Dodaj do ulubionych

DEDYKACJA.....

11.09.08, 17:29
Odreagowując emocjonalnie „sprawę Agaty” a także odkrycie tego forum
(wiele wypowiedzi bardzo mnie poruszyło) zacząłem pisać wiersz, a
wyszedł mi poemat (czy też opowieść wierszem pisana)smile. Z pewnością
mój utwór nie jest „wielką poezją”, ale na pewno jest mój i
pisany „od serca”… Dedykują go wszystkim uczestniczkom tego forum…
Tym które znajdują wsparcie w Bogu i tym które są ateistkami… Tym
które dokonały aborcji, a teraz dzielnie próbują odnaleźć się w
życiu i tym, którym udało się tego uniknąć (choć nieraz było im
bardzo ciężko)… A teraz jedne i drugie pomagają kobietom, które
stanęły przed tym dramatycznym wyborem (dla Nich też ta dedykacja).
I to jest piękne! Gdy czytałem Wasze wypowiedzi pełne zaangażowania
i współczucia, ale też propozycje konkretnej pomocy rzeczowej (poza
duchowym wsparciem) to mi się oczy pociły . Forum jest bardzo
potrzebne i życzę Wam wszelkiej pomyślności!!!! Choć…. wolałbym aby
nie było potrzebne, aby żadna kobieta nie stawała przed
koniecznością takiego wyboru… Niestety, to nierealne, idealistyczne
mrzonki…

Historia jakich wiele (było i pewnie będzie, niestety)

Ty niałaś lat szesnaście, w głowie ideały,
Wielka miłość, małżeństwo, dzieci – twój świat mały
Co ludzie zowią szczęściem… wiele ci nie trzeba
Cicha przystań, nad głową skrawek swego nieba..
Wiedziałaś że marzenia twe są niedzisiejsze
Tak jak pisanie wierszy;.któż dziś pisze wiersze?
Świat się zmienił, nie „pasi” doń taka romantyczka
Marząca o miłości. Do tego „prawiczka”.
Patrząc dokoła siebie nieraz miałaś wrażenie,
Jakby On cię umieścił tu tylko przez roztargnienie…
Wszędzie kaska, imprezki, gadżety, luzik, trawka,
Przyjemnostki, beztroska, seks jako zabawka…
Dziś aby być na topie, zawsze trendy i cool
To seks trzeba uprawiać tak jak jogging czy pool!
Dla zdrowia, rozrywki, uciechy czy sportu
A głębsze uczucia? Zostawmy je czortu!
Seks ma być swobodny, wyzuty z miłości
I wolny! (Przede wszystkim od odpowiedzialności).
Żadnej intymności czy choćby skrępowania,
Dziś seks to taka „normalka” jak jedzenie śniadania.
Wszechobecny seks w świecie – jak rodzynki w cieście
W reklamach i serialach – jak „Seks w wielkim mieście”.
I w rozmowach kumpelek: orgazmy, odloty
„Fiutki”, „cipki” fruwały niczym samoloty!
Skoro można odsłonić pępek, tyłek i biust
To czemu nie całe swe wnętrze? Jak luz no to luz!
One wiedziały, że ciągle jeszcze jesteś dziewicą.
„16 lat” – śmiały się – „takiej to dziś szukać ze świcą”.
One światłe, bywałe, w seksie wyedukowane,
Ty (słuchając) czułaś się jak dziecko co wierzy w bociany.
Taka niedzisiejsza, cicha i nieśmiała…
Aż… pamiętasz? To Anka cię kiedyś spytała:
„Kiedy wreszcie swój hymen wydobędziesz z ukrycia?
Nie wiem na co ty czekasz. Czy nie szkoda ci życia?
Więc odprawicz się wreszcie moja mała rybko!
Znam gościa co to zrobi fachowo i szybko
Dam ci jego komórkę. Jak się dzwonić boisz
Mogę dać gg lub maila. To co wolisz?”
Poczułaś się nieswojo i nic nie mówiłaś.
W końcu przyszła odwaga no i wypaliłaś:
„Ja nie chcę tak jak wy! Dziewictwo to nie dziwactwo!
Nie garb by go zrzucać czym prędzej – to wariactwo!
Dla mnie to coś cennego, co chcę ofiarować
Temu, na kogo czekam… Ja nie chcę żałować
Że – gdy go wreszcie spotkam – nie on pierwszym będzie.
Tak mówię bo tak myślę. Może jestem w błędzie
Ale nie chcę się zmuszać do czegoś co…” Tu urwałaś.
Przyszła refleksja, że może niepotrzebnie im to powiedziałaś…
Nastała chwila ciszy.. Po czym dziewczyn zgraja
Ryknęła głośnym śmiechem: „Kurde, ale jaja!
Być dziewicą do ślubu??? Toż to czas zaprzeszły
Całe szczęście że czasy te dawno odeszły
W jakim świecie ty żyjesz??? Poczytaj gazety
To nie życie dla wyzwolonej, nowoczesnej kobiety!
„Skarbie” (to rzekła Anka). „Wyjdź z tego marazmu
Teraz facet potrzebny mi jest do orgazmu.
Żeby wiedzieć jak piwo mi będzie smakować
Ja nie muszę od razu browaru kupować!
A małżeństwo, bahory – może kiedyś z wiekiem…
Lecz ja dziś mam potrzeby – wszak jestem człowiekiem!
Mam się zamknąć na kłódkę? To dobre dla mniszki!
O nie, w tym nie znajdziesz we mnie towarzyszki!”
Wiedziałaś, że masz rację szukając miłości
Ale człowiek tak bardzo boi się śmieszności…
Czułaś się jak mała, zalękniona myszka
Bo kumpele się śmiały, nazywały cię „mniszka”.
Bolały cię te wieczne kpinki i docinki.
Wreszcie była imprezka ostra u Halinki.
I wtedy on się zjawił. Przystojny, elegancki
(Z tylu „lasek” cię wybrał!)! Był bardzo szarmancki.
Mówił: „Takiej jak ty nigdy wcześniej nie znałem,
Jesteś jak sen na jawie – chyba się zakochałem”!
Powtarzał, jak wspaniała jest z ciebie dziewczyna,
Wciąż prawił komplementy, dolewał ci wina,
Cieszył cię wzrok kumpelek przepojony zazdrością…
Dziś wiesz: on pożądanie nazywał miłością…
Lecz wtedy nie wiedziałaś, szumiało ci w głowie,
Myślałaś: „jak to zrobię, już nikt mi „mniszka” nie powie”.
Łudziłaś się że on naprawdę poczuł do ciebie coś więcej
(Lecz były to tylko naiwne mrzonki dziewczęce).
Nie opierałaś się, gdy do małego ciągnął cię pokoiku
„Raz śmierć kozie” – myślałaś – „szast-prast i po krzyku”
Kumpele wodziły za wami zadziwionymi oczami.
Dobrze wiedziały czemu znikacie za drzwiami…
A z zazdrością zmieszane Anki osłupienie.
Sił ci dodawało.. Czułaś satysfakcję i zadowolenie
Dziś wiesz: głupie to było niesłychanie,
Coś jak odmrożenie uszu na złość mamie….
Więc zanim się skończyła szalona prywatka
Było to „bara-bara” a potem… Kurde!!! Wpadka!!!!
Nie wiedziałaś co robić, nie mogłaś uwierzyć..
Co czułaś – próżno opisywać – trzeba by to przeżyć..
Nie było go przy tobie, gdy się dowiedziałaś..
Szukałaś go, spotkałaś no i powiedziałaś…
On zbladł, posiniał jak gdyby się dusił,
Coś zaczął bełkotać, aż wreszcie wykrztusił:
„Ty sama tego chciałaś, nikt cię nie przymusił.
Skąd mam wiedzieć że moje? Co ci jestem winny?
Skoro mogłem być ja, mógł być każdy inny”
-„Jak to??? Ty byłeś pierwszy, przeze mnie wybrany…”
-„Nie wiem… ja nie pamiętam… ja byłem pijany…”
„Mówiłeś że mnie kochasz” – szeptałaś ze łzami
„Bo wiem nie od dziś jak jest z dziewczynami,
Chcą to słyszeć, więc mówię. Inne to lubiły,
Więc mówiłem i tobie…Bo chciałem być miły…”
I tak kluczył i wił się chowając za słowa,
Coraz bardziej przykra była ta rozmowa…
Powtarzał: „Twoja wina! Powinnaś wiedzieć z książek
Że to ty masz uważać, bo ty możesz zajść w ciążę.
Nie ja. Więc nie mój problem, żeś się nie zabezpieczyła!
Czego ty chcesz ode mnie? Zabawa była miła,
Mówiłaś że ci dobrze.. Więc o co ci chodzi?
Chyba nie o małżeństwo?! Jesteśmy za młodzi!
Wiesz chyba co się robi w takich wypadkach
Gdy nieoczekiwanie wydarzy się wpadka.
Stało się.. ale można poradzić se z kłopotem
Eeee… teraz nie mam czasu, Pogadamy potem.
Zadzwonię do ciebie w sobotę z wieczora…”
Nie było telefonu – on znikł jak kamfora…
Podobno z rodzicami wybył do Londynu;
Nieważne, tak czy inaczej słuch po nim zaginął.
Jedyne co istotne, to że zostałaś z tym sama…
Nie wiedziały kumpele, nie wiedziała mama…
Chciałaś urodzić wiedząc, że to co zowią „wpadką”
Jest nowym życiem. Wolałaś być samotną matką
Niż tylko lekkomyślną, głupią nastolatką,
Co „usuwa” ciążę (niby plamę szmatką)
I dopiero po latach prawda do niej dociera
I niczym cierń boleśnie sumienie uwiera…
Nie chciałaś zabić dziecka…
Obserwuj wątek
    • sagittarius321 Re: DEDYKACJA..... 11.09.08, 17:56
      "wyrzucam" to na początek, by zachowac kolejnosc smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka