Dodaj do ulubionych

wylot do Polski

05.09.07, 02:32
Czesc,
Bede leciec w listopadzie do Polski Lotem z 5 miesiecznym synkiem.Czy macie
jakies rady. Szczerze mowiac nie wiem jak sobie poradze.Musze chyba kupic
wozek, ktory sie latwo zklada i ktory moge oddac stewardesie. Mam terz duzy,
nie nadajacy sie do podrozy. Co radzicie? Czy ktoras z was leciala z
fotelikiem do samochodu. Podobno mozna, tylko jezeli nie mam dodatkowego
miejsca dla malego to chyba nie ma sensu?
Za kazda sugestie bede wdzieczna. Pozdrawiam, Monika.
Obserwuj wątek
    • jolkapolka1 Re: wylot do Polski 05.09.07, 02:50
      Wszystko bedzie dobrze, ja latam sama z 2 i 5 latkiem i wczesniej
      tez jak byli mlodsi, choc zawsze duzo schudlam podczas podrozy:-)
      Fotelik do samochodu mozesz zabrac i zdac razem z bagazami. Wozek
      nawet duzy moze byc, przy wejsciu do samolotu go zostawiasz i oni
      chowaja do jakiegos pomiszczenia, ja bralam czasami wielki
      dwuosobowy. Jak bedziesz juz przy check-in to popros o miejsce w
      przednim rzedzie, zebys miala wiecej miejsca na nogi. Mi raz dano
      taki koszyk, tam sobie pozlozylam i moj syn przespal sporo godzin.
      Powiem Ci ze z takim malenstwem czasem latwiej niz ze starszymi,
      ktorych musisz zabawiac i zabierac przerozne atrakcje. No i pamietaj
      zeby ssal przy ladowaniu i starcie, aby nie bylo zapalenia ucha.
      • natkos1 Re: wylot do Polski 05.09.07, 18:28
        Ja wlasnie wrocilam niedawno i mj Maksiu mial 6 miesiecy gdy lecielismy i nie
        chce straszyc ale spodziewalam sie,ze bedzie lepiej.Aczkolwiek to roznie bywa,
        dziewczyny ktore sie tu wypowiadaly wczesniej zazwyczaj byly powiedzmy zadwolone
        ale moim zdaniem to pomimo wsyztsko jest ciezko tak podrozowac.

        Ja niestety musialam zaliczyc 2 pzresiadki, bo nie mieszkam ani w chicago ani w
        new york wiec dodtakowy stres. Samoloty amerykanskie i obsluga sa -nie tylko
        wedlug mnie- najgorsze chyba na swiecie (AA, Delta). Kiedys w europie lecialam
        na wakacje pamietam wegierskim Malevem, nikt nie wiedzial co to to jest ten
        Malev a byl o niebo lepszy niz Delta.

        W pierwszym malenkim samolocie skasowali mi dotychczasowe miejsce w fajnym,
        pojedynczym rzedzie,bo jak sie okazlao nie mozna siedziec z noworodkiem,
        poniewaz nie ma dodtakowej maski gazowej. Dali mi miejsce przed sciana gdzie juz
        siedzialy 2 starsze panie,ktorych jakos nie mialam serca prosic o zamiane(nie
        wiem po co mi dali te miejsca skoro juz wczesniej je dali komus innemu?) w koncu
        po zamieszaniu dostalam jakies miejsce i obok bylo wolne gratis dla maksia.Przy
        opuszczaniu samolotu Panna pracownica linii rzucila mi wozek, prosilam ja o
        pomoc przy rozlozeniu ale nie mogla sobie poradzic i powiedziala,ze mam sobie
        sama go rozlozyc, bo ona tego nie musi robic! Chcialam wziac jej dane by poslac
        skarge, bo mi sie doslownie juz plakac chcialo z nerwow a ona udwala,ze mnie nie
        slyszy. W koncu jednak dostala taki formularz skargi z jej danymi i wlasnie mi
        sie przyponialo,ze go nie uzylam.Chyba sie pofatyguje i do niego jeszcze
        wroce.Zazwyczaj pewnie tak jest,ze po locie sie zapomina i odpuszcza al jak
        sobie przypomne jej wredna twarz to jakos nie moge odpuscic.
        W ogole to przy pierwszej odprawie ja z Maksisem na rekach a oni do mnie,ze mam
        zlozyc i wlozyc wozek na tasme , wiec sie zaczelma smiac hahaha powiedzialam,ze
        mam tylko 2 rece i bede wdzieczna za pomoc. Tragedia...

        W samolocie do Monachium siedzialam owszem przy scianie ale pasazerowie na
        tradycyjnych miejscach mieli lepiej ode mnie, czytaj: wiecej miejsca.
        Rezerwowalam tradycyjny bassinet, niestety powiedziano mi,ze czegos tam nie maja
        i nie moga go zamontowac i przyniesli mi wlasnie taka niby - torbe, prawie sie
        rozplakalm jak to ozbaczylam! Torbe mialam pod nogami a nogi ...na scianie, bo
        juz nie bylo miejsca by je miec na ziemi. Moj sasiad, chlopak chyab z Serbii,
        siedzial pol drogi na podlodze bym ja mogla sobie wygodnie nogi polozyc! Pytalam
        o bulk seats, poinformowano mnie,ze niestety sa full a pozniej sie jednak
        znalazlo miesjce dla tego chlopaka,bo zakazano mu siedzienia na podlodze.A
        najgorsze jest to w tych amerykanskich samolotach (nie wiem czy wszytskich) ze
        podporka pod lokiec ktora oddziela siedzenia sie nie podnosi,czyli w zasazdie
        jak poznije ludzie sie przesiadali bymi dac dodtakowe miejsce to malo bylo to
        pomocne. W smaolotach Lotu i Lufthansy mozna to bylo podniesci maksiu spal lezac
        na siedzeniach:)
        Generlanie o niebo lepiej bylo juz z Monochium do Poznania i pozniej droga
        powrotna -lecialam Lufthansa do usa.
        Maksiu troche nie dostosowal sie :) bo lecielismy w nocy,mialam nadzieje,ze
        bedzie pac jak zazwyczaj czyli przespi cala noc,czyli ten lot przez ocean,
        niestety spal tlyko 4 godz i pozniej przysypial w wozku na lotnisku w drodze do
        poznania cale 2 godz spal , ja natmoast nie spalam przez 26 godzin.
        Na szczescie nie bylo zadnych niemilych pasazerow wokol mnie a co do fotelika to
        ja bym nie brala bo nie wiem w zasadzie po co? w samolocie nie ma miejsca na
        fotelik, bedzie ci ciezko sie przemieszczac, jest ciasno, jesli masz przesiadke
        przynajmniej jedna konecznie wez wozek do wedrowek po lotnisku, ja chcialam
        wziac front carrier ale zrezygnowalam i wozek to byla najlepsza opcja,bo tez
        sobie ie wyobrazam takiego ciaglego noszenia.Poza tym nie zauwazylam changing
        tables w ubikacjach (naet w usa) wiec gdybym ja chciala isc do toalety to ni
        wiem co byl z malcem zrobila, polozyla na podlodze? Wszedzie changing tables
        byly na zewnatrz np. przy umywalkach.
        • natkos1 Re: wylot do Polski 05.09.07, 18:31
          tak jakos nieskladnie mi wyszlo , maksiu mi placze nad glowa;)
          • magdziol18 Re: wylot do Polski 05.09.07, 19:41
            Natkos, masz szczescie, ze maly spal az 4 godziny, bo moja cos okolo
            poltorej!!! Zobaczysz jak bedzie ciekawie jak polecisz za rok, jak
            maly bedzie chodzil....
            tak na marginesie to ten temat tez byl juz wielokrotnie tu
            omawiany...
            To powiedz mi Ty w ogole nie korzystalas z toalety podczas tak
            dlugiego lotu??? Ja poprosilam stewardese i ona posiedziala z mala.
            A to lozeczka nie podwiesili bo lecialas mniejszym samolotem, tylko
            te wieksze maja taka opcje...
            Ja zawsze zabieram duzo kocykow i rozkladam je na siedzeniach,
            wszystko wycieram wipes zanim tam usiadziemy...
            bedzie dobrze nie denerwuj sie!
            • bea_mama Re: wylot do Polski 06.09.07, 00:00
              Natkos, ale mialas lot. Wspolczuje...
              Ja lecialam z 6 miesieczna Zuza do Polski i wracalam z 8-miesieczna.
              Do Polski lecialam sama. Nie mialam wozka, a tylko nosidlo. Przy
              bramce, kazali mi nosidlo zdjac, bo musza przeswietlic. No to ja
              mowie gosciowi zeby mi dziecko potrzymal, a on mowi ze przepisy nie
              pozwalaja, bo ktos-tam dziecko upuscic...
              Tez lecialam z przesiadkami, bo z Denver. Z Denver do Chicago Zuzke
              mialam caly czas na kolanach, na szczescie lot nie byl byt dlugi:)
              ale... Zuza tuz przed ladowaniem zaczela kupe robic, no i sie tak
              usmarowala... ze zaczelo smierdziec na maxa, wiec popedzilam do
              toalety. Samolot zniza sie do ladowania, stewardessa puka w drzwi
              zebym juz wyszla, a ja przebieram ją od stop do glow, bo cala brudna
              w g... Rany! to bylo przezycie:))
