Dodaj do ulubionych

Przestępstwo?

IP: 212.106.139.* 06.02.02, 01:18
1/miłość szkolna, po 4.5 roku rozstanie . Chłopak cierpi, ale rozumie dlaczego
dziewczyna odchodzi. Rozstają się kulturalnie i taktownie zapewniając o
przyjaźni. Chłopak rzeczywiście jest wspaniały i pełen zalet , ale dziewczyna
go nie kocha.
2/dziewczyna wychodzi za mąż
3/chłopak wyjeżdża do innego miasta,zakłada rodzinę,wreszcie emigruje na inny
kontynent
4/ dziewczyna myśli o nim czasami. Myśli ciepło, z przyjaźnią i wdziecznością
za wszystko dobre co od niego dostała ( a było tego sporo: opieka,
czułość,zrozumienie, miłość). Chciałaby wiedzieć jak mu się życie układa, ale
nie czyni w tym kierunku specjalnych kroków przez 30 lat!( Potem dowie się, że
i on także ciekaw był, jak jej się wiedzie i żywił podobne uczucia tzn
wdzięczność za miłe wspomnienia) Czasy w których upływała ich młodość nie
sprzyjały kontaktom ludzi z Polski z emigrantami ( i to "dzikimi") co
tymbardziej uniemożliwiało ich ewentualny kontakt.
5/będąc w wieku, w którym dokonuje się pewnych bilansów życiowych, dziewczyna
już wie, że prawdziwa przyjaźń to dar losu, i że chciałaby ( a nawet ma taką
powinność) owemu chłopakowi za ten dar jako osoba dojrzała podziękować (
wyrzuty sumienia ??? może...)Zmiany polityczne na świecie i Internet mogą
kontakt ułatwić.
6/dziewczyna kontaktuje się z rodziną chłopaka (b. miło przyjęta)i pozostawia
swoją wizytówkę przedstawiając swoje plany i intencje. Decyzję o nawiązaniu
kontaktu pozostawia chłopakowi
7/Chłopak pisze do dziewczyny list e-mailowy b. sympatyczny, serdeczny
zawierający duzo informacji o swoim / szczęśliwym!/ zyciu zawodowym i
rodzinnym, cieszy się z nawiązanego kontaktu, prosi o korespondencję
8/ dziewczyna odpisuje. List zawiera informacje o jej zyciu, pracy rodzinie,
radościach z własnych osiągnięć i dzieci-ot ciepłe serdeczne listy
9/ dziewczyna oba listy pokazuje i czyta męzowi informując go o nawiązaniu tej
korespondencji, w której obie strony zapraszają do kontaktów obu rodzin z
dziećmi i współmałżonkami.
10/ Mąż dziewczyny reaguje agresją. Rozkazuje w trybie natychmiastowym przerwać
tę korespondencję, używa "wszelkich środków perswazji" z rękoczynami włącznie,
aby dziewczynę przekonać do swoich racji.Uznaje "działania" żony za nielojalne,
gdyż nie poprosiła go o zgodę na nawiązanie korespondencji.
11/Żadnych argumentów i tłumaczeń żony nie słucha.

To nie koniec bajki. cdn nastąpi
Proszę o uwagi
ale



Obserwuj wątek
    • Gość: M Re: Przestępstwo? IP: 212.160.236.* 06.02.02, 01:21
      ten mąż to jest chyba nienormalny - ciekawe co ma na sumieniu, skoro tak
      agresywnie reaguje. Ufałby, gdyby sam nigdy nie zawiódł zaufania - pozdrawiam
      • Gość: A27 Re: Przestępstwo? IP: *.proxy.aol.com 06.02.02, 02:10
        Zwaszcza te reczne argumenty tutaj mnie wsciekaja. To on nie wie, ze przemoc w
        rodzinie jest tak samo niemoralna jak zdrada, ktorej zona NIE popelnila. No
        bez jaj panie mezu, obys zawsze mial TYLKO takie problemy z zona.
        • Gość: Renka Re: dezaprobata IP: *.home.cgocable.net 06.02.02, 03:57
          Wydaje mi sie, ze maz nie rozumie, po co mialby sie ten kontakt obu rodzin
          nawiazac. Czy po to, (mysle jako ten maz) "aby on(maz) , mieszkajacy w Polsce
          mogl byc porownany do Polaka(moze nawet niedoszlego meza) mieszkajacego od lat
          za granicami Polski"? Mimo woli nasuwalyby sie te porownania, jak zyja , gdzie
          mieszkaja, z czego zyja , z kim sie przyjznia itp, itd.. Przyznam, ze gdyby moj
          maz nawiazal takowy kontakt ze swoja byla dziewczyna, nie interesowalaby mnie
          jej historia , a wrecz zainteresowalby mnie motyw checi spotkania sie ich, w
          towarzystwie rodzin..Wymiana korespondencji, owszem , ale nic wiecej.
          Ale zeby okazywac az tak daleko idaca dezaprobate , z machaniem rekami..
    • kwieto Re: Przestępstwo? 06.02.02, 09:41
      Smutne
      • Gość: Andrzej Pleciecie wszyscy znowu IP: *.unl.edu 06.02.02, 17:30
        swoje androny. Tu problem nie lezy w reakcji owego meza, tylko w jej
        zachowaniu. To ona robi zla robote dla swego malzenstwa. To ona prowokuje
        rekoczyny, to ona jest nie fair. Niby nic w tym zlego nie ma, ale
        przeciez nie zyjemy sami dla siebie bedac w zwiazku malzenskim i trzeba
        liczyc sie z konsekwencjami. Jak to jest ? Nie widzicie w wiekszosci
        problemu z brakiem romantycznosci partnera, w innym zas watku, kobieta
        podkopujaca fundamenty swego zwiazku, (jak wyzej) nieoceniana jest jako
        osoba wyrzadzajaca krzywde. Dobrze byloby, gdybyscie mogli wykalibrowac
        swa ostrosc widzenia spraw, czego Wam z calego serca zycze.
        Andrzej.


        • Gość: unknown Re: Pleciecie wszyscy znowu IP: *.travelers.com 06.02.02, 19:16
          Andrzeju, moim zdaniem Jej zachowanie w postaci szukania kontaktow ze swoja
          wyidealizowana po 30 latach znajomoscia/miloscia jest symptomem ze Jej malzenstwo
          od jakiegos tam czasu ma problemy. A te rekoczyny meza zapewne nie sa jego
          debiutem i odosobnionym przypadkiem. Wstrzymaj sie przed paleniem jej na stosie
          do czasu az nastapi ciag dalszy.
          u


          Gość portalu: Andrzej napisał(a):

          > swoje androny. Tu problem nie lezy w reakcji owego meza, tylko w jej
          > zachowaniu. To ona robi zla robote dla swego malzenstwa. To ona prowokuje
          > rekoczyny, to ona jest nie fair. Niby nic w tym zlego nie ma, ale
          > przeciez nie zyjemy sami dla siebie bedac w zwiazku malzenskim i trzeba
          > liczyc sie z konsekwencjami. Jak to jest ? Nie widzicie w wiekszosci
          > problemu z brakiem romantycznosci partnera, w innym zas watku, kobieta
          > podkopujaca fundamenty swego zwiazku, (jak wyzej) nieoceniana jest jako
          > osoba wyrzadzajaca krzywde. Dobrze byloby, gdybyscie mogli wykalibrowac
          > swa ostrosc widzenia spraw, czego Wam z calego serca zycze.
          > Andrzej.
          >
          >

        • Gość: vincenta Re: Pleciecie wszyscy znowu IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.02.02, 23:13
          Gość portalu: Andrzej napisał(a):

          > swoje androny. Tu problem nie lezy w reakcji owego meza, tylko w jej
          > zachowaniu. To ona robi zla robote dla swego malzenstwa. To ona prowokuje
          > rekoczyny, to ona jest nie fair. Niby nic w tym zlego nie ma, ale
          > przeciez nie zyjemy sami dla siebie bedac w zwiazku malzenskim i trzeba
          > liczyc sie z konsekwencjami. Jak to jest ? Nie widzicie w wiekszosci
          > problemu z brakiem romantycznosci partnera, w innym zas watku, kobieta
          > podkopujaca fundamenty swego zwiazku, (jak wyzej) nieoceniana jest jako
          > osoba wyrzadzajaca krzywde. Dobrze byloby, gdybyscie mogli wykalibrowac
          > swa ostrosc widzenia spraw, czego Wam z calego serca zycze.
          > Andrzej.
          >
          >

          Masz racje, najlepiej niech siedzi w klatce, najlepiej z gestą siatką bo jeszcze
          moglaby zobaczyc, kto idzie po ulicy. A nóż, to bardzo sympatyczny kolega z
          przedszkola.
          I jezeli rekoczyny nie sa jego problemem...to Ty może poradz sie jakiegoś
          specjalisty, skoro dla Ciebie to jest normalna forma komunikowania sie!


        • Gość: ale usprawiedliwianie rękoczynów ,do Andrzeja IP: 212.106.139.* 09.02.02, 21:35
          Gość portalu: Andrzej napisał(a):

          (pleciecie)
          > swoje androny. Tu problem nie lezy w reakcji owego meza, tylko w jej
          > zachowaniu. To ona robi zla robote dla swego malzenstwa. To ona prowokuje
          > rekoczyny, to ona jest nie fair.

          Rękoczyn jeśli jest "sprowokowany" jest usprawiedliwiony...rozumiem.
          Dla jednego pana usprawiedliwieniem wymachiwania rękami bedzie korespondencja bez
          pytania o zgodę, dla innego " bo zupa była za słona".
          Panie Andrzeju, bez obrazy...ale zadam pytanie : uderzył Pan kobietę? lub
          dopuszcza taką możliwość?
          ale

          Niby nic w tym zlego nie ma, ale
          > przeciez nie zyjemy sami dla siebie bedac w zwiazku malzenskim i trzeba
          > liczyc sie z konsekwencjami. Jak to jest ? Nie widzicie w wiekszosci
          > problemu z brakiem romantycznosci partnera, w innym zas watku, kobieta
          > podkopujaca fundamenty swego zwiazku, (jak wyzej) nieoceniana jest jako
          > osoba wyrzadzajaca krzywde. Dobrze byloby, gdybyscie mogli wykalibrowac
          > swa ostrosc widzenia spraw, czego Wam z calego serca zycze.
          > Andrzej.
          >
          >

    • Gość: Tulka Re: Przestępstwo?- NIE! IP: *.daxnet.no 06.02.02, 21:11
      Droga "ale"!
      Rozumiem cie bardzo bardzo dobrze. Sama jestem w podobnej sytuacji. Moja byla
      sympatia nawiazala ze mna internetowo/telefoniczny kontakt. Ja mam rodzine
      (partner + dzieci), on tez (zona + dzieci). Powiedzialam o naszym kontakcie
      mojemu panu i ... nie bylo zadnych problemow. Moj kontakt z "bylym" ma tez
      charakter rodzinno/wspomnieniowo/przyjacielski. Przesylamy sobie zeskanowane
      zdjecia naszych rodzinek, pozdrowienia bozonarodzeniowe i wielkanocne oraz
      krotkie list informacyje typu " Hei zyjesz? U nas wszystko OK. Napisze wiecej.
      Buzka..".
      Moj partner przyjal to bez zadnych ubocznych komentarzy czy uczuc. Moze dlatego
      iz nasz zwiazek jest tak "pewny siebie". Nie zuzywamy niepotrzebnie czasu na
      bzdury jakim jest zazdrosc. Ot chcemy byc nietradycyjnie szczesliwi bez zdrad i
      rozejsc.
      Mysle ze twoj kontakt postawil twojego meza w sytuacji w ktorej poczul
      sie "zagrozony". Moze jako mezczyzna, moze poczul ze przy jego "atrakcyjnosci"
      postawiono znak zapytania, moze w waszym ukladzie czuje sie niepewny, a moze
      jego ukryte kompleksy wziely gore i nie ma odwagi "konkurowac" o ciebie z "tym
      zagranicznym".
      Nie wiem.

      Ale "ale" nie popelnilas przestepstwa. Nawiazanie kontaktu z byla dawna
      sympatia to nie zdrada, a napewno nie powod do BICIA CIE. Ta reakcja moze
      odzwierciedlac jego poczucie (we wlasnych oczach) "malowartosci".
      On ma prawo reagowac i wyrazic swoje zdanie o zaszlej sytuacji, ale nie ma
      prawa BIC!!!

      Pozdrawiam i mam nadzieje ze na spokojnie znajdziecie jakies rozwiazanie waszej
      sytuacji.

      Tula B

    • Gość: ale Przestępstwo cd IP: 212.106.139.* 07.02.02, 01:11
      12/dziewczyna pisze list do chłopaka i prosi o zawieszenie korespondencji, nie
      tłumaczy okoliczności swojej decyzji, bo się wstydzi . Ma nadzieję, że przekona
      męża o czystości swoich intencji uzyska w końcu jego zgodę
      13/dziewczyna usiłuje rozmawiać z mężem, proponując nawet prowadzenie przez
      niego "pełnej kontroli"=czytania listów otrzymanych i "zatwierdzania" przez
      męża listów do wysyłki.
      14/ Mąż nie wyraża zgody. Agresja w słowach i czynach. Koronny argument to
      złamanie zasad lojalności poprzez "nawiązanie korespondencji poza plecami"
      15/ chłopak zdumiony i niepojmujący sutuacji śle listy do dziewczyny
      16/ dziewczyna odpisuje chłopakowi ( treści listów uprzejmo-
      towarzyskie).Wstydząc sie zachowania swojego męża, nie ujawnia drastycznych
      szczegółów ale przyznaje, że mąż zabrania tych kontaktów ( zdziwienie,
      konsternacja).Teraz korespondencja między nimi rzeczywiście toczy sie "poza
      plecami" męża.
      17/chłopak i dziewczyna wielokrotnie wyrażają żal, że nie mogą rozmawiać
      otwarcie. W listach serdecznie, dobrze i z szacunkiem piszą o swoich
      małżonkach. Relacje z życia w różnych krajach i przemiany ustrojowe w Polsce
      zajmują w tych listach najwięcej miejsca.
      18/ małżonek śledzi "poczynania" żony. "Przyłapuje" ją na zapisywaniu odebranej
      poczty na dyskietkę. Siłą ( szarpanina, wyzwiska) zabiera jej dyskietke z
      kilkoma listami. Trwale uniemożliwia połaczenie z internetem.
      19/ mąż informuje dziewczynę, że zamierza o całym "incydencie" poinformować "
      we własciwy sposób" małżonkę chłopaka i swój zamiar wprowadza w czyn...

      jeśli pozwolicie cdn.
      ale
      • masaker Re: Przestępstwo cd 07.02.02, 14:26
        A w 1243 odcinku serialu poznamy tajemniczego Carlosa - dawno zaginionego brata dziewczyny,
        który obiecuje zrobić porządek ze złym mężem. Niestety, Carlos okazuje się homoseksualistą i
        zakochuje się w złym mężu. Uciekają do Brazylii, ale dobry chłopak ich ściga...

        cdn
        • Gość: ale Re: Przestępstwo cd IP: 212.106.139.* 07.02.02, 20:36
          masaker napisał(a):

          > A w 1243 odcinku serialu poznamy tajemniczego Carlosa - dawno zaginionego brata
          > dziewczyny,
          itd.....

          Masaker, czy ktoś dorównał Tobie w dowcipie, odpowiadając na TWOJE problemy
          prezentowane na tym forum??? W oceanie jakim jest internet nie musisz cumować
          przy mojej wyspie...
          Pozdrawiam, ale
          • masaker Re: Przestępstwo cd 08.02.02, 12:40
            OK, przepraszam. Miałem zły dzień.
    • Gość: ale ale:odpowiedzi na dotychczas zamieszczone posty IP: 212.106.139.* 07.02.02, 01:30
      Witajcie,

      Renka :
      1/ dlaczego pojawił się motyw ew. spotkania w towarzystwie rodzin? Właśnie
      dlatego, aby kontakt był zupełnie jawny, otwarty, klarowny.

      2/Motyw porównywania obu Panów? B. możliwe,że mąż tak to zrozumiał. Podobne
      kariery, tylko ta za oceanem ze znacznie lepszymi rezultatami( ale nawiązując
      kontakt dziewczyna o tym nie wie)

      Kwieto :
      Krótko, a jakże trafnie!

      Andrzej :
      Podobnie rozumuje mąż dziewczyny. Dziekuje za szczerość :)

      Unknow :
      Jesteś b. blisko "klimatu" sprawy oprócz rzekomego "wyidealizowania" miłości
      sprzed 30 lat. Nie trzeba idealizować :) ! Ten człowiek był i jest wspaniały,
      co nie zmienia faktu, że dziewczyna nie żywi do niego innych uczuć niż
      sympatia, szacunek, podziw

      Tulka : Przekaż proszę ukłony dla męża. Dziekuję :)
      • Gość: Renka Re: motywy IP: *.home.cgocable.net 07.02.02, 04:51
        W dalszym ciagu nie wiem po co ten kontakt. Ze zwyklej ciekawosci czy z
        przyjazni, czy z obu przyczyn naraz? Nie wydaje mi sie, aby ONA postepowala
        dobrze, ona rozbija swoja rodzine, ktora prawdopodobnie juz byla nadwyrezona
        wczesniej z nieznanych mi powodow.Pewnie, mozna sie zaprzyjaznic z rodzina
        dawnej sympatii, ale do tego trzebaby aby oboje chcieli..Jesli pan maz nie
        chce, nic dobrego z tego nie wyniknie..:(
        • Gość: soso zbierzmy wszystko do kupy IP: 195.41.66.* 07.02.02, 08:51
          -






          Wydaje sie, ze sprawa wyglada tak:
          1. Polski maz, nazwijmy go umownie jeleniem, ma swoja lanie i jej pilnuje -
          prywatne aczkolwiek niewielkie stadko. Ten jelen z ameryki, nazwijmy go karibu,
          wydaje sie jeleniowi wiekszy i niebezpieczny.
          2. Nasza lokalna dziewczyna, nazwijmy ja umownie lania, wystawia swoje lusterko
          (mysliwi wiedza, ktora to czesc ciala lani) do karibu. Lania pamieta zapach
          karibu sprzed lat. Badania naukowe dowodza, ze zwierzeta maja znakomita pamiec
          zapachowa.
          3. Karibu dostal posta, w ktorym jest oferta lani, ze owszem, czemu nie,
          przylaczylaby sie do jego stada i ze pamieta swietnie zapach jego futra. Karibu
          moze i chetnie skoncentrowalby sie na lusterku lani ale cale morze do
          przeplyniacia,... nie, nie chce sie.
          4. Jelen nie bardzo ma mozliwsc przylania swymi rogami karibu wiec koncentruje
          swoja agresja na lani.

          5. Przeniesmy sie o szczebelek wyzej - lania nie wie czego chce no bo nie chce
          byc lania a tylko nieco sentymentalna kobieta. Ubiera wiec sytuacje w
          kulturalne szaty. Przyjacielskie posty z dobrym kolega.
          6. Jelen sie wscieka i nie ubiera niczego w kulturalne szaty.
          7. Karibu o niczym nie wie a prawdopodobnie i nie chce wiedziec bo mu splywa,
          czy jeszcze jedna lania do opieki czy nie. W kulturalnych szatach obowiazek
          postowania w imie moze dopuszczenia do lusterka w dalej nieokreslonej
          przyszlosci. Morze do przeplyniecia,... nie, nie chce sie.

          8. Uogolnienie: lania i karibu maja naturalna potrzeba. Jest ona mieszanina
          magnesow zapachowych i kulturalnej wymiany postow. Nie byloby kulturalnej
          wymiany postow (bo na cholere!) jezeli nie nadzieje posycane zapamietanymi
          zapachami. Jelen takze czuje ten zapach wiszacy w powietrzu.

          Wnioski:
          Mamy takie potrzeby i ciagotki, by wchodzic ponownie do nie tej samej rzeki.
          Wstydzimy sie tego i odrzucamy mysli, ktore moze w naszym mniemaniu sa
          wstydliwe. Oklamujemy siebie. W efekcie wojna niskich instynktow przebranych w
          stroj chrzescijanskich wartosci. Tragifarsa. A wiec moze odrobina szczerosci?
          Nie, tak sie nie da. Lania nigdy nie powie, ze jak zamyka oczy to jest z karibu
          a nie z jeleniem.
          A wiec meczcie sie tak, kociaczki.


          soso




          -
          • Gość: nell Re: zbierzmy wszystko do kupy IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 07.02.02, 14:36
            soso- ukazalas sedno sprawy...jest takie przyslowie.."stara milosc nie rdzewieje". Maz naszej lani tez
            je pewno zna..
            • Gość: isia Re: zbierzmy wszystko do kupy IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.02.02, 15:19
              nic nie rozumiecie, myslicie jak jej maz.
          • Gość: ale Re: zbierzmy wszystko do kupy -do SOSO IP: 212.106.139.* 07.02.02, 20:45
            Witaj
            Niezłym jesteś bajkopisarzem, tylko nie jest to bajka na zadany temat...
            Ani dziewczyna nie jest łanią wystawiającą lustereczko, ani karibu tego
            lustereczka pragnie. Bynajmniej nikt nie myśli o przepływaniu wielkiej wody,
            ani nikt nie wietrzy znajomych zapachów. Nie ta bajka Soso, naprawdę.

            P.S. Skoro bajka o rogaciźnie skąd nagle w zakończeniu "kociaczki" ???
            Serdeczności / proszę nie weź ich za wystawianie lusterka /
            ale
          • Gość: Tulka Re: zbierzmy wszystko do kupy = BZDURA IP: *.daxnet.no 09.02.02, 12:59
            "Zbierzmy wszystkie Bzdury wypisane przez SOSO i co otrzymamy? Kompletny brak
            zrozumienia poruszonego tu problemu.
            SOSO ! Zycie to naprawde wiecej niz "lusterko lani" i "zapach karibu" !!!
            Wierz mi KONTAKTY MESKO-DAMSKIE nie musza ZAWSZE dotyczyc TYLKA!

            "ale" nie musi zadawac sobie trudu aby "ubierac sytuacje w kulturalne szaty".
            Jej sytuacje jest od samego poczatku "UBRANA", tylko takie ,nazwijmy ich
            daniele, jak ty i jej maz musici widziec we wszystkim "GOLIZNE"!

            I jeszcze jedno SOSO : Uwazaj wiosna idzie i juz nie dlugo mozesz dac upust
            swoim "zwierzecym instynktom"! Badz cierpiliwy znajdziesz i ty "lusterko lani"!
    • Gość: qocur Przestępstwo to Twój mąż popełnił IP: *.*.*.* 07.02.02, 15:24
      Twój mąż jest chory. Obawiam się, że nieuleczalnie. Podobnie zresztą wasz
      związek. Można się zastanawiać, czy odgrzebywanie dawnej miłości jest rozsądne -
      zapewne nie jest, i to nie tyle ze względu na tzw. wierność małżeńską, co w
      związku z własną wygodą i higieną psychiczną. Ale to zupełnie inna kwestia niż
      zachowanie Twojego ślubnego. NIC NIE USPRAWIEDLIWIA RĘKOCZYNÓW! Facet traktuje
      Cię jak rzecz, jak jeszcze jeden sprzęt w swoim domu. Co to w ogóle
      znaczy "zgoda na nawiązanie korespondencji"? Jesteś pełnoprawną obywatelką
      wolnego kraju, a nie więźniem zakładu karnego. Jeśli mężowi coś nie pasuje,
      może co najwyżej a) powiedzieć, że mu nie pasuje i próbować wyjaśnić sprawę, b)
      wnieść pozew rozwodowy. To ostatnie prawdopodobnie Tobie też by dobrze zrobiło.
    • Gość: ale Przestępstwo -ciag dalszy i koniec IP: 212.106.139.* 07.02.02, 21:59

      W najwyższym skrócie :
      mąż posunął się do przedstawienia parze zza oceanu dziewczyny jako osoby chorej
      psychicznie i odmawiajacej leczenia, siebie jako rycerskiego opiekuna,
      nieskazitelnego człowieka honoru. Korespondując obficie z żoną chłopaka zmienił
      jej początkowo przychylną całej "sprawie" postawę na wrogą. Uniemożliwił
      kontakt obu kobiet ze sobą, mimo, że obie tego kontaktu chciały. Chłopak
      oficjalnie zerwał korespondencje z dziewczyną pod presją swojej żony. Później
      już w zupełnym "podziemiu" piszą do siebie nadal ( listy tak "poprawne", że
      mozna je opublikować na tym forum ), aż do następnej "wpadki". Wtedy wymieniają
      listy obie kobiety, ale o porozumieniu już nie może byc mowy.
      Dziewczyna storpedowana jest poradami żony, by leczyła sie u odpowiednich "sił
      fachowych" i straszona adwokatem gdyby jakikolwiek kontakt próbowała ponownie z
      chłopakiem nawiaząć. Mąż dziewczyny tryumfuje.
      Koniec korespondencji, koniec znajomości, koniec serialu.

      Bohaterowie są teraz w wieku ok 50. Dziewczyna była z chłopakiem, gdy mieli 15-
      19 lat !! Po upływie 30 lat nie pozwolono im nawet swobodnie porozmawiać.
      Upokorzono ich oboje, zmuszając do tłumaczenia się, że nie są wielbłądami.
      Dziewczyna była szarpana, znieważana i pomówiona o chorobę psychiczną.

      Bardzo proszę o opinie poważne i bez kpin. Jeśli kogoś ten wątek tylko bawi,
      proszę niech nie traci na niego czasu.
      ale
      • Gość: inka jakie to zasmucajace IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.02.02, 22:13
        Strasznie mnie zasmuciła ta opowieść - i reakcje niektórych forumowiczów. Ja
        wierzę że można sie tylko przyjaźnić - i nie zdradzać partnera ani fizycznie
        (tu także ze względu na odległość), ani psychicznie.
        Jak ktoś chce to i w świętym doszuka sie bezeceństwa...
        A moją przyjażń z kobietą będzie podejrzewał o ukryte skłonności lesbijskie?...
        Ciekawe że ludzie często doszukuja się ukrytych negatywnych podtekstów. A ponoć
        każdy sądzi innych według siebie...
    • Gość: H. Re: Przestępstwo? IP: *.chello.pl 08.02.02, 00:06
      To rzeczywiście przygnębiająca historia. Twój mąż to malutki, zakompleksiony
      człowieczek bez krztyny godności i samokontroli. Rozumiem, że mógł się poczuć
      zagrożony, ale BICIE? OSKARŻANIE O CHOROBĘ PSYCHICZNĄ?
      Jakim cudem byliście ze sobą tyle lat, jeśli tak mało sobie ufacie?
      Pozdrawiam i zapewniam że Twojego czynu nie ma w żadnym kodeksie karnym, no
      chyba że w szariacie.
      • Gość: soso do ale IP: 195.41.66.* 08.02.02, 08:09
        Ale,

        Wcale nie splycam i nie bajkopisuje. To tylko forma. Nie pasuje na forum byc
        zaraz jak nie przymierzajac Lew Starowicz.

        Badziej serio to w tej sprawie oczywiscie sa 2 problemy. Jeden to:
        - czy jest fair bedac w jednym zwiazku probowac nawiazywac przerwany na 30 lat
        kontakt z kims, z kim sie kiedys bylo w szczesliwym zwiazku? Uwazam, ze mozna
        zyc bez tego. Ale wiem takze, ze siedza w nas takie potrzeby. Tak wiec
        ostatecznie sprawa sprowadza sie do tego, jak sami postrzegamy ten problem.
        Oczywiscie kontekst domniemanej reakcji partnera jest nie bez znaczenia.
        Osobiscie uwazam, ze dobrze jest poprzestac na wspomnieniach i pokazac klase
        powstrzymujac sie od nagabywania, pisaniny i telefonow. Sprawa dosc delikatna,
        co tu duzo mowic. A wiek 50 lat nie ma naprawde nic do rzeczy.

        Drugi problem to reakcja meza. Wszystko na ten temat zostalo juz napisane wiec
        sie nie bede powtarzal. Ale skoro tak reaguje to moze warto na chwile sie nad
        tym zastanowic. Czy caly ten zwiazek nie jest czasami popaprany?


        Ale, wiem dobrze, ze moze nie kryja sie za tym zadne lusterka i zapachy.
        Oczywiscie, prawdopodobne. Ale tak czy owak cos w tym jest. Trzeba czuc sie
        bardzo samotnym udajac sie w takie wycieczki, 'sentymentalne podroze'. Wyglada
        na desperacje a wtedy wszystko mozliwe. Takze wersja z jeleniem :-).


        Pozdrawiam,

        soso


        PS

        Ze wzgledu na jelenia - sytuacja nieprzyjemna, co tu duzo kryc. Wspolczuje.














        .
        • Gość: Ola Re: do ale IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 08.02.02, 09:15
          Zgadzam się z Toba soso całkowicie.

          Co więcej, "ale" - twój mąż ma obecnie pełne prawo mysleć, że przez cały czas
          trwania waszego malżeństwa myślami byłas ze swoim byłym chłopakiem i gdyby
          tylko była taka mozliwośc już wcześniej nawiązałabys kontakt. Bo to przeciez TY
          go szukałaś, a nie ON ciebie.

          Tym jednym posunięciem przekreśliłas w jego oczach całe wasze małżeństwo -
          pokazując jednoczesnie teraz (te listy za plecami), że tamten związek jest dla
          Ciebie wazniejszy niż obecny.
          Mąż ma równiez prawo myslec, że tak naprawdę to nigdy go nie kochałaś... tylko
          cały czas tęskniłaś za swoim byłym...

          Tak to niestety wygląda z boku...
          A może to prawda?.... przyznaj się sama przed sobą...

          A co Ty bys pomyślała, gdyby sytuacja była odwrotna? Gdyby okazało się, że twój
          mąz usilnie próbuje nawiązać kontakt ze swoją byłą wielką miłością? Nie
          naszłyby ciebie wątpliwości, czy przez całe wasze małżeństwo on przypadkiem nie
          myślał o Niej, a Ciebie traktował jako "materiał zastępczy"?

          Może on przez cały czas czuł się niepewenie w waszym związku, może nigdy nie
          dawałaś mu odczuć, że go kochasz... a On teraz czuje, że traci Ciebie...

          Cholera, zamiast go oskarżać, że jest takim zazdrosnym gburem - lepiej popracuj
          nad waszym związkiem ! O ile jeszcze chcesz byście byli razem... Spraw, żeby
          mąz poczuł się bezpiecznie, może powiesz mu w końcu chociaż raz w życiu, że go
          naprawdę mocno kochasz? że był i jest twoją jedyna prawdziwą miłością???...
          • Gość: Kata Re: do ale IP: *.telvia.it 08.02.02, 12:09
            Siedze zazwyczj cicho i nie odzywam sie, ale tym razem... wybaczcie! KOBIETA
            radzi innej kobiecie: nie oskarzaj go..... on ma prawo..... biedny
            pokrzywdzony, maly zuczek.... Jezeli napisalas to na serio, to naprawde chyba
            Ty jestes biedna. I jeszcze tekst o ratowaniu malzenstwa. Z kim??? Z
            psychopata uzywajacym jako argumentu rekoczynow?! Z pojebanym kretynem
            robiacym z wlasnej zony wariatke?! Ponioslo mnie troche, ale na tym forum nie
            spodziewalam sie znalezc takiej wypowiedzi:((( Przeraza mnie traktowanie
            drugiego czlowieka jak wlasnosci, jak przedmiotu. Czy to oznacza, ze
            zakladajac obraczke nie mamy prawa korespondowac z zadnym mezczyzna, umowic
            sie z nikim na kawe czy na kolacje, bo zasluzymy na lanie???
            • Gość: H. Re: do OLI IP: *.chello.pl 08.02.02, 12:22
              Och, tak kochany! Jestem Twoja i tylko Twoja. "Dręcz mnie ręcznie" bo byłam
              niegrzeczna! A przecież grzeczne dziewczynki nie kontaktują się z nikim innym,
              tylko ze swoim właścicielem.
            • skorek Po cholerę to opowiadanie? 08.02.02, 12:34
              To po jaka cholerę ona to wszystko opawiada?
              Usprawiedliwia się ????
              Niech bierze rozwód i to szybko, ale niech nie podaje, że przyczyną rozpadu
              małżeństwa jest zabranianie przez męża kontaktów z byłym facetem - bo to nie
              będzie prawdą.
              Żal mi jej, że jest taka bezradna... albo taką udaje...
              Tu nie chodzi o tę starą znajomość.... tylko o chory układ między nimi.
              I nie naszą sprawą jest rozstrzyganie, po czyjej stronie leży wina, bo tak
              naprwdę to nie znamy relacji tej drugiej strony !
              • skorek Re: Po cholerę to opowiadanie? 08.02.02, 13:06
                A tak w ogóle - to z jej postów wynika, ze jej nie przeszkadza to jak traktuje
                ja mąż, tylko, że teraz ma utrudniony kontakt ze swoim byłym...
              • Gość: ale Re: Po cholerę to opowiadanie? IP: 212.106.139.* 08.02.02, 22:32
                skorek napisał(a):

                > To po jaka cholerę ona to wszystko opawiada?
                ----Poddaje ocenie osób postronnych. Tu ludzie opowiadaja różne historie, o ile
                dobrze sie orientuję, po to to forum utworzono :)

                > Usprawiedliwia się ????
                -----jak wyżej

                > Niech bierze rozwód i to szybko, ale niech nie podaje, że przyczyną rozpadu
                > małżeństwa jest zabranianie przez męża kontaktów z byłym facetem - bo to nie
                > będzie prawdą.
                ------NIGDZIE nie pisała czegoś podobnego co piszesz powyżej, prosze czytaj
                uważniej posty :(

                > Żal mi jej, że jest taka bezradna... albo taką udaje...
                ----ani bezradna , ani udaje...

                > Tu nie chodzi o tę starą znajomość.... tylko o chory układ między nimi.
                > I nie naszą sprawą jest rozstrzyganie, po czyjej stronie leży wina, bo tak
                > naprwdę to nie znamy relacji tej drugiej strony !
                -------nie proszę o rozstrzyganie, po której stronie leży wina. Powyższe
                wydarzenia poddaję ocenie osób postronnych ( jak wyżej) zresztą ZA PORADĄ PANA
                MĘŻA!!!On ma PEWNOŚĆ, że zostanę potępiona w czambuł...

                Pozdrawiam
                ale



          • Gość: ale Re: ale do Oli IP: 212.106.139.* 08.02.02, 23:19
            Gość portalu: Ola napisał(a):

            > Co więcej, "ale" - twój mąż ma obecnie pełne prawo mysleć, że przez cały czas
            > trwania waszego malżeństwa myślami byłas ze swoim byłym chłopakiem i gdyby
            > tylko była taka mozliwośc już wcześniej nawiązałabys kontakt.

            Mąż ma pełne prawo MYŚLEĆ a nawet powinien to robić! I gdyby to robił, powinien
            miec 100 % pewnośći, że NIGDY nie "byłam myślami ze swoim chłopakiem". Możliwość
            nawiązania kontaktu była cały czas! Nawet w trudnych latach 80-tych. Zresztą
            gdybym była tak "motywowana" jak Ty sądzisz , zrobiłabym to chyba wcześniej???

            > Tym jednym posunięciem przekreśliłas w jego oczach całe wasze małżeństwo -
            > pokazując jednoczesnie teraz (te listy za plecami), że tamten związek jest dla
            > Ciebie wazniejszy niż obecny.

            Uważasz, że "tym jednym posunięciem" można przekreślić niemal trzydzieści lat
            małżeństwa??? Że "to posunięcie" jest tak straszliwie złe, że jest to możliwe???

            > Mąż ma równiez prawo myslec, że tak naprawdę to nigdy go nie kochałaś... tylko
            > cały czas tęskniłaś za swoim byłym...

            Kochałam swojego męża i On o tym naprawdę WIE. Za "byłym" NIE TĘSKNIŁAM.

            > Tak to niestety wygląda z boku...
            > A może to prawda?.... przyznaj się sama przed sobą...

            Może i tak wygląda, ale to NIE JEST PRAWDA

            > A co Ty bys pomyślała, gdyby sytuacja była odwrotna? Gdyby okazało się, że twój
            > mąz usilnie próbuje nawiązać kontakt ze swoją byłą wielką miłością?

            Byłabym najszczęśliwszą kobietą na Ziemi, bo to ja byłam największą miłością
            swojego męża , a On moją :) Niestety najwyraźniej stworzyliśmy związek
            popaprańców i znajdujemy się od lat w sytuacji "ani ze sobą, ani bez siebie"


            >Nie naszłyby ciebie wątpliwości, czy przez całe wasze małżeństwo on przypadkiem
            >nie myślał o Niej, a Ciebie traktował jako "materiał zastępczy"?

            Szczęśliwie nie byliśmy dla siebie "materiałami zastępczymi"


            > Cholera, zamiast go oskarżać, że jest takim zazdrosnym gburem...

            nie oskarżam, PODAJĘ FAKTY

            >lepiej popracuj nad waszym związkiem ! O ile jeszcze chcesz byście byli razem...
            >Spraw, żeby mąz poczuł się bezpiecznie, może powiesz mu w końcu chociaż raz w
            >życiu, że go naprawdę mocno kochasz? że był i jest twoją jedyna prawdziwą
            >miłością???...

            Przepraszam, ale ostatniego fragmentu Twojego listu nie będę komentować, mogę się
            tylko gorzko uśmiechnąć. nie znasz mojego życia i wątek też nie o tym...
            Pozdrawiam,
            ale


        • Gość: ale Re: do Soso 2 IP: 212.106.139.* 08.02.02, 22:52
          Gość portalu: soso napisał(a):

          > Osobiscie uwazam, ze dobrze jest poprzestac na wspomnieniach i pokazac klase
          > powstrzymujac sie od nagabywania, pisaniny i telefonow.

          Nie było telefonów ( skąd ten pomysł ?).
          Prośba o nawiązanie kontaktu z pozostawieniem decyzji chłopakowi jest już, czy
          jeszcze nie jest "nagabywaniem"? No, może jednorazowym "nagabnięciem".

          To były LISTY nie żadna "pisanina". Dlaczego używasz słowa o oddźwięku
          pejoratywnym lub co najmniej lekceważącym?

          Wiek ma tu do rzeczy. Jak pisałam wyżej jest to wiek bilansów, podsumowań,
          rachunków sumienia...z poczuciem, że czasu coraz mniej...Można nie zdążyć
          przeprosić, podziękować, pożegnać się...

          > Drugi problem to reakcja meza. Wszystko na ten temat zostalo juz napisane wiec
          > sie nie bede powtarzal. Ale skoro tak reaguje to moze warto na chwile sie nad
          > tym zastanowic. Czy caly ten zwiazek nie jest czasami popaprany?

          Jest popaprany do kwadratu od wielu lat, zgadza się :((

          > Ale, wiem dobrze, ze moze nie kryja sie za tym zadne lusterka i zapachy.
          > Oczywiscie, prawdopodobne. Ale tak czy owak cos w tym jest. Trzeba czuc sie
          > bardzo samotnym udajac sie w takie wycieczki, 'sentymentalne podroze'. Wyglada
          > na desperacje a wtedy wszystko mozliwe. Takze wersja z jeleniem :-).

          Wersja z jeleniem niemożliwa, reszta co wyżej-zgoda

          Pozdrawiam
          ale










          • libraxx Re: do ale 09.02.02, 04:46
            droga ale, napisalas, ze Twoj maz czeka na slowa potepienia skierowane w Twoim
            kierunku...ja ich nie napisze, bo nie widze do tego najmniejszego powodu.
            Moge tylko skierowac do Ciebie pytanie: dlaczego ucieklas od przykrej
            rzeczywistosci w swiat marzen? Czy dlatego, ze tak bylo bezpieczniej radzic
            sobie z popapranym zwiazkiem?
            A do meza tez mam pytanie: co chcial osiagnac zdradzajac swoja zone, bo za
            takowa uwazam jego poczynania majace na celu przedstawienie Ciebie w roli
            chorej psychicznie? Dlaczego okazal sie nielojalnym manipulantem uzywajacym
            przemocy slownej i fizycznej zeby wygrac sprawe? Ale co mozna bylo wygrac w ten
            sposob? Moim zdaniem nic. Zapewne poglebilo to tylko rozlam miedzy Wami.
            Dlaczego zamiast szarpaniny nie zaczal zadawac sobie pytania "dlaczego moja
            zona ucieka ode mnie i malzenstwa w swiat marzen"?.
            Wybacz ale jego poczynania sa dla mnie nie do zaakceptowania.
            pozdrawiam Cie serdecznie
            libra
            • Gość: ale Re: do Libry IP: 212.106.139.* 09.02.02, 15:10
              libraxx napisał(a):

              > droga ale, napisalas, ze Twoj maz czeka na slowa potepienia skierowane w Twoim
              > kierunku...ja ich nie napisze, bo nie widze do tego najmniejszego powodu.

              Będzie zdumiony, jak zresztą innymi wypowiedziami na tym forum..:)Jak mniemam
              spodoba mu sie tylko wypowiedź Andrzeja, soso i Oli, raczej jak widzę sądy
              odosobnione

              > Moge tylko skierowac do Ciebie pytanie: dlaczego ucieklas od przykrej
              > rzeczywistosci w swiat marzen? Czy dlatego, ze tak bylo bezpieczniej radzic
              > sobie z popapranym zwiazkiem?

              Aby naprawdę nie zwariować, trzeba gdzieś "uciec". Ciężka praca na okrągło,
              wychowywanie dzieci, "pisanina" do szuflady, swiat marzeń. Brak odwagi? sił?
              czy "staromodne" wychowanie uniemożliwiające radykalne uwolnienie sie od życia z
              człowiekiem, z którym porozumienie nie jest mozliwe.

              > A do meza tez mam pytanie: co chcial osiagnac zdradzajac swoja zone, bo za
              > takowa uwazam jego poczynania majace na celu przedstawienie Ciebie w roli
              > chorej psychicznie? Dlaczego okazal sie nielojalnym manipulantem uzywajacym
              > przemocy slownej i fizycznej zeby wygrac sprawe?

              Motywy takich działań? Prawdopodobnie obawa przed porównaniem obu panów,którego
              ew. mogłaby dokonać żona. Dlaczego choroba psychiczna?-prawdopodobnie w jego
              mniemaniu najskuteczniejszy sposób podważenia wiarygodnośći danej osoby i
              zniechęcający do utrzymywania dalszych kontaktów.
              Dlaczego manipulant?- bo tchórz, który z żadnym problemem nie potrafi otwarcie
              sie zmierzyć

              >Ale co mozna bylo wygrac w ten sposob? Moim zdaniem nic. Zapewne poglebilo to
              tylko rozlam miedzy Wami.

              Jest tak jak piszesz...

              > Dlaczego zamiast szarpaniny nie zaczal zadawac sobie pytania "dlaczego moja
              > zona ucieka ode mnie i malzenstwa w swiat marzen"?.

              On nie zadaje pytań SOBIE, nie musi, On WIE WSZYSTKO bez zbędnej straty czasu na
              zastanawianie. WIE I JUŻ. Jeśli zona ucieka w swiat marzeń?- znaczy chora, PROSTE
              prawda?

              > Wybacz ale jego poczynania sa dla mnie nie do zaakceptowania.
              > pozdrawiam Cie serdecznie
              > libra

              Dziekuję, pozdrawiam także b. serdecznie
              ale


    • Gość: Krystyna Re: Przestępstwo? Tak , ale nie twoje!! IP: *.daxnet.no 09.02.02, 14:02
      Ale" kochana!

      Masz prawo do swojego zycia, masz prawo do wspomnien. Napewno nie jest
      przestepstwem interesowac sie losami osob ktore byly dla Ciebie zyczliwe, z
      ktorymi wiaza sie wspomnienia mlodosci. Nikt nie ma prawa zabraniac Ci tego.
      Slub nie oznacza, ze masz byc kontrolowana przez pana i wladce, ze jestes jego
      niewolnica, ze nie mozesz samodzielnie myslec, odczuwac byc SOBA.

      Czasy sie zmieniaja, zyjemy w 21-szym wieku, musi byc partnerstwo w malzenstwie
      tez.



      Jestem zdziwiona ze istnieja jeszcze takie osoby jak Andrzej, Soso, Ola i im
      podobni. W jakim wieku oni zyja?

      Zapomnijmy te czasy gdzie kobieta byla niczym, traktowana gorzej niz zwierze?

      Co Ty zrobilas zlego? To ze uczciwie pokazalas listy i poinformowalas Twojego
      meza o nawiazanej korespondencji?

      To on swoja chora meska duma postawil Ciebie w niezrecznej sytuacji, ze
      musialas poza jego plecami wyjasnic powod zerwania kontaktu. Zgadzam sie w 100%
      z wypowiedzia Kata : Twoj maz JEST NIEBEZPIECZNYM PSYCHOPATA, niestety to jest
      choroba nieuleczalna!!!

      Typowe dla psychopaty: na zewnatrz wzor cnot, madrosci, dobroci i milosci do
      Ciebie.

      W domu Diabel, wykancza ofiare psychicznie/fizycznie tak ze ona czuje sie winna
      za czyny o ktorych nawet nie pomyslala.

      Wspolczuje Ci, ze musialas przebywac z takim czlowiekiem przez 30 lat. Nigdy
      nie jest zbyt pozno odejsc od niego. Tak poradzil adwokat mojej corce
      mowiac: " ... od psychopaty trzeba wyzwolic sie najszybciej jak tylko to jest
      mozliwe, on nigdy nie bedzie zdrowy”. Typowe dla psychopaty: bedzie plakal,
      przysiegal poprawe, grozil samobojstwem. Nie wierz mu! ".

      Powtarzam jeszcze raz NIE ZROBILAS NICZEGO ZLEGO!

      Serdecznie pozdrawiam i ufaj w siebie, nie daj sie !!

      Krystyna
    • Gość: ale Tylko kobiety rozumieją? IP: 212.106.139.* 09.02.02, 15:32
      Mam wrażenie, że "klimat" sprawy rozumieją tylko kobiety ( przynajmniej z
      brzmienia nicków tak wygląda).

      Temat mężczyzn nudzi i widzą go tylko przez pryzmat "lusterka"=tyłka. Rozumiem
      z tego, że każdy kontakt, który z mężczyzną nawiązuje kobieta rozszyfrowują
      jako nastawianie lusterka ? Jakie to smutne !

      Nie chcę myśleć o mężczyznach jak o "karibu" , "jeleniach" i innej rogaciźnie,
      która wyłącznie węszy zapachy i popatruje na lusterka.

      A jeśli tak jest naprawdę, to zwróćcie Panowie uwagę, iż to całe bydło rogate
      walcząc o swoją pozycję NIGDY nie poszturchuje łani...

      ale
      • libraxx Re: Tylko kobiety rozumieją? 12.02.02, 01:50
        droga ale, jestem ciekawa jaka byla reakcja meza na posty, szczegolnie te ktore
        cie nie potepialy. Czy probowal zdyskredytowac autorki nieprzychylnych mu
        wypowiedzi?
        A moze sie myle? Chcialabym sie mylic.
        I jak sie to stalo, ze wasza bardzo bliska zapewne kiedys znajomosc zmienila
        sie w ten emocjonalny galimatias?
        rozumiejaca i cieplo cie pozdrawiajaca waga
      • Gość: qocur nie tylko kobiety rozumieją IP: *.*.*.* 12.02.02, 07:54
        Gość portalu: ale napisał(a):

        > Mam wrażenie, że "klimat" sprawy rozumieją tylko kobiety ( przynajmniej z
        > brzmienia nicków tak wygląda).
        >
        > Temat mężczyzn nudzi i widzą go tylko przez pryzmat "lusterka"=tyłka.
        [ciach]

        Moja poprzednia wypowiedź wydawała mi się jasna, tylko może mój nick brzmi mało
        męsko? ;-))) Zresztą nie tylko mój... Ale ad meritum: Powiedz, proszę, Panu
        Mężowi, że jest wielu mężczyzn, którzy uważają inaczej niż on i jemu podobni
        mali ludzie. Powtarzam: NIC NIE USPRAWIEDLIWIA RĘKOCZYNÓW. NIKT NIE MOŻE BYĆ
        NICZYJĄ WŁASNOŚCIĄ. A jeśli popędy i emocje (zazdrość? poczucie zagrożenia?)
        pchają nas do desperackich kroków, to od tego człowiek ma rozum, żeby nie
        kierować się wyłącznie popędami.
        • Gość: soso do ale IP: 195.41.66.* 12.02.02, 09:51
          Droga Ale,

          Piwny nick? :-)

          1. Wiec troche mnie nie zrozumialas. Wersja z jeleniem byla jako jedna z
          mozliwosci bo zauwazylem Twoje tlumaczenie sie wiekiem: jak sie ma wiele lat to
          nic nie moze sie zdarzyc. Z tym sie zwyczajnie nie zgadzam i wszyscy jestes
          zawsze mlodzi w sprawach serca. Patrz: zazdrosni, zakochani, zalamani
          staruszkowie z powodow wlasnie sercowych.
          Poza tym znam z zycia przypadki, ze kobiety wracaly do dawnych zwiazkow (z nie
          za dobrym skutkiem ale to na marginesie). Wersja z jeleniem jest nie z
          ksiezyca, wierz mi.

          2. Pewnie, ze mozna cieplo o kims myslec, szczegolnie jak w domu sie dobrze nie
          uklada. Zgoda. Moze takze w tym nie byc niczego 'lusterkowego'. Zgoda,
          szczegolnie, ze wiele kobiet potrzebuje tylko poczucia bliskosci czy,
          wyimaginowanej czasami, przynaleznosci. Jednak nie przekonujesz mnie, ze
          kontaktujesz sie z kims zupelnie bez potrzeby. W koncu masz poczucie, ze
          wchodzisz w czyjes zycie w ten czy inny sposob. Tak wiec jest jakas przyczyna,
          jezeli sie odwazylismy. Mysle, ze ten kontakt to jakas tabletka na bol czy cos
          w stylu. No ale wtedy pytanie czy jest to najlepszy srodek?

          3. Ktos tu zarzuca, ze jestem niedzisiejszy bo rownouprawnienie w malzenstwie
          itd. Oczywiscie. Partnerstwo to wlasciwy uklad. I wcale nie widze tej sprawy
          inaczej bo dotyczy kobiety a nie mezczyzny. To nie ma nic do rzeczy. Tak samo
          wyglada ta sprawa jak maz zaczyna korespondowac z kobieta, z ktora byl przez 4
          lata w zwiazku. To jest naprawde troche nie stylu, tak uwazam mimo Twoich
          tlumaczen, ze to tylko sentymenty. Nie mozna miec w zyciu wszystkiego i nie
          mozna zamykac oczu na odczucia partnera nawet jak nam sie wydaje, ze nasze
          intencje sa czyste a powody niewinne. Naprawde Ci wierze, ze tak moze byc.
          Wiem, ze moze byc trudno rezygnowac z tego typu lekarstwa. Ale takze mysle, ze
          czasami jest to sensowne.

          Zycze powodzenia w rozwiazaniu tej sprawy. Oczywiscie nie utozsamiam sie z
          mezem, ktory takze nie potrafi sie wzniesc na nieco wyzszy poziom i nie potrafi
          zachowac stosownej godnosci. Smutna sprawa, tak w ogole.


          soso
          • Gość: ale Re: do soso IP: 212.106.139.* 12.02.02, 22:15
            Witaj
            bardzo uwaznie przeczytałam Twój post. Z wieloma stwierdzeniami zgadzam się
            zupelnie lub "prawie". Sama uznałam, gdy zrobił sie z tego taki galimatias,że
            moja decyzja podjęcia tej korespondencji nie była do końca przemyślana, może
            zbyt pochopna, może ofiarowanie swojej przyjaźni tak znienacka, niemal przez
            zaskoczenie było niezręcznością ( mogę sie nawet zgodzić, gdy ktoś
            doda "conajmniej").
            Boli mnie jednak bardzo i upokarza przypisywanie mi intencji niegodnych,
            działania podstępnego i celowo "rozbijającego" stadła rodzinne. Nazwijmy moje
            postępowanie nierozważnym , głupim, lekkomyślnym, wreszcie "popapranym"; chyba
            wystarczy ?
            Może i było "tabletką na ból", na ból wielki i chroniczny, który partnera nie
            obchodzi.
            Soso,b. dziękuję za Twój udział w dyskusji :)

            P.S. Wrócę jeszcze do Twojej bajki ( ale uczepliwa baba). Łania ( = żona
            jelenia) karibu się nie zejdą. Te gatunki w przyrodzie się nie krzyżują. Fakt
            ten dotyczy zarówno bajki, jak i życia.
            Pzdr serdecznie,ale
        • Gość: ale Re: nie tylko kobiety rozumieją , do TEGO qocura IP: 212.106.139.* 12.02.02, 21:46
          Gość portalu: qocur napisał(a):

          > Moja poprzednia wypowiedź wydawała mi się jasna, tylko może mój nick brzmi mało
          męsko? ;-))) Zresztą nie tylko mój...

          zgoda, myślałam, że qocur to kobieta!, przeczytałam oczywiście uważnie,
          dziekuję :)

          > Powtarzam: NIC NIE USPRAWIEDLIWIA RĘKOCZYNÓW. NIKT NIE MOŻE BYĆ
          > NICZYJĄ WŁASNOŚCIĄ. A jeśli popędy i emocje (zazdrość? poczucie zagrożenia?)
          > pchają nas do desperackich kroków, to od tego człowiek ma rozum, żeby nie
          > kierować się wyłącznie popędami.

          To takie oczywiste, prawda??? ( szkoda,że nie dla Niego)
          Pozdrawiam ale
    • tula Re: Przestępstwo? 12.02.02, 22:41
      Hei!

      Wiesz "ale" ciekawa jestem czy ta dyskusja potoczylaby sie inaczej gdybys
      napisala ze chlopak byl tylko kolega z klasy a nie sympatia?

      Ciekawa jestem czy twoj kontakt z nim jest traktowany jako "przestepstwo" tylko
      dlatego ze kiedys, kiedys tam chodziliscie razem?

      Ja nadal utrzymuje ze to nie ty popelnilas "zbrodnie".

      Rozumie cie bardzo dobrze.

      buzka

      Tula B.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka