Dodaj do ulubionych

ŻAŁUJĘ...

16.05.07, 17:30
hej.
odwiedzam to forum od ok. 3 miesiecy(od kiedy dowiedzialam sie,ze jestem w
ciazy), ale dopiero dzis zdecydowalam sie napisac...moze gdybym zdecydowala
sie wczesniej napisac, teraz bylabym szczesliwa.
ciaza zupelnie mnie zaskoczyla...okres spoznial mi sie 3 dni kiedy
zdecydowalam sie zrobic test ciazowy(moja wspollokatorka ma ich mnostwo,bo
studiuje medycyne)-myslalam,ze test sie pomylil,ale drugi wyszedl tak samo-
pozytywnie.do lekarza poszlam nastepnego dnia.niestety lekarka( bez
profesjonalnego sprzetu)nie powiedziala,ze to jeszce za wczesnie zeby
stwierdzic czy jestem w ciazy,powiedziala natomiast jak i za ile pozbyc sie
problemu, jesli rzeczywiscie okaze sie,ze jestem w ciazy...jak tylko to
uslyszalam wybuchnelam placzem,jak ona moze mi cos takiego mowic...modliłam
sie zeby testy okazaly sie pomylka, nie bylismy z chlopakiem gotowi na
dziecko nie mamy ku temu warunków: widujemy sie raz na dwa tygodnie,bo dzieli
nas roznica 300km(on pracuje i w pazdzierniku planuje zaczac studia-nie ma
wsparcia od rodzicow,ktorzy sa na rencie,ja studije na prestizowej uczelni,
dziele pokoj z przyjaciolka w mieszkaniu studenckim - jestem na utrzymaniu
mojej mamy).
badanie usg u innego lekarza rozwialo moje wszelkie zludzenia:widzialam
Fasolke, ale nie potrafilam jej zaakceptowac, przez wszystko przechodzilam
sama(przez testy, wizyty u lekarzy), majac chlopaka daleko od siebie, choc
czujac jego wsparcie-nie moglam przestac plakac, mialam mysli samobojcze,
chcialam po prostu zniknac z tego swiata.oboje jestesmy osobami
wierzacymi,wiedzielismy,ze Dziecko to Dar z Nieba...aleGo nie chcielismy
..umowilam sie na zabieg...tego dnia moj chlopak byl ze mna, wrocilam z zajec
(zabieg byl wieczorem),lezalam na lozku i plakalam, oboje plakalismy,tak
bardzo,ze w pewnym momencie moj chlopak powiedzial,ze nie pojdziemy na
zabieg...ale poszlismy...
...nie chcialam wsiasc do autobusu, ktory tam jechal...ale wsiadlam...
...w gabinecie lekarz kazal poczekac chwile na anastezjologa,chcialam
zemdlec, chcialam zeby chlopak wszedl nagle do gabinetu, wzial mnie za reke
(zeby mial wiecej odwagi niz ja)i zabral z tamtad...ale tak sie nie stalo...
...obudzilam sie, jak bylo juz po wszystkim-bylam oslabiona, ale zabieg
przebiegl bez komlikacji...a tak chcialam,zeby cos mi sie stalo,chcialam
odejsc razem z Moim Dzieckiem...nie odeszlam.
dzis bylabym w 14 tygodniu ciazy, to co przezywam jest niczym w porownaniu z
tym, co czulam, gdy dowiedzialam sie ,ze jestem w ciazy...
cierpimy oboje- i ja i moj chlopak,ktoremu sni sie Nasza
Dzidzia...powiedziala Mu,ze do nas wroci...
przed zabiegiem czytalam wiele o aborcji,czytalam,jak sie potem cierpi, nie
wierzylam, musialam sie sama przekonac jak to potwornie boli...
dwa dni temu oboje bylismy u spowiedzi
wiemy,ze musimy zyc dalej,zyc i pomagac tym,ktorzy maja watpliwosci, ktorzy
nie chca Dzidzi, ktorzy chca popelnic ten sam blad, ktory my popelnilismy...
dlatego opisalam Nasza historie...

aborcja jest najgorszym wyjciem- zabija Maleństwo i Jego rodzicow...
Obserwuj wątek
    • anies821 Re: ŻAŁUJĘ... 17.05.07, 00:08
      Witaj
      Oboje byliście u spowiedzi i Bóg wam wybaczył, dzieciątko pewnie też, jednak
      skutek zła możep ostępować dlatego powinniście jak najszybciej zgłosić się na
      terapię.
      • anies821 lista terapeutów 17.05.07, 00:11
        www.mateusz.pl/mz/ws-zuc/lista_terapeutow_IIPLCARR.htm
        • skinny85 Re: lista terapeutów 17.05.07, 08:48
          dziekuje
          moge wiedziec jak dlugo trwa taka terapia i czy jest droga?...jak juz wczesniej
          pisalam moj chlopak mieszka w zupelnie innym miescie, wiec raczej nie ma szans
          zebysmy razem poszli na terapie,choc bardzo bym tego chciala...
          na okres wakacji zdecydowalam sie na wyjazd za granice-do pracy...ale nie wiem
          czy dam sobie rade, myslalam,ze tak bedzie lepiej-ze wyjade na 2 miesiace,po
          prostu uciekne na jakis czas.
          ale bede tam zupelnie sama, bez chlopaka,ktorego potrzebuje bardziej niz
          kiedykolwiek.
          pozdrawiam
          • anies821 Re: lista terapeutów 22.05.07, 00:03
            Przepraszam teraz dopiero zobaczyłam to pytanie.
            Myslę,że warto zapytać jak to wyglada z cenami. Na pewno mozna gdzieś znaleźć
            za darmo.
            Jeśli nie możesz iść z chłopakiem idź sama. Czy da się uciec od bólu..? tego
            nie wiem..
            Trzymaj się AGa
    • silie1 Re: ŻAŁUJĘ... 17.05.07, 10:02
      czytając te wszystkie opowieści czuje się tak jakbym je sama napisała...płakać
      mi się chce i też nie chciałąm uwierzyć że będę cierpiała po
      • silie1 Re: ŻAŁUJĘ... 18.05.07, 09:37
        ja tez marzyłam żeby mój chłopak wszedł i mnie zabrał.tal bardzo tego nie
        chciałam..byłąm w toalecie przed i słyszałam jak mu płacił..czułam że nie ,mogę
        tego zrobic ...też chciałam sie nie obudzić
        • skinny85 Re: ŻAŁUJĘ... 18.05.07, 12:54
          silie!
          nadal jestescie razem?u nas to jest swieza sprawa,...to sie stalo
          niedawno...nie mam do niego zalu, raczej do siebie,bo to ja to zaproponowalam,
          on by nie mial odwagi pierwszy o tym wspomniec...jednak boli mnie,ze pozwolil
          mi to zrobic,boje sie,ze w glebi duszy do konca zycia po czesci bede go winic
          za to co sie stalo,ze tego nie przetrwamy...on stara sie nam pomoc,ale nie wiem
          czy ja dam rade, choc nie wyobrazam sobie zecysmy po tym wszystkim mieli nie
          byc razem:bardzo sie kochamy,raz zbladzilismy, bylismy tchorzami,ale czy to
          znaczy,ze nasz zwiazek tez jest spisany na straty...napisz prosze jak to jest z
          Wami?...
          • monika227 Re: ŻAŁUJĘ... 19.05.07, 17:44
            u mnie dokładnie za miesiac minie rok kiedy dowiedziałam sie ze jestem w ciązy,
            było tak samo jak u ciebie nie chielismy ale wydawało nam sie ze tak bedzie
            najlepiej dla wszystkich, teraz jak sie okazało tao był najwiekszy baład naszego
            zycia. Co prawda nadal jestesmy razem ale wiem ze niest juz tak jak było kiedys
            i iem ze juz nigdy nie bedzie. Nawet nie jestem pewna czy ja go nadal kocham,
            wczesnej kochałam go najbardziej na swiecie bylismy tacy ze soba szczesliwi a
            teraz niby jest ok ale jakos tak inaczej, cały czas mam zal do niego ze mi
            pozwolił to zrobic, czesciej sie kłucimy, jestem na niego cały czas zła i nie
            wiem czy bede mogła mu kiedys na prawde wybaczyc i czy bedziemy mogli normalnie
            zyc bo na razie wcale nie jest dobrze. Zycze wam wiecej miłosci i wspierajcie
            sie nawzajem.
            • skinny85 Re: ŻAŁUJĘ... 19.05.07, 21:15
              najbardziej sie boje,ze juz nigdy nie bedziemy mieli dzieci...od zabiegu czuje
              sie bardzo dobrze jednak wciaz nie mam okresu...a lekarz powiedzial,ze po
              ok4tygodniach powinien byc...4tygodnie dawno minely,a nie mam zadnych symptomow
              zblizajacego sie okresu...czy to jest normalne,nie chce isc do lekarza,mam dosc
              lekarzy...
          • silie1 Re: ŻAŁUJĘ... 21.05.07, 11:33
            nadal jestem z moim chłopakiem, przeszlismy przez piekło razem. nikt nie dawał
            nam szans i ja tez ze to przetrwamy.teraz borykamy sie z moimi problemami
            zdrowotnymi.Aborcja bardzo pogorszyła mój stan zdrowia.kiedys już tym
            pisałam,teraz leczę się bo nie mogę zajść w ciążę i bardzo to przezywamy i nie
            wyobrazamy sobie żę już nigdy go nie będzie.ja na widok dziecka płaczę tak
            bardzo go pragniemy...wiem że często obarczałam go winąeraz staram się tego
            unikać bo pewnych rzeczy juz czasem nie można udzwignąć i chce mu i nam tego
            oszczędzic.
    • nic_nie_powiem Re: ŻAŁUJĘ... 21.05.07, 02:15
      Prosze powiedzcie mi dlaczego Wy zaczynacie rozumiec to wszystko dopiero "po"....?

      Widze ze zalujesz...ale jak w ogole mozna czegos takiego nie zalowac? to by dopiero bylo nie normalne.
      • robinia76 Re: ŻAŁUJĘ... 05.11.24, 08:42
        Dokładnie, przecież można wyobrazić sobie przed co się robi i że jest to nieodwracalne
    • kasialu Re: ŻAŁUJĘ... 28.05.07, 13:03
      Współczuję przeżyć.....Większość ludzi żaluje dopiero "po" niestety, ale życie
      takie właśnie jest. Ja patrzę z drugiej strony - kobiety, która walczyła o
      dziecko. Teraz jestem Mamą mojej ukochanej córeczki, którą urodziła inna
      kobieta. Jestem jej za to bardzo wdzięczna ponieważ dała zycie mojemu dziecku,
      a mnie szansę na wielką miłość. Moze kiedyś podziękuję Jej za to osobiście ....
    • skinny85 Re: ŻAŁUJĘ... 31.05.07, 11:00
      do kogo jest ten post?bo chyba czegos nie rozumiem...kto kogo poucza?opisanie
      swojej historii i ciepriernia po podjeciu najglupszej decycji w swoim zyciu: to
      nazywasz pouczaniem?!!!
      ps.czasem antykoncepcja zawodzi(tak bylo w naszym przypadku niestety).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka