argus1
24.03.08, 10:52
Dali rady. Bez Davida Jacksona, który pokłócił się z zespołem. Bez jego charakterystycznego saksofonu, który tak ubarwiał utwory Van der Graaf Generator. Podobno poszło o pieniądze.Zaskoczenia w tym temacie nie ma… Ale coś za coś.A jak jest z płytą?Zwraca uwagę Hugh Banton, którego gra na organach często wysuwa się na pierwszy plan. Guy Evans na perkusji – bardzo ciekawie, z wielką wyobraźnią, jak zawsze. No i Hammill, który w tym roku skończy 60 lat. Doszedł już jakiś czas temu do siebie po zawale i jak zwykle to on jest mistrzem ceremonii. Najlepszy utwór?- fani i krytycy są w większości zgodni – 12 i pół minutowy „Over the Hill” – który zawiera wszystkie elementy tak charakterystyczne dla tego zespołu. Fragmenty liryczne przeplatane z szalonymi rytmami.-Skojarzenie niesie nas gdzieś tak do czasów "Pawn Hearts"..Pozostałe utwory prezentują równy, wysoki poziom. Mam wrażenie, że jest to płyta lepsza od poprzedniej studyjnej „Present”. Trochę, ale jednak.A jeżeli ktoś chce zobaczyć jak radzi sobie trio na żywo, polecam koncert z 14 kwietnia 2007 z Amsterdamu. www.vandergraafgenerator.co.uk/vdgg_amsterdam140407.htm
Czołem!