanie odrębne, zwłaszcza poparte argumentacją- niemniej trochę mnie zaskoczyłeś ;) Przyznasz chyba, że niemal wszędzie (no, przynajmniej na terenach , o których mówimy) można znaleźć interesujące miejsca i - moim, rzecz jasna, zdaniem- Rodos nie jest tu bynajmniej wyjątkiem- mnie tam się podobało, no - przynajmniej od okolic Lindos "w dół" aż do Prassonissi...:))) No, ale Ixia i okolice to raczej słaby wybór- o czym zresztą już pisałam na samym wstępie- to tak by było obiektywnie :) pzdr raz jeszcze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.genpat.UU.SE 17.06.05, 18:53 Mozliwe ze przemawia przezemnie pewna cecha charakteru ktora mnie rozni od wielu innych ludzi choc przypuszczam ze jednak nie jestem zupelnie samotny. Choroblowie nie cierpie przebywac w miejscach zapchanych turystami. Dam dwa przyklady ktore akurat pojawiaja sie na tych stronach. Plaza Elafonisos na poludniowo zachodnim cyplu Krety. Podobno cos wspanialego - bylem tam przez jedna godzine razem z 5000 innych turystow chcacych zobaczyc cos pieknego. Okropne, ucieklem ztamtad i osobiscie nikomu tego miejsca nigdy nie bede polecal. Drugi przyklad - plaza Kaukonaries an Skhiatos. Wedlog greckich przewodnikow pierwsza albo co najwyzej druga w Grecji. Polowa wszystkich turystow zwala sie kazdego ranka na ta plaze, potem dwa razy dziennie w sezonie dobijaja do pobliskiego mola trzy statki wozace tlumy polskich i czeskich turystow ze stalego ladu. Jezeli komus jeszcze sie tam podoba to prosze bardzo - ja wysiadam. Co do Rhodos Asko to spojrz prosze na to z innej strony. To, i podobne miejsca nie sa bardzo atrakcyjne dla tzw. turystow z Zachodu. Nie zeby byly tansze od innych, ale dlatego ze brakuje im charakteru, tego specjalnego ducha Grecji za ktorym jezdzimi i go szukamy. Nie jestem alergiczny na turystow ale czasami co za duzo... Co do polecanego przezemnie Paxoi to jest to wyspa ukochana przez Wlochow i Anglikow ( z umiarem - nie ma ich tak duzo zeby przeszkadzali). Ceny pokoi jak wszedzie w Grecji, zalezy od standartu oraz bliskosci od morza. Nie kosztuje to wiecej a daje o tyle wiecej cudownych wspomnien. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
ewamalgorzata Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 17.06.05, 19:06 > Plaza Elafonisos na > poludniowo zachodnim cyplu Krety. Podobno cos wspanialego - bylem tam przez > jedna godzine razem z 5000 innych turystow chcacych zobaczyc cos pieknego. > Okropne, ucieklem ztamtad i osobiscie nikomu tego miejsca nigdy nie bede > polecal. No w sumie.. mnie urzekła, o czym już pisałam. Ale fakt, ja na niej byłam 29 wrzesnia (sprawdziłam przed chwila w katalogach ze zdjęciami), do tego dojechalam na nią koło 14-tej. Naprawdę, bylo bardzo niewiele ludzi, koło 16- tej prawie opustoszała. Więc mialam komfortowe warunki. Nie pomyślałam wcale jak to wygląda w sezonie:) Na pewno tez bym uciekła:)) Chociaż: tam była najcieplejsza woda, w jakiej się w życiu w morzu kąpałam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.devs.futuro.pl 17.06.05, 23:30 Witaj ponownie,Marku, Miło, że zadałeś sobie trud odpowiedzi na moje (być może ?) lekko sarkastyczne uwagi - choć, jak widzę, sam twórca tego coraz ciekawszego wątku najwyraźniej nie ma już nic więcej do dodania, a szkoda- byłoby interesująco poznać Jego punkt widzenia. Ale- ad rem- co do chęci ucieczki od miejsc zwyczajowo tłumnie nawiedzanych przez turystów, to obawiam się, że niechcący możesz się znaleźć w całkiem pokaźnym gronie tych, co to wybierają "off the beaten track" na swe wakacje ;) Nawet, wyobraź sobie,i ja się do nich zaliczam, przynajmniej od kilku ostatnich sezonów, odkąd finanse pozwalają mi na planowanie wakacji bez przesadnego udziału biur podróży. Z pewnością wiesz o czym mówię,tym niemniej przykład przez Ciebie przytoczony (dot. Elafonissi) wskazuje na coś zgoła odmiennego- jak to się mogło stać, że znalazłeś się na owej plaży w towarzystwie owych znienawidzonych hord turystów i spędziłeś tam, jak piszesz, ową traumatyczną godzinę ??? Ironizuję, gdyż aby doświadczyć takich warunków musiałeś wykupić wycieczkę tzw. fakultatywną w którymś z biur podróży- mylę się? W przeciwnym bowiem razie, np. decydując się na wypożyczenie samochodu (no, tu jednak trzeba przekroczyć próg BP, chyba ,że o czymś nie wiem-zawsze dopuszczam taką ewentualność :) mógłbyś dojechać na Elafonissi w wybranym przez Ciebie dowolnie momencie- np. wczesnym wieczorem, plażując po drodze np. na jednej z opustoszałych plaż położonych kilkanaście km przed Kastelli, nad piękną zatoką, licząc się wprawdzie z tym,że plażowy prysznic będzie jedynie marzeniem, za to mając za towarzyszy wyłacznie osoby, z którymi tam przyjechałeś...:) Gorąco polecam-jak nietrudno się domyślić ja wybrałam dokładnie taki wariant i do dziś wspominam 3 godziny błogiego nieróbstwa tj. opalania połączonego z kąpielą w morzu (śmiało można było zapomnieć o kostiumach chociażby)na kompletnie pustej plaży- było super, a na Elafonissi ok. godz. 18 też było kilka bodaj samochodów osob. (głownie właśnie rent-a-car'y) co dawało łączną liczbę może 20 turystów i nie było bynajmniej uciążliwe- w każdym bądź razie dla mnie, jako osoby mało wymagajacej :) A tak na marginesie- ciekawa jestem jak sobie radzisz ze swą turystofobią (wybacz tak prostackie słowotwórstwo)w przypadku np. stolic czy innych głównych miast, które -jak mi się wydaje- warto obejrzeć, rzecz jasna wybierając termin z lekka "off the peak"? Pytam, gdyż sama miałam dylemat właśnie parę dni temu, gdy decydowałam o swoim tegorocznym urlopie, no i musiałam tradycyjnie wypośrodkować własne chęci, realia życia codziennego (w tym możliwośc otrzymania urlopu przez współtowarzysza podróży) a i tzw. "okoliczności przyrody", czyli po ludzku mówiąc wybrać miesiąc na tyle ciepły (ba, statystycznie rzecz biorąc to nawet jeszcze upalny!), by mi słońca nie zabrakło (ja akurat z tych ciepłolubnych jestem) ale i taki, żeby główna fala turystów już się przetoczyła :) W tym roku zatem za kilka dni wylatuję z rodziną na 2 tyg. odpoczynek do Bodrum (z pewnością będzie mnóstwo ludzi, choć liczę, że niekoniecznie w samym hotelu- staram się wybierać nieduże- np. w tym roku bodaj 26 apartamentów), a we wrześniu wyruszam do Lizbony na 3-4 dni, stamtąd na pn. chyba aż do Porto, a potem zamierzam zjechać na pd przez Coimbrę, chyba Fatimę, Sintrę (choć to raczej z doskoku z Lizbony),Sagres, Capo de Sao Vincente, przez plaże Algavre (pisałam, że kocham ciepło :) do Taviry, a potem po przekroczeniu granicy do Sewilli i Malagi, skąd wracam do W-wy. To zresztą plan ramowy- zamierzam zbaczać ze szlaku i generalnie wybierać miejsca na "nosa", w tym noclegi- poza może Lizboną czy Sewillą, tu raczej dokonam wcześniejszych rezerwacji dla własnego spokoju. Generalnie ta wyprawa jest kontynuacją wakacji sprzed 2 lat, gdy nie ukrywam najtańszą opcją było HB w *** w okol. Albufeiry- skądinąd naprawdę dobry wybór- miałam wtedy auto przez tydzień i "zaliczyłam" wtedy i Lizbonę i najdalej wysunięty kraniec Europy, czyli Przyl. św. Wawrzyńca i przepiękną, senną Tavirę, ale wszystko to pozostawiło taki niedosyt, że teraz tam wracam, już na własną rękę i wszystko, co pewne, to daty lotów z Centralwings (polecam, nawiasem mówiąc)a resztą zajmę się ja. Cieszy mnie to tak bardzo, że nie wiem, czy dam się namówić na kolejną wyprawę Z BP (no , chyba, że finanse+ rodzina dojdą do głosu;) Poki co- radość mnie rozpiera, czego i innym życzę :) P.S. A polecana przez Ciebie Paxoi rozpaliła z kolei wyobraźnię mojego męża- fana wysp greckich, więc- kto wie..? P.S.2. A Rodos (czy Kos np.) nie są wcale tak znów nieatrakcyjne dla "turystów z Zachodu" (jakiś kompleks, Marku???)- polemizowałabym- po prostu, jak wszędzie są miejsca wypoczynku masowego pośledniejszego gat. (i ceny) typu choćby wspomniana przez mnie Ixia czy np. Faliraki, ale i te o bardziej "eksluzywnym" charakterze - a znasz miejsca zapewniające całkowity komfort "wyłączności"??? No, chyba,że jesteś jednym ze szczęśliwych posiadaczy własnej wysepki chociażby...;) To zazdrość przez mnie przemawia, nie przejmuj się :) Pozdrawiam, i sorry za "kaliber" wynurzeń;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.genpat.uu.se 18.06.05, 19:32 Wital Asko. Od dawna nikt nie napisal do mnie tak dlugiego listu. Szczerosc za szczerosc i mam nadzieje ze bardziej zrozumiesz pszyczyny dla ktorych mysle tak a nie inaczej.Od wielu lat mieszkam w Szwecji choc nie mam zwyczaju sie tym afiszowac bo i po co. Ma to jednak pewne konsekwencje dla dyskutowanego watku wiec o tym wspominam. Dziewiec lat temu przetransportowalem moja zaglowke do Grecji i tam plywam kazde wakacje (a my tu w Szwecji mamy diabelnie dlugie urlopy). Grecje znam z wody. Przeprowadzam sie z miejsca na miejsce w pojedynke, staje w srodku dnia na lunch w jakiejs milej zatoczce, czytam ksiazki, skacze nago do krysztalowej wody (ja nie jestem zadnym pomylonym naturysta ale wyglada na to ze i ty odkrylas przyjemnosci i odmiennosc plywania bez szmat)popijam zimne piwo i jest mi dobrze. Czy potrafisz wyobrazic sobie to wszystko w towarzystwie chmary innych ludzi? Nie mam "turystofobji" ani zadnej generalnej niecheci do innych ludzi. wprost przeciwnie, gdy ine wieczorami do jakiejs restauracji na obiad to czesto lapie sie na tym ze wybieram miejsca ze wzgledu na ludzi a nie np. ze wzgledu na jadlospis. Krete "robilem" na motorze. Jezeli jezdzilas kiedys na czyms takim to wiesz ze nie ma wielu rzeczy ktore by bardziej pobudzaly ducha swobody i wolnosci niz cieply wiatr prosto w twarz. Jak to sie ma do tlumow na Elafonisi? Ja wiem ze gdybym zostal do wieczora to byloby luzniej gdyz ok. czwartej odjezdzaja wszystkie wycieczkowe autobusy. Tylko co z tego? Ja widzialem i ta plaza na zawsze stracila dla mnie swoje "dziewictwo". Musze jeszcze sie poprawic - ja nie mam generalnej awersji do jakis poszczegolnych wysp (Kreta, Kos, Rodos czy np. Lefkada)tylko do tych zatloczonych miejsc ktore oferuja BP. Prawda jest jednak taka ze prawdopodobienstwo znalezienia czegos naprawde ladnego jest dosc ograniczone. Dziekuje za slowa polecajace Portugalie - faktycznie nigdy tam nie bylem, moze sprobuje na wiosne przyszlego roku? Jak sobie tak pozwalam na wspomnienia i troche na mazenia to powiem ci o najpiekniejszym miejscu jakie widzialem w Grecji. Wyspa nazywa sie Kira Panagia, lezy na wschod od Allonisos w polnocnych sporadach. Jest ona kompletnie nie zamieszkan z wyjatkiem klasztoru w ktorym mieszka tylko kilku mnichow. We wschodniej czesci tej wyspy jest zatoka otoczona ze wszystkich stron gorami tak ze moze wiac meltemi ile chce! Woda w tej zatoce nawet jak na Greckie warunki jest bardzo goraca bo prawie nie miesza sie z woda z zewnatrz. Kiedy zapadnie czarna noc, niezaklucona swiatlami ulic czy domow, gdy wszystkie gwiazdy oszaleja na niebie a czerwone wino smakuje jakos tak specjalnie to ma sie wtedy uczucie szczescia! Nie pisalem o tym poprzednio bo wiem ze niewielu ludzi moze tak sobie poplynac ale rozmarzylem sie troche. I jeszcze jedno. Jakos tak juz jest ze ci ludzie o ktorych ty piszesz iz nieuzywaja brukowanych sciezek okazuja sie byc najbardziej ciekawymi osobami do rozmowy i kilku kufli piwa. Zgadzasz sie ze mna? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.devs.futuro.pl 18.06.05, 22:26 Dobry wieczór, Marku, Zdaje się, że potrąciłeś (zapewne niezamierzenie) temat-rzekę, czyli -nazwijmy to- podróżowanie jako sposób na oderwanie się, choćby chwilowe i w gruncie rzeczy dosć złudne, od prozy życia, która jaka by nie była, czasami potrafi podciąć skrzydła. Ja -odkąd pamiętam- zawsze przeżywałam rozmaite wyjazdy, po dziś dzień na przykład pozostał mi sentyment do wybrzeża byłej Jugosławii, a dane mi było w czasach Gierkowskiego "otwarcia" trzykrotnie spędzić tam wakacje z rodzicami i mimo, że smarkulą byłam to -prócz oczywistej chyba w tym wieku fascynacji basenami (inna rzecz,że do dziś atawistycznie marzę o WŁASNYM basenie, koniecznie z ciepłą wodą- no te 23-25 st.;więc zważywszy na polski klimat- musi być kryty;))- zapamiętałam cudną Starówkę Dubrownika, port jachtowy czy delfinarium (no, ale w wieku 6 czy 7 lat miałam prawo, przyznasz;) Duże wrażenie wrażenie zrobił też na mnie Pałac Dioklecjana i Split jako taki (znowu piękny port), a że podczas wycieczki tamże- naturalnie z Orbisu- zdarzyło mi się do tego zdobyć główną nagrodę w konkursie na najśmieszniejszy dowcip turnusu (SIC!!! pojęcia nie mam jak to się mogło stać, ale poza opowieściami rodziców o prawdziwości tego zdarzenia świadczy jeszcze miniaturka koniaku "Cesar" stojąca po dziś dzień na pólce w moim teraz już własnym barku ;)))skądinąd strach go już teraz otwierać :)) Jest to tym bardziej zabawne, że obecnie -jak na kobietę przystało- notorycznie "palę" większość dowcipów- no, ale może jako sześcioletnia dziewczynka miałam więcej "czaru i uroku osobistego" ;)) Łojoj- ale mi wyszły długaśne i do tego przedpotopowe wspomnienia- wybacz, że przynudziłam :) No to postaram się streścić na koniec (choć akurat w tym mocna nie jestem;)- CUUUdnie powspominać, wdzięczna Ci jestem za Twoje greckie impresje-bardzo zresztą realistycznie opowiedziane. Prawie ujrzałam się oczyma wyobraźni na tarasie jednego z kafenionów gdzieś w Oia, tuż przed zachodem słońca, koniecznie przy karafce schłodzonego białego "house-wine", zwykłego a jednak z jakiegoś ? powodu znacznie lepszego od podawanych jako aperitif na "pracowych" impezach ;)) Wiem, wiem, straszny kicz z tym "sunset'em" dla turystów, ale nie zamierzam się wstydzić swoich marzeń- z tego już wyrosłam. No, mogłabym tak w nieskończoność nieomal (ha! podróże- temat-rzeka...), ale "klikanie" ma swoje prawa, tu niestety nie da się tak pogawędzić, jak chociażby - pozwolę sobie na mały wtręt z gatunku tych "wspomnieniowych"- przy, dajmy na to popołudniowej frappe na tarasie dośc zresztą przeciętnej knajpki za to niesamowicie usytuowanej- tj. przyklejonej wręcz do stromych schodów prowadzących ze szczytu klifu az na sam dół pięknej plaży- Praia de Bereicha (lub Bereixa, pamięć może mnie zawodzić, mam już swoje lata ;) Gdybyś rzeczywiście dotarł do Portugalii, to radzę zahaczyć o tą plażę- dla mnie No.1 wśród naprawdę pięknych plaż portugalskich- po drodze na Capo de Sao Vincente- najbardziej na zach. wysuniętego skrawka naszej starej Europy. Inna sprawa, że co do Portugalii rzeczywiście nie jestem szczególnie obiektywna- tak to bywa, jak się odkryje dla siebie "miejsce na Ziemi". Uff, górnolotnie, ale szczerze... Ciekawa jestem czy Ty już swoje odkryłeś..? Grecja..? P.S, ...za piwem raczej nie przepadam, sporadycznie wypiję portera, ale mam inne ulubione smaki ;) Odpowiedz Link Zgłoś
aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 18.06.05, 23:08 P.S.2 - ... o ile świętujesz 18.06., to wznoszę toast za Twoje zdrowie (i podróże :))) - białym winem, oczywiście, tym razem sycyliskim... Odpowiedz Link Zgłoś
aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 19.06.05, 09:19 P.S.3- ...pozwól,ze dołączę jeszcze wirtualny "prezent"- www.virtualazores.com/casalomba/casalombai.html Hmmm, linków nie umiem wklejać- coś takiego niesiona rozbudzonymi marzeniami (tylko pomylony o tej porze dnia i tygodnia "klika" ;))znalazłam- co najśmieszniejsze- na chybił-trafił-to taka kwintesencja moich marzeń, a ja je Tobie wysyłam. No i po co? Pewnie nawet nie wrócisz na ten wątek Mimo to- pzdr, M. Odpowiedz Link Zgłoś
ewamalgorzata Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 19.06.05, 09:32 Spróbuję pomóc:) www.virtualazores.com/casalomba/casalombai.html > Hmmm, linków nie umiem wklejać Cały. Cały, razem z tym h t t p : / / - poodzielałamm spacjami, bo nie wiem dokladnie, jak dziala to coś, co wycina.. I dopiszę od siebie: wcale nie malo jest tu osób, które nie lubią tloku. Które uwielbiają znajdować miejsca, nawet na tych "ruchliwych" wyspach, o których zapomniały przewodniki, a które czasami potrafią bić na głowę wszystko, co we wcześniej wspomnianych pozycjach zostalo opisane.. Niemniej: często wyjazdy z biurem podróży, zwłaszcza w takim praktycznym dla tych, co lubia oglądac - wariancie, czyli przelot+aparatamenty bez wyżywienia - mają jedną rzecz nie do przeskoczenia: cenę. Za 700 - 900 zł można - po dobrym pokombinowaniu - dostać się do Aten, lub na którąś z popularnych wysp (ale to już raczej za 900). W tej cenie biura sprzedają pobyt z noclegami - co dla turystów z mniej zasobnymi portfelami jest nie do przecenienia. Ale strasznie mi się marzy takie pojechanie kiedyś na własną rękę na cyklady.. i jeszcze: żeby udało mi się pojechac na dłużej niż tydzień... Odpowiedz Link Zgłoś
aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 19.06.05, 10:29 No własnie-dokładnie tak :) Ehh, że też zawsze trzeba myśleć o tych "realiach"- no, ale nie ma co narzekać, sam fakt, ze dzielimy się tu podobnymi spostrzezeniami świadczy o tym, że jednak stać nas na to, a to o wiele więcej niż wielu ludziom mogłoby się zamarzyć :) A ponoć marzenia mamy zawsze na swoją miarę (hmmmm...), za to apetyty rosną w miarę jedzenia- banały ale prawdziwe- nie dalej jak w czwartek udało mi się zabukować (w przedostatni dzień promocji!!!Lucky, lucky me!!:)bilety na przelot CW do Lizbony z powrotem z Malagi, no i własnie planuję wyprawę swojego życia (mam nadzieję :))) Jestem straaaasznie szczęśliwa, mimo, że jakieś tam ograniczenia finansowe mam, nie uda się nocować w samych pousadas czy solares'ach (a chciałaby dusza do raju, oj, chciała..!), musiałam też pójść na inne kompromisy (np. w kwestii osób towarzyszących)- ale próbuję wbrew genom(..???)widzieć "pół pełnej szklanki".... Ja, która zawsze woli być miło zaskoczona niż niemile rozczarowana... No nic- wzięło mnie na bardzo osobiste i zgoła nie na miejscu dygresje - sorki :)) A za pomoc z linkiem-BUŹKA :) pzdr ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.genpat.uu.se 20.06.05, 11:58 Dzien dobry Asko i Ewo-Malgorzato. Co mna powoduje ze z uporem godnym leprzej sprawy wypowiadam sie na tym forum liczac ze przeczyta moje slowa ktos wiecej niz wy dwie? Moze nadzieja ze pewna choc mala ilosc osob nie popelni niepotrzebnych bledow jadac w tym wypadku do Grecji. Bylbym durniem nie zdajac sobie sprawy ze kwestie kosztow dla wielu ludzi maja decydujace znaczenie przy wyborze miejsca pobytu, hotelu czy porze wyjazdu. Kiedys, dawno temu, i ja moglem sobie pozwolic na oszczednosci finansowe np. poprzez spanie na miejskiej plazy na Mykonos. Nie bylem wtedy sam - cala plaza byla zapelniona podobnie oszczedzajacymi osobami. Sposobu tego nie bede jednak polecal dzis nikomu. W wiekrzosci miejsc w Grecji mozna dostac pokoj na noc w domach prywatnych lub w czyms w rodzaju pensjonatow juz za 20 euro (zdarzalo mi sie dostac pokoj i za 14 euro przy troche nizszym standarcie ale nie dotyczy to malych, bardzo turystycznie obleganych wysp). Mieszkajac w dwie osoby nie stanowi to jakiegos wielkiego obciazenia finansowego. Ceny jedzenia w restauracjach sa dosc wyrownane i na dobra sprawe niezalezne od tego czy sie jest "uziemionym" do hotelu, czy tez jest sie wolnym. Dlatego, nawet gdybym latal czarterem to zawsze bym preferowal wolnosc nad przywiazaniem do jednego miejsca. Pozatem jest WizzAir z relatywnie tanimi lotami do Aten a autobusy w Grecjii sa tansze od autobusow w Polsce. Jestem zwolennikiem motocykli/mopedow z przyczyn ideologiczno praktycznych. Znalezienie cienia w srodku dnia nie jest latwe a wejscie do nagrzanego auta nie jest mile. Promy w Grecji nie sa znowu takie tanie jak to niektorzy probuja przedstawic, jednak problem w tym ze gdy juz sie przyjedzie na jakas wyspe to co wtedy...? Fajne miejsca sa jednak nie tam gdzie ludzie schodza z promow. Mam taka strone internetowa wsrod moich faworytow - www.hoichman.com/kayaks/kayaks.html Czesc jest poswiecona zwiedzani Cyklad przy pomocy kajaka. Nie dla kazdego oczywiscie, choc wierzcie mi na slowo ze jest to o wiele latwiejsze niz sie wydaje (sam mam kajak w domu i wlasnie wczoraj w niedziele zrobilem 30 km po Baltyku).Chce tu pokazac ze mozna zobaczyc ta sama Grecje ale przeciez zupelnie inaczej. Na tym forum dyskusyjnym pojawia sie masa pytan dotyczacych hotelu jako takiego, tak jakby celem podrozy mial byc hotel. Czy nie lepiej przyjac od razu ze bedzie to betonowy bunkier lezacy blizej czy dalej od tzw plazy pelnej ludzi co tak jak my przyjechali aby zobaczyc cos specjalnego a dostali parasole i lezaki na plazy urozmaicone atrakcjami w postaci halasu motorowek ciagnacych spadochrony na lince. Sara-drawen pyta w swoim watku (gdzie i ty piszesz Ewo-Malgorzato)o zabytki ktore sie powinno zwiedzic. Ja zwiedzam zabytki w Grecji ale w marcu albo w pazdzierniku. Ci ktorzy to czynia w srodku lipca juz pewno dostali udaru mozgu. Asko - powodzenia na wycieczce do Portugalji. Piszesz bardzo pasjonujaco na temat tego kraju. Slyszalem ze polnocna jej czesc, bardziej "gorzysta" niz relatywnie plaskie i plazowe poludnie jest widokowo bardziej ciekawa. Wybieracie sie tam? Zycze duzo ciekawych wspomnien. Odpowiedz Link Zgłoś
ewamalgorzata Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 20.06.05, 15:26 Ładnie piszesz o Grecji;-) Ale: nie wszystko ma tylko jedną stronę.. moim problemem, na przykład, oprócz pieniędzy jest także i czas. Mogę wziąć urlop dwa czy trzy razy w roku, ale max mogę się zerwać z firmy na 5 dni..roboczych. Co nawet w najlepszym układzie weekendowym daje mi 9 dni na wakacje. To po pierwsze. Po drugie: jak jadę - a tak się staram - dwa razy w roku do Grecji - to już sprawa kosztów podróży ma znaczenie. I dlatego z uporem maniaka korzystam z biur podróży, gdyż ceny niektórych lastów są bardzo korzystne- absolutnie nie do pobicia przy indywidualnej turystyce.. W życiu zazwyczaj jest "coś za coś". Ale np. Rodos, który niedawno był na wakacje.pl - 700 zł przelot + noclegi.. sam policz;-) Niestety, rzeczony Rodos, który zamierzam przyatakować we wrześniu - wyczerpie mi skromną ofertę biur podróży dotycząca greckich wysp.. i pewnie zacznę kombinować inaczej. Na pierwszy ogień pójdzie Milos i tam - już na pewno kajaki. Napatrzyłam się na fotki w necie, i wiem, że MUSZĘĘĘĘ!! ;-) A co do pytań dotyczących tego czy innego hotelu.. no cóż, każdy ma swój sposób spędzania czasu, i nie mnie oceniać czy wartościować, który jest lepszy. Ważne chyba, żeby każdy z wakacji wrócił zadowolony:) Odpowiedz Link Zgłoś
martapodlesna Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 20.06.05, 16:37 Witajcie :) Czytam ten wątek od pierwszej wypowiedzi, dzis nadrabiałam zaległości wynikajace z egzaminów weekendowych. Grecja i wszystko co greckie ciagnie mnie jak magnez :) tym samym na forum jestem po kilka razy dziennie. Przyznam Marku i Tobie Aśko, że Wasze "listy" pobudzają niesamowicie moja wyobraźnię dotyczącą wyjazdów do Hellady. Byłam można powiedziec całkiem niedawno, bo na początku kwietnia by odwiedzić po kilku letniej przerwie moje Ateny, właśnie korzystałam z promocji jaka miał Wizz Air. Muszę przyznać tez rację EwieMalgorzecie, że sprawy finansowe - przynajmniej w moim przypadku są na ważnym i moge powiedzieć (niestety) decydującym względzie. Niemniej nie oznacza to, że jadąc na turystyczne wyspy (mogę tylko poza sezonem gorącym zwiedzac Helladę) jak Kreta, Rodos i inne, jakie mi jeszcze pozostaną do wyczerpania w promocjach biur podróży (czyli za niewielkie pieniądze) nie znajde tam miejsc spokojnych, bez tłumów. Nie ważny jest hotel, czy bedzie miał basen itp. rzeczy, w końcu w Helladzie nie to jest najważniejsze, tylko emocje jakie ona w Nas wytwarza i ta siła jaka daje Nam. Mam nadzieję, że myslicie podobnie, a jakos podswiadomie wiem, że jest tu wiele osób, które myślą podobnie do mnie. Widzisz Marku są osoby, ktore czytają to co piszesz i myśla potem o Twoich słowach :) Powiem Ci, że naprawdę bardzo ładnie piszesz o Helladzie (Grecji) :) Wierzę bardzo mocno, że już calkiem niedługo będzie mnie stać na zwiedzanie wysp (cyklad) w sposob jaki będe sama tego chciała, czyli bez biur podróży. Póki co ta opcja jest narazie dla mnie jedynym rozwiązaniem... Mam nadzieję, że niezagmatwałam zbytnio swojej wypowiedzi. Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie Marta www.hellada.sns.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.brzesko.net.pl 20.06.05, 19:52 Marku,Twoje wypowiedzi czyta na pewno każdy,kto na wakacje jedzie obejrzawszy coś więcej,niż katalogi na bieżący sezon ,a turystykę pojmuje podobnie.Ja też nie rozumiem systemu samolot(autokar)-hotel-plaża,ale przychylam się do poprzedniej wypowiedzi-w końcu chodzi o to,by każdy był zadowolony.Nie chciałabym przeżywać frustracji,że hotel na przedmieściu,plaża brudna,a jedzenie niedobre.Budżet jest bardzo istotny-dla mnie też-ale w moim przypadku ddochodzi jeszcze jeden czynnik-na wakacje jeżdżę tylko i wyłącznie z dziećmi,zatem jest nas czworo.Gdybym była sama,wybrałabym może wersję Marty,EwyMałgorzaty i Bebiak ,czyhając na promocje tanich przelotów;w przypadku rodzinki opcja ta odpada w przedbiegach.Aby obniżyć koszty,podróżuję własnym autem,śpię na kampingach i gotuję sama.Zachęcające są Wasze opisy greckich tawern,mając jednak do wyboru lokalne przysmaki i zwiedzanie-wybieram to drugie:).Dokądkolwiek jadę,szukam pięknych miejsc,lokalnych klimatów i -w miarę możliwości-odludzia.Dlatego,chociaż w Grecji byłam dotąd raz-i to jako dziecko- już teraz wiem,że Riwierę Olimpijską ominę z daleka-byłam przelotem dwa lata temu na Makarskiej i to mi wystarczy:).W tym roku moim celem będzie Peloponez (okolice Nafplio,Pylos,Mistra,Mani).Czas jak zwykle podzielimy pomiędzy zwiedzaniem i plażowaniem(bez pływania w masce z rurką żadne z nas nie wyobraża sobie wakacji...),ale poza zwiedzaniem miejsc pięknych,acz oblężonych turystycznie(Mistra,Epidauros,Meteory-zaplanowane w drodze powrotnej) liczę na odkrycie kilku chociaż ,urokliwych,greckich do bólu zakątków:).Nie zarzekam się,że na kwaterze nie zamieszkam-kryterium będzie cena-aczkolwiek kamping daje jedną wielką,nie do przecenienia zaletę:daje wolność.Odpada typowo"chorwacki" problem-poniżej trzech dni ciężko coś znaleźć,-a bywa,że i tydzień w jednym miejscu umożliwia dopiero negocjacje z gospodarzami.W Grecji,o ile się dotąd doczytałam,właściciele są bardziej plastyczni -pożyjemy-zobaczymy.W końcu ten element przypadkowości,niespodzianek też wpływa na swoisty,wakacyjny klimat.Pozdrawiam serdecznie,a wszystkich Grekofilów proszę o ewentualne podpowiedzi,co do innych jeszcze miejsc,gdzie mam szukać greckiej aury,którą pamiętam,mimo,że minęło ponad dwadzieścia lat... Odpowiedz Link Zgłoś
aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 20.06.05, 22:48 Dobry wieczór, Wygląda na to, że dyskusja znacznie się ożywiła i watek się dynamicznie rozrasta :)Kto by pomyślał, szczególnie po takim kulawym początku..;) Niestety wygląda na to, że dalszą polemikę będę mogła prześledzić dopiero po urlopowej przerwie- pozwólcie zatem, miłe Panie i Panowie (choć chyba liczba mnoga w 2-gim przypadku jest nieco na wyrost,gdyż aż do tej chwili dotrwał chyba jedynie Marek ;), że się pożegnam życząc owocnej dyskusji :) Pozdrawiam :) P.S. "Wklepałam" dłuższą odpowiedź na Twoje ostatnie pytanie, Marku, ale moje połączenie internetowe znowu szwankuje i dość długi tekst wyleciał gdzieś w cyber-przestrzeń ;( No a wklejanie gotowego listu (np. z Worda o ile mi wiadomo jest możliwe tylko w przypadku załącznika do normalnej poczty, np. gazetowej- popraw mnie, jeśli się mylę- jak pewnie zauważyłeś nie jestem szczególnie biegła w sprawach technicznych :) Zresztą może i dobrze sie stało, bo moje dygresje "okołoportugalskie" są mocno "offtopiczne" i pewnie mogą irytować co bardziej konserwatywnych ..:)) pzdr :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.genpat.UU.SE 21.06.05, 16:08 Chyba bede musial zmienic zdanie o kobietach. Moja czasami mans-szowinistyczna dusza uwazala ze tylko mezczyzni z ta typowa dusza mysliwego sa w potrzebie i w stanie wystawic nos poza granice swojego wlasnego obejscia (lub hotelu). Mialem tu moznosc wymienienia kilku mysli i co za niespodzianka - tylko z paniami. A co najwazniejsze to fakt ze jak wyczulem jeszcze sie w was pali ten ogien ciekawosci co chyba nadaje zyciu troche sensu. Moje gratulacje dla was wszystkich i przepraszam zem zbladzil kiedys myslami. Asko - dzieki za towarzystwo, napisz po wakacjach, z komputerem nie pomoge bom sam noga od tych spraw. Marto - masz bardzo sympatyczna strone o Grecji choc zrob aby mozna bylo otwierac wszystkie onienka. Ciebie napewno juz do Grecji inaczej nie trzeba namawiac. Twoja dusza juz dawno zostala oddana diablu (Bachusowi). EwoMalgorzato - spodobaly ci sie kajaki prawda? Zwroc uwage ze oni plywali w marcu lub kwietniu. Pomysl ze mozna wyjechac na wczasy gdy w Kraju prawie jeszcze zima (przesadzam, ale z mojej Szwedzkiej perspektywy to tak wyglada), kiedy ruch maly i bilety WizzAir mozna dostac bez problemu, kiedy jest jeszcze przed sezonem wiec i ceny w Grecji nie tak duze, a co najwazniejsze ten pieronski meltemi nie zaczol wiac na Cykladach. A teraz kilka slow do ciebie Ewo. Piszesz ze jezdzisz z dziecmi i wszyscy lubicie kamping oraz nurkowanie. Wnioskuje ze dzieci juz wyrosly z pieluch i stac was na kilka "wariackich" pomyslow. Peloponez jest wspanialy, o wiele ladniejszy niz wiele innych bardziej popularnych miejsc - nie bedziecie zalowac. Pewnie jest juz za pozno na najmniejsze zmianu albo odbicia od ustalonej marszruty ale gdyby to bylo interesujace (moze w przyszlym roku?) to chcialbym ci dac pewien pomysl. Piszesz ze interesuja cie miejsca a nie drogi szpan, ze chetnie gotujesz sama i ze mysl o "odludziu" nie przeraza cie doglebnie. Pomysl o niniejszej mozliwosci ktora kiedys pobieznie opisalem ale mi ja wysieli z jakiegos powodu. Jest taka wyspa na zachodnim wybrzezu Grecji, miedzy Lefkada a stalym ladem, ktora zwie sie Kalamos. www.multimap.com/wi/browse.cgi? client=public&X=2335000.29662283&Y=4645000.79280629&width=500&height=300&gride=& gridn=&srec=0&coordsys=mercator&db=&addr1=&addr2=&addr3=&pc=&advanced=&local=&lo calinfosel=&kw=&inmap=&table=&ovtype=&zm=0&scale=100000&out.x=7&out.y=9 Poltora kilometra wody dzieli polnocna czesc tej wyspy od dosc milej miesciny pod nazwa Mitikas. Sama Kalamos jest uroczym miejscem pelnym natury oraz mozliwosci chodzenia po gorach, zreszta popatrz sobie tylko na te zdjecia www.tethys.org/photo_albums/photo_idp_kal.htm Ale najleprze jest to ze na polnocno wschodnim cyplu tej wyspy tam gdzie faktycznie najblizej do Mitikas jest rzad malych plaz na ktorych mozna rozbic namiot 2-3 metry od wody w cieniy sosen schodzacych do samego morza i zabawic sie w Robinsona. Na tym zdjeciu (nie moim, wykonanym w pogode jaka zdarza sie raz na miesiac)widac ta czesc wyspy i mozna mniej wiecej widziec te plaze. www.marksyms.demon.co.uk/ionian02/dscn0154_Sm.jpg.30.html Jest to poza tym jedno z bardziej atrakcyjnych miejsc jezeli chce sie obserwowac delfiny (dobra lornetka konieczna)i nurkowac. Zebt tam byc trzeba miec kajak lub ponton (najlepiej z motorem). w takiej sytuacji droge do Mitakas robi sie w 10 min a tam jest cale zaopatrzenie (tanie), restauracje oraz mozliwosc zabrania nieograniczonej ilosci slodkiej wody z portu w Mitakas. Co bardzo wazne - ten kto sie tam wybierze nie bedzie sam. Na tych plazach sa zawsze inne namioty, najczesciej Grekow ale sa i inne nacje a miejsca zawsze starczy. Ten dziki kamping jest jak najbardziej legalny - w Grecji nie ma prawa zabraniajacego kampingu poza uznanymi kempingami!!! Gdyby ciebie lub kogos innego to zainteresowalo to moge sluzyc jeszcze kilkoma detalami. Pozdrawiam wszystkie bratnie dusze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.brzesko.net.pl 21.06.05, 20:07 Marku,zdjęcia piękne,delfiny kuszą...Jest jednak kilka przeszkód,by je tam zobaczyć.Po pierwsze-czas (i kasa...)-i tak zrobimy sporo kilometrów w Grecji,jeśli mąż zaakceptuje pomysł,zaatakujemy też pierwszy palec Peloponezu (Monemwazja...),bo drugi i trzeci jest już w ustalonym grafiku.Nie chcemy codziennie przemieszczać się gdzie indziej,bo jednak składanie i rozkładanie namiotu ogranicza czasowo,pokonując kawał drogi traci się właściwie cały dzień.Problemem jest też brak godnego zaufania pontonu-raczej nie spodziewam się go nabyć do 4.07 :).Pomysł godny zrealizowania innym razem,choć tak wiele jest rzeczy w Grecji,które chciałabym jeszcze obejrzeć (Kithira,Zakynthos,że o Cykladach nie wspomnę...).Dzieci mam w wieku szkolnym,cenią sobie te wyjazdy tak samo,jak my-dwa lata temu mając do wyboru hiszpański hotel (miałam możliwość skorzystać taniej,wycieczka autokarem ) i Chorwację pod namiotem - wybrały to drugie. Dzięki za podpowiedż-na jednych greckich wakacjach nie poprzestanę,to wiem już dzisiaj.Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.devs.futuro.pl 21.06.05, 14:38 Sprawdź maila gazetowego; pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.devs.futuro.pl 21.06.05, 15:54 ...I co -wybieramy opcję : "Don't answer me, stay on your island(...)" ? Ok-pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.genpat.UU.SE 22.06.05, 10:17 Witaj, jezeli oba listy byly zaadresowane do mnie to mam male trudnosci ze zrozumieniem. Pisalem zem noga komputerowa wiec prosze wyjasnij mi jak dostac sie do gazetowych maili. Drugi list jest jeszcze wieksza enigma i to bynajmniej nie przez angielski text. Zycze duzo slonca w tym ciemnym deszczowym dniu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: 195.175.37.* 25.06.05, 11:48 Wıtam z okolıc Bodrum:) Wybacz, moje poprzednıe dwıe wypowıedzı byly delıkatnıe mowıac chaotyczne ı pozbawıone wıekszego sensu ;)))- to wynık dosyc warıackıego trybu zycıa jakı prowadzılam przez ostatnıe kılka dnı przed moım wyjazdem. Nıestety nıe bardzo moge sıe rozpısywac*sıedze grzecznoscıowo (czylı popıjam drogawe yenı rakı!) w recepcjı swojego hotelu- w telegrafıcznym skrocıe- planuje wyprawe na Kalymnos (na warıata, jak to u mnıe zwykle bywa- patrz moj post wczorajszy nt wysp greckıch) Co do obslugı maıla gazetowego to jest to o tyle proste, ze majac konto na danym portalu ma sıe jednoczesmıe adres maılowy (nıck é gazeta.pl)-Jezu gdzıe jest malpa na tureckıej klawıaturze ??! Marku-jasnıej nıe potrafıe- ı tu sıe nıe da - rakı sıe pomalu konczy- Jeslı powrocısz na watek daj znac- postaram sıe sprawdzıc chyba ze bede juz na <Kalymnos....Tylko musze rozwıazac zagadnıenıe dostanıa sıe tam-ale ja sobıe zazwyczaj radze, gdy tego chce wıec ı teraz tak bedzıe- dobrzy ludzıe juz mı podrzucılı sporo ınfo ;) pzdr z upalnego Bodrum :) Odpowiedz Link Zgłoś
aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 16.07.05, 11:21 Ewa Małgorzata (sorki-skasowałam ;-) napisała > > I dopiszę od siebie: wcale nie malo jest tu osób, które nie lubią tloku. Które > uwielbiają znajdować miejsca, nawet na tych "ruchliwych" wyspach, o których > zapomniały przewodniki, a które czasami potrafią bić na głowę wszystko, co we > wcześniej wspomnianych pozycjach zostalo opisane.. Niemniej: często wyjazdy z > biurem podróży, zwłaszcza w takim praktycznym dla tych, co lubia oglądac - > wariancie, czyli przelot+aparatamenty bez wyżywienia - mają jedną rzecz nie do > przeskoczenia: cenę. Za 700 - 900 zł można - po dobrym pokombinowaniu - dostać > się do Aten, lub na którąś z popularnych wysp (ale to już raczej za 900). W tej > > cenie biura sprzedają pobyt z noclegami - co dla turystów z mniej zasobnymi > portfelami jest nie do przecenienia. > Ale strasznie mi się marzy takie pojechanie kiedyś na własną rękę na cyklady.. > i jeszcze: żeby udało mi się pojechac na dłużej niż tydzień... ..może będę mogła już wkrótce (powiedzmy -w przyszłym sezonie) pomóc ? Czy za 700-900 PLN to juz nie obiecam, przynajmniej nie teraz (bez dokładnej kalkukacji kosztów wybranego przez Ciebie wariantu), ale na konkurencyjne ceny możesz liczyć. W końcu od czego to forum, jak nie od wzajemnej pomocy? pzdr ciepło :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aska2000 Do EWY MAŁGORZATY :-)) IP: *.devs.futuro.pl 16.07.05, 11:27 Cholera ;-( Miało być pod Twoim postem z 19.06.05.- wybrałam opcję odpowiedzi z cytowaniem, więc byłam przekonana,że trafi tam gdzie trzeba, czyli pod Twoją wypowiedź- hmm, los się na mnie uwziął czy co? No, ale mam nadzieję,że przeczytasz moją propozycję (gzdieś indziej wspominałaś,że byłabyś zainteresowana..mam! To było gdzieś pod lipcowym postem- moim- do Amigo, prawda?) Czekam na odp. :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
ewamalgorzata do aski2000 i amigo50 17.07.05, 13:54 Spoko, się odnalazłam w tym wszystkim:) I już się nie mogę doczekać szczegółów:) I tak sięrozmarzyłam jeszcze: Może, jakby to jednak zapalnować odpowiednio wcześniej, może amigo znalazłby kilka miejsc wolnych na tej łódeczce dla największych grekomaniaczek tej cudnej krainy..? Ech, to by było.... PS> Siedzę nad robotą od dwóch tygodni po 16 godzin dziennie.. tylko mnie marzenia o Grecji przy życiu trzymają;)) Odpowiedz Link Zgłoś
amigo50 Re: do aski2000 i amigo50 18.07.05, 03:20 Temat jest możliwy do zrealizowania. Chętnie popłynę i z grekomaniaczkami i hellenofilami i z tymi, co na temat greckich wysp nie wiedzą nic, poza tym, że takie wyspy są. Oczywiście, że jest to możliwe do zrealizowania. Taki rejs możemy zrealizować jeszcze w tym roku po 4 września (od 13.08 do 4.09 będę na trasie Ateny - Rodos - Ateny). Chętni na rejs w przyszłym roku mogą zgłaszać swoje zainteresowanie tematem od teraz. Termin (lub ewentualne terminy) rejsów w przyszłym roku będę zamykał na przełomie 2005/06. Zarezerwowanie łódki w tym terminie na rejsy letnie jest najkorzystniejsze cenowo. Od potencjalnych chętnych nie oczekuję żadnych umiejętności czy doświadczeń żeglarskich. Odpowiedz Link Zgłoś
amigo50 Rejs po wyspach 18.07.05, 14:11 ...i jeszcze coś. Żeby nie zaśmiecać Forum i nie zawracać głowy tym, których to nie interesuje proponuję aby pisać na moją skrzynkę pocztową. Tak zaproponował pierwszy chętny - i miał rację! Odpowiedz Link Zgłoś
amigo50 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 17.06.05, 10:45 Nie wiem czy życia starczy, aby zobaczyć to co w Grecji najciekawsze. Jeżeli pogrzebiesz po różnych tematach tego forum, to znajdziesz tu informacje jakich nie znajdziesz w żadnych przewodnikach. Ludzie byli w tak wielu miejscach i niemal wszystkimi się zachwycają, bo wszędzie jest coś dla nich ciekawego. Prawdą jest, że biura turystyczne ułatwiają tym, którzy pierwszy raz... W przypadku Grecji, nawet ten pierwszy raz można zrobić bez biura podróży. A dokąd? Może w miejsca, o których i w przewodnikach i nawet na tym forum niewiele. Poczytaj np duskusję toczącą się o plażach. Padają różne nazwy, różne miejsca. O niektóre toczą się bitwy godne Leonidasa, a nigdzie nie padła propozycja np. Naxos. Wyspa, której praktycznie nie ma w naszych biurach podróży a jest bardzo dużą wyspą z ciągnącymi się kilometrami szerokimi piaszczystymi plażami, co w Grecji nie jest zjawiskiem częstym i to występującym na tak dużą skalę jak właśnie na Naxos. Całe zachodnie wybrzeże tej wyspy na południe od Agia Anna to jedna wielka piaszczysta plaża. Na wyspie jest bardzo dużo miejsc godnych zwiedzenia. Warto wziąć na trzy dni auto i intensywnie podróżując można odwiedzić wszystkie najciekawsze miejsca (powtarzam - robiąc to intensywnie). Jeśli Ci się znudzi, co jest tam niemożliwe, możesz zmienić na drugi tydzień wyspę i przenieść się na sąsiednią Paros. Też w polskich biurach jej praktycznie nie ma, a też jest i poleżeć gdzie, i jest co pozwiedzać i pooglądąć (a może to właśnie Ty znajdziesz setne okno - o co chodzi? To może na później), można się wybrać na jednodniową wycieczkę na Antiparos, ale wtedy masz chyba przechlapane, bo następnego dnia też tam popłyniesz. Z Paros bądź Naxos możesz również wybrać się na zwiedzanie Delos, ktorego nie sposób nie zobaczyć. Pewnie, że można to zrobić z pięknego Mykonos, ale Mykonos, to tylko plaże i piękne, cudowne wręcz miasteczko, tylr tylko że tłumne. Jak widzisz rekomenduję Ci wyspy. Wszystkie na Cykladach. Nie znaczy to, że w lądowej częsci Hellady czy na innych wyspach nie ma pięknych miejsc. Są, oczywiście, że są. Jednak Cyklady to inny świat. Nie mówię, że lepszy, bo zaraz wywoła to burzę i dyskusję o wyższości świąt. Jest to inny, ciekawy i piękny świat, do ktorego trzeba dotrzeć. Można to zrobić samemu, bez pośrednictwa biur podróży. Wystarczy wsiąść do samolotu do Aten, z lotniska bezpośrednim autobusem do portu w Pireusie i wybrać wyspę. Kwaterę znajdziesz sobie już na wyspie bez żadnych problemów. Odpowiedz Link Zgłoś
aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 09.07.05, 17:23 amigo50 napisał: > Nie wiem czy życia starczy, aby zobaczyć to co w Grecji najciekawsze. Oj, to to ;-)) A jeśli by jeszcze przyjąć,że coś poza Cykladami czy-będę bluźnić, uwaga :)) Helladą warte jest jeszcze zobaczenia to może się rychło okazać,że życia (przeciętnego, po ZUS-owsku szacowanego ;_)) nie starczy, prawda ?? Ludzie byli w tak wielu miejscach i > niemal wszystkimi się zachwycają, bo wszędzie jest coś dla nich ciekawego. Nieskromnie powiem- to trochę o mnie- ja taka z "zachwytliwych" bardziej jestem ;-)) > Też w polskich biurach jej praktycznie nie ma To było o Paros, prawda? - za dużo wycięłam, sorki :-) A co byś powiedział, Amigo, na małe, ale pręzne biuro "szyjące na miarę", pod klienta wyprawy, powiedzmy w obszarze M. Śródz. ??? Tj-wiem, Ty jako klient odpadasz (ja też sobie sama dotąd radziłam- całkiem ostatnio z pomocą "wirtualnych "dobrych dusz"- skłaniam się ku Tobie, drogi, choć coś dziś milczący- dla mnie ;-( BEBIAKU :-)) - no ale tak w ogólności- myślisz że znaleźli by się klienci zanim firma by padła ..??! A reply would be highly appreciated, however not obligatory, of course ..;-)) Pzdr :)) > g > Jak widzisz rekomenduję Ci wyspy. Wszystkie na Cykladach. Nie znaczy to, że w > lądowej częsci Hellady czy na innych wyspach nie ma pięknych miejsc. Są, > oczywiście, że są. Jednak Cyklady to inny świat. Nie mówię, że lepszy, bo zaraz > > wywoła to burzę i dyskusję o wyższości świąt. Jest to inny, ciekawy i piękny > świat, do ktorego trzeba dotrzeć. Można to zrobić samemu, bez pośrednictwa biur > > podróży. Wystarczy wsiąść do samolotu do Aten, z lotniska bezpośrednim > autobusem do portu w Pireusie i wybrać wyspę. Kwaterę znajdziesz sobie już na > wyspie bez żadnych problemów. Odpowiedz Link Zgłoś
ewamalgorzata Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 09.07.05, 23:31 > A co byś powiedział, Amigo, na małe, ale pręzne biuro "szyjące na miarę", pod > klienta wyprawy, powiedzmy w obszarze M. Śródz. ??? Wchodzę w ten interes.. znaleźliby się, spoko.. Ludzie nigdy nie przestaną mnie zadziwiać jeżdżąc na zorganizowane wycieczki;-) Nie jeżdżą na Cyklady bi nikt ich u nas nie sprzedaje.. Wycieczek, znaczy, nie całych wysp. Jak powiedział kiedys Janusz Weiss - "o maszynę parowa tez się nikt nie pytał, dopóki jej nie wynaleziono"..;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.devs.futuro.pl 10.07.05, 08:15 ;-))))) Dzięki- mam z miejsca lepszy humor, mimoszaro-burych klimatów za oknem...a dokładnie tydzień temu o tej porze w piekącym (ale i tak fantastycznym :-)) słoneczku wsiadałam własnie na prom relacji Bodrum-Kos...:-)) Ale nic to- przecież powrót jest tylko kwestią czasu...może wcale nie aż tak długiego..? No i moja PORTUGALIA czeka :-))))) Upijajajołej :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
amigo50 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 10.07.05, 08:42 A co byś powiedział, Amigo, na małe, ale pręzne biuro "szyjące na miarę", pod > klienta wyprawy, powiedzmy w obszarze M. Śródz. ??? ...I cóż mam powiedzieć wywołany do odpowiedzi? Faktem jest, że na całym świecie ludzie podróżują, że korzystają z najróżniejszych biur. Zwróć uwagę jednak, że ja cały czas, we wszystkich swoich wypowiedziach namawiam do zwiedzania greckich wysp bez pośrednictwa biur. Jest to kraina bardzo dla nas przyjazna. Nawet dla tych, którzy nigdy takich eskapad nie przeprowadzali. Bez żadnego ryzyka mogą zrobić ten krok "zupełnie w ciemno". Takie jest moje zdanie. Zdanie człowieka, który był już tam wielokrotnie. Czy jednak przed pierwszym takim wyjazdem byłbym pewien, że można taki krok zrobić? Ja, człowiek zorganizowany, poukładany, działający z rozwagą i zakładający duży margines bezpieczeństwa dla siebie a jeszcze większy dla ewentualnych towarzyszy podróży. Gdyby miała to być wyprawa z rodziną, z dziećmi...Pewnie zastanawiałbym się tak samo jak ci, którzy takie posty czytają i ... no właśnie, mają rodziny, dzieci. Namawiam do samodzielnego podróżowania również dlatego, że chciałbym aby rejon ten zobaczyło możliwie jak najwięcej ludzi, bo oglądać, zwiedzać, podziwiać jest naprawdę co. Wiem, że do tego ani Ciebie, ani naszej koleżanki, ktora gotowa jest w to wejść "w ciemno" przekonywać nie trzeba. Powiedzcie jednak, czy w chwili kiedy takie "... małe, ale pręzne biuro "szyjące na miarę", pod > klienta wyprawy..." uda nam się uniknąć kosztów organizacyjnych choćby tylko tych, które z tytułu formalnego prowadzenia dzialalności ponosić trzeba, a więc różnego rodzaju podatki, składki, ubezpieczenia i cała masa innych. Jeśli macie na to pomysł - jestem za! Jeśli nie...? Tak długo jak będę mógł będę namawiał do podróżowania po pięknych Cykladach (i nie tylko). Jeśli ktoś zechce się przyłączyć do podróżowania ze mną - zapraszam. Ci, którzy czytali moje poprzednie wątki, wiedzą, że pływam jachtem pomiędzy wyspami, ale także staram się wyspy te penetrować dokładnie. Na ile dokladnie? Jeśli wejdziecie na forum w "Zdjęcia z podróży" będziecie mogli zobaczyć zdjęcia, które tam prezentuję z Cyklad (choć nie tylko). W tej chwili jest to Naksos. (Taki jestem zdolny korespondent, że nawet nie wiem jak tu wkleić linka do tej strony - może ktoś mi meilem podpowie jak to się robi?) A czy są tacy, którzy uważają, że takie "biuro" byłoby dla nich przydatne? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.devs.futuro.pl 10.07.05, 09:54 ...kurczę, no właśnie ??? Może zatem potraktujemy to jako małe "badanie rynku" z pełną świadomością ułomności tej formy, a przede wszystkim wiedząc,że takie badanie akurat tutaj będzie mocno niereprezentatywne -TU, czyli tam gzie gromadzą się sami wytrawni obiezyświaci- no i może kilku "fresh'ów" jak ja też by się znalazło ;-)) P.S. No a jak temat Telendhos-skonsultowałeś już swe mądre księgi ;-) ?? Co do zdjęć-uwielbiam oglądać, jeszcze bardziej-robić (i eksperymentowaćjak tylko kompletny "lajkonik" potrafi ;_))-ostatnio-hmmm, w poniedziałek, by być dokładną- wydałam niemal ostatni grosz na film w firmowym sklepie Kodaka (...miałam bowiem ok.10 min do odpływu Delfina z Pothii i zero szans na poszukanie mini-czy innego marketu, gdzie może i taniej by było..;-(( W konsekwencji zabrakło mi kilku "eurów" by nabyć "obwąchany" w tureckim duty free "parfum"-ale jakoś (???dziwnym trafem ??) nie żałuję, tak jak i tego,że "przepuściłam" na tę moją dwudniową wyprawę równowartość (a nawet nieco więcej...;-( zgrabnego płaszczyka z nubuku, który miałam upatrzony w Bodrum... No, ale mam dwie ine skóry i trzeciej do szczęścia mi nie trza, za to te dwa dni pozostaną w mojej pamięci.... Wybacz, Amigo- Dygresja to moje drugie imię (być powinno..;-))) i do tego takie babskie tematy- no ale Panie też tu zaglądają- może nawet z pewną liczebną przewagą ..?;-) A co do pomysłu "biznesowego"- cóż- życie pokaże, ale ponoć to możliwość spełniania marzeń czyni nasze życie fascynującym, nieprawdaż ??? (to był- naturlich- cytat, a "z kogo" zapewne dodawać nie muszę..:-) Ze zdjęciami, linkami, kwestiami technicznymi KOMPLETNIE sobie nie radzę, zatem mimo szczerych chęci pomóc nie zdołam, ale może któraś z miłych Pań ..?? Pzdr:)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... IP: *.devs.futuro.pl 10.07.05, 18:21 .... po małej przerwie- rodzina domaga się swych praw czasami, szczególnie jej niepełnoletni członkowie ;-( A-techniczni jesteśmy widać oboje(mam na myśli "obsługę tech." linków itp.itd.) niemniej widzę,że z Ciebie to stary wyjadacz,jeśli chodzi o tematy fotograficzne :-) Zdjęcia wspaniałe, ale pochwalne komentarze zamiesciłam bezpośrednio w miejscu ich zamieszczenia (skądinąd widzę,że to świeża dość inicjatywa..?)- stąd i powtarzać się nie będę, za to zapytam (gdyż przypominam sobie Twe zapytanie/prośbę raczej w kwestii zdjęć z Kalymnos-mam je już naturalnie wywołane- Pan Mąż z wyrażnym pobłazaniem kreślił kólka na swym czole, gdy w drodze powrotnej z lotniska-zresztą oodalonego o dobre 300 km od naszego miejsca zamieszkania-odbiłam autem pod nasz poczciwy zakład fotogr. zamiast w końcu dowieżć do dmu wymordowaną rodzinę ;-)))- -brawa dla tego, kto przebije się przez moje niekończące się dygresje ;-))- A zatem moje pytanie: WAŻNE: - doradż, drogi kolego ( i inne dobre, a mające coś do powiedzenia w tym temacie, duszyczki :-)) na zakup jakiego KONKRETNIE modelu aparatu cyfr. przeznaczyć cięzko "uścibione" pieniądze- dodam,żem fotograf-amator, zapalony,choć bez większej wiedzy "w temacie", generalnie a-techniczny, "z odchyłem" w kierunku detalu jak np. wspomniane już w którymś z ostatnio rozlicznych wątków- koty na wyspach greckich czy "alegoria"pt. splątane liny na jachcie podczas prozaicznego boat-tour'u po bodrumskich zatoczkach...;-) Dotychczasowy aparat (Canon 300) spisuje się b.dobrze, pewnie nawet wszystkich jego możliwości nie wyczerpałam, niemniej dobijają mnie kwoty pozostawiane ustawicznie w ww zakładzie fotograf., no i fakt,że czasem uwidzi mi się np. quasi-reportaż z zabawy mojego dziecka a potem z np.10 ujęć naprawdę fajne okazuje się być jedno-czyli: jakby nie liczyć cyfrówka wyjdzie taniej :-))) Tak przynajmniej myślę ..??? Jeślim w błędzie wg Was, drodzy bardziej doświadczeni- poprawcie zanim znów się rozpędzę..;-((( No to tyle, póki co- czekam na wasze komentarze :-)) P.S. No i co z tą Telendhos, Amigo ..?? Jak zeskanuję te kilka najbardziej udanych zdjęć z mojej "Odyseji"(;-))), to mogę Ci je podesłać- będę się upierać,że spokojnie da się dopłynąć bezposrednio na T., a już na 100% przycumować przy niewielkim molo w Massouri (...a jeśli to zrobisz, to pls rzuć w moim imieniu jakiś ładny kamyk do morza- przy molu, tam gdzie- cholerka- dokładnie tydzień o TEJ porze dumałam sobie dobrą godzinkę z Cd-playerem na uszach..Jak ten czas leci..;-( Odpowiedz Link Zgłoś
ewamalgorzata Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 10.07.05, 19:36 > temacie, duszyczki :-)) na zakup jakiego KONKRETNIE modelu aparatu cyfr. Poszło na priva.. pomyślałam, że to i tak będzie offtopicznie i gale się zdenerwuje;-) Słusznie, ponieką - więc moje subiektywne zdanie wysłałam mailem:) Odpowiedz Link Zgłoś
aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 10.07.05, 20:33 Dzięki piękne za głos w sprawie "aparacianej" :-)) Zacznę sobie chyba swoisty ranking prowadzić (na własny użytek, rzecz jasna)- następne głosy mile widziane :-) A swoją drogą, Ewomałgorzato, jak to się dziwnie plecie z tym "offtopicznym" wymienianiem przemyśleń rozmaitych(widzę,że spodobał Ci się mój mały eksperyment słowotwórczy ;-))- to już któryś raz w tym naszym "kreteńskim" wątku, nieprawdaż ? :-) Pzdr:) Odpowiedz Link Zgłoś
aska2000 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 11.07.05, 17:49 Dzień mam pracowity ze wszech miar (w końcu bycie Matką-Polką, w dodatku zarabiającą "dziełami" ;-( zobowiązuje..;-)) ...ale wróciłam na moment do własnych wypocin (szukając odpowiedzi na zadane jakiś czas temu pytania) i cóż odkrywam ??? Otóż nie tylko ja, ale i Bebiak drogi (pozdrowienia :-)) strzeliłyśmy- tj ja strzeliłam, a B. nie poprawił (..jak na spowiedzi będzie;-) niezłego BYKA: ta przystań, z molo, gdziem to tydzień+ 1 dzień temu dumała (hy, hy ..;-) a gdzie rekomendowałam niejakiemu Amigo zostawienie jachtu to w MIRTIES, a nie w Massouri przecież się znajduje !!! Prawda, Bebiaku ? :-)) Niezły blamaż, ale ci, co byli/będą, mogą sami naocznie stwierdzić,że z tymi dwiema miejscowościami to niczym z miastami w mych rodzinnych stronach jest- znaczy- przenikają się i płynnie przechodzą jedna w drugą ( :-)) Ciekawe, czy sami tubylcy wiedzą gdzie granica przebiega ..? (Just kidding :-)) Tyle sprostowań- No i - do miłego..:-)) Odpowiedz Link Zgłoś
amigo50 Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 12.07.05, 00:49 Jednym słowem...w maliny, panie, w maliny! Odpowiedz Link Zgłoś
ewamalgorzata Re: Jesli nie Kreta to co? I raz do Grecji... 12.07.05, 09:51 > Jeśli wejdziecie na forum w "Zdjęcia z podróży" będziecie mogli zobaczyć > zdjęcia, które tam prezentuję z Cyklad (choć nie tylko). W tej chwili jest to > Naksos. > (Taki jestem zdolny korespondent, że nawet nie wiem jak tu wkleić linka do tej > strony - może ktoś mi meilem podpowie jak to się robi?) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=91&w=26160193&a=26160193 Hm.. metodą kopiuj- wklej. Zaznaczasz adres na właściwej stronie i kipiujesz. Jedyny "myk" jest taki, że musi być cały, razem z tym http. I think so.. Odpowiedz Link Zgłoś
jollka2 z jakim biurem na zach. Krety? 17.06.05, 10:50 Widzę, że polecacie zachodnią Kretę. Podajcie proszę jakieś przykładowe miejsowości z tego rejonu. Wiem, że Rethymnion, Chania, Kastelii, Elafonissi. Czy są jakieś biura, ktore mają hotele w tym rejonie?? Nastawiam się na malownicze krajobrazy, gaje oliwne, senne miasteczka itp., żadnych gwarnych miast, dyskotek. z gory dzięki :) Odpowiedz Link Zgłoś
iberia29 Re: z jakim biurem na zach. Krety? 21.06.05, 00:19 polecam hotel Kissamos Sunny bay-cisza spokoj, zadoopie ;-) zalezy co kto lubi, pod hotelem kamole , ale kawalek dalej namiastka piasku ;-) poszukaj na forum bo juz o tym pisalam, w razie pytan-zapraszam na maila. p.s. te oferte ma triada,itaka. Odpowiedz Link Zgłoś
cortina2 Re: z jakim biurem na zach. Krety? 21.06.05, 07:32 Triada juz jej nie ma została only Itaka .... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: WWWSSS Re: z jakim biurem na zach. Krety? IP: *.zeto.wroc.pl 23.06.05, 15:48 Polecam Itakę i hotele: - Odyssia Beach - w Missirii (4 km od Rethymnonu) - Krini - w Stavromenos na wschód od Rethymnonu - Afrodite Beach w Kastelli (inaczej Kissamos) Ja osobiście byłem w Odyssia Beach od 1 do 15 czerwca - rewelacja. Znajomi z wymienienionych wyżej hoteli nie mieli zadnych krytycznych uwag. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mario Re: z jakim biurem na zach. Krety? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.05, 12:26 Zgadzam sie z wypowiedzia WWWSSS Z itaka do Odyssia Jezeli kogos interesuja okolice Rethymno (To najladniejsze miasto na calej KRECiE)to Odyssia jest chyba najlepsza propozycja Odpowiedz Link Zgłoś