zlewozmywak1
09.01.04, 09:25
Co powinien robić żonaty facet kiedy widzi kobietę (ładna jest, nie ma co
sciemniać). Jej dyskretnie odsłoniete ciało tuz nad paskiem od spodni i niby
niechcący wystajacy kawałek stringów ściąga wzrok jak przyciaganie ziemskie
ściąga kamień z wysoka. Żona dałaby mi w łeb za te opisy. Ale przecież ja nie
myśle o niczym wiecej. Ja sie tylko gapie na ten opisany kawałek i na twarz.
Właściwie to sie nawet nie gapie tylko spoglądam tam, tak, że nikt nie widzi
(a może widzi?) Po prostu ciezko sie nie gapić. Zapytałbym dziewcze czemu
akurat tak to aranżuje. Gdyby był upał magłaby powiedzieć że to wentylacja,
ale nie dzisiaj. Ni z tego ni z owego zaczynam rozmowę. No jakby wtedy mnie
żona widziała to gadanie na kilka dni. Ale ja rozmawiam tylko dla sztuki bez
celu zupełnie. Moge oczywiście zrobić sobie taki szlaban stuprocentowy, że
nie widze tej czy owej. Nie widze i juz, ale jednak widzę. Nic na to nie
poradzę. Gdzie przebiega granica? U kazdego gdzie indziej? jezeli tak to
gdzie? Czy jest jakaś uniwersalna?