Dodaj do ulubionych

Jestem :):)

08.09.04, 11:24
Jestem niby od poniedziałkusmilesmile- ale jakoby mnie jeszcze nie bylo- tyle
ganiania poza domkiem- a w domku tak padnięta....
ale po kolei....
Dziewczyny- DZIĘKUJĘ!!!!!!! Za troskę....za wsparcie...za ciepłe myśli....Za
odwiedzinki Marzek...za rozmowe z Peri....jejku....cialko pokrywa sie gęsią
skórką na samą myśl- jakie jestescie cudowne....
Wyszłam z hospitala z antybiotykami...i reżimem dbania- oszczędzania...ze
skierowaniami do labolatorium....wróciłam na fenoterol- ale jeszcze organizm
nie zaskoczył- i chyba nie zauważa- że jest wspomagany- brzuszek jest teraz
cały czas twardy- ( za twardy- jak wyrokował gin)..i co jakis czas spina się
w mniejszą piłkę- ale nie zbyt boleśnie...
Szpital...hmmmmm- warunki europejskie- klimatyzacja, telefon, łazienka,
smaczne posiłki podane w estetycznych pojemnikach
termosowych....estetycznie....i przemily personel.....tylko....jak ktoś zdaje
sie na lekarzy- to w ferrorze swoich zajęć oni troche przemykają jak duszki-
z usmiechem- mio...milo...a ja miałam tę świadomosć- że pomoc , którą mi
oferowano- jest nieskuteczna....ale po interwencji- trzeba rozmawiac,
rozmawiac...rozmawiać- zmieniono terapię....
W tym szpitalu zaciekawiło mnie....UWAGA- rodzacych nie było wcale
mało...przybywało dzieci- a wcale nie było słychać kiedy te porody się
spelniają....żadnych jęków...żadnych podniesionych głosów personelu...żadnego
krzyku....sale przedporodowe ...sale porodowe- pełne- ale bez dźwiękusmile....To
dobrze świadczy o opiece nad rodzącymi.....rodza sobie cicho...i
uśmiechniętesmile
Mój Artuś ma 857 g.....cieszyłam sie- że duży....a tu dziewczyna z sali- z
identycznym czasem ciaży- przelicytowała mnie na 1300........no...miała
robione te usg w 3 dni później...och........no tak...musimy rosnąc- ja w
brzuszek- Artus w ciałko.... wód mam niby zbyt mało...tłumaczyłam- że to
rodzinne- i wpisano- na pograniczu- ale napakowano mnie kroplówkami
nawadniajacymi.....piję przecież dużo- na nereczkismile...więc Artusiowi powinno
to wystarczyć....
W poniedziałek rzuciłam sie do sklepu- by cokolwiek dokupić maluszkowi- boje
sie- że jak znowu mnie zamkną na leczeniu zamkniętym- to musze widziec i
wiedziec- jaki stan ubranek i akcesoriów jest...poniedziałek...wtorek...to
zakupy....wczoraj Arti kupił nawet wózek....
Zakupy robione b. chaotycznie- misz-masz....
No i.....Arti jest chory- wirusowe cos tam...Marzek!!!! Czy aby na Ciebie to
nie przeszło?......i mnie sie z noska leje- nieżytowy ból głowy...gorące
gardło....ech.......jem cytryny i miód....
i myślę..że to CUD...że Was tu mam- jutro zostanę sama w domku- tzn z
WAMI.....i będę sie nacieszać powrotem....
To nie słodzenie....bez Was byłoby TRUDNIEJ....i to w skali trudnosci
nazywałoby sie to- trudno- nie-do-zniesienia..
Pozdrawiam.......
Kochane jestescie!
Obserwuj wątek
    • marzek2 Re: Jestem :):) 08.09.04, 11:30
      No to dobrze, że Cię w końcu wypuścili. Wiadomo, w domku jednak najlepiej smile) Ja
      trzymam się zdrowo, więc chyba się niczym nie zaraziłam, wiesz, ja "twarda
      sztuka" jestem smile) Idę jutro do ginki i niestety chyba dołączę do klubu
      "Fenoterol itp" bo na mój gust to moje twardnienia brzuszka (choć raczej
      nieprzyjemne, niż bolesne) są jednak zbyt częste... Choć ciekawe, przypomniałam
      sobie, że z dziewczynami też dość wczęśnie miałam skurcze B-H ale na
      wielkokrotnych ktg robionych przed cesarkami ani razu nie wyszły mi skurcze
      macicy, było tam cicho jak makiem zasiał smile) Zobaczymy tym razem, może ginka
      wyśle mnie po prostu na ktg i sytuacja się wyjaśni.
      • bei Marzek:) 08.09.04, 11:37
        z ktg...to często jest tak- że jak w domu cały dzionek bedziesz miała skurcze-
        to przy badaniu- idą też do domusmile...czekaja sobie tylko tam- by nas
        dopadac....i nie zawsze chca- by dać się zdiagnozowac....życzę TRAFNEJ
        diagnozy.......bo od tych innych to mnie trafiasmilew centrum nerwowości Bei


        smilesmile
    • bei Re: Jestem :):) 08.09.04, 11:34
      to jeszcze moje gadulstwo.....poszłam do szpitala z infekcją- ale tam wszyscy
      bardziej przejmowali się skurczami i łożyskiem przodującym.....moze teraz sama
      spojrzę na siebie jak na łożysko zagrożonesmile
      wyszłam z wynikiem- który nadal jest brzydki....ciekawe- czy w końcu znajdzie
      sie ładny antybiotyk na tę bakteryjkęsmile

      Mój Artuś.....albo zmienił sobie położenie- albo tylko macica powędrowała tak
      wysoko- uciska mnie w lewe żebra i cos pod nimi...ale to już drobnostkasmile
      • agnesm1 Re: Jestem :):) 08.09.04, 13:47
        Fajnie, że wróciłas, ale szkoda, ze nie udało Ci sie uporać z bakteriami...
        a jesli chodzi o zakupy dla dzidziulka - to mnie chyba nikt nie przebije - ale
        lepiej nie bede mowic co juz mam zeby nie zapeszyc... ale wierze coraz
        bardziej, ze tym razem bedzie wszystko w najlepszym porzadku... choc moze
        przyjdzie mi jeszcze lezec z powodu mojego brzucha "wariata", ktory kurczy sie
        wtedy kiedy mu przyjdzie ochota...
        Pozdrawiam cieplutko
        Agnesm i 18tyg. Bokserek Mamusi wink
    • alice1 Witamy:)))) 08.09.04, 14:26

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka