kawa_malinowa 09.04.09, 11:23 www.infomuzyka.pl/Muzyka/1,92327,6483518,Radiohead_w_Polsce___.html :) aaaaaaa. nie jestem w stanie nic więcej napisać. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
abranova Re: radiohead w Poznaniu 09.04.09, 11:33 że hęęęęę?!?! <wow> Jakoś trudno uwierzyć...i już w sierpniu? A jeśli już naprawdę, to dlaczego kolejny dobry koncert w Polsce zachodniej? Żądam muzyki na wschód! ;) Ewentualnie na północ, odwiedziłabym znajomych... Odpowiedz Link
pytajnick Re: radiohead w Poznaniu 09.04.09, 11:39 w pracy u mię już nazbierał się autobus chętnych ten koncert :-) Odpowiedz Link
t.o.m.e.k Re: radiohead w Poznaniu 09.04.09, 11:44 pytajnick napisał: > w pracy u mię już nazbierał się autobus chętnych ten koncert :-) W 2026 :D ??? Odpowiedz Link
pszemcio1 Re: radiohead w Poznaniu 09.04.09, 13:04 To jest oczywiście zajebista wiadomośc i jakby ktos podejmował inicjatywę na jakiegoś busa z katowic czy okolic, to ja z Kaśką chętny. Pozostaje wyrwac jeszcze bilet i załatwić 2 dni urlopu (nie będzie problemu). Muszę jechać Ktos wie jak to wyglada w Poznaniu? czy wystarczy srodkowy sektor? Odpowiedz Link
t.o.m.e.k Re: radiohead w Poznaniu 09.04.09, 13:58 pszemcio1 napisał: > > Ktos wie jak to wyglada w Poznaniu? czy wystarczy srodkowy sektor? Na cytadeli to jest po prostu 'open field' i trudno na tym etapie cokolwiek stwierdzić. To, jak daleko zostaną ustawione bramki zależeć będzie od fantazji organizatorów... Podejrzewam, że tzw. pierwszy sektor będzie największy, coby ściagnąc od ludzi największą kasę - podobna historia była na Gilmourze w Gdańsku. Z dalszych sektorów było mało co widać i słychać, a i w 'lepszych' sektorach nie wszyscy mieli to, czego mogliby oczekiwać... Odpowiedz Link
carmody Re: radiohead w Poznaniu 09.04.09, 15:57 spęd będzie. wolałem jak nie byli znani i grali w piwnicy mojego kumpla. kameralnie wykonana kid a, to je to. Odpowiedz Link
aasiek Re: radiohead w Poznaniu 09.04.09, 20:54 No będzie spęd, będzie. Ale skoro mieszkam w Posen, to bym chyba sobie nie darowała, gdybym nie poszła. Odpowiedz Link
pytajnick Re: radiohead w Poznaniu 10.04.09, 11:22 może poczekamy na ich reaktywację jakąś, w 2026 np.? Odpowiedz Link
heinakuu Re: radiohead w Poznaniu 11.04.09, 12:48 www.poznan.pl/mim/public/events/events.html?co=print&id=42437&tickets= tu trochę więcej o biletach stoi. będzie szał na Cytadeli, dlatego cieszę się, że ich koncert mogę wpisać w swoje muzyczne CV :) Odpowiedz Link
pszemcio1 Re: radiohead w Poznaniu 15.04.09, 14:47 ja mam 2:P ale eventom radzę obchodzić z daleka Odpowiedz Link
jarka63 Re: radiohead w Poznaniu 15.04.09, 14:54 Dlaczego? Ja się jeszcze zastanawiam, bo czaiłam się na te najdroższe bilety, ale mi wykupili, hieny. Odpowiedz Link
pszemcio1 Re: radiohead w Poznaniu 15.04.09, 17:12 jarka63 napisała: > Dlaczego? w sensie: żenada, że w momencie kiedy jest jakaś większa impra- serwery padają 20 s. po rozpoczęciu sprzedaży Odpowiedz Link
pytajnick Bardzo ładny nowy-stary kawałek Yorke'a 17.07.09, 12:24 stereogum.com/archives/new-thom-yorke---all-for-the-best-stereogum-premie_079431.html#more Odpowiedz Link
thehollowman radiohead w Poznaniu w czasie przeszłym 26.08.09, 14:19 jako "niefan" zaprzysiężony jestem bardzo zadowolony dopisało wszystko (poza małymi zgrzytami organizacyjnymi, ale kiedy ich nie ma) czego brakowało na dwóch koncertach plenerowych tego roku na któych byłem: pogoda (2 dzień jarocina) i publiczność (2 dzień jarocina, jane's addiction) na wszystkich była przede wszystkim MUZYKA, ale jeżeli w jarocinie LEJE praktycznie od samego początku to koncert w końcu traci publikę i mnie również opuszczają dalsze chęci - nie wytrzymałem do IAMX, gdyby na farella i spólkę przyszło chociaż cwierć tego co na radiogłowych to chyba byłby to dłuższy koncert (nawet porywająca godzina to trochę mało - skoro wczoraj były 2.) zaskoczenie na plus creep - choć powiedziałem zaraz po koncercie, (mimo, mojego uwielbienia), że tego wieczora to pasował trochę jak kwiatek do kożucha - byłem przekonany, że zagrają exit music - w Pradze był, jak przyjechałem w rejon koncertu ok 13.ej to z próby leciało exit music - ale dżwiękowcy skakali po utworach więc, przypuszczam, że to chyba nie była próba tylko odtwarzanie z CD w celach pewnych ustawień Odpowiedz Link
pytajnick ;-) 26.08.09, 14:58 "Porywająco wypadło „Paranoid Android”, gdy do głosu doszedł gitarzysta Jonny Greenwood, grając mocne hardrockowe akordy. (...) Na bisy warto było czekać. Szarpnął strunami, żeby wykonać „Creep”. Najwspanialszy finał, jaki można było sobie wyobrazić." http://www.rp.pl/artykul/9145,354092_Rockowa_eksplozja.html Odpowiedz Link
pszemcio1 Re: ;-) 26.08.09, 18:45 odjebałem... koncert życia przeżyłem, mogę się żegnać ze światem Odpowiedz Link
kwiat_paproci Re: ;-) 26.08.09, 19:24 A ja nie i będę teraz musiała trochę pożyć, a nawet sobie mowę pożegnalną już naszykowałam :( W ogóle mnie na zrzędzenie wzięło po koncercie. Do samego koncertu w zasadzie nic nie mam, bo nawet nie wiadomo czego by się można czepić, ale ta cała otoczka mnie totalnie wnerwiła. Mówię o korzystaniu z ekologicznego transportu, czyli pkp, o nerwowym szukaniu swojej strefy na godzinę przed koncertem, z której NIC nie widziałam, mimo że niby byłam w pierwszej, no i musiałam jeszcze znosić presję otoczenia "Kto nie klaszcze na każdej piosence i nie śpiewa, jest snobem i socjopatą". Następnym razem jadę za granicę, mam za słabe nerwy na takie rozrywki w naszym kraju ;) Odpowiedz Link
pytajnick Re: ;-) 26.08.09, 19:41 kwiat_paproci napisała: "Kto nie klaszcze na każdej piosence i > nie śpiewa, jest snobem i socjopatą". A u mnie było przegięcie w drugą stronę (niby ten sam sektor, ale stałem z tyłu): jeden jedyny chłopak w promieniu kilku metrów klaskał dłużej niż trzy sekundy po zakończeniu utworów i jeszcze od czasu do czasu odważył się krzyknąć "Radioheeeaad", więc od razu patrzyli nań jak na wariata ale śmiali pod nosem. Moje kiwanie się, które zwykle na polskich koncertach zagranicznych artystów jest absolutnym szczytem sztywniactwa, wczoraj przyciągało dziwne spojrzenia, a nucąc refren Karma Police czułem się jak fanatyk. Dobrze że z drugiego sektora z lekkim opóźnieniem niosło się echo. Sorry, ale jak się chce bis, to trochę trzeba poklaskać. A nie żerować na tych rozkosznie śmiesznych fanatykach, sępy! ;-) Odpowiedz Link
kwiat_paproci Re: ;-) 26.08.09, 19:54 A to ja stałam na lewo z samego brzegu, tam był sektor dla ludzi z adhd, o czym się za późno dowiedziałam ;) O ile jeszcze na niektórych utworach nic nie mam do śpiewania czy klaskania, to, np. na Videotape wydaje mi się to głupie. Odpowiedz Link
pszemcio1 Re: ;-) 26.08.09, 21:05 no na serio myślisz że klaskanie w nieodpowiednich momentach to tylko w Polsce i że na zagranicznych koncertach to taki cacuś? ja się proponuję przestać na koncertach przejmować buractwem i najzwyczajniej skupić na tym co na scenie. tak podszedłem do sprawy i nawet nie wiedziałem czy tam gdzieś ktoś klaszcze prawidłowo czy idiotycznie. byłem z prawej strony sceny, miałem szczęście - ludzie w około byli całkiem całkiem Odpowiedz Link
kwiat_paproci Re: ;-) 27.08.09, 17:19 Nie wiem, bo ja nieobyta w świecie jestem, ale słyszałam, że są kraje, gdzie stoją jak kołki i zamierzam to sprawdzić. Mi by to zupełnie nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie ;) Bo to nie tak, że ja ludziom zabraniam się cieszyć, przeżywać muzykę, czy jakoś tak, po prostu mnie to potwornie rozpraszało. Klaskanie non stop + śpiewanie za mną (zwłaszcza jak komuś to wychodzi baaardzo słabo) + nic nie widzę + ścisk = nie mam dreszczy = ;/ www.infomuzyka.pl/Muzyka/1,92327,6967954,Na_luzie__oko_Thoma.html Odpowiedz Link
cze67 Re: ;-) 27.08.09, 19:37 Ale jak? BYć na energetycznym koncercie i nie poskakać, się nie powydzierać??? No jakże to tak? Se nie wyobrażam, mimo podeszłego już, nie ukrywajmy, wieku. Dla mnie to podstawa dobrej zabawy. Odpowiedz Link
pytajnick Re: ;-) 26.08.09, 22:59 carmody napisał: > www.youtube.com/watch?v=j8fv6Sw5O64&fmt=18 uśmiałem się, dziękuję Odpowiedz Link
abranova Przybyłam. Zobaczyłam. Usłyszałam. Odleciałam :) 27.08.09, 00:09 Czy mam napisać o koncercie bez narzekania na organizację itp? Tak, to będzie chyba w porządku, bo przecież zespół nie ma prawie żadnego wpływu na to jak spisuje się organizator. Najważniejsza jest muzyka a pod tym względem to był dla mnie nie tylko koncert roku ale chyba nawet koncert życia. Ale od początku. Całkiem fajny support, dobrze dobrany na rozgrzewkę dla takiego zespołu a w każdym razie dla post-ok.komputerowego Radiohead :) Dobrze mi wchodziła twórczość Moderat, chociaż nie da się ukryć, że chwilami robiło się to już nużące. Trochę wstawałam, trochę siedziałam ale generalnie nigdy chyba sie tyle nie nasiedziałam na glebie przed koncertem. Zwłaszcza czas pomiędzy supportem a głównym występem wyjątkowo się dłużył, bo muzyka lecąca z taśmy już mniej mi odpowiadała. Aż zaczęliśmy dostawać z moim dobrym kolega W. głupawki od tego czekania i zastanawialiśmy się, czy zespół będzie tańczył na tych świetlnych rurach (recenzja w "Rzepie" podpowiada, że to były tuleje ) a może nawet będą się na nich kręcić w stringach ;) Wreszcie zaczęli i można było zapomnieć o zmęczeniu, niewyspaniu, wkurzających bramkach i ochroniarzach oraz wyrzucaniu z torby dobrze, jak się wydawało, schowanego batonika Knopers :P Koncert przebiegał według zasady "zagrajmy jak najwięcej kawałków z dwóch ostatnich albumów i sprawdźmy, czy publiczność to kupi" Ja kupiłam :) Choć przyznam szczerze że dopiero przy trzecim utworze, kiedy popatrzyłam na miotającego się na telebimie Thoma, dotarło do mnie, że oni NAPRAWDE tu są i grają koncert na żywo. Pierwsze piosenki nie odbiegały za bardzo brzmieniem od swoich albumowych wersji, ale to chyba też można zaliczyć na plus, bo nieczęsto udaje się zespołom odtworzyć na koncercie dźwięki, które powstały w długim procesie produkcji płyty. I niech tylko ktoś zacznie narzekać na nagłośnienie to się załamię, bo ja w życiu nie słyszałam tak dobrego dźwięku na koncercie. Wokal Yorka nie musiał wcale rywalizować z gitarami i perkusją a czasami wręcz hipnotyzował bardziej od samej transowej muzyki. Jedną z nielicznych wycieczek w przeszłość był siódmy w kolejności Street Spirit a po nim chłopaki wzięli wiosła i zaczął się bardziej rockowy spływ. Przy The Gloaming i Myxomatosis fale ludzi doszły do stanu wrzenia a Paranoid Android zabrzmiał jak na moje zamówienie. Jednak zespół znał litość i po chwili pozwolił nam ochłonąć przy kołyszących kawałkach. A wszystko brzmiało wciąż perfekcyjnie i nawet przy utworach, za którymi nie szaleję tak bardzo jak inni, np Videotape czy Karma Police, nie mogłam się nudzić (zwłaszcza przy tej drugiej bo trzeba było drżącymi rękami wydobyć i rozbroić telefon aby zadzwonić do koleżanki z obiecaną na ten kawałek relacją na żywo :)) Tymczasem Radiohead się rozkręcił i zaczął trochę bardziej eksperymentować ze sprzętem. A dalej już wyczekiwane przeze mnie Idioteque, które zabrzmiało tak, że aż spodnie mi spadały :) W sensie jak najbardziej dosłownym ponieważ aby nie nosić niczego na ramieniu i plecach przytroczyłam sobie do paska wojskowy chlebak, który przy próbach podskakiwania nieco ciągnął portki w dół ;))) Musiałam się ograniczyć do ruchów na płaszczyźnie poziomej a na koniec oznajmiłam, że teraz to już mnie mogą stąd wynieść...w białym kaftanie. "Byle nie w czarnym worku" - wtrącił mimochodem W. Bo też przez cały koncert się nie oszczędzałam i moje pląsy bardziej pasowały do sektora pierwszego a nie drugiego, w którym staliśmy. Ale miałam to w nosie i dzięki temu wybawiłam się za całe to chłodnawe marne lato (Polska pn-wsch oczywiście ) Jeżeli więc ktoś z Was widział w drugim sektorze w okolicach lewej kolumny z głośnikami kudłatą osobę wykonującą taniec św Wita, w otoczeniu statecznie stojących sąsiadów, to byłam ja :) Czy tylko mi się wydawało, czy przerwy trwały rzeczywiście wyjątkowo krótko? Zespół chyba był pod wrażeniem naszej publiczności (przynajmniej mam taka nadzieję) i nie dawał się długo prosić. Akcja "oczko oczko" na You and Whose Army, nawet jeżeli wyreżyserowana, to potwierdzała dobry nastrój wokalisty. Bo z zagadywaniem to wiadomo że było oszczędnie. Z mojego miejsca nie widziałam, czy do publiczności mówili coś wszyscy członkowie zespołu czy tylko niektórzy, ale miałam nadzieję, że wszyscy którzy się odzywali cierpią na jakieś zapalenie krtani połączone z ostrą niewydolnością...mikrofonu :) W tej części koncertu krejzol Johnny miał też okazje pobawić się swoimi konsolami i czym tam jeszcze. Wstawki z głosem Wałęsy w trakcie National Anthem nieźle skołowały publiczność, ciekawe czy w innych krajach dawali głosy innych miejscowych polityków? Kiedy po drugiej przerwie rozbrzmiał mój faworyt z In Ranbows - Reckoner, to stwierdziłam, że chłopcy wyjątkowo mnie rozpieszczają tą setlistą :) Przy Lucky wydzierałam się chyba najbardziej tego wieczoru (Uwielbiam to przeciągnięte "it's gonna be a gloooorious day") i na Creep już mi trochę pary w płucach zabrakło. A potem można było już wracać do domu z poczuciem w pełni spełnionego koncertu :) Ps. Tekst dnia: w którymś momencie z uznaniem wyraziłam się o doborze piosenek a mój kolega W. przekrzykując oklaski na to, że on by chciał jeszcze usłyszeć "balet krów". Ja: Coooo???...A, Bullet proof! :)))) Lol Odpowiedz Link
aasiek Re: Przybyłam. Zobaczyłam. Usłyszałam. Odleciałam 27.08.09, 14:22 Abra, byłaś gdzieś koło mnie - drugi sektor, okolice lewego głośnika. Hehe :D Ja byłam raczej stateczna... W reakcji na wstęp "Street Spirit" dostałam skurczu w stopie i wolałam później nie szaleć :P Aczkolwiek na końcu... Tzn. bardziej na końcu niż na początku :) Też się poruszałam trochę bardziej :)Ale nie pamiętam, który to był kawałek. Chyba "Idioteque". A oczko - bomba :) Odpowiedz Link
cze67 Re: Przybyłam. Zobaczyłam. Usłyszałam. Odleciałam 27.08.09, 14:57 Może jakiś wirus krąży po kraju? Koleżanka raportuje (a i na forach wszelakich też czytałem), że na Madonnie poważna część ludzi stała jak słupy i ofukiwała tych, którzy potrzebowali tańczyć i skakać, czyli wykonywać normalne czynności koncertowe. Odpowiedz Link
abranova Re: Przybyłam. Zobaczyłam. Usłyszałam. Odleciałam 27.08.09, 21:29 No ja stałam już praktycznie za tymi głośnikami a było tak ciemno, że widziało się najwyżej dwie osoby przed sobą. A kontynuując wątek klaskania to ja akurat właśnie nie lubię klaskać w trakcie utworów, po prostu rąk mi szkoda ;) Wolę wyrażać się bardziej bezgłośnie i nawet śpiewam tylko wtedy, gdy czuje że muszę, inaczej się uduszę :P Z innej beczki: czy wie ktoś o co chodziło z tym Kubusiem Puchatkiem gdzieś z przodu? Czemu akurat taki balonik ktoś trzymał, czy to było nawiązanie do jakiejś historii znanej najbardziej wtajemniczonym fanom? Odpowiedz Link
aasiek Re: Przybyłam. Zobaczyłam. Usłyszałam. Odleciałam 27.08.09, 23:17 Ja słyszałam historię (sympatyczna grupka za plecami), że niby Kubuś Puchatek był obecny także na koncercie Madonny. A ten nasz ładnie odleciał w pewnym momencie, prawda? :) Odpowiedz Link
misio1980 Re: Przybyłam. Zobaczyłam. Usłyszałam. Odleciałam 28.08.09, 02:01 To ja z perspektywy sąsiada z lewej (tak, oczywiście, że to ja :)) spróbuję napisać relację niezależną. Ja w przeciwieństwie do koleżanki Abry skończonym fanatykiem RH nigdy nie byłem i po koncercie nim nie zostałem, ale przyznaję, że koncert zrobił na mnie muzycznie wrażenie ogromne. Z racji, że jestem z natury introwertykiem i cynicznym gburem - rozumiem humorki imć pana Yorka wcale znakomicie i czuję z nim pod tym względem więź. Dlatego bawią mnie dywagacje, czy Creep zostało zagrane, żeby ktokolwiek coś zaśpiewał, albo czy "dziękuję bardzo" było na miejscu. Bawi mnie to dlatego, że wiem, że i Thoma bezsprzecznie by to rozbawiło. Nie sądzę, by ktokolwiek poza kilkoma dziennikarzynami radiowymi (ze szczególnym uwzględnieniem tego o nazwisku identycznym z miastem we wschodniej Francji) przejmował się tym bardziej, niż to stosowne. Jeśli ktokolwiek ma wątpliwości, zawsze przecież może zajrzeć na niezawodnego Youtuba. Muzykę Radiohead poznałem stosunkowo niedawno, to jest w okolicach "Hail to the Thief", wcześniej znałem ich jedynie z "Creep", które katowała Trójka wtedy, gdy byłem ledwie podrostkiem. Wstyd przyznać, że cała alternatywa była dla mnie muzyką amerykańską i dlatego byłem gotów postawić RH koło Pearl Jam i REM w rzędzie zespołów, których brzmienia kojarzą mi się niezmiennie z kudłatymi jankesami. Oświecenie przyszło więc późno, ale na szczęście nie za późno, bo inaczej zabrakłoby mnie - neofity alternatywy - na przedwczorajszym koncercie. Zaobserwowałem ciekawe zjawisko, które zresztą idealnie wpisuje się w mój charakter upartego nonkonformisty, że generalnie ludzie dostawali pląsawicy podczas kawałków z ostro zaznaczoną akcją p. Selwaya, ja natomiast osiągałem stratosferę przy Street Spirit (String Spirit - jak nazwaliśmy go roboczo z Abrą), You and Whose Army, All I Need, ale nade wszystko przy Nude. Nude jest kawałkiem tak rozwlekle erotycznym, że mógłbym go słuchać bez końca, nawet kosztem Myxomatosis, Idioteque, czy Bangers & Mash (ja wiem, że dla niektórych to hipokryzja). Absolutnie transowa symfonia perfekcyjnie dobranych zawodzeń i jęków Thoma, podszyta niesamowitą gitarą i dyskretnym akompaniamentem perkusji. Genialna piosenka, stworzona do pieszczot i pocałunków (nie zagłębiając się w prawdziwe znaczenie słów, choć trzeba przyznać, że seks to żadna tam big idea, więc może się jak najbardziej przy tej piosence happen :D). To dlatego właśnie do pełni nieszczęścia, klimaksu depresji, brakowało mi wspomnianego Bulletproof, I wish I was i oczywiście No surprises, choć byłem zgoła daleki od myśli samobójczych. Po prostu w muzyce Radiohead cenię bardziej poetykę liryczną od dynamicznej, dlatego przy dzikim prawie-pogo Abry podczas Myxomatosis, patrzyłem na nią nieco zdumiony, bo dla mnie to było szarpidructwo :P. Nikomu nie dogodzisz człowieku... przyznaję jednak, że bębnowe unisono przy There, there nawet i mnie przypomniało studenckie czasy z klubu "Kontrasty" w Szczecinie i wieczorków "Śmierć dyskotece". Aż same nogi chodziły. Słowem o organizacji nie wspomnę. Kto był, ten wie, że była nieomal profesjonalna. Odpowiedz Link
abranova Re: Przybyłam. Zobaczyłam. Usłyszałam. Odleciałam 28.08.09, 11:19 Hehe już zapomniałam, że masz tutaj konto :) Do Asiek: to ten Puchatek ma wyjątkowo szeroki gust muzyczny w takim razie :) Rzeczywiście pięknie odleciał, tylko zastanawiam się, czy to był zaplanowany ruch czy z emocji niechcący go właściciel/właścicielka wypuściła z rąk... A co z założycielką wątku, Kawą_Malinową, nie dotarła na koncert czy jeszcze nie doszła do siebie? Odpowiedz Link
kawa_malinowa Re: Przybyłam. Zobaczyłam. Usłyszałam. Odleciałam 02.09.09, 10:42 Zdecydowanie jeszcze nie doszła do siebie :) Mam w głowie dużo takich niesamowitych momentów, jak np. końcówka Karma Police, czy Creep na koniec (nie szaleję za tą piosenką, ale usłyszeć ją na żywo to jest coś), Everything in it;s righ place w tej konkretnej aranżacji. I w ogóle wszystko, wszystko :) Po prostu the most perfect day I've ever seen. Stwierdziłabym, ze teraz mogę już się żegnać ze światem, ale w sumie chcialabym jeszcze na kilka ich koncertów pójść :) Jakby się taka trasa powtórzyła, to ja chętnie Berlin, Praga i Poznań ;) Odpowiedz Link
nienietoperz Re: radiohead w Poznaniu 28.08.09, 11:30 Ha, miło opowiadacie. Sam jadę na Radiołeb jutro i mam nadzieję, że po dwuletniej przerwie natęskniłem się wystarczająco, żeby przeżyć sprawę poważnie. Odpowiedz Link
jarka63 Re: radiohead w Poznaniu 28.08.09, 12:31 A ja i moja kotka słuchałysmy z otwartego balkonu, bo mieszkamy blisko. Kota słuchała jak zaczarowana (a np. White Stripes nie cierpi, ucieka z dzikim wzrokiem), ja miałam ciary nawet na odległość, koncert fantastyczny. Piszecie, że ludzie się nie ruszają, ja mam inny problem na koncertach - gadanie. Od jakiegoś czasu tak się porobiło,że mnóstwo osób przychodzi na koncert spotkać się ze znajomymi i pogadać, co dla mnie jest zupełnie niezrozumiałe, bo lepsze warunki mieliby np.w knajpie. M.in.z tego powodu przestałam jeździc na Open'era, przeszkadza mi to jazgotanie dookoła. Odpowiedz Link
p.o.box.77 Re: offtop o gadaniu 07.09.09, 13:00 rozumiem cię jak mało kto. na koncercie autechre 5m od sceny ustawiły się dwie siksy i napi.. cały czas o jakiejs trzeciej. a że byłem wyjątkowo trzeźwy, zły byłem. bardzo! żyjemy w bogatym kraju skoro ktoś płaci 200 pln za to żeby gadac w wyjątkowo trudnych warunkach.. Odpowiedz Link
aasiek Re: radiohead w Poznaniu 07.09.09, 23:26 Wierzyć się nie chce, ale powiem Wam szczerze, dopiero od wczoraj dociera do mnie tak na serio, że byłam na tym koncercie ;) Wiedziałam, że mam problemy z refleksem, ale to już jest chyba przesada. Przesłuchuję sobie nagranie z tego wieczoru i tak się tylko zastanawiam, jak ja mogłam się wtedy jedynie z lekka gibać (z nielicznymi wyjątkami) przez te dwie godziny. Cze, miałeś rację :) Odpowiedz Link