cisnowiec
29.07.07, 13:49
Kończy się festiwal ENH we Wrocławiu filmem z dawna przeze mnie oczekiwanym.
Nie zawiodłem się na Antonie Corbijnie - tutaj reżyserze. Wiedziałem też, że
nawet jakby się film dłużył, zawsze oko wyłowi coś ciekawego. Obrazy są
wysmakowane aż do granic przesady (to nie zarzut). Muzyka w tym filmie żyje, a
nie jest ilustracją czy koniecznym dodatkiem. Koncertowe sekwencje
"koncertowe"! Sam Riley jako Ian Curtis zdobył już jakieś nagrody, więc
doceniam go nie tylko ja. Historia opowiadana jest bez wyostrzonego
światłocienia. Gdzieniegdzie jasne plamy ożywczego humoru, chociaż dominuje
nastrój skupienia.
Drogie Forumowiczki i Drodzy Forumowicze - do kin! (o ile Control do kilku kin
trafi, oby)