kocha, lubi ???

06.01.04, 16:00
Kiedy spotyka się dwoje ludzi i jak to się mówi coś między nimi zaiskrzy,
postanawiają być ze sobą i pada (prędzej czy później - ale zawsze) to
słowo "kocham". Wydaje się być to tak niesamowite wyznanie, często tak
oczekiwane, wydawać by się mogło że wymawiać je należy ostroznie i że jest
zarezerwowane dla tej jedynej osoby (względnie kilku osób - często dla
członków rodziny). Zastanawiam sie, czy nie zachodzi tu jakaś pomyłka...
Zgodnie z religią chrześcijańską kochać należy przeciez wszystkich ludzi,
ale... nigdzie (hehe - NIGDZIE) nie jest napisane że wszystkich ludzi trzeba
lubić. Idąc dalej - muszę kochać np. moją matkę - ale wcale nie muszę jej
lubić. Muszę/powinnam o nią dbać, troszczyć się, nie pozwolić skrzywdzić
niemniej nie muszę darzyć jej sympatią. Idąc jeszcze dalej - na tym być może
polega urok wybrania sobie partnera/partnerki z którym/którą postanawia sie
spędzić resztę czasu w tym życiu. Przy takim założeniu słóweczko "kocham"
bardzo traci na znaczeniu, ważniejsze może się bowiem okazać szczere wyznanie
komuś, że sie go lubi. Nie jest to tylko gra słów, ale cała zamiana pojęć i
tego co z nimi sie wiąże.
    • kvinna dużo prawdy w tym co piszesz.. 06.01.04, 16:15
      A co jest właściwie miarą kochania?
      Utrata obiektu?

      I jak to mierzyć?
      Niemierzalne?
      • ethlin Re: dużo prawdy w tym co piszesz.. 06.01.04, 17:53
        > A co jest właściwie miarą kochania?
        > Utrata obiektu?
        >
        > I jak to mierzyć?
        > Niemierzalne?

        No właśnie, czy to jest mierzalne (ale dziwne słowo "mierzalne";-)
        Załóżmy że przez kochanie nie rozumiemy stanu zakochania, a idealistycznie
        troskę o daną osobę, pragnienie jej szczęścia, itp. Przy takim założeniu
        odejście tej osoby do kogoś innego nie powinno tak naprawdę nas boleć; jeśli
        rzeczywiście pragniemy tylko jej szczęścia (oczywiście to jest czysta teoria -
        bo nie znam nikogo kto by cieszył się gdy zostawia go sympatia). Nawet jeśli
        przez odejście kochanej osoby rozumiemy jej śmierć, to teoretycznie również nie
        powinno nas ono martwić, bo przecież osoba ta znajduje się teraz w lepszym ze
        światów (wersja optymistyczna dla ludzi wierzących w życie po życiu).
        Czyli miarą kochania nie powinna być w takim wypadku utrata obiektu. Ale teoria
        sobą a życie sobą - często właśnie ta tęsknota uswiadamia osobie zostawionej
        siłę tego uczucia.
        Jak to więc zmierzyć?
        Możliwe że jest w stanie to zmierzyć (ale to też tylko przez porównanie) ktoś
        kto "kochał" kilka razy. Jednak tak czy siak nie ma aparatu mierzącego moją
        siłę miłości np. z siłą miłości mojej sąsiadki;-)


        • Gość: Oleńka Re: dużo prawdy w tym co piszesz.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.04, 17:59
          Otwórz sobie Psy w/g autora, dojedź do Jędrka, a następnie poczytaj wątki
          z "EGO" w tytule. Mądrze, klarownie i wprost.
        • kwieto Powinno nie powinno 06.01.04, 23:19
          > Przy takim założeniu odejście tej osoby do kogoś innego nie powinno tak naprawdę nas boleć

          Bo widzisz, wszystko pieknie, gdy mowa o teorii i ludziach "doskonalych".
          Tylko... czy widzialas kiedys doskonlego czlowieka?
          • ethlin Właśnie... 06.01.04, 23:31
            Niemniej do jakiegoś ideału dążyć trzeba (warto?).
            • kwieto Re: Właśnie... 06.01.04, 23:38
              > Niemniej do jakiegoś ideału dążyć trzeba (warto?).

              Nie jestem pewny czy trzeba i warto.
              Problem w tym, ze idealu nie ma po prostu...
              Czy warto dazyc do czegos co nie istenieje?
              • ethlin Re: Właśnie... 07.01.04, 00:07
                > Problem w tym, ze idealu nie ma po prostu...
                > Czy warto dazyc do czegos co nie istenieje?

                Ideału jako takiego nie ma (wyjąwszy Boga - dla osób wierzących), ale... każdy
                z nas ma jakieś wyobrażenie takiego ideału, i myślę że warto ku niemu się
                zbliżać, bo to czyni nas lepszymi (mniej nieidealnymi).
                Tak, myślę, że warto;-)
                • kwieto Re: Właśnie... 07.01.04, 00:18
                  To jeszcze kwestia tego co dla kogo jest idealem :")

                  Problem z dazeniem do idealu jest taki, ze moze sie przerodzic w obsesje. Jak komu za bardzo
                  zalezy, moze sporo nabroic, i odsniesc skutek odwrotny do zamierzonego.
                  • Gość: Sisi Re: Właśnie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.04, 00:25
                    A mnie zaciekawia, skąd się bierze pojęcie ideału. Mamy wewnętrzne wyobrażenie
                    czegoś idealnego, co przecież nie istnieje. Więc skąd jej mamy? Inaczej, na
                    podstawie czego tworzymy wzorzec ideału?
                    • kwieto Re: Właśnie... 07.01.04, 08:15
                      > A mnie zaciekawia, skąd się bierze pojęcie ideału. Mamy wewnętrzne wyobrażenie
                      > czegoś idealnego, co przecież nie istnieje. Więc skąd jej mamy? Inaczej, na
                      > podstawie czego tworzymy wzorzec ideału?

                      Moze tak:
                      Rodzice zwykle czegos oczekuja od dzieci - ze beda takie, smakie... i wypominaja to im przy
                      roznych okazjach. Podobnie srodowisko w ktorym dany czlowiek przebywa. Rodzi sie poczucie, ze
                      sie nie spelnia jakichs oczekiwan - polaczone z przekonaniem, ze da sie je spelnic, i ze spelnia je
                      wlasnie ten ideal?
                      Innymi slowy - ideal bylby suma oczekiwan srodowiska.
                  • ethlin Re: Właśnie... 07.01.04, 00:44
                    > To jeszcze kwestia tego co dla kogo jest idealem :")

                    Niewątpliwie;-)


                    > Problem z dazeniem do idealu jest taki, ze moze sie przerodzic w obsesje. Jak
                    k
                    > omu za bardzo
                    > zalezy, moze sporo nabroic, i odsniesc skutek odwrotny do zamierzonego.

                    Hm, być tak może np. z dążeniem rodziców do jak najlepszego ustawienia swojego
                    dziecka w życiu (jak najlepsze wykształcenie, jak najlepszy zawód, etc). Jeśli
                    to pragnienie przerodzi się w obsesję rzeczywiście może być nieciekawie...
                    Z tym że tutaj ten ideał jest inny, tylko pokierowany obsesyjną "miłością".
                    Tutaj ideałem (celem) nie jest kochanie/lubienie samo w sobie.
                    Ale czy można przesadzić z dążeniem do ideału w związku m-k, jeśli jest nim
                    konkretnie idealna miłość? Jeśli tak, to jak ten "przesadyzm" się przejawia?

                    Ponieważ jutro muszę rano wstać kładę się już do łóżeczka, ale chętnie jutro
                    poczytam co masz do powiedzenia w tym temacie;-) Miłych na temat ideałów rozmów
                    nocą życzę;-)
                    • kwieto Re: Właśnie... 07.01.04, 08:21
                      > Ponieważ jutro muszę rano wstać kładę się już do łóżeczka, ale chętnie jutro
                      > poczytam co masz do powiedzenia w tym temacie;-) Miłych na temat ideałów rozmów
                      > nocą życzę;-)

                      Coz, wychodzi na to, ze ja poszedlem spac wczesniej :"P

                      Co do idealu w zwiazkach k-m: nie wiem. To zalezy co jest idealem. np. pelne poswiecenie sie
                      drugiej osobie (az do bycia wykorzystywanym, emocjonalnie i materialnie), nie jest niebezpieczne?

                      A z drugiej strony milosc idealna to "dawaj i nie oczekuj niczego".
                      Tylko czy jest ona wykonalna?
                      • malvvina Re: Właśnie... 07.01.04, 09:36
                        oczywiscie ze tak ! bo druga strona postepuje identycznie

                        > A z drugiej strony milosc idealna to "dawaj i nie oczekuj niczego".
                        > Tylko czy jest ona wykonalna?
                        • kwieto Re: Właśnie... 07.01.04, 20:02
                          malvvina napisała:

                          > oczywiscie ze tak ! bo druga strona postepuje identycznie

                          A jesli nie postepuje?
                          Niekoniecznie jest zaraz zimnym draniem (zimna drania?), ale np. nie potrafi po prostu.
                          Co wtedy?
                          • ethlin Re: Właśnie... 07.01.04, 21:03
                            > A jesli nie postepuje?
                            > Niekoniecznie jest zaraz zimnym draniem (zimna drania?), ale np. nie potrafi
                            po
                            > prostu.
                            > Co wtedy?


                            Najważniejsze to chcieć i starać się. Wiadomo, że nie zawsze wszystko
                            wychodzi... no tak czasem bywa. Ale jeśli rzeczywiście się lubią/kochają to
                            przecież i wybaczają sobie (i potrafią zrozumieć;-)
                            Miło tak poteoretyzować, co?;-)


                            Ps. Ale ja chociaż ładnie powiedziałam wczoraj dobranoc kwieto;-P
                            • kwieto Re: Właśnie... 07.01.04, 21:20
                              > Ps. Ale ja chociaż ładnie powiedziałam wczoraj dobranoc kwieto;-P

                              Ups, jaki ja nie wychowany, nie odpowiedzialem :(

                              Starac sie - tak, ale ostroznie. Na pewno nic na sile.
                              Czasem lepiej nie starac sie chwile, serio :")
                              • ethlin Nic na siłę, wszystko młotkiem;-P 07.01.04, 21:23
      • malvvina Re: dużo prawdy w tym co piszesz.. 06.01.04, 19:19
        miara kochania sa skrzydla
        • ethlin Re: dużo prawdy w tym co piszesz.. 06.01.04, 19:22
          > miara kochania sa skrzydla

          Ładnie powiedziane i... chyba coś w tym jest.
    • Gość: Richelieu* Re: kocha, lubi ??? IP: *.localdomain / 213.77.25.* 06.01.04, 16:19
      równie dobrze zamiast "kocham Cię" możnaby używać abrakadabra albo jeszcze
      lepiej Sezamie otwórz się. Trudno o lepsze zaklęcie niż kocham cię. Otwierają
      się wszystkie części ciała na jego dźwięk. Nic, tylko nauczyć się go stosować.

      skojarzenie z lubić, a kochać mam takei, że lubić wynika z woli naszego
      umysłu, chcemu coś wspólnoe robić, dobrze nam razem. Kochać to czysty
      instynkt, kocham matkę bo to matka, bo nie kochanie matki jest politycznie
      niepoprawne. kocham cię bo od pierwszego wejrzenia znaczy od pierwszego
      drgnięcia lędźwi. Ile to czasu przechodzi od lubię cię, przywiązany jestem do
      ciebie, dobrze nam razem, do kochania. Trudno wtedy nawet nazywać to w ten
      sposób, ale tak się jakoś utarło to się nazywa.
      • ethlin Re: kocha, lubi ??? 06.01.04, 18:06
        > równie dobrze zamiast "kocham Cię" możnaby używać abrakadabra albo jeszcze
        > lepiej Sezamie otwórz się. Trudno o lepsze zaklęcie niż kocham cię. Otwierają
        > się wszystkie części ciała na jego dźwięk. Nic, tylko nauczyć się go stosować.

        Powiem dziś mojemu męczyźnie abrakadabra;-))) Ciekawe jaką zrobi minę;-)

        > skojarzenie z lubić, a kochać mam takei, że lubić wynika z woli naszego
        > umysłu, chcemu coś wspólnoe robić, dobrze nam razem. Kochać to czysty
        > instynkt, kocham matkę bo to matka, bo nie kochanie matki jest politycznie
        > niepoprawne. kocham cię bo od pierwszego wejrzenia znaczy od pierwszego
        > drgnięcia lędźwi. Ile to czasu przechodzi od lubię cię, przywiązany jestem do
        > ciebie, dobrze nam razem, do kochania. Trudno wtedy nawet nazywać to w ten
        > sposób, ale tak się jakoś utarło to się nazywa.

        Racja, racja, racja!
        Niemniej z pojęciem że "kochać to czysty instynkt" chyba bym polemizowała...
        Tak pewnie jest, ale chyba nie zawsze. Bo jeśli mamy stosować się do nakazu
        kochania wszystkich ludzi, to ja przynajmniej nie czuję takiego instynktu;-) To
        jest chyba bardziej postępowanie według jakichś norm; np. nie życz drugiemu co
        tobie nie miłe, itp.
        • Gość: Richelieu* Re: kocha, lubi ??? IP: *.localdomain / 213.77.25.* 06.01.04, 18:58
          powiedz abrakadabra i zagraj na hinduskim flecie i wtedy zobacz co stanie, się

          ;)

          kochać wszystkich ludzi.. fakt, kochać w sensie czuć wspólność człowieczego
          bytu, jedziemy na tym samym wózku to bądźmy dla siebie mili żeby z tego wózka
          się nie pospychać
          • ethlin Re: kocha, lubi ??? 06.01.04, 19:15
            > powiedz abrakadabra i zagraj na hinduskim flecie i wtedy zobacz co stanie, się
            >
            > ;)

            ;-)))))))))))))))))))))))))))))
            Z radością będę patrzeć;-P
      • jmx Re: kocha, lubi ??? 07.01.04, 03:23
        Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

        > równie dobrze zamiast "kocham Cię" możnaby używać abrakadabra albo jeszcze
        > lepiej Sezamie otwórz się. Trudno o lepsze zaklęcie niż kocham cię.
        Otwierają
        > się wszystkie części ciała na jego dźwięk. Nic, tylko nauczyć się go
        stosować.
        >
        > skojarzenie z lubić, a kochać mam takei, że lubić wynika z woli naszego
        > umysłu, chcemu coś wspólnoe robić, dobrze nam razem. Kochać to czysty
        > instynkt, kocham matkę bo to matka, bo nie kochanie matki jest politycznie
        > niepoprawne. kocham cię bo od pierwszego wejrzenia znaczy od pierwszego
        > drgnięcia lędźwi. Ile to czasu przechodzi od lubię cię, przywiązany jestem
        do
        > ciebie, dobrze nam razem, do kochania. Trudno wtedy nawet nazywać to w ten
        > sposób, ale tak się jakoś utarło to się nazywa.

        Ale co jest skutkiem a co przyczyną? Czy można prawdziwie, szczerze kochać bez
        lubienia? Czy to czasem nie z lubienia wypływa kochanie?

        Napisałaś o matce - ale to właściwie powinność taka "miłość" do rodziców czy
        krewnych ale nie żywe ucucie, więź.
        • r.richelieu Re: kocha, lubi ??? 07.01.04, 21:36
          oczywiście, że nie można szczerze kochać bez lubienia, bo jakby nie było to
          różne odcienie podobnego uczucia tylko często dochodzi do takiej sytuacji, że
          znajomość jest już na tyle zaawansowana, że strony myślą, że za "lubię cię"
          partner się obrazi, że tylko się go lubi, więc od razu, bez lubię cię jest
          kocham cię.

          rodzinne powinności, właśnei obrzydliwie brzmi, a nie spełnianie rodzinnych
          powinności jest szykanowane i moralnie niedopuszczalne. Nikt nie mówi o
          kochaniu starej matki.
          Skojarzyło mi się to z obowiązkiem małżeńskim. Kto takie bezeceństwo wymyślił,
          co za obowiązek? fuj, aż w gardle staje ;) Siłowe nakłanianie do seksu. Nie
          mówi się o kochaniu tylko o obowiązkach, psu na budę z takim kochaniem
    • Gość: rafal Re: kocha, lubi ??? IP: *.proxy.aol.com 07.01.04, 03:03
      Kocham panienko powiedziec do czlowieka z poza rodzinnego klanu, oznacza nic
      wiecej niz umyslowa i fizyczna aprobata na image konkretnego czlowieka.
      Wiaze sie ona z jednostronnym i konsekwentnym podarowaniem (najlepiej
      obustronnym) czesci swojego ego.
      • ethlin Re: kocha, lubi ??? 07.01.04, 21:21
        > Kocham panienko powiedziec do czlowieka z poza rodzinnego klanu, oznacza nic
        > wiecej niz umyslowa i fizyczna aprobata na image konkretnego czlowieka.
        > Wiaze sie ona z jednostronnym i konsekwentnym podarowaniem (najlepiej
        > obustronnym) czesci swojego ego.


        Hm, przyznam szczerze, że nie podoba mi się ta definicja;-)
        I chyba nie mogę sie zgodzić z tym, że to "umysłowa i fizyczna aprobata na
        image konkretnego człowieka". To by było co najmniej dziwne, gdybym aprobowała
        tylko jednego człowieka... Poza tym w tej definicji nie ma słowa o postępowaniu
        względem tej osoby, czyli co: kocham, ale nic robić nie muszę, walnę sie na
        kanapę, podłubię palcem w nosie, i wystarczy, bo przecież cię aprobuję i ty
        mnie aprobujesz. W tej definicji za słowem "kocham" właściwie nic nie stoi,
        poza wyznaniem że cię toleruję.
        Darowania ego nie skomentuję, bo nie bardzo wiem co przez to rozumiesz. Chętnie
        jednak sie dowiem;-)

        Ps. Nie jestem żadną panienką!;-)


        *********

        Słońce jest słońcem w świecie jasności, miłość jest słońcem w świecie ciemności.
        Sted
Inne wątki na temat:
Pełna wersja