ilhan
31.10.06, 12:06
Gene Clark - No Other
Najlepsza (ponoć) solowa płyta najlepszego (na pewno) songwritera The Byrds. Dla tych co słabiej kojarzą, Clark jest odpowiedzialny za lwią część najistotniejszych piosenek Byrds z pierwszego okresu, tych które nie były coverami Dylana. Ostatnim numerem jaki z nimi zrobił było gigantyczne "Eight Miles High" (znaczy potem jeszcze próbował wracać, ale nigdy się tak do końca nie udało). W 1973 siedział rok w swoim domu nad morzem, patrzył za okno i komponował. Gdy skończył, zaangażował całą śmietankę ówczesnych muzyków sesyjnych, najlepsze chórzystki itd. i nagrał "No Other", jak mu się wydawało, dzieło jego życia. I fakt, że album nie został należycie doceniony do jego śmierci w 1991 pozostał jego największą życiową traumą. Nie dziwne, bo płyta błyszczy country-rockowym (choć czerpie z tak wielu gatunków, że może nie warto generalizować) pięknem.
Arthur Russell - The World Of Arthur Russell
Arthur Russell - Calling Out Of Context
Dwie składankowe pozycje z repertuaru nowojorskiego wiolonczelisty/ pioniera inkorekciarskiego disco, spośród których stawiam raczej na drugą. Ale obie bardzo bardzo, następne w kolejce jest "World Of Echo".
Junior Boys - So This Is Goodbye
Wreszcie, trzecia czy czwarta płyta z tego roku, której miałem szczerą ochotę słuchać więcej niż standardowe 3-4 razy.
AR Kane - 69
AR Kane - Up Home! [EP]
Heh Pszemcio czwarte miejsce wszech czasów? No podoba mi się, ale bez jaj :) Oryginalny i inspirujący towar, acz epka bardziej mi podpasowała.
Robyn Hitchcock & The Egyptians – Fegmania
Coraz większy szacunek mam do tego dziada, dobry songwriting nigdy się nie zestarzeje.
Built To Spill - Ultimate Alternative Wavers
Built To Spill - Perfect From Now On
Taaa, no wreszcie nadrobiłem zaległość związaną z debiutem BTS, raczej album "ciekawy" niż stanowiący wielką wartość sam w sobie. A ta druga to płyta miesiąca i W SPOSÓB OCZYWISTY jedna z najlepszych w latach 90.
Curtis Mayfield - Superfly
Fantastyczna, być może najlepsza czarna płyta jaką znam. Bogactwo tła powala, aranżacje smyków szczególnie. No i falset Mayfielda.
The Fratellis - Costello Music
Właściwie nie wiem po co słuchałem całości, skoro było pewne, że drugiej tak fajnej piosenki jak superxtcgrassowska "Henrietta" tam nie będzie (no i nie ma). Przy czym to jest raptem sympatyczny numer. Płyta zła nie jest, ale i specjalnie dobra też nie, też trochę za bardzo arcticmonkeysowska jednak, więc może szkoda czasu.
I jeszcze bez opisów, bo mi się odechciało:
John Cale - Paris 1919
Squeeze - Squeeze
Squeeze - Sweets From A Stranger
Squeeze - Cool For Cats
Teenage Fanclub - A Catholic Education
W kategorii "joint miesiąca" – "Can’t Cook (Who Cares?)".