ilhan
01.03.05, 21:58
Czyli utwory, które nawet większość fanów uważa za obciach. Zazwyczaj efekt wcielenia w życie jakiegoś "odkrywczego" i "nowatorskiego" zamysłu.
THE SMITHS - GOLDEN LIGHTS
Znana sprawa - jedyny prawdziwie koszmarny kawałek w twórczości Smiths. Już potwornie kiczowate chórki we wstępie straszą, ale tego, co następuje dalej nie da się słuchać na poważnie (czyt. trzeźwo). To co prawda cover, ale i tak skala klęski nakazuje go tu umieścić.
THE JAM - PLANNER'S DREAM GONE WRONG
Czyli Weller, Foxton i Buckler pitolą w hawajskim stylu. Jedyny naprawdę ewidentnie zły utwór Jam, jaki miałem okazję słyszeć. Ósemkę na płycie "The Gift" najlepiej od razu skipować.
THE GO-BETWEENS - CUT IT OUT
Sam zespół przyznaje, że nie mogą tego słuchać. Próba nagrania jakiegoś megapopowego przeboju w stylu lat 80-tych kończy się wypuszczeniem boleśnie przeprodukowanego knota - toporny automat perkusyjny, przepuszczone przez jakieś maszynki chórki, nachalna przebojowość. Odstaje wyraźnie.