pagaj_75
01.01.06, 22:01
Dobra, rankingi rankingami, ale przecież przez rok cały nie słuchamy li i
jedynie bieżących nowości, a przynajmniej ja na pewno nie (shame on me). Dla
mnie rok 2005 obfitował w mnóstwo muzyki, i to przeważnie bardzo dobrej, bo
jakże by inaczej? W związku z tym kilka spostrzeżeń:
1. To był rok, w którym praktycznie już przestał mnie interesować rock jako
taki. Większość nowych zespołów gitarowych mnie nudzi, starych słucham z
ciekawości (żeby się trochę "poszerzyć"), ale bez entuzjazmu. Zainteresowania
poszły zdecydowanie już w kierunku jazzu (starego przeważnie na razie) i
elektroniki (obecnej, ale również tej bardzo starej, prehistorycznej wręcz).
Być może tak naprawdę rock nigdy nie był "moją" muzyką, ale spełnił swoją rolę
jako punkt startowy.
2. Sporo różnorakiego ambientu, więcej niż kiedykolwiek. Klasycznego i nie. W
związku z tym bójcie się, ale za jakiś czas będzie epicka monografia w wątku
dla początkujących, średnio- i bardzo zaawansowanych.
3. Przeprosiłem się z Biospherem. Oficjalnie cofam większość złych słów jakie
wypowiedziałem pod adresem Geira Jenssena. Wprawdzie nadal nie mam odwagi
wysłuchać ponownie "Autour de la Lune", ale przyznaję, że doznałem w tym roku
przy "Shenzhou", miłe chwile spędziłem przy "Cirque", "Insomnia", doceniłem
pewne rzeczy na "Microgravity" i "Patashniku", z zainteresowaniem wysłuchałem
"remiksów" Nordheima z płyty "Nordheim Transformed"... No dużo się nasłuchałem
Biosfery w 2005, a teraz czekam na premierę pełnej wersji "Dropsonde" już za
niecały miesiąc. (Tutaj miejsce dla ironicznego "a nie mówiłem?" Braineatera ;))
4. Skoro już przy dźwiękach ambientalnych jestem, to na horyzoncie moich
zainteresowań pojawiły się różnorakie drony i inne dźwięki dronopodobne -
"Irrlicht" Schulzego, "71" Clustera, z rzeczy nowszych - "Playthroughs"
Whitmana, tegoroczna EP-ka Fennesza i Sakamoto, "Morals and Dogma" Deathproda
czy rzeczone "Shenzhou".
5. Skoro Schulze i Cluster, to już szybki i niedaleki skok do krautrocka -
wreszcie mogłem trochę czasu poświęcić na posłuchanie paru płyt, ale i tak
jeszcze sporo zostało na ten nowy rok. Zapowiada się nieźle.
6. Jeśli Biosphere i Deathprod, no to oczywiście nie można zapomnieć o Rune
Grammofon, czy generalnie o Norwegii. Zdecydowanie największy odpał od czasu
mojej fascynacji muzyką Autechre. Zgłębiam katalog powoli i jak już zgłębię,
to też machnę jakieś drogowskazy dla innych. Taki będę.
7. Jazz - stary katalog Blue Note za sprawą artykułu Księżyka w pewnym
periodyku internetowym. Ale na ten temat nie będę się wypowiadał, bo za mało
wiem o tej muzyce, żeby posiadać jakieś punkty odniesienia i cokolwiek
polecać/odradzać.
8. Sporo jednostkowych podjarek z różnych półek - Jelinek, Khonnor,
Kammerflimmer Kollektief, Mazzy Star, Prefab Sprout, The Bad Plus... itepe itede.
Więcej grzechów nie pamiętam, ale jak sobie przypomnę to napiszę. A jak u Was
to wyglądało?