asiulka73
15.12.09, 17:06
Od jakiegoś czasu podczytuję to forum. Jestem przerażona postami
osób, którym tak łatwo przychodzi potępienie kobiety, któa usunęła
ciążę. Nikt ich nie pyta ile kosztowało ją podjęcie takiej decyzji
oraz z jakich powodów posunęła sie do takiego rozwiązania.
Jestem mamą 1.5 córci, na początku grudnia okazało sie, że jestem w
ciąży. Jestem chora, mam liczne guzy w jamie brzusnej, kręgosłupie i
innych miejscach. Starałam sieo dziekco 5 lat.
Pierwszy raz ryzykowałam, bardzo pragnęła dziecka, jednocześnie
zdawałam sobie sprawę, że może być źle: dziecko może dziedziczyć
chorobę, albo ja mogę nie dotrwać do końca ciąży. Udało się, mam
cudną córcię,mimo wszystkich leków jakie musiałam brać. Tylko mije
zdrowie pogorszyło sie znacznie. Niestety po urodzeniu Z. mój
organizm popadł w menopauzę, musiałam brać hormony, potem okres
bywał bardzo nieregularny lub go nie było, czasem wywoływany
hormonami. Nie dało się dobraćsensownej metody antykoncepcyjnej.
Ustalenie było takie, że gdy tylko dostanęokres założymy spiralę.
Niestety nie zdążyłąm, bo okazało sie, że jestem w ciąży.
Sytuacja stała sie dramatyczna, bo w pierwszej ciązy startowałam z 7
mg morfiny, teraz jest 70 na dobę. Ryzyko uszkodzenia dizecka
wielkie, do tego ryzyko utraty do reszty zdrowia przeze mnie.
Niestety nie udało się na czas "załatwić" wszczepienia stymulatora w
kręgosłup, na co bardzo liczyłam, bo wtedy jestem bez leków. Poza
tym to też nie takie proste: nie chcą tego robić przd 3 miesiącem,
trzba użyć RTG.
Decyzja przychodzi bardzo trudno, nie będe opisywac wszystkich
dylematów, nieprzespanych nocy, rozpaczy... bo i tak te co potępiaja
nic z tego nie zrozumieją.
Jednak dziś podjęłam ostateczną decyzje, że usunę ciążę, bo mam dla
kogo żyć i córcia będzie mnie jeszcze długo potrzebowała. Będzie
mnie potrzebowała sprawnej, takiej na którą może liczyć przez wiele
lat.
Mam nadzieję, że to jedyna sluszna... i chyba nikomu oceniać tych
dezycji. KAżda z nas podejmuje ją w swoim sercu, z większym czy
mniejszym bólem, a kim jest ten kto pozwala sobie na potepienie????
Nigdy nie wiemy w jakich sytuacjach nas postawi życie... i oby
nikogo przed takim wyborem nie stawiał, tego życzę tym którym tak
łatwo przychodiz potępianie innych. Oczywiście powiecie mi, że nigdy
byście tego nie zrobiły, bo wolicie urodzićchore dzieci lub same
umrzeć ale urodzić ..... w to nie uwierzę, tak sie mówi dopóki nie
stoi się przed decyzją, wtedy świat się zmienia i nigdy nie
pozostaje taki sam.