Dodaj do ulubionych

gdzie biegnie granica?

09.01.04, 09:25
Co powinien robić żonaty facet kiedy widzi kobietę (ładna jest, nie ma co
sciemniać). Jej dyskretnie odsłoniete ciało tuz nad paskiem od spodni i niby
niechcący wystajacy kawałek stringów ściąga wzrok jak przyciaganie ziemskie
ściąga kamień z wysoka. Żona dałaby mi w łeb za te opisy. Ale przecież ja nie
myśle o niczym wiecej. Ja sie tylko gapie na ten opisany kawałek i na twarz.
Właściwie to sie nawet nie gapie tylko spoglądam tam, tak, że nikt nie widzi
(a może widzi?) Po prostu ciezko sie nie gapić. Zapytałbym dziewcze czemu
akurat tak to aranżuje. Gdyby był upał magłaby powiedzieć że to wentylacja,
ale nie dzisiaj. Ni z tego ni z owego zaczynam rozmowę. No jakby wtedy mnie
żona widziała to gadanie na kilka dni. Ale ja rozmawiam tylko dla sztuki bez
celu zupełnie. Moge oczywiście zrobić sobie taki szlaban stuprocentowy, że
nie widze tej czy owej. Nie widze i juz, ale jednak widzę. Nic na to nie
poradzę. Gdzie przebiega granica? U kazdego gdzie indziej? jezeli tak to
gdzie? Czy jest jakaś uniwersalna?
Obserwuj wątek
    • ouk Re: gdzie biegnie granica? 09.01.04, 09:38
      Nuda rodzi takie własnie problemy i rozważania, Stary.
      Olej filozofię , patrz jak lubisz i sprawia Ci to przyjemność. Po co
      pytać "dlaczego ?"
    • maika7 Re: gdzie biegnie granica? 09.01.04, 11:09
      Granica - dla każdego indywidualna (chyba...). Po ślubie (czy innych wzajemnych
      deklaracjach...) nie tracimy przecież płci, wzroku, słuchu itp... Kobietom
      nadal podobają się mężczyźni i na odwrót i nie ma sensu udawać, że tak nie
      jest. :-))
      A granica wyznacza się chyba sama dla każdej pary z osobna w zależności od
      hm... relacji...??
      M
      • qw5 Re: gdzie biegnie granica? 09.01.04, 11:24
        Dziękuję za tą odpowiedź.
        • qw5 Re: gdzie biegnie granica? 09.01.04, 11:25
          Pardą miało być "tę odpowiedź"
    • joars Re: gdzie biegnie granica? 09.01.04, 11:18
      A o czym myslisz patrzac sie na miejsce, ktore opisujesz?
    • Gość: noe nie ! Po co egoisto, ktoś ma mieć przez ciebie problemy. IP: *.acn.waw.pl 09.01.04, 11:18
      Już przekroczyłeś granicę. Uwodzisz. Pytanie na co liczysz ? Na naiwność w
      stringach,czy słodką i romantyczną tajemnicę przed żoną ? Rozmowa dla
      sztuki...z nowa sztuką do wyjęcia. Śliczne. Chłopie opanuj się. Przeczytaj
      sobie tutaj kilka wątków. To dobry prysznic.
      • Gość: Triss Merigold Re: Po co egoisto, ktoś ma mieć przez ciebie prob IP: *.acn.waw.pl 09.01.04, 11:31
        Gdzie uwodzi? W którym miejscu? Rany boskie, małżeństwo to nie klasztor,
        popatrzenie i rozmowa z atrakcyjnym czlowiekiem płci przeciwnej nie jest zdradą
        ani jakimś przekroczeniem granicy. Panna pokazuje ciało po to, żeby ktoś sie
        patrzył. Jaki egoizm?
        Nie wariujcie. Różnicę między rozmową bez intencji, dla przyjemności
        pogawędzenia, uśmiechania się a flirtem mającym na celu uwiedzenie każdy kto
        uwodzi zna doskonale.
        • Gość: noe nie! Re: Po co egoisto, ktoś ma mieć przez ciebie prob IP: *.acn.waw.pl 09.01.04, 11:38
          Droga Triss, małżeństwo dla większości żon to jest klasztor. Facet ewidentnie
          się nudzi i usiłuje wyrwać laskę ? Nie zauważyłaś tego. Tymczasem może
          dziewczynie narobić kłopotów
          a/ przez swój status
          b/ wspólne, jak zrozumiałam miejsce pracy
          c/ przez samego siebie
          Niech spada i pilnuje żony i siebie przede wszystkim. Po co do diabła, żenił
          się, jeśli krecą go inne babki. Po co zawraca gitarę innym kobietom. Kłopoty
          nieuniknione. On wyjdzie z tego cało kiedyś, gorzej z którąś z nich będzie.
          To nie jest według ciebie egoizm ?
          Flirt nie ściaga wzroku do majtek, wybacz! Chcesz mi powiedzieć, że dziewczyna
          też patrzy w tym momencie, czy on pęcznieje na jej widok.
          • Gość: Triss Merigold Re: Po co egoisto, ktoś ma mieć przez ciebie prob IP: *.acn.waw.pl 09.01.04, 11:47
            - kobiety patrzą na męskie spodnie w konkretnym miejscu kiedy wydaje im się, że
            nikt nie widzi;
            - dlaczego dla zon małżeństwo to klasztor? same rezygują ze znajomych, z rozmów
            z kolegami, przekomarzanek w imię urojonej lojalności;
            - to, że się ożenił nie oznacza, że oślepł. Kobietę mężatkę też mogą kręcić
            inni faceci, jest ok. dopóki nie rozwija znajomości w kierunku łóżkowym;
            - flirt ściąga wzrok do majtek zwłaszcza jeśli są wyeksponowane. Przyszła do
            pracy w stringach to musi się pogodzić z tym, że ktoś się gapi;
            - zdecydowanie rozmowa nie jest egoizmem, można się dowartościować, poprawic
            krążenie, miło spędzić czas. Rozmowa niekoniecznie prowadzi do łóżka;
            - nie znosze robienia z kobiet niewinnych i niczego nieświadomych ofiar męskich
            rozbuchanych żądz.
            • Gość: noe nie! Re: Po co egoisto, ktoś ma mieć przez ciebie prob IP: *.acn.waw.pl 09.01.04, 12:00
              Piszesz głupoty. Wybacz, ale to są kompletne bzdury. Załóż stringi. Wyciągnij
              je za pasek od spodni i czekaj na księcia z bajki...żonatego dziada, który
              guzik da ci w życiu prócz problemów. Zawsze będzie wracał do swojej przystani,
              choćby była do kitu. Co to do cholery ma wspólnego z flirtem ? Nic. To jest
              zadufanie, pewność siebie i egoizm. Do dziewczyny nic nie mam. Jak ładna, jej
              wartością jest eksponowanie i urody i ciała. Ale czy dla takiego znudzonego
              żoną durnia ? Chyba nie.Jak jesteś baba z krwi i kości, to broń nimf, a nie
              narażaj dziewczyn na późniejsze kontakty, niechciane zresztą z harpiami. Przede
              wszystkim zaś z takimi typami. Autor pisze o fajnej pewnie lasce, ale i
              zastanawia się, co zrobiła by zona gdyby wiedziała...i odpowiada sam sobie, że
              dostałby po głowie, przecież to jest bez sensu. Z chwilę spotka się ze
              stringami, a po kilku tygodniach powie jej, że muszą stonować, bo żona ma
              podejrzenia. Czy ty się z choinki urwałaś ?
              • Gość: Triss Merigold Re: Po co egoisto, ktoś ma mieć przez ciebie prob IP: *.acn.waw.pl 09.01.04, 12:07
                Gdybyś Ty opowiedział/ła o swoich fantazjach partnerowi/ce też nie byłby
                zachwycony. Są rzeczy o ktorych opowiadanie sprawiłoby drugiej osobie przykrość
                (tu o patrzeniu na ładną laskę i jej tyłek) a które same w sobie nie są
                zbrodnią.
                Akurat nimfy mnie irytują. Jakie harpie, kto tu jest harpią?
                Facet nigdzie nie napisał, że jest znudzony zoną. Nikogo nie obraził więc nie
                nazywaj go durniem.
                Na podstawie dość ogolnego, marzycielsko-przegadanego opisu dopisałeś/łas cała
                historię z porzuceniem kochanki włącznie. To naużycie.
                Sorry ale prezentujesz taką frustrację, że trudno racjonalnie dyskutować.
                • zlewozmywak1 Re: Po co egoisto, ktoś ma mieć przez ciebie prob 09.01.04, 12:24
                  jako autor zamieszania chciałbym powiedzieć ze Triss stąpa a noe lewituje. Mam
                  chyba prawo tak powiedzieć skoro o mnie te wszystkie nadinterpretacje.
                  Ciagnijcie to dalej, fajnie sie czyta. Napisz noe jaką to ja jeszcze ten
                  zlewozmywak plugawy życiowa katastrofe i komu przyniesie. (Gdybys mnie tak choć
                  wiodziała raz w życiu...)hihihihi.
                  • Gość: noe nie! Re: Po co egoisto, ktoś ma mieć przez ciebie prob IP: *.acn.waw.pl 09.01.04, 12:39
                    Żadne to zamieszanie. Ot, wątek.
                    O tobie ? A kto tutaj pisze o tobie ? Jakie ty sobie zasługi przypisujesz ?
                    I nie muszę cię widzieć nawet ten jeden raz w życiu. Twój wzrok na moich
                    stringach odnotowałabym jak... porażkę. Wolę rejestrowac spojrzenia meżczyzn
                    bez zobowiazań. To dopiero wyzwanie! To oni wybierają. Nie ty.Ty już wybrałeś.
                    • zlewozmywak1 Re: Po co egoisto, ktoś ma mieć przez ciebie prob 09.01.04, 12:51
                      Wiesz, ja to, co piszesz traktuje jedynie jako "odchyłę forumową", bo jesli w
                      realu tak ci mózg działa to go przewietrz trochę. Idzie ulicą noe i
                      cauntuje : "porażka, zwyciestwo, porażka, zwyciestwo, żonaty, wolny, emeryt,
                      wdowiec, rozwodnik, kawaler, licealista itd..... :))))))))
                      • Gość: noe nie! Re: Po co egoisto, ktoś ma mieć przez ciebie prob IP: *.acn.waw.pl 09.01.04, 13:09
                        A nie czytało się ciebie, w wątku, który założyłeś jako kretyna .
                        Jednak Kretyn!
                        • zlewozmywak1 zbyt mocno siedzisz w internecie.....n/t 09.01.04, 13:15
                        • Gość: Oleńka masz jakiś problem noe? :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.04, 14:28
                          albowiem takie robisz wrażenie :)))
                      • Gość: NETRUNNER Re: Po co egoisto, ktoś ma mieć przez ciebie prob IP: 81.210.81.* 09.01.04, 16:30
                        Wsz zlezowzmywak. Staram sobie wmowic ze nic zlego nie robisz. Ale nie idzie.
                        Pytales o opnie to nie obrazaj ludzi za to ze mysla inaczej niz Ty (respect noe
                        nie)

                        Osobiscie uwazam ze robisz zle. Jak wrocisz do domu to bedziesz mowil "Kocham
                        Cie zonio" i myslal o tych stringach. To oszukiwanie kogos. Jak robisz to
                        wiedzac ze Twoja zena tego nie chcialaby to oszukujesz sam siebie probujac
                        usprawiedliwic. Rozumiem ze cos takiego moze pociagac. Moze prowokowac. Moze
                        zadzialac wyobraznia. Ale decyzja malzenstwa pokazales calemu swiatu "Wiem
                        gdzie jest granica, nie przekrocze jej i biore odpowiedzialnosc tworzac zwiazek
                        z osoba ktora kocham".
                        Takie dzialania prowadza w jednym kierunku i ktos musi to zatrzymac. Jak ktos
                        tego nie zatrzyma to dojdzie do nieodwracalnej sytuacji. A potem juz tylko
                        rozstanie i spadanie w przepasc emocjonalna. Zatrzymaj poki mozesz nad tym
                        zapanowac. Zatrzymaj to z szacunku dla swojej zony!
                        • Gość: Oleńka Re: Po co egoisto, ktoś ma mieć przez ciebie prob IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.04, 16:39
                          >"Wiem
                          > gdzie jest granica, nie przekrocze jej i biore odpowiedzialnosc tworzac
                          zwiazek
                          >
                          > z osoba ktora kocham".

                          Przeciez on to właśnie robi, ludzieee...
                          • Gość: NETRUNNER Re: Po co egoisto, ktoś ma mieć przez ciebie prob IP: 81.210.81.* 09.01.04, 17:55
                            > >"Wiem
                            > > gdzie jest granica, nie przekrocze jej i biore odpowiedzialnosc tworzac
                            > zwiazek
                            > >
                            > > z osoba ktora kocham".
                            >
                            > Przeciez on to właśnie robi, ludzieee...

                            No wlasnie nie. Bo ma watpliwosci i bo wie ze zona tego nie akceptuje. To juz
                            jest oszukiwanie.

                            Byla dalej dyskusja o flircie i romansie. Moze i jest podzial TEORETYCZNY. Ale
                            problemem jest znalezienie tej linii podzialu. Ktos kto bedzie w 100% wiedzial
                            kiedy sie zatrzymac, moze takie cos robic. Ale czy jest ktos taki?
                            Wychodze z zalozenia ze malo kto potrafi sie zatrzymac, wiec musi robic
                            wszystko, aby nawet nie wystartowac.
                            • Gość: Oleńka Re: Po co egoisto, ktoś ma mieć przez ciebie prob IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.04, 19:09
                              > No wlasnie nie. Bo ma watpliwosci i bo wie ze zona tego nie akceptuje. To juz
                              > jest oszukiwanie.

                              jak można nieakceptować czyichś uczuć?
                              czynów - rozumiem, ale uczuć???

                              nie akceptuje, czyli ma problem - nie ufa mu
                              nie ufa czyli średnio wie, co to jest miłość :)

                              poza tym, chyba się zapędzamy, bo zdaje się, że zlewozmywak zeznał tylko, że
                              żona by zrzędziła raptem :)
                        • j_ar Re: Po co egoisto, ktoś ma mieć przez ciebie prob 09.01.04, 16:48
                          > to bedziesz mowil "Kocham
                          > Cie zonio" i myslal o tych stringach. To oszukiwanie kogos.

                          to fakt...ale wiesz, to nie tak latwo przyznac sie przed zona do fetyszyzmu,
                          sam sprobuj ;(
                • Gość: noe nie! Re: Po co egoisto, ktoś ma mieć przez ciebie prob IP: *.acn.waw.pl 09.01.04, 12:26
                  Ty chyba nie potrafisz czytać. Jaka frustracja ? Jesli racjonalne podejście do
                  watku jest frustracją, to masz kłopoty z interpretacją. Nikt tutaj /i ja / nie
                  napisał, że patrzenie na tyłek jest zbrodnią. I nie pisałam o kochance, ani tez
                  o żonie. Napisałam..."ktos może na tym stracić" bo facet jest ewidentnie
                  znudzony, jeśli szuka nowych wrażeń. W jego poście jest zawarta intencja
                  brzmiąca dość jednoznacznie.
                  A propos moich fantazji.
                  Obchodzą mnie faceci bez zobowiazań. I tu mam absolutną pewność powodzenia
                  marzeń. Znudzone durnie, mnie nie interesują. Tobie też tak doradzam, chyba, że
                  nie stac cie na kogoś wolnego, ale to już pewnie inny watek.
                  PS. Harpia, to straszna baba. Miedzy innymi taka klasztorna zona.
                  • procesor a ja sie zgadzam z Triss 09.01.04, 12:56
                    Tris bardzo dobrze opisała sytuację.
                    A listu zlewozmywaka nie odebrałąm jako westchnienia za romansem - ma facet
                    oczy - więc patrzy.
                    Nie ślepnie się w chwili ślubu!!

                    Tak jak ja zauważam przystojnych facetów - tak mój luby piekne kobiety. To
                    chyba normalne? Dla mnie reakcja noe nie! jest przesadzona. Facet dla mnie nie
                    jest ewidentnie znudzony - za to ewidentnie noe nie! ma jakies doświadczenia
                    które każą jej tak interpretowac wypowiedź zlewozmywaka.

                    Pytanie dla mnie bardziej istotne czemu niektóre kobiety tak bardzo eksponuja
                    swoja seksualność w miejscu pracy? Zwłaszcza że nie trzeba eksponowac gołego
                    ciała by flirtowac. :)

                    Noe nie! powiedz prosze jak to robisz że patrza na ciebie TYLKO faceci wolni??
                    Przeciez reszcie nie każesz chyba oczu zamykac jak wchodzisz?
        • Gość: Oleńka Triss... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.04, 12:20
          Uwodzenie i flirt to 2 różne sprawy.
          Flirt jest sztuką dla sztuki, celem samym w sobie.
          Uwodzenie, które ma cel w postaci łóżka, to nic innego jak tokowanie, jak by
          Marusia rzekła :)) To nie flirt.
    • joars Re: gdzie biegnie granica? 09.01.04, 14:18
      Oby definicja flirtu zakladala, ze na pewno nie przerodzi sie on w nic
      powazniejszego. Ale jest to nieprzewidywalne. Wiec nie dziwie sie, ze to slowo
      moze budzic tyle kontrowersji. Flirt w wykonaniu osoby samotnej - ok. Ale
      jezeli robi to osoba zwiazana z kims, to moze byc to objawem np. lekkiego
      znudzenia, ewentualnie potrzeba sprawdzenia sie. Ale z obserwacji wiem, ze
      niestety czasami flirt prowadzi do czegos wiecej niz tylko milej rozmowy.

      Pozdr
      j.
      • Gość: maika7 Re: gdzie biegnie granica? IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.04, 14:43
        Jej, flirt to flirt, po prostu zabawa. Jaki objaw znudzenia? Jaka potrzeba
        sprawdzenia się?? Jak gram w karty jako samotna i potem jako niesamotana to też
        to "coś" oznacza?? Zakazać flirtu zaobrączkowanym????
        Jak flirt przechodzi w coś więcej to przestaje być flirtem...
        M.
        • Gość: Oleńka Re: gdzie biegnie granica? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.04, 15:03
          Dobrze muvi, dać jej vódki ;)))))

          pozdrawiam :)
        • joars Re: gdzie biegnie granica? 09.01.04, 15:09
          Gość portalu: maika7 napisał(a):


          > Jak flirt przechodzi w coś więcej to przestaje być flirtem...

          No wlasnie...

          Flirt to jak zabawa z zapalkami - z malego ognia duzy pozar. Wiec nie mowi mi,
          ze zaczynajac flirtowac nie wiesz, czym moze sie to skonczyc. Oczywiste jest,
          ze zaczynajac flirt nie masz na mysli pojscia od razu do lozka, tylko mila
          ekscytujaca rozmowe. Tylko po ktorejs tam rozmowie nagle pojawia sie jakies
          nowe uczucie, no i tak dalej... Jestes tak silna osoba, ze bedziesz mogla w
          kazdej chwili zapanowac nad soba? Ja nie, mimo ze wydaje mi sie, ze potrafie
          panowac nad swoimi uczuciami. Gdzie konczy sie flirt, a zaczyna romans, a moze
          zdrada. Zdrada nie musi byc tylko fizyczna. A tworzac z kims zwiazek decydujesz
          sie swiadomie na pewne ograniczenia. Chyba, ze preferujecie zwiazek, ktory nie
          ogranicza kontaktow uznanych za typowo towarzyskie. Dla mnie jest to kwestia
          szacunku i uczciwosci wobec partnera.

          j.
          • Gość: Oleńka Re: gdzie biegnie granica? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.04, 15:40
            Nie, to co opisałaś świadczy o braku panowania nad swoimi emocjami. Wręcz o
            niezrównoważeniu emocjonalnym i - po pierwsze - niejasnych uczuciach do
            partnera.

            Mozna rzecz porównac do tańca z innym. Taniec jest niczym innym jak flirtem w
            wersji pantomimicznej. No jak? Nie tańczysz z innym, bedąc w związku? :)
            • Gość: maika7 do joars i oleńki IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.04, 16:14
              Zaczynając flirt zawsze wiedziałam czym się może skończyć.I granica między
              flirtem a romansem jest dla mnie czytelna. Może dlatego flirt kojarzy mi się
              pozytywnie. Ale nie w tym rzecz. Po prostu nie widzę sensu stawiać jakiś
              sztucznych granic, udawać,że się nie zauważa pięknej kobiety czy faceta. Jeśli
              związek ma polegac na wzajemnym pilnowaniu się i niemożnosci pożartowania,
              zatańczenia, itp. to ja sie wypisuję (tzn. nie wchodzę w taki związek...) z
              takiego zwiazku bo nie lubię być więźniem. To jest dopiero brak szacunku dla
              mnie jako partnera :-))
              Mam jeździć po ślubie nad zimne morze, żeby przypadkiem "mój" facet nie
              zobaczył jakiejś panienki opalajacej się bez opalacza?

              Hm... ograniczenia w związku. No tak, właściwie widzę jedno zasadnicze: nie
              szukam innego partnera (chyba, że jestem poligamistką...).Ale flirtowanie to
              nie poszukiwania....
              Flirt nie ma nic wspólnego z brakiem szacunku dla partnera.
              M.

              Oleńko :-)))
              M.
              • fan_gazety Do maiki7 09.01.04, 18:16
                Słusznie prawisz, słusznie - ze wszechmiar... :-). A od zawsze tak myślałaś o
                flircie? Że to fajna sprawa w sumie??
                • Gość: maika7 Re: Do maiki7 IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.04, 19:14
                  Od kołyski F_G, od kołyski :-)
                  M.
                  • fan_gazety Re: Do maiki7 09.01.04, 19:21
                    Zapytałem, bo tak sobie pomyślałem, że choć flirt to flirt i tyle, to może
                    dobrze rozumiemy, co to takiego, dopiero po przeżyciu ileś tam razem z kimś
                    przy boku? Łatwiej wówczas nabrać dystansu do takich flirtów partnera (rki) a
                    zatem i łatwiej swobodnie flirtować? Z pożytkiem dla obojga?
                    • Gość: maika7 Re: Do maiki7 IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.04, 21:38
                      F_G, po przeżyciu ileś tam razem z kimś przy boku znamy się na tyle, że wiemy
                      jakie są nasze wzajemne oczekiwania, granice, wrażliwość... wiemy czym możemy
                      się zranić a czym nie itd. I wiemy jak reagujemy na flirty. Oboje. Dlatego
                      pisałam o indywidualnych granicach, bo niektórzy traktują flirt jako
                      wykroczenie, czują się zagrożeni w związku i wtedy inaczej się ustalają granice
                      niż w związkach gdzie oboje partnerzy mają dystans do flirtu.
                      Dla mnie flirt to zabawa, dla kogoś innego to wstęp do zdrady...
                      M.
    • j_ar bardzo powaznie 09.01.04, 15:06
      1. rozwiesc sie
      2. podazac za stringami
      3. wydupczyc
      4. napic piwa
    • fan_gazety Do noe nie! 09.01.04, 18:44

      Noe nie! napisała:
      "Niech spada i pilnuje żony i siebie przede wszystkim. Po co do diabła, żenił
      się, jeśli krecą go inne babki. Po co zawraca gitarę innym kobietom."

      A co rozumiesz przez "kręcą go inne babki"? Jeśli to, że zauważył (a jak miał
      ich nie zauważyć?? Przecież po to są ubierane!!) te stringi, a potem jeszcze
      popatrzył parę razy, to instytucja ślubu już by zanikła... Po prostu chyba
      bardzo nieliczni są faceci (żonaci, żonaci), których takie miłe dla oka widoki
      nie kręcą. Ja nie znam.



      • trixxx Re: Do noe nie! 13.01.04, 13:54
        Nie tylko wzrok facetow przyciagaja takie widoki...
    • fan_gazety Ty serio z tą Żoną? 09.01.04, 18:56
      zlewozmywak1 napisał:

      Żona dałaby mi w łeb za te opisy. Ale przecież ja nie
      > myśle o niczym wiecej. No jakby wtedy mnie
      > żona widziała to gadanie na kilka dni.

      A co granicy... Jasne że indywidualna. Wg mnie jest tak - im więcej zaufania, a
      nie pilnowania ze strony mej pani, tym ostrzej widzę (chcę widzieć??) granice
      nieprzekraczalne w kontaktach z innymi kobietami... Gdyby bardziej mnie
      pilnowała, podejrzewała, może by było łatwiej sobie przyzwolić i poromansować
      ;-). Niestety - jakoś nie chce ;-).
      • joars Re: Ty serio z tą Żoną? 09.01.04, 19:25
        Jasne im bardziej zakazany owoc, tym bardziej smakuje. Tylko czasami mozna
        przeliczyc sie z tym zaufaniem i obudzic sie z reka w ...

        Jednak, to najzdrowszy uklad pozwolic sie pilnowac samemu partnerowi, kiedy sa
        jasno okreslone granice, do ktorych mozna sie posunac.

        Do Oleńki: rozchwianie emocjonalne? Ciekawe. Porownanie do tanca bardzo trafne.
        Tylko, ze w tancu tez sie mozesz zatracic.

        Do maika7: z checia bym sie zgodzila, ze flirt, to tylko mila gra. Ale ja nadal
        twierdze, ze nie wiesz nigdy, czy niewinny flirt nie przerodzi sie w cos
        powazniejszego. To, oczywiscie, kwestia panowania nad swoimi emocjami, ale czy
        tak naprawde jestesmy do konca nad nimi panowac. A postaw sie na miejscu osoby,
        ktora dowiaduje sie o takim flircie. Po kilku latach bycia ze soba zapewne
        partnerzy nie flirtuja ze soba, tak jak to robi sie z nowopoznana piekna
        kobieta/przystojnym facetem.
        • Gość: Oleńka Re: Ty serio z tą Żoną? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.04, 19:34
          > Tylko, ze w tancu tez sie mozesz zatracic.

          demagogia, hihi ;)
          rękę za nisko trzymać? ;))

          :))
        • fan_gazety Pilnować - nie pilnować? Nie pilnować! 09.01.04, 19:35
          > Jasne im bardziej zakazany owoc, tym bardziej smakuje. Tylko czasami mozna
          > przeliczyc sie z tym zaufaniem i obudzic sie z reka w ...

          Pewnie, że można :-(. Ale jakie inne wyjście. Pilnować i pilnować partnera?
          Okropne. Pozwolić się pilnować partnerowi samemu !! Tylko tak! Poza tym , co to
          za satysfakcja być w związku tylko dlatego, że się nawzajem w nim
          partnerzy "pilnują"?
          >
        • Gość: maika7 do joars IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.04, 21:40
          Joars, nie wiem nigdy czy niewinny flirt nie przerodzi się w coś
          poważniejszego?? Może nie wiem, może idealistycznie na to patrzę.Ale nie chcę
          patrzeć inaczej i chcę mieć poczucie hm... pewnej wolności w związku (przy
          nienaruszaniu granic zaufania partnera). O flirtach partnera mogłabym
          dowiadywać się w każdej chwili - bo dlaczego nie?? Joars ja cały czas piszę o
          flirtach odróżniając to od romansów. :-)
          Z każdym człowiekiem flirtuje się chyba inaczej. Mój flirt z "moim" facetem
          zawsze będzie inny niż jego flirt z piękną (ach i młodszą oczywiście...)
          kobietą, ale co z tego?
          Dlatego mamy nie flirtować??
          :-)
          M.
    • cossa Re: gdzie biegnie granica? 09.01.04, 20:33
      zonaty facet przecie oczu nie traci tuz po slubie
      podobaly sie przed i po sie beda podobac :)

      granice ustalamy chyba sami
      majac na uwadze granice partnera

      zastanawia mnie jednak jedna rzecz
      piszesz jakbys czul, ze granicy nie przekraczasz
      a patrzysz na siebie i swoje postepowanie
      oczami zony, ktora to ma te duzo bardziej zaciesnione

      jesli sa tak rozne terytoria
      to warto usznowac granice zony
      w jej obecnosci

      "czego oko nie widzi tego sercu nie zal, nie?" ;)

      skoro tylko patrzysz i rozmawiasz .. ;))

      pozdr.cossa
    • Gość: ryb Re: gdzie biegnie granica? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 09.01.04, 23:29
      Jak popatrzysz sie na mape to tam tez znajdziesz granice. Wielu z tymi
      granicami sie nie zgadza i co odwazniejsi staraja sie je przekroczyc, wiedzac
      ze jak zostana zlapani to czeka ich kara. Ale jak im sie uda i nie zostana
      zlapani to przedostali sie do raju...jaki to raj to tylko czas pokarze.
      • jmx flirt - zdrada? 10.01.04, 03:30
        Gość portalu: ryb napisał(a):

        > [...] czas pokarze.

        To pewnie literówka ale... dość trafna :-).

        Zauważyłam, że ten watek przekształcił się w dywagacje na temat flirtu.
        Rozumiem, że wiekszość tu piszących nie uważa flirtu za zdradę. Więc jak to
        połączyć z tzw. zdradą internetową? Flirt angażuje emocje czy nie? Czy
        bardziej angażujemy się emocjonalnie w rozmowę z żywym, namacalnym człowiekiem
        czy w pisanie na komputerze?

        Dla mnie czym innym jest zauważanie osób, które nam się podobają,
        rozpoczynanie z nimi flirtu, a uwodzeniem. Uwodzenie ma bardziej "łóżkowy"
        charakter, flirt to swoista gra między dwojgiem. Ale jeśli są ludzie zazdrośni
        o komputer to mogą też być zazdrośni o "żywą" realcję z drugim człowiekiem.

        A dlaczego Zlewozmywak "patrzy" na to zdarzenie oczami swojej żony?
        Bo - prawdopodobnie byłoby mu przykro gdyby sam się dowiedział o podobnym
        incydencie w wersji żoninej ;-).
    • annddiik Re: gdzie biegnie granica? 12.01.04, 21:13
      Też mam ten problem. Ile to już sobie razy obiecywałem w domu. Od jutra nie
      będę się gapił na pośladki koleżanek w pracy. I co? I nic dalej się gapię. Mam
      nadzieję że one tego nie widzą, a może udają tylko że nie widzą. Kto je tam
      wie. Arabowie mają dobrze Mają to zredukowane do minimum.
    • zlewozmywak1 Re: gdzie biegnie granica? 13.01.04, 15:50
      lektura dostarczyła mi ciekawych przemysleń. Po pierwsze mógłbym załozyc, ze to
      co pisze nie zawsze jest rozumiane tak jak to czuję, jako efekt niedoskonalosci
      sztuki pisania, ale niektórzy zrozumieli to mniej wiecej tak jak sie
      spowdziewałem. Ci, którzy w krótkiej impresji faceta gapiacego sie na kobietę i
      zamieniajacego z nia kilka słów wysnuli wniosek, iz jakoby jest to
      nieuśswiadomiony poczatek niewiadomo czego musza mieć jakieś ciekawe, choc
      niezbyt przyjemne doswiadczenia życiowe. Jezeli chodzi o mnie, który stworzył
      skromny fundament do dyskusji, opisana sytuacja nie dałaby sie chyba nawet
      zakwalifikowac jako flirt (ale moze sie mylę) , a gdzie tam do etapu tokowania.
      Toż chyba ktos, kto sam w swoich działaniach nie dostrzega momentu gdy ów flirt
      przeradza sie w tokowanie, czyli akcje z okreslona intencją, powinien sprawdzic
      czy w ogóle wie co w danym momencie czuje i o co mu chodzi (w knigach nazywaja
      to inteligencja emocjonalna) .
      Pojawiające sie nadinterpretacje prowadza do wniosku, iż w naszej kulturze
      żonaci faceci powinni nakładać przepaski na oczy wychodząc z domu. Z drugiej
      zas strony jesli kobieta w pretensjach uważa, ze każde spojrzenie w jej
      kierunku i kazde słowo skierowane do niej to pocżątek romansu wszechczasów to
      przykro mi bardzo. Nieco dalej od tematu, z własnych doswiadczeń sprzed
      jakiegos czasu pamietam, ze owe kobiety - dziewczyny w pretensjach zwykłe
      stosowac taktykę, zgodnie z która facet ma indywidualnie określony czas od
      momentu rozpoczecia rozmowy do momentu wyraźnego skonkretyzowania działań.
      Jezeli nieskorzysta z przysługujacego mu czasu otrzymuje sygnał "spadaj".
      Śmieszne co. A moze ja tym razem coś nawymyślałem...?


      • Gość: OIeńka nic nie nawymyslałeś - tak się sprawy mają :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.04, 17:51
        może jeszcze dodam - niestety.
    • mala.ala Re: gdzie biegnie granica? 13.01.04, 16:48
      Dla każdego ta granica jest inna. Ja jednak czuję się nie na miejscu kiedy mój
      facet, w mojej obecności, ostentacyjnie przypatruje się tandetnej barmance
      (przepraszam wszystkie barmanki, ale tamta była tandetną tlenioną blondi) i
      przez całą obecność w pubie wodzi za nią wzrokiem. Później pyta mnie - dlaczego
      masz taką smutną minę?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka