Dodaj do ulubionych

Popularność socjologii

03.07.04, 21:31
skąd? dlaczego? Czy to czwarta władza pokazując specjalistów od społeczeństwa
przy każdej okazji tworzy obraz socjologa co się zna? Czy to zakres
tematyczny obejmujący właściwie wszystko, każdy przejaw zachowania, które nie
jest li tylko naszą drogą ku własnym trzewiom, sprawia, że gdziekolwiek nie
spojrzeć tam socjolog ma robotę? Hm, może to zwykła moda, niestety.
Obserwuj wątek
    • tak_zwany Re: Popularność socjologii 04.07.04, 23:57
      Moda? W pewnej mierze tak. Socjolog - to brzmi dumnie - Ci eksperci w
      telewizji, co potrafią pięknym słowem wytłumaczyć, czemu stało się tak, a nie
      inaczej... Kiedy pytam moich znajomych, dlaczego wybrali socjologię, słyszę
      najróżniejsze odpowiedzi. Problem z nimi taki, iż konkretów w nich brak...
      Kiedy pytam samego siebie, dlaczego dokonałem takiego wyboru, nie umiem
      odpowiedzieć... Może chciałem lepiej rozumieć ludzi? Ale od tego jest
      psychologia. Może chciałem lepiej rozumieć rzeczywistość? Może i tak, ale teraz
      widzę, że socjologia ma z tym olbrzymie problemy.
      Swoją drogą to ciekawy materiał na badanie. Mój kolega z samorządu, na
      organizowanych obozach zerowych daje jego uczestnikom kwestiornariusz. Nie
      pamiętam, czy jest pytanie o przyczyny wyboru tego kierunku. Tak czy owak,
      postaram się, aby było...
      Ale, ale zboczyłem z tematu. Przyczyna wyboru kierunku nie wiąże się z
      jednoznacznie z jego popularnością. Myślę, że w grę wchodzą trzy przyczyny -
      "medialność" dziedziny wiedzy, jaką jest socjologia, jej niedookreśloność
      (wiele rzeczy można wrzucić do pudełka pod nazwą "socjologia"), a także, bardzo
      prozaiczna "łatwość" (w sensie przedmiotów - najczęściej historia i WOS)
      egzaminów wstępnych. Cóż, na razie nic więcej do głowy mi nie przychodzi. Tak
      czy owak, czy nie ma się wrażenia, że z zewnątrz "socjologia - to brzmi dumnie"?
      • socjolog1 Re: Popularność socjologii 05.07.04, 14:26
        łatwość. Wydaje mi się, że socjologię wybierają ci, którzy nie bardzo wiedzą co
        chcą robić w życiu, ale z matematyką są na bakier więc ekonomia odpada. I potem
        są zbulwersowani, że jakieś statystyki się pojawiają ;) Jakby głównym elementem
        pracy socjologa nie były właśnie statystyczne badania. U mnie przynajmniej
        statystyka była pogromem choć wcale tak trudna nie była. No, ja jestem po
        licealnym mat-fizie to dla mnie była łatwa.

        co do ilości osób na miejsce. Czy więcej osób na miejsce tym większa ochota by
        spróbować zwiększając tym samym tę liczbę. Bo jeśli coś jest popularne to
        wydaje się być bardzo dobre. Jakieś następowanie po sobie, wzmacniające sygnał
        popularności coraz bardziej aż do absurdalnej liczby zupełnie nieodpowiadającej
        zainteresowaniom tej rzeszy ludzi. To jak z pedagogiką, niepraktyczna w
        obecnych czasach, ale że dużo osób idzie to coś w tym musi być.

        Czy więcej chętnych tym bardziej popularna u następnego rocznika, ot śmieszne
        ale prawdziwe
        • tak_zwany Re: Popularność socjologii 05.07.04, 14:37
          Nie przesadzajmy z tą statystyczną podstawą... Na UJ to chyba nawet statystyka
          nie jest obowiązkowa (nie umiem sobie tego wyobrazić). Jeżeli ktoś "siedzi" w
          paradygmacie subiektywistycznym, a w szczególności w socjologii
          fenomenologicznej, to badania ilościowe uważa za stratę czasu. Badania
          jakościowe też są ważne, ja sam je preferuje. Ale tak czy owak, należy dobierać
          narzędzie to problemu, a nie odwrotnie, jak się to niekiedy robi...

          Łatwość? Z pewnością.

          Samonapędzający się mechanizm? Też się zgodzę...
          • socjolog1 Re: Popularność socjologii 05.07.04, 14:56
            o, to jak widać różne mogą być do matmy podejścia. U mnie nawet demografia
            prowadzona przez geografo-filozofa była matematyczna i sprawiała trudności

            co do socjologii fenomenologicznej. Widziałam już takie podejścia do tej
            szkoły, że czym trudniejsze i bardziej skomplikowane metody badań będziemy
            używać tym trudniej będzie nam dostrzec i pojąć fenomen. Jeżeli chodzi o mnie
            to taka metodologia bardzo mi przypada do gustu ;) Tylko jak ją przełożyć na
            praktykę? Trudno, ba, niemożliwym jest pozbyć się doświadczenia
            • tak_zwany Re: Popularność socjologii 05.07.04, 15:25
              Cóż, niektórzy twierdzą, że nie ma sensu pozbywać się doświadczenia, co więcej
              afirmują je, jako niezbędny składnik poznania. Zastanawiam się, jak definujesz
              skomplikowanie metody. Czy tworzenie czegoś takiego jak "średni wyborca" samo w
              sobie nie jest komplikacją, ukonstyutowaniem nie istniejącego bytu, swoistą
              reifikacją?

              • socjolog1 Re: Popularność socjologii 05.07.04, 15:52
                Skomplikowaność w odniesieniu do wrażenia fenomenologicznego to każda metoda. W
                końcu jeśli mamy odczuć a nie zrozumieć.. Jest to dla mnie lekko niepojęte, bo
                wolałabym od razu to zastosować. Tylko jak gdy cokolwiek widzę to za ułamek
                sekundy też wiem o tym co widzę. Czyżby trzeba być szybszym od tego ułamka
                sekundy?
                średni wyborca, właśnie, nieistnieje, czysty matrix;) stworzony tylko i
                wyłącznie na potrzeby.. medialne? Z drugiej strony jest to pojmowanie średniego
                wyborcy jako nowy organizm na którym można przeprowadzać eksperymenty. Gdzie z
                takimi możliwościami do widzimisiów 38 milionów Polaków

                skomplikowane metody, jestem na etapie rozgryzania spss, na początku ;) i tu
                dopiero się okazuje ile możliwości i narzędzi statystycznych ma socjolog. I ile
                musi się uczyć i egzaminów zdawać;)
                • tak_zwany Re: Popularność socjologii 05.07.04, 16:12
                  Ja za SPSS planuję wziąć się w sierpniu. Podstawy mam, zdaje mi się dosyć
                  niezłe. Robienie coś więcej w SPSS niż liczenie różnorakich korelacji czy tabel
                  krzyżowych wymaga jednak zaawanswoanej znajomości statystyki. Ale cóż, jeśli
                  się nie chce z głodu umrzeć, SPSS znać trzeba...:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka