Dodaj do ulubionych

Moja objazdowka-sprawozdanie

IP: *.cec.eu.int 21.08.09, 16:29
Postanowiłam założyć osobny temat o mojej "objazdowce" po Włoszech i
podzielić sie swoimi spostrzeżeniami. Kilka tygodni temu to ja
zadawalam pytania teraz chętnie podzielę sie swoimi osobistymi
spostrzeżeniami, być może komuś przydadzą sie....z gory zaznaczam,
ze sa to myśli "osobiste" i co niektórym mogą nie spodobać
sie....Moja objazdowka rozpoczęła sie w Belgii, pierwszy postój był
u znajomych w Strasbourgu-fatalny ring, a właściwie jego brak w tym
miescie. Następnym etapem była Szwajcaria. Niestety miałam
nienajlepsze doświadczenia...nie pomyslalam, ze w czasie upałów
nawet nowy samochód może odmówić posluszeniestwa....Podjechaliśmy
pod ten najdłuższy tunel (wszystkich naliczyłam 29) i po postoju
prawie 3h (był upal, wiele samochodow odmawiało posluszenstwa,
policja, zablokowany tunel) postanowiliśmy wybrać wg gps drogę
alternatywna. Samochód (ma 7 mies,a wiec dosc nowy) "dusił sie" az w
końcu na jakiejś tam wysokości (caly czas było w gore, wg tubylca
byliśmy na ponad 2 tys m) "zagotował sie",to było juz późne
niedzielne popołudnie nigdzie nie można było dodzwonić sie oprócz na
n 112,a tam...szok znali tylko niemiecki i włoski (zero francuskiego
i angielskiego).Odczekaliśmy 2h i za rada tubylca-mechanika
zjechaliśmy wolno na dol i pojechaliśmy dalej, tunel był odblokowany
i było ok. Najpierw planowaliśmy bezpośredni przejazd do Viareggio
Toskania, ale po ww przygodach i w rzęsistym deszczu o 22h
zdecydowaliśmy sie na nocleg w Milanie. Maz szybko sprawdził w pc
(wcześniej zaopatrzył sie w program -mape Europy z noclegami, który
miał w laptopie) namiary na hotel. Znalazł hostel gdzie o
23.30h "zawitalismy",mielismy szczescie,bo byl ostani wolny pokoj
rodzinny. Warunki "spartanskie" ale na 1 noc do wytrzymania i cena
jak na Milan ok (108€/4 os). Następnego dnia zwiedziliśmy miasto-
bylam rozczarowana "słynną" milanska dzielnica mody, za to katedra
bardzo ladna. Następnym punktem była Toskania-przedmiescie
Viareggio,kemping Europa. Po drodze bardzo ładne widoki, na ktore
nie miałam okazji zwrócić uwagi, bo byłam kierowca. Tam spędziliśmy
pare dni, gdzie min zwiedzilismy Viareggio,Pise i przepiekne
miasteczko Lucca. Następnym punktem byl Rzym. Wybraliśmy hostel na
kempingu Seven Hills (zaraz obok polskiej noclegowni u siostr).Wjazd
okazały, piękne widoki na Rzym, palmy...A warunki beznadziejne,
hostel to drewniane domki-baraki, gdzie były 2 niewygodne łóżka i
szafka, brudne, beznadziejne sanitariaty, masa komaro sie....z gory
zaznaczam,ze sa to mysli "osobiste" i co niektorym moga nie spodobac
sie....Moja objazdowka rozpoczela sie w Belgii,pierwszy postoj byl u
znajomych w Strasbourgu-fatalny ring,a wlasciwie jego brak w tym
miescie.Nastepnym etapem byla Szwajcaria. Niestety mialam
nienajlepsze doswiadczenia...nie pomyslalam,ze w czasie upalow nawet
nowy samochod moze odmowic posluszeniestwa....Podjechalismy pod ten
najdluzszy tunel (wszystkich naliczalam 29) i po postoju prawie 3h
(byl upal,wiele samochodow odmawialo
posluszenstwa,policja,zablokowany tunel) postanowilismy wybrac wg
gps droge alternatywna.Samochod (7 mies Renault
Kangoo) "zaladowany" "dusil sie" az w koncu na jakiejs tam wysokosci
(caly czas bylo w gore,wg tubylca bylismy na ponad 2 tys
m) "zagotowal sie",to bylo juz pozne niedzielne popoludnie nigdzie
nie mozna bylo sie dodzwonic oprocz na n 112,a tam...szok znali
tylko niemiecki i wloski (zero francuskiego i
angielskiego).Odczekalismy 2h i za rada tubylca-mechanika
zjechalismy wolno na dol i pojechalismy dalej,tunel byl odblokowany
i bylo ok.Najpierw planowalismy bezposredni przejazd do Viareggio
Toskania,ale po ww przygodach i w rzesistym deszczu o 22h
zdecydowalismy sie na mala zmiane i nocleg w Milanie. Maz szybko
sprawdzil w pc (wczesniej zaopatrzyl sie w program -mape Europy z
noclegami,ktory mial w laptopie) namiary na hotel.Znalazl hostel
gdzie o 23.30h "zawitalismy",mielismy szczescie,bo byl ostani wolny
pokoj rodzinny.Warunki "spartanskie" ale na 1 noc do wytrzymania i
cena jak na Milan ok (108€/4 os).Nastepnego dnia zwiedzilismy miasto-
bylam rozczarowana "slynna" milanska dzielnica mody,za to katedra
bardzo ladna.Nastepnym punktem byla Toskania-przedmiescie
Viareggio,kemping Europa.Po drodze bardzo ladne widoki,na ktore nie
mialam okazji zwrocic uwagi,bo bylam kierowca.Tam spedzilismy pare
dni,gdzie min zwiedzilismy Viareggio,Pise i przepiekne miasteczko
Lucca.Nastepnym punktem byl Rzym. Wybralismy hostel na kempingu
Seven Hills (zaraz obok polskiej noclegowni u siostr).Wjazd
okazaly,piekne widoki na Rzym,palmy...A warunki beznadziejne,hostel
to drewniane domki-baraki,gdzie byly 2 niewygodne lozka i
szafka,brudne,beznadziejne sanitariaty,masa komarow i innego
robactwa,nikomu nie polecam....Za to polecam pizzernie obok
pensjonatu polskich siostr. Dojazd do Rzymu podmiejska kolejka do
metra (odradzam jazde w godzinach szczytu rano i wieczorem).Rzym
planowalismy zwiedzac w 3-4 dni,ale zmienilismy plany i to co
planowalismy zobaczylismy w 2 ze względów noclegowych. W pierwszy
bazylika Lateran,Koloseum i okolice. Uwaga jak będziecie szli z
Lateranu do Koloseum przez park, zorganizowane bandy czychaja na
turystów (wcześniej wyczytałam na innym forum i widziałam na własne
oczy jak okradli co najmniej 2 osoby, najlepiej nie "afiszowac sie"
aparatem czy kamera). Koloseum-kolejka długa, a staliśmy ok 1h,
warto było, bo dzieci i młodzież wchodza gratis a dorosli placa za
bilet do Koloseum i okolic po 11€,przy kasach straszny bałagan, bo
rzadaja dokumentow i pokazania osoby uprawnionej do gratis biletu,
ale warto, bo masa naganiaczy przewodnikow proponuje wejście bez
kolejki i bilety po 22€ a dzieci 17€. 2 dzien-Watykan, kolejka
dluga, ale "szybko" szla, ok 30 min stania, potem przemieszczenie
sie metrem do dzielnicy gdzie znajduja sie schody hiszpanskie,
przejscie piechota (pare dobrych km) uliczkami z"markowymi"
sklepami" do Panteonu. Potem odwiedziliśmy Campe de Fiori i fontanne
Trevi. Nastepnie pojechaliśmy do Rimini. Niestety okazało sie, ze
kemping ,ktory sobie upatrzylismy (Happy camping) nie miał wolnych
miejsc. Podczas przygotowan do wyjazdu wybrałam 5 rożnych kempingow
i jakie było moje zdziwienie, ze na żadnym z 5 nie było wolnego
miejsca (no cóż rozpocza sie sezon dla tubylcow). W końcu
znaleźliśmy wolne miejsce w RICCIONE na kempingu o tej samej nazwie.
Lokacja nie najlepsza, bo z jednej strony jeździł pociąg, a do morza
bylo 300m,na szczęście dojeżdżał kempingowy transport. Jeżeli chodzi
o infrastrukturę i atrakcje to był najlepszy kemping i najdrozszy,
za to obsługa pozostawała wiele do życzenia. Będąc tam odwiedziliśmy
Rimini i jarmark (polecam kupno ręczników i bielizny) oraz San
Marino (gdzie wszędzie mówią po polsku bo Polak to najlepszy klient:-
) tu polecam zakupy trunkow, srebra, zlota, skórzanej galanterii i
perfumow, wszystko bez tva)Radze jechać autostrada i omijać kreta
drogę (znowu przez pomyłkę wybrałam ta gorsza trasę). Następny
kierunek to Wenecja. Kilka godzin jazdy malowniczymi drogami. Po
info na forum spodziewałam się bałaganu na ringu, ale nie tego, ze
mój gps "zwariuje"i nie bedzia "chodzil".W końcu zamiast do Bibione
pojechaliśmy do Jesolo. Tu min zwiedziliśmy Wenecje. Jesolo jest 11
km do Punta Sabbione (skad odpływają statki do Wenecji) Przy
wjeździe jest parking za 25€/dniowka, ale troszeczkę dalej i bliżej
statkow jest parking Marco Polo za dniowke 7€.Plynelismy z ta sama
firma-tego dnia bilety były po 8€ w dwie strony (dzień wcześniej, po
12€), ale i tak tańsi sa od państwowych linii. Wenecja zatłoczona,
ale warta zobaczenia.
Obserwuj wątek
    • Gość: anbxl Re: Moja objazdowka-sprawozdanie,cd IP: *.cec.eu.int 21.08.09, 16:30
      Wenecja zatłoczona, ale warta zobaczenia. Tak wyprowadziłam rodzine,
      ze krętymi ,wąskimi uliczkami dotarliśmy na drugi koniec wyspy,gdzie
      znajdwal się supermarket (wszyscy w miescie mowili,ze takiego w
      Wenecji nie ma). Kolejka do katedry-dluga, ale czekaliśmy 30 min. Z
      Jesolo (kemping Waikiki,niezle warunki,brudna plaza,troche malo
      miejsca,super wieczorne imprezy,niestety tylko po Wlosku,choc
      większość turystow było z NL.) pojechaliśmy do Salzburga (Austria) .
      Na granicy Wlochy-Austria radze podjeżdżać bezpośrednio jak
      najbliżej punktu sprzedazy winietek,ludzie niepotrzebnie chamuja i
      staja nawet 1 km przed),straszne kolejki na autostradzie,po stronie
      austriackiej platny tunel (ok. 10€ ).W Salzburgu polecam hotel
      OEKOTEL (już polecany na tej stronie).Czysto, tanio, ladne pokoje,
      sniadanie-bufet. Podsumowując-jestem zawiedziona Wlochami (moi
      znajomi Wlosi,z którymi pracuje twierdza,ze bylam w zlym okresie
      (wielokrotnie tu na forum pisano,ze lipiec/sierpień to najgorszy
      czas na zwiedzanie Wloch-potwierdzam-goraco i wszedzie full ludzi) i
      w zlych miejscach (typowo turystycznych,a nie prawdziwych
      Włoszech).Drogo,brudno (zarówno na plazach prywatnych jak i
      publicznych), zldziejstwo. Mentalność wielu Włochow zaskoczyla mnie
      (znam wielu Włochów w Belgii i sa zupełnie inni).Nawet w top
      turystycznych miejscach nie chca/nie potrafia mowic po angielsku.Nie
      wspominając innych jezykow (francuski,niemiecki,niderlandzki).Czesto
      mialam wrazenie, jakby nie byli zadowoleni ze wokół wielu "obcych"
      turystow (nawet w miejscach do tego przeznaczonych-animacje i
      zajecia na kempingach).Jeszcze raz wszystkim dziekuje za rady
      uzyskane na tym forum. Specjalne podziękowania dla Gosi z Pantoi


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka