Dodaj do ulubionych

Muzyczne dysonanse ;)

20.08.04, 03:35
Bujnie zarośnięty potężny facet wyglądający jak Wiking, w koszulce w
wisienki, gruszeczki, truskaweczki i inne owocki (miałam podobną, kiedy
chodziłam do przedszkola) gra na organach „Lot trzmiela” Rimskiego-Korsakowa
(Ekseption „Flight of the Bumble-Bee”, Beat Club, 1973).

Znani z tworzenia bardzo złożonej odmiany rocka progresywnego (Gentle Giant)
bracia Shulman grają i śpiewają gospel a la reggae (Simon Dupree & The Big
Sound „Amen”).

Ed Cassidy, perkusista psychodelicznego zespołu Spirit grającego na przełomie
lat 60/70, nie dość, że miał wtedy około czterdziestu lat, wcześniej grywał
ze słynnymi jazzmanami (Thelonious Monk, Art Pepper, Gerry Mulligan), to
jeszcze golił sobie głowę na łyso.

:)))
Obserwuj wątek
    • cze67 Re: Muzyczne dysonanse ;) 20.08.04, 19:51
      Czterech długowłosych facetów, wyglądających trochę na hipiejów, bardziej (z
      powodu skórzanych kurtek) na metali...
      A grali punk rocka. The Ramones.
    • d84 Re: Muzyczne dysonanse ;) 20.08.04, 20:56
      Czterech zdreadlockowanych afroamerykanów w zamyśle mających tworzyć
      jazz/reggae zebrało się w 1979 w Washington DC aby stworzyć kultową, legendarną
      formację hardkorową. Bad Brains

      Przyjechał do NYC aby grać jazz, ale tak się złożyło że usłyszał Sonic Youth i
      Big Black. Znalazł kolegów w kręgach hardkorowo-metalowych po czym nagrał jeden
      z najabrdziej wpłytwowych albumów ciężkiej muzyki lat 90. Nazywał się Page
      Hamilton i był liderem zespołu Helmet. Z ich muzyki czerpała garściami piątka
      kalifornijczyków w spodniach z krokiem poniżej kostek, z frontmanem w dresie;
      ich image wskazywał bardziej na to że zajmują się gangsta rapem niż muzyką
      rockową. A jednak Korn dostał nawet etykietkę 'metal' i, niestety, stał sie
      wzorem dla wielu powtorków straszących w MTV.

      Ta trójka również debiutowała w NYC. Zaczynali z gitarami we wczesnych latach
      80ych na fali hardcore punka żeby skończyć jako nowatorska, legendarna już
      formacja hiphopowa, mająca na swoim koncie kilka klasyków czarnej muzyki. A
      jeszcze jedno, Beastie Boys byli biali ;)
      • cze67 Re: Muzyczne dysonanse ;) 20.08.04, 22:32
        d84 napisał:

        > Czterech zdreadlockowanych afroamerykanów w zamyśle mających tworzyć
        > jazz/reggae zebrało się w 1979 w Washington DC aby stworzyć kultową,
        legendarną formację hardkorową. Bad Brains

        Jak ich pierwszy raz usłyszałem to nie mogłem uwierzyć, że to czarni muzycy.
        Hardcore był dla mnie wówczas domeną białych i nie wyobrażałem sobie jakoś, by
        czarnoskórzy muzycy mogli grać taką muzykę (w tej chwili już nie wiem dlaczego
        tak myślałem). I to jak grać!
        • d84 Re: Muzyczne dysonanse ;) 20.08.04, 23:08
          Bad Brains to był fenomen, grupa jedyna w swoim rodzaju. Świetni pod każdym
          względem - kompozycje, technika, oryginalność; warto też podkreślić że
          rozwinęli się, co jak na zespół grający punk/hc raczej jest rzadko spotykane. A
          H.R. to bez dwóch zdań najlepszy hardkorowy wokalista.

          Jedyne czego można żałować to to że będąc pionierami nie zdobyli dużej
          popularności. Poza tym, ich pierwsza płyta zasługuje na miano najgorzej
          brzmiącego klasyka wszech czasów, produkcja płyt BB była tragiczna. Dziwi mnie
          że żaden większy label nie wykupił praw do tych starych CD i nie wydał jakichś
          reedycji/remasterów - bardzo chętnie bym nabył
          • cze67 Re: Muzyczne dysonanse ;) 20.08.04, 23:15
            d84 napisał:
            Poza tym, ich pierwsza płyta zasługuje na miano najgorzej
            > brzmiącego klasyka wszech czasów, produkcja płyt BB była tragiczna.

            A ja myślałem, że to wina marnej jakości pirackiej kasety jaką posiadłem na
            początku lat 90....
            • d84 Re: Muzyczne dysonanse ;) 20.08.04, 23:20
              Nie nie, to oryginał był po prostu nagrywany w takich warunkach. To na początku
              było wydane tylko na taśmie, tzw. kultowa ROIR Tape ;), potem dopiero wyszło na
              innych nośnikach. CD w ręce nie miałem, ale mp3 brzmią kiepsko. Przypuszczam że
              właśnie z powodu jakości pierwszego nagrania większośc kawałków z debiutu
              pojawiło się na Rock For Light, już w lepszej jakości.
              • d84 Re: Muzyczne dysonanse ;) 20.08.04, 23:24
                Jeszcze offtopikując dodam erratę: CD wprawdzie nie słuchałem, ale w ręce
                miałem - znalazłem w Empiku w dziale metal, stare, chyba pierwsze wydanie CD, w
                rozwalonym CD boksie za 79.99. Pozdrawiam załogę krakowskiego Empiku
              • cze67 Re: Muzyczne dysonanse ;) 20.08.04, 23:24
                Ale zdaje się nie było tam niestety mego ulubionego Sailin' On.

                --
                www.beatles.kielce.com.pl/
                • cze67 Re: Muzyczne dysonanse ;) 20.08.04, 23:25
                  cze67 napisał:

                  > Ale zdaje się nie było tam niestety mego ulubionego Sailin' On.
                  >
                  Na Rock For Light znaczy się
                  • d84 Re: Muzyczne dysonanse ;) 20.08.04, 23:27
                    Sailin' On było, brakowało Pay To Cum
    • pixie Re: Muzyczne dysonanse ;) 22.08.04, 00:13
      Zadziwia mnie niezwykły spokój Johna Entwistle’a na koncertach the Who,
      zwłaszcza w kontekście zachowania pozostałych muzyków. Zapewne między występami
      przechowywano go w chłodni ;))
      • cze67 Re: Muzyczne dysonanse ;) 22.08.04, 00:16
        Hi, hi, a mi kilka godzin temu podczas oglądania kawałku z występu Zeppelinów
        przyszedł do głowy wątek o najspokojniejszych muzykach danych zespołów.
        Pomyślałem o dwóch: Johnie Paulu Jonesie i basiście The Who.
        • pixie Re: Muzyczne dysonanse ;) 22.08.04, 01:54
          cze67 napisał:

          > Hi, hi, a mi kilka godzin temu podczas oglądania kawałku z występu Zeppelinów
          > przyszedł do głowy wątek o najspokojniejszych muzykach danych zespołów.
          > Pomyślałem o dwóch: Johnie Paulu Jonesie i basiście The Who.

          Selekcja naturalna? :D Ja od wczoraj rozkoszuję się występem the Who na
          festiwalu na wyspie Wight a.d. 1970 (rewelacyjny, acz niestety nie cały) i
          Entwistle ma tam na sobie czarne ubranie z namalowanym na nim szkieletem.
          Czyżby sugerował ekshumację? ;))
          • cze67 Re: Muzyczne dysonanse ;) 22.08.04, 11:10
            pixie napisała:

            > Selekcja naturalna? :D
            Hmmm, John Paul Jones ma, zdaje sie, znakomicie.
            • cze67 Re: Muzyczne dysonanse ;) 25.08.04, 00:27
              Fish śpiewający bardzo popową piosenkę Tony'ego Banksa "Cośtam to Somewhere".
              Wtedy jeszcze śpiewał w Marillion (przypomnę - kapieli prog rockowej) i ten
              utwórek (choć całkiem przyzwoity) i on w tym utworze to był dla mnie straszliwy
              dysonans.
            • pixie Re: Muzyczne dysonanse ;) 25.08.04, 03:06
              cze67 napisał:

              > pixie napisała:
              >
              > > Selekcja naturalna? :D
              > Hmmm, John Paul Jones ma, zdaje sie, znakomicie.

              Chodziło mi o to, że być może granie na gitarze basowej wymaga specyficznych
              cech osobowości ;) Próbuję sobie przypomnieć basistę szalejącego po scenie i na
              razie nic mi nie przychodzi do głowy...
              • cze67 Re: Muzyczne dysonanse ;) 25.08.04, 09:33
                pixie napisała:

                > Chodziło mi o to, że być może granie na gitarze basowej wymaga specyficznych
                > cech osobowości ;) Próbuję sobie przypomnieć basistę szalejącego po scenie i na
                razie nic mi nie przychodzi do głowy...

                Pixie, jedno slowo - Flea.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka