Dodaj do ulubionych

Ciekawy problem

10.02.05, 10:03
Przyznaję, że też się czasem zastanawiam. A ponieważ poznałam oba sposoby
życia - wiem, że oba mają blaski i cienie. A co wy sądzicie?
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=20439417&v=2&s=0
Obserwuj wątek
    • poziomk Re: Ciekawy problem 10.02.05, 11:01
      na razie nie mam wlasnej rodziny ale obserwujac tych co ciagle na nic nie maja czasu, na chodz
      troche luzu czy nawet rzucenia obowiazkow dla chociaz by wlasnego zdrowia fizycznegi i
      psychicznego troche sie dziwie. Ped ku karierze i latanie patrzac na zegarek i napiecie
      doprowadza do niszczenia samego siebie. Za 10 lat 30-latki beda zniszczeni , wyeksploatowani,
      na nic nie majac ochoty.... a gdzie rodzina , dzieci, przyjaciele, znajomi, rozmowy o niczym?...

      • anahella Re: Ciekawy problem 10.02.05, 20:36
        Ja bym wam wolala byc szczesliwa emerytka. Emerytura w moim wieku to przepis na
        szczescie;)
        • habitus Re: Ciekawy problem 10.02.05, 21:01
          Daj spokój. Wszyscy znajomi by pracowali i mieli tysiąc spraw nie cierpiących
          zwłoki... Nie miałabyś za przeproszeniem do kogo paszczy rozewrzeć. Chyba, że
          porobiłabyś jakieś nowe znajomości w Klubie Trzeciego Wieku :)))
          • anahella Re: Ciekawy problem 13.02.05, 15:27
            Co Ty? Skonczylabym nareszcie Diablo 2 z dodatkiem;)
            • departament_dekoracji Re: Ciekawy problem 13.02.05, 17:02
              A ja bardzo chciałabym być wyłacznie matką i gospodynią domową. No może nie
              całkiem BYĆ (na zawsze), ale trochę POBYĆ.
              Dziś (niedziela) gorliwie i nawet radośnie pracowałam, bo to jedyny dzień,
              kiedy telefony nie dzwonią non-stop, drzwi nie latają bez przerwy i mogę się
              skupić na dłużej niż 30 sekund. (Nie przesadzam.)
              Ale moje dzieci są już za duże i nie chcą mnie w domu przez całą dobę.
              Przyzwyczaiły się, że długo nie wracam, a czasem mam wrażenie, że ukrywają
              niesmak, jak "za wcześnie" przychodzę.
              Musiałam trochę dzisiaj pomarudzić, bo inaczej czepiałabym się jutrzejszych
              walentynek.
              • anahella Re: Ciekawy problem 14.02.05, 02:33
                departament_dekoracji napisała:

                > Dziś (niedziela) gorliwie i nawet radośnie pracowałam, bo to jedyny dzień,
                > kiedy telefony nie dzwonią non-stop, drzwi nie latają bez przerwy i mogę się
                > skupić na dłużej niż 30 sekund. (Nie przesadzam.)

                Tez tak kiedys mialam, i znalazlam sposob na prace w weekendy wieczny halas i
                brak mozliwosci skupienia sie: zlozylam wypowiedzenie.
                • departament_dekoracji Re: Ciekawy problem 15.02.05, 15:15
                  Droga Anahello!

                  Ja NIE ZNALAZŁAM sposobu na pracę w weekendy, wieczny hałas i brak możliwości
                  skupienia się.
                  Sposób znalazł mnie.
                  WŁaśnie wczoraj, w Walentynki dostałam "serduszko" od przełożonego - zmienił mi
                  stanowisko na gorsze. Nigdy nie zgłaszał zastrzeżeń, zresztą tym razem też nie -
                  chociaż widzieliśmy się kilka razy w ciągu dnia, sprawę zostawił kadrom.
                  Jestem zła na siebie, ze dałam wycisnąć z siebie wszystkie soki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka