Dodaj do ulubionych

dlaczego mam do tego dokładać???

13.01.04, 10:28
Moja córka ma chłopaka, który u niej często "pomieszkuje". Nieraz kilka dni z
rzędu, co jest bardzo wygodne dla niego, bo oszczędza mu codziennych
dojazdów na uczelnię spoza miasta. Problem polega na tym, że córka (też
studiuje, nie zarabia) jest całkowicie na moim utrzymaniu i to ja płacę
czynsz i wszystkie rachunki za to mieszkanie, za jedzenie, za wszystko.
Napomknęłam o tym mojej córce, na co odpowiedziała, że on się dokłada bo
często robi zakupy (jedzenie). No fajnie, ale tak naprawdę to nie wiem jak to
wygląda. Może on kupił chleb i jajka, a ona mięso, wędliny, słodycze itp.
droższe rzeczy. Nie chcę wyjść na jakąś skąpą zołzę, ale jednak sądzę, że
gościnność na cudzy koszt to przesada. Jakie rozwiązanie tej sytuacji jest
najlepsze?
Obserwuj wątek
    • Gość: next Re: dlaczego mam do tego dokładać??? IP: *.lubin.dialog.net.pl 13.01.04, 15:59
      "Może on kupił chleb i jajka, a ona mięso, wędliny, słodycze itp.
      droższe rzeczy."
      to może poprostu zapytaj, a nie gdybaj
    • kwieto Re: dlaczego mam do tego dokładać??? 13.01.04, 19:52
      Pytanie jeszcze jak oni sobie to ustalili?
      Jesli uwazasz ze to problem, to moze przydziel corce nieprzekraczalny miesieczny budzet, po
      prostu?
      (rozumiem ze teraz dajesz jej pieniadze za kazdym razem kiedy poprosi?)
    • cossa Re: dlaczego mam do tego dokładać??? 14.01.04, 01:47
      stala kwota, z ktorej bedzie musiala sama oplacic to co potrzebne (rachunki,
      bilety itp), a to co zostanie - bedzie mogla wydac wedle upodoban ;)

      ale konsekwentnie! ;)
      pozdr.cossa


      default napisała:

      Jakie rozwiązanie tej sytuacji jest
      > najlepsze?
    • nocny_marek1 Re: niech się wyprowadzą 14.01.04, 01:54
      albo ustal zasady w TWOIM domu

      Ale zawsze będziesz niezadowolona - taki masz charakter
      • default Re: niech się wyprowadzą 14.01.04, 10:15
        nocny_marek1 napisał:

        > Ale zawsze będziesz niezadowolona - taki masz charakter

        Znamy się????
        • malvvina dlaczego dokladac ???? 14.01.04, 10:31
          bo to twoja corka !
          • marusia_ogoniok Re: dlaczego dokladac ???? 14.01.04, 11:16
            Wykastruj go!!!!
            • malvvina Re: dlaczego dokladac ???? 14.01.04, 11:19
              i co ? przybedzie w portfelu ?
              • alfika Re: dlaczego dokladac ???? 14.01.04, 11:42
                no, nie, ale przynajmniej nie będzie problemu z dokładaniem się do potomka
                rodziny...
                • malvvina Re: dlaczego dokladac ???? 14.01.04, 11:44
                  racja, racja... nareszcie rozumiem
                  a jakby se w leb strzelic to i koszta zarcia odchodza
                  no bo zycie jest taaaakie drogie ...
                  zacznijmy oszczedzac od samego siebie moze ...?
                  • alfika Re: dlaczego dokladac ???? 14.01.04, 11:51
                    Tak, tak, ale wcześniej się ubezpieczyć i poprosić, żeby do trumienki, takiej
                    malutkiej, przybocznej, pieniądze z tegoż ubezpieczenia włożyć i zakopać obok,
                    żeby nie nakorzystali za bardzo...
                    Tylko czy ktoś ubezpiecza na wypadek samostrzelstwa?

                    Ale problem w pomieszkiwaniu, a nie pieniądzach, jak mi się wydaje.
    • Gość: sprawiedliwy Re: dlaczego mam do tego dokładać??? IP: 195.116.107.* 14.01.04, 11:42
      Zgadzam się, każdy powinien płacić za siebie a to jak to zrobi powinno być
      rezultatem szczerej i spokojnej dyskusji. Na marginesie jednak mam pytanie: Czy
      jeśli byś miała syna a nie córkę, u krórego pomieszkiwałaby jego dziewczyna,
      też miałabyś podobny problem? A jeśli nie to dlaczego?
      • alfika Re: dlaczego mam do tego dokładać??? 14.01.04, 11:45
        Oczywiście. Każdy powinien płacić za siebie. Żony - za swoje kosmetyki, połowę
        mieszkania, połowę na jedzenie, połowę za wodę - albo każdy swój licznik i
        osobne kurki, będzie sprawiedliwie.
        Mężowie - drugie połowy powyższych opłat, poza tym jakoś wystarczy przeliczyć
        kilometry przejechane wspólnym autem (po połowie przy kupnie!) razem,
        przejechane przez męża, przejechane przez żonę, poza tym... i tak dalej.

        Jestem za.
        Będzie mądrze, łatwo i bezstresowo.
        • m.malone Re: dlaczego mam do tego dokładać???:) 14.01.04, 11:54
          Witaj Alfiko:)))

          No, ja nie rozumiem może, ale to chyba przyszły zięć(?).
          Ja bym na niego nie żałował:)
          Pozdrowieni@
          MM
          • malvvina Re: dlaczego mam do tego dokładać???:) 14.01.04, 11:55
            i o to chodzi ! dlatego trzeba wykastrowac
            • m.malone Re: dlaczego mam do tego dokładać???:) 14.01.04, 12:03
              Mało humanitarne:(
              • alfika Re: eeetam 14.01.04, 12:34
                Witaj, MM :)
                Dziękuję za pozdrowienia!

                Mało humanitarne to nie będzie wykastrować, bo to się w znieczuleniu robi -
                czasem przynajmniej.
                A dzieciątka nie będzie.
                Ja jednak jestem za szanowaniem wyborów dziecka - jeśli nie z miłości i
                ludzkich odruchów - to wszak taki zięć za parędziesiąt lat będzie mógł byc
                potrzebny przy zawiezieniu do szpitala, przy kupieniu leków, przy pomocy w
                zakupach.
                Jeśli już nie z miłości i życzenia własnemu dziecku pięknego związku...
                • m.malone Re: eeetam:))) 14.01.04, 12:40
                  Racja, racja:))
                  Tylko ja o tych drobiazgach nawet nie wspominałem - próbuję dotrzeć do wyższych
                  uczuć:)))
                  ppMM
        • marusia_ogoniok Re: dlaczego mam do tego dokładać??? 14.01.04, 12:01
          Możliwe, że jest rasowy i sprawdzi się jako reproduktor. Żywienie rozpłodników
          dla celów hodowlanych zwykle jest opłacalne.... Jeśli jednak ma wady
          dyskwalifikacyjne i na wystawę się nie nadaje - kastracja natychmiastowa!!
          • alfika Re: dlaczego mam do tego dokładać??? 14.01.04, 12:26
            opłacalne, jak się korzystnie sprzeda - albo choć na wyścigi jako zwycięzcę
            wystawi - kolejne pokolenie
            a tu???

            mozna być w kropce, naprawdę
        • pletwa3 Re: dlaczego mam do tego dokładać??? 14.01.04, 12:35
          alfika napisała:

          > Oczywiście. Każdy powinien płacić za siebie. Żony - za swoje kosmetyki,
          połowę
          > mieszkania, połowę na jedzenie, połowę za wodę - albo każdy swój licznik i
          > osobne kurki, będzie sprawiedliwie.
          > Mężowie - drugie połowy powyższych opłat, poza tym jakoś wystarczy przeliczyć
          > kilometry przejechane wspólnym autem (po połowie przy kupnie!) razem,
          > przejechane przez męża, przejechane przez żonę, poza tym... i tak dalej.
          >
          > Jestem za.
          > Będzie mądrze, łatwo i bezstresowo.

          Mam wrażenie, że Twoja wypowiedź jest bez sensu (w odniesieniu do treści postu
          założycielki wątku).
          • alfika Re: dlaczego mam do tego dokładać??? 14.01.04, 12:39
            Sprawdź jeszcze raz, czy to była odpowiedź bezpośrednio do Default, czy do
            Sprawiedliwego

            A jak dalej będzie bez sensu, to mam wrażenie, że nie rozumiesz, co napisałam -
            nie szkodzi
          • marusia_ogoniok Re: dlaczego mam do tego dokładać??? 14.01.04, 12:40
            Ostatnio jest popyt na Włochów, choćby tu:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=10147585
            i nie tylko:):):)
            Z Włoszką go sparzyć, może się sprzeda....?
            • alfika Re: dlaczego mam do tego dokładać??? 14.01.04, 12:48
              O, może to jest wyjście - i to dosłownie - jak wyjdzie ładne, to w końcu
              rozdają te tojoty za konkursy miss i missów
              albo chociaż czinkłeczento

              no, ja bym próbowała na miejscu teściowej pogłówkować przed kastracją jednak
              potem może być gorzej
    • procesor Re: dlaczego mam do tego dokładać??? 14.01.04, 12:57
      Czytałąm wypowiedzi w watku i szczerze móiąc nie dziwię się reakcji default -
      dziwie sie tym, którzy przyjmuja za normę że ona ma utrzymywac dorosłą córkę i
      jej chłopaka..

      Czy ktos pomyślał że default może zwyczajnie nie mieć kasy na takie goszczenie
      przez kilkanaście dni w miesiącu dodatkowego domownika? Sami tak bogaci tu
      pisują??
      Kto zarabia tyle że ma forsy na styk na rachunki i zycie + wydatki na
      studiującą córkę może odczuc różnicę wynikającą z dodatkowej osoby do
      utrzymania. Jakby to był zięć - to tez naturalne by było że teściowa ma
      utrzymać ich małżeństwo?? Mogłoby by tak byc - gdyby np. była między nimi taka
      umowa - że oni w tym czasie bez obciążeń dokończa studia albo zaczną zarabiac
      odkładając na własne lokum. Ale to musiałaby być WSPÓLNA decyzja.

      Ja sie default nie dziwię.
      Może by tak pomieszkiwali wspólnie w wynajętym mieszkaniu?? Wygląda na to że
      czuja sie dorosli - więc czemu nie przejma na siebie dorosłych obowiązków?
      • marusia_ogoniok Re: dlaczego mam do tego dokładać??? 14.01.04, 13:06
        Skundlone Makaroniarze są podobno ostre i doskonale nadają się do monitoringu
        chałupy. Po przyuczeniu można też takiego użyć do nieskomplikowanych prac w
        obejściu. Sama bym może kupiła.....
      • malvvina Re: dlaczego mam do tego dokładać??? 14.01.04, 13:11
        bo studiuja !
        a moze masz i racje : moga przeciez isc wegiel ladowac na wagony (jak jeszcze
        jest)
        • procesor Re: dlaczego mam do tego dokładać??? 14.01.04, 13:48
          malvvina napisała:
          > bo studiuja !
          > a moze masz i racje : moga przeciez isc wegiel ladowac na wagony (jak jeszcze
          > jest)

          :)
          Córkę - w porzadku.
          Ale obcego faceta?

          Co do wagonów - Malwino, bez przesady - mnóstwo studentów pracuje by odciążyć
          rodziców - całkiem sporo pracuje by opłacic swoje studia.
          Ja tez po 3 roku znalazłam sobie prace bo wstyd mi było na swoje przyjemności
          wyciągac kase od rodziców.

          Niesądzisz że to sztuczne robienie dzieciaków z dwudziestoparolatków? A potem
          wątek o tym jak 52letni syneczek nie pracuje bo przeciez on nia ma ochoty a
          mamusia ma przeciez rentę to go utrzyma..

          Auu sialalala - mam dwie lewe ręce .... (...)

          Synu masz lat 53
          najwyższy czas byś skończył szkołę - inaczej będziesz starym matołem..

          .. śpiewał Shakin' Dudi :D
          • malvvina Re: dlaczego mam do tego dokładać??? 14.01.04, 14:03
            stalo napisane "pomieszkuje"
            nie przesadzajmy z utrzymywaniem
            • marusia_ogoniok Re: dlaczego mam do tego dokładać??? 14.01.04, 14:14
              Jeżeli regularnie kryje córkę to już swoją pracę wykonuje. Trzeba zapewnić mu
              wybieg i dużo ruchu, a także zwiększyć ilość spożywanego białka ogólnego
              strawnego, uzupełnić dawkę pokarmową w tokoferol i nie zapominać o stałym
              dostępie do lizawki. W żadnym razie nie używać do ciężkich prac!
            • procesor Re: dlaczego mam do tego dokładać??? 14.01.04, 14:14
              malvvina napisała:

              > stalo napisane "pomieszkuje"
              > nie przesadzajmy z utrzymywaniem


              "..chłopaka, który u niej często "pomieszkuje". Nieraz kilka dni z rzędu.."

              Wiesz, to zalezy od warunków mieszkaniowych - ale obcy facet pomieszkujący po
              kilka dni w mim domu może byc dość krępujący..
              Nie przesadzajmy z utrzymaniem - jak sie ma sporo forsy to ni ema problemu. Gdy
              zdarza sie na jedzenie pożycczać - problem może być.. Nie wiemy jak z forsa
              stoi default. Zakładam że jakby miała jej jak lodu to by córce z chłopakiem
              mieszkanie wynajeła - skoro dokucza jej to pomieszkiwanie to albo z forsa
              krucho - albo czuje sie we własnym domu trochę jak w hotelu..
              • default Re: dlaczego mam do tego dokładać??? 14.01.04, 14:47
                procesor napisała:

                >> Wiesz, to zalezy od warunków mieszkaniowych - ale obcy facet pomieszkujący
                po
                > kilka dni w mim domu może byc dość krępujący..
                > Nie przesadzajmy z utrzymaniem - jak sie ma sporo forsy to ni ema problemu.
                Gdy zdarza sie na jedzenie pożycczać - problem może być.. Nie wiemy jak z forsa
                > stoi default. Zakładam że jakby miała jej jak lodu to by córce z chłopakiem
                > mieszkanie wynajeła - skoro dokucza jej to pomieszkiwanie to albo z forsa
                > krucho - albo czuje sie we własnym domu trochę jak w hotelu..

                Nie przeszkadza mi pomieszkiwanie i nie czuję się jak w hotelu, bo ja tam nie
                mieszkam. Po prostu zdenerwowało mnie to, że on się tam gości i stołuje
                właściwie na mój koszt, co innego jakiś okazjonalny obiad czy kolacja, a co
                innego dzień w dzień, aż tyle kasy to ja nie mam...
            • olt Re: dlaczego mam do tego dokładać??? 14.01.04, 14:39
              malvvina napisała:

              > nie przesadzajmy z utrzymywaniem

              aaano wlasnie. jak na moje, to jedyna osoba uprawniona do oceny tego, czy przesadza, czy nie,
              jest sama default. i poki co - raczej nikt inny.

              bezinteresowne dzielenie sie z innymi daje duzo satysfakcji (no, przynajmniej mi ;))
              zas niejako przymuszanie do dzielenia sie z kims, bez zapytania, czy dzielacego na to stac, i czy
              ma ochote, wyglada cokolwiek inaczej, i miast satysfakcji, moze rodzic lekka frustracje.

              pytanie do default: czyja to byla inicjatywa, z tym pomieszkiwaniem, jak zostalo to rozwiazane za
              pierwszym razem?
              • malvvina rich man poor man 14.01.04, 14:43
                wiecie co , jak bylam na studiach to ani miesa ani slodyczy nie uwidzialam -
                fasolka po bretonsku (fuj) w stolowie i dobrze bylo
                No to jak z ta forsa jest ?
                • alfika Re: rich man poor man 14.01.04, 16:00
                  wiesz, teraz inaczej to wygląda - jak widać - rodzicom przedstawia się rachunki
                  do zatwierdzenia i ustala plan motywacyjny, budżet -
                  a jak młodemu matka mówi - no, wiesz, to ja ci daję na utrzymanie, słodycze i
                  kino, a Ty obcej dziewusze kupujesz jedzenie?!!!! - to już w ogóle bardzo
                  mądra, dojrzała polka się robi


                  a człowiek na studiach, to jednak nie zapominajmy, jak słusznie procesor
                  zauważyła, dorosły jest i ma umieć sam decydować, co kupuje, komu i po co.

                  U mnie jakoś problemów nie było - ustalona kwota, sama wybierasz co za to
                  kupujesz i jak się i z kim dzielisz. Na szczęście jakoś moi rodzice czuli, że
                  ani z "obcym facetem" nie będzie wspólnych posiłków, jakoś ufali, że umiem o
                  paru sprawach zadecydować.
                  Moze dlatego, że ufali swojemu wkładowi w moje wychowywanie? :))))
                  I temu, czego mnie uczyli, gdy był po temu czas?
                  No, nie wiem :)))

                  Pozdrawiam wyjątkowo ciepło wszystkie nasze świętoszki :)))
                  • procesor Re: rich man poor man 14.01.04, 21:53
                    alfika napisała:
                    > U mnie jakoś problemów nie było - ustalona kwota, sama wybierasz co za to
                    > kupujesz i jak się i z kim dzielisz. Na szczęście jakoś moi rodzice czuli, że
                    > ani z "obcym facetem" nie będzie wspólnych posiłków, jakoś ufali, że umiem o
                    > paru sprawach zadecydować.

                    No i tak powinno byc - ale konsekwentnie bez "mamo, dołóż forsy bo nie
                    starczyło to co zwykle dajesz".
                    Wybierasz wydanie na coś ekstra - to potem suchy chlebek.. albo dorywcza pracę
                    na wydatki ekstra.
                    • alfika Re: rich man poor man 15.01.04, 07:55
                      ja chciałam tylko dodać, że ten człowiek, z którym wiąże się rodzone dziecko,
                      to nie jest obcy człowiek
                      to ktoś bliski - bardzo bliski - rodzonemu dziecku

                      więc głupio wprowadzać sztuczny dystans między nich, nazywając go uparcie obcym
                      • kwieto Re: rich man poor man 15.01.04, 08:06
                        > ja chciałam tylko dodać, że ten człowiek, z którym wiąże się rodzone dziecko,
                        > to nie jest obcy człowiek
                        > to ktoś bliski - bardzo bliski - rodzonemu dziecku

                        To dlaczego jego rodzice nie zaczna utrzymywac corki Default, w takim razie?
                        • alfika Re: rich man poor man 15.01.04, 09:18
                          bo to jest córka Default, o ile dobrze zrozumiałam :)))))))

                          a odkąd Ty się związałeś z Olt, to jej rodzice utrzymują Ciebie czy w tajemnicy
                          przed Olt jadasz to, co dostajesz z domu?
                          • kwieto Re: rich man poor man 15.01.04, 19:23
                            > bo to jest córka Default, o ile dobrze zrozumiałam :)))))))

                            A to chlopak corki tez jest jej synem?

                            To skoro Default ma utrzymywac chlopaka, dlaczego jego rodzice nie poutrzymuja jej corki?


                            > a odkąd Ty się związałeś z Olt, to jej rodzice utrzymują Ciebie czy w tajemnicy
                            > przed Olt jadasz to, co dostajesz z domu?

                            To powiem Ci w tajemnicy, ze jak ktos ma raczki i nozki sprawne, to moze sie utrzymac bez
                            pomocy rodzicow. (Tak, domyslam sie, ze jest to dla Ciebie szokujace)
                            • alfika Re: rich man poor man 16.01.04, 14:01
                              gratuluję rączek i nóżek

                              nie zapomnij powiedzieć swojego tekstu rodzicom, kiedy będą potrzebować twojej
                              pomocy

                              :))))))))) albo :))))))))))
                              • kwieto Re: rich man poor man 18.01.04, 12:46
                                To my mowilismy tu o pomaganiu rodzicom, czy finansowaniu chlopaka corki?
                                Nie mylisz tematu przypadkiem?
                                • alfika Re: rich man poor man 19.01.04, 10:06
                                  pisaliśmy o rozwiazaniu problemu Default, czy posiadaniu rączek i nóżek?

                                  wybacz, kwieto, ale dla wielu normalnych ludzi jest rzeczą naturalną, że
                                  rodzice finansują studia swoich dzieci - bo chcą, a nie dlatego, że dzieci
                                  wyciskają z nich ostatni grosz

                                  może ci się to w głowie nie mieścić, możesz mieć potrzebę zarabiania nie tylko
                                  na wakacje, ale i na studia, to juz kwestia mozliwości - twojej rodziny,
                                  oczywiście, i twoich -
                                  ale nawet jeśli w głowie ci sie to nie mieści, to są ludzie, którzy mają i
                                  rączki, i nóżki, i rodziców, którzy studia finansują - pytanie, jak to robić
                                  madrze i bezkonfliktowo - ale to juz, jak widać, nie na twoją głowę

                                  i na tym konczymy temat, skarbie
                                  hej
                                  • kwieto Re: rich man poor man 20.01.04, 08:18
                                    > wybacz, kwieto, ale dla wielu normalnych ludzi jest rzeczą naturalną, że
                                    > rodzice finansują studia swoich dzieci - bo chcą, a nie dlatego, że dzieci
                                    > wyciskają z nich ostatni grosz

                                    No dobrze, ale czy chlopak curki Default jest jej dzieckiem?
                                    Chyba nie, bo byloby to kazirodztwo :"P

                                    > może ci się to w głowie nie mieścić, możesz mieć potrzebę zarabiania nie tylko
                                    > na wakacje, ale i na studia, to juz kwestia mozliwości - twojej rodziny,
                                    > oczywiście, i twoich -
                                    > ale nawet jeśli w głowie ci sie to nie mieści, to są ludzie, którzy mają i
                                    > rączki, i nóżki, i rodziców, którzy studia finansują - pytanie, jak to robić
                                    > madrze i bezkonfliktowo - ale to juz, jak widać, nie na twoją głowę

                                    Totez od razu napisalem, w pierwszym poscie do Default, ze jest to kwestia ustalenia
                                    nieprzekraczalnego budzetu dla corki. Sadze ze nie funkcjonuje tam cos takiego, bo wtedy nie
                                    byloby problemu "podjadania" corki.
                                    Natomiast gadanie o "sztucznym dystansie" w przypadku kiedy nie mamy nawet podstawowych
                                    informacji to IMHO troche za daleko posunieta interpretacja. Nie mowiac juz o dowcipach o
                                    kastracji, to dopiero rzetelna odpowiedz.
                                    Ostatnio o tym pisala G/Olenka - watek "inny jest niewinny" (czy jakos tak).
                                    • alfika Re: zaburzone granice 20.01.04, 10:10
                                      Kwieto, masz niewiarygodny problem z szanowaniem czyichś granic
                                      pozwoliłeś sobie zakpić z ludzi, których rodzice utrzymują podczas studiowania -
                                      dla wielu osób jest normalnym, że rodzice chcą zapewnic wykształcenie, oswój
                                      się z tym,
                                      ponadto z jakiś blizej nieokreślonych powodów pozwalasz sobie określać, co komu
                                      wolno tu napisać i w jakiej formie

                                      nie jesteś od tego, słowo zucha :)

                                      i nie ładuj się na siłę w decydowanie co mam pisać, a czego nie, bo tego nie
                                      potraktuję serio choćbyś się powtarzał do łez
                                      • kwieto Re: zaburzone granice 21.01.04, 08:15
                                        Kwieto, masz niewiarygodny problem z szanowaniem czyichś granic
                                        > pozwoliłeś sobie zakpić z ludzi, których rodzice utrzymują podczas studiowania
                                        > -
                                        > dla wielu osób jest normalnym, że rodzice chcą zapewnic wykształcenie, oswój
                                        > się z tym,


                                        Mozesz pokazac mi gdzie ja kpie?
                                        Dla scislosci - tez przez pewien czas studiow bylem utrzymywany przez rodzicow.

                                        > ponadto z jakiś blizej nieokreślonych powodów pozwalasz sobie określać, co komu
                                        >
                                        > wolno tu napisać i w jakiej formie
                                        > i nie ładuj się na siłę w decydowanie co mam pisać, a czego nie, bo tego nie
                                        > potraktuję serio choćbyś się powtarzał do łez

                                        Ja nie decyduje i nie okreslam, a tylko komentuje, nie wolno mi, pani Policjant?
              • default Re: olt 14.01.04, 15:55
                Nie wiem czyja to była inicjatywa, wiedziałam, że ma chłopaka, że u niej bywa,
                potem raz czy drugi mówiła, że zanocował, bo coś tam (ostatni autobus mu
                uciekł, takie tam), a potem tak się porobiło, że właściwie on tam przebywa
                większość tygodnia. A córce zapasy jakoś szybko topnieją....
                • yagnieszka Re: olt 14.01.04, 22:08
                  default napisała:

                  > Nie wiem czyja to była inicjatywa, wiedziałam, że ma chłopaka, że u niej
                  bywa,
                  > potem raz czy drugi mówiła, że zanocował, bo coś tam (ostatni autobus mu
                  > uciekł, takie tam), a potem tak się porobiło, że właściwie on tam przebywa
                  > większość tygodnia. A córce zapasy jakoś szybko topnieją....

                  No i jak Jej stopnieja, to nie ma papu. W czym problem? Rozumiem, ze dostaje od
                  Ciebie jakas kwote na wyzywienie na miesiac, czy tak? Jesli przeje (przejedza?)
                  wszystko w pierwszy tydzien, no na reszte miesiaca - zeby na polke. Jak
                  inaczej? A Ty jak masz w pracy? Jak wydasz wyplate w jeden dzien, to Ci zaraz
                  szef doplaca zeby Ci przypadkiem do nastepnego pierwszego nie zabraklo?
                  Mam syna, co szczesliwie konczy studia. On ma dziewczyne, na dodatek z Polski i
                  na dodatek studiujaca w innym miescie, co Jemu zwieksza wydatki ale to sa JEGO
                  problemy - ja place za czesne, czesc za mieszkanie i jedzenie - reszte On sobie
                  musi sam zarobic albo zyc BARDZO oszczednie. Ja sie nie wtracam - ile moge dac,
                  to daje ale przeciez tez nie moge sie np. zdluzyc po to zeby On swoja ukochana
                  widywal co tydzien na moj koszt. No chyba, ze Ty masz drukarnie pieniedzy w
                  piwnicy, to wtedy chyba naprawde jestes skapa baba ;o)
                  • procesor Re: olt 14.01.04, 22:35
                    Jakoś mi umknęło na poczatku że córka ma włąsne lokum. :)
                    W takiej stuacji - problem nie istnieje - stała kwota dawana na wydatki musi
                    starczyć i juz. Tak jak Yagnieszka pisała - to juz córki w tym wypadku problem.
                    Jej wybór czy zaangażuje chłopaka w dokładanie się do wspólnego życia..
    • anonim_ka Odwroc temat....... 14.01.04, 14:43
      Witam . Znam problem od drugiej strony. Rozwiazanie jest proste jak sznurek .
      Synek czasem serwuje z zakupionych przez siebie produktow, obiad lub
      kolacje.Bywa ze zawozi przygotowane w domu gotowy gulasz, krokiety , bigos
      itp.Ma to znaczacy aspekt wychowawczy -potrafi docenic czasochlonne dreptanie
      w kuchni, przy okazji jego umiejetnosci nie ogranicza sie do zrobienia
      jajecznicy nie wspominam.!!!!! Zartujemy w domu ze jego akcje jako wspanialego
      kandydata na meza zwyzkuja. Tym sposobem unika niezrecznych sytuacji.
      Polecam:)))
      POZDRAWIAM I POWODZENIA.
    • Gość: maog Re: dlaczego mam do tego dokładać??? IP: *.aster.pl 14.01.04, 22:42
      Ja jestem w podobnej sytuacji jak Twoja córka. Mój chłopak czasem u mnie
      pomieszkuje. Ale nie ma z tym problemów, bo ja dostaję od mamy miesięczną
      ustaloną kwotę. Mój chłopak też. Jako że lubi sobie zjeść sam sobie kupuje
      produkty na obiad albo się składamy na jakieś wspólne pichcenie. Kiedy mieliśmy
      telefon na stancji, płaciliśmy za rozmowy wg billingu, więc nie było
      najmniejszego problemu. A to, że chłopak się u mnie umyje to chyba aż tyle nie
      kosztuje, jeśli zjawia się u mnie co kilka dni. Nie przesadzajmy. Może mu
      jeszcze za prąd zaczniesz wyliczać? Idąc tym tropem powinnam moim koleżankom i
      kolegom kazać płacić za toaletę.
      Masz problem chyba nie w tym, że chłopak u niej pomieszkuje, tylko z tym, że
      nie masz z nią dobrego kontaktu. Historyjki o ostatnim autobusie sama
      stosowałam, więc wiem z czego to wynika. Ona się po prostu boi Twojej reakcji.
      Pewnie jej trujesz trochę o tym nad uchem. Poza tym myślę, że nie bardzo lubisz
      jej chłopaka. Im bardziej będziesz najeżdżać na niego, tym będzie gorzej. Do
      sprawy trzeba podejść spokojnie.
      Pozdrawiam!
      • marusia_ogoniok Uparcie i skrycie, ach życie, kocham cię, kocham.. 15.01.04, 10:36
        ...cię nad życie.....

        A ja uparcie i skrycie... wracam do "nudnego?" problemu sterylizacji. Pierwotny
        pomysł z kastracją chłopaka był raczej chybiony... to "obcy" chłopak. Córka
        jednak jest własna i tą ją należałoby wysterylizować. Tylko bez jakichś głupich
        oszczędności na zabiegu typu: wyciąć samą macicę.... Całość przydatków do
        kubła....!! Jest to jedyny, skuteczny sposób aby raz na zawsze pozbyć się
        wszelkich włóczykijów z wycieraczki! Kto nie znajduje w tym co mówię, głębokiej
        myśli.... jest betonem i niech sobie założy wątek pt. "iść z dziewczyną do kina
        na 20-stą czy na 21-wszą?"

        • Gość: nancy Re: Uparcie i skrycie, ach życie, kocham cię, koc IP: 193.111.166.* 15.01.04, 10:38
          Myślisz że to dobry sposób na nerwowe obsesje tak pić z samego rana???
          • marusia_ogoniok Re: Uparcie i skrycie, ach życie, kocham cię, koc 15.01.04, 11:20
            Idziesz na łatwiznę nancy... i jaką łatwą...będą ciebie brali...

            Gdzie zabrnął grzebień pięciozęby?
            Znów topię go w kędziorów kłęby.
            Ucho igraszek też nie wzbrania,
            Ni z ciała, ni ze skóry, śmiesznie
            Kruche i skore do kochania.
            Jako je moja dłoń niespiesznie
            Przegarnia, tak i wieczność całą
            We włosach będzie się błąkało.
            Hafizie! to, co tobie nie nowina,
            Dla nas od nowa się zaczyna.


        • Gość: niekastrowany... Re: Uparcie i skrycie, ach życie, kocham cię, koc IP: *.crowley.pl 15.01.04, 18:23
          ...> A ja uparcie i skrycie... wracam do "nudnego?" problemu sterylizacji.

          Z wypowiedzi wprawdzie nie wynika gdzie rzecz cała ma miejsce, ale zakładam
          że w kraju nad Wisłą, co skutkuje tym, że kastracja tudzież sterylizacja rasy ludzkiej
          jest niezgodna z prawem (jest przestępstwem zagrożonym karą do iluś tam lat pozbawienia
          wolności).
          Można spróbować udawać kota albo szympansa / niekt[rzm to nawet nieźle wychodzi...
          Jeśli ktoś ma jakiś lepszy pomysł to ja bardzo poproszę.
          Jestem zainteresowany.
          A co do problemu głównego to zadaje mi się, że problem nie dotyczy utrzymywania chłopaka tylko
          niepokornej córki, która nie pyta się mamusi o zezwolenie na posiadanie dochodzącego
          narzeczonego...
          Ja to bym może proponował sprawdzenie czy ona przypadkiem nie kupuje sobie tabletek
          antykoncepcyjnych - no bo jak to tak: finansować seks przedmałżeński???

          ...się narobiło
          ...oj narobiło...

          • Gość: OIeńka obawiam się, że bingo... :( n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.04, 19:25
            • default Re: obawiam się, że bingo... :( n/t 16.01.04, 09:43
              Żadne bingo, nie muszę sprawdzać czy sobie tabletki kupuję, bo to wiem, sama
              wysłałam ją do ginekologa już dawno temu. Proszę przestać wmawiać mi na siłę,
              że chłopak jako taki stanowi dla mnie problem, bo tak nie jest, co zresztą już
              powyżej pisałam.
              • Gość: OIeńka sorry, koleżanko, ale sprawa jest prosta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.04, 13:44
                panna mieszka osobno, tak?
                dostaje od Ciebie pieniądze, tak?
                taką samą sumę teraz, kiedy ma kochanka, jak wtedy, kiedy u niej nie mieszkał,
                tak?

                jej sprawa czy kupi sobie lepszą kiełbaskę czy gorszą, ale w podwójnej ilości -
                tak czy nie?

                default, to co piszesz - pozwolę sobie być szczera - nie trzyma się kupy po
                prostu. to jest naprawdę ich sprawa, jak sobie wzajemne relacje finansowe
                ułożą. chyba że chcesz nam powiedzieć, że Twoje dziecko jest upośledzone i nie
                potrafi swoimi czynami kierować ;)
                • default Re: sorry, koleżanko, ale sprawa jest prosta 16.01.04, 15:02
                  Oczywiście, Oleńko, że można tak postawić sprawę - niech sobie radzi jak chce,
                  jak jej zabraknie forsy, to trudno, chce go gościć - jej sprawa.
                  Ale jest jeszcze coś takiego jak troska rodziców o dziecko - także takie, które
                  ma lat 20, bo nie jest to jednak wiek, kiedy się duże doświadczenie życiowe
                  posiada. I jest to naturalne, że jako matka denerwuję się, czy z racji swego
                  niedoświadczenia, zauroczenia chłopakiem i braku asertywności dziewczyna nie
                  pozwala się po prostu niecnie wykorzystywać.
                  W jakim wieku jest Twoje dziecko, że się spytam tak na marginesie?
                  • Gość: OIeńka Re: sorry, koleżanko, ale sprawa jest prosta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.04, 15:15
                    nie mam dzieci i mieć nie zamierzam - ale widze w Tobie moja matkę i jej
                    stosunek do mojego brata "czy ta panna przypadkiem go nie wykorzystuje?"

                    owszem - może być tak, że chłopak wykorzystuje Twoja córkę
                    tylko czy coś o tym świadczy?

                    poza tym, nie przesadzajmy - nawet jeśli, to nie będzie znowu taka wielka
                    krzywda, a dziewczyna będzie miała doświadczenie - nie przeżyjesz życia za nią,

                    ale oczywiście po pierwsze i najważniejsze - nic nie wiesz o ich finansowych
                    relacjach. czy stało się tak, odkąd on tam mieszka, że poprosiła o dodatkowe
                    pieniądze?
                    • kwieto Re: sorry, koleżanko, ale sprawa jest prosta 18.01.04, 12:53
                      > nie mam dzieci i mieć nie zamierzam

                      To Ty nie wyszlas bo zaszlas?
                      :O
    • Gość: ryb Re: dlaczego mam do tego dokładać??? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 16.01.04, 10:32
      Pomieszkuje czy mieszka, bo to jest zasadnicza roznica. Jezeli pomieszkuje, to
      robi to w odpowiednim celu i watpie ze o oszczednosci chodzi. Jezeli Ciebie to
      denerwuje ze on oszczedza na biletach, to zacznij mu sprzedawac swoje za
      wejscie zawstep do corki mieszkania. Jezeli mieszka to inna sprawa, musi
      placic.
      • yagnieszka Ryb - natchnales mnie ;o) 16.01.04, 13:15
        Rozumiem Twoje rozroznienie pomiedzy pomieszkuje i mieszka ale granica bywa
        czesto bardzo subtelna. Pewnie tez miales okazje spotkac takich ludzi, ktorzy
        nigdy nie maja zeby sie dolozyc do wspolnego rachunku w restauracji i zawsze sie
        mocno sumituja obiecujac, ze nastepnym razem to bedzie "on them" tyle, ze taki
        nastepny raz nigdy nie ma miejsca, bo gdy znow przychodzi co do czego, to
        "akurat" zapomnieli portfela, visy, maja wyliczone dla dziecka na buty itd. No i
        tak tez i z tym "pomieszkiwaniem". Jezeli jest 30 dni w miesiacu to ile dni
        mieszkania z kims jest jeszcze pomieszkiwaniem a ile jest juz mieszkaniem?
        Ludzie mowia, ze to sa drobiazgi - prysznic, pranie poscieli, ekstra
        elektrycznosc itd. I oczywiscie, to sa drobiazgi ale jesli tak, to powinno to
        dzialac w dwie strony - to rowniez "drobiazg" dla mlodego czlowieka poczuc sie
        do wspoludzialu finansowego za owe "drobiazgi". Problem najczesciej jednak w
        tym, ze KTOS jednak za owe drobiazgi i przyziemne sprawy zaplacic musi. W tym
        przypadku jest to Default i trudno Jej sie dziwic, ze nawet jesli to jest tylko
        5 zlotych miesiecznie, to nie za bardzo Jej sie to podoba. Bo skoro to TYLKO 5
        zlotych, to co za problem dla chlopaka pokryc taki koszt?
        Ryb - natchnales mnie! Nie place dzis za lunch chocby nie wiem co - mam taka
        urocza wspolpracowniczke, ktora NIGDY nie ma AKURAT przy sobie pieniedzy. Dzis
        nas chyba aresztuja, bo mam dosc Jej "pomieszkiwania" w moim portfelu ;o) A
        zimno jest jak skurczybyk wiec lunch powinien byc substantial ;D
        • Gość: OIeńka opowieści dziwnej treści IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.04, 13:49
          Default powinna pannie dawać tyle pieniędzy, co zawsze. Jest sprawą panny, czy
          pieniądze, które ewentualnie wydałaby na szyneczkę, wyda na te nieco zwiększone
          rachunki za wodę itp. Po drugie, wcale nie wiemy, czy ten chłopak mieszka tam
          na, za przeproszeniem, krzywy ryj - wszak panna zeznała, że nie. A Default też
          tego nie wie, jadnak snuje przypuszczenia, że chłopak tylko kupuje chleb czy
          cośtam.
          • Gość: ryb Re: opowieści dziwnej treści IP: *.plus.com 16.01.04, 15:31
            Bo jeszcze panna moze brac kase od chlopaka no i mamusi, ktora rowno przewala
            na prawdziwych mezczyzn :)))


            ryb
            • Gość: OIeńka ;))))))))) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.04, 15:39
    • Gość: dolores Re: dlaczego mam do tego dokładać??? IP: *.pl / *.enterpol.pl 19.01.04, 14:10
      a moze zasugeruj zeby poprostu zamieszkali razem. nie wiem jak dlugo sie
      spotykaja ale to moze byc niezle wyjscie. przy takim pomieszkiwaniu czasem
      konczy seitak jak u mnie: facet pomieszkiwal przez 5 lat. gdy go w koncu
      przycisnelam zeby sei wprowadzil i zaczal odpowiadac takze materaialnie ale
      neitylko za to co zjada uzywa itd to sie szybciutko zmyl i z mojego mieszkania
      i z mojego zycia.
      jezeli twoja corka jest na tyle dorosla aby mieszkac sama czy z chlopakiem to
      powinna takze umeic wydawac otrzymywane od ciebie pieniadze i palnowac te
      wydatki a nie nieustannie liczyc na twoja pomoc i dofinansowanie. u mnie w domu
      obowiazyal taki model i nie mam pretensji do rodzicow. co wiecej jestem im
      wdzieczna.
      powodzenia.
    • Gość: Alla Re: dlaczego mam do tego dokładać??? IP: *.a2000.nl 19.01.04, 22:34
      Nie podoba mi sie twoj list. Wyliczanie, podejrzliwosc, czy on czasem nie
      kupuje tylko chleba i jajek (czyli tanszych rzeczy), a twoja corka tych
      drozszych. Co ty do tego dokladasz? Przeciez i tak placisz za mieszkanie corki,
      wiec co to za dokladanie? jakie masz z tego dodatkowe koszty?? Jak faktycznie
      sa to jakies powazne sumy miesiecznie wiecej niz dotychczas, to niech placi te
      roznice i juz.
      Twoj list przypomina mi sposobem myslenia takie kobiety co wynajmuja pokoje
      studentom, o 10-tej gasza im swiatlo, wyliczaja ile wody zuzyja, wylaczaja im
      ogrzewanie i wkrecaja ciemniejsze zarowki.
      Problem pomieszkujacego kolegi nie powinien byc twoim problemem. To jest
      problem corki. Corka nie powinna dawac sie wykorzystywac, bo jezeli koles leci
      tylko na tania chate i jedzenie, to przykry jej los. A moze tak zle nie jest.
      Niech corka zdecyduje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka