dromsyn
28.02.11, 01:14
Jestem 4 lata po aborcji. Niestety nie potrafie przestac o tym myslec. Tzn. wraca ten teamt jak bumerang. Odzywa sie we mnie w tej chwili na każdym kroku.
Nie wiem czy to co czuje teraz komus pomoze, ale to jest tak, jakbyście miały malutka rankę na palcu, ktora ładnie sie goi, jest jeszcze mniejsza niż była na początku, mniejsza od główki szpilki, ale niestety musicie tym palcem pisac i caly czas ranka wystawiana jest na kontakt ze swiatem zewnętrznym. Na początku nie czuje sie tego, potem cos leciutko uwiera, później zwraca na siebie uwagę, a dalej to już nawet uważacie by nie dotknąć ranki.
Ja jestem na takim etapie, na ktorym przestaje sie używać całej ręki, łącznie z ramieniem, bo strach przed naruszeniem tego milimetrowego zranienia jest zbyt duzy.
Na terapie nie jestem gotowa. Gdybym wiedziała, ze to mnie będzie tak uwierać, tak mi doskwierać, a teraz to już blokować mnie na całego i uniemożliwiać normalne życie, to nigdy nie dopuściłabym do tamtej sytuacji..
Jest mi wstyd, ze tak szafowałam wtedy swoją przyszloscia i zabrakło mi elementarnej rozwagi. Najgorsze jest to, ze musze prowadzic normalne zycie, a sytuacja z przeszlosci sprowadza wszystkie moje sukcesy, radość do parteru. Jak sobie pomysle, ze mam sie cieszyc z dodatkowego bonusu na koncie, to od razu mi sie przypomniana, ze mi sie juz nie wolno cieszyc, po tym co bylam w stanie zrobić.
Ubolewam nad tym kazdego dnia. I kazdej nocy. Straszny wstyd.