Dodaj do ulubionych

objazdowo przez Włochy - prośba o info

IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 03.05.03, 21:30
Planuję objazd samochodowy przez Włochy. Podstawowa zasada to nie więcej niż
jedna noc w jednym miejscu. Jak zawsze przy takich objazdach unikam
kombinatów turystycznych, starając się zaglądać do "zapadłych dziur" -
zapomnianych przez hordy turystów ale atrakcyjnych turystycznie. Będę
wdzięczny za podpowiedzi gdzie warto zajrzeć, jak z noclegami: czy są jak na
przykład w Skandynawii tzw. nature campingi czyli miejscówki gdzie można bez
problemów rozbić namiot i przenocować (bezpłatnie), czego unikać, jak
wyglądaja aktualnie ceny w Italii, czy sa duże róznice cenowe pomiędzy
miejscowościami z pierwszej ligi turystycznej a miasteczkami na uboczu.
Przymierzam się do jazdy wzdłuż wschodniego wybrzeża do Kalabrii i z
powrotem. Może wybrać inną trasę? Jakich włoskich atrakcji wypatrywać? etc.
etc. Wszelkie ciekawostki będą bardzo przydatne. Dzięki, pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • Gość: Abs Re: objazdowo przez Włochy - prośba o info IP: *.bmj.net.pl 10.05.03, 16:12
      Gradara, San Leo, Rimini, RAWENNA, Urbino e tutti quanti.
      • Gość: Abs Re: objazdowo przez Włochy - prośba o info IP: *.bmj.net.pl 10.05.03, 16:48
        Gość portalu: Abs napisał(a):

        > Gradara, San Leo, Rimini, RAWENNA, Urbino e tutti quanti.
        Znalazłem notatki z 2001 r.:
        "Z folderków, jakie tu dostaliśmy dowiedzieliśmy się o miejscowości i zamku
        Gradara, rozpoczynamy dzisiejszą wycieczkę od jazdy właśnie tam. Trafiamy bez
        trudu, bo droga dobrze oznakowana, średniowieczną sylwetkę miasteczka widać z
        daleka. Są strzałki na 5 parkingów bezpłatnych i 5 płatnych, zatrzymujemy się
        na czwartym bezpłatnym na 14 miejsc na ostatnim wolnym i po paru minutach
        mijamy duży parking na którym stoi kilkanaście autobusów i roją się tłumy,
        sami Włosi, obawiamy się, że miasteczko, a co dopiero zamek, nie pomieszczą
        takiej ciżby. Do zamku dochodzi się stromymi ulicami typowego
        średniowiecznego miasta- teraz pełnego sklepów z pamiątkami i lokali
        gastronomicznych. Ulice i place wybrukowane elipsoidalnymi „kocimi łebkami”,
        układanymi w jodełkę. Wśród ogromnych tłumów jedna (1) Japonka. Za to u
        wejścia do zamku (most zwodzony) miła niespodzianka: z okazji Międzynarodowego
        Dnia Sztuki, czy czegoś innego wstęp jest bezpłatny, na czym zarabiamy 24000
        L. Zwiedzamy ciąg komnat, skąpo umeblowanych, z okien roztaczają się wspaniałe
        widoki na okoliczne wzgórza. Oczywiście na ścianach resztki fresków, sporo
        obrazów, głównie portretów. W zamku rozegrał się bardzo romantyczny i zdaje
        się krwawy romans (Malatesta i jego szwagierka, podobno byli natchnieniem dla
        Rodina do wyrzeźbienia „Pocałunku”). Potem spacer po mieście, kupujemy
        pamiątkowy mikro-dzbanuszek za 3000. Miasto i zamek z wypłowiałej w słońcu
        cegły. Zwraca uwagę duże pogłowie kotów rasy dachowej, których większość
        wyleguje się pod bagażnikami samochodów, domyślam się, że grzeją się pod
        katalizatorami i tłumikami, bo, chociaż słońce świeci pięknie, jest dość
        wietrznie.
        Dalej górskimi drogami, wśród bardzo malowniczych wzgórz i dolin do Urbino.
        Łatwo znajdujemy bezpłatny parking, miasto, jak zwykle na stromej górze, do
        centrum idzie się wąskimi uliczkami, od których odchodzą jeszcze węższe i
        kręte zaułki. Tym razem nie mamy do czynienia z miastem czysto muzealnym, bo
        działa tu nadal jeden z najstarszych europejskich uniwersytetów, uzasadniając
        jego istnienie. Znajdujemy Palazzo Ducale na niezbyt rozległym, nieregularnego
        kształtu, placu. Ogromny zwalisty budynek o surowym wyglądzie z cegły
        spłowiałej, jak w Gradarze. Okna I. piętra romańskie biforalne, powyżej okna
        prostokątne. Cały budynek „podziurkowany” regularnie rozmieszczonymi
        kwadratowymi otworami 15x15 cm, co nadaje elewacjom szczególny wygląd. Wstęp,
        z przyczyn jak poprzednio, gratuito, czyli znowu zarabiamy 24000 L. Mimo
        zewnętrznego wrażenia ogromu, wnętrza jeszcze zaskakują obszernością, sale
        wysokości ok. 5 m, o ogromnej powierzchni i wprost niepoliczalnej liczbie:
        labirynt. Także udostępniona część podziemi zadziwia ogromem łukowato
        sklepionych pomieszczeń, przypuszczam, że muszą istnieć jeszcze głębsze lochy,
        bo to co zwiedza się, to właściwie niski parter. Sale pałacu luźno wypełnione
        sztuką średniowieczną, przeważnie XV w., głównie obrazy o treści religijnej, w
        tym sporo malowanych, płaskich krzyży („ sylwetkowych”), jedna rzeźba El Greca
        ( to on także rzeźbił?). Kilka obrazów najwyraźniej dużej wartości, bo w
        szklanych szafach i z klimatyzacją, inne zabezpieczają czujniki zbliżeniowe.
        Dwa obrazy (niezłe) Piera della Francesco (tego od fresków w Arezzo) w osobnej
        dużej sali, oprócz nich tylko kominek wyraźnie okopcony (jeszcze ze
        średniowiecza?), w innej sali np. tylko pojedyncza figurka. Tematy obrazów
        typowe, najczęściej, co rzucało się w oczy już w Ufficio (gdzie przewagę miał
        jednak Pokłon trzech Magów), Zwiastowania i Madonna con il Bambino. Prawie
        wszystkie drzwi intarsjowane, także jeden pokój (pokój, bo mniejszy od
        ogromnych sal) cały pokryty intarsjami. Na kolebkowych sklepieniach ślady,
        miejscami zachowanych, fresków, czasem sztukaterie, niewielki zbiór wyrobów z
        majoliki: obrazków i talerzy. Sala ze zbiorami monet, złotych weneckich
        dukatów i osobno gabloty z monetami rzymskimi. Gabloty zaopatrzone są w
        przesuwalne lupy, pozwalające oglądać monety w powiększeniu. Nieprawdopodobnie
        wielka sala z wystawą tapiserii. Dwa portrety pędzla Raphaela Sanzio ( czy to
        ten Santi?) w szafach ze szkła, a więc cennych. Całość zasobów muzealnych
        doskonale zabezpieczona, we wszystkich salach czujniki ruchu, mikrofony i
        kamery, chyba czuwają też strażnicy, bo na końcu szlaku zwiedzania coś
        przypominającego zegar kontrolny. W dawnej bibliotece książęcej kilkadziesiąt
        kartuszy z płaskorzeźbami o temacie : machiny wojny i pokoju. Jeszcze kawa i
        do domu. Po południu spacer po wymierającym Misano. Hotele dosłownie
        pozabijane deskami."
        Cd na życzenie/ Abs
        • Gość: adde Re: objazdowo przez Włochy - prośba o info IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.05.03, 18:07
          Gość portalu: Abs napisał(a):

          > Cd na życzenie/ Abs

          no pewnie
          dzięki
          mam jeszcze pytanie czy we Włoszech istnieje coś takiego jak np. w Szwecji -
          "nature parkingi" - miejsca do przenocowania za darmochę (własny namiot lub
          przyczepa campingowa), najczęściej usytuowane nad rzeką lub jeziorem,
          wyposażone w wiatę, kibelek, miejsce na ognisko, często jest przygotowane nawet
          suche drewno.
          • Gość: Abs Re: objazdowo przez Włochy - prośba o info IP: *.bmj.net.pl 11.05.03, 17:58
            Prawde mówiąc takich (oznakowanych) miejsc biwakowych nie widziałem, ale też
            ich nie szukałem (nie ta kategoria wiekowa, niestety!), ale znalazłem
            wspominane notatki podróżne z 2001 r.:
            "
            Najpierw do Frascati, nazwa miasta przepiękna, a w przewodniku polecono je
            jako bardzo atrakcyjne, ale nam jakoś nie podeszło, zupełnie bez wyrazu, willa
            na wzgórzu owszem ogromna, ale też bez cudów. Pijemy nasze cappuccino i w
            dalszą drogę (trochę musieliśmy zawrócić) do Grottaferrata, a tam monastyr z
            1004 r., obecnie greko-katolicki: stare napisy po grecku, mszę odprawia się po
            łacinie i w ogóle skąd tu unici? Dziś jest tu święto: dzień patrona św. Nila
            (S. Nilus), mimo to cerkiew ledwie zapełniona, choć nabożeństwo z udziałem
            władz, przed kościołem stoją limuzyny i policja. Nie chcąc szwendać się
            podczas nabożeństwa, spod drzwi wejściowych podziwiamy ładne mozaiki w
            apsydzie, mozaikowy szlaczek pod sufitem i mozaiki podłogowe. Do wirydarza nie
            ma dostępu. Całość w solidnych murach obronnych z wieżami i otoczona suchą
            obecnie fosą. W dalszej drodze zboczyliśmy do Tusculum czyli ruin rzymskiego
            miasta na szczycie wzgórza: trochę resztek murów i trwające wykopaliska,
            bardzo ładny rozległy widok. Wreszcie Tivoli, gdzie jest kilka renesansowych
            willi, z dwu najważniejszych jedna była w remoncie (Gregoriana), druga - Villa
            d’Este właściwie też, ale można było zwiedzić piękne pokoje i sale, pełne
            fresków, niestety bez wyposażenia. Ale najwspanialszy jest ogród pełen
            strumyków, stawów, fontann i kaskad itp. Wszystko wśród zieleni i ozdobione
            kolumnami, pomnikami itd. Plusk i szum wody, istne Generalife.
            I dalej do Subiacco, drogą, która wydała nam się dziwna już na mapie,
            wyglądała jak znany nam z planów włoskich miast obraz talerza spaghetti,
            dobrze wymieszanego widelcem, nie dość, że stroma, wąska i kręta, to jeszcze
            kilometrami żadnego drogowskazu ani śladu życia, po za winnicami, szczęśliwie
            nie było też żadnego ruchu samochodowego. Do poszukiwanych przez nas
            monasterów trafiamy zdyszani (bo trzeba było od parkingu stromo wspinać się
            pod górę), prawie w ostatniej chwili przed zamknięciem, a byłaby to
            niepowetowana szkoda. Klasztor św. Benedykta (tego od benedyktynów i Monte
            Cassino), tzn. jego część przeznaczona do zwiedzania, to zespół połączonych
            schodami i korytarzami niewielkich kościołów, udekorowanych w większości
            świetnie zachowanymi freskami przypominających stylem ikony. Budynki ściśle
            zespolone z górującymi nam nimi skałami, niektóre pomieszczenia sprawiają
            wrażenie wykutych w skale lub przymurowanych do skał, część jednego z
            kościołów stanowi grota w której Benedykt rozpoczynał swoje dzieło życiem
            pustelniczym. Z okien widok na rozległą dolinę, wypełnioną zielenią i szumem
            wody. Kilkaset metrów poniżej przy tej samej drodze klasztor św. Scholastyki
            (prywatnie siostry Benedykta), załapujemy się na ostatnią grupę zwiedzających
            z włoskim przewodnikiem. Tu najważniejsze są trzy wirydarze z krużgankami,
            każdy ze studnią pośrodku, pierwszy renesansowy, drugi gotycki, wreszcie
            trzeci romański, trochę dziwny, bo łuki krużganka rozpoczynają się na wys. ok.
            1,80 m, tak, że z galerii nie widać ogrodu a z niego galerii, są tylko wąskie
            wejścia po schodkach. Kolumny łuków ustawione naprzemiennie pojedynczo i
            podwójnie, z których jedna jest rzeźbiona (spirala, kwiaty itp.), a druga
            gładka. Wszędzie resztki fresków, w kościele cztery kolumny z willi Nerona,
            której ogromne ruiny oglądaliśmy po drodze.
            W mieście jeszcze imponujący zamek obronny. Do domu było daleko, ale udało się
            jechać lepszymi i szerszymi drogami."
            Cd. na życzenie
            • Gość: adde Re: objazdowo przez Włochy - prośba o info IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 18:44
              Gość portalu: Abs napisał(a):
              > Cd. na życzenie

              pewnie. jeśli to nie problem to poproszę. taki prywatny przewodnik bardzo nam
              się przyda. dzięki za dotychczasowe informacje.
              • Gość: Abs Re: objazdowo przez Włochy - prośba o info IP: *.bmj.net.pl 19.05.03, 10:49
                Gość portalu: adde napisał(a):

                > Gość portalu: Abs napisał(a):
                > > Cd. na życzenie
                >
                > pewnie. jeśli to nie problem to poproszę. taki prywatny przewodnik bardzo
                nam
                > się przyda. dzięki za dotychczasowe informacje.
                Na tydzień wyniosło mnie do Badenii-Wirtembergii, ale jesli taka wola to
                kopiuje z ze wsp. notatek:
                "Do Trydentu (Trento) jedziemy A23 (za 7000₤), droga bardzo malownicza,
                miejscami niezwykłe, jak na autostradę, spadki. U stóp gór obramowujących
                dolinę, którą jedziemy lub na ich zboczach liczne miasteczka, niekiedy jedno
                nad drugim. W Trento znajdujemy piętrowy podziemny parking miejski, za który
                płacimy potem 7000₤ i łatwo znajdujemy piazza del Duomo, po drodze zaopatrując
                się w IT w foldery i plany miasta. Duomo duże, w zasadzie romańskie, ale
                budowane setki lat, a więc chyba z elementami gotyku (rozeta itp.). Liczne
                spore fragmenty fresków i, jak zwykle tu, zawieszone na ścianach sarkofagi, po
                obu stronach nawy schody (na chór?) z galerią łuków i kolumn. Liczne romańskie
                okna dwu- i trzyforalne. W mieście chodniki z płyt kamiennych, niekiedy
                marmurowych. Spacerujemy po tych chodnikach (...chłonąc...), potem pijemy
                niespotykanie tanie cappuccino (trzy za 7500₤, 2,5 razy taniej niż w
                Wenecji!). Zamek Buon Consiglio też budowany przez stulecia, bardzo efektowny,
                głównie renesansowy, przy najstarszej części (wieży) czteropiętrowy,
                studniowaty (bo mały) dziedziniec z arkadami i freskami, liczne sale obecnie
                wypełnione przez wystawę portretów Giovaniego Battista Lampi’ego, nadwornego
                malarza Katarzyny II, stąd liczne obrazy z Galerii Tretiakowskiej i Muzeum
                Narodowego w Warszawie, wiele portretów Potockich, Dołgorukich, Katarzyny itp.
                W salach przepiękne stropy. Jeszcze wystawa pieców kaflowych. Wokół pałacu
                duży ogród, fosa, siadamy na ławeczce na lunch.
                Z powrotem, trochę przez przypadek, jedziemy zwyczajną SS, bardzo dobrą i
                niezbyt ruchliwą, prowadzącą doliną Adygi w pewnym miejscu zwężającą się do
                rozmiarów dużego wąwozu wśród pionowych ścian. Znaczna część drogi prowadzi
                wśród winnic, niezwykle sympatycznie pachnących, tak pachniały też winorośla
                na pergolach w pałacu w Trento. Mijamy wiszące na zboczach dwa zamki oraz za
                Rovereto usypisko ogromnych kamieni, dosłownie wielkości sporych budynków,
                zwanych Ruina Dantesca, bo opisał je Dante. Po drodze kilka zakładów
                kamieniarskich, mijamy też ciężarówki wiozące na naczepach po dwa kamyczki
                wielkości kiosku gazetowego."
                Uwaga:mieszkaliśmy wtedy (2001) na kampingu w Peschiera del Garda, a w ogóle
                to wycieczka wygladała tak:
                " „Bazy”: 1. w znanej już nam Peschiera del Garda, 2. w Agropoli (ok. 70 km na
                południe od Neapolu) i 3. w Borgo Bainsizza (to z katalogu Interhome, 40 km od
                Rzymu; inne biura podróży nie miały w Latium niczego). Plan przewidywał więc
                przejazd z Gliwic do Traiskirchen (tu rezerwacja, dla odmiany, przez
                Intercamp), potem do Peschiery, tam tydzień zwiedzania okolic, dalej do
                Agropoli (Neapol i okolice) i do Borgo B. (Rzym), skąd powrót do domu z
                ponownym noclegiem w Traiskirchen. Taka, z pozoru nielogiczna kolejność
                zwiedzania (z Peschiery do Agropoli trzeba przejechać koło Rzymu) wynikała z
                ogromnych odległości: rozpoczynanie powrotu do domu z Agropoli wymagałoby
                noclegu w nierozpoznanym miejscu we Włoszech i za niewiadomą cenę, a z Rzymu
                do Traiskirchen, gdzie „Ökotel” znamy już dobrze, jest „tylko” ok. 1200 km. "

                .
                Cd na życzenie.
                Cześć /Abs
    • Gość: tintin Re: objazdowo przez Włochy - prośba o info IP: *.itpp.pl 12.05.03, 03:33
      Niestety nigdzie we Włoszech nie natknałem się na coś takiego jak nature
      camping. Przed wyjazdem kupiłem nawet włoską ksiązke o campingach, ale o niczym
      takim nie było tam mowy. Jesli zas chodzi o campingi to sa one niestety jak to
      campingi głównie w miejscowościach turystycznych (w przeciwieństwie do francji
      gdzie są wszędzie). W małych miasteczkach zatrzymywalismy się więc raczej w
      hotelach. Zresztą róznica cenowa była znikomaNa pewnym campingu zaproponowano
      nam miejsce pod namiot - w cenie po przeliczeniu 60 zł za dzień i bungalow z
      własnymm ogródkiem, łazienka i kuchnią z lodówką za 80 zł dziennie. Ponieważ
      temperatura 40 stopni sprawiała że w namiocie nie bardzo można było wytrzymać
      wybraliśmy bungalow. A jesli chodzi o urocze miasteczka to naprawde są ich
      setki. Ale jeśli zapytasz o to na forum turystycznym to dostaniesz głównie w
      odpowiedzi nazwy znanych miasteczek jak Portofino (urocze ale tak zatłoczone że
      uciekliśmy po godzinie). Po prostu jedz bocznymi drogami, nie ma sily żebyś nie
      trafił na urocze, bezludne miasteczko które powali cię na kolana :)))
      • Gość: Linn Re: objazdowo przez Włochy - prośba o info IP: *.dialup.tiscali.it 19.05.03, 07:59
        Wolne biwakowanie jest zabronione. Mozna korzystac tylko z platnych campingow.
        Zajrzyj na www.camping.it / jest takze wersja angielska i niemiecka /.
    • Gość: Abs Re: objazdowo przez Włochy - prośba o info IP: *.bmj.net.pl 19.05.03, 11:08
      Na tydzień wyniosło mnie do Badenii-Wirtembergii, ale jeśli taka wola to
      kopiuję z ze wsp. notatek:
      "Do Trydentu (Trento) jedziemy A23 (za 7000₤), droga bardzo malownicza,
      miejscami niezwykłe, jak na autostradę, spadki. U stóp gór obramowujących
      dolinę, którą jedziemy lub na ich zboczach liczne miasteczka, niekiedy jedno
      nad drugim. W Trento znajdujemy piętrowy podziemny parking miejski, za który
      płacimy potem 7000₤ i łatwo znajdujemy piazza del Duomo, po drodze
      zaopatrując się w IT w foldery i plany miasta. Duomo duże, w zasadzie
      romańskie, ale budowane setki lat, a więc chyba z elementami gotyku (rozeta
      itp.). Liczne spore fragmenty fresków i, jak zwykle tu, zawieszone na ścianach
      sarkofagi, po obu stronach nawy schody (na chór?) z galerią łuków i kolumn.
      Liczne romańskie okna dwu- i trzyforalne. W mieście chodniki z płyt
      kamiennych, niekiedy marmurowych. Spacerujemy po tych chodnikach
      (...chłonąc...), potem pijemy niespotykanie tanie cappuccino (trzy za 7500₤,
      2,5 razy taniej niż w Wenecji!). Zamek Buon Consiglio też budowany przez
      stulecia, bardzo efektowny, głównie renesansowy, przy najstarszej części
      (wieży) czteropiętrowy, studniowaty (bo mały) dziedziniec z arkadami i
      freskami, liczne sale obecnie wypełnione przez wystawę portretów Giovaniego
      Battista Lampi’ego, nadwornego malarza Katarzyny II, stąd liczne obrazy z
      Galerii Tretiakowskiej i Muzeum Narodowego w Warszawie, wiele portretów
      Potockich, Dołgorukich, Katarzyny itp. W salach przepiękne stropy. Jeszcze
      wystawa pieców kaflowych. Wokół pałacu duży ogród, fosa, siadamy na ławeczce
      na lunch.
      Z powrotem, trochę przez przypadek, jedziemy zwyczajną SS (strada stadiale),
      bardzo dobrą i niezbyt ruchliwą, prowadzącą doliną Adygi w pewnym miejscu
      zwężającą się do rozmiarów dużego wąwozu wśród pionowych ścian. Znaczna część
      drogi prowadzi wśród winnic, niezwykle sympatycznie pachnących, tak pachniały
      też winorośla a pergolach w pałacu w Trento. Mijamy wiszące na zboczach dwa
      zamki oraz za Rovereto usypisko ogromnych kamieni, dosłownie wielkości sporych
      budynków, zwanych Ruina Dantesca, bo opisał je Dante. Po drodze kilka zakładów
      kamieniarskich, mijamy też ciężarówki wiozące na naczepach po dwa kamyczki
      wielkości kiosku gazetowego."
      Uwaga:mieszkaliśmy wtedy (2001) na kampingu w Peschiera
      del Garda, a w ogóle to wycieczka wygladała tak:
      " „Bazy”: 1. Peschiera del Garda, 2. w Agropoli (ok. 70 km na
      południe od Neapolu) i 3. w Borgo Bainsizza (to z katalogu Interhome, 40 km od
      Rzymu; inne biura podróży nie miały w Latium niczego). Plan przewidywał więc
      przejazd z Gliwic do Traiskirchen koło Wiednia (tu rezerwacja, dla odmiany,
      przez Intercamp), potem do Peschiery, tam tydzień zwiedzania okolic, dalej do
      Agropoli (Neapol i okolice) i do Borgo B. (Rzym), skąd powrót do domu z
      ponownym noclegiem w Traiskirchen. Taka, z pozoru nielogiczna kolejność
      zwiedzania (z Peschiery do Agropoli trzeba przejechać koło Rzymu) wynikała z
      ogromnych odległości: rozpoczynanie powrotu do domu z Agropoli wymagałoby
      noclegu w nierozpoznanym miejscu we Włoszech i za niewiadomą cenę, a z Rzymu
      do Traiskirchen, gdzie „Ökotel” znamy już dobrze, jest „tylko” ok. 1200 km. "
      Chyba wysłałem to dwa razy, ale nic to, cd. na życzenie.
      Abs
    • Gość: Maraska Re: objazdowo przez Włochy - prośba o info IP: *.zr.univ.gda.pl 19.05.03, 13:44
      Hej, jakies 5 lat temu pojechalismy sobie na objazd Wloch, dotarlkismy az na
      Sycylie, niestety z bolem musze przyznac, ze widzielismy i owszem sporo, ale
      jak sie okazuje raczej takich typowych atrakcji turystycznych - coz moje
      fascynacje podrozami byly jeszcze wtedy w powijakach. Ale pare rzeczy moge
      polecic. Na pewno Sycylie, poza tym wybrzeze Costa Amalfitana, ponizej Neapolu,
      podobalo nam sie takze Loreto, pomimo sporych tlumow nie czulo sie tego,
      panowala w tym miasteczku bardzo przyjemna atmosfera.
      Nocowalismy generalnie w schroniskach mlodziezowych, czasami wlasnie w jakis
      zapyzialych dziurach jak np Ascoli Piceno ale bylo super. Polecam jak
      najbardziej. raz zanocowalismy na campingu i w sumie cenowo nie bylo zbyt
      wielkiej roznicy.
      Gdyby ewentualnie jakies szczegoly, to polecam, tylko moze na prv, bo w sumie
      rzadko zagladam... do Wloch na forum:-)
      bebicka@poczta.onet.pl
      pozdrawiam
      Beata
    • Gość: pepo Re: objazdowo przez Włochy - prośba o info IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.03, 21:17
      Pozwolę sobie dorzucić jeszcze moje 3 grosze. Na twoim miejscu zastanowiłbym
      się na koncepcją tego wyjazdu, tzn. jedno miejsce jedna noc. Ona nie pasuje to
      tego kraju z powodu jego historii, która w wielu miejsca trwa nieprzerwanie od
      starożytności. Tego nie mozna skonsumować w jeden dzień. Wydaje mi się, że
      lepiej zrobić mniej kilometrów a bardziej szczegółowo przyjrzeć się wybranym
      miejscom, muzeom, zabytkom-oczywiście jeżeli to Cię interesuje. Tak więc
      wcześniej trzeba zaopatrzyć się w przewodnik czy poszperać w internecie. Z
      przewodników mogę polecić pascala Włochy dla zmotoryzowanych - sporo
      przydatnych informacji i dużo opisów ale tylko wybranych miejsc. Jeśli miałbym
      coś konkretnego polecić to zdecydowanie Rawenna. Mysmy spędzili tam 3 dni na
      kempingu pod miastem, dojeżdzając do centrum autobusem podmiejskim, zwiedzając
      od rana do późnego obiadu a wieczorami pławiąc się w morzu. Turystów stosunkowo
      mało. Oczywiście zatrzymują się tam wycieczki jadące do Rzymu ale idą tylko do
      San Vitale i mauzoleum Galii Placidii. I jadą dalej a przecież to zaledwie
      drobny fragment "atrakcji" tego miasta.
      Niezależnie od tego co wybieżesz po powrocie podziel sie tutaj wrażeniami.
      Pozdrawiam
      P.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka