cze67
22.05.06, 10:05
Czyli takie płyty jednego wykonawcy, które powstały w jakiejś tam odległości
czasowej od siebie, a są tak do siebie bardzo podobne. Tak podobne, iż
możnaby odnieść wrażenie, iż powstały w czasie tej samej sesji nagraniowej.
Kiedyś Harrison powiedział, że dla niego Ruber Soul i Revolver niczym się
właściwie nie róźnią, co oczywiście, według mnie, jest zupełnym
nieporozumieniem.
Ale ja znalazłem takie dwie płyty, mianowicie zespołu Clinic: Walking With
Thee i Winchester Cathedral - niemal identyczne kompozycje, podobnie ułożone,
z bardziej energetycznym kawałkiem w środku. I obie mi się podobają:-)