Dodaj do ulubionych

Seattle i stan Washington

23.10.06, 20:49
hejka wszystkim, od 2 lat mieszkam z mezem w Evanston, IL i .. potrzebujemy
zmiany, myslimy o przeprowadzce do stanu Washington, okolice Seattle,
szczerze to nie mamy bladego pojecia o miescie i stylu zycia tam. Czy ktos
moze cos poopowiadac, nie zalezy mi na tym co mozna zobaczyc ale jak sie
zyje, poczytalam co nieco o podatkach, ludnosci.. ale chodzi mi o takie
zyciowe rady, nie liczby czy procenty. Mamy w sobie dusze podroznika, a w
tamtym rejonie Stanow jeszcze nas nie bylo:) z gory dzieki wielkie, a dodam
ze przeprowadzka planowana na wiosne 2008 wiec dajemy sobie poltora roku na
zorganizowanie wszystkiego. Jezeli macie jakies ciekawe linki ze stronami,
dzieki!!! pozdrowionka Goska
Obserwuj wątek
    • sylwek07 Re: Seattle i stan Washington 23.10.06, 22:24
      kolezanka triskell tam mieszka to moze cos doradzi :-)
    • triskell Re: Seattle i stan Washington 24.10.06, 14:10
      To może jakieś konkretniejsze pytania, bo napisałaś, jakie informacje Cię nie
      interesują, ale nie napisałaś, jakie Cię interesują. :-)

      Bo to, żeby przygotować się na deszcz, dużo deszczu, pewnie już wiesz? ;-)

      Pozdrawiam z Olympii, na południe od Seattle.
      • gosiakomorek Re: Seattle i stan Washington 24.10.06, 21:16
        hej hej, juz sie dowiedzialam ze tam mieszkasz... co mnie intresuje, tak wiem,
        ze pada, czy to prawda ze tylko polowa roku jest sloneczna? najbardziej mnie
        interesuje przyroda, jak to wyglada w tamtych okolicach? my mieszkamy na samym
        jeziorem Michigan a natura to cos co mnie pobudza do zycia, obydwoje z mezem
        uwielbiamty sie wypuszczac w dzikie tereny ktorych tutaj niestety nie ma:(
        chcemy lasow, parkow narodowych, roslinnosci.. troszke pogrzebalam na stronach
        z wynajeciem mieszkania, ceny wygladaly soc przecietnie i teraz pytanie: jakim
        miastem jest Seattle? chodzi mi o ceny, czy jest duzo drozsze od miejscowosci w
        poblizu? dodatkowo jak w yglada transport publiczny bo np w miescie takim jak
        Miami bez samochodu ani rusz, czy komunikacja miejska sprawdza sie? wiem ze to
        moze zabrzmi glupio ale interesuje mnie rowniez jacy sa ludzie, Amerykanie to w
        ogole wyluzowany narod, tutaj w IL wszyscy sa bardzo pomocni, uczynni
        i dobrze sie tutaj mieszka. Jak to wyglada w Seattle? czy deszcz ma wplyw na
        zachowanie??? z gory dzieki za wszelkie odpwoiedzi, zaraz bede kopac w
        internecie zeby pooszukac jakis informacji, ale wolalabym sie dowiedziec czeogs
        od Ciebie:) pozdrowienia z zimnego Evanston .. Goska
        • triskell Re: Seattle i stan Washington 26.10.06, 07:55
          gosiakomorek napisała:
          > czy to prawda ze tylko polowa roku jest sloneczna?

          Jak długa i jak deszczowa jest zima, to naprawdę zależy od konkretnego roku.
          Ostatniej zimy na przykład było pod tym względem _okropnie_. Padało prawie
          codziennie od października do końca kwietnia (przez pewien czas wręcz
          codziennie, bez "prawie", podobno padł pod tym względem rekord, coś ok. 40
          kolejnych deszczowych dni). Na pewno wpływa to na nastrój, ja pod koniec tej
          zimy miałam już jej solidnie dosyć i podobne opinie słyszałam od wszystkich
          znajomych. Natomiast rok wcześniej zima była cieplutka (chodziłam w swetrze i
          bez rękawiczek), a już w połowie lutego zaczęły kwitnąć drzewa owocowe i zrobiła
          się naprawdę ładna wiosna. Tak więc naprawdę nie ma tu żadnej reguły, czasem
          faktycznie pada pół roku, czasem nie.

          Z wilgocią wiąże się też sporo praktycznych niedogodności - domy są tu
          najczęściej drewniane, grzyb na ścianach i suficie w łazience nie jest
          rzadkością, a podczas tej ostatniej zimy wielu znanym mi osobom poprzeciekały
          dachy. Tutejszy problem z wilgocią dobrze ilustruje coś, co usłyszałam na
          warsztatach z Middle Eastern drumming. Ktoś zapytał, czym kierować się przy
          wyborze bębna. Odpowiedź instruktora brzmiała, że _zazwyczaj_ nalepsze są bębny
          pokryte skórą, ale tutaj, ze względu na klimat, radziłby raczej kupić
          syntetyczne. Wiem, nie jest to przykład, mający zastosowanie w życiu praktycznym
          większości z nas, ale może da Ci pewne pojęcie...

          Zimą śnieg jest przeciętnie przez kilka dni i najczęściej długo się nie
          utrzymuje (oczywiście z wyjątkiem gór :-) ). Przyroda nawet zimą nie jest szara,
          w parkach czy lasach wszystko jest zielone, bo wszędzie rośnie pełno mchu,
          porostów, paproci i bluszczu. Wiosny są bardzo ładne i kolorowe, w miastach
          kwitną rododendrony we wszystkich możliwych barwach (rododendron jest kwiatem
          stanowym WA), najczęściej troszkę jeszcze pada, ale nie jest to już taki zimny,
          ponury deszcz. Latem bywa gorąco, choć - przynajmniej tu w Olympii - wieczory i
          noce są chłodne i przeciętnie latem jest powiedzmy tydzień taki, że i nocą jest
          ciepło. Jesień, zanim rozchlupie się na dobre, jest kolorowa. Jesienią jest (i
          wchodzi do domów) sporo pająków, ale tylko dwa gatunki (Hobo spider i aggressive
          house spider) są jadowite i oba rzadko spotykane. Poza tym nie ma jadowitych
          zwierząt, nie ma też tornad czy huraganów. Są wulkany, jeden aktywny i kilka,
          które mogą się uaktywnić. Zdarzają się trzęsienia ziemi, ale ostatnie, które
          było w ogóle wyczuwalne przez zwykłego śmiertelnika, miało miejsce 5-6 lat temu.

          > najbardziej mnie
          > interesuje przyroda, jak to wyglada w tamtych okolicach? my mieszkamy na samym
          > jeziorem Michigan a natura to cos co mnie pobudza do zycia, obydwoje z mezem
          > uwielbiamty sie wypuszczac w dzikie tereny ktorych tutaj niestety nie ma:(
          > chcemy lasow, parkow narodowych, roslinnosci..

          Oj, to w takim razie przyjedziesz we właściwe miejsce. :-) Przyroda jest tu
          przepiękna. Prawie każdy park w mieście wygląda jak miniaturka lasu deszczowego,
          w środku miasta widzisz mech zwisający z drzew, a w lasach dużo baaaardzo
          wysokich drzew iglastych (Douglas firs). Za sprawą wilgoci zieleń ma bardzo
          nasycony kolor. Są co najmniej trzy przepiękne (i bardzo od siebie różne) parki
          narodowe: lasy deszczowe w Hoh Rain Forest (Olympic National Park), czynny
          wulkan Mount St. Helen's i zupełnie od niego inna widokowo Mount Rainier. Jest
          też bardzo ładne wybrzeże Pacyfiku. Wygoogluj sobie Rialto Beach. :-)

          > troszke pogrzebalam na stronach
          > z wynajeciem mieszkania, ceny wygladaly soc przecietnie i teraz pytanie: jakim
          > miastem jest Seattle? chodzi mi o ceny, czy jest duzo drozsze od miejscowosci
          > w poblizu?

          Jeśli chodzi o wynajęcie mieszkania - tak, pozostałe ceny jakoś bardzo się nie
          różnią.

          > dodatkowo jak w yglada transport publiczny bo np w miescie takim jak
          > Miami bez samochodu ani rusz, czy komunikacja miejska sprawdza sie?

          W Seattle jest dobra, w samym centrum autobusy są za darmo, a poza tym w całym
          mieście jest niezła sieć autobusów, w tym również nocnych. W mniejszych
          miejscowościach jest gorzej (pisze Ci to osoba, która nie ma samochodu - na
          szczęście mam rower), autobusy niby są, ale przestają jeździć przed 22.00 (czyli
          np. późny seans w kinie odpada), a w niedzielę ok. 16.00. Pomiędzy miastami są
          autobusy, ale niestety do żadnego z parków narodowych nie da się dojechać przy
          pomocy komunikacji publicznej.

          > wiem ze to
          > moze zabrzmi glupio ale interesuje mnie rowniez jacy sa ludzie, Amerykanie to > w
          > ogole wyluzowany narod, tutaj w IL wszyscy sa bardzo pomocni, uczynni
          > i dobrze sie tutaj mieszka. Jak to wyglada w Seattle?

          Więcej mogę powiedzieć na temat Olympii, ale pewnie podobnie jest w przypadku
          przynajmniej niektórych dzielnic Seattle. Olympia to post-hippisowskie
          miasteczko, którego mieszkańcy są bardzo wyluzowani. Ma to swoje dobre strony,
          bo ludzie są bardzo tolerancyjni, liberalni, zaangażowani społecznie i
          ekologicznie, otwarci na inność i akceptują Cię taką, jaką jesteś. Z drugiej
          jednak strony często są nierzetelni, niepunktualni, palą dużo trawy i nie do
          końca można polegać na ich obietnicach. Można się do tego przyzwyczaić, choć
          czasem szlag Cię trafia, gdy gdzieś się spieszysz, a autobus stoi 3 minuty
          dłużej na przystanku, bo kierowca rozmawia o pierdołach z wysiadającą właśnie
          gadatliwą pasażerką. Ludzie są życzliwi, pozdrawiają się na ulicach, choć często
          jest to życzliwość dość powierzchowna. Dużo osób coś ciekawego robi, ma rozmaite
          hobbies i jakiekolwiek są Twoje zainteresowania, znajdziesz tu pewnie bez
          problemu miejsca, gdzie można je rozwijać. Słyszałam, że to wszystko, co
          napisałam powyżej, dotyczy jedynie zachodniej części stanu. Eastern Washington
          (Yakima i okolice) to podobno tereny farmerskie i mentalność ludzi jest tam
          zupełnie inna.

          W porównaniu z Illinois zaszokuje Cię pewnie bardzo mała ilość Polaków, co
          niestety przekłada się również na polskie sklepy. Z tego, co mi wiadomo, są dwa
          - w Seattle i w Federal Way, oba dość drogie i nie powalające swoją ofertą. Jest
          natomiast (być może ze względu na bliskość geograficzną) dość sporo Japończyków,
          jeśli więc lubisz sushi... :-D

          Aha, pije się tu duuuuużo kawy. Nie wiem, czy to prawda, czy tylko urban myth,
          ale powiedziano mi kiedyś, że kilka lat temu jakaś organizacja, zajmująca się
          ochroną środowiska, prowadziła w różnych stanach badania dotyczące tego, jaka
          część substancji, które wyparowują, jest obecna w powietrzu. Do badań trzeba
          było użyć jakiejś substancji, która naturalnie w powietrzu nie występuje i wybór
          padł na kofeinę. I we wszystkich stanach był to dobry wybór... oprócz WA, gdzie
          okazało się, że kofeina występuje już w powietrzu, głównie za sprawą tego, że na
          parkingach ludzie wylewają do studzienek kanalizacyjnych resztki kawy z kubków
          zanim wsiądą do samochodu. Prawda czy nie, mnóstwo osób chodzi tu po ulicy z
          kubkami z kawą, a Starbucks i Seattle's Best są niemalże na każdym rogu.

          W tej chwili nic innego nie przychodzi mi do głowy, ale mam nadzieję, że choć
          trochę pomogłam :-). Nie mieszkałam nigdzie indziej w Stanach, więc nie mogę
          życia tutaj z życiem w innych stanach porównać.
          • atos38 Re: Seattle i stan Washington 29.10.06, 09:04
            Do Seattle przyjechałem na pobyt legalny w 1987 roku. Ballard, Magnolia, Queen
            Anne, Northgate, Capitol Hill mieszkałem do 1997r.
            Do Polski przyjechałem w 1997 (więc już prawie 10 lat) i jestem w Polsce do
            dzisiaj.
            Mam obywatelstwo USA ale od 1997 jestem w PL z wyboru i NIE ŻAŁUJĘ.
            Z tym deszczem to przesada. Oni tylko tak mówią, ale wcale dużo nie pada.
            Nieruchomości są oczywiście drogie i z roku na rok coraz droższe. (tak na
            marginesie w Polsce domy są murowane, a nie z dykty i tektury jak w USA)
            W ogóle to wybór zacznij od znalezienia odpowiedzi na pytanie: CZEGO SAMA lub
            SAM W SWOIM ŻYCIU SZUKASZ ? a nie np. ile jest polskich sklepów ?
            Jeśli ktoś natomiast szuka polskich sklepów i niższych cen oraz polskiej
            społeczności to proponuję POLSKĘ. TU WSZYSTKO Z TYCH RZECZY MAM BEZ
            NAJMNIEJSZEGO WYSIŁKU I WPROST NA WYCIĄGNIĘCIE RĘKI. Kłopotów z językiem nie mam
            najmniejszych. Rozumiem W MIG WSZYSTKO Z NAJDROBNIEJSZYMI NIUANSAMI I
            SZCZEGÓŁAMI I co najważniejsze BEZ JAKIEGOKOLWIEK PROBLEMU I WYSIŁKU.
            Komunikacja miejska jest super = wszędzie dojedziesz. Samochody w Polsce są,
            jakie tylko chcesz. WSZYSTKIE. Możesz go mieć, ale nie musisz. I bez samochodu
            można tu bardzo wygodnie żyć. A nie jak w USA musisz go mieć dla BEZPIECZEŃSTWA.
            Bo wszędzie daleko, bo na ulicy jest niebezpiecznie, bo w autobusie miejskim
            towarzystwo, że ..... ŁOMATKO, ŁOJEZUS !!!!, DEGENERATÓW, PSYCHOPATÓW, MUTANTÓW,
            BUMÓW co niemiara! W POLSCE, NIC Z TYCH RZECZY !
            Wyobraź sobie, że wsiadasz do autobusu miejskiego, a tam ......NORMALNI, PIĘKNI,
            CZYŚCI (!!!) I CYWILIZOWANI LUDZIE !!! W Seattle można tylko o pomarzyć o czymś
            takim. W Polsce mogę zaparkować swoje auto (prawie) gdzie zechcę za darmo, a w
            USA nigdzie za darmo. Gdziekolwiek postawisz samochód to musisz płacić pomimo
            tego, że nikt nie pilnuje Twojego auta. Jeśli nie, to jakaś menda wypisze Ci
            mandat i wsadzi za wycieraczkę i/lub jeszcze większa menda tołuje (jeśli wiesz
            co to za przyjemność) Ci Twoje auto.
            A nawet, jeśli w razie jakiegoś emergency nie masz na bilet to i na "gapę"
            pojechać zawsze można, (co w USA byłoby niewykonalne). Również w PL nie muszę
            obawiać się trzęsień ziemi ani żadnych innych typu jak piszecie: „Jesienią jest
            (i wchodzi do domów) sporo pająków, ale tylko dwa gatunki (Hobo spider i
            aggressive house spider) są jadowite....”.
            Opiekę medyczną mam za darmo, szkoły też, (doctors, lojers, anything You wish).
            Kina, teatry, filharmonie, piękne parki mam w swoim mieście. I to wszystko w
            cenach, na które stać przeciętnego obywatela. W Seattle bilet do teatru na jedną
            osobę kosztował 40 dolarów + do tego jakaś kawiarnia, kawa czy herbata, więc
            jeśli idziesz z kimś to sama policz. I to jest tylko 1 (jedno) wyjście. I co,
            jak Ci się podoba? Możesz wyjść wyjść kilka razy w miesiącu tylko życzę Ci, aby
            było Cię na to stać.
            Jeśli chodzi o wybór bliskiej osoby to najlepszą komunikację (czy chcesz, czy
            nie) będziesz miała wiadomo, z kim – z Polakiem i Polką. Jeśli chodzi o wygląd
            zewnętrzny i urodę to Polki biją na głowę Amerykanki. W zdecydowanej większości
            i w porównaniu do kobiet amerykańskich Polki są OSZAŁAMIAJĄCO piękne. (I kto to
            dzisiaj mówi ??? (ten, co kiedyś narzekał.) Z tym na pewno zgodzi się każdy
            Polak. W ogóle Polacy, Słowianie to piękni ludzie!!

            P.S. Aha, kapusty kwaszonej mamy w Polsce, co niemiara i to za bezcen. Każdy
            powie jak we Lwowie - TANIO JAK BARSZCZ.
            A TAK W OGÓLE TO MAM PROŚBĘ - NIECH MI KTOŚ WYTŁUMACZY – PO CO WY TAM
            JEDZIECIE ? BO NIE ROZUMIEM.

            • triskell Re: Seattle i stan Washington 29.10.06, 22:04
              No widzisz, tylko że czasami życie tak się układa, że człowiek nie planuje
              sobie, w kim się zakocha i z kim będzie chciał spędzić życie. To nie jest jakiś
              sklep, do którego wchodzę i wybieram sobie partnera, podliczając "za" i
              "przeciw" związane z miejscem jego zamieszkania. Oczywiście, że w Polsce miałam
              polską społeczność, polskie sklepy, przyjaciół znanych od dzieciństwa, rodzinę i
              prawdę mówiąc naprawdę sympatyczne życie, którego nie planowałam zostawiać. W
              pewnym momencie ważniejsza od tego wszystkiego stała się osoba, która mieszka
              właśnie tutaj (i która z przyczyn rodzinnych jeszcze przez kilka lat nie może
              zamieszkać ze mną w Polsce). A skoro już tu jestem, to staram się cieszyć tym,
              co tu jest dobre, ciekawe, pozytywne (chociażby przepiękną przyrodą czy
              większymi możliwościami rozwoju zainteresowań) raczej niż narzekać na to, czego
              tu nie mam. Jednak osobie, która rozważa przeprowadzkę tutaj, naświetlę _obie_
              strony medalu.

              Wydaje mi się, że zarówno ja, jak i założycielka wątku na pytanie "Czego w życiu
              szukasz?" odpowiedziałyśmy już sobie dawno i nie jest nam potrzebna Twoja pomoc
              w znalezieniu tej odpowiedzi. Tylko że oprócz tej jednej rzeczy, której się
              szuka, są jeszcze inne okoliczności (chociażby te polskie sklepy czy komunikacja
              i inne aspekty codziennego życia) i nie rozumiem, dlaczego rozmowę o nich i
              wymianę doświadczeń na ich temat traktujesz tak negatywnie, krzycząc capsami,
              jakbyśmy były małymi dziećmi, które nie wiedzą, po co się tu znalazły.

              Cieszę się, że jesteś w miejscu, które Ci najbardziej odpowiada. Ja na chwilę
              obecną również. :-)
              • gosiakomorek Re: Seattle i stan Washington 30.10.06, 06:01
                hej Triskell!!! dzieki wielkie za wyczerpujaca odpowiedz, bardzo mi sie
                przydala i tak jak sama napisalas: nie jestesmy malymi dziecmi ktore ktos musi
                karac albo mowic co dobre a co beee. To ze mieszkam w Stanach to tylko i
                wylacznie moj wybor i moja sprawa, kazdy wybiera miejsce gdzie mu dobrze:)
                dlatego kazdy czlowiek ma wolna wole do podejmowania decyzji:) to do
                przedmowcy.. a co do Seattle i waszyngton, jak tam wyglada sprawa z plazami,
                czy mozna sie kapac? bo nie wiem czy plaza to czesc np parku narodowego... w
                sumie odpowiedzialas mi na duzo pytan a poza tym kazdy ma tez inne spojrzenie
                na rozne rzeczy wiec wyrabia sobie sam zdanie na rozne tematy. My tutaj mamy
                bardzo dobry dostep do polskich sklepow i szczerze to nie wyobrazam sobie
                innego jedzenia... i polska prase czytam i pierogi zajadam.. z tym podejrzewam
                moglby byc problem. Ale tak jak napisalam sprawa przeniesienia kjest otwarta,
                jestesmy szalonymi ludzmi i Seattle moze sie zmienic np na Salt Lake City..
                Triskell jezeli masz jakies fajne linki ze stronami o Waszyngton albo fajnymi
                zdjeciami, byloby super! dzieki pozdrawiam Goska
            • Gość: 098p97dyi Re: Seattle i stan Washington IP: *.dsl.irvnca.pacbell.net 30.10.06, 00:13
              Jeden woli czekolade, a drugi jak mu nogi smierdza!
              • Gość: gość Re: Seattle i stan Washington IP: *.csk.pl 31.10.06, 11:11
                twoja wypowiedź jest nie zrozumiała.
    • Gość: atos Re: Seattle i stan Washington IP: *.csk.pl 31.10.06, 11:31
      Bez obrazy. Oczywiście nie mam do nikogo żadnej pretensji o to, że chce gdzieś
      mieszkać. Nic z tych rzeczy. Nie jestem też waszym wrogiem. Ktoś tam pytał o
      Seattle to mu /jej napisałem według mojej najlepszej wiedzy. I tyle. Bo mam w
      tej sprawie a lot of experience i sporo (JAK SAMA ZAUWAŻYŁAŚ (PISAŁEM DUŻYMI
      LITERAMI) emocji. Nie są one jednak skierowane na was tzn. na ludzi, więc nie ma
      się, za co obrażać. O Seattle piszę prawdę. Myślałem, że ktoś chce przeczytać o
      zaletach jak i o minusach Seattle. Piszę „Bez owijania w bawełnę”. Chyba, że
      ktoś się pyta i chce usłyszeć, że wszystko jest najs & fajn.
      Przy okazji poprosiłem o pomoc w zrozumieniu motywacji, jakimi kierują się
      ludzie zadający sobie dużo trudu i poświęcenia, aby wyjechać do Ameryki Pn.
      Jeśli ktoś decyduje się na wyjazd ze swojego kraju po roku 2000 i jednocześnie
      stwierdza: „My tutaj mamy bardzo dobry dostęp do polskich sklepów i szczerze to
      nie wyobrażam sobie innego jedzenia... i polska prasę czytam i pierogi zajadam”
      to ja nie rozumiem. PRZEPRASZAM (że nie rozumiem).
      Ktoś na tym forum zapytał o warunki w Seattle, bo myśli o przeniesieniu się w
      tamte strony. Na to ja odpowiedziałem (i uważam, że słusznie) bardzo dobrym
      pytaniem. "Czego w życiu szukasz?" Jeśli Ty i osoba z Chicago już znają na nie
      odpowiedź to cześć Wam i chała za to. To dużo.
      Widziałem ludzi, którzy pomimo swojego wieku nie byli pewni, czego szukają. A
      jeśli jak stwierdzasz „twoja pomoc w znalezieniu tej odpowiedzi jest wam nie
      potrzebna” to też wcale mnie nie zmartwi. Nie musicie tego czytać. Możecie też
      korespondować prywatnie.


      Do gosiakomorek: jest wybrzeże z Puget Sound (zatoka oceaniczna). Plaża (nie
      jest częścią parku narodowego) jest kamienista, woda zimna i od razu głębina.
      Raczej nikt się tam nie kąpie. Co najwyżej wchodzą do wody po kostki. Któregoś
      lata znajomi amerykanie z Federal Way (troszkę na południe od Seattle) zaprosili
      mnie „na plażę”. Podjechaliśmy samochodem w stronę wybrzeża i.... jak to
      zobaczyłem to się podłamałem. Ta „plaża” to była czarno - gliniasta ziemia o
      mało przyjemnym gnilnym zapachu butwiejących części roślin. No, ale co się komu
      podoba. A bit (czyt. ciut) lepsza plaża, (ale też żadna rewelacja) będzie w
      północnej części Seattle.
      A tak w ogóle to, jeśli jak piszesz, że masz „bardzo dobry dostęp do polskich
      sklepów i szczerze to nie wyobrażam sobie innego jedzenia... i polska prasę
      czytam i pierogi zajadam”. Jeśli zależy Ci na polskiej społeczności i reszcie
      która jest z tym związana to.... właśnie jesteś w najlepszym (po Polsce) miejscu
      czyt. Chicago.

      P.S. piszę DUŻYMI LITERAMI bo tak lubię, bo mam taki kaprys, bo mam wybór, bo
      jestem w Polsce, bo mi wolno, o czym w Ameryce możesz tylko pomarzyć (and don’t
      take it personally).


      • Gość: 86098 d6)&()*&&^ Re: Seattle i stan Washington IP: *.dsl.irvnca.pacbell.net 02.11.06, 10:49
        > P.S. piszę DUŻYMI LITERAMI bo tak lubię, bo mam taki kaprys, bo mam wybór, bo
        > jestem w Polsce, bo mi wolno, o czym w Ameryce możesz tylko pomarzyć

        To idz tera i se wytrzep konia!
        • Gość: atos Re: Seattle i stan Washington IP: *.csk.pl 02.11.06, 11:28
          TAK cI PRZYKRO ? PRZYKRO cI, żE WDEPNęłAś W Gó.. ? HA, HA, HA!
          ZOBACZ SOBIE TU: chicago2001.republika.pl/
          TYLKO SIE NIE ZAłAM, BO PO USZY SIEDZISZ WGó..E !!!
          ale jaja!
    • largo703 Re: Seattle i stan Washington 02.11.06, 07:19
      A dlaczego nie Portland ..? Piekne miasto, ladniejsze i czystsze od Seattle.
      Wspaniala komunikacja miejska, darmo w rejonie centrum. Ciekawi ludzie. Malo
      republikanow :)
      • Gość: Logan Re: Seattle i stan Washington IP: *.csk.pl 02.11.06, 11:15

        Odniosę się do twojego pytania „Dlaczego nie Portland”?
        Mieszkałem w Portland. Nie długo. Tylko kilka miesięcy.
        Kiedyś zadałem takie same pytanie znajomym Amerykanom i odpowiedź była taka:
        „strange people !!, Oregon – strange people !!”
        Mówił to pewien Amerykanin żyjący tam 60-kilka lat. Emerytowany inżynier z
        Boeinga. Mówił to bardzo zdecydowanie i dość, ostrym tonem.

        Stawiam to samo pytanie co ktoś poprzednio: czego szukasz ?
        Pięknego miasta ? Zależy w jakiej dzielnicy. Jest wiele pięknych miast. A w
        Ameryce wszystko zależy od dzielnicy na którą będzie cię stać.

        „Czystsze od Seattle”. Czyżby? Powiedz gdzie, bo byłem w obydwu i nie widziałem.
        Komunikacja darmowa w centrum – to praktycznie nie istotny w codziennym życiu
        szczegół. To zaledwie kilka ulic. I tak potrzebujesz samochód.
        „Ciekawi ludzie”. Ludzie są wszędzie tacy sami (ze swojej natury) lub prawie
        tacy sami. A gdzie indziej nie ma ciekawych ludzi ?
        „Mało republikanów”. Ja mieszkam w PL i jest super ! A republikanów nie mam w ogóle.
        • largo703 Re: Seattle i stan Washington 02.11.06, 17:35
          "A republikanów nie mam w ogóle."

          Oj nie wiem, bo kiedy tylko napisze cos pozytywnego o mieszkaniu w Polsce czy
          checi powrotu, jestem zasypany wiadomosciami, nazywany 'komuchem' i itp :) I to
          w wiekszosci posty z Polski... Co jest z tymi ludzmi ?
          • Gość: Logan Re: Seattle i stan Washington IP: *.csk.pl 03.11.06, 20:31
            Polacy patrzą na siebie i swój kraj (tak ich narodowa mentalność) przez pryzmat
            <I'm NOT ok, they are ok>
            Amerykanie (oni Europy nie znają) odwrotnie <we are OK,they are NOT ok>.
            I tu jest pies pogrzebany.
            W PL da się całkiem dobrze i komfortowo żyć. Przede wszystkim żyje się tu na
            luzie , czego w Ameryce nie ma.
            A tak w ogóle, to w jakim mieście teraz jesteś ?
            • largo703 Re: Seattle i stan Washington 04.11.06, 01:36
              Miszkam w Portland. Mieszkam tez w Polsce, czasami ale raczej malo, tak 25%. Mam
              niezle porownanie i co ciekawe, gdy przylatuje do USA z Polski, juz po 2 dniach
              chce wracac do kraju. Gdy jestem w Polsce, z poczatku trudno mi sie przyzwyczaic
              ale pozniej nie chce sie leciec do USA. Jestem niestety zmuszony praca.
              • Gość: M. northwest IP: *.hsd1.or.comcast.net 04.11.06, 19:00
                Largo,
                Piekne zdjecia!:))
                Gratuluje - jakiego sprzetu uzywasz?
                • largo703 Re: northwest 04.11.06, 22:06
                  Dziekuje, wiekszosc robiona lustrzanka cyfrowa ale to mozna zrobic kazdym
                  aparatem, trzeba tylko trafic na odpowiednia pore i miejsce :)

                  > Largo,
                  > Piekne zdjecia!:))
                  > Gratuluje - jakiego sprzetu uzywasz?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka