Dodaj do ulubionych

A na wieczór może by tak filiżaneczkę...

26.02.08, 21:51
... jakiejś zielonej herbaty? Reflektuje kto?
Obserwuj wątek
    • aanneett Re: A na wieczór może by tak filiżaneczkę... 26.02.08, 22:02
      zielonej? afuj...
      • anka1 Re: A na wieczór może by tak filiżaneczkę... 26.02.08, 22:07
        dawaj. wszystko, nawet arszenik, byle sie przekletych wirusow pozbyc !
        • ralston Re: A na wieczór może by tak filiżaneczkę... 26.02.08, 22:22
          Ojej - antywirusowej nie mam. Może nalewka z pigwy w zamian? A
          Aanneett, która z takim obrzydzeniem się o zacnej zielonej senchy
          wypowiada za karę naleję pu-erha!
          • anka1 Re: A na wieczór może by tak filiżaneczkę... 26.02.08, 22:29
            wszystko przelkne, nawet pigwe. moze jeszcze masz cos co i dzieciom sluzy ?
            ps. pu-erha ? a nie lepiej wedzonego lapsanga-soushenga ?:)
            • ralston Re: A na wieczór może by tak filiżaneczkę... 26.02.08, 22:34
              Tym ostatnim nie dysponuję. Ale jeśli smrodem pu-erha bije, to
              wchodzę w ten interes!
              • anka1 Re: A na wieczór może by tak filiżaneczkę... 26.02.08, 22:40
                o smrodzie tudziez innych wrazeniach ( smakowych ) nic niestety rzec teraz nie
                moge z powodu porzadnie zatkanych gornych drog oddechowych i kubkach smakowych w
                kompletnym uspieniu ((( na samo wspomnienie tylko mnie trzesie - a wirusy tu
                powodem nie sa.
                • ralston Re: A na wieczór może by tak filiżaneczkę... 26.02.08, 22:44
                  No, jak samo wspomnienie tak działa, to przy najbliższej okazji
                  nabędę. Na nieproszonych gości może się okazać jak znalazł... ;)
                  • anka1 Re: A na wieczór może by tak filiżaneczkę... 26.02.08, 22:47
                    wez lepiej poprawke na : de gustibus. a jak komus posmakuje ?
                    • ralston Re: A na wieczór może by tak filiżaneczkę... 26.02.08, 22:56
                      to piołun?
                      • anka1 Re: A na wieczór może by tak filiżaneczkę... 26.02.08, 23:03
                        eee niee, ale nie zapominaj, ze kiedys i piolun szedl zwlaszcza w postaci absyntu.
                        zmykam Rals, 2 godziny po lekach cos dziecieciu wcisnac do jedzonka trzeba. pa !
                        • ralston Re: A na wieczór może by tak filiżaneczkę... 26.02.08, 23:10
                          To już nie wiem, co wymyśleć. Dobrej nocy. Zdrowia!
          • aanneett Re: A na wieczór może by tak filiżaneczkę... 26.02.08, 23:45
            ralston napisał:

            > Ojej - antywirusowej nie mam. Może nalewka z pigwy w zamian? A
            > Aanneett, która z takim obrzydzeniem się o zacnej zielonej senchy
            > wypowiada za karę naleję pu-erha!

            jahhhh do kwadratu.
            • ralston Re: A na wieczór może by tak filiżaneczkę... 27.02.08, 08:59
              aanneett napisała:


              > jahhhh do kwadratu.


              Znaczy więcej nalać?
    • ralston Re: A na wieczór może by tak filiżaneczkę... 01.03.08, 00:31
      Jeszcze tylko łyk zielonej herbaty z opuncją figową i... do łóżka.
      Pora spać.
    • ralston Re: A na wieczór może by tak filiżaneczkę... 01.03.08, 23:02
      Dziś zamiast herbaty może tempranillo-malbec z Argentyny?
      • oka4 Pu-erh 05.03.08, 06:40
        Pamietacie jak kiedys ta herbata byla dla nas nowoscia? Kazdy pil
        ja w domu, a potem dzielilismy sie wrazeniami.
        Do tej pory smieje sie na glos, kiedy przypomni mi sie jak celnie
        okreslila ten zapach Habitus: "smierdzi jak wiory z kutra".
        :))))))))))))))))))))))))))))))))))))
        • ralston Re: Pu-erh 05.03.08, 10:16
          Pamiętam. Pijam do dziś. Wali rybami, jak dawniej ;)
    • ralston Re: A na wieczór może by tak filiżaneczkę... 06.03.08, 23:04
      Dziś, to chyba coś na zakwasy. Co pomaga?
    • czarnyaniolek Re: A na wieczór może by tak filiżaneczkę... 07.03.08, 01:17
      .. nie filiżaneczkę...
      kieliszek ElSol australijskiego... uległem reklamie.. w sumie.. nie żałuję..
      • oka4 Re: A na wieczór może by tak filiżaneczkę... 07.03.08, 07:17
        Na zakwasy najlepszy seks. Od razu zapomina sie co boli...:)))))
        • ralston Re: A na wieczór może by tak filiżaneczkę... 07.03.08, 09:29
          Nie zapomniałem. Dzisiaj dopiero boli...
          • ralston Re: A na wieczór może by tak filiżaneczkę... 07.03.08, 22:23
            Teraz stwierdzam, że to co rano, to nie był żaden ból...
            • oka4 Re: A na wieczór może by tak filiżaneczkę... 08.03.08, 07:07
              Zaczelo Cie bardziej bolec po zastosowaniu mojej rady?
              :)
              • ralston Re: A na wieczór może by tak filiżaneczkę... 10.03.08, 10:34
                Nie po prostu zakwasy najsilniejsze są zawsze po dwóch dniach.
                Dzisiaj znacznie lepiej - już właściwie tylko ponaciągane stawy
                jeszcze bolą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka