Dodaj do ulubionych

Radlena- co masz na mysli mowiac, ze cwiczenia...

18.02.05, 23:39
...metoda ndt bobath sa forma zabawy? Uwazasz ze 20 powtorzonych obrotow na
walku to dla dziecka zabawa tylko dlatego, ze po ktorejs stronie polozy sie
grajacego misia, zeby odwracalo glowe lub wyciagalo reke w odpowiednia strone?
Porzadnie przeprowadzona rehabilitacja ndt to duzy wysilek dla dziecka i
rowniez stres wielokrotnie ciezki do zniesienia i okupiony placzem.
Uwazam, ze takie stawianie sprawy mamom poczatkujacym w rehabilitacji to
macenie w glowie i obiecywanie gruszek na wierzbie, bo sugerujesz, ze podczas
bobath beda obie strony mialy niezly ubaw, a to nieprawda.
Jesli sie myle to mnie popraw i zaznaczam, ze mam nadzieje ze sie myle, ale
odnioslam wstepne wrazenie, ze nalezysz do terapeutow ndt calkowicie
negujacych metode vojty, a jest ich spora grupa i taka negacje przemycasz w
postach.
Jesli nie mam racji, zaprzecz prosze- bardzo sie uciesze, bo to forum jest
dla mnie miejscem, gdzie przestane czuc sie dobrze jesli wkrocza tu terapeuci
obu wyznan zwalczajac sie nawzajem. W tej chwili ci tego nie zarzucam, chce
tylko powiedziec, ze wiem, ze istnieje taka wzajemna ogromna niechec, ktora
odbija sie wylacznie na malych pacjentach.
Obserwuje to na codzien w duzym osrodku rehabilitacyjnym, w ktorym pracuje z
dzieckiem od 4 lat.
Podkreslam, ze mowie wylacznie za siebie, sa to moje subiektywne odczucia,
ale bylabym wdzieczna, gdybys zechciala sie ustosunkowac, bo lubie jasnosc, a
jakos ja trace, gdy czytam twoje wypowiedzi.
Pozdrawiam, fajka.
Obserwuj wątek
    • martamila1 Re: Radlena- co masz na mysli mowiac, ze cwiczeni 19.02.05, 07:57
      Kurcze, Fajka, dobrze ze to napisalas... Tez slyszalam opinie na temat NDT ze
      jest taka super przyjemna, ale nijak mi to nie pasuje do naszych cwiczen.
      Rehabilitantka cwiczy bardzo intensywnie zmuszajac Piotrusia do pracy
      nielubanymi czesciami ciala, a on protestuje bardzo glosno. Przez 90% cwiczen
      jest wrzask, po cwiczeniach jest tak padniety ze zasypia przy ubieraniu.
      Wczoraj na zajeciach podrapal sobie pazuramu łepetyne - pewnie z nadmiaru
      przyjemnosci :D
      Ale uczciwie musze przyznac ze znosi ta terapie duuuzo lepiej niz Vojte - ale o
      tym juz pisalam.
      Napewno duzo zalezy od rehabilitanta - od intensywnosci cwiczen. Raz zdarzylo
      sie ze w jednej sali cwiczylo dwoch rehabilitantow - nasza babeczka i jakis
      gosc. Nasza wyciskala z mojego bidulka siodme poty, a ten facet trzymal dziecko
      na kolanach i smyral go po stopkach szczoteczka!!!! Ja wiem ze to moze
      rozluznic palce, ale takie szczotkowanie to ja moge uskuteczniac sama w domu, a
      idac na rehabilitacje oczekuje ze te pol godziny czy godzina zostana
      wykorzystane maksymalnie. Moze wlasnie z takich sytuacji biora sie opinie
      o "relaksujacym" NDT....
      I faktycznie bez sensu jest walka o to ktora metoda jest lepsza. Nie ma
      uogolnien. Mozna jedynie czasami przekonac sie w praktyce ktora metoda jest
      lepsza w TYM momencie dla TEGO dziecka.
      Pozdrawiam
      Marta
    • radlena Re: Radlena- co masz na mysli mowiac, ze cwiczeni 19.02.05, 10:01
      czesc
      pomimo tego że cwicze metodą ndt nie neguje metody Vojty bo uważam ze w
      niektórych przypadkach jest ona niezbedna i pomocna u młodszych niemowląt
      ale głupotą dla mnie jest jeżeli kieruje sie dziecko 8-12-ne na cwiczenia
      metodą Vojty
      poza tym ćwiczenia w każdej swojej formie mogą być nieprzyjemne zarówno dla
      dzieci jak i dla dorosłych , poniewaz -albo wymuszaja ruch , albo ich liczba
      powtórzen jest denerwująco duża, jeżeli w metodzie ndt dziecko jest
      przyzwyczajane do danej poniekąd wymuszanej pozycji to w kolejnych
      powtórzeniach zna juz tę pozycje i napewno nie bedzie płakało- ale niezbedna
      jest tu systematyczność
      cwiczenia Bobathami nie zakładaja ze masz cwiczyc w ciagu dnia 3 x po godz,
      bo dla dziecka obciażeniem jest pół godz
      tego typu cwiczenia maja byc po czesci zabawą, ich element miesci sie w
      codziennej pielegnacji która też jest formą cwiczeń
      rodzice właśnie pod okiem instruktora maja zachecić dzieci codziennymi
      czynnościami do zaakceptowania ruchu
      ja wiem ze rodzice przychodzac na pierwsza wizyte sa zdenerwowani, moga byc
      zmeczeni wizytami u lekarzy i stawianymi diagnozami
      ale musza wiedzieć ze główny udział w cwiczeniu dziecka przypadnie im bo raz w
      tyg, rehabilitant nic nie "poprawi" jeżeli nie bedzie współ[racy .
      przecież to widać czyrodzic cwiczy z dzieckiem to co zadano mu do domu

      na cwiczenaich dziecko poznaje nowe pozycje nie zna ich i sa dla niego
      nieprzyjazne, dlatego dzieci płacza, napewno goni tez czas -"bo czeka kolejne
      dziecko przed dzwiami,wiec ćwiczenia pokazywane sa szybko i machinalnie- to
      akurat niczemu nie pomaga
      ale uwierzcie mi jeżeli w domowej atmosferze niemowlak poznaje dana pozycje w
      obecności rodziców i przy ich aprobacie i usmiechu ono przy tej pozycji nie
      zapłacze pojawiajac sie kolejnym razem w przychodni
      może reagować negatywnie na otoczenie, osobę cwiczaca...
      przecież możecie poprosic że Wy zademonstrujecie co potrafi Wasz
      maluch
      i ja nie obiecuje gruszek na wierzbie - kazde dziecko trafiajace jest inne u
      jednego raz pokazane cwiczenie zapisuje sie w pamieci tym dzieckiem nalezy
      odpowiednio pokierować, ale sa tez dzieci tak uszkodzone ze pozycja pokazana
      utrwali sie przy 1000 powtórzeniu
      wiecie co i nie możecie mówic że mój cwiczy a drugie dziecko ma smyrana nózke
      szczotka
      to od rehabilitanta zależy dobór cwiczeń, najwazniejsze to jemu zaufać bo
      jeżeli tego nie ma to poszukajcie innej osoby
      poza tym im starsze dziecko trafia na cwiczenia tym bardziej emocjonalnie,
      mniej ufanie reaguje na nowe osoby cwiczace i nowa forme aktywnosć
      do tej pory ono samo rzadziło swoim ciałem pozycje przyjmowało tak jak
      potrafiło nikoniecznie dobrze teraz ruch jest wymuszany a co sie z tym wiaże
      pojawia sie niecheć i płacz
      no i ja osobiście uważam ze metoda Bobath jest bardziej przyjazna dziecku
      to jest tylko moje zdanie
      • fajka7 dlugie.. 19.02.05, 13:10
        Radlena dziekuje za odpowiedz. Nie dokonca rozumiem zdanie o 8-12nym dziecku.
        Chodzi o niemowle od 8 do 12 miesiaca? Ze u takich dzieci to glupota? Poprosze
        o sprecyzowanie i uzasadnienie.
        Zgadzam sie, ze metoda bobath zawiera wiele nieobciazajacych elementow typu
        pielegnacja, bo dziecko i tak trzeba ubrac czy podniesc, wiec lepiej jest robic
        to prawidlowo, ale same zajecia i konkretne cwiczenia wcale nie musza byc
        przyjemne. Nie jest prawda, ze dziecko cwiczone w domu przez rodzica nie
        zaplacze u terapeuty lub w domu nie placze i ze po kilku powtorzeniach bedzie
        sie poddawac mietoszeniu z usmiechem na twarzy. Sa dzieci, ktore nie znosza
        kapieli czy ubierania i zawsze krzycza i analogicznie jest przy zajeciach z
        rehabilitacji bez wzgledu na metode. Dzieci cwiczone ndt tez placza, placza
        duzo i dlugo, nawet cale zajecia ktore moga trwac nawet 60 min.- w zaleznosci
        od dziecka.
        Po kilku latach rehabiliatcji syna znam mase dzieci i wiekszosc wrzeszczy caly
        seans i trzeba sie uciekac do rozmaitych sztuczek zeby dziecko rozbawic. Moj
        osobisty rycerz, z ktorym cwiczylam w domu ok. poltora roku godzine dziennie
        zaopatrzona w ciezki sprzet spiewajac piosenki z usmiechem na twarzy w domowej
        atmosferze i tak darl sie jak opetany w osrodku (w domu zreszta tez) i dopiero
        po dwoch latach (!)jako tako zaakceptowal cwiczenia.
        I nie jestesmy odosobnionym przypadkiem.
        Podsumowujac kwestie placzu i tych wszystkich cierpien przypisywanych vojcie
        chcialabym zauwazyc, ze jakby nie liczyc to wg naszego schematu cwiczen rycerz
        podczas bobath darl sie 60 min dziennie, natomiast podczas vojty 4 razy po 5
        czyli 20, wiec jakby nie patrzec 3 razy krocej.
        Uwazam, ze nie wolno pomijac rowniez aspektu poziomu trudnosci wykonywanych
        cwiczen przez rodzica.
        Vojta jest jedyna metoda, ktorej mozna nauczyc rodzica, w prosty sposob
        kontrolowac i przygladac sie efektom, bo jak wszyscy wiemy rehabiliatcja
        powinna trwac caly tydzien. I jest to olbrzymia zaleta tej metody i przewaga
        nad ndt.
        Nauczenie rodzica wykonywania perfekcyjnie cwiczen metoda bobath, jesli
        wykraczaja one poza pielegnacje (ale nawet i tu masa rodzicow popelnia
        kardynalne bledy miesiacami, bo terapeuci pokazuja szybko i byle jak, a poza
        tym wymaga to pewnych predyspozycji) jest praktycznie niemozliwe. Bo jesli
        mowimy o spotkaniu z rehabilitantem raz w tyg, a cala rehabilitacje prowadzic
        ma rodzic, to powinien byc profesjonalnie przeszkolony, zeby nie odbiegac za
        bardzo poziomem od tego co robi terapeuta. To jest nieosiagalne.

        Uwazam stanowczo, ze nalezy przyjac, ze istnieja 2 alternatywne metody
        rehabilitacji, ktore bezwzglednie na osobiste odczucia terapeuty (ktory
        powinien byc obiektywny!) nalezy dobierac do dziecka.
        Wlasnie to zaniepokoilo mnie w twoich wypowiedziach - brak obiektywizmu, a to
        jest nieprofesjonalne. Piszac tu, ze jestes terapeutka budujesz tu na forum
        swoj autorytet wsrod dziewczyn, wielokrotnie zagubionych i niewiedzacych nawet
        o co pytac i jak pytac.
        Po pierwsze za naganne uwazam polecanie mamiejedrusia na podstawie jej
        lapidarnego opisu jakiejkolwiek metody, skoro nie mialas dziecka w rekach i nie
        widzialas go na oczy - rehabilitacja przez internet???
        Argumenty, ze metoda jest mniej stresujaca, mniej obciazajaca, zabawa itd.
        wcale nie musza okazac sie prawdziwe, pisalam o tym wyzej i wczesniej.
        Poza tym "co najwazniejsze naturalne w swej formie" (cwiczenia) - absolutnie
        nie moge sie zgodzic, zeby na tej podstawie dobierac metode rehabiliatcji.
        Najwazniejsze jest bowiem, zeby usprawnianie odnioslo skutek, a nie jego forma.
        Polecac to sobie mozna szampon do wlosow, ale nie jestesmy w salonie pieknosci.
        Mamajedrusia zle zadala pytanie, bo brak jej wiedzy w tej dziedzinie, ale
        powinna otrzymac rzetelna odpowiedz, a metody rehabiliatcji sie wg mnie nie
        poleca na tej podstawie czy jest milutka, tylko czy w tym konkretnym przypadku
        sa rokowania, ze przyniesie efekty.
        Gdy pacjent jest chory to mu lekarz nie ustawia rodzajow terapii pod ich
        przyjaznosc albo ekologie, tylko efekty koncowe. A najlepiej, gdy ma wiedze na
        temat wszystkich mozliwych wariantow leczenia i dobiera ten wlasciwy w
        porozumieniu z pacjentem. Bo co z tego, ze jakas terapia jest przyjazna, jesli
        okaze sie ze nie dziala. A ndt nie zawsze dziala. Duzo dzieci po wielu
        miesiacach stania w miescu dopiero po wlaczeniu vojty ruszylo - i to
        spektakularnie - do przodu.
        Radlena, nie zamierzam sie na tobie wyzywac, po prostu zauwazylam, ze polecasz
        tylko ndt bobath, podajac argumenty powiedzmy drugorzedne i to mnie
        zaniepokoilo.
        Pozdrawiam, fajka
        • magggi Re: dlugie.. 19.02.05, 13:46
          Niedługo "siedzę" w tej tematyce, zaledwie 9 m-cy, wcześniej nawet nie
          wiedziałam, czy "Vojta" to odżywka do włosów, czy może muzyk jazzowy. Niestety
          życie sprawiło, że musiałam się z tym zetknąć, mało tego piorunem nauczyć,
          rozróżniać i wybrać... Wybór jest bardzo trudny. Ta odpowiedzialność!
          Zaczęłyśmy ćwiczyć ndt, tzn. ćwiczyła Kasia z rehabilitantką - wrzask wydawał
          mi sie nie do zniesienia - efekty mierne. Potem zaprosiłam na konsultacje
          innego rehabilitanta, który z razu wydał mi się strasznie niesympatyczny, a do
          tego zasugerował Vojtę, do której to metody miałam jakąś awersję, że to niby
          sadyzm itd. A kiedy jeszcze zobaczyłam jakie sztuczki cyrkowe mam z Kaśką
          wykonywać własnoręcznie 4 x dziennie, byłam bliska rozpaczy. Na szczęście
          miałam jakąś intuicję i wytrwałam i nie dam złego słowa powiedzieć na Vojtę i
          jego metodę. Nie neguję ndt, na pewno komuś pomaga, albo wspomaga lżejsze
          przypadki, ale bulwersuje mnie jak rehabilitanci Bobath namiętnie naskakują na
          Vojtę. O co tu - do cholery - chodzi? O kasę? Pewnie tak! A mnie zależy na
          szczęściu mojego dziecka i te przepychanki doprowadzają mnie do szału.
          Wy rehabilitanci, musicie służyć radą, rzetelną, szczerą, bo - jak mówiłyśmy
          wcześniej - pediatrzy i neurolodzy nie mają często pojęcia, a rodzic jest
          przecież tak zagubiony.
          • fajka7 brawo maggi 19.02.05, 14:19
            juz myslalam, ze tylko ja znam kulisy tego swiatka;
            na tym forum rowniez widac golym okiem, jak mamy rozwazaja, ktora metoda
            lepsza, bo lagodniejsza i fajniejsza;
            niemal nie istnieje dyskusja o meritum, czyli o efektach; bo celem
            rehabilitacji nie jest mile spedzenie czasu z dzieckiem tylko usprawnienie go
            mozliwie skuteczne w krotkim czasie, poniewaz czas i rozwoj malego dziecka sa
            scisle sprzezone;
            niestety ten (zdecydowanie najwazniejszy) aspekt terapii jest spychany na
            dalszy tor i podawane sa argumenty zastepcze robiace wode z mozgu
            niedoswiadczonym rodzicom; jest to celowa i konsekwetnie prowadzona propagadna
            glownie ze strony terapeutow ndt;
            demagogia latwa do uskutecznienia- ndt to zabawa, jest milo i przyjemnie, a
            vojta to tortury i dzieci placza
            wiekszosc mam tutaj nigdy sie z tym nie spotkala, bo nie miala wyboru miedzy
            formami terapii lub rehabilituje dzieci zbyt krotko i nie ma pojecia, ze wybor
            miedzy vojta a bobath (lub obie na raz) to nie jest kwestia li tylko komfortu
            psychicznego i na na jedno wychodzi, jak sie cwiczy; nie wychodzi, terapia musi
            byc indywidualnie dobrana, czasami trzeba zaeksperymentowac obiema, zeby
            stwierdzic, ktora dziala lub ktora dziala lepiej na to konkretne dziecko;
            nie chcialam o tym pisac az tak dosadnie, ale niestety prawda jest taka, ze
            rehabilitanci obu ugrupowan zwalczaja sie namietnie na podlozu ideologicznym, a
            dobro pacjenta jest daleko w tyle.
            juz kiedys pisalam, ze musialam sie ukrywac przed terapeutka ndt, ze stosujemy
            vojte, zeby sie nie obrazila
            ale sie wydalo, bo w kocu sie przyznalam, bo sie strasznie dziwila naglym
            postepom
            OBRAZILA SIE - rozumiecie?
            pozdrawiam, fajka
            • matrix_has_you Re: brawo maggi 19.02.05, 20:04
              Mojego syna rehabilitujemy obiema metodami przy czym robi to jedna
              rehabilitantka - stąd fakt konfliktu jest dla mnie nową informacją. Myślę
              jednak, że to dobrze, że na forum pojawiają się rehabilitanci - czy to bobath
              czy vojty. Zawsze to głos fachowy - choć zgadzam się oczywiście że nie można
              być jednostronnym.
        • radlena Re: dlugie.. 19.02.05, 17:43
          fajko7
          nie wiem po co ten dziwny spór i dyskusja- Ty jestes rodzicem Ty decydujesz o
          metodzie jaka bedzie ćwiczyło Twoje dziecko Ty wiesz najlepiej czego potrzebuje
          i jak reaguje na rodzaj terapii
          ja nie narzucam nikomu swoich racji, nie każę porzucać dotychczasowych
          terapeutów i metod którymi ćwiczone sa dzieci, oraż nie zauwazyłam że
          proponuje jakieś ćwiczenia, podpowiadam na co zwrócić uwagę obserwując
          rozwijajace sie dziecko i nie jest to ćwiczenie tylko sugestia , podpowiedz.
          Czytajac Twoje posty odosze wrażenie, że to właśnie Ty nie jestes obiektywna-
          preferujesz metodę Vojty i opowiadasz sie własnie za nią i ok to jest Twój
          wybór ,
          ja rehab, niemowlęta Bobathami i świadomie proponuje tę formę terapii
          rodzicom bardziej mi odpowiada forma współpracy z dzieckiem (to są moje i
          tylko moje odczucia), ale wybór metody i tak należy do rodzica - to jest
          proste.
          Z tego co piszesz jestes mama która duzo przeszła i masz dziecko wymagające
          systematycznej reh- może sie mylę i przepraszam że to powiem- jestś typem mamy-
          poszukującej, ktora chciałaby robić wszystko naraz bo ma wrażenie że jeżeli nie
          wykorzysta każdej formy ćwiczeń to zaniedba dziecko i bedzie miała wyrzuty
          sumienia(może sie myle)
          i dziecko jest ćwiczone jedna metoda w przychodni , druga prywatnie , a w domu
          jszcze inaczej- a tu chyba nie o to chodzi no ale to Ty wiesz najlepiej.
          Jerżeli chodzi o nauke cwiczeń- w Bobathach uczysz sie co tydzień jednego może
          dwóch ćwiczeń a nie całego programu ćwiczeń doasowanego wiekowo do Twojego
          dziecka, terapeuta wykonuje ćwiczenia w ciagu pół godziny takie by ocenić
          możliwości Twojego dziecka a dla rodziców wybiera ćwiczenie(pozycję) ktore ma
          spowodowć uzyskanie tego co sobie założył
          co do czasu to ćwiczenia trwają od 30-45 min nie spotkałam sie z tym ze ktoś
          cwiczy niemowlę badz małe dziecko 60-70 min a towarzyszy temu płacz
          nigdy nie ćwiczę dziecka płaczącego - nie wiem czy uwierzysz ale "moje " dzieci
          naprawdę mało płaczą
          to tyle
          ja nie chce sie wcinać w Wasze terapie i Wasze wybory , ja podpowiadam tylko i
          wyłacznie
          i prosze nie naskakuj tak na ludzi to jest forum każdy ma możliwośc zapytania i
          kazdy ma możliwośc odpowiedzi, zagubionemu rodzicowi może podpowiedziec nie
          tylko drugi rodzic ale i rehabilitant tak jak to zrobiłam ja - mysle że mam do
          tego prawo i kwalifikacje
          pozdrawiam
          • fajka7 odpowiadam 19.02.05, 20:08
            Uwazam, ze temat ten nie jest wcale dziwny, tylko powazny i jak najbardziej
            realny. Od kilku juz lat jestem osobiscie czestym swiadkiem rozmaitych wydarzen
            w zwiazku z rownoleglym funkcjonowaniem 2 metod rehabilitacji. Wiem, bo widze,
            ze jesli chodzi o stosowanie tych metod istnieje problem miedzy fachowcami i
            wiem, bo widze, ze odbywa sie to kosztem dzieci- nie zawsze, ale bardzo czesto
            propagatorzy jednej metody odradzaja rodzicom te druga nie kierujac sie dobrem
            dziecka tylko osobistym nastawieniem (to eufemizm).
            I co bys nie napisala radlena to tego nie zmieni, bo tak jest.
            I wlasnie ja o tym pisze, bo mi sie to nie podoba.
            A teraz odpowiadam na kolejne akapity:
            Moja odpowiedz do magggi nie odnosila sie do ciebie akurat tylko do tego co
            napisala magggi, bo napisala prawde.
            Nie pisz, ze ja decyduje o metodzie i wybor nalezy do rodzica, bo zaden
            poczatkujacy rodzic nie ma bladego pojecia w co sie pakuje, gdy zaczyna
            usprawnianie. Uwierzy we wszystko co mu powie terapeuta i nie ma zadnego
            wyboru, dopoki sie nie zorientuje jako tako w temacie i jeszcze sie musi zdobyc
            na odwage.
            Nie napisalam, ze narzucasz i cos kazesz tylko ze polecasz tylko ndt i to mnie
            niepokoi- tylko tyle napisalam i nadal jestem zdania, ze polecanie tylko jednej
            metody w ciemno (metody, ktora nie musi przyniesc rezultatow) jest nie fair.

            Nie preferuje metody vojty, ale ja doceniam, bo jest to bardzo skuteczna metoda
            rehabilitacji i bede zawsze oponowala, przeciwko jej umniejszaniu argumentami
            niemerytorycznymi i demagogicznymi skierowanymi na emocje rodzicow malych
            dzieci.
            Nie jestem matka "poszukujaca" (rozumiem doskonale o jaki typ ci chodzi),
            jestem matka sytematycznie pracujaca i dbajaca o to by rehabilitacja jej
            dziecka miala rece i nogi, ciag przyczynowo-skutkowy, gleboki sens w
            pespektywie dalszej oraz byla stabilna i w swoim rytmie.
            Uczono mnie bobath w innym systemie, tak abym ja mogla przeprowadzic z
            dzieckiem pelne cwiczenia codziennie, wiec inaczej niz piszesz. Zatem sa rozne
            szkoly.
            To samo dotyczy czasu cwiczen, spotkalam sie wylacznie z cwiczeniami od 45 do
            60 min, w wyjatkowych przypadkach, gdy dziecko sobie nie radzi - krocej.
            No i na koniec - naskakiwanie.
            Naskakuje i bede naskakiwac nie na ciebie, tylko na cala sytuacje w naszej
            rehabilitacji, bo nie jest to sytuacja zdrowa. Tak sie sklada, ze zauwazylam
            pewna tendencyjnosc twoich wypowiedzi, o co zreszta zapytalam cie wprost i to
            sprowokowalo mnie do podjecia tematu w szerszym ujeciu. Bo ja nie dyskutuje tu
            radlena z toba personalnie, tylko z pewna postawa, ktorej ty akurat, jak do tej
            pory czytam, tak do konca nie reprezentujesz, jednak w pewnym stopniu tak.
            Nie twierdze, ze jestem wygodnym rozmowca, no ale tak sie juz sklada, ze w tym
            internecie tacy jak ja, tez maja prawo powiedziec co mysla.
            Pozdrawiam, fajka
            • radlena Re: odpowiadam 19.02.05, 20:19
              to ok że wymieniłyśmy poglady
              mówiac że to Ty wybierasz metodę ćwiczeń mialam na mysli to że pewien etap
              jest juz za Wami(Tobą i dzieckiem) i teraz gdy juz rozpoznalaś teren możesz
              wybrać to co najlepsze dla Twojego malucha
              ja też mam problem -staram sie z mężem o dziecko i tez szukam- ale i tez na
              początku ślepo wierze lekarzowi, potem wybieram to co dla nas najlepsze, po
              wczeniejszych "wywiadach", porównywniach , konsultacjach itd
              uwierz mi wiem cos o tym i wiem że nie jest to łatwe
              pozdrawiam
              • fajka7 Re: odpowiadam 19.02.05, 21:13
                Bardzo ciekawa dyskusja. Nie czuj sie urazona, bo nie o ciebie chodzilo, ale na
                ciebie trafilo :) od jakiegos czasu chcialam poruszyc temat.
                Moj rycerz ma 2 terapeutki: jedna vojta i ndt rownolegle, a druga ndt czyli 2:1
                dla bobathow :)))))
                Pozdrawiam, fajka
                • magggi Re: odpowiadam 20.02.05, 12:31
                  Pozwolę sobie jeszcze na dopisek, bo może akurat Radlena jest rzeczywiście
                  obiektywna, ale faktem jest, że taki niepisany konflikt "bobathowców"
                  i "vojtowców" istnieje. Rzadko zdarzają się rehabilitanci umiejętnie łączący
                  obie metody i nie eliminujący którejś.
                  Radlena piszesz o wyrzutach sumiania w przypadku nie wykorzystania jakiejś
                  furtki, nie wytestowania którejś z metod, osobiście nie nazwałabym tego
                  wyrzutami sumienia, a po prostu miłością, chęcią maksymalnego usprawnienia
                  swojego niepełnosprawnego dziecka. My wchodzimy przez wszystkie furtki, Kasia
                  jest rehabilitowana w naszym wiejskim OWI metodą Bobath (50% zajęć- 2 x 40
                  min./tydzień - wypada z przyczyn bliżej nieokreślonych...) dodatkowo przez
                  ośrodek wczesnej rewalidacji pod kątem wzroku i tu 2 x w m-cu również Bobath,
                  dodatkowo prywatny rehabilitant 2 x w tygodniu Vojtą - na razie.
                  Z tej ekipy jeden z rehabilitantów z ośrodka całkowicie neguje Vojtę, choć nie
                  ma o niej tak naprawdę pojęcia, rehabilitantka z OWI niby to łączy obie metody,
                  ale zawsze podkreśla, że nie jest zwolenniczką wykonywania ćwiczeć przez
                  rodziców (co to za zmodyfikowany Vojta?), no i trzeci człowiek,
                  niezaślepiony "vojtowiec", który jednakowoż zna plusy ćwiczenia Vojtą.
                  Także co rehabilitant to inna teoria, a przecież co dziecko to inne potrzeby,
                  także walczmy z brakiem obiektywizmu.
                  Proszę o wybaczenie, jeśli byłam zbyt okrutna i życzę sukcesów w rozmnożeniu
                  się :-)))
                  Magda
                  • radlena Re: odpowiadam 20.02.05, 15:01
                    > Radlena piszesz o wyrzutach sumiania w przypadku nie wykorzystania jakiejś
                    > furtki, nie wytestowania którejś z metod, osobiście nie nazwałabym tego
                    > wyrzutami sumienia, a po prostu miłością, chęcią maksymalnego usprawnienia
                    > swojego niepełnosprawnego dziecka.
                    Może niezbyt trafnie to ujełam ,ale własnie o to mi chodziło - poszukiwania
                    coraz to nowszych metod na usprawnienie dziecka niewątpliwie sa zwiazane z
                    miłościa do niego ,ale chodzi też(tak myślę)o spokój sumienia rodziców ,musza
                    miec pewność,że zrobili i wykorzystali wszystko co oferuje medycyna
                    konwencjonalna i niekonwencjonalna
                    i to jest słuszne ja całkowiecie to popieram
                    a mówac że polecam Bobathów nie neguję jednocześnie innych metod terapii,
                    proponuje akurat tę metode ćwiczeń ,bo bardziej "ja czuje", lubie ćwiczyc ta
                    metoda z dziećmi , jest poniekąt częścia mojego zycia
                    rozumiem ją i dlatego uważam że mogę ja polecic
                    ale również nigdy nie zabraniam rodzicom by ich dziecko miało równocześnie
                    ćwiczenia np Vojtą
                    to jest sprawa rodziców to im podpowiada serce co jest najlepsze dla ich
                    maleństwa
                    pozdrawiam
                    • fajka7 Re: odpowiadam 20.02.05, 17:02
                      Sorry ze wracam do tego, ale ja o to wlasnie cie pytalam: czy zdarza sie lub
                      bierzesz pod uwage taka mozliwosc, zeby zasugerowac rodzicom zmiane metody,
                      badz inna metode wejsciowa, bo ndt moze nie byc wystarczajace badz nie przynosi
                      oczekiwanych rezultatow? Bo o to mi chodzilo z tym polecaniem i obiektywizmem.
                      Ja sie spotykam najczesciej z udawaniem, ze vojta nie istnieje. O właczeniu
                      vojty zadecydowalam na wlasna reke, decyzja okazala sie sluszna, natomiast
                      pania od ndt to wstrzasnelo i wiem, po prostu wiem, ze ona nigdy, przenigdy by
                      mi tego nie zasugerowala, chocby rycerz mial 10 lat i dalej lezal.
                      Do dzis nie moge sie z tym pogodzic i pamietam jej skrzywiona twarz.
                      A to jest tak dobra rehabilitantka bobath, ze po prostu nie moge pojac tej
                      jednostronnosci i zacietrzewienia. To bylo ze 3 lata temu, ale jakby mnie ktos
                      obuchem walnal, a potem caly osrodek drzal w posadach, ze rycerz idzia vojta i
                      jak on mogla (czyli ja). To sa naprawde jaja nie do pomyslenia.
                      Ale za to musze dodac, ze po kilku miesiacach vojty rycerz wyszedl z impasu i
                      podczas ndt zaczelo mu w koncu wychodzic tez.
                      Pozdrawiam, fajka
                      • radlena Re: odpowiadam 20.02.05, 18:31
                        słuchaj Fajko
                        jeżeli widze ,że ćwiczenia nie przynosza rezultatu to mówie to.
                        Ja potrafiłabym powiedzieć rodzicom, że nie mam juz pomysłu na to jak
                        zaktywizować ich dziecko
                        Nieraz nawet nie potrzeba zmieniac metody wystarczy zmiana rehabilitanta ,który
                        ma inne propozycje ćwiczeń pomimo tej samej metody
                        ale nie bronie nikomu próbować, nawet nie miałabym nic przeciwko temu że
                        dziecko np w przychodni ćw ze mna a w domu z innym rehabilitantem inna metodą
                        jeżeli to daje pozytywne wyniki to dalczego rodzice maja to ukrywac lub
                        rezygnowac z czegoś co przywraca ich dziecku sprawnośc
                        Miałam kiedyś taki przypadek dziewczynki MPD, porażenie 4- kończynowe, brak
                        kontroli głowy,upośledzenie słuchu,piekne mądre patrzące ze smutkiem oczy
                        Nie miałam pomysłu na tą dziewczynkę(na ćwiczenia), ona przechodziła z rąk do
                        rąk i nikt -nie wiem czy nie potrafił czy nie chciał jej ćwiczyć -nie widząc
                        rezultatów.
                        A może właśnie powinna ćwiczyć Vojtą-ale nieraz jak sie zasugeruje cos rodzicom
                        oni to żle odbieraja- że ich nie chcemy,że chcemy sie pozbyc trudnego przypadku
                        (przepraszam za stwierdzenie przypadek)itp
                        Róznie to bywa ale ja nie neguje tego że rodzice szukaja i próbuja coraz to
                        nowszych metod na usprawnianie swojego maluszka
                        pozdrawiam
                        • fajka7 Re: odpowiadam 20.02.05, 18:41
                          no to fajnie, niestety nie zawsze tak jest, zreszta spotkalam tez wielu
                          rodzicow (a ty pewnie tysiace), ktorzy sa trudniejszym przypadkiem niz ich
                          dziecko - w sensie wspolpracy; w zasadzie to chyba niewiele jest osob, ktore na
                          dzien dobry akcpetuja informacje, ze z dzieckiem trzeba pracowac i to nie
                          godzine w tyg w jakims osrodku tylko na codzien w domu; a ze efekty nie zawsze
                          sa widoczne od razu, to potrafia negowac cala rehabilitacje razem wzieta;
                          moi znajomi rehabilitanci twierdza zgodnie ze zazwyczaj poziom kwestionowania
                          rehabilitacji jest proporcjonalny do poziomu wyksztalcenia rodzicow - to jest
                          dopiero zagadka :)
                          pozdrawiam, fajka
                          • radlena Re: odpowiadam 20.02.05, 22:33
                            >(a ty pewnie tysiace)
                            tysiace to może nie,może setki rodziców
                            wiesz nie jestem taka "stara" :-)
                            pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka