Gość: Matylda
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
01.09.06, 14:09
Właśnie wróciłam od dentysty i chcę się z Wami podzielić wrażeniami. W
poczekalni siedziała może siedmioletnia dziewczynka z matką. Dziecko było
wesołe, rozlużnione, nie bało się. Weszły do gabinetu, dziewczynka usiadła
bez oporu na fotelu i dentystka zaczęła borować ząbek. Od tej pory było
słychać tylko trzy rzeczy: warczenie maszyny, bolesny wrzask dziewczynki i
pokrzykiwania mamusi i pani doktor. Nie mogłam już znieść odgłosów tych
toczących się przy otwartych drzwiach katuszy i wyszłam na zwenątrz. Teraz
dręczą mnie trzy pytania:
1. Czy tego zęba nie można było znieczulić?
2. Czy matka, zamiast krzyczeć, nie powinna córki podtrzymać na duchu?
3. Czy mała jeszcze kiedykolwiek dobrowolnie pójdzie do dentysty?
I przestroga dla innych matek. Zanim się zaprowadzi dziecko do dentysty
należałoby chyba wybrać takiego, który potrafi dziecko zachęcić do leczenia
ząbków, sprawi że wizyty w gabinecie nie będą traumatycznym przeżyciem. Pani
doktor, o której piszę to bardzo dobry (i drogi) fachowiec ale podejścia do
dzieci zero.