Dodaj do ulubionych

kozmo lan głicz

03.06.05, 18:31
sie mi coś pszypomjaóo,
o to:

"Bzdrężyło. Szłapy maślizgajne
Bujowierciły w gargazonach
Tubylerczykom spełły fajle,
Humpel wyświchnął ponad.

"Dziaberlak tuż, więc trwóż się, trwóż!
I szykuj, synu, długi nóż!
Z nim ptak Dzióbdziób i słychać tup
Pazurnych Kociłapów stóp!"

On ujał w dłoń zadzierżny miecz.
Chłystnego wroga ścigał precz,
Aż utrudzony zdysznie siadł
Pod wielkim drzewem Dziaodziad.

A gdy w przcupie zmyślnym trwał,
Od chąszczwy lasu pędzi w cwał,
Garumfifując, smocząc skry,
Dziaberlak arcydzicznie zły!

I raz! I dwa! I cup! I łup!
Zadzierżny miecz - bezłebski trup!
Lecz furda trup, gdy trupem łeb!
Więc łaps za łeb! I galump w step!

"Dziaberlak zgłowion? Strupion? Padł?
Pójdź w me ramiona, boś ty chwat!
O, świętny dzień! Hurra! Hip hip!
Tralala bum cyk cyk!"

Bzdrężyło. Szłapy maślizgajne
Bujowierciły w gargazonach
Tubylerczykom spełły fajle,
Humpel wyświchnął ponad."

wynika z tond, isz jusz daaafno się w kozmolang łidrzó pisaóo
chychy

pies
maóy kffis:
hto to pisaó?
hto tómaczyó?
i hto zna inne tómadźenja?

bedom nad grody za nieprawidóofe ansłery
(a za praffidóowe bendom gratisy)
smile)
Obserwuj wątek
    • aga_piet Re: kozmo lan głicz 03.06.05, 23:04
      Ato niejezt Juljan Tówin? Albo ten, no Leśjan?
      To jamam coś innego właśnie tego Leśjana - Singbat rzeglarz mjał wója Tarabóka i
      on pisał wjersze, lecz mjał kłopoty zortografją.
      • nonstop Re: kozmo lan głicz 04.06.05, 00:01
        njestetysz njestetysz, pannaAgólka nje wygrała talona na balona
        smile
        • mietowe_loczki Re: kozmo lan głicz 04.06.05, 18:36
          Nonstop je, zatakje łłatfe --Za Gatki
          • nonstop Re: kozmo lan głicz 04.06.05, 22:06
            sono
            nje byóo o Papódze
            (i mjelomnce)
          • nonstop Re: kozmo lan głicz 04.06.05, 22:14
            okx, nieh bendzie Sztiler
            la porufnanja

            "Był czas mrusztławy, ślibkie skrątwy
            Na wałzach wiercząc świrypły,
            A mizgłe do cna boroglątwy
            I zdomne świszczury zgrzypły.

            "Mój synu, Żabrołaka się strzeż
            Co szponem drze, w paszcz chapa!
            I dziubdziuba się bój! Zgroźliwego też
            Unikaj Bandrochłapa!"

            Swój miecz żarłacki jąwszy w dłoń,
            Na wrażych śmiardłków żarty
            Szedł w noc, trwał w dzień o pampamu pień
            W ychliwych myślach wsparty.

            A w myślach onych trwiąc, czuj duch!
            Żabrołak z płogniem w oku
            Świszłap! I brnie przez tołszczy pnie
            I grzbyka nań w pokroku.

            Raz, dwa! Raz, dwa! Rąb klingo zła,
            Żarłacka, opak zbrodom!
            Na śmierć go w ziem! I zrąbł, i z łbem
            Pogalopysznił do dom.

            "Tyś żabrołaka zrąbł? Pójdź, pójdź,
            Promieńcze, w me objęcia!
            O, świękny dniu! Wycz hej! Wycz hu!"
            Krztuchotał do dziecięcia.

            Był czas mrusztławy, ślibkie skrątwy
            Na wałzach wiercząc świrypły,
            A mizgłe do cna boroglątwy
            I zdomne świszczury zgrzypły."

            so hto woli, ja wole Jole
            (Kozak)
            • mietowe_loczki Re: kozmo lan głicz 05.06.05, 09:10
              z nuff vvygrauam cha cha cha
              • nonstop Re: kozmo lan głicz 05.06.05, 11:25
                no njeh jusz bendzie,
                wersja dla drzabersmokuff

                "Twas brillig, and the slithy toves
                Did gyre and gimble in the wabe;
                All mimsy were the borogoves,
                And the mome raths outgrabe.

                `Beware the Jabberwock, my son!
                The jaws that bite, the claws that catch!
                Beware the Jubjub bird, and shun
                The frumious Bandersnatch!'

                He took his vorpal sword in hand:
                Long time the manxome foe he sought-
                So rested he by the Tumtum tree,
                And stood awhile in thought.

                And as in uffish thought he stood,
                The Jabberwock, with eyes of flame,
                Came whiffling through the tulgey wood,
                And burbled as it came!

                One, two! One, two! And through and through
                The vorpal blade went snicker-snack!
                He left it dead, and with his head
                He went galumphing back.

                `And has thou slain the Jabberwock?
                Come to my arms, my beamish boy!
                O frabjous day! Calloh! Callay!'
                He chortled in his joy.

                'Twas brillig, and the slithy toves
                Did gyre and gimble in the wabe;
                All mimsy were the borogoves,
                And the mome raths outgrabe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka