Dodaj do ulubionych

Stoje przed decyzja...

03.12.05, 23:43
Od pewnego czasu czytam wypowiedzi na tym forum, dzis postanowilam sama sie
wypowiedziec. Wlasnie stoje przed decyzja: usunac czy zatrzymac. Jestem w ok
9 tygodniu. Mieszkam obecnie w kraju, w ktorym aborcja jest legalna i
bezplatna. Mam juz ustalony termin zabiegu - w przyszly piatek. Wczesniej, w
srode, mam jeszcze rozmowe z psychologiem, ktory specjalizuje sie w
tym "temacie". Jednak nie podjelam jeszcze decyzji, ciagle sie zastanawiam.
Czytam to forum, ogladam filmy, zdjecia itd, i ciagle nie wiem. W jednym
momencie mysle, ze nie moge tego zrobic, w drugim mysle, ze musze to zrobic.
Mam 26 lat, i zachowalam sie bardzo nieodpowiedzialnie i bezmyslnie, mialam
seks bez zabezpieczenia. Dotad nigdy. Bylam wtedy pod wplywem alkoholu,
okazjonalnie bralam tez koke, trawe, oraz od pewnego czasu antydepresanty i
bardzo prawdopodobne, ze to wszystko mialo wplyw na moje nieodpowiedzialne
zachowanie. Wlasciwie nie chcialam tego, ale on nalegal, mowil, ze bedzie ok.
No isie stalo. Bylam wtedy w troche dziwnym stanie. Nie szanowalam siebie.
Teraz chyba sie obudzilam, mam nadzieje. Obecnie zadnych uzywek. Mialam
nadzieje na zwiazek z tym facetem, na poczatku byl bardzo mily i slodki, ale
z czasem sie okazalo, ze oklamal mnie w wielu sprawach, nie dotrzymuje
obietnic i w dodatku prawdopodobnie nadal jest w zwiazku z matka jego
dziecka, a przynajmniej ona nie wie, ze nie sa razem. Tak mowi on, ja mu juz
nie wierze wcale. Jeszcze z nim mam pewien kontakt, tzn. on sie glownie
odzywa, ale po tym co sie dowiedzialam (powyzej) czuje do niego niechec. Nie
wiem, moze bylam tylko dla seksu, nie wazne, on mnie nie obchodzi juz, i
gdyby nie ta ciaza to miala bym go gdzies zupelnie. On chce bym usunela. To
mnie rowniez do niego zniecheca. Glownym powodem, ze nie chce tej ciazy, tego
dziecka jest to ze mam je z nieodpowiednim partnerem. Nie jest problemem to,
ze nieplanowane, czy ze to nieodpowiedni moment, czy nawet brak kasy. Jesli
mialabym partnera, ktory mnie kocha, ktorego ja kocham i ktory chce dziecko,
to nie wazne by bylo, czy planowane czy nie, ani nawet malo kasy, dalo by sie
rade - tak mysle. Ale w tej sytuacji... Bede sama... Z dzieckiem faceta do
ktorego czuje niechec. Od niego nie spodziewam sie pomocy, ani nawet nie
chce. Kobieta w ciazy powinna miec opieke, powinna miec komfort, zdrowe
jedzenie, spokoj, pomoc szczegolnie ze strony kochajacego partnera. A ja co,
bylabym sama, nie wiem jak to bym zniosla, juz teraz czuje sie czesto podle,
niedobrze mi przez wiekszosc czasu, a co dopiero pozniej. Jak ktos tu
napisal, nie czuje sie matka tylko kobieta w ciazy. I to jest nieprzyjemny
stan.
W jakims artykule bylo, ze dziecko czuje, ze jest niechciane, ze ma potem
problemy psychologiczne, to czy warto donosic ciaze, ktorej sie nie chce??
Popelnilam wielki blad, ale czy musze za niego tak placic. Moja sytuacja jest
podobna pod pewnymi wzgledami do tej w jakiej jest Tymczasowa Idiotka.
Dlatego jestem ciekawa czy i ew. jaka podjela/s decyzje i jak sie z tym
czuje/sz? Oczywiscie ciekawa jestem tez co mysla inni.
Obserwuj wątek
    • spokofacet Re: Stoje przed decyzja... 04.12.05, 12:48
      >>W jakims artykule bylo, ze dziecko czuje, ze jest niechciane, ze ma potem
      problemy psychologiczne, to czy warto donosic ciaze, ktorej sie nie chce??

      moja przysposobiona corka, ktora ma 11 lat byla "wpadkowa" i nie ma problemow
      psychologicznych, jest b.dobra uczennica, jezdzi konno, czyta mnostwo ksiazek i
      potrafi godzinami plotkowac przez telefon z kolezankami...
      moze i mysli czasem/ czuje czasem ze poczatek jej zycia nie byl
      taki "poukladany" jak wiekszosci jej rowiesnikow, ale moze przez to jest
      bardziej dojrzala, madrzejsza, krytyczna wobec rzeczywistosci.

      pytasz w poscie czy musisz za te "wpadke " placic, otoz powiem ci ze musisz,
      ale nie musi byc to wielka cena. pierwsze miesiace ciazy moga byc
      prawie "bezbolesne", moze ostatnie jakos moga byc "niekomfortowe" ale gdybys
      urodzila i nadal nie chciala dziecka, to mozesz je zostawic w szpitalu. I nawet
      na sierpien bedziesz mogla sobie wakacje jakies zorganizowac w fajnym miejscu.
      2 miesiace masz juz za soba, jeszcze 7, z czego wiekszosc to zimowa pora. A w
      wakacje mialabys juz luz.
      • mamaanieli Re: Stoje przed decyzja... 04.12.05, 14:01
        "W jakimś artykule..." Słuchaj, ja znam mnóstwo "wpadkowych" dzieci. I
        artykułowa teoria sie kompletnie nie sprawdza, naprawdę. Każdy z nas ma większe
        lub mniejze problemy psychologiczne, a już na pewno mają jekobiety...
        dopuszczające się aborcji.
        Masz prawo teraz nie chcieć tego dziecka, bo ciąża stanem przyjemnym wcale być
        nie musi (wiem, bo mam troje dzieci, a każda kolejna ciąza to dla mnie nie stan
        błogosławiony, a koszmarek. Depresje, szpitale, zastrzyki na podtrzymanie i
        takie tam...) Masz 9 miesięcy na oswojenie się z dzieckiem, nową sytuacją. A
        jak się nie oswoisz, to czytaj co napisał Spokofacet.
        • jufalka Re: Stoje przed decyzja... 04.12.05, 16:52
          Dziekuje za odpowiedzi. Ja jeszcze dodam, ze W MIARE dobrze platna i nie
          meczaca fizycznie prace mam jeszcze tylko do swiat. Po swietach pozostaje mi
          tylko (niezarejestrowane) sprzatanie w domach i babysitting, co teraz robie
          dodatkowo. Z tego wystarczyloby mi ledwie na wynajecie tu jakiegos pokoju i na
          skromne jedzenie. Postaram sie znalezc cos lepszego, ale nie ma zadnych
          gwarancji, ze cos znajde (tym bardziej, ze moga dyskryminowac mnie ze wzgledu
          na ciaze - to czeste), i wtedy nie wiem co bedzie. Nie wiem nawet, czy ci u
          ktorych sprzatam, beda mnie nadal chcieli z brzuchem. No i po prostu w pewnym
          momencie moge nie byc w stanie juz tego robic. Moze tez jest to niezdrowe, zeby
          w ciazy pracowac fizycznie i ze srodkami do czyszczenia... Ale tylko to mi moze
          pozostac. A jak urodze to juz wogole nie wiem jak i z czego bede zyc. Byc moze
          moi rodzice w Polsce by mnie przyjeli z dzieckiem na jakis czas, BYC MOZE. To
          byloby wygodne, ale mialam zawsze z nimi trudny kontakt, boje sie ze mogli by
          mnie traktowac jak kiedys gdy bylam od nich zalezna (np szantaz finansowy itp).
          Wiec bym wolala tego uniknac. Boje sie tez co by powiedzieli ludzie w mojej
          rodzinnej wsi w Polsce, jak by sie dowiedzieli, ze mam dziecko z niewiadomo
          kim. W dodatku to dziecko mieszanej rasy, gdyz jego ojciec jest czarny. Juz
          wyobrazam sobie ta sensacje we wsi! I co by powiedziala cala moje rodzina!
          Czekam na wiecej odpowiedzi, szczegolnie od kobiet, ktore byly w podobnej
          sytuacji, tzn. same, partner nie chcial dziecka, byly bez pieniedzy itd, a
          jednak zdecydowaly sie dziecko urodzic. Ciekawa jestem czy i jak sobie
          poradzily i czy bylo warto?
          • anuteczek Re: Stoje przed decyzja... 04.12.05, 19:45
            Witaj,
            Jeśli możesz napisz do mnie na prv w jakim kraju jesteś...
            Może uda mi się Ci pomóc.
            Widzisz, sama straciłam troje dzieci, jedyne żyjące to dziecko mojego byłego
            męża, od którego zmuszona byłam odejść w drugim miesiącu ciąży... Ze względu na
            problemy w ciązy musiałam wrócić do rodziców - zostawić mieszkanie, świetną
            pracę, znajomych, wszystko... Jeszcze musiałam spłaccać po nim długi, ani przez
            chwilę nie miałam wątpliwości, że urodzę to dziecko. Dziś jestem dumną mamą
            ośmiomiesięcznego Maćka, mam drugiego męża, poznałam go miesiąc po rozstaniu z
            pierwszym mężem, dziś jest najwspanialszym
            tatą pod słońcem... Był przy jego narodzinach, pierwszy go przytulił...
            Dostałam świetną propozycję pracy, nie miałam ani chwili wątpliwości, jeszcze
            wtedy nie mąż stwierdził, że jedzie ze mną. Mały urodził się już zagranicą. Dziś
            tworzymy naprawdę świetną rodzinę...
            Wszystko zaczęło się układać
            pisz albo tu albo na prv
            ania
            • jufalka Re: Stoje przed decyzja... 05.12.05, 20:27
              Dziekuje, ze oferujesz mi pomoc Anuteczek. Mysle, ze moge napisac tu, ze jestem
              teraz w Anglii. Dobrze by bylo wiedziec, ze moge liczyc tu na czyjas pomoc w
              razie czego! No ale moze Ty jestes zupelnie gdzie indziej...
              • anuteczek Re: Stoje przed decyzja... 08.12.05, 22:09
                Kurka, ja jestem w Belgii, ale zawsze to bliżej i na jakąś paczkę zawsze mozesz
                liczyćwink - o ile się nie obrazisz mam trochę rzeczy po Podrzutku;P
                wiesz co jest forum ciąża nie w porę
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29805 - tam powinny być dziewczyny w
                podobnej sytuacji
                trzymaj się cieplutko i piszwink
                a
          • guleranda Re: Stoje przed decyzja... 05.12.05, 00:51
            jufalka napisała:

