ona.a
15.01.04, 10:20
Straciłam przyjaciela,przez miłość.I już go nie odzyskam,już nie będzie
tak,jak dawniej.Pokochał mnie,zakochał się,zaakceptowal moje wady,cenił za
charakter.I stało się.To było nieplanowane.Bardzo bym chciała móc to
odwzajemnić,i pewnie bym to zrobiła,bo tez bardzo mi n anim zależy.Ale jest
sytaucja tak,a nie inna,ze nic nas nie moze łączyć,poza pracą i przyjaźnią.to
uczucie nie powinno było zaistnieć.Teraz nie mam nic.Nie układa mi się od
dłuższego czasu.Same porazki.ale to znosiłam z podniesiona
głową,dzielnie.Nawet wtdey,gdy rozpadł się mój wieloletni związek.A dziś? po
raz pierwszy od ponad dwóch lta tak bardzo płakałam,tak przeżyłam.Jest mi
przykro.Pragnę uczucia,pragne miłości,Ono mogłoby być odwzajemnione,byłoby
cudownie,ale nie moze.Los jest brutalny.Los jest wredny.Nie mam w nim nawet
przyjaciela.On twierdzi,ze mam,ale to nie prawda.To boli,i mnie i jego.On
tam,ja tu.Samotnie przeżywamy niesprawiedliwość.
Miłość,której tak pragnę,zabrała mi przyjaźń.Nic już nie mam,miec nie
będę.Chyba nie zasługuję.Nie nadaję się.
1-05-1982;piatek;13 -ta. Tą datę zawsze lubiłam,a dziś jest chyba
przekleństwem.
Czy ktos umie cofnąc czas?
To niesprawiedliwe.Nic nie chcialam,na prawdę.Tylko tej przyjaźni.I
byla,dopóki nie pojawiło się uczucie.Które nie ma prawa być.
Paranoja.
M.