              No ale potem lot do Polski to marzenie. Siedzialam w pierwzsym
              rzedzie, dali mi to lozeczko doczepiane do sciany, nie spala moze z
              3 godziny na poczatku lotu, a potem jak usnela to nie moglam jej
              dobudzic w Warszawie, a kazali budzic na ladowanie, bo lozeczka
              wtedy odczepiali:(
              Za to powrot byl koszmarny, bo zabkowala i darla sie non-stop 3
              godziny. Wspolpasazerowie mieli nas serdecznie dosyc....
              Z 1,5-roczniakiem, a potem z 2,5-latkiem tez nie bylo zle:) ona
              chyba to lubi:))
              To sie rozpisalam...:)
              • jan_ka77 Re: wylot do Polski 07.09.07, 15:39
                pierwszy raz moj synek mial 10 miesiecy. tragedia. wychodzily mu
                zeby. i jeszcze na dodatek byl przeziebiony. Cala droge wymiotowal.
                nie starczylo nam ubranek na zmiane. w drodze powrotnej juz bylo ok.
                Lecielismy KLM. obsluga super, stewardessy strasznie pomocne. drugi
                raz mial rok i 10 miesiecy. obylo sie bez wymiotowania, ale za to
                ciezko go bylo utrzymac w siedzeniu. ciagle chcial chodzic dookola
                samolotu, wszystko dotykac, w ogole nie spal. lecielismy Lufthansa -
                stewardessy i obsluga okropne. w drodze powrotnej za to musialam go
                obudzic po wyladowaniu, przespal cala podroz.
                • natkos1 Re: wylot do Polski 07.09.07, 23:26
                  nie, no siusialam troche....hahaha
                  na lotniskach musialam najiperw przewijac maksia a pozniej kilometrami w
                  posziukiwaniu specjalnej wiekszej toalety dla niepelnosprawnych zeby wejsc z
                  wozkiem , one nie sa lokowane razem z tradycyjnymi, zazwyczaj gdzies w dziwnych
                  miejscach, takich ,,crying room'' nie mieli.Najgorzej w Niemczech co spytalam
                  jakiejs obslugi lotniskowej (tylko mezczyzn napotykalam), 2 slowa po angielsku
                  mowiacej, a oni mnie usilnie kierowali do zwyklych toalet! a ja pytam: a gdzie
                  wozek wciagne ze soba do tej toalety? ja chce do toalety nie on! a oni: no tak,
                  tam tam...
                  puste meskie glowy wrrrr:)
                  • olensia Re: wylot do Polski 08.09.07, 20:55
                    Ja lecialam Lufthansa w poniedzialek z Charlotte z przesiadka w Monachium do
                    Warszawy. Moje dziecko okropny lobuz :) w domu szaleje, wszytsko dotyka, skacze,
                    a w samolocie cala droge siedzala na siedzonku ktore bylo obok nas puste.
                    Klaskala i smiala sie z pasazerami ktorzy siedzieli za nami, wiec wszyscy mieli
                    z niej ubaw. Ma prawie 16 miesiecy i dostala lozeczko dopinane do sciany, mimo
                    ze mowili mi jak kupowalam bilet ze to jest dla niemowlakow. W samolocie
                    powiedzieli mi ze spia w tym dzieci do 14 kg. Niestety spala tylko 3h ale to i
                    tak dobrze. Obsluga straszna nawet mi lache zrobili ze prosze o picie dla
                    dziecka do jej kubka nikapka. Z Monachium lecialam lotem i tam dopiero poczulam
                    ze obsluga jest naprawde bardzo mila... Wozek mozesz zabrac jaki chcesz, ale
                    lepiej mniejszy bo musisz go przeswietlic i jest o wiele lzej.
    • monikan1 Re: wylot do Polski 10.09.07, 03:37
      Aaa,powiem szczerze,ze wystraszylyscie mnie. Wiele razy podrozowalam
      z placzacymi maluchami na pokladzie i zawsze mi bylo ich zal jak
      rownien ich mam. Moge teraz byc jedna z nich. Aj... Bede leciec
      Lotem z NY, wiec nie mam wiele przesiadek, tylko jedna w W-wie.
      Czytajac wasze rady, wezme wozek jako podreczny bagaz, bo faktycznie
      latwiej nawet isc do ubikacji nie mowiac o noszeniu malucha po 9
      godz. lotu. Moj maly jest ruchliwy i jak nie bedzie spal, to pewnie
      bede musiala go nosic, wiec moze jeszcze na doczepke wezme sling.
      Czy w lotoskich samolotach sa stoly do przebierania dzieci, bo nie
      zauwazylam ich wczesniej.
      Dziekuje za wszystkie odpowiedzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka