polpotworek 10.04.07, 16:12 Szukam kobiet które znajdują sie w podobnej sytuacji jak ja, zn stracily jedno z bliźniat w ciazy bliźniaczej. Chcialabym wiedziec jak sobie radzicie w trudnych chwilach. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dms76 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 10.04.07, 17:30 Witam, bardzo współczuję Odwiedź forum www.dlaczego.org.pl - tam są dziewczyny po stracie dzieci, kilka straciło jedno z bliźniąt. Ja znalazłam tam mnóstwo wsparcia po śmierci mojej córeczki, dms Odpowiedz Link
lalka_go Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 26.04.07, 19:00 witam. ja niestety straciłam jedną córcię. zasnęła w brzuszku w 22 tyg. ciążę donosiłam do 31 tyg. odeszły mi wody i urodziłam przez cc. Wiktoria jutro kończy 11 miesięcy , waży ponad 11 kg i jest moim największym skarbem. a Angelika czuwa z góry . jak sobie radziłam w trudnych chwilach? nie radziłam sobie. a te chwile nadal sie zdarzają. i tez sobie z nimi nie radzę. poprostu czekam na kolejny dzień. zawsze mam nadzieje że będzie lepszy. jesli chcesz pogadać to mogę Ci podac gg. daj znać jesli będziesz chciała numer. pozdrawiam. Odpowiedz Link
lewana77 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 26.04.07, 21:16 Lalka_go spr prosze maila gazetowego. Chcialam pogadac,mozesz podeslac gg? Na lewana77@gazeta.pl Dzieki Odpowiedz Link
lalka_go Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 27.04.07, 08:46 lewana podałam Ci gg na meila. odezwij się to pogadamy. trzymaj się. pozdrawiam Odpowiedz Link
nati1011 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 27.04.07, 12:56 Bardzo ci współczuję, sporo takich mam jest na forum "strata dziecka, chore dziecko" i były też na wcześniakach. Odpowiedz Link
polpotworek Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 03.05.07, 16:27 Dziekuje Wam dziewczyny. Bardzo mi przykro lalko z powodu Twojej straty. Ja dowiedzialam sie ze malenstwo nie zyje w 9tc a i tak bardzo to przezywalam gdyz czekalam na ciąze ponad 4 lata a wiadomoasc o bliźnietach byla dla mnie blogoslawienstwem. Od tego minal juz miesiac, jakos sobie radze ale i tak nadal o tym czesto myśle i lzy same sie cisną do oczu. Ciągle myśle ze mi sie to tylko śni, ze ono zyje...chyba nigdy sie do konca z tym nie pogodze. Pozostal tez strach o drugie i mimo ze narazie wszystko jest dobrze to drże o nie kazdego dnia. Odpowiedz Link
bzet Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 05.05.07, 14:31 Wiaj, ja straciłam jednego z chłopców w 14 tc, a drugi synek ma teraz 10 miesiecy i moja rada jest taka: szukaj dobrego ginekologa, a lepiej dwóch. Taka ciąża wbrew pozorom wymaga dobrego specjalisty: mój ginekolog (sława, najpelszy w mieście) przekonywał mnie, że nic nie zagraża dziecku i mnie. A jak okazało się gdy trafiłam w 33 tc do kliniki to tak nie jest cąłkiem prawda (moze ale nie musi). Przy przyjęciu na oddział zastanowiło mnie stwierdzenie jednej z lekarek: niech się Pani nie martwi bedzie dobrze, już były takie przypadki i dobrze się skończyło. Ja zaczęłam wtedy dopier mysleć!!!! Niesty obumarcie jednego z płodów może działać (przypominam: choć nie musi!!!) na organizm i matki i drugiego dziecka, a od jego usytuowania zalezy jak ono się rozwija i jak pracuje łożysko, którego część obumiera wraz z nim!!! U mnie skończyło się cc w 33 tc z rozpoznaniem: hipotrofia płodu, moje nadciśnienie i patologiczne przepływy. Syn urodził się 940 g z zatruciem organizmu przez zmarłego brata!!! Nie straszę, ale proszę: zrób usg połówkowe, przepływy i często odwiedzaj swego lekarza. Powodzenia Beata Odpowiedz Link
lalka_go Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 05.05.07, 17:09 Mi lekarze mówili że musimy sprawdzać jak się miewa Wiktoria po śmierci siostrzyczki. czy nie powiększa jej się serduszko czy nie ma problemów z krążeniem. nic nie mówili o zagrożeniu dla mnie. ale po porodzie dłużej trzymali mnie w szpitalu bo kilka razy sprawdzali czy nie mam zakażenia. na szczęście ciąża była dwuowodniowa, dwukosmówkowa co dawało nam nadzieję dla Wiktorii. kontrol Wiki mielismy co 2 tyg. w matce polce w Łodzi. a Wy jaką macie/miałyście ciążę? Odpowiedz Link
polpotworek Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 09.05.07, 13:32 U mnie ciąza byla dwukosmówkowa, dzieci zupelnie niezaleznie sie umiejscowily. Jedno obumarlo w 6/7 tyg o czym dowiedzialam sie dopiero w 9tyg. Odpowiedz Link
mimi0080 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 12.05.07, 20:25 ja straciłam Antka kilka godzin po urodzeniu a Jas jest z nami waży 5 kg i jest kochany.Serce mi pęka kiedy pomyślę że mogłam mieć ich dwoje takich samych. Jak chcesz pogadać napisz mimi0080@gazeta.pl Odpowiedz Link
lewana77 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 12.05.07, 21:09 Czesc dziewczynki! Postanowilam napisac na tym watku, choc jeszcze nie stracilam dziecka, ale to chyab bedzie nieuniknione... Z Polpotworkiem i Lalka juz sie znamy, szkoda, ze w takich smutnych okolicznosciach przyszlo nam sie "zgadac". Bardzo to smutne. U mnei sytuacja wyglada tak, ze jestem w ciazy blizniaczej,po in vitro. Teraz jest 16tc, niestety na kolejnym juz usg wyszla wada u jednego dziecka (bardzo powazna, letalna). Drugie jest zdrowe i oby tak zostalo. Czekam teraz na amniopunkcje, chce wiedziec WSZYSTKO do konca ... To tortura wiem... Nie wiem co bedzie dalej, nie mam jeszcze lekarza wybranego, bo ta sytacja wszystko zmienila (poki co usg robie u Roszkowskiego). Nie wiem czy dziecko przezyje, czy umrze w brzuchu? Czy bedzie dlugo zyc po porodzie? Ja my bedziemy wtedy funkcjonowac? Czy drugiemu dziecku nic nie zagrozi? (bardzo sie tego boimy) To jakas schizofrenia, czuje sie jakby to dzialo sie obok, ale nawet jestem dziwnie spokojna... Czekam i czekam i jeszcze tyle dni do konca... Ania Odpowiedz Link
lewana77 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 12.05.07, 22:39 na temat, bardzo madry archiwalny watek forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=21872099 Odpowiedz Link
buzula Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 31.05.07, 16:32 lewana77 napisała: > Czesc dziewczynki! > Postanowilam napisac na tym watku, choc jeszcze nie stracilam dziecka, ale to > chyab bedzie nieuniknione... Z Polpotworkiem i Lalka juz sie znamy, szkoda, ze > w > takich smutnych okolicznosciach przyszlo nam sie "zgadac". Bardzo to smutne. > U mnei sytuacja wyglada tak, ze jestem w ciazy blizniaczej,po in vitro. Teraz > jest 16tc, niestety na kolejnym juz usg wyszla wada u jednego dziecka (bardzo > powazna, letalna). Drugie jest zdrowe i oby tak zostalo. Czekam teraz na > amniopunkcje, chce wiedziec WSZYSTKO do konca ... To tortura wiem... > Nie wiem co bedzie dalej, nie mam jeszcze lekarza wybranego, bo ta sytacja > wszystko zmienila (poki co usg robie u Roszkowskiego). Nie wiem czy dziecko > przezyje, czy umrze w brzuchu? Czy bedzie dlugo zyc po porodzie? Ja my bedziemy > wtedy funkcjonowac? Czy drugiemu dziecku nic nie zagrozi? (bardzo sie tego > boimy) To jakas schizofrenia, czuje sie jakby to dzialo sie obok, ale nawet > jestem dziwnie spokojna... Czekam i czekam i jeszcze tyle dni do konca... > > Ania Witajcie dziewczyny! nie jestem sama, jak Ania wiem, że jedna z dziewczynek jest chora nt 5,8 cm, powiększone nerki, obrzęk ogólny ustąpił na rzecz wykrytego przed godziną obrzęku trzewii ... cytuję lekarza, któremu bardzo ufam i który sam wysłał mnie na konsultacje do kolegów z bielańskiego szpitala: 'źle natura wybrała, że ten dzidziuś jeszcze żyje'. Dziś zaczęliśmy 20 tydzień. jutro a najpóźniej 6-go czerwca będę miała wyniki aminopunkcji. Mój dylemat to czy poddać się 'terminacji płodu' jeśli wyjdą z aminopunkcji wady ? właściwie o wadzie genetycznej nie mam co marzyć, że nie będzie bo z 3-ech lekarzy żaden nie daje nadzieji ... ryzyko Downa 1;4, ryzyko trisomi 18 i 13 wynosi 1;11. A dodam, bo sama wcześniej nie wiedziałam, terminacja płodu to usmiercenie dziecka poprzez przebicie pęcherza płodowego i podania do serca chlorku potasu. PONOĆ im ciąża starsza tym chore dziecko (jego obumarcie) zwiększa ryzyko utrzymania przy życiu drugiego dziecka (toksyny). Czy któraś z was stanęła przed takim wyborem ??? buzula Odpowiedz Link
lewana77 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 29.05.07, 18:38 Bzet a czy drugi synek jest zdrowy? Czy to, ze byl wczesniaczkiem mialo jakis wplyw na jego zdrowie? Odpowiedz Link
bzet Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 04.06.07, 01:01 Witaj, dopiero terazodpowiadam. Tymek ma teraz 11 miesiecy, jest inteligentnym sprawnym, zdrowym, bardzo wesołym maluszkiem (dopiero 6400) po przejściach. nadal chodzimy na rahabiltację i zalicamy wielu specjalistów, ale wszystko jest w najlepszym porzadku. Poradził sobie dosoknale z wylewem II stopnia, cholestazą wątrobową, zapaleniem jelit, a nawet przepuklinka pchwinowa mu się zmiejszyła. Nie churuje, dopiero teraz w te uapły dostał katar, a wcześniej starsza siostra zaraziłą go ospą. I jeszcze słuch i wzork całkowicie prawidłowe. Tak że jego historia jest optymistycza!!! Odpowiedz Link
bzet do lewanna77 04.06.07, 01:08 Witaj, miała przerwę na forum,więc odpowedź post wyżej. Ślędzę wasze wypowiedzi i powracją do mnie wspomnienia sprzed roku... to koszmar. Słowo "terminacja" do tej prory wywołuje skurcz mego żołądka. Powodzenia, czasem bywa lepiej niż myślimy beazet Odpowiedz Link
afire Lewana77 13.05.07, 11:09 Jest mi bardzo przykro, ale może jeszcze zdarzy się cud? Nie wiem co napisać, będę trzymać kciuki... Mama Kamila 28.11.05 33tc,1720g,49cm Odpowiedz Link
zaisa Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 26.05.07, 00:55 7 tc usg biją dwa serduszka w jednej owodni. 10 tc - jeden maluszek rozwija się dobrze, po drugim widać tylko pozostałości pęcherzyka żółtkowego. Ciąża była trudna - po dwóch wcześniejszych poronieniach - po drodze wyszła jeszcze cukrzyca ciążowa, niewydolność szyjki, po 34 tc - po krwawieniu z łozyska - pobyt w szpitalu. Ostatecznie poród po odstawieniu gwałtownym leków rozkurczowych po 36 tc, zakończony cc (synek byl podwieszony na pępowinie). Pomimo 5/8 pkt i niedotlenienia okołoporodowego, synek rozwija się dobrze, asymetria komór mózgowych wywołana niedotlenieniem już się cofnęła. Teraz ma 7,5 mies. i pełza, turla się i ostro przygotowuje do raczkowania. Jak do tej pory - wszystkie wizyty u specjalistów są formalnością. Trochę kłopotów z trawieniem mamy - cierpi na tym głównie moja dieta. Nie raz zastanawiam się, jak by było, gdyby było ich dwóch. Odpowiedz Link
lewana77 BUZULA!!! 31.05.07, 21:58 BUZULA Kurcze kochan tak mi przykro, jedziemy n atym samym wozku, z tym, ze ja diagnozuje sie na Czerniakowksiej, choc w Bielanskim tez bywam (ale u Kretowicza jeszcze nie bylam, chodze do Roszkowskiego z ww szpitala). Ponoc to jedna szkola ginekologow (+Debski i Garwolinski). Ja nie zrobilam w koncu amniopunkcji, bo maly chory ma malo wod plodowych i nie bylo z czego pobrac wlasciwie... Poza tym balam sie ryzyka, ze a nuz widelec cos sie jeszcze pogorszy... Napisz dokladniej jak u Ciebie wyglada sprawa??? Czy to ciaza 2 owodniowa, 2 kosmowkowa? Jesli tak, to jest male ryzyko, aby chory po smierci jakos specjalnie przeszkodzil drugiemu zdrowemu (czy drugi plod prawidlowo sie rozwija?? u mnie tak) Gorzej jesli to jednojajowa ciaza, lub ze 2 jajowa ze wspolnym lozyskiem. Ja duzo o tym czytam (oblozylam sie naukowa literatura) nie jest powiedziane na 100%, ze obumarcie w 2 trym., jest lepsze ....W 1 trym. tak (jest szansa, ze plod sie wchlonie, zmaceruje), ale w 2 to juz z tym gorzej. Ja wyszlam z zalozenia, ze im dluzej bedzie zyl tym lepiej dla mnie i dla drugiego dziecka. W sumie moze sam umrzec, moze umrzec zaraz po porodzie... Jesli umrze w powiedzmy 20 tc, to tez nie jest tak ok, bo moze sprowokowac wczesniejszy porod, moga odejsc wody,wtedy na serio zagraza zdrowemu dziecku. Jesli chcesz pogadac (obie jestesmy z Wawy) daj znac na lewana77@gazeta.pl albo moze masz gg? A co do usmiercenia za pomoca zastrzyku, to nie wiem czy wogole sie to praktykuje??? Mi Roszkowski powiedzial, ze cyt:"nie zabije tego dziecka" i nie (nie da mi namiarow) poleca mi szukac "fachowcow", ktorzy niby moga to zrobic, bo moga mi wiecej zaszkodzic zdrowotnie, niz pomoc. Jutro ide ponownie do gina. to spytam o ten zastrzyk, co on o nim sadzi. Generalnie mi poradzono czekac (18,5 tc). No i tak sobie czekamy, nie ingerujemy. Odezwij sie, i trzymajmy sie! Odpowiedz Link
lewana77 Re: BUZULA!!! 31.05.07, 22:06 Ponieważ w przypadku ciąży mnogiej nie ma dostatecznie wiarygodnego badania przesiewowego surowicy krwi ciężarnej, można ze względu na wiek matki lub w oparciu o podejrzany wynik badania USG wykonać amniopunkcję lub biopsję kosmówki. Powszechnie przyjęte postępowanie w przypadku ciąży mnogiej obejmuje dokładne badanie ultrasonograficzne, które wykonuje się między 18. a 20. tygodniem ciąży. Poradnictwo przed badaniem prenatalnym powinno uwzględniać możliwości rozpoznania ciężkich wad u jednego lub obu płodów oraz kwestie zakończenia ciąży, selektywnej terminacji płodowej lub kontynuacji ciąży bez jakichkolwiek interwencji. Przebieg ciąży po selektywnej terminacji płodowej nie zawsze jest korzystny. W badaniu obejmującym 50 kobiet poddanych temu zabiegowi między 13. a 23. tygodniem, ryzyko porodu przedwczesnego było wyższe w tych przypadkach, w których zabieg wykonano po 20. tygodniu ciąży. Autorzy konkludują, że selektywna terminacja płodowa może wcale nie zmniejszać ryzyka wcześniactwa związanego z obecnością zdeformowanego bliźniaka, a jednocześnie sam zabieg może zwiększyć ryzyko porodu przedwczesnego dla płodu, który przeżył11. Niewiele jest danych na temat kontynuacji ciąży bez selektywnej terminacji płodu, u którego wykryto wadę. W niewielkiej grupie porównano przebieg 14 ciąż bliźniaczych, w których stwierdzono wady rozwojowe u jednego płodu z grupą kontrolną, którą stanowiły kobiety z prawidłową ciążą bliźniaczą. W grupie z wadami częściej wykonywano cięcie cesarskie, zaobserwowano także większą liczbę porodów przedwczesnych niż w grupie kontrolnej12. Istnieją jednak ograniczenia dotyczące interpretacji wyników tego badania, ponieważ grupa kontrolna nie była dopasowana w czasie do grupy badanej. Konieczne jest przeprowadzenie szerszych badań dotyczących ostatecznych wyników przebiegu ciąży bliźniaczej po dokonaniu w drugim trymestrze selektywnej terminacji płodu z wadą. W przypadku wad letalnych niezbędne są dane porównawcze wyników prowadzenia dwu grup � pierwszej, w której dokonano by selektywnej terminacji płodu z drugą, w której kontynuowano by niezredukowaną ciążę. Żródło: www.libramed.com.pl/WPG/NumeryArchiwalne/21/09.html Odpowiedz Link
lewana77 Re: BUZULA!!! 31.05.07, 22:15 i jeszcze cos Selektywna terminacja płodowa określana jest skrótem MFPR – (multifetal pregnancy reduction). Skrót ten oznacza redukcję ciąży wielopłodowej. Tę możliwość bierze się pod uwagę w przypadku ciąży wielopłodowej, gdy któryś z płodów wykazuje ciężkie wady rozwojowe oraz w celu zmniejszenia ilości rozwijających się płodów ograniczając tym samym ryzyko wystąpienia ciężkich powikłań zarówno dla matki jak i dla płodów. Redukcji można dokonać do ciąży pojedynczej lub ciąży bliźniaczej. Ważną rzeczą jest, by zabieg wykonany był jak najwcześniej. Najczęściej wykonywany jest w 10 tygodniu ciąży. Do klatki piersiowej płodu podaje się chlorek potasu co wywołuje zatrzymanie akcji serca płodu oraz jego wewnątrzmaciczne obumarcie. Niestety zabieg ten może powodować wiele powikłań w dalszym przebiegu ciąży. Zwiększa się ryzyko wystąpienia poronienia czy też porodu przedwczesnego. Selektywna redukcja płodów stanowi duży problem etyczny i emocjonalny zarówno dla rodziców jak i dla lekarzy. W związku z zagrożeniami dalszego przebiegu ciąży jak również z możliwością wystąpienia psychologicznych następstw zabiegu, wykonuje się go wyłącznie na wyraźną prośbę rodziców wyrażoną na piśmie. www.forumginekologiczne.pl/trudne/ep,295 Odpowiedz Link
lewana77 Re: BUZULA!!! 31.05.07, 22:25 A to odpowiedz jednego experta-ginekologa z forum o nieplodnosci, gdzie zadalam pytanie o redukcje (zaraz po zlym wyniku NT) Cyt: Niestety może to być defekt jednego z płodów. Embrioredukcja jest w Polsce zakazana prawnie. zreszta technicznie ona w tej sytuacji ze względu na ew wyniki amnipunkcja w 16 tyg jest niewykonalna Zagrożenia dla drugiego płodu raczej nie ma niestety tutaj nalezy dlaje diagnozowac przebieg ciązy Z poważaniem JD Odpowiedz Link
ulineczka Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 31.05.07, 22:52 Po wielu latach staran i leczenia zaszłam w upragniona ciaze.(przesłam zabieg ivf) Szczescie bylo podwojne poniewaz okazalo sie ze pod serduszkiem nosze dwie male istotki. Do 21tc wszystkie badania byly super, usg genetyczne w 12 i 19tc nie wykazaly niczego zlego. W 22tc okazalo sie ze synus jeste niedotleniany i grozi mu nawet zgon wewnatrzmaciczny. Od tego momentu bylam pod stala kontrola lekarza, co kilka dni usg i brak szans na donoszenie ciązy i zdrowego synka. Corka rozwijala sie prawidlowo i lekarze walczyli o nia. Ja wierzylam, ze Kajtus bedzie zyl, wierzylam ze zacznie rosnąc, ze da rade. I tak w 31tc zaczelo zanikac jego tetno. Lekarze nie chcieli go ratowac wczesniejsza cesarka twierdzac, ze narazaja zdrowa dziewczynke na bardzo duze wczesniactwo. Moja Malgonia sama zdecydowała, przebila swoj worek owodniowy i tak 09.04.2006 na dwa miesiace przed terminem rozpoczela sie akcja porodowa zakonczona narodzinami Malgoni i Kajtusia. Zebrani ginekolodzy i neonatolodzy nie mogli uwierzyc, ze Kajtus jest w tak dobrej formie. Najpierw dostal 2 punkty w skali Apgar ale następnie juz 7. Oddychał samodzilenie, wszystkie odruchy byly prawidłowe. Razem ze swoja siostrzyczka trafili do inkubatorków. Byłam najszczesliwsza kobieta pod słoncem, która uwierzyła, ze cuda sie zdarzają. Wszystko było super az do Niedzieli Wielkanocnej kiedy to okazało sie ze Kajtus jest w bardzo zlym stanie. Przestal jesc, nie wyprózniał sie, był apatyczny i wymiotował kalem. Nerwowe szukanie miejsc na odziałach intensywnej terapii i zostaje przewieziony do Zabrza. Diagnoza brzmi: Martwicze zapalenie jelit oraz posocznica. Lekarze przeprowadzaja operacje wycinajac czesc jelitek. Walcza z posocznica, ale rokowania sa bardzo zle. Kajtus ma olbrzymia chec do zycia i po kilku transfuzjach krwi wychodzi z posocznicy. Niestety jelitka nadal nie pracują. Kolejna operacja. Kajtusiowi zostaje 15cm jelitek - jesli przezyje to bedzie to dla niego straszne zycie. 28kwietnia, kiedy widziałam jak gasnie przywiozłam mu i powiesilam na inkubatorku malego Aniołka, który zabiera go do Siebie. Mam w domu Małgosie, która jest zdrowa, bardzo pogoda dziewczynka i jestem szczesliwa, ale nie ma dnia zebym nie plakala myslac o moim Malym Wielkim Bohaterze. A najbardziej przykrym momentem nie byl pogrzeb, ale chrzest Kajtusia w szpitalnej sali w obecnosci pielegniarek, rurek, respiratorów i umierajacych dzieci... I o ironio losu w dniu kiedy zalatwialismy formalnosi pogrzebowe dowiedzielismy sie ze Malgosia wychodzi ze szpitala i w jednym dniu wybieralismy trumienke i wozek. Od tych wydarzen minał rok a strata Kajtusia boli co raz bardziej i bardziej i nie umiem sobie z tym poradzic, nie umiem... Odpowiedz Link
buzula Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 01.06.07, 10:03 Ulineczka, bardzo mi przykro, że Kajtuś Was opuścił. szczerze mówiąc bardzo się boję takiej sytuacji. Ja też mam na imię Urszula - co za zbieg okolicznośc ?? Dziś powinnam wyżebrać telefonicznie wyniki aminopunkcji, ale wczoraj obrzęk do jednej dziewczynki wrócił w trzewiach ... i moja nadzieja gaśnie. ula Odpowiedz Link
lewana77 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 01.06.07, 14:25 Ulineczko bardzo mi przykro, pisz do nas jesli Ci to pomoze. Sciskam Cie! Odpowiedz Link
lewana77 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 01.06.07, 14:28 Bylam dzis na usg,chory dzidzius ma postepujacy rozszczep, na calej dlugosci pleckow Nic z tego nie bedzie,nie ma co sie ludzic. Ale zeby nie bylo tak smutno, mamy niespodzianke na Dzien Dziecka-znamy plec drugiego dziecka! Oby tylko jak najdluzej nosic dzieciaki w brzuszku! Odpowiedz Link
ulineczka Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 01.06.07, 21:24 Wiem co czujesz i serce mi pęka jak słysze ze ktos moze stracic jedno z dzieciatek. Ja mimo bardzo złych diagnoz walczyłam do końca lwica o Kajtusia, niestety nie udało sie. Dzisiaj byłam u niego na cmentarzu i o dziwo pierwszy raz nie płakałam, ale żal i tęsknota sa ogromne. Dobrze ze nie jestem sama, dobrze ze jestescie, choc nie w takich okolicznosciach chciałabym poznac dobrych ludzi Lewena trzymaj sie dla drugiej córeczki, walcz dla niej i nie poddawaj się. Musisz to wytrzymac, zeby nie stracic ich obu. Przepraszam nie doczytałam, skąd jesteś? Odpowiedz Link
buzula Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 02.06.07, 06:49 Ulineczko, tak pisz do nas myślę, żę nie tylko Tobie pomoże ale i nam. Łza oczywiście w oku mi się kręci jak wyobrażam sobie Ciebie / siebie nad maleńkim grobem. Wczoraj rozmawiałam z Lewana77 przez telefon - Boże jak ja tego potrzebowałam. Wszystkie musimy być dzielne ... więc wspierajmy się. Buzula Odpowiedz Link
ulineczka Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 02.06.07, 22:42 Buzula nadzieje trzeba miec do końca, bo natura jest nieobliczalna i zawsze może zdarzyć sie cud i mozesz miec dwie zdrowe dziewczynki. Ja jak usłyszam od lekarzy ze Kajtus umrze, albo bedzie uposledzony i to nie tylko psychicznie, ale i tez jego organy moga bardzo zle pracowac - pcząwszy od niewydolonsci nerek, przez choroby skóry, watroby, jelit to powiedziałam do Boga: jesli ma byc zdrowy to bedzie żył, a jesli ma cierpiec to odejdzie do Aniołków. I wiem ze gdyby zył to by cierpiał, wiec dla niego lepiej, ale zawsze do konca zycia bedzie pytanie DLACZEGO, DLACZEGO TO NIE MOGŁA BYC ZDROWA, NORMALNA CIĄŻA, DLACZEGO... I powiem Ci Buzula, ze jak mysle o tym co teraz przezywasz i Ty i Lewana to serce mi peka. Ta niepewnosc, strach... przeraza mnie to Trzymam za Was i poprosze mojego Małego Aniołka o wsparcie dla Was u samego Pana Odpowiedz Link
buzula Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 02.06.07, 23:17 Ulineczko, niestety znam już wyniki amino i nie mam złudzeń, nadzieji i odwagi stawić czoła wychowaniu chorego dziecka. Okazało się, że noszę pod sercem zdrową dziewczynkę i chłopca z trisomią 21. Na pewno wiesz, że z trisomią 21 żyją i 40-sto latkowie prowadzani przez stareńkie mamy za rączkę po parku, ich IQ max. przy dużym szczęściu osiąga poziom końca szkoły podstawowej, w żadnym urzędzie nic same dla siebie nie załatwią, średnio w wieku 4-rech lat zaczynają chodzić. Są skazani po śmierci rodziców na wielką niewiadomą. A gdzie opieka nad starszym synkiem i siostrą bliźniaczką ... ? Buzula Odpowiedz Link
ulineczka Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 08.06.07, 22:10 Buzula odezwij się. Daj znac jak sie czujesz. MArtwie sie o Ciebie. Lewana Ty tez zamilkłas a nie ma dnia zebym o Was nie myślała. Odpowiedz Link
aqua696 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 05.12.07, 01:30 Witam czytalam teraz posty i przepraszam ale mam syna z 21+ , ma dzis 13 prawie 14 lat sam odbiera z poczty paczki, wyplaca pieniadze z bankomatu, chodzi na zakupy do szkoly......... Tez mialam przerazajacy obraz po uslyszeniu diagnozy na porodowce, kilka dni wczesniej dowiedizlam sie ze z blizniat jest jedno dzieciatko a nastepnie po porodzie jazda z wada genetyczna........ Pisz jesli masz ochote Pozdrawiam Odpowiedz Link
blanqua Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 03.06.07, 11:01 Prosze, nie podejmuj decyzji o zabiciu swojego synka Prosze, wejdz na strone www.darzycia.pl wejdz tez na strone www.zakatek21.pl zobaczysz, ze to, co piszesz o dzieciach z Zespolem Downa to nieprawda, to same mity ze te dzieci rozwijaja sie, sa zrodlem radosci, kochaja rodzicow,odnosza sukcesy daj swojemu synkowi szanse... prosze zajrzyj na te strony zobaczysz, ze wiekszosc matek z dzieci z ZD miala takie watpliwosci jak Ty ze tez sie obawiali a jednak...one znajduja czas na wychowanie innych dzieci, prace, sa szczesliwe tylko daj swojemu Synkowi szanse na to wszystko Odpowiedz Link
lewana77 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 03.06.07, 20:57 Buzulka wiesz co ja mysle, Twoja decyzja jest trudna, ale to mniejsze zlo. Gdyby to bylo pierwsze dziecko, moze myslalbym inaczej... Ty wiesz... Trzymam kciuki! Daj znac koniecznie (tel.) Odpowiedz Link
blanqua Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 03.06.07, 22:03 A jednak zapraszam na Dar Zycia i na Zakatek21 tam mozna zobaczyc jak wspaniale rozwijaja sie maluszki z ZD ile niosa radosci, ile odnosza sukcesow jesli jest wiecej dzieci w rodzinie - to tym wspanialej taki maluszek po prostu nasladuje rodzenstwo, szybciej sie rozwija to wcale nie jest tak, ze dziecko z ZD nic nie moze zalatwic jako dorosly, ze zawsze jest niezaradne, ze musi byc zle. To jest mit. Tak bylo w przeszlosci. A teraz, kiedy sa inne metody wspomagania i inna wiedza dzieci te rozwijaja sie naprawde dobrze prosze zobaczyc na Darze Zycia i na Zakatku21 jak wielu rodzicow mialo watpliwosci, wahalo sie, balo sie, uwazalo, ze to bedzie zle. A okazuje sie, ze takie dziecko daje naprawde wiele szczescia.. Blanka Odpowiedz Link
ulineczka Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 03.06.07, 22:27 Buzula - nie wiem co Ci napisać. Decyzja jest bardzo trudna a Ty zrobisz to co uważasz za najlepsze dla siebie i reszty rodziny. Jestem z Tobą całym sercem i przytulam mocno w tych trudnych chwilach Odpowiedz Link
bzet Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 04.06.07, 01:18 Chyba wobec koniecznosći rozwiązywania takich problemów nie ma łatwych decyzji: bez względu na to jaką decyzje się podejmie to jest cieżko. Pozdrawiam gorąco!!! Odpowiedz Link
lalka_go Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 04.06.07, 09:01 o rany jak nas tu dużo... dlaczego ale szczerze powiem że ja nigdy nie usłyszalam że mogłabym dokonać terminacji ciąży. cieszę się w takim razie bardzo że nikt mnie nie stawiał przed takim wyborem. o chorobie córeczki dowiedziałam się w 18 tyg. zmarła w 22 tyg. to były straszne 4 tyg. na szczęście nikt mnie dodatkowo nie dobijał tym tematem. ja miałam tylko czekać a potem jak najdłużej nosić ciążę-dla drugiej córeczki. Wiktoria tydzien temu skończyła roczek. Boże, Angeliczko dziękuję Wam za nią. mama bliźniaczek- Wiktorii i Aniołka Angeliki. Odpowiedz Link
ulineczka Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 08.06.07, 22:12 Buzula odezwij się. Daj znac jak sie czujesz. MArtwie sie o Ciebie. Lewana Ty tez zamilkłas a nie ma dnia zebym o Was nie myślała Odpowiedz Link
lewana77 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 09.06.07, 14:48 Ulineczka jestem. U mnie bez zmian. od Dnia Dziecka wiemy, ze zdrowy dzidzius to chlopak. Od kilku dni czuje ruchy. Chore dziecko zyje,chcialabym, zeby zlo jak najdluzej, mam nadzieje, ze nie odczuwa bolu. Teraz troszke odzylam, bo szykujemy sie do skromnego slubu (ze wzgledu na idiotyczne prawo w Polsce, mowiace, ze na wypadek urodzenia martwego dziecka, lub jego obumarcia w brzuszku, ojciec, bedacy bez slubu z matka, nie moze go uznac!!!-to jakies kuriozum i nadaje sie do Strasburga!) Odpowiedz Link
bzet Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 09.06.07, 15:44 Witaj, odpisałam ci 4 czerwca jak rozwija sie mój syn (zerknij wyzej). Pozdrawiam i trzymam kciuki bzet Odpowiedz Link
lewana77 Bzet 09.06.07, 19:11 Oj dopiero teraz to zauwazylam, dobrze, ze napisalas, ze to bylo 4.06. Dzieki i pozdrow Tymka (fajne imie Ja mam w sumie 3 ginow, i 3 szpitale biore pod uwage (z dobrymi OIOMAMI dla dzieci). Czy po tym jak dowiedzialas sie, ze jedno dziecko obumarlo, bralas jakies leki na podtrzymanie? Czy sprawdzano Ci krew na krzepniecie? (jakas koagulopatia itp).? Pozdrawiam Pisz do nas jak najwiecej, my musimy wiedziec wiecej! Odpowiedz Link
lewana77 Re: Bzet 09.06.07, 19:25 To jeszcze ja a czy wiadomo co bylo przyczyna smierci dzidziusia? Wiesz ja sie zastanawiam, czy to nie ma zwiazku z ISCI (w moim przypadku) Odpowiedz Link
bzet Re: Bzet 09.06.07, 20:14 Witaj, do tej pory nie wiadomo co było przyczyna smierci drugiego synka - w czasi badania rzeziernosci miał wynik 3,3 mm i z tego powdu przezywałam trudne chwile. Więc jest duże prawdopodobieństwo, że był obarczony jakąś wadą gentyczną. USG które miał robione do chwilii śmierci wychodziły prawidłowo - oczywiscie poza przeziernoscią. Mój gin stwierdził, że natura sama "rozwiązała problem". Co do badań to wszystkie wcyhodziły mi rewelacyjnie. Wizyty u lekrza miałam co dwa tygonie i zawsze jakieś dodatkowe badania. I co zasatnawiające od śmierci drugiego maluszka, mój stan się znacznie poprawił - fizycznie byłam w doskonałej formie. Moim problemem było za to nadciśnienie - i w gruncie rzeczy to nie wiadomo, czy nie spowodowane obecnoscią drugiego maluszka, który bądź co bądź się rozkłądał. Pozdrawiam, trzymaj się i pisz co u Ciebie. bzet Odpowiedz Link
buzula Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 11.06.07, 06:24 Ulineczka, dziękuję za ten post, miło, że ktoś pamięta. Czuję się fatalnie psychicznie, niewspółmiernie w stosunku do dobrej kondycji fizycznej w te upały, wyjechaliśmy na weekend aby choć na chwilkę zapomnieć, oderwać się od smutnej rzeczywistości ... ale i tak mi się nie udało. Ponieważ nie wiem jak odpisać jednej z Forowiczek zachęcającej mnie do wychowywania dziecka z ZD, a nie mam ochoty na dysputy, umilkłam. Znam dwie kobiety samotnie wychowujące dzieci z ZD, my nie jesteśmy tak silni. Nic się nie zmieniło od ostatniego postu, chłopczyk z ZD ma niewielką wadę serca, ale obrzęk brzuszka jest już bardzo duży, obustronne wodonercze, tętno 130. Żyje. Mój lekarz wyraził się w taki sposób 'źle natura wybrała, że ten dzidziuś żyje". No i co ja mam wam napisać jeśli oboje z męźem w gruncie rzeczy zgadzamy się z nim. W USG wygląda (poza obrzękiem)jak zdrowa dziewczynka, porusza się, sscie palec ... słów brak naszej głuchej rozpaczy dlaczego nie oboje zdrowi. ... ja mam brata bliźniaka. Czy historia nie mogłaby się powtórzyć??? Dziś kolejne USG. Ulineczka, zapraszam na e-mail do dalszej korespondencji; buzula@gazeta.pl. pozdraiwam, Buzula Odpowiedz Link
lewana77 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 11.06.07, 06:53 Ula widze, ze TY tez nie mozesz spac? Sciskam Cie! Daj znac co i jak. Ja dzis umawiam sie na polowkowe. Odpowiedz Link
mimi0080 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 14.06.07, 15:38 witajcie dziewczyny czytam Wasze posty i łzy same płyną...też się zastanawiam dlaczego nie mogło być normalnie...czułam się taka wyjątkowa nosząc bliźniaki, a teraz też jestem wyjątkowa....mama aniołka...czy pomyślałaś Ulineczko,że może kiedyś zostaniesz babcią bliźniąt przecież to niewykluczone...Lewana co tam u Ciebie ?..pozdrawiam Was ciepło trzymajcie się.... Odpowiedz Link
lewana77 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 15.06.07, 16:34 Hej! Dzieki za pamiec. Jestem swiezo po polowkowym. Drugie dziekco zdrowe! Wszystko w porzadku. Kopie Chorutek bez zmian, wady sie utrzymuja, ale dziecko zyje (dzieki pepowinie pewnie). Wady powstaly od rozleglego rozszczepu, to najprawdopodobniejsza hipoteza. To tyle, czuje sie w miare ok (upaly na spacerach i bol kregoslupa troche dokuczaja, choc malo utylam) Trzymamy sie! Odpowiedz Link
utka Bizula 15.06.07, 21:39 podsylam ku refleksji www.goscniedzielny.wiara.pl/?grupa=6&art=1181128460&dzi=1104764436&idnumeru=1181127987 Odpowiedz Link
miacasa Re: Bizula 15.06.07, 22:06 wiesz refleksji to chyba Tobie brak najbardziej, nie wiem czemu miało służyć zamieszcenie tego linku, chyba Twojmu samopoczuciu Odpowiedz Link
utka Re: 15.06.07, 22:40 A w jaki sposob niby mial on wplynac na moje samopoczucie, co ??? Wcale nie jest mi milo i przyjemie, ani sie fajnie nie czuje, ze ludzi spotykaja takie tragedie. Bardzo bardzo mi przykro i modle sie w intencji tych Dziewczyn i ich dzieci. A artykul ? No coz, jesli ktos rozwaza terminacje ciazy to chyba chcialby dowiedziec sie, jak radza sobie ludzie, ktorzy maja to juz za soba. Odpowiedz Link
utka Re: 15.06.07, 23:10 Ale co ZA KAWAŁKI ??? Glupia chyba jestem ale czegos nie rozumiem. Wiem, ze to sa olbrzymie tragedie, nawet wyobrazic sobie nie potrafie co Dziewczyny czuja, ale my tu ciagle mowimy o dzieciach, o zywych dzieciach, ktore przez swa chorobe czy ulomnosc nie stracily bynajmniej swego czlowieczenstwa. One sa i zyja; moga umrzec jeszcze w brzuszku, juz calkiem niedlugo, przy porodzie lub troche pozniej, ale to ciagle czyjes dzieci, to ciagle ludzie. Terminacja nie jest rzecza nad ktora przechodzi sie do porzadku dziennego. To ze teraz wydaje sie komus, ze to jest jedyne i najlepsze wyjscie wcale nie oznacza, ze bedzie o tym tak samo przekonany za kilka miesiecy/lat. Moze dobrze poznac takie historie ... Skad wiesz czy ktos bedzie Ci za takie 'poklepywanie po ramieniu' i utwierdzanie w decyzji, ze terminacja to jedyne sluszne wyjscie, kiedys wdzieczny ...? Ja z kolei nie rozumiem, jak mozna sobie tak pisac o technicznych sposobach przeprowadzenia terminacji ... wstrzykiwaniu czegos tam do serca ... To jest dopiero przerazajace ... dobrej nocy Odpowiedz Link
lewana77 Re: 15.06.07, 23:19 Proponuje ignorowac takie wypowiedzi. Jesli ktos nie przezyl (przezywa) takiej sytuacji to naprawde tego nie zrozumie. Teksty z Goscia Niedzielnego naprawde sa tu nie na miejscu. A jak ktos jest niewierzacy to co? Mniej cierpi???????????????? Odpowiedz Link
mimi0080 Re: do utki 17.06.07, 09:19 droga utko czy przeżyłaś terminację?...ja nie i jestem wierząca, ale wiesz co nie mam zielonego pojęcia co zrobiłabym w takiej sytuacji i nawet nie próbuję wczuć się w sytuację dziewczyn, bo nie potrafię...ja mogę tylko wypowiadać się na temat straty dziecka, bo to przeszłam...to nietaktowne troszkę podsyłać takie linki Odpowiedz Link
rozetka8 ..? 17.06.07, 15:44 nie znam sie na tym, ale domyslam sie, ze decyzja jest koszmarna czas tez jest ograniczony mam pytanie? czy chore dziecko zagraza w jakis sposob temu zdrowemu i czy nie daloby sie poczekac az natura saMA 'wyeliminuje' chore dziecka-dzisieci z ZD sa zazwyczaj bardzo chore i nie przezywaja, moze nazLey dac 'szanse' naturze, niech ona zainterweniuje chyba nie jestem okrutna. Odpowiedz Link
buzula Re: niestety ... 17.06.07, 21:06 Rozetka, nie jesteś okrutna, życie jest okrutne, żę w ogóle stawia nas przed dylematami tej natury ... u mnie chłopiec obumarł ..., 3 lekarzy miało rację,że to jednak nastąpi, ale prawda jest taka, że gdyby natura się nie pośpieszyła byłoby bardzo źle z dziewczynką i eliminacja byłaby nieunikniona. Chłopczyk z ZD miał wodonercze, wodobrzusze, wielowodzie, wadę serca i ważył o 50% więcej od dziewczynki. Róźnica wagi powstała w 8-9 dni. Bardzo szybko. Pęcherz płodowy chłopca zaczął wciskać dziewczynkę w "kąt" macicy. I tak nie czuję się z tym lepiej. Noszę martwe dziecko, połowa brzucha przestała się ruszać. Patrzę na 3 letniego synka i myślę, a nie mogłoby być takich dwóch zdrowych urwisów ?? A co do naturalnego wyeliminowania czyli obumarcia, to wiem z informacji z zakłądu genetyki, że pomiędzy 20 tyg. a rozwiązaniem ciązy obumiera 30% płodów z ZD. Więc nie wszyscy mogą liczyć na naturę. Potwierdza to statystyka zakłądu genetyki w W-wie z 2006, przynajmniej taką znalazłam w necie ,że wykryto 65 przypadków z ZD i tylko 7 z 65 kobiet nie zdecydowało się na terminację, czyli urodziło dzieci z ZD. I tak to wszystko strasze jest i strasznie brzmi. Buzula Odpowiedz Link
bzet Re: niestety ... 17.06.07, 23:12 Życzę wam dużo sił... I zdrowia dla córeczki: niech rośnie i rozwija w brzuszku mamy jak najdłuzej. Powodzenia, dzisiaj wyjeżdzam na wakcje, a po powrocie od razy tu zajrzę zobaczyć co u Was dzieczyny dobrego. Pozdrawiam Beata Odpowiedz Link
ulineczka Re: niestety ... 18.06.07, 12:31 Buzula Skarbie życie jest okrutne. W którym jestes tygodniu, przeraszam ale chyba przeoczyłam ta informacje. Teraz najwazniejsze aby córcia była silna i zdrowa. Przytulam Cie Odpowiedz Link
buzula Re: niestety ... 18.06.07, 18:50 dziś 21 tyg i 4 dni. Obym donosiła do 32 tyg., to dzidziuś umiałby ssać pierś. Obawiam się o zakazenie i krzepliwość krwi (biorę ampułkostrzykawki), czy donoszę ... Prawie cały dzień mam drętwy, twardy brzuch pomimo No-spa. Dziękuję wszystkim, którzy / które jesteście ze mną. Dziewczyny do którego tygodnia udało się Wam donosić ciążę z jedym obumarłym dzidziusiem ?? Na co uważać aby jak najdłużej nosić dzieci ?? pozdrawiam, Buzula Odpowiedz Link
miacasa Re: niestety ... 18.06.07, 22:06 witaj, znalazłam wzmiankę o przypadku obumarcia chorego dziecka w 20 tygodniu ciąży bliźniaczej, drugie dziecko urodziło sie przez cc oczasie, nie wiem czy link uda mi się wkleić www.ginpol.pl/list_item.php?numer=08-2005 pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link
kaka73 Re: niestety ... 19.06.07, 09:03 Witam współczuję. Chciałam tylko napisać, że leżałam z dziewczyną w szpitalu, której jedno dzieciątko obumarło własnie w okolicy 20 tyg, drugie urodziło się w terminie smiał chyba 380-0 i był zdrowiuteńki.U niej plusem było to, że drugie dzieciątko nie zxagrażało , po prostyu sie wysuszyło. Dziewczyna była jednak non stop pod opieką Kliniki w Ligocie, ponieważ lekarze w Czestochowie chcieli zakończyć ciążę i usunąć oboje dzieci. Dziewczyna od długiego czasu sie leczyła, więc była to tragedia o włos, gdyby się zgodziła. Odpowiedz Link
buzula Re: niestety ... 19.06.07, 17:51 Kaka73, dziękuję za wsparcie !! Tobie i tym wszystim rozsądnym głosom, Buzula Odpowiedz Link
ulineczka Re: niestety ... 20.06.07, 12:40 Buzula, dasz rade, donosisz!!! Moje Maluchy urodziły sie w 31tc i z Małgosia wszystko jest ok. Sama zaczeła jesc po półtorej tygodnia. Dostała flaszke i ciagneła jak oszalała bedzie dobrze, musisz w to wierzyc dla córeczki. Wiem ze nie jest łatwo, ale pomyśl, ze natura sama zadecydowała i nigdy nie bedziesz musiała myslec czy dobrze zrobiłas. A juz lekarze zadbaja zeby nic zlego Wam sie nie przytrafiło. Mysle cieplutko o Tobie Ulineczka Odpowiedz Link
buzula Re: pytania do Ulineczki i innych Forowiczek 21.06.07, 06:55 Ulineczka, mam nadzieję, że się nie pogniewasz i podzielisz się swoimi doświadczeniami. Mam kilka pytań, a wiesz, że literatura w naszych przypadkach nie jest obfita. 1. Jak rodziłaś (naturalnie czy cc) ? 2. Gdzie ? 3. Czy dla Małgosi był potrzebny respirator w 31 tc ? Rodziłaś w szpitalu z OIOM ? 4. Z jaką wagą urodziła się Małgosia? 5. Rozumiem, żę pierwsze półtora tyg życia była karmiona pozajelitowo (dożylnie) ? 6. Czy próbowałaś przystawić ją do piersi czy stres pożarł Ci pokarm i po prostu nie miałaś pokarmu ? Ja z synkiem miałam chocki klocki więc zrozumię każdą sytuację. 7. W jakim wieku jest dziś Małgosia, ile waży, czy dogania / dogoniła rozwojem donoszone dzieci ? Ulineczka, niestety nie wyśledziłam na portalu, a jaka była historia rodzeństwa Małgosi? Nie odpisuj na to pytanie jeśli Cię jeszcze sama myśl boli. Dziewczyny, jeśli możecie wzbogacić moją wiedzę o Wasze historie, proszę napiszcie jak było i jest dzisiaj z Waszymi ocalonymi pociechami. pozdraiwam i trzymam kciuki za Małgosię, buzula Odpowiedz Link
mimi0080 Re: pytania do Ulineczki i innych Forowiczek 21.06.07, 07:13 wszystko znajdziesz tutaj... Odpowiedz Link
ulineczka Re: pytania do Ulineczki i innych Forowiczek 25.06.07, 23:29 Buzula pewnie ze sie nie pogniewm i odpowiadam na pytania: 1. przez cc i to w narkozie. Jak Małgosi odeszły wody to ani nie było rozwarcia i dzieci były posladkowo. A w czasie przygotowan do cc zaczeło zanikac jedno tetno wiec lekarze nie czekali tylko narkoza i ciecie 2.W Rudzie Śl na Goduli 3. Nie ani dla Małgosi ani dla Kajtusia nie był potzebny respirator. W 28tygodniu dostałam sterydy na płuca. 4. Małgosia miała 47cm i 1600g (ja mam 150 cm i waze 47kg) wiec była duza 5. Jedzenie było podawane sonda do żołądka 6. Wogóle nie miałam pokarmu 7. Rówiesników dogoniła dawno: 9 lipca skonczy 15miesiecy: wazy 11kg i ma okolo 80cm, biega, gada, smieje sie, rozrabia, plywa, i nikt by nie powiedział ze wczesniak. Zreszta juz po skonczeniu poł roku wygladała jak normalny donoszony noworodek. Miała szczesie Kochanie Kajtus zmarł po 3tygodniach zycia. Buzka. Uciekam spac Odpowiedz Link
buzula Re: Ulineczko, dzięki 26.06.07, 20:42 Ulineczko, jesteś kochana, że mnie "uśwaidamiasz'. Przykro mi z powodu odejścia Kajtusia, to jeszcze większy koszmar, niż mój. Trzymają mnie na duchu historie rozwoju twojej Małgosi i córeczki lalki_go. Zatem oby do 31 tyg (czyli u mnie 23-08-2007) córeczka zechciała poczekać. Jak mi się nowe pytania nasuną na myśl pozwolę sobie pytać dalej. Bardzo dziękuję, za odpowiedź, buzula Odpowiedz Link
ulineczka Re: Ulineczko, dzięki 27.06.07, 13:03 Buzula nie ma sprawy. Pytaj o co chcesz. Na kazde pytanie odpowiem, bo kto mnie bardziej zrozumie niz wy. Chciałam tylko dodac, ze moj gin(cudowny człowiek) i pani dr Agata Włoch (specjalistka od badan prenatalnych) twierdzili ze 31tc to bardzo duze wczesniactwo i powikłania moga byc bardzo powazne. Byli pełni obaw i niepokoju. JEdnak jak widzisz udał nam sie w 100%. fakt na usg głowki wyszły Małgosi poszerzone przestrzenie poza mózgowe, ale nie powiekszaj sie i jak widac nie maj wpływu na jej rozwój. I kolejny pozytyw: od porodu do dzis raz tylko była chora: miała katar ropny. Tak to okaz zdrowia. Zycze Ci Buzulko abys jak najdłuzej nosiła pod sreduszkim zdrowego dzidziusia i aby był tak samo silny jak moja Małgosia. Całuski Odpowiedz Link
buzula Re: Ulineczko, dzięki 27.06.07, 18:06 Ulineczko, za życzenia NIE dziękuję, aby już niczego nie zapeszyć. Wystarczy, że wózek bliźniaczy kupiłam w 12 tc i stoi w pokoju obok ... pozdrawiam, Buzula Odpowiedz Link
mmmmmm2 Re: Bizula 19.06.07, 11:39 Świetny artykuł, no suuuuper!!! Szczególnie na "trudnej ciąży" - a niech se dziewczyny poczytają a dzieciach w formalinie. Cóż za brak taktu... Odpowiedz Link
polpotworek Re: to miało być Re:utka 23.06.07, 00:08 Dziewczyny, bardzo wpolczuje Lewanie i buzuli. Ja nie stanelam przed takim dylematem jednak terminacja to dla mnie ostatecznosc- by ratować drugie dziecko. Moze dlatego wczesniej przezylam sowja rozpacz by nie czuc tej niewiadomej jaką wy teraz doświadczacie. Buzulo nie chcialabym byś źle mnie zrozumiala ale myśle ze jednak natura mimo wszystko najlepiej rozwiązuje pewne sprawy i mimo ze bardzo cięzki jest bol po stracie dziecka to tak zapewne bedzie Ci lżej niz gdybyś miala podjac decyzję o uśmierceniu swojego dziecka z tych czy innych powodów. Bede trzymala kciuki za żyjacego bąbelka i za Ciebie. Aniu-lewano, czesto myśle o Tobie i mam nadzieje ze Bóg oszczedzi Wam cierpienia. Czasem musimy mu poprostu zaufac. Trzymajcie sie dziewczyny. Odpowiedz Link
buzula Re: to miało być Re:utka 24.06.07, 06:39 Polpotworku, wiem, wiem, że to w sumie najlepsze rozwiązanie jesli w ogóle byłoby jakiekolwiek dobre w tej sytuacji. Też trzymam kciuki za Lewanę i synka, naprawdę współczuję tego morza wątpliwośći związanych z drugim bliźniakiem. Trzeba przeżyć, żeby wiedzieć o jak skrajnych emocjach i bólu mowa. Musimy być dzielne! Lewana, wczoraj miałaś USG (chyba dobrze pamiętam)co słychać u Was? Dziękuję za wsparcie Polpotworku, Buzula Odpowiedz Link
lalka_go Re: to miało być Re:utka 25.06.07, 10:47 buzula pytanie było nie do mnie ale odpowiem, może pomogę. u mnie jedna córeczka obumarła w 22 tyg. ciążę donosiłam do 31 tyg. wtedy odeszły mi wody. urodziłam przez cc. w Matce Polce w Łodzi. Wiktoria ważyła 1520 gr i niestety potrzebowała respiratora. odłączyli ją po dwóch dobach. przez pierwsze 2 tyg. stan był różny. po podaniu jakiegoś leku zamknął się przewód Bottala i było lepiej. przestała mieć bezdechy i przenieśli Wiki z intensywnej terapii na opiekę pośrednią. co do karmienia to najpierw pozajelitowo, dożylnie.flachę dostała po ponad 2 tyg. mleko ściągałam ale to były marne ilości. bo za tym mam wklęsłe brodawki i Wiki nie umiała ich chwycić. zresztą mleko szybko mi zanikło. teraz kończy 13 mies. waży ponad 12 kg. raczkuje od 2 mies. od wtedy też siada samodzielnie. teraz wstaje przy wszystkim, ale jeszcze nie chodzi. rehabilitanka mówi że w swoim tempie rozwija się dobrze. dużo dzieci chodzi na roczek ale nie raz nawet donoszone zaczynają po 15 mies. więc mam się nie stresować. jest bardzo bysta, rozgadana. śmieje się cudownie ale i krzyczeć potrafi jak coś jest jej nie na rękę. jest moją małą przylepką. rodzina się śmieje że chyba mamy nieodciętą pępowinę. nie możemy być bez siebie nawet 5 min. mam nadzieję że trochę pomogłam. trzymam kciuki. w razie czego-pytaj. pozdrawiam Odpowiedz Link
buzula dziękuję 26.06.07, 20:33 lalka_go, liczyłam na odpowiedź od Ciebie, bo Lewana wspominała mi o Tobie i waszej/naszej podobnej historii. naczytałam się na wczesniak.pl o dzieciaczkach urodzonych w 25-29 tyg., których utrzymanie przy życiu zostało okupione albo stratą wzorku, albo słuchu albo jeszcze innymi schorzeniami będącymi konsekwencją skrajnego wcześniactwa. Zatem patrząc na waszą Wiki 31 tydz. - dotrzymanie do tego terminu, co oczywiście zależy ode mnie w nikłym procencie pozwala mieć nadzieję, że wczesniaczek ma szanse na prawidłowy rozwój tyle, że w swoim tempie. Oby ... Jeśli chodzi o chodzenie Wiki, to powiem Ci, że mój donoszony synek mając 8,5 mies. samodzielnie usiadł a mając 13,5 mies. ruszył samodzielnie. Nie ma reguł.Po prostu dla odmiany był i jest z dużych dzieci ponad 97 centyl i miał słabą koordynację ruchową wysokiego dziecka. Trzymam kciuki za pierwsze kroczki Wiki. Będę pytać w miarę pojawienia się nowych wątpliwości. pozdrawiam, Buzula Odpowiedz Link
mamaigiiemilki Re: dziękuję 26.06.07, 23:02 Przepraszam ze sie wtracam, czytam wasze posty i mysle o Was czesto, musicie byc dzielnymi kobietami.Chcialam tylko powiedziec i pocieszyc, ze z rozwojem dzieci to faktycznie roznie bywa.Moje z 33tyg rozwijaly sie bez zastrzezen a najadlam sie duzo strachu jak sie urodzily, balam sie jak to bedzie.Na szczescie bylo ok, czego i Tobie zycze.Trzymam kciuki za Was; pozdr.Anka Odpowiedz Link
buzula Re: kolejne pytania 28.06.07, 21:38 Lalka_go, witam, nasunęły mi się kolejne pytania, ale jeśli nie czujesz się na siłach nie odpowiadaj. Są osobiste i chyba trudne do końca życia, sęk w tym, że nie znajdę na nie odpowiedzi nigdzie indziej, niż tutaj, na tym forum. Jak się odbył poród? Czy ktoś Cię namawiał / kazał obejrzeć Angelikę? Czy dziecko obumarłe w 20/21 tyg., można pochować? Przepraszam jeśli jestem zbyt obcesowa. pozdraiwam, buzula Odpowiedz Link
lalka_go Re: kolejne pytania 29.06.07, 12:52 buzula przepraszam że dopiero teraz odpisuję ale przy mojej pannie wszędobylskiej mało mam czasu na neta. co do pytań pytaj o co chcesz. cieszę się jeśli to Ci pomoże. ja niestety w swoim czasie nie trafiłam na taki wątek i teraz wiem że kilka spraw mogłam załatwić inaczej. jak odbył się poród? przez cc. znieczulili mi tylko brzuch tak że byłam przytomna. no ale i tak nic nie widziałam bo parawan zasłaniał.u góry w lampie widziałam tylko troszkę jak lekarz wyciągał Wiktorię- jak kurczaka generalnie byłam w szoku że to już. czekałam na płacz ale usłyszałam tylko 3 kwilenia.i cisza. pytałam jakieś młodej położnej(?)czy pielęgniarki(?)czy wszystko ok a ona tylko mnie głaskała i mówiła że jest córeczka ale bardzo malutka. bardzo się martwiłam czy nie ma ZD bo na jednym z usg lekarka powiedziała że jest taka możliwość. bałam się kogokolwiek zapytac co z małą bo bałam się złych wieści. potem na sali pooperacyjnej dopiero mąż mi powiedział że Wiki miała niewydolność oddechową i przyniósł mi jej zdjęcie na aparacie. ja ją zobaczyłam dopiero na drugi dzień. straszne przeżycie. takie maleńkie ciałko i sto kabli. ale wracając do Twoich pytań. nikt mnie nie namawiał do oglądania Angeli. wręcz przeciwnie. o niej w ogóle nikt mi nic nie mówił. ja też nie pytałam. byłam tak przerażona stanem Wiki że wtedy tylko o niej myślałam. ze szpitala wypisali mnie po kilku dniach. wynajęłam pokój w hotelu szpitalnym i dopiero zaczęło do mnie docierać co się stało. pojechalismy do USC i tam przy rejestracji Wiki dostałam papierek do nadania imion dla zmarłego synka.oczywiście uryczałam się bo nie znałam wcześniej płci. potem wyczytałam na necie historię dziewczyny która pochowała dziecko z 9 tyg. więc zadzwoniłam do szpitala na oddział gdzie rodziłam z pytaniem co z moim drugim dzieckiem.pytałam czy moge pochować bo nikt mi nic na ten temat nie wspomniał. lekarz mnie poinformował gdzie znajduje się ciałko i że moge odebrać wyniki badań. jak odkładałam słuchawkę usłyszałam jak mówił do kogoś: "wyszła ze szpitala a teraz chce dziecko" na patomorfologii pan mnie powiadomił że mogę odebrać dziecko ale musi ze mną być ktoś z zakładu pogrzebowego (i samochód). tak więc potem już bez problemów pochowałam Angelę. natomiast odebrałam wyniki badań i przeczytałam że do badania nadesłano dwa łożyska i płód płci żeńskiej. w pierwszej chwili nie wiedziałam co czytam. przecież Wiktoria leży na sali, nigdzie jej nie wysyłali. niestety okazało się że szpital zgłosił do USC chłopca i tak mam Angelę zarejestrowaną. chciałam to odkręcać niestety w szpitalu mnie zniechęcili mówiąc o sądzie itp. zmieniłam tylko tabliczkę na cmentarzu. najważniejsze że ja i moja rodzina wie że to była dziewczynka. co do pochowania dziecka zmarłego przed 22 tyg. tu akurat to nie miało znaczenia.na zaświadczeniu miałam poród bliźniaczy-jedno dziecko martwo urodzone.nikogo nie interesuje kiedy dziecko zmarło dzień, tydzień czy jak u mnie 9 tyg. przed porodem. przepraszam za takie długie wynużenia. nie umiem krócej na ten temat. to cały czas we mnie tkwi i do tej pory nie ma dnia żebym nie myślała o Angelce. pozdrawiam i życzę wszystkiego co najlepsze. jak bys chciała pogadac to lewanka ma mój numer gg. Odpowiedz Link
lalka_go Re: kolejne pytania 29.06.07, 13:18 i jeszcze jedno. jak odbierałam Angelę to mielismy taką dziecięcą trumnę ale oprócz tego miałam też takie ozdobne pudełeczko wyścielane pieluszką. nie chciałam żeby Angela taka malutka musiała latać po tej wielkiej trumnie. pan który mi wydawał córkę spytał z dziwną miną czy chcę obejrzec ciało. zapytałam czy mogę a on zaraz mi odradził. 9 tyg. w wodach płodowych niestety zrobiło swoje.Angela już nie wyglądała jak dziecko. ciałko już podlegało maceracji, było pergaminowe-słowa z opisu badania. Pan stwierdził że lepiej dla mnie nie widziec dziecka w tym stanie. że na oddziale mam żywą córeczkę i niech jej widok przypomina mi o drugiej. no i w rezultacie stwierdzilismy z mężem że zapamiętamy Angelę taka jaką mamy ja w wyobraźni patrząc na Wiki. potem czasem żałowałam że nie zdobyłam się na zobaczenie Angeli. do dziś nie wiem czy dobrze zrobiłam Odpowiedz Link
gojanew Re: kolejne pytania 29.06.07, 15:52 lalka_go myślę że dobrze zrobiłaś zapamiętując maleńką ze swojej wyobraźni. Ja zobaczyłam Mikołaja, miałam dla niego nawet takie maleńkie ubranka (35 t.c. 1370g ale On urodził się żywy. Był taki podobny do braciszka że patrzę teraz na niego i wyobrażam sobie mojego Aniołka. Gdyby umarł wcześniej jak przewidywali lekarze też wolałabym pozostawić obraz z wyobraźni. Odpowiedz Link
gojanew Re: Proście o psychologa na oddziale 29.06.07, 15:58 Ja miałam to szczęście być pod opieka psychologa od chwili gdy trafiłam na oddział. Był też ze mną gdy poszłam pożegnać się z maleństwem. Jeszcze przed porodem zadałam wszyskie nurtujące pytania. To bardzo pomaga. Oni są przygotowani do takich przypadków, mają też bardzo duże doświadczenie jak postępować z mamami w takich trudnych chwilach. Mnie strasznie pomogli choć żalu nie mogli ukoić. Odpowiedz Link
buzula Re: Proście o psychologa na oddziale 29.06.07, 19:30 gojanew, dziękuję za wszystkie porady i to, że jesteś tu z nami, buzula Odpowiedz Link
mimi0080 Re: Proście o psychologa na oddziale 30.06.07, 09:25 gojanew napisała: > Ja miałam to szczęście być pod opieka psychologa od chwili gdy trafiłam na > oddział. Był też ze mną gdy poszłam pożegnać się z maleństwem. Jeszcze przed > porodem zadałam wszyskie nurtujące pytania. To bardzo pomaga. Oni są > przygotowani do takich przypadków, mają też bardzo duże doświadczenie jak > postępować z mamami w takich trudnych chwilach. > Mnie strasznie pomogli choć żalu nie mogli ukoić. to zależy od osoby,bo ja owszem miałam propozycję rozmowy z psychologiem, ale absolutnie tego nie chciałam...pierwsze dni nawet z mężem nie mogłam gadać...miałam wrażenie,że jak ktoś poruszy ten temat spadnę w przepaść i nie podniosę się już...przez jakiś czas skutecznie odpychałam to wszystko od siebie, a potem i tak mnie dopadło... Odpowiedz Link
buzula Re: kolejne pytania 29.06.07, 19:28 Lalka_go, powiem wprost boję się i nie obejrzę chłopca, wolę pamiętać widok maleńkiego starszego synka gdy przyszedł na świat i z tym obrazem z pamięci utożsamiać synka-bliźniaka. Dziś nawet nie wiem czy będę miała siłę na maleńką trumienkę i pogrzeb ... Dlatego tak wypytuję o ten przygnębiający fakt z Waszego życia (wciąz piszemy o sobie ale tak naprawdę nasi faceci też to przezywają, może inaczej, nie siedzą na forach, ale mój jest strapiony ...) aby wiedzieć co począć. jeszcze raz dziękuję, Buzula Odpowiedz Link
miacasa Re: kolejne pytania 29.06.07, 20:08 Witajcie, nie jestem mamą aniołka, to moja siostra urodziła dziewczynkę, która z uwagi na potężne wady rozwojowe zmarła 25 minut po urodzeniu. Chciałam tylko napisać, że pogrzeb i miejsce pochówku są bardzo ważne dla mojej siostry, pozwalają jej przechodzić żałobę i opłakiwać stratę dziecka. Nie widziała córeczki po urodzeniu, nie miała odwagi, pogrzebem zajął się jej mąż, malutka jest pochowana przy naszej mamie i jest częścią naszej rodziny, naszej historii. Pozdrawiam Was ciepło. Odpowiedz Link
lalka_go Re: kolejne pytania 30.06.07, 10:42 buzula znajdź tą siłę w sobie. ja wiem, to straszne... to rozdziera serce- kupować trumienkę zamiast wózka.ale potem to pomaga.był okres że chodziłam na cmentarz codziennie.teraz mam więcej obowiązków ale i tak chodzimy z Wiktorią na spacer odwiedzić Angelę. wydaje mi się że fakt że wiem gdzie leży moje dziecko pomaga. mogę iść zanieść jej kwiatki, zapalić lampkę. kupiłam dwa aniołki. jeden wisi na łóżeczku Wiktorii, drugi na krzyżu Angeli. kupiłam Wiki wiatraczek do wózka, Angela też dostała żeby miała kolorowo. jak brak mi sił idę porozmawiać z Angelką i jakoś od razu mi lepiej chociaż wychodzę z cmentarza ze łzami w oczach.ale też z uczuciem że Ona jest blisko, siedzi mi na ramieniu i jest szczęśliwa. nie wiem co bym zrobiła gdybym nie miała miejsca gdzie mogę Ją odwiedzać. co do mężów- wiem że mój to przeżył. po tej okropnej wiadomości że jeden dzidziuś jest chory to mąż przejął wszystkie rozmowy z rodziną. ja byłam tak otępiała, zamknięta z bólem że nie chciałam rozmów. rozmawiałam tylko z mężem.o ile mój wieczny płacz można było nazwać rozmową. po jakiś dwóch tyg. mąż mi się załamał i musiałam znaleźć siły żeby teraz jemu pomóc. przed tą okropną wiadomością czytał wieczorem bajki do brzucha, głaskał z obydwóch stron. a potem przyszedł strach.po co czytać jak nie wiadomo jak to się skończy. to było straszne. ale przeszliśmy kryzys i potem cieszyliśmy się tą ciążą i wierzyliśmy że wszystko się dobrze skończy-że uda się uratować chociaż Wiktorię. no i udało się. właśnie moje cudo wstało więc uciekam bo znowu sie uryczałam przepraszam, rozpisałam się... napiszę później na spokojnie. pozdrawiam i dużo siły Wam życzę Odpowiedz Link
buzula Re: kolejne pytania 30.06.07, 18:20 Lalka, to ryczymy obie ... Dziękuję, buzula Odpowiedz Link
buzula Re: kolejne pytania 29.06.07, 19:22 Bardzo dziękuję. no właśnie na takie wyczerpujące informacje czekałam. I jak zwykle łzy same mi ciekną ... Ściskam Was wszystkie, Buzula Odpowiedz Link
lewana77 Ulineczko! 27.06.07, 11:18 Hej Dziewczynki! U mnei ok, tzn czuje sie dobrze, zdrowy chlopic wywija w brzuchu, mojego chorutka (nie znam plci) tez czuje. Kochamy te dzieci co raz bardziej. Dlaczego nie moglo byc normalnie? Tylko taka schizofrenia? Ulineczko ja bardzo boje sie takiej sytuacji jak Twoja tzn, ze chorutek sie urodzi i wbrew temu co mowia lekarze, bedzie jeszcze jakis czas zyl. Moze to okrutne co pisze, ale u mnie nie ma nadziei, na wyleczenie dziecka. Gdybym miala potem patrzec jak powoli odchodzi, przez kilka tygodni to peknie mi serce! A jeszcze przecie zbedzie drugi dzieciaczek. Bardzo sie boje takiego obrotu sprawy. To by mnie dobilo i wiecej juz nei dma rady udziwgnac. Chcialabym, moze to okrutne, ale zeby sprawa sie szybko zakonczyla. Np. od razu po porodzie, lub w trakcie. Pozdrawiam Was. Odpowiedz Link
mimi0080 Re: Ulineczko! 27.06.07, 12:00 Droga Lewano! Możliwe,że znajdzie się jakaś obrończyni praw dziecka która z będzie chciała Cie potępić za Twoje słowa już widzę: "życzy śmierci własnemu dziecku" to nie tak ja w 100% jestem z Tobą...popieram całkowicie masz racje...pozdrawiam ciepło Odpowiedz Link
ulineczka Re: Ulineczko! 27.06.07, 12:57 Lewana doskonale Cie rozumiem, ale patrzac teraz po ponad roku od tej tragedii nie wiem co byłoby lepsze. Czasmi mysle, ze dobrze, ze Kajtus był z nami, ze mogłam go doknąc, raz nawet podniesc, pogłaskac. Ja do konca wierzyłam ze bedzie dobrze, nie dopuszczałam mysli ze cos sie moze stac. Tak długo czekalismy na dzieci w tak mało romantyczny sposób zaszłam w ciaze ze nie wierzyłam ze los dalej bedzie okrutny - a jednak. Ale jesli Ty czujesz ze nie dasz rady to bede sie modliła aby stało sie tak jak sobie zyczysz, abys nie musiała jeszcze bardziej cierpiec. Kazda z na jest inna i kazda z nas ma prawo do tego aby inaczej odczuwac zal i bol. Moja ironia losu polegała jescze na tym ze jednego dnia wybierałam wózek dla Małosi i trumienke dla Kajtusia. Ot kolejny kopniak... Odpowiedz Link
lewana77 Re: Ulineczko! 27.06.07, 13:46 No wlasnie tego sie boje, radosci i traumy za jednym razem. Mam juz dosc kopow od zycia! Moje dziecko jest naprawde bardzo chore, moze inaczej wygladac, chcialabym je przytulic i zeby usnelo na moich rekach, zeby nic je nie bolalo. Mam nadzieje, ze teraz tez nie odczuwa bolu! lekarze mowia, ze nie, ale ma otwarta rane na pleckach (ten rozszczep) i moze to boli?(( Odpowiedz Link
mimi0080 Re: Ulineczko! 27.06.07, 14:16 wiesz co Ci powiem lewana!!!ani przez chwilę nie żałowałam,że nie mogłam zobaczyć ani przytulić Antka był z nim mój mąż i mama po prostu wiem,że gdybym go zobaczyła umarłabym razem z nim...celowo uciekłam od tego wszystkiego po to żeby w ogóle funkcjonować....i tak jest ciężko....mam go na zdjęciu jak jeszcze żył....trochę czasu musiało upłynąć zanim zdecydowałam się spojrzeć.... Odpowiedz Link
gojanew Re: Ulineczko! 27.06.07, 21:41 Witajcie, minęły trzy miesiące od narodzin moich chłopców. Po kilku godzinach został tylko jeden. Od 25 t.c. TTTS i pewność że jeden z nich nie przeżyje. A jednak przyszedł na świat żywy i walczył. Widziałam Go tylko podczas c.c. i potem gdy mnie zwieziono aby się pożegnać. Pogrzeb był bezemnie. nie pozwoliłam do Niego zaglądać pozostał w moich wspomnieniach piękny, skupiony we śnie. Mam moje drugie szczęście przy sobie jednak nie ma dnia bez łez tesknoty za Mikołajem. Strata czy to jeszcze w łonie czy przy porodzie czy też później chyba równo boli. Przytulam Was wszystkie. Musimy być dzielne dla tych co pozostali. Goja Odpowiedz Link
lewana77 Re: Ulineczko! 29.06.07, 11:56 Gojanew usciski dla Ciebie! Jest mi i Uli na pewno duzo lzej, jak czytam, ze kogos innego, tez to spotkalo. Wczoraj bylam na wizycie u ginki. Rozmawiamy sobie tak od serca zawsze. Pytalam po raz kolejny jakie sa szanse, jaki moze byc scenariusz. Powiedzial po raz klejny, ze z takimi wadami nie ma szans na zycie. Analizowala opis z ostatniego usg, to za duze skumulowanie wad, zeby mowic o pomylce, albo sie ludzic. Odpowiedz Link
lalka_go Re: Ulineczko! 29.06.07, 12:56 Goja uściski. to prawda-potrzebna siła dla tych co pozostali. codziennie tą siłę daje mi Wiktoria. lalka_go mama bliźniaczek Wiktorii i Aniołka Angeliki. Odpowiedz Link
buzula witam po przerwie 09.08.07, 19:06 Cześć Dziewczyny, czy Wam również trudno było dotrzeć do naszego wątku po przeróbce strony, czy tylko ja jestem taka gapa ?? Ja dotarłam przez CTL+ALT+H, czyli weszłam w historię wybieranych przez siebie stron aby dotrzeć tutaj ponownie. W ciąży ogólnie czuję niemoc intelektualną i z refleksem u mnie marnie, ile szklanek nie zdążyłam złapać ... U mnie dobre wieści. Dziś koniec 29 tyg. dziewczynka waży 1226g. Jest chudzinką, ale zdrową! Przepływy ok., przybywa na wadze harmonijnie, no i jest długonoga bo kość udowa ma 58,1 mm. BARDZO SIĘ CIESZYMY. A chłopczyk bez zmian, czyli ze zmianami wstecznymi, jest prawie zresorbowany. Krzepliwośc krwi w górnej normie, ale jeszcze w normie. Z powodu długiej szyjki 46mm rokowania na kolejne tygodnie noszenia ciąży dobre. Co słychać u Was? Napiszcie. Buzula Odpowiedz Link
gojanew Re: witam po przerwie 10.08.07, 22:55 Witaj, cieszę się że wszystko ok z małą księżniczką. W 29 tc urodziły się pięcioraczki i mają się dobrze. Mój bohater ma się też świetnie. Ma ponad 6 kg śmieje się i guga. Myślę o Was bardzo ciepło, mimo że ostatnie tygodnie mojej ciąży były bardzo smutne, teraz z nostalgią patrzę na mamusie z brzusiami. Mam chyba "syndrom utracenia". Pozdrowionka Odpowiedz Link
ulineczka Re: Ulineczko! 29.06.07, 16:53 Lewana to bardzo wazne moc tak szczerze porozmawiac z lekarzem. Mnie prowadził bardzo młody lekarz (moze 5-6 lat starszy odemnie) i do dzisiaj czuje ze miałam w nim przyjaciela. Na poczatku widziałam ze badał moje podejscie do ewneutalnego uposledzenia czy smierci dziecka, a potem był szczery do bólu ale i bardzo ciepły i serdeczny i wyrozumiały. I miałam szczescie ze akcja porodowa zaczeła sie na jego dyżurze. W całej tej smutnej historii poznałam wielu wspaniałych ludzi dzięki którym mogłam nawet czasami sie uśmiechnąc. A najgorsze to było jak po tygodniu przebywania na bardzo przyjaznym odzdziale neonatolgii Kajtek został przewieziony do Zabrza. Stary budynek, ciemne korytarze, okropny smród (sama nie wiem czego, klaustrofobiczne pomieszczenia, inkubator przy inkubatorze, respiratory, kable, kabelki, brudne szare sciany, niemiły presonel. Wrazenie: umieralnia!!! To i tak Kajtus był na sali gdzie było 5 inkubatorków a obok na erce chyba ze 20 ich było. Dzieci z wenflonami w głowce na rekach, nogach, same maluszki. I ciagły pacz rodziców i ksiadz który chrzicł dzieci... Do dzisiaj sa to najgorsze koszmary. I tego nigdy nie zapomne niestety. Dopiero po smierci lekarki zrobiły sie jakby przyjazniejsze i bardziej serdeczne. A jak po roku (wczesniej nie miałam odwagi) pojechałąm po odpis zgonu i wynik sekcji to prowadzaca pani dr zaprosiła mnie na rozmowe i dopiero wtedy powiedziała ze tak jest lepiej dla Maluszka, bo mógłby bardzo cierpiec i wogole o konsekwencjach takiego niedotlenienia. SZkoda ze dopiero teraz przekonałam sie o jej dobroci i profesjonalizmie. Przepraszam za ten post, ale czasem musze te negatywne uczucia wyrzucic. Dobrze ze do Was trafiłam i wiem ze łatwiej jest przezyc cos razem.. Lewana gdzie robiłas ivf, bo ja w Novum Odpowiedz Link
mimi0080 Re: Dziewczyny może nasze forum? 30.06.07, 09:30 co Wy o tym myślicie?może stwórzmy forum dla takich mam jak my...z tego co wiem sporo jest takich osób...może tutaj otworzyłyby się...znalazły swoje miejsce... napiszcie co myślicie...czy popieracie pomysł? pozdrawiam Odpowiedz Link
lewana77 Re: Dziewczyny może nasze forum? 30.06.07, 10:54 Mimi jestem za! Tez o tym myslalam, bo watek sie rozrasta. Wiem, ze sa tez takie osoby poza gazeta.pl! Dzwonia do mnie ludzie np. z Bociana! Szok, bo tam ani slowa o tym sie nie pisze, jakby to ukrywali??? Odpowiadam tez Ulineczce, ja mialam ICSI w Invimedzie. Mysle, ze to moglo miec wplyw n ata sytuacje, potwierdza to lektura "Ciazy wieloplodowej" pod red. Breborowicza. Po ICSI zwieksza sie ryzyko wad Odpowiedz Link
mimi0080 Re: Dziewczyny może nasze forum? 30.06.07, 11:27 jak mąż wróci z pracy spróbujemy coś zrobić w tym kierunku...podpowiedz mi lewana jak nazwać forum, bo pomyślałam też o mamach ,które straciły dwoje bliźniąt...może to zły pomysł?... Odpowiedz Link
ulineczka Re: Dziewczyny może nasze forum? 02.07.07, 20:57 To bardzo dobry pomysł. Tylko gzie to forum - jako osobna strona? Czy moze juz na jakiks istniejacym? Przepraszam, ale ja w tym troche lewa jestem Odpowiedz Link
bzet Re: pytanie 01.07.07, 12:05 Witam, wóciłam po urlopie i dopiero teraz czytam to co działa się tu przez ostatnie 2 tygodnie. I tak odnośnie pochowania dziecka, to u mnie sytuacja wygkladała następująco. Jeden z synów zmarł miezy 14 a 17 tc, a drugi urodził się w 33 tc (o czym już tu pisałam). W tym okresie ciało zmarlego dziecka po prostu się rozłozyło, zmacerowało i nawet na usg nie było juz pod koniec ciązy widoczne. Tak, że nie było mowy o pochówku. Pozdrawiam bzet Odpowiedz Link
buzula Re: pytanie 05.07.07, 18:02 Dziękuję za info, bezet. U nas póki co dobrze jeśli można użyć słowa 'dobrze'. Dziewusia dzielnie goni kolejne centyle i przybliża się do 50-tego centyla. Jak pisałam wczesniej była o 50% lżejsza od braciszka zanim obumarł. I jeśli wierzyć wykresom pod moim USG była poniżej 5-go centyla. Zaczełam 25 tc., oby pomieszkała u mnie jeszcze 7-8 tygodni ... tak bym chciała. Po 32 tc dzieci koordynują ssanie, oddychanie i przełykanie byłaby szansa na uniknięcie tych wszystkich rurek i kableków, wenflonów itd. choć ryzyko powikłań wcześniaczych i tak pozostanie (słuch wzrok). Trzymam kciuki za wszystkie dzieciaczki, te już na świecie i te jeszcze w drodze na ten świat, aby zdrowe ucieszyły i cieszłyły codzień nasze mamine oczy. pozdrawiam, buzula Odpowiedz Link
gojanew Re: pytanie 05.07.07, 22:52 Witaj, kiedy ja liczyłam kolejne tygodnie, lekarz zapytał czemu zakładam tylko 32, mam chcieć od życia więcej i dotrwać np. do 40 (urodziłam w 35 + 6 dni). Więc i Ty buzula zakładaj więcej. Dziś 3 m-ce od śmierci Mikołajka. Zaniosłam mu światełko, aniołka i kolorowy wiatraczek. Przez chwilkę było mi lżej na sercu. Mój ocalony bliźniaczek śmieje się i gurzy, a ja gdy zamknę oczy widzę dwie śmiejące się buzie. pozdrawiam Goja Odpowiedz Link
gojanew Re: oddam białe ubranko na 40 cm. 05.07.07, 23:00 Zamówiłam w Gattino. Chcieli nam zrobić niespodziankę i uszyli dwa kompleciki. Ten który został jest z cienkiego polarku (chyba kurteczka, spodenki, buciki i czapeczka). Chcę je oddać innej małej dzidzi. Napiszcie. Odpowiedz Link
lewana77 Re: oddam białe ubranko na 40 cm. 06.07.07, 09:16 Ja bym byla chetna, ale tak barzdo boje sie zapeszyc Skad jestes? moze przetrzymasz je dla naszego chloapczka? (termin na pazdziernik) Ja jutro biore cichutki slub (ze wzgledu na dzieci, uznanie itp.). Jakos nas ta sytuacja zblizyla i postanowilismy nasz 10 letni zwiazek zalegalizowac. Martwie sie tylko, ze od kilku dni nie czuej chorutka, juz nei wiem co lepsze, czuc Go, czy zeby To nastpailo....I jeszcze ta pogoda przygnebiajaca. Odpowiedz Link
gojanew Re: Do lewana77 06.07.07, 11:07 Witam lewano, ubranko przetrzymam dla twojego promyczka, jak tylko będzie potrzebne daj znać tu albo na meila gazetowego. Ja zamawiałam te ciuszki 6 tyg. przed terminem i cieszyłam się że mam w co ubrać maleństwo bez względu na rozwój sytuacji. Jestem z Wielkopolski. Serdeczne gratulacje!!!! Bądzcie szczęśliwi. Jeśli chodzi o chorobę dzidzi to zacytuję psychologa "takie doświadczenia spotykają tylko ludzi silnych, gdyż słabi nie potrafili by tego udźwignąć". Więc bądzcie silni dla siebie i dzieci. Pozdrawiam Goja Odpowiedz Link
lewana77 Re: Do lewana77 08.07.07, 14:35 Goja! Dzieki wielkie, zglosze sie na pewno. Nie moge sie jzu doczekac kiedy wsyztsko sie jakos ulozy. Wczoraj byl slub, bylo naprawde milo i sympatycznie Od wczoraj jestem zona i jakos fajnie sie z tym czuje (a tak sie bronilam) Pozdrawiam Ps. W pon. mam usg, zobaczymy co z chorutkiem, jego ruchow nie czuje... Odpowiedz Link
buzula Re: pytanie 06.07.07, 16:25 Gojanew, oczywiście masz rację, żeby nastawić się na więcej, ja od siebie i od innych z zasady wymagam więcej, jestem wytrwała w swoich postanowieniach, ale .... ten dramat złamał moją wolę walki o 40-sty tydzień ciąży. Będę się cieszyć z każdego dnia ponad 32 tc., ale lekarze są opinii, że jeśli donoszę do 34 tc. to indukujemy poród dla mojego bezpieczeństwa. Więc teraz torturuję się wiedzą o rozwoju i powikłaniach rozwoju wcześniaczków. Już wolę oczekiwać od losu mniej, niż więcej, mam dość rozczarowań. pozdrawiam, Buzula Odpowiedz Link
miacasa Re: pytanie 06.07.07, 18:07 Buzula, nie zadręczaj się powikłaniami, miej ich świadomość, Twoja wiedza z pewnością pomoże dziecku przejść przez okres wcześniactwa, ale się nie zadręczaj. Wcześniactwo, to coś z caego się wyrasta, pierwsze 6 miesięcy to czas częstych wizyt kontrolnych u neurologa, okulisty, rehabilitanta i w poradni wcześniaczej ale stopniowo dzieci nadrabiają "tyły" i ok. pierwszych urodzin wszystko się normuje. Urodziłam córeczkę w 34 tygodniu, miała obustronne wylewy krwi do mózgu II stopnia, po pewnym czasie dołączyła anemia i retinopatia wcześniacza (anemię zwalczyliśmy odpowiednimi lekami a wraz z poprawą morfologii cofnęła się retinopatia). Moja ciąża została zakończona przed terminem z uwagi na potężną cholestazę ale dostałam steryd 2dni przed porodem(2zastrzyki w tyłek), który zapobiegł wystąpieniu błon szklistych w płucach dziecka po urodzeniu. Tobie w odpowiednim czasie pewnie też podadzą ten lek i maluszek nie będzie potrzebował respiratora. Powoli, w swoim tempie dziecko będzie się prawidłowo rozwijało. Pozdrawiam Cię serdecznie Odpowiedz Link
mamaigiiemilki Re: do buzula 06.07.07, 22:43 Przepraszam, ze wtrace sie w ten watek, ale chcialam Ci tylko powiedziec, ze nie wszystkie wczesniaki maja problemy; ja ur w 32+6(tez czekalam do 32...)i z moimi pannami wszystko ok, nie byla potrzebna rehabilitacja; dzis maja juz 2lata...zycze aby wszystko ulozylo sie pomyslnie!pozdr.Anka Odpowiedz Link
buzula Re: do mamaigiiemilki 08.07.07, 17:41 Bardzo się cieszę!! Naprawdę każdy taki post podnosi na duchu, mam 25 tc. więc do sławetnego 32 tc. mam ogromną nadzieję doczekać. Najbardziej drętwieje przed usg czy aby dziewusia żyje. nie czułam ruchów do 22-23 tc. Teraz mam 11-07-2006, ale czuję ruchy, jeśli tylko zacznie szybciej rosnąć będzie duża nadzieja, że wszystko może dobrze się potoczyć. Dzięki, Buzula Odpowiedz Link
sabi35 Re: do buzula 09.07.07, 12:19 ja też was pocieszę, urodziłam w 30t2d ciąży i moje dziecko to okaz zdrowia, samo oddychało, nie było retinopatii, wylewów i zamykania Botalla itp. Nie chodziliśmy do poradnii wcześniaczej. Ważne, żebyś(cie) rodziły w odpowiednim miejscu, żeby nie były konieczne transporty, i żebyście dostały cortyzon na rozwój płuc. Położna mówiła, że dzieci z takich pełnych stresu ciąż lepiej sobie radzą po przedwczesnym porodzie, niż gdyby poród nastąpił nagle i nieoczekiwanie, bo pod wpływem hormonu stresu u matki maluchy szybciej dojrzewają. Trzymam kciuki za pomyślne dla was rozwiązanie. Jesteście bardzo dzielne. Odpowiedz Link
ulineczka Re: do buzula 09.07.07, 13:14 Dzien dobry ! Nie było mnie kilka dni i widze ze znów wróciłyscie. Ciesze sie. Buzula nie martw sie wczesniactwem. Sabi35 ma racje. PAmietaj o mojej Małgosi z 31yc, która jest ZDROWYM,FANTASTYCZNIE rozwijajacym sie dzieckiem, zawsze usmiechnietym, nie potrzebujacym snu. U Ciebie tez bedzie dobrze. Dostaniesz sterydy na płucka, lekarze wiedza ze córcia jest z trudnej ciazy, zapewnia jej dobra opieke i wszystko bedzie w porzadku. LEwana - trzymam kciuki za dzisiejsze usg i bede wypatrywała wiesci od Ciebie. BUZIACZKI Odpowiedz Link
buzula malutka córeczka 12.07.07, 20:39 Witam Dziewczyny, jestem po USG, dziewusia jest dalej zdrowa i oby juz na zawsze, ale maleńka jest bo wazy 624g (24tydz + 6 dni), w mojej książce w/b 700g a u Lewany synek ma nawet 750g (GRATULUJę !!) ponieważ termin porodu to 1 dzień różnicy, więc myslę, że mam nalepsze odniesienie porównawcze. Martwię się - i to już chyba tradycyjnie w tej ciąży, a pierwsza była taka radosna, prawidłowa ... JAK TO NIC W ŻYCIU NIE WIADOMO. Lekarz zapewnia, że w normie ale jak sobie policzę wg interpretatora USG z www.noworodek.pl to po biometrii wiem, że jest o 2 tyg. za malutka. Owszem czytałam, że 2-3 tyg. odchylenia są w normie, ale ta norma jest bliska hipotrofii. A chłopczyk leży bez ruchu z minimalną ilością wód płodowych nad dziewczynką, co ponoć wróży szansę na więcej niż 32 tyg, ciążę, ale nikt nie da gwarancji jak dalej będzie, bo lekarz ostrzega, że choc nie widzi w tej chwili zagrożenia to musze brac pod uwagę fakt, że ciąza może zakończyc się niepomyślnie rówież dla dziewusi. A i korzystne ułożenie też jeszcze może się zmienić. Tyle u nas. pozdraiwam, Buzula Odpowiedz Link
gojanew Re: malutka córeczka 12.07.07, 21:39 Witaj, poniżej link z wymiarami, nie roztawałam się z nim przez całą ciążę. Wg niego twoja księżniczka jest naprawdę w normie i niech tak będzie na każdym USG. www.babycenter.com/general/pregnancy/1290794.html Pozdrawiam Goja Odpowiedz Link
buzula Re: malutka córeczka 13.07.07, 07:47 Gojanew, dziękuję BARDZO ! tabelka wydrukowana a i stronka warta poczytania. jedno wiem, przeszłaś swoje jeśli tak zpenetrowałaś niektóre tematy dzieciaczkowe. To naprawdę podniosło mnie na duchu!! Tabelka ma bardzo wiarygodne źródła. Jeszcze raz dziękuję Buzula Odpowiedz Link
gojanew Re: Czy już nikt tu nie zagląda? 25.07.07, 12:28 Witajcie, za tydzień miną cztery miesiące od narodzin moich chłopców a jednocześnie śmierci jednego z nich. Mija czas, "ocalony" bliźniaczek pięknie rośnie a ja ciągle płaczę za Mikołajkiem. Dostałam wyniki badania łożyska "zaburzenia w krążeniu płodowym i matczynym". Czy to mój organizm zawiódł? Przysłali też wyniki badania sekcyjnego mojego okruszka. Dzielnie walczył z przeciwnościami. Co u Was dziewczyny? Jak sobie radzicie? Serdecznie pozdrawiam Goja Odpowiedz Link
buzula Re: Czy już nikt tu nie zagląda? 25.07.07, 15:41 Cześć Goja, zagląda, zagląda, ale skoro ostatnie posty były moje to czekałam na kogoś innego, ale przecież są wakacje i nie wszystkie z nas muszą jak ja siedzieć w domu - czyli blisko szpitala. Ból pewnie w nas będzie zawsze na myśl o drugim bliźniaku bez względu kto lub co zawiniło. Tak na prawdę to nikt nie jest w stanie powiedzieć jednoznacznie co jest przyczyną, więc spróbuj się nie winić. Ciesz się ocalałym bliźniaczkiem - nie pozostaje nam nic innego U mnie następujące nowości: * obumarły chłopczyk już jest prawie zupełnie zresorbowany, na usg bardzo zamazane zarysy w sumie tylko główki bo reszty ciałka juz nie można się domyślić. Maleńki bardzo. * łozysko 'w sumie to jest już jedno" - określenie lekarza. i ciążę nalezy od teraz traktować jak pojedynczą. * rokuję na donoszenie nawet do końca, bo wszystko wygląda jak dotąd ok., oby tak dalej, wróciłam pod opiekę mojego pierwotnego lekarza (oczywiście prywatnie), przedtem byłam dodatkowo oglądana także przez szpitalnego lekarza w ośrodku referencyjnym II stopnia czyli w szpitalu bielańskim. * córeczka jest wciąż za mała jak na wiek liczony od ostatniej miesiączki 26t+4dni = 740g, pomiędzy 5 a 10 percentylem. Ale lekarz definitywnie mnie uspokoił, rośnie od miesięcy harmonijnie trzymając się 5% rozrzutu pomiędzy 5 a 10 percentylem. Odkąd przeanalizowaliśmy wstecz poprzednie USg zawsze była za mała o 7-10 dni. Lekarz jest przekonany, że ona jest młodsza od obumarłego braciszka o jakiś tydzień. W ciąży bliźniaczej dwuowodniowej, dwukosmówkowej po stymulacji lekami, (a nie np. transferze), jajniki mogą wystartować różnie reagując na ten sam lek prawy i lewy z produkcją jajeczka. Zatem dzieci mogą pochodzić z różnych aktów. Zatem odrobinę odważniej patrzę w świat. Wyprawka w 99% gotowa, bo obawiałam się, że w każdej chwili mogę zostać ponownie mamą, tym razem skrajnego wcześniaczka. Dla dziewczyn z Warszawy informuję, że znalazłam sklep z ubrankami od rozmiaru 44 cm, pieluszkami poniżej wagi 2,5 kg i wieloma akcesoriami typowymi dla wcześniaczków. Adres sklepu; "DUDEK - SKLEP DLA MAMY I DZIECKA" ul. Dzielna 21 lok.6 róg Okopowej tel: 0-22-636-36-29 e-mail:kdudek@chello.pl pon-pt 11:00-19:00 sob 10:00-14:00 niedz. 11:00-14:00 Miła obsługa ale nie jest tanio. Po prostu jednej z pracownic urodził się synek 580g i zobaczyły lukę w ofercie rynkowej dla wczesniaczków, więc zajęły się również taką ofertą. Chłopczyk choć po przejściach obecnie świetnie sobie radzi! Pozdraiwam wszystkie Forowiczki, Buzula Odpowiedz Link
miacasa Re: Czy już nikt tu nie zagląda? 25.07.07, 17:29 Witajcie, zaglądam tu niemal codziennie by sprawdzić czy są od Was jakieś wieści, cieszę się, że sytuacja córeczki Buzuli jest w "normie" (brakuje mi właściwych słów, jestem tu tylko przypadkowym gościem ale z całego serca życzę Wam zdrowia dla Was i dla maluszków). Czasami jestem w W-wie u koleżanki, myślę wtedy o Was, obecnych gdzieś w tej przestrzeni, zastanawiam się jak się czujecie, czy wychodzicie z domu, jak wygląda Wasz dzień. Pozdrawiam Odpowiedz Link
buzula Re: pytanie 08.07.07, 17:45 Miacasa, dobre wieści mile widziane, dzięki. Buzula Odpowiedz Link
lewana77 Po wizycie 09.07.07, 15:21 Jestem juz po usg. Wlasciwie u nas bez zmian. Chorutek troszke rosnie, ale wolniej. Ilosc wod zmiejszona. Ale zyje i to chyba dobrze dla nasi dla drugiego dziecka. Drugi dzidzius ma juz 750 gram Wszystko u niego ok. Jestem uspokojona i nadal czekamy. Oby do przodu! Jutro ide jeszcze na echa serc maluchow. Odpowiedz Link
gojanew Re: Po wizycie 10.07.07, 15:50 Cieszę się że że u Ciebie lewana ok. Ja odliczałam dni od jednego usg do kolejnego, potem ktg rano i wieczorem i tak mijały dni na upewnianiu się że oba maluszki żyją. To dobrze żetwoje maluszki oba rosną. Moje na końcu miały ponad 1000g różnicy. Widziałam że czytałaś Bręborowicza, ja rodziłam u niego. Do końca miałam nadzieję że diagnoza jest mylna. A jednak tak nie było. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
lewana77 Re: Po wizycie 25.07.07, 19:09 Hej ja tez jestem! Ostatnio mialam maly maraton lekarski (codziennie wizyta), bo mam jakies dziwne twardnienie brzucha i jakby skurcze. Ale szyjka ok, ktg ok, ale moze zaloza mi profilaktycznie pessar? zastanawiamy sie nad tym wyjsciem. W mojej sytuacji lepiej dmuchac na zimne. W pon. mam kolejne usg. Chorutek zyje (czuje ruchy), a zdrowy chlopiec wywija ze hej. Spotkalam sie z prof.Kornacka z Neonatologii z Karowej, pogadala ze mna, jak to wyglada od ich strony. Uspokoilam sie troche. No i oby do przodu, jutro 28tc. Pozdrawiam Wszystkich! Odpowiedz Link
lalka_go Re: Po wizycie 26.07.07, 09:39 dziewczyny cieszę się bardzo że u Was wszystko dobrze- no o ile takie sytyacje mozna nazwać dobrymi . jestem cały czas z Wami myślami. patrzę na moją Wiktorynkę ukochaną i mam nadzieję że jeszcze trochę i Wy też będziecie z taką miłością wpatrywać się w Wasze cuda oczywiście smutek pozostanie.u mnie mija rok i 4 mies. odkąd Angela zasnęła w brzuszku. rok i 2 mies. odkąd urodziłam i już wtedy nie mogłam się łudzić że może jednak żyje pamiętam o niej cały czas. każdy wieczór kończę rozmową z naszym Aniołkiem. wyobrażam sobie jaka by była. w brzuchu póki jeszcze nie wiedzieliśmy że jest źle to Wiki szalała, Angela zawsze na USg była spokojna. Wiktoria teraz to torpeda- wszędzie jej pełno... takie małe żywe srebro myślę że Angela byłaby jej przeciwieństwem... siedziałaby grzecznie i bawiła by się zabawkami kiedy Wiktoria penetrowałaby kolejne szafki no ale tego nigdy sie nie dowiem. dziewczyny trzymam cały czas kciuki! będzie dobrze! musi byc dobrze! Odpowiedz Link
bzet Re: Po wizycie 13.08.07, 13:44 Witam, cał czas sledze co u Was nowego. Trzymam kciuki i czekam na kolejne dobre wieści. bzet fotoforum.gazeta.pl/5,2,bzet.html Odpowiedz Link
bzet P.S. 13.08.07, 13:50 Dołaczam zdjęcie moich dzieci zrobione z okazji 1 rodzin Tymona - jego historię już tu przedstawiałam. I po wszystkich przejściach (smierć brata w 16 tc, zatrucie, hipotrofia, wczesniactwo) jest prawidłoworozwijajacym się rocznym dzieckiem: siedzi, stoi, chodzi, mówi i robi to co powinien robić maluszek w jego wieku. Tak że nie martwcie się na zapas!!! Odpowiedz Link
lewana77 Re: P.S. 14.08.07, 11:20 Tymek rzadzi U mnie juz 30tc, wszystko ok, wizyty czesciej, badania tez. Jestem ciut spokojniejsza, ze juz blisko, ze dzieci juz coraz bardziej bezpieczne. Zdrowy chlopie rozrabia za dwoje Wierci sie niesamowicie, harce i swawole, az sie martwie czy to normalne i korci mnie zeby znowu robic usg (mialam 2 tyg. temu) Po malu kupuje rzeczy, mysle jak przestawic meble itp. Ale wozka nadal nie mam, mial byc przeciez podwojny, poczekam az sie wszystko okaze.... Odpowiedz Link
gojanew Re: P.S. 14.08.07, 21:12 Witajcie, ale Tymek jest śliczy, te oczka złamią nie jedno serce niewieście! Lewano, po szoku jakiego doznałam słysząc diagnozę tragiczną dla mojego Mikołajka nastał czas dziwnego uspokojenia. Popłakiwałam codziennie ale byłam spokojna jak nigdy w życiu. Też czekałam od jednego USG do następnego. Przez ostatnie tygodnie ciąży cieszyłam się dniami spędzonymi z moimi chłopcami. Teraz tęsknię za tym okresem ogromnie. Mam przy sobie moje szczęście gdy patrzę na niego serce mi rośnie ale ciągle tęsknię. Mój ocalony bliźniaczek też rozwija się doskonale. Jego najnowsze osiągnięcie to głośne piski, ale takie że aż w uszach dźwoni. Pozdrawiam, jesteśmy dzielne!!!!!! Odpowiedz Link
ulineczka Re: P.S. 15.08.07, 21:44 Dziewczyny nie mogłam Was znaleźć. Byłam na wakacjach ale caly czas o Was myślałam i ciesze ze są dobre wiadomości. Nadal bede Was wspierac i mocno trzymac kciuki. Całuje Odpowiedz Link
lewana77 Hej Kochane! 18.08.07, 21:10 U mnie bez zmian. Chlopczyk rozrabia, ze hej.Mam nadzieje, ze bedzi edzrowym i madrym Czlowieczkiem. Jak myslicie, czy nasze dzieci moga odczuwac brak tego drugiego rodzenstwa? Martiwe sie, ze tak..... dziewczynka zyje, ale czuje ja mniej i jakos inaczej. Łudze sie czasami, ze moze nie bedzie tak zle, ze bedzie zdrowa. Ale wtedy ruszalaby sie normalnie, rosla no i obraz na usg bylby prawidlowy... Wczoraj dowiedzialam sie, ze siostra mojej psiapsiolki, ktora spodziewala sie blizniat (chciane i poczete naturalnie wyladowala w szpitalu. Jeno dzicko nie zyje od kilku tygodni, robia wszytko aby uratowac drugei i aby nie wdalo sie zakazenie (to 4,5 mies.) Ona miala amniopunkcje, ale czula sie super, nie wiadomo co sie stalo. Dzieci po amnio. mialy zdrowy kariotyp. Przygnebily mnie te wiesci. Odpowiedz Link
gojanew Re: Hej Kochane! 18.08.07, 22:34 Hej, hej, też myślałam o tej bliźniaczej więzi. Ja bedę zaprowadzać synka na cmentarz i pokazywać gdzie leży braciszek, który teraz jest aniołkiem i zawsze jest z nami i nad nami czuwa. Myślę, że między innymi dlatego, jeśli to możliwe, dobrze jest pochować zmarłe dzieciątko. Na początku jak maluszek płakał, wyobrażałam sobie że brak mu braciszka. Lewano od kiedy wiedziałaś że to chłopczyk i dziewczynka? Ja do konca nie znałam płci drugiego bliźniaczka, ale czułam że to też chłopczyk. Dzisiaj mija rok od kiedy zrobiłam Beta HCG i byłam pewna, że jestem w ciąży i to z dwojgiem lub więcej. Odpowiedz Link
ap77 Re: Hej Kochane! 19.08.07, 09:55 Goja ja wiem o chlopcu od polowkowego usg, a o dziewczynce od kilku tygodni. Mam nadzieje, ze to nie pomylka, bo slabo widac ją podczas usg (ma wymuszona pozycje). Pozdrawiam Odpowiedz Link
buzula blixniacza więź 19.08.07, 17:30 Cześć Dziewczyny, chyba powinnam wypowiedzieć się nt. bliźniaczej więzi, bo sama mam brata bliźniaka. Na pewno jest taka więź. Wiem kiedy brat jest szczęśliwy, kiedy cierpi, rozumiemy się często bez słów na spojrzenie okiem, ale oczywiście bywa, że mamy delikatnie nazywając to 'inne zdania". Trzeba pamiętać, że chęć porównywania bliźniąt jaka rodzi się wśród otoczenia jest często nie do zniesienia dla bliźniaków i dzieci zaczynają rywalizować, niestety często nieświadomie wplatając nie najzdrowsze emocje w tę rywalizację. Jak sie dowiedziałam, że będe miała blixniaki to pierwsza myśl była; o Boże nie poradzę sobie!, a druga trochę później: obiecuję Wam dzieci nigdy nie ubiorę was tak samo i poślę do innych klas lub szkół jesli zechcecie. Więc bycie blixniakiem ma różne oblicza nie tylko takie, że ja odrabiałam polski a brat matmę ... Pewnie więź między bliźniakami tej samej płci jest ściślejsza, ale to tylko domysły. No i z czasem zakładając swoje rodziny, ta więż robi się cieńsza ... ale tak się zdarza we wszystkich rodzeństwach. pozdrawiam, Buzula ps. dziś czuję się fatalnie, twardy brzuch i niechęć do wszystkiego, może te upały, mam nadzieję, że jutro będzie ok. Zaczełyśmy 31 tc. Odpowiedz Link
mimi0080 Re: blixniacza więź 20.08.07, 16:32 Czy wiedziałyście,że Elvis Presley miał brata bliźniaka?? Ja niedawno się dowiedziałam.Zmarł przy porodzie.Jego matka nigdy nie pogodziła się ze śmiercią brata , a Elvis często powtarzał, że zawsze starał się robić wszystko dwa razy lepiej właśnie dla brata i czuł jego opiekę z góry...coś w tym musi być..dziewczyny bądźcie dzielne dacie radę...pozdrawiam Odpowiedz Link
mimi0080 Re: blixniacza więź 20.08.07, 16:33 Pomyliłam się brat Elvisa urodził się martwy...to był rok 1935! nie było szans... Odpowiedz Link
lewana77 Re: blixniacza więź 28.08.07, 11:15 Tu lewana-od wczoraj jestem w szpitalu, dostalam plamienie brunatne, szyjka sei skraca. Jestem w IMiD, bardzo ciezko dostac sie do szpitali!!!! Odpowiedz Link
ulineczka Re: blixniacza więź 28.08.07, 13:44 Lewanka! trzymam mocno kciuki i bede zagladała za dobrymi wiesciami. Buzula, co u Ciebie? jak sie czujesz? Mysle o Was Odpowiedz Link
gojanew Trzymaj się Lewano 28.08.07, 21:28 Napewno jesteś pod dobrą opieką. Myśl pozytywnie, to ogromnie ważne dla twoich dzieci. Ściskam z całego serca Goja Odpowiedz Link
buzula co u mnie 30.08.07, 15:10 Ćześć, ja właśnie dziś kończę 32 tc. - ten wymarzony, aby córcia umiała sama oddychać. Od 1-09-07 spakuję walizki, tak na wszelki wypadek. Rokowania wg dwóch lekarzy są dobre, ponoć mam szansę na donoszenie. Ja aż tak optymistycznie nie patrzę w tak odległą przyszłość (planowany termin 25-10-2007) ale z każdego dnia więcej cieszyć się będę. Ponieważ oceniono mój stan na dobry i stabliny do lekarza idę 06-09-2007, po 4 tyg. nie widzenia się z nim. Po pierwsze to w tej ciąży pierwszy raz ktoś odważył się nie oglądać mnie przez miesiąc (co traktuję jako serio dobry stan) po drugie umieram z ciekawości przede wszystkim ile dziewusia waży i czy szyjka w porządku. Chłopczyk stan constans ma już od 10 tyg. i wygląda na to, że tu niewiele się zmieni. Krzepliwość zbadam jutro. Juź czuję się jak słonik, szybko się męczę nie wiadomo od czego, choć mój synek to poważny powód do aktywnego trybu zycia. Oby nie było gorzej, bo brzuch mi "drętwieje" coraz częściej. Dziewczyny, z Lewanką jestem w kontakcie komórkowym, bo laptopa przyniósł jej mąz do szpitala tylko na sekundkę, więc jest odcięta od świata internautów, jak nie odpisuje to się uspokujcie, po prostu nie ma szans tego zrobić. Nie czuję się upoważniona do pisania o jej stanie zdrowia bo to nieładnie, powiem tylko, że wczoraj wieczorem miało się ku opanowaniu sytuacji, ale dziś nie odbiera komórki więc co dzisiaj słychać nie wiem. pozdraiwam WSZYSTKICH trzymających kciuki za Lewankę i mnie. Buzula Odpowiedz Link
gojanew Re: co u mnie 30.08.07, 21:00 Witaj Buzula, 32 to już piękny wynik. Nie martw się drętwieniem, miałam je przez całą ciążę, ale uważaj na siebie. Napisz po wizycie co słychać, waga itd. (oczywiście nie pytam o Twoją wagę ha..ha...) Ciesz się z każdego dnia ciąży (tak Ci zazdroszczę tego brzusia). Jak już pisałam wzruszam się na widok ciężarnych mamuś, może to jeszcze hormonki a może ukryte pragnienia? Pozdrów Lewankę. Ściskam Goja Odpowiedz Link
mutantowa Re: blixniacza więź 01.09.07, 21:34 trzymaj się Kochana , myślę o was cieplutko Odpowiedz Link
lewana77 od Ani 04.09.07, 14:14 Witajcie! Maz przyniosl kompa. 01.09 urodzilam dzieci. Coreczka zmarla po kilku minutach.... Chlopczyk-Jacus Junior, poczatkowo mial sie super 9 pkt Apgar, 2 kg, darl sie jak szlaony, ale po dobie okazalo sie,z e ma cos z plucami! Zapalenie, jest pod respiratorem, nie musze opisywac co czujemy, rycze od wczoraj, nie moge sie opanowac jak go widze bidulke, za duzo tego, nie moge tego udzwignac, dlaczego nie mozemy wyjsc na prosta??? Porod zaczal sie w sobote,nagle, bo krwawienie bylo zatrzymane! nagle dostalam goraczki-37, 8 potem nawet 38, 8. Czulam sie przedtem super, posiewy jalowe. Niewiadomo do konca co sie stalo, czy to dzieci mialy infekcje czy ja? Czy moze chorutka cos sprowokowala? Wzielli do badania lozyska itp. Trzymajcie kciuki za Maluszka, jesli i jego mialabym stracic, to chyba tego nie przezyjemy.... Odpowiedz Link
buzula Re: do Ani 04.09.07, 15:23 Aniu, trzymam kciuki za Jacusia jak za swoje dziecko !!! Buzula ps. ja wcześniak 2350kg, brat bliźniak 2150kg wyrośliśmy na dużych ludzi i nie głupiutkich więc bądź DOBREJ MYŚLI Odpowiedz Link
bzet Powodzenia 04.09.07, 18:37 Teraz musi być juz tylko lepiej. Dużo sił rodzicom, a maleństwu zdrówka. Jacusi rośnij szybko i spraw rodzicom wiele radości!!! bzet Odpowiedz Link
gojanew Powodzenia! 04.09.07, 22:22 Przytulam Cię bardzo mocno, jak tylko przeczytałam tę wiadomość, bez łez się nie obyło. Teraz będzie już tylko lepiej. Zapalenie płuc to częsta przypadłość. Lekarze sprawnie to leczą. Taki 2 kg. bobasek napewno sobie poradzi. Bądźcie dzielni i głowa do góry. Los Wam wynagrodzi te zmagania. Zdrówka dla mamusi i Jacusia. P.S. Światełko (*) dla córeczki. Odpowiedz Link
buzula nie mam dobrych wiadomości 06.09.07, 22:31 Cześć, wróciłam od lekarza i ręce mi się trzęsą. Myslałam, że teraz to będzie już tylko dobrze. Córeczka jest za malutka i tym razem potwierdził to lekarz, 33 tc z wagą 1700g to za mało, w/b ok.2000g. Do tego jest za mało płynu owodniowego, więc może to być wada nerek, albo utrudnione warunki wzrastania z powodu obecności obumarłego braciszka (obecnie chłopczyk ma CRL 107 mm bez szansy określenia jakiejkolwiek części ciała). Mam stawić się do szpitala bielańskiego na konsultacje - tam jest super aparatura. Ku wspólnej radości mojej i lekarza wszystkie przepływy są w normie "wręcz doskonałe". Szyjka 32 mm więc jeszcze ok. za to CRP = 1,6, ale tym mam się nie martwić. Smutna jest prawda, do której przyznał się mój lekarz (i za to go cenię), mówiąc, że my lekarze zbyt małą posiadamy wiedzę o takich przypadkach z racji ich rzadkości, aby stawiać jednoznaczne diagnozy ... Tyle u nas. pozdraiwam Buzula Odpowiedz Link
lewana77 Re: nie mam dobrych wiadomości 07.09.07, 08:13 Ula wszystko bedzie ok, juz z gorki.... Malowodzie nie jest duzym zagrozeniem, a waga, moze poczekajmy do tego usg na ich sprzecie... Sc Odpowiedz Link
lewana77 Re: nie mam dobrych wiadomości 07.09.07, 08:14 u nas idzie ku lepszemu, tzn Jacusiowi sie poprawia! Odpowiedz Link
optymist1 Re: nie mam dobrych wiadomości 07.09.07, 08:52 Cześć, jestem w 36 tc bliźniaczej i od samego początku sledzę ten wątek Mysle, ze powinnas byc jak najbardziej dobrej mysli. W końcówce 31 tc jeden z moich chłopców miał 1550 g. Usg miałam robione na dobrym sprzęcie, w klinice AM w Poznaniu i nikt sie tej wadze nie dziwił ! Wszyscy twierdzili, ze jest oki ! W 33 tc nie wiem jaka była jego waga, ale tak sobie mysle, ze mógł tez miec te 1700 g. Jeśli lekarz ma odwagę, zeby przyznac sie, do tego, ze nie potrafi postawić jednoznacznej diagnozy, to moim zdaniem, dobrze o nim świadczy. W takiej sytuacji najlepszym rozwiązaniem jest skierowanie na dokładniejsze badania. Głowa do góry ! Mysle, ze okaże sie, ze wszystko jest w normie Wez jeszcze pod uwagę, ze to mierzenie wagi na usg, to tak naprawdę nie jest mierzenie, tylko szacowanie ! i dopuszczalny margines błędu wynosi 10-20%. Trzymam kciuki Odpowiedz Link
utka Re: nie mam dobrych wiadomości 07.09.07, 09:38 Trzymam mocno kciuki za Was Pomiary z kazdego usg, nawet tych robionych przez najwiekszych specjalistow zawsze zawieraja jakis margines bledu. Twoja coreczka rownie dobrze moze juz wazyc ze 2 kg. Zreszta mysle, ze waga nie jest chyba nawet najistotniejsza - wazne jest jak dziewczynka jest rozwinieta, jak jej mozg, plucka - 33 tydzien, to juz calkiem sporo i malutka ma naprawde duze szanse. Gdyby cos bylo zle z nerkami, to dokladne usg powinno to wykazac. Jak bylam w ciazy z druga coreczka lekarz wykryl poszerzenie miedniczek nerkowych u malej - ale nerki pracowaly dobrze, mocz sie nie zatrzymywal, nic sie nie odkladalo - na usg to widac. Jesli lekarz z przeplywow jest zadowolony, to mysle, ze z Twoja malutka jest wszystko dobrze widzisz, jak rodzilam dzieci w twerminie a tez byly malenkie - obie coreczki wazyly tylko kilogram wiecej niz Twoja coreczka teraz. Jeszcze raz wszystkiego co najlepsze Ci zycze i zapewniam o pamieci. Lewanno - bardzo ci gratuluje i ciesze sie ogromnie, ze z Jacusiem coraz lepiej. Zuch chlopczyk Odpowiedz Link
afire Re: nie mam dobrych wiadomości 07.09.07, 10:07 Buzula Mój Kamil urodził się w 33tc, na samym początku 33tygodnia z wagą 1720g, według mojego lekaża nie była to bardzo niska waga urodzeniowa jak na ten tydzień. Miał też wrodzone zapalenie płuc, nie oddychał samodzielnie i był pod respiratorem 6 dni. Dziś ma niecałe dwa lata, nikt by nie powiedział, że jest wcześniakiem Trzymam kciuki Mama Kamila 33tc,1720g,49cm Odpowiedz Link
gojanew Dziewczyny MUSI być bobrze! 07.09.07, 11:56 Witajcie dziewczyny! Lewanko tak się cieszę że z Jacusiem coraz lepiej. Dzielny chłopak! Mam nadzieję że się po mału też "zbierasz". P.S. Ja mam coś dla Ciebie. Jak już możesz to napisz na priva. Buzula trzymam za Was kciuki. Myślę że dokładnejsze badania uspokoją Cię. W Poznaniu jest doc. Ropacka ale pewnie w W-wie też masz super specjalistów (u mnie sprawdziła się diagnoza w 100%). Rodziła ze mną dziewczyna 37 tc. dziewczynkę 1800g. a teraz jest większa od mojego maluszka (ur. 2520). Pozdrawiam gorąco Goja Odpowiedz Link
buzula "skrajnie niedopita" 08.09.07, 16:40 Kochane Dziewczyny !! Dziękuję za wszystkie pocieszenia, no i same zobaczcie ile miałyście racji. Następnego dnia wbiłam się (choć na prywatnej wizycie) do lekarza, który mnie konsultował w Szpitalu Bielańskim. Miałam być ok. 13:30. Ale wieczorem, nie mogąc spać po tak tragicznej informacji "małowodzie' było tematem przewodnim mojego serfowania po internecie. ok. 1:00 w nocy doczytałam się, że jakaś dziewczyna miała zdiagnozowane małowodzie i zaczęła pić hektolitrami wodę, ponoć pomogło. Dobrnełam do bardziej naukowego wyjaśnienia zjawiska gdzie znalazłam informację, że jeśli nie pękły błony płodowe i nie jest to wyciek, a mamy do czynienia z III NIE II trymestrem ciąży to doustne podawanie wody MOŻE przynieść poprawę. Więc 2 x 1,5l wody wmuszałam w siebie do 4 nad ranem. Potem jeszcze butelkę przed badaniem. Istotnie miałam wrażenie, że nieadekwatnie mało wydalam moczu w stosunku do wypitej wody, a brzuch mi napęczniał, ale już sama nie ufałam swojemu obiektywizmowi w tej sprawie. Na badaniu po dosłownie minucie oglądania dziecka lekarz powiedział,że o żadnym małowodziu nie może być mowy, wód nie jest dużo, aż tak aby mówić o górnej granicy normy, ale są w normie. Duża ilość wód umożliwiła lepszą widoczność USG (porządny sprxęt) i okazało się, że dziewusia waży 2168g !!!! Paramentry biometryczne wskazały wielkość dziecka na 33 tc. Było dokładnie 33 tc + 1 dzień. Malutka dogoniła wszelkie tabelki i wskaźniki. Cytat: "Obiektywnie rzecz nazywając musiała być Pani skrajnie niedopita', w takich warunkach ilość wód płodowych zmiejsza się i pomiary zrobione dzień wcześniej pomimo rzetelności wykonania były mniejsze. Poza tym tabele wielkości i sposoby wyliczania wieku dziecka na podstawie wymiarów częsci ciała są różne, na różnych sprzętach i odmienne preferowane przez różnych lekarzy". Przy okazji skonfrontowałam opinię nt. mojego dalzego rokowania dot. długości ciązy,ogólnie rzecz ujmując nie ma przeszkód na donoszenie 38-40 tc. Teraz mam CRP 1,5 więc ponoć wyśmienicie jak na moją historię ciąży. Dziękuję jeszcze raz za słowa wsparcia - zawsze nieocenione!! Pozdraiwam, Niedopita Buzula ps. MAM PIĆ 5L DZIENNIE. Czuję, że chlupocze mi w brzuchu Odpowiedz Link
optymist1 Re: "skrajnie niedopita" 08.09.07, 17:03 A nie mówiłam ? )))), ze okaże sie, ze wszystko jest w normie ! Mi tez lekarz wyjasniał, ze wiek dziecka wskazywany przez usg to kwestia zaprogramowania sprzętu - na jednym usg, wadze 2000 g moze być przypisany 31t6d, a na innym 33t1d. Ze nie wspomnę juz o błędzie pomiaru ! Przecież wiele zależy od kąta, pod jakim ułożone jest dziecko w trakcie badania. To sie moze zmieniać nawet z minuty na minutę, wiec nawet badanie wykonywane na tym samym sprzęcie, przez tak samo skrupulatną osobę ale po np. godzinie moze dawac inny wynik. To sa tylko dane orientacyjne. Trzymam dalej kciuki Odpowiedz Link
mama1981 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 07.09.07, 14:28 Witam, Opisywalam moja historie na forum listopadówek, ale tu chyba bardziej pasuje, wiec ja tu takze wkleje. Przeczytalam ten wątek płacząc, teraz pora na moj opis. Postanowilam Wam opisac to co mnie spotkalo, bo wiem ze taka sytuacja czesta nie jest, sama szukalam informacji na ten temat i bylo z nimi krucho. Moze kiedys moja historia komus pomoze. A wiec zaszlam w ciaze, radosc tym wieksza, gdy dowiedzielismy sie ze bedziemy miec blizniaki. Niestety jednokosmówkowe, co zwiekszalo ryzyko powiklan, ale przynajmniej dwuowodniowe. Przez pierwszy trymestr byl ogromny stres, gdyz zdawalismy sobie sprawe ze przy jednej kosmowce jeden plod moze obumrzec. Ale zaczal sie drugi trymestr, maluchy rosly rowno, usg genetyczne w 12 tyg wyszlo idealnie. Wszystko bylo super. W 21 tyg. udalismy sie na usg anatomiczne i okazalo sie ze brak akcji serca jednego plodu. Śmierc musiala nastapic w 20 tyg, bo maluchy byly prawie identycznej wielkosci. Trafilam na patologie ciazy, gdzie zaczely sie dylematy lekarzy co robic. Ciaza dosc wysoka, ale nie na tyle zeby moc ja rozwiazac, dajac szanse na przezycie drugiemu dziecku. Takie sytuacje sa czeste w I trymestrze, wtedy plod jest na tyle maly ze ulega prawie calkowitemu wchlonieciu i nie zagraza, a w III wystepuje takze spore zagrozenie zwiazane z przetaczaniem krwi miedzy plodami. Natomiast w II zdarza sie to niezwykle rzadko i nie ma standardow co do postepowania. Martwy plod ogromnie zagrazal zyjacemu dziecku, bedac w jednym lozysku mialy wspolne polaczenia i produkty rozpadu martwego dziecka dostawaly sie do krazenia tego zyjacego. Czesc tych produktow dostawalo sie do mojego krazenia, mialam fatalne parametry krzepniecia. Niektorzy lekarze chcieli bezwzglednie rozwiazac ciaze, to co wtedy przezylam jest niemozliwe do opisania. Strata dziecka to koszmar, a grozba utraty drugiego... Po roznorodnych konsultacjach postanowiono podjac probe oczekiwania i obserwacji drugiego Malenstwa oraz mojego stanu. Mijal dzien za dniem w szpitalnych murach, codzienny stres, nerwowe czekanie na kazdy ruch dziecka, badania. Nie bede opisywac szczegolow i roznych krytycznych momentow, bo nadal to wszystko jest trudne. Kazali mi czekac do 28 tyg, minimalny czas by moc rozwiazac ciaze dajac szanse drugiemu Malenstwu. Ale okazalo sie ze wszystko zaczelo sie dobrze ukladac. W USG stwierdzono dobre przeplywy w lozysku, Malenstwo rosnie intensywnie, moje wyniki badan sie poprawily, wiec zdecydowano na dalsze oczekiwanie i obserwacje. Wypuszczono mnie do domu i bede sie zglaszac na czeste kontrole. Jestem w 29 tygodniu. Moja coreczka rosnie, kopie i mam ogromna nadzieje ze sie uda. Zagrozenie nadal jest, ale zdecydowanie mniejsze. Nikt nie wie dlaczego tak sie stalo i boje sie bardzo o Malutka. Z drugiej strony staram sie teraz wyciszac, bo i tak na pewno tym ciaglym stresem, placzem wyrzadzilam jej spora krzywde. Zdaje sobie tez sprawe z tego ze to co sie stalo moglo wyrzadzic szkody w jej organizmie, o czym sie dowiemy dopiero po porodzie. Ale musze gleboko wierzyc w to ze urodzi sie zdrowa i silna. Wiem ze opisalam to chaotycznie, gdyby ktos mial jakies pytania chetnie odpowiem. A tymczasem trzymajcie kciuki, bede dawac znac jak sie u nas sprawy maja. W srode bylam na usg, wszystko jest w porzadku. Malutka rosnie intensywnie, to 29 tydzien, wazy ok.1500g. Przeplywy w lozysku sa dobre, szyjka trzyma. Oby tak dalej! Nadziei wiecej Pozdrawiam wszystkie Mamy! Odpowiedz Link
lewana77 Goja 09.09.07, 06:32 wyslalam maila na gazete. Ula ciesze sie ze wszystko ok!!! U nas te zlepiej, mamy zaniesc ciuszki dla malego Jest juz od kilku dni odlaczony calkowicie, sam oddycha i rozrabia wlaczajac noga alarm Podobno ma charakterek hihihih Odpowiedz Link
gojanew Do mama 1981 10.09.07, 19:39 Witaj na tym wątku. Wspieramy się tutaj jak się da. I będziemy wspierać i Ciebie. Mocno trzymam kciuki. Życzę Wam szczęśliwego dotrwania jaknajdłużej. Pozdrawiam Goja Odpowiedz Link
mama1981 Re: Do mama 1981 11.09.07, 14:53 Bardzo dziękuję! Wsparcie jest bardzo wazne, bo lekko nie jest... Trudno jest bardzo po stracie dziecka, a jeszcze ten ciągły strach o drugie Maleństwo... Mam wyrzuty sumienia, ze przez ten nieustanny stres od 20 tyg. ciąży szkodze tylko Malutkiej. Teraz staram sie troche odstresowywac, powoli kupujemy drobiazgi dle Malutkiej. Z jednej strony boje sie tych przygotowan, a z drugiej poprawia to samopoczucie i daje radosc. Zaczynamy wlasnie 30 tydzien i musimy gleboko wierzyc, ze z córeczka wszystko bedzie dobrze! Odpowiedz Link
buzula Re: Do mama 1981 11.09.07, 18:54 Witaj mama1981, przeczytałam Twój post z godzinę po tym jak go napisałaś i zastanawiał się czy mogę Cię wesprzeć nie znając końca mojej własnej historii (trwa 34 tc.) czyli początku życia mojej córci na Ziemi. Ja też w 20 tc pożegnałam synka. Potem dużo czytałam o wcześniakach, byle do 27 tc dotrwać bo oczy, potem do 32 tc. bo płuca, teraz cieszę się z każdego dnia i po cichutku czekam byle po 25 września - to będzie w 9 mies. a nie w ósmym (bo ponoć ósmy gorszy do narodzin niż siódmy). Poglądu tego fachowa literatura nie potwierdza ale przesądy babć tak. Jako, że w 3 mies. kupiłam wózek bliźniaczy, a potem straciłam dziecko, w zabobony ciążowe już wierzę. Ale wracając do Ciebie, to wyczytałam coś pocieszającego dla Ciebie, mnie i wszystkich zestresowanych, przerażonych i wykończonych oczekiwaniem na kolejne wizyty dziewczyn. Matki zestresowane wydzielają hormony, które ułatwiają adaptację wczesniaka w życiu pozałonowym, te dzieci mają także większą wolę życia. Więc nos do góry. Donoś co u ciebie nowego, jak Cię męczy flustracja, pisz do nas, musimy być dzielne i wierzyć, że dzieci urodzimy zdrowe i będą rozwijać się harmonijnie, a choroby typowe dla wcześniactwa ominą nasze Maleństwa. Mieszkam w tym samym domu z bratem. Bratowa ma 3 tyg. córeczkę, ja w ogóle bym jej z rąk nie spuszczała, nie mogę się doczekać, głaszczę brzuszek i mówię: córuś jeszcze troszeczkę pomieszkaj u mamusi, jeszcze Cię nanoszę. Póki co słucha pozdraiwam Wszystkich, Buzula Odpowiedz Link
mimi0080 Re: Do mama 1981 11.09.07, 21:50 DZielne z Was kobitki ...trzymajcie się...wszystko będzie dobrze...lewano gratuluję synka cieszę się, że jest ok...trzeba wierzyć,że się uda...już jedno dzieciątko straciłyśmy...cierpienia wystarczy...czas na radość musi nadejść Bliźniacze rodzeństwo w niebie czuwa nad Waszymi kruszynkami...pozdrawiam Odpowiedz Link
mama1981 Re: Do mama 1981 12.09.07, 20:05 Bardzo Ci dziękuje za ten wpis. Wiesz, u mnie jest teraz tak samo, walka o kazdy dzien. w szpitalu mi mowili zebym chociaz ponosila ta ciążę jeszcze 6-8 tyg. To był bardzo trudny czas, tak duzo strachu, łez, ciągły ból... Jak przekroczyłem 28 tydzień, rozpoczęły się dni walki o 32 tydz. Malutka MUSI tyle wytrzymac! A potem jak sie uda bede walczyc dalej o kazdy kolejny dzien. Tylko kobiety ktore przezywaja taka sytuacje wiedza jaki strach wiąże się z kazdym badaniem lekarskim, usg, z jakimi obawami mozna obserwowac własne ciało, doszukując sie skurczy, sączenia wod płodowych itd. Mam nadzieje, ze bedziemy w kontakcie, trzymam za Was mocno kciuki i pozdrawiam! Odpowiedz Link
mimi0080 Re: Do mama 1981 13.09.07, 21:22 Dziś byłam na spacerze z koleżanką, która ma dwie śliczne 4 letnie jak 2 krople wody podobne bliźniaczki...Boże jak ciężko mi było się uśmiechać do nich...tak bardzo boli...i ta myśl, że już nigdy nie będę w ciąży bliźniaczej tak wyjątkowej tak cudownej...jestem rozdarta...chcę i nie chcę mieć więcej dzieci...boje się... Odpowiedz Link
mama1981 Mam tak samo... 14.09.07, 08:23 Wiesz Mimi0080 ja mam dokladnie tak samo. Jak widzę ulicy wózek bliźniaczy od razu chce mi sie plakac. Nawet jak słysze słowo bliźniaki jest mi strasznie smutno. Dlaczego moje dziewczynki nie moga rozwijac sie razem? Tez panicznie boje sie nastepnej ciąży, a na pewno chce w niej byc, bo to moje pierwsze dziecko. Ale jezeli na pierwszym usg znowu uslysze ze to blizniaki jednokosmowkowe to radosc na pewno przytlumi przeogromny strach. Pozostaje miec nadzieje, ze dane nam bedzie przezyc fizjologiczna ciążę. Odpowiedz Link
bzet Ciąże bliźniacze... 14.09.07, 13:34 Witajcie mamy... czytam to co piszecie i naszły mnie przykre wspomnienia... Opisywałam tu moją osttnią ciąże: Tymek jest rocznym obecnie wcześniakiem (34 tc, 940 g) z ciąży bliźniaczej (jego bliźniaczek zmarł okołó 15-16 tc). Miałam jednak wcześniejsze doświadczenia w tym względzie - było to aż 15 lat temu, byłam młoda osobą po studiach. Byłam w ciązy z bliźniakami, dwóch chłopców - zakończyło się smierci obydwu dzieci. Wtedy to diagnostyka satał na dużo gorszym poziomie i jak okazało się, jeden z maluszków był tak okręocony pepowiną, że się udusił i zatruł drugiego. Efekt taki, że przeszłam poród dwojga martwych dzieci. Koszmar!!! Po tamtych przejściach postanowiłam, że nie chcę miec dzieci, a mój mąż tez to przeszedł źle i skoncentrowaliliśmy się na ich aspektach życia. Ale, gdy skończyłam lat 30 powrócił instykt macierzyński, ucichły złe wspomnienia i zdecydowlaiśmy się na dziecko. W efekcie urodziłam o czasie, zdrową, silną, dużą córkę - ciążą o idealnym przebiegu. I za 7 lat urodziłą nam się druga planowana córka - tez ciąża bez problemów, o czasie poród, mała miała aż 4 kg. I myslałam, że wiecej nie doświadcże troski o nienarodzone dziecko, niepokoju o jego zdrowie i zycie. Zdarzyła nam, sie jednak "wpadka" (jestesmy juz dojrzałymi osbami po 40-ce). Ucieszyła nas bo chcliśmy trzecią córeczkę. Jednak piewrsze usg i ... ciąża bliżniacza. To mnie z jednej strony ucieszył, ale z drugiej bardzo przeraziło, bo martwiałam się, że znowu może powtórzyć się koszmar. I niestety tak się stało - już w 13 tc okazało się, że wiekszy maluch ma przezierność karkową 3,3 mm, a za 3 tygodnie usg wykazało brak akcji serca. Na szczęście Tymkowi udało się przeżyć i cieszy nas swoją obecnością. Nie będę miał już więcej dzieci, uwielbiam patrzeć na bliźniaki i pogodziła się z tym, że ten "cud natury" nie jest dla mnie. Pozdrawiam mamy, cieszcie się tym co macie. bzet Odpowiedz Link
mimi0080 Re: Ciąże bliźniacze... 14.09.07, 19:42 moja mama często powtarzała...ciesz się z tego co masz...cieszę się ale i tak jest mi przykro...może czas to zmieni...bzet bardzo mi przykro tyle cierpienia w życiu doświadczyłaś,ale z tego co piszesz wynika,że jest dobrze chyba?...mamo1981 pozdrawiam Cię mocno i przytulam Odpowiedz Link
buzula Re: Ciąże bliźniacze... 15.09.07, 08:09 Bezet-ko, no czytałam twoją historię i aż męża zawołałam do ekranu, po prostu nie chce się wierzyć jak życie bywa potworne. Ale masz rację dziewczyny cieszmy się tym KOGO mamy przy sobie !!! A pomyśleć, że moja mama chodząc w ciązy bliźniaczej (ze mną i bratem) dowiedziała się, że jest w ciąży bliźniaczej parę dni przed porodem ... choć była długo na patologii na Czerniakowskiej, a nie w jakimś szpitalu bez sprzętu i specjalistów ... pozdrawiam Buzula (zaczęty 35 tc., ale jakoś mam wrażenie, że brzuch mam niżęj ... oby jeszcze troszeczkę) Odpowiedz Link
bzet Re: Ciąże bliźniacze... 15.09.07, 13:58 Witajcie, mogę powiedzieć, że teraz jestem szczęśliwą mamą. I co najważnijsze Tymon wyszedł z wszystkich wceśniaczych przypadłości!!! A oto moja gromadka. Powodzenia bzet fotoforum.gazeta.pl/5,2,bzet.html Odpowiedz Link
buzula Re: Ciąże bliźniacze... 15.09.07, 18:41 Bezet, no właśnie takich wiadomości nam trzeba !!!!! Fajne Bąbelaski. Buzula Odpowiedz Link
mama1981 Re: Ciąże bliźniacze... 16.09.07, 12:51 Buzula, 35 tydzien ciąży to już wspaniałe osiągnięcie. A obniżenie brzucha wcale nie świadczy o nadchodzącym rozwiązaniu. Trzymam kciuki za kazdy kolejny Twój dzien z Maleństwem w brzuchu. Ja juz prawie w 31 tyg, wiec troche drogi przede mna, w najblizszy piatek kolejne badania i zobaczymy! Odpowiedz Link
buzula Re: Ciąże bliźniacze... 17.09.07, 11:53 Mama 1981, daj znać jak tam wyniki jak już będziesz po wszystkim. ja wczoraj dźwoniłam do Szpitala bielańskiego (to W-wa, nie wiem skąd jesteś) i powiedziano mi, że standardowo takie ciąże jak moje rozwiązuje się 2 tyg. przed terminem jeśli wyniki badań, nie każą tego zrobić wcześniej. W moim przypadku będzie to poród indukowany naturalny, a nie cc, bo dziecko jest główką w dół i rodziłam już naturalnie. No ale NAJPIERW TRZEBA DOTURLAĆ SIĘ do 38 tyg. pozdraiwam, Buzula Odpowiedz Link
mama1981 Buzula 17.09.07, 14:13 Buzula, Dam znac po badaniach, mysle ze w piatek tez sie dowiem kiedy planuja rozwiazac ciąże. U mnie to bedzie raczej cesarskie cięcie, bo to blizniaki jednojajowe, z jednym łożyskiem i moga byc problemy podczas porodu naturalnego. Ostatnio jak bylam u lekarza powiedzial ze od 34 tyg. poloza mnie do szpitala, beda obserwowac. Ale zobaczymy co powie teraz. Ty do 38 tyg. masz juz bliziutko i na pewno dacie radę! Ja na razie po cichu marzę, żeby jeszcze choc miesiąc... Ale na razie byle do piątkowych badań. Pozdrawiam! Odpowiedz Link
miacasa Re: Ciąże bliźniacze... 17.09.07, 23:19 Buzula, tyle już za Wami, przeanalizuj dokładnie tę indukcję porodu naturalnego. Miałam coś takiego, szło fatalnie, wiem ,że u Ciebie indukcja będzie przebiegała inaczej niż u mnie (każda ciąża i ciężarna jest inna) ale porozmawiaj z doświadczonym neonatologiem jakie procedury powinny być zachowane w Twoim przypadku by jak najmniej narazić dziecko. U mnie wywoływano poród w 34 tygodniu i popełniono błędy, które źle wpłynęły na stan zdrowia dziecka. Odpowiedz Link
buzula Re: Ciąże bliźniacze... 20.09.07, 21:04 Miacasa, proszę napisz jakie działania żle wpłyneły na dzidziusia. Jeśli mam porozmawiać z lekarzem muszę choć hasłowo wiedzieć co grozi, resztę sobie doczytam. Nie chcę dac się zpławić trzema pojęciami medycznymi, których nie zrozumiem, ot tak na wszelki wypadek. Napisz proszę o co zapytać. Ja miałam indukowany pierwszy poród (drogami natury), który trwał 13,5 godz., ale należy dodać, że synek rodził się "na Krakowiczka", czyli najpierw urodziła się wyciągnięta rączka potem głowka. Efekt był taki, że moje rozwarcie musiało uwzględnić obwód głowki plus obwód rączki i to chyba mogło wszystko spowalniać. Po odejściu wód przez 6 godzin nie zaczęły się skurcze, po końskiej dawce oksytocyny zaczeło coś się dziać dopiero za 2 godziny, no a potem to już tak się działo, że spasowałam i poprosiłam o znieczulenie. Synek dostał 9 punktów (1 pkt zabrali za asymetrię ułożeniową, nadrobił w 1 mies. życia). Ale synek był donoszony. Więc mówiąc zupełnie szczerze nie pomyślałam dotąd, że indukowanie porodu niesie za sobą ryzyko dla dzidziusia. pozdrawiam, BUZULA Odpowiedz Link
miacasa Re: Ciąże bliźniacze... 21.09.07, 13:04 Byłam w ciąży pojedynczej, poród indukowano w końcówce 34 tygodnia z powodu zagrożenia życia dziecka i mojego ( miałam potężną cholestazę). Po 10 godzinach indukcji skończył się cc (tętno dziecka spadło do 62), opinie na temat wpływu porodu sn na stan zdrowia wcześniaka są podzielone, jedni twierdzą, że sprzyja on dojrzewaniu płuc inni, że sprzyja wylewom wewnątrzczaszkowym. W naszym przypadku poród nie postępował mimo zwiększania dawek oksytocyny, bardzo wcześnie przebito pęcherz płodowy (błąd w przypadku rodzenia wcześniaka, wody płodowe są buforem dla dziecka), skurcze stały się nieprawidłowe, wokół główki dziecka tworzyło się coś jak rodzaj obręczy i ściskało główkę, której nie chroniły już wody. Rozwarcie nie następowało. Córeczka urodziła się przez cc z posiniaczoną twarzą, główką, obrzękiem i niestety miała obustronne wylewy krwi do mózgu II stopnia. Ale teraz jest już dobrze, mała ma 2,5 roku, biega, skacze i buzia jej się nie zamyka. Niestety po porodzie rokowania nie były zbyt optymistyczne, drugi raz nie naraziłabym dziecka na takie ryzyko, przeżyło tylko dzięki temu, że jestem mało wytrzymała na bół i zmusiłam położną do podłączenia zapisu KTG i tętna dziecka (te skurcze były dziwaczne i bardzo bolesne, pierwsze dziecko rodziłam naturalnie więc miałam porównanie). Odpowiedz Link
buzula Re: Ciąże bliźniacze... 22.09.07, 20:55 Miacasa, dziękuję za wyczerpujące informacje, wkrótce zrobię z nich użytek. Buzula Odpowiedz Link
gojanew Witajcie po wakacyjnej przerwie 23.09.07, 20:22 Cieszę się że u Was dobrze się "dzieje". Brzusie na swoim miejscu i wyniki badań ok. Oby tak dalej!!!!! Wziąć w ramiona ocalone dziecię to największa nagroda za to co zniosłyśmy (znosicie). Moje szczęście będzie miało za chwilę 6 m-cy. To mój drugi cud świata, radość ogromna, nieopamiętana miłość. Jednak pamięć o Tym Którego z nami nie ma, ciągle strasznie boli...! Dlaczego tak musiało być...? Czy musiało...? Ciągle nie mogę w to uwierzyć. Moja rodzina zachowuje się jakby Mikołaja nigdy nie było. Był! Piękny, kochany, maleńki i cierpiący. Przepraszam za ten smutny temat , ale tylko mama która straciła dziecko potrafi to zrozumieć. P.S. Lewano czy Jacuś już wychodzi ze szpitalka? Pozdrawiam Goja Odpowiedz Link
utka Buzula 17.09.07, 11:54 moja mama z ciaza blizniacza miala podobna niespodzianke - o dwojce dzieci dowiedziala sie na porodowce - urodziala brata i ... lekarzom cos sie nie podobal ciagle duzy brzuch mamy ... Po 20 minutach urodzila malutka dziewczynke. Trzymam mocno kciuki za Ciebie i za zdrowie Twojej coreczki bardzo pozdrawiam Odpowiedz Link
mama1981 Re: Ciąże bliźniacze... 16.09.07, 12:43 Droga Bzet, bardzo to smutne, co opisujesz. Wiesz, ja boje sie kolejnej ciąży, wiem, ze zwlaszcza blizniaki jednojajowe lubia sie powtarzac... Ale przyjme co mi zycie przyniesie. Masz racje, trzeba sie cieszyc z tego co sie ma, choc czasem jest to bardzo trudne, przychodza wspomnienia, mysli co by bylo gdyby... Teraz staram sie cieszyc z kazdego dnia ciąży i wierzyc ze uda mi się donosic Malutką jak najdluzej. Pozdrawiam Cie serdecznie! Odpowiedz Link
mama1981 Re: Ciąże bliźniacze... 16.09.07, 12:46 Obejrzalam wlasnie zdjecia Twoich dzieciaczkow, wspaniale! Pieknie jest przeczytac, ze jestes szczesliwa Wszystkiego dobrego! Odpowiedz Link
bzet Dziękuję za miłe słowa.. 16.09.07, 19:19 ... i będę za Was i Wasze maleństwa trzymała kciuki! Pozdrawiam bzet Odpowiedz Link
lewana77 Hej 17.09.07, 14:55 Hej Kochane! U nas lepiej, Jacus jeszcze w szpitalu, ale juz od dzis w lozeczku, pod cieplarka, nie w inkubatorze. Musi sie chlop przyzwyczajac do zwyklego otoczenia Poki co radzi sobie, ale ja drze z kazdym jego grymasem, skokiem tetna itp. Boje sie, czy wczesniactwo nie zostawi jakichs powiklan (to po lekturze ksiazek "Wczesniak"). Juz widze, ze bede kwoczaca matka. Na dodoatek maz jest podziebiony, ja niby zdrowa, ale z 37 temp. (od laktacji?) no i poki co mamy przerwe w widzeniach z Malym(( No ale to dla jego dobra... Musimy sie cieszyc tym co mamy, to prawda, ale ciezko sie pogodzic z tym co sie stalo, mam poczucie winy, ze nie donosilam, ze moze cos przeoczylam.... Odpowiedz Link
bzet Re: Hej 17.09.07, 15:10 Witaj,, zapraszam na forum Wcześniaki. Prawdę mówiąc, może to trochę przerazić. ale jak się przekonasz wcześniaki potrafią wychodzić z ogromnych problemów i są waleczne. odpowiednio prowadzone rozwijają się wspaniale. Zdrówka wam życzę bzet P.S. Na pewne sprawy nie mamy wpływu i nie można się winić za to co się stało Odpowiedz Link
buzula Re: Hej 17.09.07, 16:09 Lewanka, chyba muszę Cię doprowadzić do pionu Jakie wyrzuty sumienia ?? Kurna paka !! Posiewy jałowe, badania potwierdziły ten fakt, nagła gorączka, skok CRP no i na stół. Powiedź mi gdzie widzisz swoje "przeoczenie"??? Gdzie jest Twoja wina ??? Trzeba losowi dziękować, że mamy medycynę na tym etapie i jak Ci CRP skoczyło to natychmiast zadziałali. Choć zabrzmi to strasznie 50 lat temu ten poród zakończyłby się tragicznie dla WAS wszystkich, nie urodziłabyś dwójki dzieci lejąca się sama przez ręce. Poród to potworny wysiłek nie dla kobiety z bardzo wysoką gorączką. Aniu, tutaj NIE MA TWOJEJ WINY. Powiedział ci zresztą to samo lekarz, czasem tak się dzieje i nie jest znana przyczyna. Nos do góry. pozdraiwam, jak zwykle sedecznie i trzymam kciuki za Dzielnego Jacusia, Buzula Odpowiedz Link
mama1981 Re: Hej 17.09.07, 16:43 Ja tez bardzo mocno trzymam za Was kciuki Musisz myslec tylko pozytywnie!!! Wszystko MUSI sie idealnie ułożyc! Odpowiedz Link
mama1981 juz po badaniach 22.09.07, 10:05 Wczoraj bylismy u lekarza, stresa miałam jak zawsze ogromnego, ale wszystko jest w porządku. To 31 tydzień, Malutka ułożyła się główką na dół, co odczuwają moje żebra, w które uwielbia kopac. Wazy orientacyjnie 1876 g. Wszystko z nią w porządku, przepływy w łożysku bardzo dobre. Szyjka twarda i zwarta. Bardzo się cieszymy, mój mąż miał wczoraj dobre wieści w prezencie imieninowym Po tym wszystkim co przeżyliśmy takie wieści są dla nas jak najpiękniejszy sen. W szpitalu dawali mi szansę dotrwania do 26-28 tyg., a tym czasem wszystko idzie w dobrym kierunku, jak widac cuda sie zdarzaja. Nastepna wizyta bedzie 5 pazdziernika i wtedy padnie decyzja kiedy bede przyjeta do szpitala na obserwacje przedporodowa. Jak wszystko pojdzie dobrze, to prawdopodobnie bede miec cesarke na 2 tygodnie przed terminem porodu. Buzula! Rozmawialam z lekarzem na temat rozwiazania i on jest za cesarka. Zresztą popytałam i poszukałam troche na ten temat (tez jestem lekarzem, tylko specjalizuje sie w zupelnie innej dziedzinie. Poród naturalny zawsze niesie za sobą trochę ryzyka, a po takiej trudnej ciąży kazde dodatkowe ryzyko jest zbyteczne. Podczas cięcia lekarze mogą dokładnie wszystko obejrzec, w Twoim przypadku będą fragmenty drugiego łożyska, nikt nie wie na ile ono się rozłożyło, może byc trudno je urodzic, wtedy musza łyzeczkowac, co nie zawsze jest proste. Podczas cięcia zrobią to bez problemów. Poza tym to co napisala Micasa jest prawdą, wywolywanie porodu przed terminem jest ryzykowne. Nieprzygotowane dziecko może zle sie wsawiac do kanalu rodnego, niegotowa macica za wolno reaguje na oksytocyne. Wszystko moze byc dobrze, ale nie musi. Wiesz, to wszystko jest trudne, bo lekarze maja czasem skrajne opinie. Ale sa debaty co jest bardziej naturalne: czy cesarskie cięcie, czy poród sztucznie wywoływany... Porozmawiaj jeszcze z lekarzem, może poradz sie jeszcze kogos innego, kto spojrzy na calosc i pomoze w podjeciu decyzji. Cesarka to kilka minut i dzidzius jest pod opieka lekarzy, podczas porodu wywolywanego silami natury moze uplynac nawet kilkanascie godzin. Najwazniejsze zeby ktos porzadnie rozwazyl wszystkie plusy i minusy. Pozdrawiam Cie serdecznie! Odpowiedz Link
buzula Re: juz po badaniach 22.09.07, 20:52 Mama 1981, super wiadomości, cieszę się z Wami !!! Dzięki za wywiad w mojej sprawie i Twoją opinię, w pon. idę do lekarza nr 1 , a we wtorek do lekarza nr 2, obu popytam. Jestem z dnia na dzień wieksza, tzn. mój brzuszek, no i codzień bardziej skopana po żebrach jak Ty. Ale my to zniesiemy z pokorą, oby dzieciaczki były zdrowe. pozdraiwam, Buzula Odpowiedz Link
buzula po badaniach 25.09.07, 22:10 Cześć, w sumie to już nie wiem co Wam napisać, staję się coraz głupsza analizując sytuację. Waga dziewczynki u mojego lekarza przedwczoraj wynosiła 2185g (2tyg temu było 1700g), więc następnego dnia zaniepokojona tak niską wagą poszłam do doktora z Bielańskiego prywatnie i uspokoił mnie, że na pewno 2000g jest i z biometrii wynika właśnie wypisz wymaluj 33 tc. Czyli było OK. Dziś pojawiłam się w Bielańskim ale nie trafiłam na 'lekarza od 2000g prywatnie", ale na inną panią doktor, której z biometrii dziś wyszło 2069g, czyli prawie 3 tyg. mniejsze dziecko niż norma. Dziś jest 35 tc + 5 dni. W sumie byłam badana przez 3 lekarzy na 3 różnych aparatach USG w ciągu ostatnich 2 tygodnii ... stąd rozbieżności nie dające logicznego uzasadnienia. Ale dzidziuś jest zdrowy, przepływy są prawidłowe i to potwierdza każdy lekarz i każdy aparat USG, dziewusia przybywa na wadze, i tego się będę trzymać bo oszaleję. Szyjka długa ponad 3 cm i trzyma, tylko dziś wieczorem złapały mnie 2 skurcze (co 20 min.) tak bolesne, że aż mnie zgieło w pół, ale potem cisza. Może jeszcze troszkę pociągnę. Wg wszystkich lekarzy kwalifikuję się na poród naturalny, ale z profesorem guru w Bielańskim będę konsultowana w następnym tygodniu i to on podejmie decyzję. tyle u nas. Dodam tylko, że mój 4 letni synek, czując nadejście "konkurencji' rano przychodzi do nas do łóżka na czworaczka, każe czytać sobie książeczki sprzed lat typu 'to jest rowerek, to bananek, to krówka" i z dnia na dzień jest młodszy. Włąśnie skończyłam mu śpiewać 'z popielnika na Wojtusia iskiereczka mruga". Jak ja się rozdwoję ?? pozdrawiam, Buzula Odpowiedz Link
mama1981 Re: po badaniach 26.09.07, 10:43 Buzula, Ja bym się tą wagą specjalnie nie przejmowała. Gdy trafilam do szpitala po obumarciu jednego dzidziusia musieli sprawdzac czy łożysko nie obumiera razem z nim, bo w koncu mieli wspolne i moglo sie tak zdarzyc. W szpitalu robili mi usg na roznych aparatach, rozne osoby. Na usg kontrolnym po 2 tyg wyszlo ze drugi maluch praktycznie nie przybiera, ze lekkie przybranie jest w granicach bledu i ogolnie rokowania zle. Rozpacz! Ale nie podobalo mi sie to, gdyz coraz mocniej czulam ruchy. W koncu zrobiono mi usg jeszcze raz i okazalo sie nagle ze Maluch przybral i to w dodatku calkiem sporo! Jak widac rosnie nadal, przeplywy w lozysku dobre. Obliczenie wagi przy badaniu usg nastepuje za pomoca skomplikowanych wzorow matematycznych, kazdy aparat ma je inaczej ustawione, poza tym zalezy jek lekarz zlapie m.in. obwod brzuszka. A im wiekszy Maluch tym trudniej zrobic to precyzyjnie. Brzuszek jest plastyczny, Maluch sie kręci, a czasem 1 milimetr roznicy juz zmienia wage dziecka! Wazniejsze jest patrzenia na wymiary: czy powieksza sie obwod glowki, dlugosc kosci udowej, czy sa dobre przeplywy w lozysku. Ty musisz obserwowac ruchy. I jesli wszystko jest dobrze nie ma powodu do niepokoju. Kazde dziecko przybiera w swoim tempie, Twoje nie musi byc olbrzymem, moze to filigranowa dziewczynka Najwazniejsze, ze jest zdrowa, po opuszczeniu Twojego brzuszka bedzie szybko przybierac na wadze. Dobrze ze masz konsultacje u różnych lekarzy, bedziesz spokojniejsza, ze podjęta decyzja jest dla Ciebie najlepsza. Teraz to masz juz z górki, coraz bliżej rozwiązania. Ja mam 32 tydzien, wiec to jakis kolejny etap. Teraz to byle do 35 tyg. dotrwac. Czesciej mam twardnienie brzucha, ale na szczescie szyjka trzyma i odczuwalnych skurczow brak. Powoli kompletuje wyprawkę, to moje pierwsze dziecko, dlatego wszystko nowe, inne, sprawiajace duzo radosci. Wiecej juz we mnie wiary i nadziei, oby tak zostalo. Fajnie, że Ty masz juz synka. Na pewno nie pozwala Ci za duzo myslec o problemach. Na pewno bedzie sie domagal wiecej uwagi, ale jestem pewna, ze szybko pokocha coreczke i bedzie Ci chcial pomagac jak na starszego brata przystalo Pozdrawiam Cie serdecznie! Agata Odpowiedz Link
buzula Re: po badaniach 26.09.07, 19:20 Agatko, Miacasko i Bezeciku, dziękuję za optymistyczne i ciepłe e-maile. Cały napisany już e-mail mi się wykasował więc piszę od nowa. Oczywiście, pocieszam się, że 2 kg to taka niepisana gwarancja uniknięcia poważnych komplikacji, ale myślę, że my na tym forum to już zawsze będziemy "kwoczyć". Agatko, jako debiutującej w roli mamy polecam Ci książkę Jolanty Zdzienieckiej pt.: Małe Dziecko. Jest praktyczna (np. przepisy na pierwsze zupy i potrawy dla dzieci z biegunką), a nade wszystko oparta o polskie realia a nie amerykański przedruk. Przeczytaj co najmniej do 5 mies. życia (książka każdy mies. życia opisuje jako osobny rozdział) bo z czasem potem będzie krucho. Sama przeczytałam od nowa bo pamięć ludźka jest ułomna i nie pamiętałam do czego mi była potrzebna sól fizjologiczna, zakraplacz i parafina z pamiątkowo zachowanej kartki ze spisem wyprawki dla synka 4 lata temu. Sprostuję: sól fizjologiczna - do przemywania oczu, zakraplacz - do wit. D3, bo fabrycznie załączony do buteleczki jest za szybki i łatwo przedawkować, parafina ciekła - do kąpieli 1 koreczek do wody dolewałam, zamiast Oliatum czy innego drogaśnego kosmetyku, zresztą jako bezpieczniejsza została nam polecona przez położną z Żelaznej. Agatko, choć nasze ciąże to horrory, prawda jest taka, że największy wysiłek zaczyna się po narodzinach dziecka i z mojego doświadczenia wynika, że wczytywanie się w kolejna książkę o ciązy jest mniej praktyczne z perspektywy czasu niż oczytanie się w literaturze o pielęgnacji dziecka. Wiem, że są dzieci - świętoszki, które nie wymagają tyle czasu i uwagi, ale to wyjatki. Ja najgorzej pamiętam brak snu, ale też pamiętam pierwsze usmiechy, "gugania", "kosi kosi' i tak dalej. Trzymam za was kciuki, szczególnie aby nieocalony bliźniaczek nie zaszkodził ocalonemu na razie do 35 tc., no i mam nadzieję, że dotrwacie i Wy i My do 38 tc. - ponoć apetyt rosnie w miarę jedzienia. pozdraiwam, Buzula Odpowiedz Link
mama1981 Re: po badaniach 27.09.07, 12:40 Buzula! Bardzo, bardzo dziękuję Ci za rady. Własnie zamówiłam książkę "Małe dziecko" w księgarni internetowej. Miałam jakąś inną, ale taką tłumaczoną, chyba amerykańską i faktycznie nijak się ma do naszych realiów. Więc czekam teraz aż mi ją przyślą i zaczynam dokształcanie Teraz wypełniam sobie dni szykowaniem wyprawki, przygotowywaniem się do przyjęcia córeczki. Czas szybciej dzięki temu biegnie i tak odliczamy dzień za dniem. Teraz mam wizytę 5 pazdziernika i mysle ze beda podjete konkretne decyzje co do terminu przyjecia do szpitala. Oby jak najdluzej w domu Pozdrawiam Cie gorąco i cały czas trzymam kciuki, Agata Odpowiedz Link
miacasa Re: po badaniach 26.09.07, 10:53 Buzula, wspaniałe nowiny, nie wariuj z powodu pomiarów usg, przecież to nie sześcian o znanej gęstości by można było dokładnie obliczyć masę jeśli to może być w jakikolwiek sposób pocieszające, to obie moje córeczki ważyły więcej niż usg wykazywało (szczególnie w przypadku mojego wcześniaczka różnica ta była znacząca, wg usg miało być 2150g a urodziła się kluseczka 2600g). Pewnie, ze gdyby udało Ci się urodzić naturalnie, byłoby świetnie, pozwoliłam sobie w poprzednim poście poddawać do rozważenia samą indukcję jako sposób rozpoczęcia porodu. Mam nadzieję, że córeczka sama będzie wiedziała kiedy jej czas i urodzi się jak matka natura przykazała. Cc to wg moich doświadczeń rozległa operacja brzuszna i nie ma co się pchać na stół operacyjny, jednak moje doświadczenia z wywoływaniem porodu są przykre, stąd taka dygresja. Twój starszak jest już spory ale przecież to nadal malutkie dziecko, choć gdy pojawi się noworodek wydawać Ci się będzie, że syn jest już taaaki duży. Z pewnością czeka Was regres w rozwoju synka ale to wszystko mija, ważne by nie pozwolić nikomu ze znajomych i rodziny na wyśmiewanie synka w stylu "taki duży chłopiec a....". Takie zdzidziusiowacenie starszaka ma też dobre strony, czasami łatwiej jest się dziećmi opiekować gdy wszyscy bawią się w dzidziusie mamusi. Taka zabawa z czasem nudzi starszaka i bezstresowo wraca do swojego "dorosłego" świata ale nawiązana podczas tych zabaw więź z rodzeństwem pozostaje i ewoluuje. Pozdrawiam Odpowiedz Link
bzet Re: po badaniach 26.09.07, 10:56 Witaj, ja też wagą bym się nie przejmowała - jest dobrze to już napewno powyzej 2 kg (bez wzgledu na różnice w pomiarach)- mówi ci to mama 940 g wcześniaka. A co co starszego synka, to dzieci tak reagują na pojawienie się młodszego rodzeństwa. Gdy urodził się Tymek, to Klaudynka mając 2 lata powróciła do pieluszek (na prawie 3 miesiace), podkradałą mu smoczek i musiałam jej dawać soczek w butelce. Teraz gdy Tymek jest karmiony łyczeczką moja córka, która od dawna doskonale radzi sobie ze sztućcami i je samodzielnie, też chce byc karmiona. Ale to jest przejścioe i dziecko powraca do stanu "przed" - choć niewątpliwie bardzo zajmujące. Powodzenia bzet Odpowiedz Link
lalka_go Re: po badaniach 28.09.07, 17:50 dziewczyny witam po dłuższej nieobecności.nie pisałam bo byłam u rodziców bez dostępu do neta. przede wszystkim gratulacje dla Lewany i dużo zdrowia dla Jacusia- Juniora witam mamę1981 czyli Agatę trzymam kciuki za córeczkę buzula również kciuki zaciśnięte. ja tak teraz optymistycznie. wróciłam z wyjazdu z chodzącą córą duma mnie rozpiera choć zaczęła raczej późno (15 mies). za to teraz biega jak oszalała i po powrocie poszłyśmy na cmentarz do Angeli i Wiktoria pierwszy raz zaniosła siostrzyczce kwiatki na własnych nóżkach ) trzymajcie się dziewczyny... dużo pozytywnych myśli i będzie dobrze mówię to Wam ja )) mama bliźniaczek- Angeli (zm. w 22 tyg) i Wiktorii (urodzona 9 tyg później- w 31 tyg) Odpowiedz Link
mama1981 Re: po badaniach 29.09.07, 12:24 Witaj Lalka_go! Dziękuję za słowa wsparcia. Twoją historię już zdążyłam przeczytac. Wspaniale, że Twoja córeczka tak pięknie się rozwija, masz juz dużą, chodzącą dziewczynkę! Ja staram się miec jak najwięcej nadziei, juz powoli dobiegam do 33 tygodnia i jakos dzien za dniem biegnie. Wiem, że chyba jestem jedyna z Was, która ma ciąże jednokosmówkowa, wiem, że coreczka caly czas ma wspolne polaczenia ze zmarlym dzidziusiem i drżę jak to wpłynie na jej zdrowie. Ale na razie mimo początkowo fatalnych rokowań wszystko sie dobrze uklada i odliczamy dzien za dniem. Pozdrawiam serdecznie! Odpowiedz Link
mimi0080 Re: po badaniach 29.09.07, 13:59 To tak jak moje chłopaki...ciąża była najniebezpieczniejsza z bliźniaczych...jednojajowa jednokosmówkowa jednoowodniowa...tylko, że lekarze jej nie rozpoznali odrazu...dopiero miesiąc przed porodem...był zespół podkradania tez tego nie rozpoznali... no i na koniec infekcja wrodzona... niewydolność krążeniowa i Antoś odszedł, Jaś jednak wygrał z infekcją , a taki malutki był 700 gram prawie różnicy między nimi było(1050 gr- 1680 gr) Odpowiedz Link
mama1981 Re: po badaniach 29.09.07, 15:48 Witaj Mimi0080! U mnie tylko owodnie były dwie, ale lekarz rozpoznał to juz w 7 tyg ciazy i od początku bylam pod ścisłym nadzorem. Niestety nie udało się uniknąc problemów... Przeczytalam teraz to co pisalas na stronie "wczesniak". Przeszlas naprawde ciężką drogę. Ale na zdjeciach widzę, że Maluszek cudny, uśmiechnięty i mama szczęśliwa I fajnego starzego brata ma I udalo Wam się uniknąc wczesniaczych problemow, silny Maluszek! Mam nadzieje, ze za jakis czas tez bede mogla powiedziec, ze jest juz spokojnie i dobrze. Na razie staram sie myslec pozytywnie i odliczam kazdy dzien. Pozdrawiam serdecznie, Agata Odpowiedz Link
mimi0080 Re: po badaniach 30.09.07, 20:38 Dziękuję Agatko! Jakoś sobie radzi nasz mały dzielny Jasio...mogło być naprawdę źle...tłumaczę sobie,że tak musiało być...jak lekarz powiedziała: chłopcom nie było dane żyć razem...to takie smutne..., ale teraz to Tobie musi się udać...Twoja dzidzia musi żyć żebyś mogła jej opowiedzieć o bliźniaczym rodzeństwie!!!jestem myślami z Wami i bedę zaglądać jak sytuacja sie rozwijapozdrawiam Marta Odpowiedz Link
ap77 Jacus juz w domu 03.10.07, 16:41 Jaculo wreszcie w domku i mowi Ciociom czesc www.jacekmarek.pl/junior/IMG_51394_Jjr_jpg.jpg www.jacekmarek.pl/junior/IMG_51402_Jjr.jpg Pozdrawiam Ania Ps. Potem napisze wiecej co i jak u nas. Odpowiedz Link
gojanew Całusy dla dzielnego Jacusia!!!!! 03.10.07, 17:16 To cudowna wiadomość! Teraz w domku będzie szczęśliwy razem ze swoimi rodzicami. Poczuje Waszą miłość i troskliwą opekę. To najwspanialsze co można dziecku ofiarować. Teraz i Ty Aniu poczujesz się 100% mamą. Jeszcze raz najleprze życzenia. Gorąco pozdrawiam Goja Odpowiedz Link
buzula Re: Jacus juz w domu 03.10.07, 17:37 Anko-Lewanko, co za spojrzenie ... czy oczy takich maluszków nie patrzą mądrze? Mam takie wrażenie. Chłopczyk na zchwał!! Słodziak. trzymam kciuki, aby wszelkie choróbska i powikłania omijały Was. Buziaki, Buzula Odpowiedz Link
mama1981 Re: Jacus juz w domu 03.10.07, 19:49 Ale super chłopak!!! Gratuluje i naprawde sie cieszę, że wszystko u Was sie tak pieknie ułożyło. Aniu, trzymajcie się zdrowo, życzę wszystkiego dobrego, Agata Odpowiedz Link
mimi0080 Re: Jacus juz w domu 03.10.07, 20:04 Piękną macie dzidzię gratuluję...musi mieć ślicznych rodziców Odpowiedz Link
miacasa Re: Jacus juz w domu 03.10.07, 21:58 Śliczny syneczek ))))) Jesteście bardzo dzielni, najlepsze życzenia Aniu Odpowiedz Link
lalka_go Re: Jacus juz w domu 04.10.07, 12:45 Aniu jeszcze raz- śliczny słodziak z Dżuniora dużo szczęście teraz przed Wami. całus w piętkę dla Jacusia od Wiktorii niech nasze Aniołki czuwają nad rodzeństwem! Odpowiedz Link
bzet Re: Jacus juz w domu 04.10.07, 13:28 Jacusiu, po wszystkich troskach daj rodzicom teraz dużo radości i szczęścia. Śliczny chłopczyk~!!! bzet Odpowiedz Link
mama1981 Po badaniach- MAM JUŻ DOŚĆ!!! 06.10.07, 09:36 Wczoraj byliśmy na badaniach i ja już napradę nie mogę!!! Czy w tej ciąży muszą nas spotykac wszystkie nieszczęścia świata? Mieliśmy miec zdrowe blizniaki. Po obumarciu jednego walczymy o każdy dzień dla Małej. Zdajemy sobie sprawę, że zmarła siostrzyczka jest z nią cały czas w jednym łożysku i jak na nią wpływa dowiemy się dopiero po porodzie. Czekają nas wizyty u wielu specjalistów, będzie musiała byc przebadana bardzo dokładnie. Ale jak na razie wszystko było przecież dobrze. Kontrole co 2 tygodnie pokazywały, że ładnie rośnie, łożysko wydolne. Aż do wczoraj. Wprawdzie nadal rośnie- waży 2246g w 33 tyg., łożysko ładnie pracuje, szyjka długa, zamknięta. Ale w brzuchu Malutkiej są dwie torbiele, wychodzące prawdopodobnie z jajników, każda o średnicy 3 cm! Już przez noc troche o tym przeczytałam i wiem że moze byc różnie. Jesli macie jakies informacje na ten temat, bardzo prosze o kontakt. W kazdym razie za tydzien mam kontrole, jesli okaze sie że gwałtownie rosną od razu rozwiążą ciążę, jeśli nie, przyjmą mnie do szpitala w 37 tyg i w 38 tyg będzie rozwiązanie cesarką. Dziewczyny, ja juz mam tak strasznie dosc, ciągły stres, strach. Niby Mała najbezpieczniejsza jest w moim brzuchu, ale jeszcze 2 tyg temu nic złego w brzuszku nie miała, wiec co jeszcze się może zdażyc do rozwiązania??? Nie wiem jak ja wytrzymam do czwartkowej kontroli. Przepraszam, że tak Wam się żalę przy sobocie. Odpowiedz Link
lalka_go Re: Po badaniach- MAM JUŻ DOŚĆ!!! 06.10.07, 10:15 mama1981 nie masz za co przepraszać. od tego tu jesteśmy żeby Cię wysłuchać i wesprzeć. niestety nic nie wiem o torbielach więc nie pomogę. ale przesyłam Ci moc wirtualnych uścisków. trzymam kciuki żeby wszystko było dobrze.a Tobie dużo siły życzę. Odpowiedz Link
gojanew Re: Po badaniach- MAM JUŻ DOŚĆ!!! 06.10.07, 14:35 Oczywiście Lalka ma rację od tego tu jesteśmy. Napewno masz doskonałą opiekę i lekarze wiedzą co robią. Dziewczynka jest całkiem spora (u mnie 36 tc. 2520 i 1380). Nie broń się przed szpitalem, zawsze to bespieczniej. Gdybym nie zdecydowała się spędzić Świąt na Oddziale, nie wiem co by było z moim maluszkiem. O torbielach u niemowląt też nic niestety nie wiem, poza tym że sama hoduję je od czasu do czasu właśnie na jajnikach (endometrioza). Już tak niewiele zostało do rozwiązania MUSI BYĆ DOBRZE !!!! Trzymam mocno kciuki - bądź silna dla córeczki, tak wiele już zniosłaś. Dasz radę ...... Odpowiedz Link
miacasa Re: Po badaniach- MAM JUŻ DOŚĆ!!! 06.10.07, 16:39 znam tylko jeden przypadek torbieli u córeczki moich znajomych, wykryto go w końcówce ciąży, zanikły same w okresie niemowlęcym, lekarze monitorowali je w ciąży za pomocą USG, nie powiększały się, mogły powstać pod wpływem działania hormonów matki a uległy zanikowi po porodzie, gdy owe hormony już na nie nie oddziaływały bądź dobrej myśli, ciąża jest już wysoka, córeńka spora, nawet gdyby trzeba było ciążę zakończyć wcześniej z całą pewnością przejdziecie ten trudny okres pomyślnie, pozdrawiam serdecznie www.pam.szczecin.pl/index.php?cid=2630 Odpowiedz Link
buzula Re: Po badaniach- MAM JUŻ DOŚĆ!!! 08.10.07, 17:29 Agatko, trzymam kciuki, ale nie umiem pomóc konstruktywnie, bo nie mam wiedzy na ten temat. Wierzę, że się wchłoną jak pisała jedna z forowiczek. buziaki Buzula Odpowiedz Link
buzula co u nas - cd. 08.10.07, 17:38 Witajcie, poczciwym zwyczajem donoszę co u nas. Dzis jest 37,4. Chudzinka jest drobniutka 2635g (czyli 35,1), za to długonoga 75 mm (czyli 38,3). Przede wszystkim wygląda na to, że jest zdrowa (Agatko, czekam z utęskinieniem na takie wieści przede wszystkim od Ciebie). Mój lekarz zapewnił, że dla mojego przypadku miejsce w szpitalu musi być, więc się uspokoiłam, dostałam skierowanie ze specjalną adnotacją, poród drogami natury, czekamy do terminu, jak zacznie sie opóźniać to na oddział na obserwacje. Ponieważ córeczka jest malutka, a wyniki mam ok. pozwalamy jej najeść się ile się da do terminu. tylko juź z lekka się turlam ... pozdrawiam, Buzula Odpowiedz Link
mama1981 Re: co u nas - cd. 09.10.07, 17:57 Buzula! bardzo się cieszę że u Ciebie wszystko dobrze i trzymam kciuki nadal! Już w kazdej chwili mozesz bezpiecznie rodzic, wiec na pewno masz juz komfort psychiczny. Malutka na pewno jeszcze zdąży sie troche podtuczyc, a zobaczysz że po porodzie będzie juz przybierac błyskawicznie! Trzymaj się i dawaj znac! Odpowiedz Link
mama1981 Re: Po badaniach- MAM JUŻ DOŚĆ!!! 09.10.07, 17:52 Kochane, bardzo Wam dziękuję za wsparcie!!! Bardzo mi pomagacie. Po dwóch przepłakanych dniach jakos sie pozbierałam i nabrałam nadziei. Juz tyle wytrzymalismy i musimy nabrac sil do stawienia czoła takze temu problemowi. Mam nadzieje, że wszystko dobrze sie ułoży, na razie czekam na czwartkowe usg. W zasadzie wszystko mam gotowe dla Małej i siebie, więc jak pójde do szpitala damy rade Jeszcze raz dziękuję! Odpowiedz Link
mama1981 po badaniach - nie jest najgorzej 11.10.07, 18:31 Juz jestem po badaniach, jak widac nadal w domu na szczescie. Mialam usg na super sprzęcie i potwierdzilo sie ze te torbiele wychodza z jajników. Na szczęście nerki, moczowody, pęcherz są bez zmian, Mała ładnie oddaje mocz, wód płodowych jest tyle co trzeba. Do innych narządów lekarz też nie miał zastrzezen. Te torbiele nieco urosły, ale nie na tyle zeby rozwiazywac ciąże. Wiec za 1,5 tyg mam nastepne badania. Teraz jest 34 tydzien, Mała waży 2522g, wiec jest juz calkiem spora. Mam nadzieje, że to wszystko dobrze sie skonczy. Żeby te torbiele juz nie rosły!!! Dziękuję za wsparcie i prosze o dalsze trzymanie kciuków Odpowiedz Link
lewana77 Re: po badaniach - nie jest najgorzej 11.10.07, 19:40 Mama1981 niestety nie znam sie na torbielach Ula-poturlaj sie jeszcze troszke Gojanew-ja tez mam endometrioze! Jak to leczysz???Mam nadzieje, ze po ciazy i okresie laktachi cholerstwo sie cofnie! Buziaki dla wszystkich Jacus cd www.jacekmarek.pl/junior/ Odpowiedz Link
gojanew Re: po badaniach - nie jest najgorzej 11.10.07, 20:59 Mama1981 i Ula jeszcze troszkę. Nie rozsypywać mi się tu za wcześnie! Nosiłam prawie 4 kg dzieciątek a dała bym wiele za każdy dzień z tym brzusiem. Przytyłam wprawdzie tylko 8 kg ale i tak było co nosić. Teraz myślę że to był bardzo, bardzo szczęśliwy okres w moim życiu, pomimo świadomości nieszczęścia jakie mnie czekało po rozwiązaniu lub jeszcze przed. Lewanko! Skrobnełam coś o endo na priva. Pozdrawiam wszystkich Goja Odpowiedz Link
lalka_go Re: po badaniach - nie jest najgorzej 13.10.07, 14:55 mama1981 cieszę się że badanie wyszło w miarę ok. mam nadzieje że te torbiele to nic poważnego. ciekawe co słychac u założycielki wątku-półpotworka? my mamy dziś wizyte rehabilitantki żeby zobaczyła jak lalka chodzi. pani Basia to super człowiek.przychodzi do nas przy każdym nowym etapie rozwoju-turlanie, raczkowanie, chodzenie. jest na każdy telefon jak tylko mnie cos niepokoi. teraz też przyjdzie tak kontrolnie. kiedyś bujałam się z małą po rehabilitantach aż trafiłam na panią Basię i ona powiedziała że jest wszystko ok i żebym juz dała spokój bo tylko mnie naciągają. więc dałam i rzeczywiście wszystko jest ok kocham to moje szczęście nad życie: "i wtedy przyszedł maj, zamieszał w moim sercu,...poczułam co to szczęście" Angelika nasz kochany Aniołek-odeszła o całe życie za wcześnie. "co wniosłabyś do naszego życia? o jaką barwę jest ono uboższe? " Odpowiedz Link
lalka_go 15 październik- Dzień Dziecka Utraconego 15.10.07, 20:10 zapalam w ten dzień światełko dla Ciebie kochanie zapalam je również dla Poli od cioci Ani, dla Lili od drugiej Ani, dla małego Aniołka od cioci Gosi i dla wszystkich Aniołeczków [*] kochamy Cię skarbie, jesteś cały czas w naszych sercach Odpowiedz Link
gojanew Re: 15 październik- Dzień Dziecka Utraconego 15.10.07, 21:14 Dziękuję Lalko że pamiętałaś. Światełko dla Ciebie moje urtacone szczęście (*) Światełka dla Waszych Aniłeczków (*)(*)(*)(*), światełka dla tych na które czekaliśmy i nie było nam dane ich przytulać. Lalko, jak sobie radzisz? Ja nie pogodzę się nigdy ze stratą mojej kruszynki małego Mikołajka. Widziałam go tylko kilka sekund po urodzeniu i potem w trumience w szpitalnej kostnicy w asyście psychologa. Nie przytuliłam go. Tak mnie to boli.... Ściskam Goja Nasze Słoneczko Mikołaj(*)04.04.2007 "Z miłości zrodzony, miłością pozostaniesz." Odpowiedz Link
lalka_go Re: 15 październik- Dzień Dziecka Utraconego 17.10.07, 10:56 jak sobie radzę? sama nie wiem... są lepsze i gorsze dni. mam Wiktorię i chyba tylko dzięki niej nie zwariowałam. ja niestety Angeliki nie widziałam gdy pojechaliśmy odebrać jej ciałko odradzono mi. ten lekarz powiedział że za bardzo nie ma czego oglądać. Angela zmarła 9 tyg. przed porodem i jej ciałko już się zmacerowało. lekarz mówił że w szpitalu leży moja druga córcia i jej widok będzie mi przypominał o zmarłym dziecku. żeby sobie nie psuła tego obrazu. nie wiem czy dobrze zrobiłam. miałam później wyrzuty sumienia że nie chciałam zobaczyć własnego dziecka. często myślę jakby to było jakby były tu ze mną obydwie a tak zostaje mi tylko odwiedzać jej grobek....i wieczorna rozmowa z moim Aniołem zdarza mi się widywac bliźniaki i patrzę za nimi z uśmiechem. raz jeden nie wytrzymałam. byliśmy z mężem, siedzieliśmy na ławce. obok biegały dwie małe dziewczynki,troszkę starsze od Wiktorii. patrzyłam jak niezdarnie biegną koło mnie za rączki, uśmiechałam się i nagle zobaczyłam jak to miało wyglądać...było w nich coś takiego że rozpłakałam się.uciekliśmy szybko stamtąd z mężem i biegłam do teściów wyściskać Wiktorię. tak więc jakoś daję radę. nie jest łatwo ale życie trwa dalej i pędzi do przodu. pozdrawiam Odpowiedz Link
gojanew Re: 15 październik- Dzień Dziecka Utraconego 17.10.07, 20:57 Przepraszam że wracam do tego smutnego tematu. Ja chciałam zobaczyć Małego nie zastanawiając się nad tego konsekwencjami. Pierwszy jednak wszedł p.Tomek(psycholog) i po wyjściu powiedział że widok jest "całkiem przyjemny"...., a w tym dniu od samego rana siostra przełożona przyszła z Relanium i czekała aż przy niej połknę. W tak dużej klinice mają z takimi przypadkami styczność b.częstko i wiedzą jak postępować (chyba...). W Twoim przypadku postąpiłabym tak jak Ty, pozostawić wyobraźnię ......, to smutne ale nie mogłaś inaczej. Mnie widok bliźniąt "zabija", zaraz ryczę. Trzymajmy się dzielnie, przecież mamy dla kogo! Pozdrawiam Goja Odpowiedz Link
lewana77 Re: 15 październik- Dzień Dziecka Utraconego 18.10.07, 00:17 Czesc Kochane! Ja nie wiedzialam Lili, wszystko dzialo sie tak szybko, Maz widzial, podobno byla sliczna... Sciskam Was Ps. Ciekawe co u Buzuli-Uli, moze coreczka juz na swiecie? Odpowiedz Link
mama1981 Re: 15 październik- Dzień Dziecka Utraconego 18.10.07, 10:19 Czytam Wasze ostatnie posty i łzy lecą ciurkiem. Ja nie zobaczę mojego Maleństwa, bo minęło już 15 tygodni od Jego śmierci i zdaję sobie sprawę z tego, jak daleko posunięty jest rozkład. Na początku non stop myślałam o tym, że noszę w sobie martwego dzidziusia, płakałam, cierpiałam. Potem walka o drugą córeczkę pochłonęła mnie całkowicie, staram się dbac o jak najlepsze własne nastroje, walczę o optymizm. Ale wiem, że już zawsze będę myślec, że miałam dwie takie same dziewczynki... Na bliźniaki trudno mi patrzec. Smutek przychodzi, naprawde ciężkie to wszystko i nie wiem jak to dalej będzie... Odpowiedz Link
mama1981 Buzula, czy już urodziłaś? 18.10.07, 10:23 Zastanawiam się czy Twoja córeczka jest już na świecie? Czekamy na wieści Odpowiedz Link
buzula Re: Buzula, czy już urodziłaś? 18.10.07, 18:44 Witam Wszystkie Forowiczki, nie urodziłam jeszcze, dziś zaczął się 40-ty tydzień. Niedowiary ! Malutka waży 3.056 kg, przepływy OK., więc jestem bardzo szczęśliwa. Na ktg chodzą co 3 dni i obserwujemy 'dobrostan dziecka". Jesli nie urodzę do terminu 25-10-2006, to mam zgłosić się na patologię i w sumie nie wiem co zadecysują lekarze, czy indukcja porodu, czy będziemy czekać. Szyjka ma 2 cm długości i 2 cm rozwarcia, więc urodzić mogę "zarówno dziś w nocy jak i w ciągu najbliższych 2 tygodni". Malutka siędzi mi na żebrach, musze mieć wyprostowany kręgosłup aby oddychać, więc jeszcze nie schodzi zupełnie nisko główka. Co prawda z synkiem brzuch obsunął mi sie na 2 godz. przed odejściem wód. Czyli nic nie wiadomo dokładnie. Czekamy więc, delektując się ostatnimi spokojnymi nocami pozdrawiam, Buzula Odpowiedz Link
mama1981 Re: Buzula, czy już urodziłaś? 18.10.07, 19:34 To wspaniale, że masz już taką dużą dziewczynkę! Ciesze się, że u Ciebie wszystko dobrze I dalej trzymam kciuki! My mamy juz 35 tydzien i przed nami kolejna poprzeczka- byle do 37 tygodnia... Pozdrawiam! Odpowiedz Link
gojanew Re: Buzula, czy już urodziłaś? 18.10.07, 21:18 Włąśnie czytałam nasz wątek, gdy włączyła się niania. Weszłam do pokoju a mój synek uśmiechną się do mnie swoją bezzębną buziulką. Podałam mu smoczusia więc zamkną oczka i oprzewrócił się niezdarnie na boczek, ciągle się uśmiechając. Zasną a ja wróciłam aby Wam to opisać. Czy jest na świecie coś piękniejszego? Odpowiedz Link
malgosia0023 Re: Buzula, czy już urodziłaś? 19.10.07, 11:29 Witam Was.Trafiłam na "to" forum i jestem pełna podziwu dla każdej z Was!!! Nawet nie potrafię sobie wyobrazić co przeżywacie.Ja mialam ciążę "tylko" zagrożoną.Nie wiem co bym postąpiła i myslała na wszym miejscu,Jednego jestem pewna:jestescie super mamami.Czytam wasze posty od jakiegoś czasu az sie odwazyłam napisac.Życzę Wam aby wszystkie nieszczesia Was omijały a dzieci były zdrowe i wesołe.Kiedyś podziekują Wam za wytrwałość a słowa"kocham cię mamusiu" wynagrodzą ból i cierpienie. Dla Wszystkich Aniołków (********) Odpowiedz Link
mama1981 nowe wiadomosci po dzisiejszej wizycie 24.10.07, 22:44 No wiec jesli chodzi o te nieszczesne torbiele w brzuszku, to nie powiekszaja sie a nawet wykazuja lekka tendencje do zmniejszania- uspokoilam sie tym. Moj brzuch u lekarza zaprezentowal cala game skurczow i lekarz stwierdzil ze to niedlugo, ale szyjka nadal zamknieta. Po usg stwierdzil ze to juz bardzo niedlugo, bo mimo ze to 36 tydzien Mała wazy 3400g, łozysko dojrzale i wyglada to wszystko na 38 tydzien. Mala w pozycji miednicowej jest juz na wylocie. Ze wzgledu na calosc komplikacji w tej ciąży i planowana cesarke bede przyjeta do szpitala we wtorek 30.10. i tam na podstawie ktg i badan zdecyduja o terminie cesarki, ale to juz bedzie raczej szybko. No chyba ze do wtorku zacznie sie akcja Wiec mam ostatni tydzien w domu, musze wszystko dopiac na ostatni guzik. Ale ciesze sie ze to juz niedlugo! Odpowiedz Link
buzula hura !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 27.10.07, 02:07 Witajcie, mam za ścianą maleńkie zawiniątko, które śpi u nas w łóżku, i nie walczę z myślami oby się nie przyzwyczaiła - niech się pzyzwyczaja. ale po kolei ... Inga pzyszła na świat 23-10-2007 o godz. 18.40 siłami natury w ekspresowym tempie czyli 1 godz. i 40 min. od wejścia na salę porodową w szpitalu na Żelaznej, - do bielańskiego byśmy nie dojechali - bo była korkowa pora. Urodziła się w czepku, co w praktyce oznacza, że nie przebity pęcherz płodowy pękł wraz z wydobyciem się główki na świat. Ponoć zwiastuje to jej szczęście. Ingusia dostała 10 pkt., ważyła 2930g i 53 cm, a po kolejnych 2 dniach zostało potwierdzone, że jest zdrowa. Jak to piszę to mam łzy w oczach - bo dla niektórych to takie oczywiste ... Chłopczyk, synek, który w moich myślach jest Ignacym został wyłyżeczkowany ... na piętrze leżały trojaczki, jakoś wzrokiem omijałam tą salę. Teraz siedzę z laktatorem w jednej ręce i klepię do Was ta wiadomość drugą wolną. Nikt mnie tak nie wspierał jak Wy, anonimowe dziewczyny z neta, dziękuję. Jesteście kochane. pozdrawiam, Buzula Odpowiedz Link
mama1981 Re: hura !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 27.10.07, 09:40 Buzula, popłakałam się czytając Twoj wpis. Codziennie tu zagladalam czekajac na wiadomosci od Ciebie. Tak bardzo sie ciesze ze wszystko jest w porzadku i masz zdrowa coreczke juz przy sobie. Jeszcze tylko ja zostalam i mam nadzieje ze los bedzie dla mnie juz łaskawy. To najpiekniejsze wiadomosci ze córeczka jest zdrowa, ze mozecie od razu byc razem w domu Gratuluje Ci błyskawicznego porodu, a urodzona w czepku Inga z pewnoscia bedzie w życiu wielką szczęściarą. Trzymajcie sie! Odpowiedz Link
miacasa Re: hura !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 27.10.07, 14:06 Wielkie gratulacje ! Też zaglądam tu codziennie w nadziei na dobre wiadomości od Was, kluskę mam w gardle ze wzruszenia, całuję w piętkę malutką, dochodź szybko do siebie i pisz tu czasem jak się miewacie. Pozdrawiam Odpowiedz Link
lalka_go Re: hura !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 27.10.07, 14:48 buzula wielkie , ogromne gratulacje )) aż mam ciarki z radości i wzruszenia )) wszystkiego najlepszego dla Ciebie i córeczki. Odpowiedz Link
bzet Re: hura !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 27.10.07, 20:31 Gratulacje dla mamy i córeczki. Jesteście wielkie!!! Całuski dla maleńkiej. Odpowiedz Link
gojanew Re: hura !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 27.10.07, 22:44 Ogromne GRATULACJE !!!!! Łzy mi popłynęły ze wzruszenia. To wspaniała wiadomość że dziewczynka jest zdrowa. Całuski dla Małej Ingi i dzielnej MAMUSI !!! Goja Odpowiedz Link
gojanew Re: malgosia0023 27.10.07, 22:49 Dzięki za miłe słowa. Też dużo zdrówka dla Ciebie i Dzidzi . Goja Odpowiedz Link
buzula Re: hura !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 27.10.07, 23:07 witajcie, dziekuje za wszystkie gratulacje, dzieki wam udało nam sie. pisze jedna reka bo w drugiej Ingunia - obzartuch lezy i czekam az jej sie odbije. w 4-tej dobie je za 1 podejsciem 60 ml. jestem przerazona bp winno byc max 40 ml. cos moje piersi chyba nie nadaza juz za jej apetytem. całuje Inge zgodnie z waszymi INSTRUKCJAMI - w piete tez. MAMA 1981 - TRZYMAM KCIUKI I MYSLE O WAS. pozdrawiam wszystkich niewyspana ale szczesliwa buzula Odpowiedz Link
lewana77 Re: hura !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 28.10.07, 21:02 ULA wielkie gratulacje! Ucaluj Inge od Jacusia Nie chce dzwonic, zeby nie przeszkadzac Odpowiedz Link
mimi0080 Re: hura !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 29.10.07, 09:42 oby tylko takie dobre wieści gościły na tym forum...gratuluje pozdrawiam trzymam kciuki!!! Odpowiedz Link
mama1981 żegnam się, trzymajcie kciuki:) 29.10.07, 20:53 Tak jak juz Wam pisałam jutro zgłaszam się do szpitala. Nie wiem kiedy będę miec cesarkę, zdecydują o tym po badaniach, ale w każdym razie zostaję w szpitalu do rozwiązania. Cieszę się że już niedługo zobaczę Malutką, ale trochę się też boję... Po tych wszystkich problemach w ciąży trudno mi wydobyc z siebie spokój. Tak bym chciała miec juz zdrowa córeczkę przy sobie. Jak tylko wrócę dam znac. Dziękuję Wam za wsparcie Do zobaczenia, Agata Odpowiedz Link
buzula Re: żegnam się, trzymajcie kciuki:) 29.10.07, 21:03 AGATKO, TRZYMAMY KCIUKI !!!!!!!! WSZYSTKIE RAZEM. CZEKAMY NA WIEŚCI, JESTEŚMY Z TOBĄ. BUZULA Odpowiedz Link
lalka_go Re: żegnam się, trzymajcie kciuki:) 30.10.07, 09:46 Agata wszystko będzie dobrze... musi być dobrze. nie widzę innego wyjścia trzymamy mocno kciuki i czekamy na radosne wieści pamiętaj że jesteśmy z Tobą myślami! Odpowiedz Link
lewana77 Re: żegnam się, trzymajcie kciuki:) 03.11.07, 12:02 Czekamy na wiesci,wszytsko bedzie dobrze Odpowiedz Link
lewana77 Re: żegnam się, trzymajcie kciuki:) 12.11.07, 19:38 o tak cichutko??? U nas OK Jacenty rosnie jak na drozdzach, nikt nie chce wierzyc, ze to wczesniak Odpowiedz Link
mama1981 Już jestem w domu z Hanią!!! 13.11.07, 16:11 5 listopada urodziła się Hania. 3250g, 54 cm. Przez ostatni tydzien badali ją na wszystkie strony i jest ZDROWA!!! Czarne scenariusze lekarzy nie spełniły się. Podczas mojego tygodniowego leżenia w szpitalu przed rozwiązaniam nastraszyli mnie porządnie. Nie chce się już wdawac w szczegóły, ale spodziewalam sie naprawde wszystkiego. Zdecydowano o cesarskim cięciu w 38 tygodniu. I mamy zdrową córeczke. Jestesmy przeszczesliwi!!! Hania spi teraz obok mnie, jest idealnie Po takiej ciąży, po tych wszytkich problemach wreszcie ulga. A z tych dwóch torbieli w brzuszku została jedna niewielka, więc się wszystko cofa Teraz wszystko MUSI byc juz dobrze. Drugie Malenstwo bylo praktycznie niewidoczne, lekarz opisal jako zmacerowany worek owodniowy. Przykre to bardzo, mogłam miec dwie takie wspaniale dziewczynki... Ale najwazniejsze, ze jest zdrowa Hania. Dziekuje Wam wszystkim za wsparcie i mam nadzieje ze bedziemy w kontakcie Odpowiedz Link
miacasa Re: Już jestem w domu z Hanią!!! 14.11.07, 13:28 Serdeczne gratulacje dla Ciebie i Twojego męża , no i znowu mam kluskę w gardle ze wzruszenia i ekran mi się zamazuje, ucałuj Hanusię i nie noś niczego ciężkiego przed sobą, wanienkę zostaw do obsługi mężowi, pisz jak Wam się żyje pozdrawiam Katarzyna Odpowiedz Link
lalka_go Re: Już jestem w domu z Hanią!!! 14.11.07, 16:10 serdecznie gratuluję!!! tak się cieszę że wszystko dobrze aż mam ciarki ze wzruszenia. buziaki dla Hani. pozdrawiamy z Wiktorynką Odpowiedz Link
gojanew Re: Już jestem w domu z Hanią!!! 15.11.07, 15:32 SERDECZNE GRATULACJE !!!! Tak się cieszę że z maleństwem wszystko dobrze. Teraz już wszystko musi być dobrze. Mam nadzieję że i Ty dochodzisz do siebie. Życzę Wam wiele , wiele zdrówka. Goja Odpowiedz Link
lewana77 Re: Już jestem w domu z Hanią!!! 21.11.07, 09:21 Hej!!! Haniu witaj na swiecie, usciski od Jacusia) Gosiu=Goju nie mam czasu napisac dluzszego maila, musze sie zebrac U nas ok, Jacek rosnie jak na drozdzach goni rowniesnikow, wazy juz ok 6kg! Wszystko wskazuje na to, ze wczesniactwo nie zostawi jakichs duzych zmian Zaczyna juz podnosic sie na raczkach! Ale na swiadomy usmiech jeszcze czekamy (z niecierpliwoscia!!!) Sciskamy! Odpowiedz Link
buzula Re: Już jestem w domu z Hanią!!! 24.11.07, 18:21 Agatko, wreszcie mam czas napisać. G R A T U L U J Ę Pewnie jestem ostatnia, ale to mało istotne. Ze zgrozą obserwowałam dłuuuugi brak informacji od Ciebie, obawiałam się, traktowałam ten czas jako złowróżbną ciszę przed czarnymi wiadomościami od Ciebie. W duchu prosiłam Boga "jeszcze tylko Agacie niech się uda' i wszystkie będziemy szczęśliwe (ja, lewana i ty). I stało się !!!!!!!! Słowo daję, że jak przeczytałam twoją wiadomość to jakbym dowiedziała się, że moje własne dziecko jest zdrowe, przeżyłam jeszcze raz wzruszenie, szczescie i ulgę, że Hania jest zdrowa i wszystko jest ok. Bardzo sie ciesze. Witaj w gronie niewyspanych MAM Właśnie zaczęła płakać, kończę, ucałuj Hanię w czubek noska od nas. Buziaki, ula Odpowiedz Link
mama1981 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 05.12.07, 10:51 Kochane, Dziękuję Wam wszystkim za dobre słowa. Tak sobie myślę, że nasz wątek może kiedys dla innych kobiet byc nadzieją, bo nam się udało, a niestety taka sytuacja jak nasza pewnie jeszcze niejedną osobę spotka, bo jak widzimy wcale taka rzadka nie jest... Moja Hania dzis koczy miesiąc. Niesamowicie szybko to minęło. Jest wspaniała i wniosła w nasze życie wszystko, czego nam brakowało. Kolejne wizyty kontrolne u lekarzy pokazują, że jest zdrowa, nie mogę uwierzyc, że ten caly koszmar ma taki piękny finał. Mam nadzieje, że Wasze Maluszki tez pieknie sie rozwijaja, piszcie czasem co u Was. Pozdrawiam serdecznie! Odpowiedz Link
lewana77 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 07.12.07, 14:14 Hej! Ula slicznie napisala,Mama1981 zreszta tez U nas tez ok, Jaculo pieknie rosnie, jest dosc grzeczny, placze jak jest glodny i ma kolke, a tak to ladnie spi, lub lezy ze smokiem. Ale oczywisci enocne wstawanie na karmienie nas nie omija, wiec jestem troche zmeczona z niewyspania (bo ja spioch jestem Kolejne wizyty u specjalistow wskazuja, ze wczesniactwo nie pozostawilo jakichs istotnych sladow NA SZCZESCIE! Pozdrawiam Was Kochane! Oby do Swiat PS.Nie moge sie doprosic protokolu sekcji zwlok coreczki (cholerna biurokracja!) Moze czegos sie z niej dowiemy? Odpowiedz Link
mama1981 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 05.01.08, 11:46 Hej Dziewczyny! Jestem ciekawa co u Was slychac? Jak Wasze dzieciaczki? Moja Hania ma juz 2 miesiące, wszystko jest w porzadku, choc strach o nią nadal mi towarzyszy. Ale jest wspanialym, grzecznym dzieckiem Nie wiem czy jeszcze tu zaglądacie, ale pozdrawiam Was serdecznie! Agata Odpowiedz Link
buzula Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 06.01.08, 14:02 Cześć ! zaglądamy, zaglądamy ... ale ja jestem baaaaaaaaardzo zaabsorobana Ingą. Drżę o nią, wydaje mi się cały czas za mała, za mało je i ma kolkę. Ale także śmieje się do mnie, objada własną rączkę i wścieka się bo nie może usiąść, dźwiganie się do siedzienia jest jej głównym zajęciem, a jak się zmęczy to narzeka sobie czyli płacze. No i jest śliczna oczywiście, jak dla każdej mamy jej dziecko. Kocham ją strasznie!!! Choć jestem bardzo niewyspana. Dziś ma 2,5 miesiąca. pozdraiwam, Buzula Odpowiedz Link
lalka_go Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 15.02.08, 10:51 no kochane... cisza w wątku więc tylko się cieszyć że nikt znowu nie przeżywa tego co my. ale napiszcie co tam u Was? jak dzieciaczki? u nas ok. Wiktoria niedługo skończy 21 mies. waży 15 kg powiększyła wagę 10-ciokrotnie sporo już mówi-idzie się z nią wreszcie spokojnie dogadać charakterek też już pokazuje. na spacerze pokazuje którędy mamy iść, w domu wybiera co założy a czego nie, co zje a czego nie. generalnie jest wesoło. choć czasem nadal smutno że nie rozrabiają tak we dwie pozdrawiam lalka_go- mama bliźniaczek -Wiktorii i Aniołka Angeliki Odpowiedz Link
mama1981 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 18.02.08, 19:57 Własnie ja tez czasem tu zaglądam i cieszę się, że żadna nowa mama tu nie przybywa. Moja Hania ma na drugie Wiktoria Cieszę się, że Twoja córeczka tak pięknie się rozwija. U nas tez wszystko dobrze. Hania ma prawie 3,5 miesiąca. Rozwija się wspaniale, obdarza nas cudownymi uśmiechami. Wiadomo, cały czas się o nią martwię, na kolejne wizyty u lekarzy chodzę z ogromną obawą, ale ten strach o nią już na zawsze chyba zostanie. Też się ciągle zastanawiam jak byłoby cudownie gdyby były dwie... Odzywajcie się czasem drogie Mamy co u Was nowego Pozdrawiam! Odpowiedz Link
buzula Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 28.02.08, 17:10 Witajcie, też tu zaglądam, ale przyznam, że rzadziej bo napadła mnie mania strony www.nasza-klasa.pl - ale już się poprawiam. Za ścianą "guga' 4 miesięczna Ingusia, wczoraj ważyła 7,1 kg, ma fałdki na nóżkach i brzuszek jak najedzony kotek. Chętnie je mamałygi - czyli zupki ze słoiczków, choć jeszcze języczek nie wie w którą stronę ma przesuwać jedzonko, no i rączka jest pyszna. Inga uśmiecha się rezolutnie, ale nie do każdej napotkanej osoby, jest KOCHANA. Po 2,5 mies. minęła jej gigantyczna kolka (nawet 9 godzin dziennie) i od tego czasu przybywa ładnie. Nie chce dźwigać wysoko główki gdy leży na brzuszku, ale za to do siadania dźwiga się dzielnie i z sukcesem. Miesiąc po urodzeniu popjawił się na jej nosku krwiaczek i nie wiem co z nim można zrobić, może któraś z Was ma pomysł i spraktykowała co nalezy mądrego zrobić. A braciszek ... jeszcze nie było dnia abym nie myślała o nim. Dobrze, że choć Ingusia się ostała. Ściskam, buzula Odpowiedz Link
mama1981 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 01.03.08, 15:57 Bardzo się cieszę, że u Ciebie też wszystko w porządku. A może to na nosku u Twojej córeczki to naczyniak? Tu możesz o tym przeczytac: www.edziecko.pl/zdrowie_dziecka/1,79369,1335567.html I tutaj w tym artykule na stronie 3 na dole: www.edziecko.pl/zdrowie_dziecka/1,79369,1335567.html jesli to jest to i niewielkie, na pewno samo zniknie, takie duze, uciążliwe zmiany usuwa sie teraz laserem i nie zostaje zaden ślad. Gdybys potrzebowała więcej informacji służe pomocą. A lekarz nie mówił na co mu ten krwiaczek wygląda? Odpowiedz Link
lewana77 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 01.03.08, 22:52 Hej, hej)) Dzis Jacus konczy pol roczku.....jejku jak to szybko minelo!!! Zaciera sie pomalu nasza trauma i zostaje sama radosc!!! Pomimo, ze wczesniak to wazy juz 7,5kg. Wagowo dogonil rowiesnikow, ale motorycznie jest ciut opozniony. Cwiczymy z nim, aby go rozruszac (przewroty, lezenie na brzuszku itp.)Dzis dostal prezent "Zestaw Gimnastyczny" Chicco. Jak go zobaczyl, to sie przestraszyl tej calej interaktywnosci, bidulek. Ps. Bylismy tez dzis na cmentarzu u Lili. Tez mialaby pol roczku.... Odpowiedz Link
buzula Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 10.03.08, 15:19 Cześć, Agatko, dziekuję za lekturkę. Dokładnie to samo znałazłam w necie w tzw. międzyczasie. I wiem, że to naczyniak na 100%. Do internisty idziemy 13-03-2008 więc wtedy zasięgnę fachowej rady. pozdrawiam WSZYSTKICH dzuzych i MAŁYCH Buzula Odpowiedz Link
lewana77 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 19.04.08, 12:28 ale cisza...Ale moze to i dobrze, znaczy wszytsko OK Tylko tam sobei mysle, czy po nas juz sie nie zdarzyly takie "powiklane "ciaze blizniacze? Oby nie... Pozdrawiam Odpowiedz Link
buzula Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 01.05.08, 21:57 Też tu zaglądam, i myslę sobie tak jak Lewana, może już wyczerpał się limit takich powikłanych ciąż jak nasze ... OBY. Cześć Dziewczyny, Ingusia skończyła pół roczku, własnie w niedzielę ją ochrzciliśmy. Jest kochana, słodka, śmieje się, guga, zjada nogi - nasza słodzianka. W dalszym ciągu nie opiera się na wyprostowanych łokciach leżąc na brzuchu, ale już wiem, że to nic nie znaczy od tych co ich dzieci są większe i już biegają. Naczyniak niestety jest i jak dotąd nie dotarłam do prawdziwego fachowca, który podjąłby się ruszania noska do czasu co najmniej 3 lat. Więc poczekamy. pozdrawiam, Buzula Odpowiedz Link
ela82 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 02.05.08, 09:22 Jezeli moge sie wtracic - to bardzo dobrze, ze nie chca go ruszac. Ja mam trojke dzieci. Synek ma 5 lat, pol roku temu urodzilam blizniaki. KAZDE z moich dzieci ma naczyniaka. Ze starszym bylam nawet na konsultacji onkologicznej. Kazali obserwowac, tez powiedzieli, ze nie rusza. Kiedy syn mial ok 3 lat, naczyniak zaczal blednac, zmniejszyla sie wypuklosc. W tej chwili po naczyniaku nie ma sladu. Synek mial naczyniaka na glowce. Jedna z moich corek ma na raczce, druga na szyi. Tez kazali czekac i obserwowac. Odpowiedz Link
mama1981 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 05.05.08, 09:48 Witajcie!!! Tez tu zaglądam i mam nadzieję, że byłyśmy ostatnie z tymi problemami... Moja Hania konczy dziś pół roczku. Trudno uwierzyc jak ten czas szybko minął Jest zdrowa i rozwija się niesamowicie szybko, czasem myślę, że za dwie. Błyskawicznie pełza, podnosi się do raczkowania, dzis zauważyliśmy trzeciego już zęba Idzie jak burza i mam ogromną nadzieję, że tak już będzie. Jest pogodnym dzieckiem i tak strasznie ją kocham Buzula, naczyniaki faktycznie same bardzo często zanikają i jestem pewna, że tak będzie i u Was. Pozdrowienia dla Was i buziaki dla Maluszków Odpowiedz Link
buzula Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 09.05.08, 22:45 Witam, dziekuję za słowa pokrzepienia, wiem teoretycznie mam 30% szans na zniknięcie naczyniaka do 3 roku życia SAMOISTNIE. Nasze naczyniaki (są dwa), oba są jamiste i wypukłe. Chirurg onkolog z IMID w W-wie nas spławił słowami; 'niech Pani wyjdzie na korytarz i popatrzy co dzieci szpeci". KOntrola za 10 miesięcy. W czerwcu mam umówioną konsultacje w Gdańsku z absolutnym guru nt. naczyniaków u dzieci, jak on mi każe czekać to poczekamy ... Tylko mi malutkiej szkoda, swędzi ją ten na nosku i już dzieci na spacerze patrząc na nią łapią się za nosy i szturchają, dziś ona nie wie o co chodzi ale nim się spostrzegnę, będzie wiedziała, przecież te Bąbelki to takie bystrzachy ... pozdrawiam, Buzula Odpowiedz Link
domena100 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 11.05.08, 11:41 Też tu zaglądam, i myslę sobie tak jak Lewana, może już wyczerpał się limit takich powikłanych ciąż jak nasze ... OBY Niestety chyba limit się nie wyczerpał. Ja również dołącze dow as zmoją historią. Jestem w 26 t.c. bliżniaczej i moja córeczka własnie umiera. Przestała się rozwijać od połowy ciąży, jej waga to 250g aktualnie ma bezwodzie, fatalne przepływy i wg lekarzy lada moment orzestanie bić jej serduszko. Drugi blizniak chłopczyk, narazie rozwija się dobrze, waży 850g choć na przeływach kilka dni temu p. dr też wykryła już jakieś przeskoki. Od czwartku, kiedy spadła na nas ta wiadomość, że malutka nie ma szans, nie możemy się pozbierac. Lekarze stwierdzili, że walczymy już teraz o drugiego bliżniaka. Dziewczyny powiedzcie, co sie dzieje jeśli jeden bliżniak obumrze? Trzeba natychmiast rozwiązywać taką ciązę? Moje bliżniaki są dwujajowe, dwukosmówkowe (chyba, bo na 100% nie można tego stweirdzić, ze względu na ułożenie mniejszego dzieciątka)ale to ciąża po icsi więc raczej tak jest. Wiem , ze wszystkie tutaj przeszłyście podobne sytuacje, ale nie wiem, ile z was tu jeszcze zagląda. Proszę zatem , te które moga o kontakt ze mną np na gg, bardzo potrzebowałabym jakiegoś kontaktu z takimi osobami, które miają podbne doświadczenia, bo wiem, że to bardzo pomaga. Mój nr gg 10105805 Odpowiedz Link
buzula Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 11.05.08, 20:19 Witaj Domeno wśród nas, każda z nas przechodziła przez horror jaki macie od czwartku. Pytaniom nie ma końca: dlaczego ???????? Żadna z nas nie znalazła oczywiście odpowiedzi. Napiszę Ci co wiem z własnego doświadczenia, tyle mogę zrobić dla Ciebie. "Dziewczyny powiedzcie, co sie dzieje jeśli jeden bliżniak obumrze?" Otóż Twoja córeczka po obumarciu powolutku, powolutku pozbędzie się resztek wody ze swego organizmu i stanie się wapiennym szkielecikiem obleczonym w pergaminową skórę, lekarze nazywają takie dziecko "płód paperowaty'. Stan wchłaniania wód (synek) w moim przypadku nie spowodował żadnych powikłań dla ocalałej córeczki. Robiłam wciąż badania krwi, krzepliwość i miałam super wyniki, przepływy miałam też dobre do końca. Córkę urodziłam w 40 t.c. - zdrowiutka, choć obumarcie synka odbyło się w 20 t.c. Podczas porodu urodziłam dwa łożyska, chłopczyk stanowił integralną część jednego z nich, nie oglądałam chłopczyka, tak mi wszyscy radzili, nie żałuję tej decyzji. Moje dzieci też były zupełnie 'osobne' tzn. dwujajowe i dwukosmówkowe (u nas bliźniaki to rodzina specjalność, sama mam brata), więc po naturalnym zapłodnieniu też zdarzają się różne rzeczy. Nasze ułożenie było od początku takie samo; chłopczyk głowka u góry, dziewczynka główka w dół. Mogą się zdarzyć komplikacje po obumarciu jednego z dzieci wywołujące wczesny poród drugiego bliźniaka, ale tutaj nie powinnam się wypowiadać, bo moja wiedza jest mierna. Pamiętaj 27 t.c. jest zarezerwowany dla rozwoju oczu, to nefralgiczny etap ciązy pozwalający dziecku potem żyć nornalnie. Pomimo stresu jaki masz, myslę, że lepiej być teoretycznie przygotowanym na ewentualność przyjścia na świat wczesniaka, więc polecam; wwww.wcześniak.pl i książkę pt.; 'Wcześniak" autorstwa Ewy Helwich (www.merlin.pl - tam ją kupiłam). Domeno, skup się na ratowaniu dziecka, które ma szanse przeżyć !! Życzę Ci donoszenia jak najdłużęj. pozdrawiam, pisz jak się czujesz, co czujesz, jesteśmy po to aby sobie pomagać. Buzula Odpowiedz Link
domena100 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 13.05.08, 17:32 Dzięki buzual. A powiedz jak często cię monitorowali i jakie badania krwi robiłaś, dlaczego akurat krzepliwość. Leżałaś w klinice czy mogłaś normalnie funkcjonować, tzn być w domu? Odpowiedz Link
buzula Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 13.05.08, 20:59 Domeno, ja jakimś kompletnym cudem przez całą tą ciążę nie byłam nawet 1 dzień w szpitalu nie licząc oczywiście samego porodu. Badania miałam często w 8 i 9 mies. ciązy, wczesniej jak przy zdrowej ciązy (bo wyniki były cały czas ok.). Niestety już wyrzuciłam tą przepastną teczkę z całą historią ciązy, więc nie umiem Ci powiedzieć co to były za badania kontretnie. No ale codzienie czyli przez ponad 120 dni wstrzykiwałam sobie Clexane 40. Miałam 33 badania USG, czyli od chwili obumarcia blixniaczka 1 w tygodniu. Od 36 tyg. badanie przepływów co 3 dni. Krzepliwość badano dlatego, jesli się nie mylę, że rozkładający się dzidziuś produkuje toksyny z którymi nie każdy organizm matki radzi sobie tak samo dobrze. Pewnie jest jakieś lepsze medyczne wyjaśnienie, ja pamietam takie. A co do trybu życia miałam się oszczędzać i nie ruszać się z domu nigdzie daleko bo i tak do szpitala miałam 35 km (peryferia Warszawy). No, ale jak przeanalizujesz 1 USG w tygodniu i 2 badaia przepływów to pod koniec ciązy głównie jeżdziłam do i ze szpitala. Ale 3 dni przed porodem negocjowałam z ekipą budowlaną ceny, bo akurat mąż był w delegacji, kupowałam wełnę mineralną itp., ja po prostu po 30 t.c. czułam się dobrze, na pewno też dlatego, że powiedziano mi, że obumarły dzieciaczek już nam nie zagraża - rozłożył sie i wchłonął idealnie, o ile cokolwiek może byc idealnie w takiej sytuacji... Trzymaj się ! Jestem z Tobą. buzula Odpowiedz Link
buzula Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 13.05.08, 21:02 Domeno, jeszcze jedno najbardziej pilnuj aby robili Ci przepływy na dobrym sprzęcie. Przepływy badają "dobrostan' dzidziusia, czy jest najedzone i dotlenione, a produkty przemiany materii wydalone. pozdraiwam, buzula Odpowiedz Link
domena100 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 14.05.08, 11:22 Dzieki Buzulo, to ja jestem w nieco gorszej sytuacji, do najbliższej kliniki z takim super sprzętem , kliniki AM w Poznaniu mam 100km, tam robiliśmy ivf i tam pracuje mój lekarz prowadzący. Oddzial neonatologi na poziomie naprawde najwyższym, ratują dzieci już od 500g. Narazie jeżdzimy tam co tydzień, przynajmniej tak było w kwietniu, kiedy wyszły te anomalie. Ale nie to jest ważne, moge jeżdzić codziennie, albo nawet tam sobie coś wynając, jeśli zajdzie taka potrzeba, najważniejsze, żeby dzidzuś chociaż ten jeden jedyny został z nami. Dziś skończyłam 27 t.c. w piątek kolejna wizyta i kolejne przepływy,strach i lęk, czy się nie pogorszyło. I chyba serce mi stanie z bólu jak zobaczę tę nasza kuszynkę na monitorze. Odpowiedz Link
buzula Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 14.05.08, 19:27 Witaj Domeno, serce staje jak się patrzy na dzieci w USG, nigdy nie zapomnę widoku nie ruszającego się już chłopczyka ... potem do samego rozwiązania nie patrzyłam na monitor, tylko pytałam nie patrząc w tamtą stronę o córeczkę. Wiem, wiem jakie to straszne, ale dodam Ci otuchy, że córeczka właśnie wierzga na dywanie i guga w niebogłosy, śmieje się i robi 'kosi kosi' na zawołanie. Miałam wiarę, że ona się ocali. Nie brałam innego wariantu pod uwagę, uznałam, że statystyczny pech już mnie dotknął i córeczka zostanie z nami. I TAK SIĘ STAŁO. MIEJ TO WIARĘ W SOBIE !!! Ocal dzidziusia, który ma szanse NORMALNIE żyć. Trzymam kciuki za WAS. buzula Odpowiedz Link
ela82 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 14.05.08, 20:02 I znow przepraszam, ze sie wtracam - pewnie nie mam prawa, bo u jednej z moich blizniaczek probelmy pojawily sie dopiero, kiedy ciaze mozna juz bylo spokojnie rozwiazac - ale mi lekarz na samym poczatku ciazy powiedzial: prosze pamietac, ze bliznieta i ciaze mnogie sa ciazami podwyzszonego ryzyka, czesciej zdarzaja sie powiklania, w zwiazku z tym dzieci rozwijaja sie szybciej niz w ciazy pojedynczej i sa z reguly SILNIEJSZE - tego sie uczepilam i to dawalo mi nadzieje przez cala ciaze. Odpowiedz Link
squire1983 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 16.05.08, 08:18 witajcie... na wstepie chcialam wszystkim szczesliwym mamom, piszacym w tym watku, pogratulowac nie tylko cudownych dzieci, ale i sily i wiary, jaka ich nie opuszczala do samego konca. dzis w nocy przeczytalam caly watek, przyznam sie, ze momentami nie wiedzialam czy dobrze robie, bo psychicznie jeszcze nie doszlam do siebie po tym wszystkim co mnie spotkalo. zanim jednak Wam troche opowiem o sobie, potwierdze slowa przedmowczyni, ze bliznieta rozwijaja sie w lonie matki szybciej. to i mnie utrzymywalo przy zyciu, podobno zawsze takie dzieciaczki sa rozwojem 2 tygodnie do przodu. a teraz tak w skrocie o mnie. od mojego porodu minelo ponad 2 miesiace. czytajac w nocy Wasze losy, patrzylam na daty, w ciaze zaszlam we wrzesniu 2007, kiedy u Was sie "dzialo". bylam wtedy najszczesliwsza kobieta na swiecie. w moim idealnym zyciu pojawila sie idealna ciaza - wymarzona - blizniacza - naturalna. w miedzyczasie dowiedzialam sie, ze to co sie dzieje przerasta moje najsmielsze marzenia - bedzie chlopiec i dziewczynka. na polowkowym usg wszystko cudownie, dzieci zdrowe, rosna rowno. jednak ok. 22 t.c. szyjka mi sie zaczela skracac i w 24 t.c. mialam zalozony szew okrezny. i wtedy w szpitalu podczas usg okazalo sie, ze synek ma mniej wod plodowych. co sie dzialo dalej to moze ze szczegolami nie bede opowiadac, mozna o tym przeczytac na forum.blizniaki.net. dla mnie to byla jedna wielka walka, chodzilam po najlepszych specjalistach w okolicach Trojmiasta, dzwonilam po specjalistach w Warszawie. wszyscy rozkladali rece. na poczatku 28 t.c. synek przestal sie ruszac. czulam, ze jest zle, ale nikt nie chcial mnie sluchac, lekarze mowili, ze on zyje, ze ma malowodzie, i ze nie ma powodow, zeby rozwiazywac ciaze. dwa dni pozniej zmarl. nawet wiem dokladnie kiedy. pojechalam od razu na usg i lekarz potwierdzil, ze to musialo nastapic przed chwila. nikt nie dociekal przyczyny jego smierci. wyladowalam w szpitalu, a tam chcieli kontynuowac ciaze. ja jednak czulam, ze to nie bedzie mozliwe. wkurza mnie to, ze ciezarne sa traktowane jak histeryczki, a jednak kobieta w ciazy najlepiej zna swoje cialo, a jako przyszla matka ma niesamowita intuicje. jednak co to obchodzi lekarzy? dwa dni po smierci synka mialam juz bardzo wysokie CRP, coreczka sie nie ruszala, miala tetno 180-200. nadal nikt nie chcial mi rozwiazac ciazy. biegalam po oddziale z ktg krzyczac, wtedy juz rzeczywiscie zachowywalam sie jak histeryczka. w koncu zmienil sie lekarz dyzurujacy i zadecydowal. moje cialo nie daloby rady utrzymac dluzej tej ciazy. moja coreczka wazyla 1080g, dostala 7 punktow w skali Apgar. juz prawie 2 tygodnie jest ze mna w domu, dzisiaj konczy 10 tygodni. wczesniej spedzalam u niej cale dnie w szpitalu, sciagalam mleko, karmilam, pielegnowalam, przytulalam. dlatego dopiero teraz, po dwoch miesiacach, kiedy mam ja w domu, zagladam do sieci, szukam wsparcia, rozmow z kims kto mnie zrozumie. sama tez bym chciala pomoc, dlatego napisalam do Ciebie, Domeno, na gg. ja dostalam moje dzieci po porodzie, wygladaly identycznie, tylko coreczka plakala a synek nie, spal sobie moj sliczny aniolek. ucalowalam je na droge - tylko ze kazde z nich wyruszylo w inna droge. jestem wdzieczna, ze ja mam, jest cudem, jest piekna, kochana, cudowna. jest zdrowa. ale boli mnie serce, kiedy mysle sobie, ze gdyby rozwiazac ta ciaze 3 dni wczesniej, lezaloby teraz obok mnie dwoje dzieci. zbliza sie dzien dziecka. to byl przewidywany termin porodu wg miesiaczki. tego dnia pojde z wozkiem na cmentarz. odwiedzam mojego aniolka czesto. jest moim aniolem strozem. pare razu juz odczulam, ze nad nami czuwa. i na pewno czuwa nad nia. mala wazy juz 2,7kg i juz prawie nie pamietam jaka byla malenka, kiedy przytulalam ja na OIOMie 2 m-ce temu - a wazyla wtedy 920g (urodzeniowy spadek masy ciala). jeszcze nie wiem jak mam dalej zyc. kocham ja strasznie, cale dnie spedzamy wtulone w siebie, nie wyobrazam sobie zycia bez niej. ale ciagle mysle o nim. dziwnie mi, karmie ja i po chwili mysle, ze teraz powinnam karmic jego. wozek? nie moglam pojechac po wozek, moj narzeczony i moja mama kupili piekny wozek... ale pojedynczy. nie moglam przygotowac lozeczka dla mojej coreczki, bo obok mialo byc drugie, zrobila to moja kolezanka. i ciezko mi patrzec na bliznieta. a oczywiscie teraz ich widze pelno na kazdym kroku, krotki polgodzinny spacer i widze conajmniej 2 wozki blizniacze. musze przeciez normalnie zyc. dla niej. tylko jak? jak nie cierpiec? jak nie czuc zalu? nienawisci? jak mam patrzec normalnie na bliznieta? jak patrzec normalnie na malych chlopcow? tesknie za moim pieknym synkiem, tak bardzo mi go brakuje, mam jego zdjecie z usg 3d, mam filmy, pamietam jego kopniaczki i mam w glowie jego obraz jak sie urodzil, to wspomnienie to moja najcenniejsza pamiatka. a coreczka przez dlugi czas mi go przypominala, kiedy lezala w inkubatorze. teraz nie wiem jak wygladalby moj synek. pewnie tez tak jak ona. dlaczego dzieci umieraja? tak nie powinno byc. Odpowiedz Link
gojanew Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 19.05.08, 21:59 Witajcie mamusie ocalonych dzieciaczków. Przeczytałam po przerwie Wasze relacje i bardzo, bardzo gratuluję cudownych pociech. Moje szczęście też rośnie jak na drożdżach. Nadrobił wszystkie zaległości i właśnie zaczyna chodzić. Serce rośnie jak na niego patrzę. Po moim Mikołajku wspomnienia wciąż żywe m.in. "uciekłam" z forum aby ciągle nie smucić, ale jak tu nie smucić jak łzy płyną i płyną. Ze stratą dziecka nigdy się nie pogodzę, choć na zewnątrz udaję że jest już dobrze. Do nowych dziewczyn! Squire1983 podziwiam twoją determinację (napisałaś histerię) ja przyjełam decyzję lekarza z ufnością (byłam na relanium) i mam też ciągle wątpliwości że mogło być inaczej (ale czy lepiej?) Domeno pewnie jesteś w szpitalu, myślę o Tobie bardzo ciepło. Ja dowiedziałam się że jest bardzo źle ok. 30 tc, też dzieciątko miało umrzeć niebawem, a tak się nie stało przyszedł na świat żywy aby walczyć, jednak przegrał a ja z nim. Dla Naszych Aniołeczków [*] Odpowiedz Link
lalka_go Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 23.05.08, 14:30 Domeno trzymaj się. u mnie że jest źle odkryto w 18 tyg. nasza chora córeczka zmarła w 22 tyg. 9 tyg. chodziłam jeszcze w ciąży co 2 tyg. kontrolując drugą córcię. urodziła się w 31 tyg. odeszły mi wody i zdecydowano o cc. za 4 dni kończy 2 lata. jest cudowna. gada jak najęta i w ogóle fajnie się rozwija. trzymam kciuki żeby i u Ciebie wszystko dobrze się skończyło. a może nawet jakimś cudem lepiej. Squire uściski dla Ciebie. ja też ze stratą nie mogę się pogodzić odkąd Angela zasnęła minęły ponad 2 lata a mi dalej zdarza się płakac po kątach. ale Wiktoria mi tyle wynagradza Odpowiedz Link
lewana77 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 24.05.08, 20:18 Domena napusalam na gg! Squire zapraszam na forum Wczesniaki) Pozdrawiam watek,choc jakos smutno znowu Odpowiedz Link
squire1983 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 01.06.08, 11:17 Lewana, ja też napisałam do Domeny, ale nie odpisuje... zostawiam swój numer (4189057), gdyby któraś z Was miała troszkę czasu, to zawsze chętnie porozmawiam o naszych dzieciaczkach. zaglądam na Wcześniaki czasami. pozdrawiam ciepło! Odpowiedz Link
domena100 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 01.06.08, 17:18 Dziękuję dziewczyny za słowa wsparcia, dopiero wyszłam ze szpitala. Moją ciąże rozwiązano w trakcie 29t.c. 25.05 przyszedł na świat nasz synuś o wadze 790g i 8 pkt apgar i nasza córeczka, która przegrała tę walkę o życie jeszcze w moim brzuchu. Lekarze walczyli o każdy dzień dla mojego synka, żeby trochę podrósł,monitorowali mnie non- stop aż przyszła niedziela 25.05 kiedy wyniki nagle się pogorszyły i wtedy zdecydowano o cc.Nasz synek walczy dzielnie, jest w klinice neonatologii w Poznaniu, gdzie wspaniali ludzie starają się uratować mu życie.W tej chwili jego stan jest stabilny, oddycha sam, ale sytuacja może się zmienić nagle, zresztą same o tym wiecie mamy wcześniaków. Dziś skonczył tydzień, modlę się, żeby został z nami i wierzę, ze tak będzie, bo tylko wiara nam już pozostała. Odpowiedz Link
squire1983 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 02.06.08, 08:03 Domeno, napisałam ponownie na gg, pisz koniecznie jak najczęściej. napisz jaka była bezpośrednia przyczyna rozwiązania? jakie imiona nadaliście dzieciom? cieszę się, że malutki chłopczyk przetrwał pierwszy tydzień, wiadomo, że zawsze może się coś wydarzyć, ale jednak ten pierwszy tydzień jest decydujący. moja córcia przez pierwszy tydzień spadała mocno na wadze, a potem już było tylko lepiej. spadła z 1080g do 920g, a jak Twój syneczek? jestem pewna, że nie spadł aż tyle. pisz koniecznie co i jak, będziemy Cię wspierać. ja jestem na świeżo po 2 miesiącach w szpitalu z córcią. byłam u niej dzień w dzień od 8 do 22. dopiero od 4 tygodni jest ze mną w domku. w piątek skończyła 12 tygodni i waży 3,2kg. życzę Tobie i synkowi dużo sił a Twoja córcia będzie nad Wami czuwać. śpij i śnij maleńka dziewczyneczko [*]. Odpowiedz Link
lalka_go Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 05.06.08, 20:12 Domena trzymam mocno kciuki za Twojego synka. wierzę że wszystko będzie dobrze. w końcu ma swojego osobistego Aniołka. u nas przez pierwsze dwa tygodnie lekarze nas zbywali. chodziłam jak natręt i pytałam czy moje dziecko przezyje. ciągle słyszelismy że różnie może być. po ok. 2 tygodniach pojechałam do domu załatwiać pogrzeb Angeli. kiedy przyjechalismy na drugi dzien do szpitala zajrzałam do "naszej" sali a tam nie było Wiktorii. myślałam że zwariuję. i wtedy zobaczyłam na korytarzu lekarkę opiekującą sie Wiktorią. zobaczyła mnie i się uśmiechnęła. Boże... to był jej pierwszy usmiech i wtedy wiedziałam że teraz już napewno będzie dobrze )) okazało się że przeniesli Wiktorkę z intensywnej opieki na pośrednią. tam dopiero pierwszy raz dostałam ją na ręce. tam mogłam ją przytulić, nakrmić, przewinąc. w szpitalu spędziliśmy troszkę ponad miesiąc. a teraz lalka własnie niedawno skończyła dwa lata. wszystkie wspomnienia znowu wróciły. z tego chudzielca z nogami jak patyki leżacego pod kabelkami wyrósł mój cud świata )) ponad 15 kg żywej wagi i ten charakterek... który czasmi doprowadza mnie do szału ) i nawet zakupy juz sama robi. za 5 groszy kupiła banany i mleczną kanapkę. ))) Domeno życzę Tobie, Twojemu synkowi i całej rodzinie dużo siły. i zdrówka dla syneczka. a dla córci [*]. daj znać co u Was. Odpowiedz Link
domena100 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 05.06.08, 23:35 Juz opisuje co u nas. Wybaczcie, ze nie bede czesto na forum bo jestem z naszym synkiem 100km od swojego domu i nie zawsze mam dostep do kompa. Otóz nasz maluszek na dzien dzisiejszy jest w stanie stabilnym, oddycha sam bez pomocy tlenu, płucka ma zatem wyksztalcone co jest dużym plusem przy tak maleńkim dziecku, dzisiaj mija jego 12 dzień zycia. Jego waga po urodzeniu spadła z 790 do 710g a dzis miał już 800g, je ladnie, codziennie dostaje wieksze dawki pokarmu, ja staram się tez mu troszke odciagac swojego mleczka, choc pokarmu mam bardzo mało, chyba stres przyhamował mi laktacje. Nie wymaga żadnych zabiegów,przynajmniej narazie, przewód Botala w serduszku sie ładnie zamknąl (jeszcze tydzień temu wisiała nad synkiem grozba zabiegu operacyjnego związanego z niezamknietym przewodem Botala). Jest to wiec spory krok naprzód. Na dzień dzisiejszy wieści zatem dobre. Nasz synek jest w klinice w Poznaniu i wiesz co dziwi mnie to napisałaś Laka, że lekarze cię zbywali. Tutaj nie ma o tym mowy, lekarze informuja dokładnie o stanie dzieciątka, sami nawet podchodza jak widza, że stoję przed inkubatorkiem, wszystko dokładnie omawiamy. Widze,że mam do czynienia z ludzmi naprawde z powołania, którzy wiedza co robic, żeby ratować naszego synka. A co do imionek to synek ma na imię Kornelek. Córeczka dostała na imię Laura. Czeka nas jeszcze sprawa organizacji pogrzebu naszej córeczki, boże dziewczyny jak wy to przezyłyscie? . Odpowiedz Link
ela82 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 06.06.08, 10:34 zajrzyj tez na forum wczesniaki - tam znajdziesz mamy, ktore tez Ci pomoga. Pozdrawiam i zdrowia dla Synka zycze. Odpowiedz Link
lalka_go Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 06.06.08, 15:08 Domena cieszę się że u Was dobrze się układa. dzielny jest Wasz Kornelek. co do zbywania przez lekarzy... wtedy miałam żal... ale kiedy zobaczyłam uśmiech tej lekarki wtedy wiedziałam że ma naprawdę dobre wiadomości. pogrzeb... ciężko mi na samą myśl do tej pory. załatwianie samochodu pogrzebowego, szukanie miejsca na cmentarzu. odbiór ciałka Angeli a potem ta ziemia lecąca na trumnę z moim dzieckiem (( przy życiu trzymała mnie tylko myśl o tym że tam w szpitalu czeka na mnie Wiktoria. o, właśnie wstała i woła- mama, mamusia, mamuśka )) życzę Ci dużo sił i zdrówka dla synka. Odpowiedz Link
squire1983 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 07.06.08, 19:17 Domeno, cieszę się niezmiernie, że Kornelek sobie tak dzielnie radzi. nawet nie stracił tak bardzo na wadze, a to ważne. moja córcia straciła dużo więcej i najdłużej jej zajęło, żeby nadrobić stratę. miałam ją na rękach już na OIOMie, na którym była tydzień. kangurowałam ją tego dnia, w którym miała najniższą wagę. w szpitalu, w którym leżała, lekarze byli wspaniali, a pielęgniarki cudowne. wszystkiego mogłam się dowiedzieć. no i jak córcia ważyła niewiele ponad kilogram, mogłam ją przewijać i pielęgnować. od 1,5kg mogłam ją sama wyjmować z inkubatorka na tyle, na ile chciałam, uważając, żeby nie zmarzła rzecz jasna. no i wtedy już mogłam ją uczyć jeść smoczkiem. sprawy związane z pogrzebem synka załatwiał tatuś moich dzieci. ja byłam jeszcze w szpitalu. ja bym chyba sobie nie dała rady, jestem mu za to niesamowicie wdzięczna. na pogrzebie byliśmy tylko my, pogrzeb był bardzo szybko po porodzie, leżałam 5 dni po cięciu i bałam się, że nie będę mogła pójść. jednak wypuścili mnie i udało się. bardzo tego potrzebowałam, choć myślałam, że tam umrę z rozpaczy. życzę Wam dużo sił. dla Kornelka i dla Laury - jeszcze mnóstwo trudnych chwil przed Wami. ale dacie radę. i Wasz synek Wam wynagrodzi to całe cierpienie. nie wyobrażam sobie teraz życia bez mojej maleńkiej córeczki, dziś kończy 3 miesiące i waży 3,5kg. jak tylko będziesz mogła to daj znać co u Was. pozdrawiam, squire. Odpowiedz Link