Dodaj do ulubionych

nie nadaje sie do tego

24.08.04, 17:49
Pisalam juz o moim Michalku, ze ma klopotu z kladzeniem glowki na jedna
strone, ze ma jedna w ogole strone lepiej rozwinieta, ze ..
Ah... Ma poza tym reflux moczowy i .. prawde mowiac jak mam go w domu
rehabilitowac i slysze jego placz to najwieksza ochote mam to na kogos
"zrzucic", by przynajmniej mi nie plakal....
Co prawda po jakichs tam drobnych cwiczeniach widac efekty i ta asymetria
troszke sie cofa.
Ale ja sie naprawde do tego nie nadaje i nei umiem sobie wytlumaczyc, ze to mu
pomaga i nie umiem przez iles czasu dziennie przestac byc matka i stac sie
rehabilitantka.
To dla mnie za trudne.
Obserwuj wątek
    • martael Re: nie nadaje sie do tego 24.08.04, 18:39
      Madziulec trzymaj się i nie popuszczaj! Dasz radę - są efekty - sama piszesz, że
      są. Jezu, ja też miałam tyle kryzysów... Szczególnie, kiedy ćwiczyłam,
      ćwiczyłam, a żadnych, nawet najdrobniejszych zmian nie było widać. Szalałam,
      chodziłam do różnych specjalistów, nie spałam. Jak myślałam, że mam następnego
      dnia wstać, ćwiczyć, to nawet nie chciałam zasypiać, żeby się nie budzić. A
      Gutek nie chciał ćwiczyć, wyrywał się, robił się np. nagle sztywny w nogach,
      akurat, kiedy musiałam mu tę nogę zgiąć. Po prostu sajgon. Pomagała mi czasem
      przyjemna muzyka, (taka wyciszająca) przy ćwiczeniach. Może spróbuj. I śpiewaj.
      Dasz radę. To trudne, ale dasz radę. Napewno.
      • martael Re: nie nadaje sie do tego 24.08.04, 18:40
        Miało być "na pewno" ;-)
    • gabi11 Re: nie nadaje sie do tego 24.08.04, 19:18
      Dla mnie najgorszy był czas zaraz po porodzie. Musiałam z synkiem pozostać 10
      dni w szpitalu. Byłam z maleństwem razem w pokoju i tak naprawdę zostałam ze
      wszystkim sama. Bałam się zrobić mu krzywdę, nie wiedziałam co robić gdy
      płacze.Byłam osłabiona po porodzie, ciągle w szoku z powodu kłopotów
      zdrowotnych malca ( obniżone napięcie to tylko jeden z problemów). Każde
      karmienie było stresem- mały nie chciał ssać piersi: karmiłam z butelki a on
      często się krztusił. Często miałam czarne wizje. I nieraz wydawało mi się że
      nie dam rady- załamie się, zwariuje albo ucieknę gdzieś daleko i zostawię to
      wszystko.

      Takie myśli, brak wiary w to że podołamy, są chyba zupełnie naturalne. W takim
      momencie warto poszukać wsparcia, pomocy ze strony rodziny, męża. Ja radzę
      sobie również tak że wychodzę po prostu z domu- jadę na zakupy czy choćby idę z
      psem na długi spacer. Takie oderwanie się jest konieczne żeby nie "wypalić się".

      Świetną terapia jest rozmowa. Pewnie dlatego powstają podobne fora i wątki jak
      WSPIERAJMY SIE.

      A co do samych ćwiczeń- rada dotycząca słuchania muzyki wydaje mi się świetna.
      Ja starałam się te pierwsze ćwiczenia zamieniać w zabawę. Słuchaliśmy
      dziecięcych piosenek ( polecam Fasolki) Spiewałam mu, śmiałam się do niego i
      bardzo dużo mówiłam. Efekt taki że mały nie tylko nie płacze ale nawet śmieje
      się czasem przy ćwiczeniach Vojty. A przy NDT obowiązkowo jest wesoły :)
      Wyłączyć z tego muszę ćwiczenia w pozycji na brzuszku- te kończą się płaczem.
      Ale wykonuje je na sam koniec więc maluszek nie denerwuje się nadmiernie.

      A jeśli naprawdę płacze- przerywam ćwiczenie. Doszłam do wniosku że moje
      zdrowie psychiczne też jest ważne. Na szczęście teraz prawie się to nie zdarza.
      Ale na początku każdą wizytę u rehabilitanta strasznie przeżywałam i nie liczę
      już nawet ile razy musiałam sie potem wypłakać.

      Nie poddawaj się. Z czasem będzie łatwiej :) A kiedyś pewnie zapomnimy o tych
      wszystkich trudnociach :) Najważniejsze że nasze dzieciaczki są przy nas :)

      Asia
      • madziulec Re: nie nadaje sie do tego 24.08.04, 19:52
        No wlasnie...
        Poczatki byly okropne i u mnie. Depresja gigant zaraz po porodzie. Brak pokarmu
        i zero wsparcia ze strony faceta, ktoremu wciaz wydawalo sie, ze przesadzam ze
        swoim placzm. Rozumiem go troche, wracal do domu po calym dniu zmeczony, chcial
        choc troche spokoju, a ja z placzem, ze cos z Malym sie dzieje...
        I mam wrazenie, ze wszystko jest na mojej glowie.
        I nie wiem dlaczego, ale moze tez macie takie wrazenie, ze mimo to, ze macie
        kolezanki, to jakos po urodzeniu dziecka gdzies te kolezanki odeszly...
        Do kitu to wszystko. Chyba potrzebuje zastrzyku pozytywnej energii....
        A teraz musimy cwiczyc na brzuszek i na ramionka...
        • martael Re: nie nadaje sie do tego 24.08.04, 22:06
          Oj tak, porozsypywało się to towarzystwo od kiedy przybył Mały Człowiek.
          Machnęłam ręką na takie koleżanki, które wpadały na bla, bla i "chodź z nami", a
          kiedy nie mogłam już z nimi wychodzić- przestały się pojawiać. No bo co mi po
          takich "koleżankach"... Zaczepiam kobiety z dziećmi na spacerze, piszę na forum
          "Z życia rówieśników" - mam wspaniałe e-koleżanki w wątku "wrzesień 2003".
          Serio, też w "realu" spotykamy się na spacerze od czasu do czasu. Z depresją na
          razie wygrywam, ale początki też miałam nieciekawe. Gutek urodził się we
          wrześniu i cała szaro-bura jesienio-zima wyczerpała moją całą energię i miałam
          taki dół-gigant, że aż strach.
          Zastrzyk pozytywności przydaje się każdemu. Dużo pisz, opowiadaj, to będziemy
          się jakoś wspólnie wzmacniać. Taki banał, ale "w grupie raźniej" :-))
        • amelia4 Re: nie nadaje sie do tego 25.08.04, 00:13
          Madziulec doskonale Cię rozumiem!!!
          Kiedy mój synek sie urodził (w pażdzierniku- więc brzydko,ciemno i zimno:()
          praktycznie na jakieś pół roku zostałam uziemniona w domu i kiedy gdzies
          musiałam wyjsc to tylko z nim....pierwszy raz sama wyszłam z domu po niecałych
          6 miesiącach i do końca życia tego nie zapomne..poszłam po wodę oligoceńską- 10
          mint w jedną i 10 minut w druga stronę- pierwszy samotny spacer od pół
          roku!!!!!!!Czułam sie conajmniej jak po ostrym spożyciu napojów wyskokowych, to
          była euforia trudna do opisania, strasznie cieszyłam sie z tej wolnosci, a juz
          biegłam do domu w obawie o to co sie dzieje z moim synkiem:-).....a tak
          wracając do wątku zdrowotnego ...mój synek praktycznie od pierwszych miesięcy
          życia jest wciąż na coś rechabilitowany..z poczatku była to wspomniana
          asymetria ciała...dostałam skierowanie od neurologa na cykl spotkań z terapeutą
          i nawet nie wiesz ile mnie te spotkania kosztowały nerwów i
          zdrowia....niesympatyczna terapeutka która nie potrafiła zrozumieć że ja jestem
          laikiem w temacie i pokazanie mi ćwiczenia raz, a później oczekiwanie że
          wykonam je perfekcyjnie razem z dzieckiem.....ciągłe docinki w stylu "a
          dlaczego on jest taki mały" tak jakbym miała wpływ na to z jaką wagą urodził
          sie mój syn....Cwiczyłam z nim setki razy , aż do bólu, mimo iz czasami miałam
          ochotę , tak jak Ty żeby ktoś mi go zabrał i żębym wreszcie miała świety
          spokój...teraz juz wiem że takie uczucia sa nie uniknione,szczególnie jeśli ma
          się dziecko z "problemami"...czasem jest i bedzie Ci ciężko..ale pomysl wtedy
          że ja też gdzies tam siedze w domu i wcale nie jest mi łatwo, że inne mamy
          takie jak my , borykają sie z tymi samymi problemami,ale damy radę -pamietaj!!!!
          pomyśl że Twoje dziecko bedzie coraz większe i co raz więcej radosci bedzie Ci
          przysparzać.Mój syn ma teraz 5 lat i jest naprawde wspaniałym "facetem" i moim
          najlepszym przyjacielem i wiem że dla niego warto jest czasem nawet przez łzy
          zacisnąć zęby i powiedzieć sobie "DAM RADĘ"!!!!
          trzymaj się
          Amelia
          • mami2 Re: nie nadaje sie do tego 25.08.04, 10:55
            A ja to nawet ostatnio miałam takiego doła, tak się poryczałam jak bóbr, że
            stwierdziłam poźniej że to chyba pierwszy przypadek depresji poporodowej, która
            uaktywniła się po 1,5 roku od urodzenia dziecka! Czasem mam wrażenie że ja to
            nawet ogólnie na matkę się nie nadaję. Robię co mogę, ale niestety nerwy mi
            siadają. Jestem potworem jakimś. Cały dzień marzą tylko o tym, żeby mały juz
            poszedł spać, ale w głębi ducha wiem, że i tak noc mi nie pomoże, bo budzę się
            do niego kilka razy w nocy. Kiedy tylko mogę zawoże go do mojej mamy na kilka
            dni, żeby odsapnąc. Atmosfera w domu nie do wytrzymania. Starsza córka wpada w
            jakąs głęboką histerię z agresją pomieszaną, bo nikt nie zwraca na nia uwagi.
            Mały jest takim świetnym katalizatorem, że wszystkie moje stresy przyjmuje na
            siebie. I ja wiem, że tu rzadna terapia mu nie pomoze, jezeli to ja się nie
            wyciszę. Ale jak to zrobić? Mąz wspomniał ostatnio, że to ja się kwalifikuje do
            leczenia...Cieżkie to wszystko...Jak zmienic siebie?
            • iza_luiza Re: nie nadaje sie do tego 25.08.04, 12:21
              Mami, jakbym o sobie czytała...
              Moja starsza córka 6-letnia ostatnio mi powiedziała, że albo ona się wyprowadzi
              z tego domu albo ja bo tego się nie da wytrzymać... Rzeczywiście chodzę
              poddenerwowana, byle co mnie wkurza, kiedyś miałam dla niej dużo czasu i
              cierpliwości ale z dnia na dzień nic z tego nie zostało.
              Ciągle słyszę, że po co ja ją urodziłam jak jej nie chcę ? Że jak Maćka nie
              było to było lepiej, że ona wolałaby nie mieć braciszka. Zrobiła się
              niemożliwa, agresywna, potrafi nawet walnąć, krzyczy na mnie, jest krnąbrna do
              granic niemożliwości, na wszystko odpowiada "nie, bo nie".
              Mój mąż też ostatnio stwierdził, że nie da się ze mną wytrzymać, rzucam się o
              byle co jak parszywy w łaźni (powiedzenie mojej Babci :-))), ciągle krzyczę,
              żebym się nad sobą zastanowiła. Ja wiem ale inaczej nie umiem. Widocznie jakoś
              muszę cholera jasna odreagować.
              Myślałam o psychologu, ale czy ja wiem czy to ma sens ??
              Dopóki ta cała historia z Maćkiem się ciągnie będę nerwowa. Chciałabym tylko
              umieć nad sobą bardziej panować.
    • judytak Re: nie nadaje sie do tego 25.08.04, 15:33
      najważniejsze: każda matka robi czasami dla dobra dziecka rzeczy, które dziecku
      się nie podobają!
      to należy do istoty bycia matką!

      tyle, że niektóre matki muszą takie rzeczy robić częściej, niż inne :o(

      druga rzecz: kiedy się da, zrób z obowiązku przyjemność

      trzecia: masz rację, czasami inna osoba lepiej ćwiczy z dzieckiem, niż matka
      bo robi to spokojniej, bez emocji, nie denerwuje się, i ten spokój udziela się
      również dziecku, zwłaszcza, jak nie ma w pobliżu zdenerwowanej mamy :o)

      może poszukać kogoś, kto by przychodził czasami w charakterze opiekunki do
      dziecka, w ramach opieki by poćwiczył, a ty byś sobie w tym czasie wyszła "na
      miasto"? nie musi to być rehabilitant, tylko ktoś rozsądny, jak ty się ćwiczeń
      nauczyłaś, to opiekunka też się nauczy...

      pozdrawiam
      Judyta
    • gracja111 Re: nie nadaje sie do tego 27.08.04, 23:28
      czesc nie wiem co pisaly poprzedniczki ale
      po1 napewno sie do tego nadajesz potraktuj cwiczenia jako zabawe ja tak juz od
      6 lat cwicze z moja cora(jest po przepuklinie popnowej i po korektach stup
      szpotawych, nawet teraz ma jeszcze gips na lewej nozce po operacji) na poczatku
      tez myslalam ze nie dam rady ale wyszlo i jest coraz lepiej
      po2 niepozwul zeby podczas cwiczen z rehabililantem ciebie niebylo przy dziecku
      patrz co rehabilitant robi i popros o zestaw cwiczen do domu jezeli jeszcze ci
      takich nie dano i tak jak pisalam pobaw sie z dzieciem cwiczac na poczatku to
      trudne ale mowie ci potem to fajna zabawa
      pozdrawiam i zycze powodzinia
    • ewaniew Re: nie nadaje sie do tego 28.08.04, 14:13
      No ja tylkododam, że tez się do tego nie nadaje:)))

      Tylko jakoś nie widzę innego wyjścia:)))

      pa,
      Ewa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka