mietowe_loczki
25.01.07, 13:38
Miesiącami wzbraniałam się przed odsłuchaniem płyty i po raz kolejny intuicja
miała rację. Wytrzymałam do połowy. Jako antidotum od rana słucham Master of
Puppets, żeby pod żadnym pozorem w mózgownicy i w uszach nie pozostał ślad
tej tragicznej, tragicznej płyty. Nikt mnie nie namówi na wysłuchanie jej do
końca, choćby przysięgał, że ostatni utwór jest na miarę, nie wiem, Battery.