            > Wiec bym wolala tego uniknac. Boje sie tez co by powiedzieli ludzie w mojej
            > rodzinnej wsi w Polsce, jak by sie dowiedzieli, ze mam dziecko z niewiadomo
            > kim. W dodatku to dziecko mieszanej rasy, gdyz jego ojciec jest czarny.[
            smile))))takie dzieci są najpiękniejsze.Mieszance.I najodpornijsze.
            Juz
            > wyobrazam sobie ta sensacje we wsi! I co by powiedziala cala moje rodzina!
            Rozumiem Cię to pewnie byłby dla nich szok na poczatku,ale tym to już się
            zupełnie nie przejmuj.
            Powiem Ci masz sprawe w miare prostą,bo nie jesteś związana formalnym związkiem
            i możesz zrobić wszystko.
            Kilka moich kolezanek z powodu wpadki wzięła slub(w wieku 22-23 lata) teraz sa
            juz po rozwodach i po co im to było?A swoje dzieci kochaja nad zycie.Skończyły
            studia, pracują,jedna nawet dostała się na doktorat.Dziecko nie jest
            ciężarem.Pewnie na poczatku potrzbna jest pomoc,jesli nie ma się partnera to
            rodziców,rodzeństwa,ale czasem i znajomi pomoga.Ty masz gorzej bo jestes za
            granica,ale zawsze możesz wrócic.
            jesli nie znajdziesz wyjścia to po prostu zostawisz dziecko w szpitalu.Ale nie
            bedziesz do końca zycia złowac czegoś czego tak naprawde nie chcesz
            zrobić.Pozdrawiam
            • kalina1 Re: Stoje przed decyzja... 05.12.05, 09:05
              "jesli nie znajdziesz wyjścia to po prostu zostawisz dziecko w szpitalu."
              " gdybys
              urodzila i nadal nie chciala dziecka, to mozesz je zostawic w szpitalu."

              Chciałam Ci jufalka powiedzieć że są adopcje ze wskazaniem, będziesz wiedziała
              jakich rodzicow ma dziecko ktore urodziłaś,prosto ze szpitala bedzie mogło być
              w domku, a Ty nie zostaniesz z poczuciem że dziecko porzuciłaś w
              szpitalu ...chętnych do adopcji ze wskazaniem jest dużo .Gdybyś podjęła taką
              decyzję , ja mam nadzieję że sobie poradzisz.

              www.forum.epomoc.pl/viewforum.php?f=55&sid=e5fcb185c785e1ffefd9af578983e830
              pozdrawiam
    • guleranda Re: Stoje przed decyzja... 05.12.05, 00:40
      Pierwszy raz piszę na tym forum.
      Jufelko proszę Cię nie rób tego.
      dziecko to cud, to cos najpiekniejszego co może się człowiekowi przytrafić.
      Jesli go nie chcesz to oddaj jakiemus małżeństwu, które nie moze miec
      dzieci,ale donos ciaze i nie odbieraj zycia temu maleństwu.To jest zycie!Ja
      zostałam matka pół roku temu.Nadal nie moge w to uwierzyc,że moja córeczka zyła
      w mnie, ze ja stworzyłam(no nie sama rzecz jasnasmile)a teraz ze jest z mną.
      Słuchaj, nie ma problemu.Jesli dobrze zniesiesz ciąze to będziesz ogła robic
      wszystko az do porodu tzn. pracowac,uczyc się czy co tam chcesz,a jeśli
      bedziesz czuła,ze to dziecko skomplikuje Ci zycie to oddasz je małżeńtwu,które
      sie nim zaopiekuje i pokocha jak własne.Nie odbieraj mu tego.
      Mam nadzieje,że tego nie zrobisz,bo mysle,ze juz je kochasz i nie byłabys w
      stanie.
      To co później dzieje sie z kobietą...to ciagnie się do końca zycia...tego nie
      wytrzesz juz nigdy...jestes taka młoda...po co Ci to...po co Ci ból...ta skaza
      morderstwa?Nie rób tego,proszę Cię!!!Nie karz dziecka za partnera!czemu ono ma
      płacic?Jak bedziesz chciała je zatrzymać niech on płaci, a co!
      • jufalka Re: Stoje przed decyzja... 05.12.05, 09:19
        Dziekuje za kolejne odpowiedzi. Spodziewalam sie, ze bedziecie mnie przekonywac
        do zatrzymania ciazy, ale chyba tego potrzebowalam, bo dotad osoby, ktorym
        powiedzialam o tym (w tym ojciec dziecka) przekonywaly mnie, ze powinnam
        usunac, lub ze obie opcje moga byc ok.
        Usmiechalam sie czytajac Wasze posty. Dzieki temu co napisalas Anuteczek wzmaga
        mi sie nadzieja, ze i mnie moze sie jednak dobrze zycie ulozyc, ze spotkam
        odpowiedniego faceta, ktory zaakceptuje i pokocha mnie i to dziecko. No i tak
        jak Ty Guleranda uwazam, ze "mieszance" sa czesto bardzo ladne smile. Coraz mniej
        mysle o aborcji, nie moglabym chyba tego zrobic, to zbyt okropne i
        nienaturalne.
        • jol5.po Re: Stoje przed decyzja... 05.12.05, 11:25
          Jufelko - jest takie przysłowie buddyjskie bodaj: jak masz do wyboru różne drogi - wybierz tą trudniejszą... z korzyścią dla ciebie.
          Będzie trudno to prawda, ale możesz zyskać coś co przewyższy te trudy. Do tego co powyżej to dodałabym jeszcze, że pierwsze 3 miesiące ciązy są chyba przez działanie hormonów bardzo dziwne dla kobiety - jest rozedrgana emocjonalnie, czasami wydaje się jej, że wszystko nie ma sensu, najmniejsza drobnostka potrafi wyprowadzić z równowagi, nie mówiąc o poważniejszych problamach. Nie pozwól, żeby takie stany miały wpływ na poważniejsze decyzje - i przetrwaj, bardzo Ci tego zyczę i trzymam kciuki.
          A co do niechcianych dzieci i ich inteligencji - nie, nie sądzę, po obserwacjach różnych myślę raczej, że ten pierwszy ciążowy okres dla tak wielu kobiet jest przykry (nawet jak ciąża chciana), że dużo więcej problematycznych dzieci byłoby na świecie, gdyby takie teorie były prawdziwe, a te dzieci co są faktycznie problematyczne, wcale nie zawsze z cudownych tylko zaplanowanych ciąż pochodzą.
          Jest też tutaj na edziecku forum jasamy3 - i ona i jeszcze kilka dziewczyn, które tam piszą, to własnie takie dziewczyny, które miały problemy z partnerami, niektóre zostały same, były lub jeszcze są w ciązy, wspierają się. Niektóre już urodziły, mozesz podczytać jak sobie radzą
          zaraz wkleję link
          • jol5.po Re: Stoje przed decyzja... 05.12.05, 11:34
            adres do forum jasamy3
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=27853
            podczytaj forum, raz na jakiś czas odzywają się dziewczyny, które były w bardzo trudnej sytacji i jakoś przetrwały, pamiętam kapyl,
            podczytaj forum znajdziesz dużo różnych historii
            warto przetrwać
            • mamaanieli Re: Stoje przed decyzja... 05.12.05, 13:24
              "Mieszańce" są cudnesmile I nie słuchaj ludzi, którzy twierdzą, że urodzenie
              dziecka i zabicie go jest tak samo ok.... Plissss
        • zakreta1881 Stoje przed decyzja...-ja tez stalam 05.12.05, 22:07
          wszyscy byli za aborcja wlacznie z rodzicami, ja nie\
          wszyscy namiawiali-ja wmawialam sobie ze tak bedzie dobrze jak wszyscy mowia
          mialam wykona elefon czy decyduje sie na zabieg, zadzownilam powiedzila TAK
          poszlam wieczorem do gabinetu-ze lzami w oczach i z zatkanym gardlem powiedzial
          ze nie moge
          dzis mam syn, studia 2 rok, dziecko urodzilo sie 2tyg przed matura, z ojcem
          dziecka nie bylam juz wtedy jak sie dowiedzialm o ciazy, dalej nie jestem

          poznalam kogos, jestem z nim rok

          ja nie pracuj, studia oplacja rodzicje, jak zreszta inne wydatki zwiazne z moja
          osoba i z malym

          daje rade nie narzekam
    • mlodazona Re: Stoje przed decyzja... 05.12.05, 14:40
      Jufalka,
      moze dlatego ze wlasnie jestem w ciazy - tak emocjonalnie reaguje,a moze to
      wcale nie o ten stan chodzi.. Nie umiem w tej chwili chyba napisac czegos
      madrego, wysunac madrych i przekonujacych argumentow, zreszta w niejednych
      odpowiedziach one padaja na tym forum, ale ja PROSZE, tak z calej mnie:daj
      radę! Zobaczysz wszystko sie jakos pouklada! Zobaczysz! Postaw na zycie. Moze
      to glupie, jestem tu kims obcym z daleka, po prostu glosem z forum, ale
      szczerze pisze, ze jesli bylabym w stanie Tobie i Twojemu Malenstwu jakos
      pomoc - chce to zrobic. Moja bliska kolezanka poltora roku temu byla w
      emocjonalnie podobnej sytuacji, przetrwala nawet ciąże - całą z niechecią
      wypowiadając sie o "rosnącym brzuchu", dzis zakochana w swojej coreczce
      dziekuje tym, ktorzy wspierali decyzje, by urodzila. Życzę Ci jak najwiecej
      takich osob kolo Ciebie!!
    • kapyl Do jufalki - podobna historia 06.12.05, 14:29
      Czesc Jufalka. Przezylam cos takiego. Bylam w stanach, przypadkowy seks (o ile
      mozna to tak nazwac) z bialym mezczyzna. Wynik - ciaza. Wrocilam do kraju,
      myslalam o aborcji, ale urodzilam. I wychowuje. Moja corka ma juz rok i siedem
      miesiecy. smile
      Moi rodzice na szczescie pomagaja mi jak moga, a ludzie we wsi... gadali, ale
      chyba juz im sie znudzilo. Staram sie nie zwracac na to uwagi.
    • jufalka Re: Stoje przed decyzja... 08.12.05, 19:55
      No wiec odwolalam zabieg. (Mial byc jutro). Nawet nie poszlam juz na rozmowe z
      psychologiem (Miala byc wczoraj). Teraz zastanawiam sie jak ulozyc zycie, zeby
      bylo najlepiej... (np skad wziac kase itp)
      • mamaanieli Re: Stoje przed decyzja... 08.12.05, 20:20
        CUDNIE!!!!!!!! Nawet nie wiesz jak bardzo mnie ucieszyłaś!!! Mądra, dojrzała
        decyzja, która w przyszłości zaowocuje lepiej niz myślisz. A, z tego co wiem to
        w Anglii zabezpieczenie socjalne jest na tyle wysokie, że nawet sama sobie
        poradzisz. Pisz co u Ciebie. I koniecznie, jak najszybciej idź na usg -
        zobaczysz nózki i rączki. NAwet w 9 tygodniu świetnie już widaćsmile
      • aada100 Re: Stoje przed decyzja... 08.12.05, 21:44
        Z całego serca gratuluję decyzji!!!!! Czytając Twoje posty miałam gęsią skórkę
        na rękach! Ja wpadłam ze swoim drugim dzieckiem. Uwierz, naprawdę nie byłam
        szczęśliwa, że jestem w ciąży, pomimo, że o nasze pierwsze dziecko staraliśmy
        się wiele lat! A teraz bez naszego Łukasza nie wyobrażamy sobie życia!!!
        Pamiętaj zawsze! - kobieta, która ma dziecko nigdy nie jest samotna! Facet dziś
        jest, jutro go nie ma.... A dziecko jest zawsze! Będę za Ciebie, za Was,
        trzymała kciuki!!!
      • anuteczek Re: Stoje przed decyzja... 08.12.05, 22:13
        No to ja juz tworzę skarbonkę i przestaję jesć słodyczewink
        możesz liczyć na moją pomocwink
        Zrobiłaś dobrze
        • jol5.po Re: Stoje przed decyzja... 08.12.05, 22:29
          Jufulko GRATULUJĘ
          pisz tutaj, pisz u Jasamy, zebyśmy wiedziały co u Ciebie
      • reniatoja Re: Stoje przed decyzja... 09.12.05, 07:27
        Podziwiam Cię i gratuluję odwagi i mądrej decyzji. Kiedy bedziesz miała
        dzidziusia na świecie? Ja jestem w dziewiatym tygodniu, mam termin na 18 lipca.
        może odezwiesz się na priv. Gratuluję jeszcze raz i naprawde szczerze
        podziwiam, nie wiem czy sama miałabym tyle odwagi, co Ty.
      • madzia1708 Re: Stoje przed decyzja... 09.12.05, 08:40
        słuszna decyzja surprised)
        Pozdrawiam
    • jufalka Re: Stoje przed decyzja... 09.12.05, 22:46
      Jak na razie decycji nie zaluje. Mysle, ze dobrze zdecydowalam. Jutro mam
      zamiar powiedziec ojcu dziecka, ze ciaze zatrzymuje. Ciekawe jak zareaguje.
      Ostatnio jak nie bylam jeszcze pewna co zrobie, powiedzialam mu zartem ze
      zatrzymuje, a on zebym tak nie zartowala bo malo nie dostal ataku serca. Nie
      wiem co o nim myslec. To, ze mnie namawial do aborcji zniecheca mnie do niego.
      Niby ma trudna sytuacje, bo ma juz jedno dziecko i podobno musi utrzymywac je i
      jego mamusie... Niezlego mam partnera(?) co? Powiem mu, ze nic od niego nie
      oczekuje, ze poradze sobie sama, a jak bedzie chcial pomagac to ok. Teraz mi
      sie wydaje, ze tak bedzie lepiej.
      Teraz raczej bede czesciej zagladac na forum Ciaza nie wpore itp... wink Ale tu
      raczej tez. Reniatoja ja tez mam termin jakos w lipcu, bo jestem teraz w okolo
      10 tygodniu. Musze jak najszybciej isc do lekarza i sie dowiedziec wszystkiego.
      Anuteczek oczywiscie ze sie nie obraze, i jesli bede potrzebowac to sie odezwe.
      Pozdrawiam.
      • anuteczek Re: Stoje przed decyzja... 10.12.05, 15:46
        Oczywiście zapraszam Cię też na trudną ciążę w razie jakichkolwiek pytań czy
        wątpliwoścismile
        ania
    • jufalka Re: Stoje przed decyzja... 10.12.05, 20:42
      Dzis powiedzialam ojcu dziecka, ze zatrzymuje ciaze. Nie mogl mi uwierzyc, mimo
      iz mowilam kilka razy, ze nie zartuje. W sumie poza tym nic na to nie
      powiedzial. Nie wiem czy juz uwierzyl, czy nie...
      • mamaanieli Re: Stoje przed decyzja... 10.12.05, 21:50
        Powiedz, że zatrzymujesz DZIECKO, a nie ciążę. Małego CZŁOWIEKA. POzdrawiam
        bardzo ciepłosmile
        • reniatoja Re: Stoje przed decyzja... 11.12.05, 16:26
          No, to prawda, Jufalko, nasze dzieci mają ok 2-3 cm, prawie wszystkie narządy
          wykształcone, serduszka im walą i ... to są na pewno ludzie, nie wiem jak
          ktokolwiek może miec co do tego wątpliwości. polecam Ci stronke:
          • reniatoja Re: Stoje przed decyzja... 11.12.05, 16:31
            www.mediweb.pl/womens/vad03.php
            To jest ta strona, tam mozesz czytac tydzien po tygodniu jak rosnie Twoje
            dziecko. Pozdrawiam Cie serdecznie.
    • jufalka Re: Stoje przed decyzja... 11.12.05, 19:18
      No tak, powiedzialam mu, ze zatrzymuje dziecko, tu napisalam, ze ciaze - po
      prostu czasem uzywam te okreslenia zamiennie. No ale rzeczywiscie jak
      mowie/slysze "dziecko", a nie "ciaza" to mam wieksze przekonanie, ze dobrze
      zrobilam. Przyznam sie ze mialam po wczoraj pewne, male, watpliwosci, jak
      zaczelam myslec o tym, "w co sie wpakowalam", ze wlasnie jade wkrotce na swieta
      do rodziny i jak im to powiem, jak zareaguja, jak sobie poradze, sama... Czasem
      mam obawy, ale w sumie czesto mysle pozytywnie, ze wszystko bedzie ok, a moze
      nawet lepiej!
      • mamaanieli Re: Stoje przed decyzja... 11.12.05, 22:44
        Będzie różnie - i wspaniale i lepiej, i gorzej. Jak w życiu. A bez dziecka
        byłoby zawsze miło i przyjemnie? Rodzina może zareagować różnie - ale nią się
        nie przejmuj. To Twoje dziecko i Ty się nim opiekujesz. Ty jesteś za nie
        odpowiedzialna. Nikt inny. Już się nie mogę doczekać zdjęcia ślicznego
        maluszkasmile JAk masz wątpliwośći - pisz na priv. Chętnie pogadamsmile
        • jol5.po Re: Stoje przed decyzja... 12.12.05, 00:10
          Jufelko, jeżeli będziesz w Polsce po porodzie, to mogę Cie wspomóc rzeczami dla maluszka

          cały czas jestem pod wrażeniem Twojej decyzji, myślę, że to był wielki życiowy sprawdzian - teraz może będzie trudno ale już nie jesteś sama. To, że wykazałs się już wielką odwagą zaowocuje
          bardzo trzymam za ciebie kciuki i za wizytę w domu też
          Jola
          • jol5.po Re: Stoje przed decyzja... 12.12.05, 00:12
            acha, wiesz Jufelko, początki ciąży są często nieciekawe pod wzgledem samopoczucia, mozesz mieć słabszą psychikę mozesz mieć duże wahania nastroju - to ciążowe, pamietaj
            • mamaanieli Re: Stoje przed decyzja... 12.12.05, 11:57
              Ano, ano... Ja przy pierwszej ciąży... Lepiej nie wspominać. Trzymaj się. I
              życzę Ci, zebyś czuła sie dobrze.
      • agakoza1 Re: Stoje przed decyzja... 13.12.05, 08:23
        Jufalka, podjelas wazna decyzje i moim zdaniem dobra. Wszystkie trudy i zle
        samopoczucia mina jak reka odjal, kiedy poraz pierwszy przytulisz swojego
        malego brzdaca - tego nie da sie opisac... uwazaj na swoje zdrowie i zycze
        powodzenia z calego serca
    • jufalka Re: Stoje przed decyzja... 13.12.05, 19:31
      Dziekuje za wszystkie Wasze odpowiedzi i za wsparcie.
      • guleranda Re: Stoje przed decyzja... 14.12.05, 22:33
        strasznie się ciesze,że jesteś taką mądra mamąsmile)Życzę Ci wszystkiego
        najlepszego.I trzymam kciki zeby rozmowa z rodzina poszła jak
        najlepiej.Pozdrawiam
    • jufalka Re: Stoje przed decyzja... 15.12.05, 14:32
      Tak sie zastanawiam, co ja mam mowic jak beda pytac mnie o ta cala sytuacje, a
      szczegolnie o ojca dziecka. A moze nic nie mowic... Rodzicom raczej nie moge
      powiedziec za duzo, bo z doswiadczenia wiem, ze oni moga to rozpowiedziec
      dalej. Niestety nie moge im zaufac sad Moze sie zmienili, ale jaka mam
      gwarancje. A nie mam ochoty na to by byle sasiad/znajomy znal wszystkie
      szczegoly. No ale co najlepiej mowic jak beda pytac rodzice, znajomi,
      sasiedzi... A moze mowic, ze nie chce o tym mowic... Jak to bylo/jest u Was?
      • utka Re: Stoje przed decyzja... 15.12.05, 14:45
        julafatko - sledze ten Twoj watek od poczatku, choc nigdy wczesniej nie
        pisalam. Najpierw - ciesze sie, naprawde sie ciesze, postanowilas urodzic
        dzieciatko i z calego serca gratuluje. Madra, dojrzala i bardzo odpowiedzialan
        z Ciebie Kobietka - malenstwu mozna zazdroscic takiej mamy !

        A co do rodzicow, to cos powiedziec im chyba jednak musisz, szczegolnie, jesli
        liczysz na ich pomoc. Musisz dac im czas, by sie z ta nowa sytuacja oswoili
        nieco. I chyba nie musisz sie bac, ze beda opowiadac po sasiadach, bo takie
        tematy raczej trzyma sie dla siebie. A tak poza tym, to chyba nawet lepiej by
        bylo, gdyby to rodzice za Ciebie ludzi uswiadomili, nie musialabys sie kiedys
        przejmowac sie jakimis ciekawskimi spojrzeniami i dwuznacznymi uwagami - bo
        ludzie wszedzie potrafia byc wscibscy i okrutni.

        trzymam kciuki za Was oboje mocno bardzo
    • jufalka Re: Juz nie stoje, ale... 01.01.06, 15:39
      Dzisiaj powiedzialam rodzicom, ze jestem w ciazy. Ich reakcja, a glownie ojca
      sprawia, iz chce mi sie plakac, m.in: "Zachowalas sie jak
      idiotka", "Wpieprzylas sie w niezle gowno", "Zmarnowalas sobie zycie".
      Zaprotestowalam, ale co to dla nich znaczy... Przykro, ze ludzie, ktorzy
      powinni dac wsparcie jeszcze doluja. W sumie liczenie na jakas zmiane w nich,
      na lepsza reakcje, byloby chyba naiwnoscia. Zawsze tacy byli, taki styl -
      wydzieranie sie, dolowanie, obelgi. Oni raczej zgodza sie bym u nich mieszkala,
      ale przez ten caly czas bylaby taka atmosfera, wyrzuty, dowalanie. No moze
      matka ostatnio sie nieco poprawila. Wiec raczej nie skorzystam, wole dom
      samotnej matki czy co. Mam takie pytanie, czy moze wiecie na jakich zasadach
      mozna byc przyjetym do takiego domu, od kiedy, jak dlugo mozna tam mieszkac i w
      ogole jak to wyglada, czy sa domy lepsze i gorsze itd...? Z gory dzieki za
      odpowiedzi.
      • mamaanieli Re: Juz nie stoje, ale... 01.01.06, 19:51
        Bardzo mi przykro... Ale głowa do góry! Trudno - tak się zachowali, to ich
        problem. Inna sprawa, że taka reakcja mogła być wywołana emocjami - potem
        przyjdzie chwila na spokojną ocenę sytuacji. (Znam to z autopsji, bo niedalej,
        jak rok temu miałam podobną sytuację w najbliższej rodzinie - w tej chwili
        zszokowani najpierw rodzice są zakochanymi dziadkami).
        Co do domu samotnej matki: napisz mi na priv skąd jesteś, ile masz lat,
        ogólnie jak wygląda Twoja sytuacja materialna. Spróbuję pomóc. I w ogóle coś o
        sobie, bo to ważne. Pozdrawiam bardzo serdecznie. A.
        • e2005 Re: Juz nie stoje, ale... 02.01.06, 10:03
          Napisałam na priv jak coś wiecje chcesz wiedzieć daj znać. A przede wszystkim
          nie wiem skad jestes?
          Pozdrawiam
          Ewelina
          • jol5.po Re: Juz nie stoje, ale... 03.01.06, 08:57
            tutaj Jufelka pisała skąd jest
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29805&w=33771395&v=2&s=0
            • mamaanieli Hej,Jufalka! 03.01.06, 10:21
              Zadzwonię dziś wieczorem gdzie trzeba i postaram sie wywiedzieć wszystkiego.
              Trzymaj się! Pozdrawiam. A.
              • jufalka Re: Hej,Jufalka! 03.01.06, 21:30
                Wysłałam Ci wiadomość.
                • wanilia3 Re: Hej,hej Jufalka! 09.01.06, 14:14
                  Czytam to co napisałaś i ja także uważam ze bardzo dobrze że bedziesz miała
                  malca smile Mimo wszystko bardzo dobra decyzja!!!!
                  Ja moge conieco opowiedzieć na temat reakcji przyszłych dziadków. Trochę w
                  innej sytyacji jestem ale ale...powiem Ci że na pewno bedą w szoku-to pewne-
                  pewnie bedą zaskoczeni, mągą mówić nawet straszne rzeczy o które nawet nie
                  podejrzewasz swoich rodziców, ale po tym czasie jak przemyslą-i z czasem zaczną
                  się przyzwyczajać do myśli dziadkowania i babciowania... na wszystko przychodzi
                  czas. Jestem dobrej mysli!
                  Faktycznie socjal jest dobrze rozwinięty nawet/masz child benefit+na pewno z
                  racji samotego wychowywania malca/-po za tym jak jesteś w ciąży i masz prace
                  stałą jak pisalaś to kobieta ciężarna ma swoje prawa i nie moga od tak cię
                  zwolnić... trzeba poszperać co do prawa w Anglii...
                  W polsce jest tak że nawet jeżęli ma się umomę na czas określony to jeżeli
                  jesteś w ciąży pracodawca ma obowiązek do czasu porodu zapewnić Ci pracę-chyba
                  że coś się zmieniło???
                  Może i coś podobnego jest w Anglii.
                  Nie jestem w Angii więc nie mogę Ci bezposrednio pomóc. Poszperam co do prawa
                  na stronkach.
                  Jak coś to pisz.

                  pozdrawiam!. dbaj o siebie!
    • jufalka Re: Stoje przed decyzja... 03.01.06, 21:05
      No tak, więc sytuacja się poprawiła...niby... Po wstępnym wybuchu ojciec
      ochłonął, uspokoił się i jak dotąd zachowuje się ok w stosunku do mnie. Nawet
      powiedział, że "nikt mnie nie zostawi". Matka, tez cos w tym rodzaju. Ale...
      Oni sami między sobą sie "nie dogadują", delikatnie mówiąc. A najgorsze jest
      to, ze są zupełnymi egoistami, bo nie przejmują się, że my - ich dzieci -
      musimy tego wysłuchiwać, a może wręcz jeszcze bardziej im to pasuje. Ale to nie
      są takie "zwykłe" kłótnie, tylko z wyzwiskami, poniżaniem wzajemnym itd. Szkoda
      gadać. To jest takie smutne! Już wczoraj dali niezły "popis" tak, że mnie to
      nieźle zdołowało. To nie jest normalny dom. I dlatego nie wiem czy wytrzymam
      taką atmosferę, szczególnie teraz, a raczej nie będzie zbyt zdrowa! Więc opcja
      domu matki nadal aktualna.
      • mamaanieli napisałam na prov:) 04.01.06, 12:18

      • spokofacet Re: Stoje przed decyzja... 04.01.06, 16:33
        jesli doszloby do tego ze bedziesz musiala opuscic dom to pamietaj zeby sie
        samemu nie wymeldowywac, moga to zrobic rodzice, ale nigdy samemu, bo pozniej
        sa male szanse na zdobycie mieszkania komunalnego. po porodzie z domu samotnej
        matki czesto nie ma gdzie wrocic i zostaje schronisko dla bezdomnych i pamietaj
        ze w Lodzi jest fundusz Leszczynskiej dla samotnych matek na ul. Broniewskiego
        1a.

        a tak wogole to zycze ci zebys dogadala sie z rodzicami, swoje zawsze beda
        paplac, ale pomoga, a jak zobacza dzidzie np. na zdjeciu USG to wymiekna.
        • mamaanieli Hej, hej, napisałam na priv - to ważne! 05.01.06, 20:01

    • iktoto Re: Stoje przed decyzja... 06.01.06, 10:11
      Dopiero dziś trafiłam na Twój wątek, jak to dobrze że uniknęłaś aborcji.
      Cieszę się. Będzie ciężko, to fakt, ale jakoś musi być.
      Skąd jesteś? Moze gdzieś niedaleko mieszkasz? Napisz na priva.

      pozdrawiam i trzymam kciuki bardzo mocno.
      • jufalka Re: Stoje przed decyzja... 06.01.06, 16:57
        Dzieki. Jestem z Lodzi.
        • wanilia3 Re: Stoje przed decyzja... 09.01.06, 14:16
          napisałam do Ciebie ale wyżej się wyswietliło uncertain
    • malwinka21 Re: Stoje przed decyzja... 21.01.06, 17:06
      Hm, to dziecko ma takie samo prawo do życia, jak ty. Ty żyjesz, dlaczego ono ma
      umrzeć? Bo jego ojcem jest nieodpowiedni wg ciebie partner? Więc nie wiąż się
      z tym partnerem, ale dziecko nie może zapłacić życiem za twoje błędy. Masz
      prawo do błędów, jak każdy, ale to dziecko ma prawo do życia.
      • jufalka Re: Stoje przed decyzja... 21.01.06, 22:15
        Jasne, jasne... ale ja już podjęłam decycję (patrz wyżej).
        • jol5.po Re: Stoje przed decyzja... 23.01.06, 09:14
          Jufalko - jak sie trzymasz???
          • jufalka Re: Stoje przed decyzja... 25.01.06, 11:41
            Dzięki, że pytasz. No jakoś się trzymam, nie najgorzej, choć świetnie też nie
            jest bo są pewne problemy. Na przykład ojciec dziecka obiecywał, że będzie się
            interesował, placił itd, ale nic jeszcze nie zaplacił mimo tych obietnic (sam
            to zaoferował, ja - jeszcze - nic nie mówiłam na ten temat) i nie odzywa się od
            dość długiego czasu. Mógłby się chociaż okreslić. Nie jestem niczego pewna co
            do niego. No i nie miałam jeszcze żadnych badań (prócz jednego usg na
            początku), bo lekarka była chora, a na wizytę trzeba czekać. Więc trochę się
            obawiam, czy wszystko ok. Ale, mam nadzieję, niedługo się dowiem.
            Pozdrawiam.
            • coolaga1 Re: Stoje przed decyzja... 26.01.06, 12:30
              Hej Jufalka, nie wiem dlaczego weszlam na to forum. Jestem w ciazy, ale
              dokonananie aborcji nie przeszlo mi nawet przez mysl. Mam 28 lat,mieszkam w
              Anglii, moj partner tez jest innej rasy. W odroznieniu od Twojego jest
              szczesliwy z powodu faktu iz zostanie tata. Do mnie ten fakt narazie nie
              dociera. Postaram sie wyslac Ci wiadomosc na poczte gazetowa. Prosze odbierz.
              Nie jestes sama. Badaniami sie nie przejmuj, tutaj tak to wyglada, ze dopoki
              nie ma komplikacji nikt sie TOba za bardzo nie przejumuje. Wszystko bedzie
              dobrze.
              • coolaga1 Re: Stoje przed decyzja... 26.01.06, 12:46
                Nie moge napisac do Ciebie na poczte gazetowa. Nie wiem dalczego. W kazdym
                razie jesli mozesz to napisz, czy wciaz jestes w Anglii? W jakim miescie? Jak
                dlugo? Ile tygodni masz legalnie przepracowanych? W ktorym tygodniu ciazy
                jestes? Pracodawca nie moze Cie zwolnic jezeli jestes w ciazy. Do tego po
                urodzeniu dziecka przysluguje Ci platny urlop macierzynski. Jako samotna mama
                masz prawo do ubiegania sie o council house i child benefits. Koniecznie
                odezwij sie, moze bede Ci w stanie pomoc. Ja mieszkam na polnocy Anglii. Moj
                numer GG 1355891. Zostaw wiadomosc nawet jak mnie nie bedzie.
                • jol5.po Re: Stoje przed decyzja... 27.01.06, 12:55
                  Jufelko - a dlaczego ma być źle?? będzie dobrzesmile
                  ja do ginekologa jakos tak zawsze około 3 miesiąca chodziłam (trochę miałam już tych ciążwink, teraz też
                  jesli usg wykazało wszystko w porządku, to naprawde nie ma powodu do zmartwień

                  Coolago, z tego co wiem, Jufelka już jest w Polsce
                  ale internet taką potęgą jest, że bez problemu nawiążecie kontakt, to dobry pomysł
                  powodzenia dziewczyny, niech Wam zdrowo brzuszki rosną
                • jufalka Re: Stoje przed decyzja... 27.01.06, 20:05
                  No tak, jestem teraz w Polsce. To jest tak, ze moja ostatnia praca w Anglii to
                  bycie au pair, i z tego co wiem nie jest to traktowane jak inne prace; dochód
                  jest zbyt mały i nie rejestruje się. No i pytałam w Citizens Advice Bureau czy
                  cokolwiek mi przysługuje - powiedziano mi, że nic. To fajnie, że Ty masz
                  szczęście z facetem, ja niestety nie.
                  • jufalka Re: Stoje przed decyzja... 27.01.06, 20:07
                    W sumie ciekawe czy zostałam dobrze poinformowana w tym biurze...
                    • poleczka2 Re: Stoje przed decyzja... 27.01.06, 20:48
                      Citizens Advice Bureaux to świetnie miejsce do zaczerpnięcia informacji. Au
                      pair nie należą się benefity bo przyjeżdża tu nie dla wielkich zarobków a dla
                      szkolenia języka połączonego z lekką pracą. Są ustalone stawki dla au pairs,
                      kiedyś było to L36 na tydzień ale z tego co wiem teraz poszło w górę.
                      Dobrze, że wróciłaś do domu. Z rodziną łatwiej w gruncie rzeczy, pozdrawiam Cię
                      gorąco.
    • jufalka Re: Stoje przed decyzja... 12.02.06, 12:43
      Nie żałuję decyzji jaką podjęłam w tej sytuacji. Żałuję natomiast, że byłam tak
      głupia, nieodpowiedzialna, że dopuściłam do zaistnienia tej sytuacji. Że mam
      dziecko z takim beznadziejnym facetem, który oszukiwał mnie przez cały czas,
      żeby zaciągnąć mnie do łóżka. Mówił nawet, że mnie kocha. Jak byłam z nim to on
      nadal był w związku z matka jego pierwszego dziecka, tylko ona wtedy akurat
      wyjechała. Mnie gadał, że z nią już nie jest. Jej nic o mnie nie powiedział.
      Oszukiwał nas obie. Ostatnio wysłałam mu smsa, a jego telefon miała akurat ona.
      Zadzwoniła do mnie i jej wszystko powiedziałam. Ona mi też. Od tego czasu on
      się do mnie nie odezwał. Biedaczek, wszystko się wydało. Nawet nie wiem jak
      można być kimś takim, żeby tak oszukiwać! To jest nie do pojecia, żeby myśleć
      tylko o sobie! Gdybym wiedziała, najprawdopodobniej nigdy by się to nie stało.
      Ale ja myślałam, że on coś czuje do mnie.
      No ale teraz się zastanawiam, czy to nie wpłynie na mój stosunek do dziecka,
      szczególnie, że wiem już iż to będzie chłopak. Boję się, żeby nie był podobny
      do tatusia.
      • jol5.po Re: Stoje przed decyzja... 12.02.06, 17:41
        Jufelko - człowiek popełnia błędy, tak to już jest w życiu i tak to jest też w życiu, że człowiek szuka miłości, czasami na slepo...
        często myśle o Tobie i wydaje mi się, że los jeszcze przyniesie Ci to co najlepsze
        a wracając do dziecka >zastanawiam, czy to nie wpłynie na mój stosunek do dziecka, szczególnie, że wiem już iż to będzie chłopak. Boję się, żeby nie był podobny do tatusia.<
        Jufelko nie wydaje mi się. Po moich doświadczeniach nie wydaje mi się, dziecko to osobna istota i matka to wie/czuje od poczatku to znaczy od porodu - co wcześniej to po prostu domysły i takie będą Ci towarzyszyć jeszcze przez jakiś czas. Zresztą żal jaki masz do ojca dziecka może podpowiadać takie myśli. Potem będziesz czula, że dziecko jest TWOJE, będziesz to wiedziała. nie martw sie teraz tym
        Tutaj pod linkiem poniżej, na forum jasamy zebrało się kilka dziewczyn, które miały kłopoty ze swoimi facetami, teraz już porodziły im się dzieci, nie zauwazyłam, zeby któraś miała problemy o których piszesz, możesz prześledzić
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=27853
        bardzo Cię pozdrawiam
        i GRATULUJĘ CHŁOPCZYKAsmile)))
        jola
        • jufalka Re: Stoje przed decyzja... 12.02.06, 20:08
          Dzieki. Twoje wypowiedzi są mądre i podnoszą na duchu! smile
          • coolaga1 Re: Stoje przed decyzja... 13.02.06, 13:36
            Hej Jufalko,
            Sledze Twoje losy i z calego serca Ci zycze zeby ulozylo Ci sie jak najlepiej.
            u mnie niestety tez nie jest tak kolorowo jak by sie moglo wydawac, na
            rodzicach sie zawiodlam. Duzo wylanych lez, ale w koncu nie mam 18 lat. Jesle
            masz ochote to odezwij sie na gg. Moj numer 13 55 891
            • mamaanieli Re: Stoje przed decyzja... 13.02.06, 19:26
              "No ale teraz się zastanawiam, czy to nie wpłynie na mój stosunek do dziecka,
              szczególnie, że wiem już iż to będzie chłopak. Boję się, żeby nie był podobny
              do tatusia."
              Nie wpłynie. Przekonasz się. Bedziesz kochała syna bezwarunkowo i wielką
              miłością. A poza tym, nie daj sobie wmówić, że geny determinują zachowanie i
              postępowanie człowieka. Owszem, dziedziczymy pewne skłonności, ale
              najważniejsze jest wychowanie. A Ty wychowasz małego dobrze, bo jestes dobrym
              człowiekiemsmile Pozdrawiam ciepło i serdecznie.
    • jufalka Re: Stoje przed decyzja... 14.02.06, 09:30
      Lepiej robi się na duszy, gdy czyta się takie wypowiedzi smile
      • jol5.po Re: Stoje przed decyzja... 15.02.06, 10:35
        Jufelko, a napisz co z rodzicami?
        jak to teraz wygląda? dalej toczą swoje wojny między sobą? znajdzie się tam miejsce dla Ciebie, czy raczej myślisz o czymś na zewnątrze, masz jakieś pomysły, perspektywy??
        jak ogólnie się czujesz?
        jak z pracą, masz coś?

        Coolago pozdrawiam Cię i życzę niech i Tobie zaświci słońce, oby się ułożyło
        uwazajcie na siebie dziewczyny
        jola
        • okruszek100 Re: Stoje przed decyzja... 16.02.06, 23:17
          bardzo mnie wciągnął Twój wąteksmile ale nie dałam rady wszystkiego szczegółowo przeczytać,sam rozumiesz: mam tu kogoś miłego w łózkusmileNo...hola hola....córeczkę piękną jak anioł!!!smileZaraz się obudzi na cycusia a ja rano szoruję do pracy, stąd nie dałam rady wszystkiego i szczegółowo przeczytać.
          Chcę Ci powiedzieć, że zuch dziewczyna z Ciebiesmile
          Wszystko się ułoży, zobaczysz..Nie myśl za wiele, nie nakręcaj się , bo potem tak się jakoś porobi,że pewne rzeczy same się ułożą...Naprawdę.Ja miałam tyle lęków, wątpliwości, pytań..Teraz też mam, ale widzę, że z kazdym dniem coraz bardziej kocham moją małą ( choć ona coraz więcej psocisad I wielu z tych lęków już nie ma.Bo wiem,że sobie ze wszystkim poradzimy.Po prostu.Teraz dziękuję Bogu,że wcześniej nie związałam się z ojcem mojego dziecka, choć na początku widziałam to może inaczej.
          A teraz krótko, bo muszę wracać spaćsmile
          Powiedz czego potrzebujesz, czy masz już gdzie mieszkać?Czy ten Dom Samotnej Matki nadal jest przez Ciebie poszukiwany?..Wiesz, dla rodzicow to jest zawsze szok.Ale najfajniej by chyba było, zeby się Wam jakoś ułożyło...Moi rodzice mają fioła na punkcie wnuczki, choć też musieli sie oswoić z sytuacją.W końcu nie byli na weselusad
          aha, i jeszcze coś: fajna z Ciebie dziewczynasmile
          Tylko powiedz czy czegś Ci trzeba, jak Ci pomóc itd..Jeśli = to dawaj znać na pocztę gazetową. Kiedy masz termin?
          Aha, dbaj o siebie!!!! Spacerki, świeże powietrze i te sprawysmile I rozmawiaj z dzieckiem, to ważne! Opowiadaj mu różne rzeczy, niech wie jaką ma fajną mamę - niech wie od zarodkasmile!
          Pasmile
          • olda_2 Re: Stoje przed decyzja... 18.02.06, 00:59
            powodzenia okruszku smile))))

            pozdrawiam Ciebie i córeczkę
          • jufalka Re: Stoje przed decyzja... 02.03.06, 09:15
            Dzięki za miłe słowa smile Mieszkam nadal u rodziców. I chciałabym tu zostać, bo
            mam tu, w porównaniu z domem samotnej matki, pewien komfort(swój pokój itd).
            Ale w tym domu jest "dziwna" atmosfera, pisałam o tym trochę wcześniej. Czasem
            nie wiem co mam robić, żeby uniknąć dołowania przez matke lub ojca. Staram się
            ich unikać, ale często to niemożliwe. Dlatego co jakiś czas powraca ta myśl, że
            może lepiej byłoby dla mojego zdrowia psychicznego się wynieść od nich. Nie
            chcę tego, z wielu powodów, np mam jeszcze 6 siostrę, której byłoby przykro
            gdybym się wyniosła w takiej sytuacji. Nie wiem czy lepiej to przetrzymać, czy
            się wynieść. Cóż na razie jestem tu..
            • jufalka Re: Stoje przed decyzja... 02.03.06, 09:18
              Tzn mam 6-letnią siostrę, chciałam powiedzieć ; )
              • jol5.po Re: Stoje przed decyzja... 05.03.06, 13:10
                Jufelko, zawsze mozna zdecydowac się na wyprowadzkę
                takie "dziwne atmosfery" w domu to powazna sprawa i niesamowite, jak moze zepsuć samopoczucie, najgorsze, że dołowanie domowe odbywa się non stop
                pamietam jak wczesniej pisałas o rodzicach, zdaje się, że oni maja po prostu problem sami ze sobą, ze swoim zyciem, a tak przy okazji jeszcze dołują Ciebie
                sprawdź przez najbliższy czas na ile jestes w stanie sie od tego odizolowac, paradoksalnie kiedy jesteś tylko Ty, a nie, a nie Ty i partner/chłopak jest to łatwiejsze, zawsze mozna wyjść, dobrze, że masz własny pokój
                siostra to też argument, bardzo by przeżywała rozstanie z Tobą, założę się też, ze bardzo się cieszy z tego dzidziusia
                myśle, że ona będzie, mimo tego, że mała jeszcze, cały czas asystować Ci przy maluchu

                niech wiosna dotrze do Ciebie jak najszybciejsmile

    • okruszek100 do Olda 2 20.02.06, 15:58
      aaaa...dziękujemy piękniesmile Wiosna idzie, więc życzymy , by dotarła do Ciebie najszybciej jak się dasmile
    • zuzia.ja Przeczytaj 06.03.06, 16:54
      Kochana rok temu usunelam ciaze.Teraz jestem w ciazy 2 raz.Trochę celowo bo nie
      moglam sobie wybaczyc.Depresja,psychiatra,agresja do otoczenia.Jestem
      szczesliwa,ze moglam zajsc w ciaze 2 raz. Obiecuję,ze bedziesz zalowala do konca
      swoich dni jesli usuniesz ciaze. Daję sobie uciac prawa rękę. Nie rob tego.
      Ostrzegam. Pozdrawiam
    • sylwik_25 Re: Stoje przed decyzja... 20.03.06, 00:40
      Jufalko i inne kobietki,

      Po pierwsze dziekuje wszystkim forumowiczkomsmile Jak to cudownie wiedziec, ze sa
      na tym swiecie takie dobre duszki!!!
      Jufalko - przeczytalam Twa historie i jestem kosmicznie szczesliwa, ze urodzisz
      Malenstwo!!
      Moja historia, jest troszke inna, ale mysle, ze wiem co czujesz!
      Jestem obecnie w 36tc. Ojcem dziecka jest cudzoziemiec - mulatwink
      Myslalam, ze moge Mu zaufac, ale nie chcialam isc z Nim do lozka...niestety On
      nie chcial tego sluchac, mial inna wizje wieczoru...zatrzymal sie po 10
      sekundach, ale tyle czasu wystarczylo aby Malenstwo sie poczelo...To byl dla
      mnie szok!
      Wszystko wywrocilo sie do gory nogami! Tysiace obaw, lekow, rozdarcia, wstydu,
      zalamania, zlosci...Ogarnial mnie czesto jakis paraliz - Jejku, ja nie dam rady!
      Minelo juz troszke czasu i powoli wszystko jakos sie uklada...Nie jest
      idelanie, nie jest tak jak wczesniej sobie to wymarzylam - jestem samotna
      przyszla mama,czasami ciezko jest jak widze pary spodziewajace sie bobaska, ale
      na szczescie rodzice juz sie jakos oswoili, a nawet mowia, ze nie moga sie juz
      doczekac wnuka/wnuczki (rozne byly diagnozy na ten temat).Chyba potrzebowali
      czasu. Teraz mieszkam w duzym miescie, ale moi rodzice mieszkaja w malej
      miejscowosci, gdzie wszyscy sie znaja, wiec i moja ciaza jest duza
      sensacja...Tak na marginesie - studiowalam w Lodzi i mieszkalam tam przez 4
      latawink
      Wiem, ze kazda kobieta w ciazy potrzebuje wsparcia ze strony partnera, ale w
      zyciu bywa roznie. Przez jakis czas nie potrafilam docenic pomocy innych, tylko
      skupialam sie na tym jednym braku - braku pomocy od "tego jedynego". Na cale
      szczescie jakis czas temu postanowilam skoncentrowac sie na tych wszystkich
      dobrych rzeczach, ktore tez mi sie trafiaja - na to, ze ktos okazal mi
      zyczliwosc, ze nigdy nie bede juz sama, bo moje Malenstwo bedzie ze mna, ze mam
      te szanse, aby byc mama, gdzie tyle par nie moze miec dzieci, itd.
      W moim domu, jest jak we wloskiej rodzinie - duzo krzyku i emocji - mysle, ze
      troszke podobny do Twojego - moi Rodzice, choc kochani ludzie, sa jak dzien i
      noc i stad tyle awantur. Ale powolutku ucze sie zostawiac to z boku, nie
      odbierac wszystkiego do siebie.
      Przy pierwszych USG nie moglam patrzec w monitor - glowa sama przekrecala sie w
      druga strone...I czulam sie z tym fatalnie - co za wyrodna matka ze mnie -
      myslalam. Teraz jest juz znacznie lepiej! Czas naprawde robi swoje!! Nadal sie
      boje, czy sobie poradze i finansowo i w roli mamy.
      Boje sie takze, ze juz do konca zycia bede sama. Roznie to nasze zycie sie
      toczy, ale musimy wierzyc, ze jednak tak samo jak inne kobiety mamy jeszcze
      szanse na milosc i na udany zwiazek!!!Znam takie przypadki i Ty pewnie takze -
      dlatego nie mozemy tracic nadziei!!

      Kazdy z nas popelnia bledy - ja np przez dlugi czas zarzucalam sobie, ze moglam
      byc ostrozniejsza, ze nie powinnam zbyt szybko ufac, ze moze wtedy nic by sie
      nie wydarzylo. Ale co juz sie stalo to sie juz nie odstanie! I ciagle powtarzam
      sobie jedno zdanie - "w zyciu nie tyle sztuka jest nigdy nie upasc, ile sztuka
      jest, gdy sie juz upadnie, wstac i pojsc dalej"
      I Ty i ja i wiele, wiele samotnych mam przezywa cos podobnego, ale pomyslmy o
      tym, ze ta malutka istotka powie do nas kiedys - "kocham Cie mamusiu". Czy
      istnieja piekniejsze slowa??
      Kochana, dlugo mozna tak pisac, wiec juz tak na koniec chcialam Ci z calego
      serducha podziekowac, za Twoja decyzje!! Twoja postawa pomaga i mnie i pewnie
      wielu innym osobom!!!
      Jestes odwazna, dobra Kobieta i tak trzymaj!!
      Uwazaj prosze na siebie!!
      Jesli moglabym cos dla Ciebie zrobic, chcialabys pogadac, czy cos - po prostu
      daj znac!!

      Jestem z Toba!!!
      Trzymaj sie cieplutko!!

      Sylwia i malutki Kameleonek

      P.S. A Joli, czyli dobremu duszkowi o nicku jol5.po, jeszcze raz dziekuje za
      podeslanie mi linka do Twojej historiismile
      • marcia19 Re: Stoje przed decyzja... 21.03.06, 10:41
        Witam!
        Jufalko, naprawde jak czytałam te posty to łezki mi same leciały z oczu!
        Jestem naprawdę pełna podziwu, że w tak ciężkiej sytuacji jesdnek chcesz kochać
        to dziecko! Gratuluje rozsądnej decyzji!
        Ja równiez jestem w ciąży (planowanej) i z nudów weszłam na ten wątek.
        Na kiedy masz termin porodu?
        pozdrawiam!
      • jol5.po Re: Stoje przed decyzja... 21.03.06, 11:59
        przepraszam, to znowu jasmile

        Wiesz Sylwia, Wasze macierzyńswto miało tak trudne poczatki, ale własnie, to co opisujesz slowami > Wszystko wywrocilo sie do gory nogami! Tysiace obaw, lekow, rozdarcia, wstydu, > zalamania, zlosci...Ogarnial mnie czesto jakis paraliz< - ten caly okres stanowi wartość dodaną
        to co w tak trudnym momencie podejmowania decyzji przeżywałyście, przewartościowanie całego zycia, to że musiałyście poukładać sobie wiele rzeczy na nowo, to że wystawiłyście się na osąd innych, także nabliższego otoczenia (wiadomo - słowa bliskich potrafią zranić najnardziej) - to dla mnie okazanie cholernej odwagi. Myslę, że to zaprocentuje w dalszym zyciu - nie ma siły, żeby tak nie było.
        Macierzyństwo - to miec kogoś koło siebie, myślę, że z tego bierze się ten ogromny instynkt, który uruchamia się w kobietach. Mysle/wiem, ze Wy to odczujecie o wiele bardziej niż inne mamy - bo tyle Was kosztowało to co było wczesniej.

        > Przy pierwszych USG nie ogłam patrzec w monitor - glowa sama przekrecala sie w
        > druga strone...I czulam sie z tym fatalnie - co za wyrodna matka ze mnie -
        myślę, że takie uczucia mają najmniejsze znaczenie - to droga, jej początek, własnie dlatego ciąża trwa tak długo, żeby sobie powoli dac radę z tymi uczuciami (nie omijają one także tych zaplanowanych ciąż) - i z mojego doświadczenia nie ma prostego przełozenia na dziecko - za łatwe to by było.
        Moje jednostkowe doświadczenie (może to nie ma wartości badań naukowych, ale trochę tych ciąż bylowink przeczą temu także.
        A co do facetów - wydaje mi się, że najtrudneij wejśc w nowy związek, gdy stare sprawy są nierozwiązane, z kolezanek w moim otoczeniu te sobie nie znalazły nowej pary, które mimo rozpadu starego związku nie zewrały faktycznie z dawnym partnerem - obserwuję, że takie sprawy potrafią się ciągnąć latami. U Was jest jasna sprawa, faceci sie nie sprawdzili, trudno, ale też to co stare jest załawione. Macie szansę na nawe związki. Myśle, że przez swoją dojrzalośc (drogę, która musiałyście przejść) dużą większą na dobre związki niz wcześniej.

        Imponujecie mi swoją odwagąsmile
        bardzo Was pozdrawiam jola
      • jufalka Re: Stoje przed decyzja... 21.03.06, 18:55
        No historie nasze są podobne Sylwik... nawet bardzo. Uczucia też podobne.
        Chociaż ja na przykład chciałam od razu zobaczyć dziecko na usg, jeszcze zanim
        podjęłam decyzję, żeby, myślę, wiedzieć, nie uciekać przed prawdą. Poza tym ja
        w sumie też cieszyłam się, że jestem w ciąży (!), kiedy test wykazał pozytywny
        wynik raczej nie miałam od razu negatywnych uczuć, nie było załamania, a raczej
        było to podekscytowanie, i pewna radość... no i też co prawda pewna obawa. Ale
        te negatywne uczucia (bardzo podobne jak u Ciebie) przyszły potem, jak
        dowiedziałam się, co myśli o tym ojciec dziecka, że nie chce tego dziecka, po
        tym jak zaczął namawiać mnie do aborcji, i po tym jak się dowiedziałam, że łgał
        niemal we wszystkim, żeby mnie zaciągnąć do łóżka... mimo, że mówiłam mu, że
        trudno mi ludziom, facetom, zaufać, że prawda jest dla mnie bardzo ważna, i
        żeby mnie nie zranił bo zaczęłam mu ufać! O ironio, chce się powiedzieć. Więc
        dla mnie najgorsze jest w tym wszystkim to, że ktoś taki jest ojcem mojego
        dziecka sad Ktoś kto tak traktował jego/jej matkę. To trudna sytuacja. Chcę żeby
        dziecko miało ojca, ale ja sama nawet nie chcę z nim rozmawiać. Dopiero
        ostatnio upewniłam się jaki on jest bo wcześniej nie byłam jeszcze pewna. No
        ale ja znów o nim, a on nie wart jest nawet uwagi, prawdę mówiąc. Ciekawa
        jestem jak zareagował ten Twój, i jak teraz postępuje, jeśli oczywiście masz
        ochotę o tym mówić...
        Widzę, że u Ciebie już niedługo rozwiązanie. Odezwij jeszcze, napisz jak sobie
        radzisz. Ja mam termin w lipcu.
        Pozdrawiam


        • ewcialinka do jufalka. 23.03.06, 11:00
          ciesze się ze zdeceydowałas się urodzic dziecko smile naprawde żaden mężyczzna nie
          jset wart usunięcia ciązy!!
        • jo39 Re: Stoje przed decyzja... 25.03.06, 13:33
          czy ojciec dziecka ma obywatelstwo brytyjskie? Jezeli tak, to dziecko (jezeli
          je uzna)tez bedzie je mialo i plynace z tego tytulu prawa. Idz do national
          insurance service i dowiedz sie wszystkiego. Nawet jezeli ty nie masz nat.
          insurance number, to z tytulu urodzenia kolejnego poddanego krolowej tez masz
          prawa. Najlepiej urodz dziecko w Anglii jezeli to mozliwe. Trzymaj sie.
    • guleranda Re: Stoje przed decyzja... 29.03.06, 21:52
      jaufalka, zobaczysz jak tylko zobaczysz to maleństwo to od razu zapomnisz o
      wszystkim, co na poczatku wiazało sie z nim złego.Ja teraz jestem w 2 ciaży i ta
      2 ga ciąża to komplenna wpadka.Moja córeczka ma dopiero 10 miesiecy,a tu
      sprawilismy jej braciszka badz siostrzyczkę.Nie jest mi łatwo tym bardziej,że
      własnie załatwiłam sobie prace,którą miałam zacząc od wrzesnia.Biore sobie
      jednak za przykład takie kobiety jak Ty,dla których dziecko to jeszcze wieksze
      wyzwanie i wiem,że kobieta jest stworzona do tego by kochac i opiekować się
      swoimi maleństwami-wszysko inne jest wbrew nturze.
      Mam nadzieję,że ojciec dziecka się poczuje do odpowiedzialności,albo znajdziesz
      kogoś kto pokocha Cie tak jak na to zasługujesz.Jestes młoda-zycie przed Tobą!A
      dziecko szybko rośnie i staje się coraz cudowniejsze i coraz bardziej
      samodzielne,więc dasz rade!
      Pozdrawiam
      • mamaanieli do Guleranda 03.04.06, 20:12
        Gratulacje i też się trzymajsmile JA zaszłam w ciążę gdy Julas miał 9 miesięcy
        i... trochę piszczałam z tego powodu. A teraz uważam, ze to najlepsze co mogło
        nas spotkać - z wielu powodów, nie będę się rozpisywać. Wpadki górą smile A.
        • guleranda Re: do Guleranda 12.04.06, 16:38
          Dziekuje mamaanieli.Mam nadzieje,że i nam to wyjdzie na dobresmilechoc na razie
          ciagle mam mini doła.Zagladasz na 'DZIECI ROK PO ROKU'?taki optymizm by sie tam
          przydałsmilepozdrawiam
    • redudek :) 04.04.06, 18:07
      Jeszcze tutaj nie pisałam,ale czytam na bieżąco historię Jufatki.
      Wiedz kochana że tez jestem z tobą całym sercem,dokonałaś dobrego
      wyboru,najważniejszego w życiu.Trzymaj się smile
    • reniatoja Jufalka, odezwij się 08.08.06, 13:48
      Myślę o Tobie, byłyśmy w ciazy mniej wiecej w podobnym czasie, mój Michał
      urodził się 4 lipca, jak ty sobie radzisz, co z Twoim dzieckiem? Napisz chociaż
      parę słów.
      • jufalka Re: Jufalka, odezwij się 16.08.06, 13:58
        Chciałam tu coś napisać już od pewnego czasu, ale teraz mam go raczej mało -
        zajmuję się dzieckiem.
        27 czerwca urodziłam córkę, ma na imię Oliwia. He he a miał być chłopak - więc
        była (miła) niespodzianka. Jest zdrowa i bardzo ładna.
        U mnie jakoś leci, raz lepiej raz gorzej, przyznam, że bywało mi ciężko, na
        przykład w szpitalu jak do innych przychodzili mężowie itp. (Hm.. do mnie za to
        przyszedł były chłopak to trochę było mi lepiej) No i w ogóle, szczególnie jak
        miałam dolegliwości fizyczne po porodzie, bardzo mi brakowało właśnie kogoś
        (faceta - ojca dziecka), kto by ze mną dzielił i radość i problemy i obowiązki i
        mnie wspierał. (Wtedy znów pomagał mi trochę były chłopak, i znów było mi lepiej
        dzięki niemu) No i nadal czasem myślę, że byłoby fajnie jakby był... Ale nie
        ma... No i dlatego bywa ciężko, bo dzieckiem zajmuję się sama, prawie cały czas.
        Na szczęście, trochę zajmują się nią moi rodzice. Mieszkam nadal z nimi, jest
        lepiej między nami, choć nie idealnie, ale ważne, że do Oliwii dobrze się
        odnoszą. Finansowo jest w miarę ok. Kilka osób z forum mi pomogło, na przykład
        przysyłając paczki z ubrankami dla małej itd, za co jestem oczywiście bardzo
        wdzięczna. Ogólnie w wielu sprawach jest lepiej niż się obawiałam, że będzie. Z
        ojcem dziecka mam kontakt głównie email, nieczęsty. Ciągle obiecuje, że pomoże.
        Jak dotąd - nic nie zrobił. Zastanawiam się czy warto by Oliwia miał takiego
        ojca, tzn czy nie lepiej gdyby nie miał praw rodzicielskich... No cóż, jeszcze
        zobaczymy...
        Ja też myślę dość często o tym forum i o ludziach, którzy odpisali na mój post,
        szczególnie tych, którzy zachęcali mnie bym urodziła. Myślę, że decyzję podjęłam
        sama, niezależnie od wszelkich rad czy opinii, ale Wasze odpowiedzi były dla
        mnie dużym wsparciem, którego nie otrzymałam od ludzi "w realu". Teraz do tych
        co radzili mi aborcję czuję niechęć.
        Na koniec tego postu - cięszę się, że podjęłam taką decyzję. Nie mogłabym żyć
        spokojnie, gdybym wybrała tą drugą "opcję", szczególnie po tym jak widziałam na
        usg zagnieżdżony zarodek ..
        • kizdam47 Re: Jufalka, odezwij się 17.08.06, 09:17
          Bardzo mnie ucieszyły wiadomości od Ciebie. Naprawdę, chylę czoła przed Twoją
          odwagą i optymizmem życiowym. Gdyby tylko więcej z nas potrafiło tak sobie
          radzić i podejmować słuszne decyzje...

          Życze Ci, aby córeczka była zdrowa i dobrze się chowała, a Ty po prostu
          szczęśliwa. Z Twoim zdrowym podejściem do życia inaczej byc nie możesmile
          • jol5.po Re: Jufalka, odezwij się 17.08.06, 12:51
            a ja widziałam zdjęcia - kurcze, jakie to maleństwo jest ślicznesmile))
        • madzia1708 Re: Jufalka, odezwij się 17.08.06, 12:56
          dobra z Ciebie dziwczyna Jufalka surprised)
          Życzę Wam obu zdrowia i szczęścia, reszta sama się ułoży

          Pozdrawiam gorąco
          • mamaanieli Re: Jufalka, odezwij się 17.08.06, 14:40
            ale się ucieszyłam! gratulacje! jeśli masz jakieś potrzeby ciuszkowe - to pisz -
            postaram sie pomóc, choć wszystko raczej "wydane" smileAle ty mądra jesteś,
            kobieto! I wiesz co, lepiej dziecko wychowywać samotnie niz z dupkiem...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka