Dodaj do ulubionych

chętka na język giętki - do Otryta :)

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 19:59
Gdzieś to wczoraj napisałeś, ale nie mogę znaleźć. O dobrej polszczyźnie
mianowicie. Jako że się kompletnie z Tobą nie zgadzam, więc wysłuchaj mię
dziecię ;)

Napisałeś, że Komandos "atakując" kieruje swoje działo na tych, co piszą
piękną polszczyzną. Znaczy, jak mniemam, wolną od przekleństw. To nieprawda,
ale nieważne. Chodzi mi o to, co zacz piękna polszczyzna.

Otóż w moim najgłębszym mniemaniu dobra polszczyzna nie polega ani na braku
błędów ortograficznych, ani na braku błędów interpunkcyjnych, ani na
niepisaniu "dupa" :) Jest od powyższego kompletniem niezależna.

Dobra polszczyzna zasadza się na wyrazistości. Kto tu pisze świetnie?
Przychodzą mi na myśl 2 osoby, mocno odmienne:

1. Triss. Ascetyczna, beznamietna, logiczna, precyzyjna, wytworna po
calvinokleinowsku.

2. Marusia. Marusia reprezentuje jeden z najwyzszych poziomów erudycji na tym
forum (pisze "jeden z" bo nie podejmuję się ustawiania marusi i 2 moich
pozostałych faworytów w kolejności :)), co nie pozostaje bez wpływu. Marusia
klnie, ale z jakim wdziękiem! Bo można kląć wulgarnie i nie - jak
najbardziej. Tak czy siak to proza pełna życia i ekspresyjna.


Innymi słowy, nuda wyklucza uznanie polszczyzny za dobrą. Truizm za truizmem
też. Są tu tacy pisarze, których czyta się jakby się jadło niesłodzony budyń.
Ciężko ;)

Komandos natomiast stanowi świetną stylizację. Jestem przekonana, że
zainspirowaną czytaniem niektórych tutejszych co bardziej nadętych pisarzy.

na razie tyle :)
Obserwuj wątek
    • empeka Pomieszać języki 21.01.04, 22:32
      Czy te uwagi dotyczą tylko polszczyzny?

      Mam odmienne zdanie, Oleńko.
      Na tym forum rzadko chodzi o dzieła. A komunikacja to niekoniecznie poezja inwektyw, nawet
      uwzględniając wszelkie awangardy, soczystość i styl.

      Jest takie inne odwołanie; odpowiednie dać rzeczy słowo...

      Marta


      • Gość: Oleńka a kto mówi o dziełach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 23:03
        Większość ludzi pisze tu średnio - niektórzy świetnie.

        Re inwektywy: czy ja nie dość jasno napisałam? że to sie nijak nie ma do
        jakosci polszczyzny?

        pozdrawiam
        • procesor Re: a kto mówi o dziełach? 21.01.04, 23:13
          Gość portalu: Oleńka napisał(a):
          > Re inwektywy: czy ja nie dość jasno napisałam? że to sie nijak nie ma do
          > jakosci polszczyzny?

          To że ty tak napisałaś - to nie znaczy że tak jest.
          Pamietaj to tylko twoje zdanie - większośc może mieć zdanie odmienne!
          Oczywiście ty tego możesz nie przyjmowac do wiadomości ale trudno by wszyscy
          przyjmowali twoja opinię jako obowiżaującą odgórnie..

          Oczywiście mam odmienne zdanie. Co do jakości polszczyzny i jej niezalezności
          od wulgaryzmów. Ale moż ety pomyliłas języki? I piszesz o polandzkim??
          • maly.ksiaze Nie bądź taka, Procesor... 21.01.04, 23:22
            Oleńka myli się pisząc, że można 'kląć niewulgarne'. Używanie wulgaryzmów, bo
            o to chodzi, wrażenie wulgarności wywołuje. Nic w tym jednak okropnego, zabieg
            stylistyczny jak każdy inny. Niemal jak każdy inny. I tak jak gdzie indziej,
            nadmiar wywołuje znużenie czytelników, a nietrafione zastosowanie rodzi
            konfuzję.

            Pozdrawiam,

            mk.
            • Gość: Oleńka Re: Nie bądź taka, Procesor... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 23:23
              czy Kalina Jędrusik była wulgarna?
              • maly.ksiaze Owszem 21.01.04, 23:26
                Jej sceniczna maska miała cechy wulgarności. Coś a'la Jane Mansfield. Albo jak
                obrazy Łempickiej. Uwielbiam takie rzeczy. Kicz i semi-wulgarność to moje
                ulubione klimaty.

                Pozdrawiam,

                mk.
                • l.af semi??? 21.01.04, 23:35
                  czyli jednak wychodzi na moje - to nie to samo?

                  Oleńka
                  • maly.ksiaze Nie to samo w zestawieniu z czym? (n/t) 21.01.04, 23:41
                    • l.af z wulgarnością n/t 21.01.04, 23:48
                      • maly.ksiaze Skoro pytasz, to wyjaśnię... 22.01.04, 00:02
                        ...że np. Komandos i Kalina J. to nie to samo.

                        Pozdrawiam,

                        mk.
                        • Gość: Oleńka co należało dowieść :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 00:04
                          ha!

                          pzdr
            • procesor Re: Nie bądź taka, Procesor... 21.01.04, 23:36
              Są osoby które nie zadziwią nas sowją wulgarnością, dla nich to jesykl ojczysty
              w najczystszej postaci. I ojciec i matka, i dziadek i babka..

              Jednak od osób z pewnym poziomem wykształcenia, obycia, kultury, oczekuje sie
              języka który pozwoli na normalne prozumieniwanie sie.
              Obawiam sie że uznanie wulgaryzmów za "wnoszace ożywczy powiew" będzie na coraz
              niższy poziom sprowadzało rozmówców. Język zachwaszczony moze zginąc jak
              uprawne rośliny o które nikt nie zadbał i zosatł zagłuszony przez chwasty.
              • maly.ksiaze Re: Nie bądź taka, Procesor... 21.01.04, 23:47
                Jedyne co miałem na myśli to fakt, że wulgaryzmy są częścią języka. Czasem
                pasują tak dobrze, że nic ich nie zastąpi. Kwestia sposobu użycia.
                Faktycznie jednak, nie przypominam sobie tutaj wielu postów z wulgaryzmami,
                które byłyby 'ożywczym powiewem'.

                Pozdrawiam,

                mk.
              • l.af pytanie pomocnicze wiec do procesor 21.01.04, 23:49
                czy odbierasz marusię jako wulgarną?
          • Gość: Oleńka czy ty masz resztki rozumu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 23:22
            > To że ty tak napisałaś - to nie znaczy że tak jest.
            > Pamietaj to tylko twoje zdanie - większośc może mieć zdanie odmienne!

            bedziesz się smarzyć w piekle za pisanie truizmów...

            szczerze mówiąc, jesteś oślica.
            najzwyczajniej w świecie oślica.
            sto razy pisałam, także do ciebie, o tym, ze nie zamierzam absolutyzować
            swojego stanowiska. a ty dalej produkujesz te bzdety. po co? sklerozę masz?
            złośliwa jesteś? desperacko szukasz kontaktu?

            napisz coś mądrego, na temat, dodaj cos do dyskusji, to naprawde chętnie z tobą
            popiszę.
            • procesor Re: czy ty masz resztki rozumu? 21.01.04, 23:31
              Gość portalu: Oleńka napisał(a):
              > napisz coś mądrego, na temat, dodaj cos do dyskusji, to naprawde chętnie z
              > tobą popiszę.

              Jak mi dasz dobry przykład. :P
              Poczekam. Może ci sie uda.

              A na dziś dobranoc.
            • jmx oto co wycisnęłam ze swoich resztek ;-) 22.01.04, 00:06
              Gość portalu: Oleńka napisał(a):

              > bedziesz się smarzyć [...]

              Czy to jest przykład pięknej polszczyzny? ;-)))))

              Ale do rzeczy - jeśli już "wskazujemy palcem" to pierwszą osobą z tego forum,
              która tu bywa regularnie jaka mi się kojarzy z piękną polszczyzną to Cossa -
              wie co i jak chce napisać i robi to w taki sposób by nikogo nie urazić.
              Moim zdaniem, pomieszałaś tu dwie rzeczy (czego żaden z poprzednich rozmówców
              nie dostrzegł) - formę (czyli polszczyznę) z treścią, to nie są tożsame
              rzeczy. Można pisać interesująco i ciekawie ale nie będzie to automatycznie
              świadczyło o ładnej polszczyźnie. Polszczyzna dla mnie to umiejętność władania
              językiem polskim, znajomość zasad gramatyki, pisowni, ortografii itp.;
              umiejętność wysławiania się. A o tym co i dla kogo jest interesujące - o tym
              każdy sam, wg woli i upodobań, decyduje. Jeśli mozna słówko o Marusi - jej
              posty są, jak dla mnie, dość chaotyczne co także nie pozostaje bez wpływu na
              zrozumienie treści.
              • Gość: Oleńka Cossa to inna kategoria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 00:10
                kategoria "niemalwiersz", jak i Kvinka zresztą - kompletnie inny gatunek
                literacki. Ja pisałam o "prozie".

                1.taktowność nijak nie ma sie do urody polszczyzny.

                2.to celowe pomieszanie - podważam rozumienie "pięknej polszczyzny" jako
                stricte formy. to, co wymieniłaś, to za mało. mozna pisać ortograficznie ,
                gramatycznie etc. ale to tylko POPRAWNOŚĆ absolutnie nie tożsama z pięknem.
                • jmx Re: Cossa to inna kategoria 22.01.04, 01:28
                  Gość portalu: Oleńka napisał(a):

                  > 2.to celowe pomieszanie - podważam rozumienie "pięknej polszczyzny" jako
                  > stricte formy. to, co wymieniłaś, to za mało. mozna pisać ortograficznie ,
                  > gramatycznie etc. ale to tylko POPRAWNOŚĆ absolutnie nie tożsama z pięknem.

                  Nie, nie jest i tak nie twierdziłam (ma marginesie - dla każdego co innego
                  będzie piękne). Ale piękno wg mnie to jedno i drugie - i poprawność i
                  konkretna treść, i moim zdaniem Cossa potrafi to połączyć, co nie każdemu jest
                  dane na tym forum ;-). Bo najpiękniejsza treść może być "zagubiona" w
                  niechlujnej formie.
              • maly.ksiaze Z drugiej strony... 22.01.04, 00:11
                ...i nic tu nie ujmuję Cossie - pisanie tak, aby nikogo nie urazić, nie
                oznacza, że się napisało coś sensownego. Wogóle, nie oznacza, że się napisało
                cokolwiek.

                Co do głównej myśli Twojego postu: forma i treść przeplatają się zawsze.
                Czasem tak bardzo, że trudno odróżnić jedno od drugiego.

                Pozdrawiam,

                mk.
                • jmx Re: Z drugiej strony... 22.01.04, 01:41

                  Jeśli chodzi o Cossę, to akurat ona potrafi napisać z sesnsem i w formie
                  przyjaznej dla swego rozmówcy. Bo Sztuką jest mówienie tak, by ludzie nas
                  wysłuchali a nie uprawianie pisania dla samej przyjemności składania wyrazów i
                  puszczania ich w przestrzeń.


                  > Co do głównej myśli Twojego postu: forma i treść przeplatają się zawsze.
                  > Czasem tak bardzo, że trudno odróżnić jedno od drugiego.

                  Przeplatają się - zgoda, ale że trudno rozróżnić? Mam wątpliwości.
                  • maly.ksiaze Re: Z drugiej strony... 22.01.04, 06:49
                    Nie miałem na myśli żadnej konkretnej osoby, moja uwaga miała charakter ogólny.
                    Nawiasem mówiąc, nie znoszę rozmów o tym, kto ładnie, a kto brzydko. W końcu to
                    nie teatr. Tak naprawdę nikt nie produkuje się na nasz benefis.

                    > Przeplatają się - zgoda, ale że trudno rozróżnić? Mam wątpliwości.
                    A jednak! Stylistyka zmienia treść bo zmienia odbiór. Przecież treścią tak
                    naprawdę nie jest to, co w tekst wkładasz, tylko to, co odbiorca z niego
                    wyjmuje.

                    Pozdrawiam,

                    mk.

                    PS. 'Pachnidło' mi się przypomina.
                • kamfora Re: Z drugiej strony... 22.01.04, 07:43
                  maly.ksiaze napisał:

                  > ...i nic tu nie ujmuję Cossie - pisanie tak, aby nikogo nie urazić, nie
                  > oznacza, że się napisało coś sensownego.

                  Pisanie tak, aby nikogo nie urazić oznacza, że się napisało tak, aby nikogo nie
                  urazić ;-) Jednakże wskazane jest pisanie w taki sposób aby, o ile to możliwe,
                  nie urażać.
                  Możliwości urażania są różne: wydaje mi się, że pisanie niektórych można
                  porównać do chodzenia boso a innych do jazdy czołgiem. Idąc boso też można
                  nadepnąć na odcisk boleśnie, a jadąc czołgiem - starać się omijać.
                  No, ale w ogólnym rozrachunku jednak więcej urazów robi się jadąc czołgiem...
        • empeka Definicja dzieła 22.01.04, 12:04
          To co pisuje Komandos sama określasz jako dzieło.

          Dzielo to utwór lub wytwór.
          Komunikat to też wytwór. Może być stworzony przez dowolną osobę.

          I tyle, nic specjalnie wzniosłego.
          A inwektywy w oderwaniu od kontekstu nie są wyznacznikiem niczego.

          Ja porównuję do próby wykonania dzieła każdą wypowiedź z jaką się stykam.
          (Taki przechył, mający związek z pracą.)
          Nie wiem jak doszłaś do oceny, że większość pisze średnio, a niektórzy - świetnie.
          Ja jestem surowsza, większość - byle jak, ale to pominę ze względu na bezsensowność zajmowania
          się szczgółową statystyką.

          Więc jak, można, czy nie, oceniać teksty (inaczej - dzieła lub komunikaty) na podstawie tego co
          czytamy?
          Nasz problem leży w tym, że oceniamy ludzi na tej podstawie - a tu możemy się bartdzo mylić.
          Zdarza się przecież, że ludzie piszący byle jak są świetni, a piszący wspaniale - do kitu.

          Marta



          • Gość: Oleńka Bez przesady z tym "dziełem". IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 22:27
            Po drugie należy odróżnić inwektywy od mięcha, które inwektywą nie jest. A jest
            jakby przecinkiem ;)

            Jak to jak doszłam do oceny?
            Czytając :)
            Taki jest mój subiektywny sąd o komunikacie. Post czy wiersz czytam, zdjęcie
            oglądam, piosenki słucham. I wiem.

            Przeczytałam w zyciu tony tekstów. Nieustannie zajmuje sie tekstem w zyciu
            zawodowym. Stąd mój gust jest sprecyzowany - od dawna wiem, co lubię, a co
            uwazam za niezbyt wartościowe.

            Oczywiście, że człowiek nie jest tekstem. Choc nie do końca - jednak zza tekstu
            jakostam wygląda, ale niech. Rzecz w tym, że obcujemy tu z tekstami, a nie z
            ludźmi i - de facto teksty i poglady osądzamy. Stąd kiedy K pisze "ty pojebie"
            ocenia konkretną myśl. Trzeba nie mieć za grosz dystansu żeby brac to do
            siebie. Trzeba być nad wrażliwym.

            Chcę też powiedzieć, że słaba jakość polszczyzny nie przesądza o niefajności,
            ale wysoka jakość w moim odbiorze, na moje wrażenie czyjejś fajności wpływa
            mocno. Lubię ludzi, którzy dobrze piszą. Wot wsjo :)
            • Gość: az Re: Bez przesady z tym "dziełem". IP: *.magtel.net.pl 22.01.04, 23:18
              > jakostam wygląda, ale niech. Rzecz w tym, że obcujemy tu z tekstami, a nie z
              > ludźmi i - de facto teksty i poglady osądzamy.

              Widzi mi się, że bliższym prawdy byłoby stwierdzenie - teksty i poglądy
              oceniamy, a czasem też i ich autorów.

              > Stąd kiedy K pisze "ty pojebie"
              > ocenia konkretną myśl. Trzeba nie mieć za grosz dystansu żeby brac to do
              > siebie. Trzeba być nad wrażliwym.

              Dystans to ja jakiś tam mam zarówno do oceny mojej osoby jak i oceny moich
              poglądów.
              Jednak według Ciebie jestem nadwrażliwy.

              Całe życie miałem przekonanie, że powiedzenie "ty pojebie" (lub inny zwrot
              typu "ty") tyczy człowieka, do którego jest kierowane.
              • kwieto Re: Bez przesady z tym "dziełem". 23.01.04, 07:53
                > > Stąd kiedy K pisze "ty pojebie"
                > > ocenia konkretną myśl. Trzeba nie mieć za grosz dystansu żeby brac to do
                > > siebie. Trzeba być nad wrażliwym.
                >
                > Dystans to ja jakiś tam mam zarówno do oceny mojej osoby jak i oceny moich
                > poglądów.
                > Jednak według Ciebie jestem nadwrażliwy.
                >
                > Całe życie miałem przekonanie, że powiedzenie "ty pojebie" (lub inny zwrot
                > typu "ty") tyczy człowieka, do którego jest kierowane.

                Mnie samego zastanawia owa "ocena konkretnej mysli".
                Bo Komandos "Ty pojebie" itd. pisze niezaleznie od tego co ktos napisze, w wiekszosci zupelnie
                bez zwiazku z czyjas wypowiedzia.
                Tak jakby to robil automat na zasadzie kopiuj/wklej. Ciekawi mnie uznawanie tego za "odkrywcze"
                przy przerazliwej szablonowosci tego pisania. W gruncie rzeczy, deklarujacy sie jako czytajacy
                Konwickiego (rozumiem ze to dowod oczytania) pisze rzeczy strasznie ubogie, (gdy nie przeklina -
                rowniez).
                Byc moze jego zachowanie jest plagiatem z mistrza Zen - Tokusana ("niezaleznie co powiesz i czy
                cos powiesz, dostaniesz 30 kijow"), aczkolwiek razacym swa siermieznoscia.
                • Gość: az Re: Bez przesady z tym "dziełem". IP: *.magtel.net.pl 23.01.04, 17:02
                  > Bo Komandos "Ty pojebie" itd. pisze niezaleznie od tego co ktos napisze, w
                  wiek
                  > szosci zupelnie
                  > bez zwiazku z czyjas wypowiedzia.
                  > Tak jakby to robil automat na zasadzie kopiuj/wklej.

                  Ano, widziałem dziesiątki tego przykładów.
                • Gość: Oleńka oczywiście, ze ze związkiem! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 20:46
                  > Bo Komandos "Ty pojebie" itd. pisze niezaleznie od tego co ktos napisze, w
                  wiek
                  > szosci zupelnie
                  > bez zwiazku z czyjas wypowiedzia

                  Pisze tak do bździarzy - nigdy do ludzi z poważnym problemem.
                  Czasem wydaje mi się, ze się myli, ale dalsza wymiana zdań K-delikwent pokazuje
                  zwykle, ze to ja się pomyliłam. Kiedy myli się czasem K, wyraźnie daje to
                  delikwentowi odczuć.

                  Ubogie/bogate - rzecz gustu.
                  W mojej ocenie największym pozerem na tym forum jesteś Ty.
                  De gustibus...
                  • kwieto Re: oczywiście, ze ze związkiem! 23.01.04, 22:19
                    > Pisze tak do bździarzy - nigdy do ludzi z poważnym problemem.
                    > Czasem wydaje mi się, ze się myli, ale dalsza wymiana zdań K-delikwent pokazuje
                    > zwykle, ze to ja się pomyliłam. Kiedy myli się czasem K, wyraźnie daje to
                    > delikwentowi odczuć.

                    A skad on wie czyj problem powazny a kto bzdzi? Jakas recepte moze ma? Chetnie skorzystam

                    > Ubogie/bogate - rzecz gustu.

                    Owszem

                    > W mojej ocenie największym pozerem na tym forum jesteś Ty.

                    Ciesze sie.

                    > De gustibus...

                    Uhm, to wszyscy wiedza.
                    • Gość: Oleńka Re: oczywiście, ze ze związkiem! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 22:34
                      Intuicja. Nie każdy ją musi mieć - skoro nie masz, bardzo dobrze, że wszystkich
                      traktujesz jak ze sztancy.
                      • kwieto Intuicja, powiadasz? 23.01.04, 22:42
                        A skad pewnosc, ze jego intuicja jest celniejsza od intuicji dajmy na to takiego Ryba?
                        • Gość: Oleńka Re: Intuicja, powiadasz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 22:49
                          są zbieżne na szczęście.
                          • kwieto To dlaczego... 23.01.04, 22:54
                            ...reakcje na to co ludzie pisza sa tak skrajnie rozne?
                            Dlaczego Ryb traktuje powaznie watki w ktorych Komandos mowi o "bzdzeniu"?
                            Gdzie zbieznosc?
                            • Gość: Oleńka Re: To dlaczego... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 23:17
                              dobrze znasz Ryba?
                              • kwieto Re: To dlaczego... 23.01.04, 23:28
                                A skad mam wiedziec?
                                Wiem tyle ile on chce o sobie powiedziec.

                                To jak z ta roznica w reakcjach miedzy K i R, przy ich "zbieznej intuicji"?
                                Dlaczego zachowuja sie tak odmiennie?
                                Dlaczego maja rozne poglady na te same problemy?
                                • Gość: Oleńka Re: To dlaczego... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 23:31
                                  Mają zbieżne poglądy.
                                  • kwieto Re: To dlaczego... 23.01.04, 23:41
                                    > Mają zbieżne poglądy

                                    I dlatego zachowuja sie krancowo roznie w stosunku do tych samych spraw?
                                    Dobrze, nie meczmy tego tematu dalej.
                                    • Gość: Oleńka Re: To dlaczego... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 23:46
                                      Nie do spraw, tylko do ludzi. Nie wiesz - twoja strata. Nie masz wyobraźni -
                                      również.
                                      • kwieto Re: To dlaczego... 23.01.04, 23:52
                                        > Nie do spraw, tylko do ludzi. Nie wiesz - twoja strata. Nie masz wyobraźni -
                                        > również.

                                        Palnelas glupote i brniesz zamiast sie wycofac.
                                        Do ludzi rowniez K i R maja rozne podejscie, a roznice sa jeszcze bardziej drastyczne.

                                        OK, widze ze znow nie potrafisz uargumentowac tego co mowisz, wiec na tym zakonczmy.
                                        O tym co mam i czego nie mam (tudziez kim jestem lub nie jestem) juz mi mowilas wiele razy, nie
                                        musisz sie powtarzac.
                                        • Gość: Oleńka yesoo kwieto, jaki Ty jesteś słabiak :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.04, 00:02
                                          "podejście" a pogląd to 2 różne sprawy...

                                          uff...
                                          jakbym rów kopała :(
                                          • kwieto Re: yesoo kwieto, jaki Ty jesteś słabiak :( 24.01.04, 00:08
                                            No tak, bo podchodzi sie nogami, a poglada sie oczami :"P
                                            To nastepnym razem powiedz wyraznie, jak bedziesz mowila o spacerze.

                                            > uff...
                                            > jakbym rów kopała :(

                                            Bo widac jezyk nie dosc gietki by wyrzekl co pomysli glowa
                                            • Gość: Oleńka miałeś skończyć? :P n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.04, 00:12
    • maly.ksiaze Skoro już piszemy o giętkim języku... 22.01.04, 00:42
      ...to ja bym powiedział, że dobre pisanie polega na tym, aby 'odpowiednie
      rzeczy dać słowo'. Nawet jeśli chodzi o słowo 'kurwa'.
      Przy okazji: co masz na myśli pisząc o erudycji Marusi?

      Pozdrawiam,

      mk.
      • Gość: Oleńka Re: Skoro już piszemy o giętkim języku... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 00:43
        Ty czytałeś marusię?
        • maly.ksiaze Oj, nieładnie... 22.01.04, 00:57
          ...jest odpowiadać pytaniem na pytanie. Nieładnie i bezcelowo. Przyjmij, że od
          czasu do czasu czytywałem. Czy mogłabyś przypomnieć mi, w którym to poście
          Marusia wykazała się gruntowną i rozległą wiedzą książkową, uczonością,
          wykształceniem, oczytaniem?

          Pozdrawiam,

          mk.
          • Gość: Oleńka ale za to słusznie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 01:00
            nie bez kozery zadałam Ci to pytanie - bywasz tu raczej rzadko i krótko, a
            marusia w 90% ląduje out po kilku godzinach najdalej...

            jutro, jak bedę miała trochę czasu, odszukam perłę lub dwie
            • maly.ksiaze Będę czekał... (n/t) 22.01.04, 01:05
    • otryt Pójdź dziecię, ja cię uczyć każę. 22.01.04, 22:14


      Mam nadzieję, że to szczere i przyjazne zawołanie w moją stronę. Wywołany do
      tablicy odpowiadam, że mój post był wypadkową przemyśleń RR, Komandosa, Twoich
      i moich. Wspólny wątek łączący te wypowiedzi to fałsz, jaki między wierszami
      tkwi w naszych słowach. RR mówiła o fałszu tych, którzy za bardzo cenią sobie
      słownik języka polskiego cenią. Tak więc raczej RR należy o to zapytać. Ona,
      jak mniemam, lepiej rozumie Komandosa. On z kolei był uwrażliwiony na fałsz,
      tych którzy mówią o swojej miłości. Każdego z nas drażni innego rodzaju fałsz i
      każdy z nas okłamuje się w pewnych sprawach, nawet przed samym sobą. Jedni
      więcej , drudzy mniej.
      • Gość: Oleńka Re: Pójdź dziecię, ja cię uczyć każę. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 22:17
        Wszystko to jest prawda, niemniej postawiłeś przecież taką tezę, o jakiej
        napisałam.

        Nie wątp w moją szczerość - jesteś jednym z nielicznych "pogromców" Komandosa,
        których szanuję.

        pozdrawiam :)
        • otryt Re: Pójdź dziecię, ja cię uczyć każę. 22.01.04, 22:31
          Na pytanie, które postawiłaś znakomicie odpowiedzieli moi przedmówcy. Zwięźle i
          celnie. Zapytałaś mnie przed dwoma dniami:

          >poprawna polszczyzna nijak nie ma się do tego - czyżby RR czy Cossa mówiły
          >niepoprawną??? wręcz odwrotnie przecież :))))))

          W porządku. Ale czego to ma dowodzić, ciekawy jestem?


          • Gość: Oleńka Re: Pójdź dziecię, ja cię uczyć każę. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 22:33
            ale co ma czego dowodzić, bo nie bardzo rozumiem, o co Ci chodzi, hihi? ;)
            • otryt Re: Pójdź dziecię, ja cię uczyć każę. 22.01.04, 23:11


              Dla mnie poprawna polszczyzna to brak błędów, wyrazistość i zwięzłość.
              Wulgaryzmy mogą być, jeśli są uzasadnione. Pisał o tym Mały Książe. Śmieszy
              mnie, gdy z Komandosa robi się tego, który zdziera maski i pokazuje prawdę o
              człowieku, który demaskuje nadętych i fałszywych. Komandos Alfa i Omega -
              wyrocznia, od której nie ma odwołania.

              Część osób zna zapewne Komandosa z prywatnych kontaktów. Nawet, gdyby na priva
              był uroczym i ujmującym człowiekiem, to tym gorzej dla niego. To tak jakby ktoś
              miał dwie twarze: inną w pracy a inną w domu. Przedwczoraj zdjął nieco swoją
              maskę i (tu zgadzam się z Azem) nie pokazał nic nadzwyczajnego. Obawiam się, że
              wpadł we własną pułapkę. Bo w swojej masce, jaką ma zazwyczaj, jest bardziej
              atrakcyjny dla wielu uczestników forum, niczym tajemnicza Pytia, która jednych
              raczy uznaniem a innych inwektywą, ma szansę na większą karierę na forum niż
              wtedy kiedy pokaże się takim, jakim jest naprawdę. Wypisz, wymaluj kariera
              Nikodema Dyzmy. Musi brnąć aż do końca. Niestety król jest nagi.

              • Gość: Oleńka Komandos wyrocznią??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 23:22
                To jakieś kosmiczne nieporozumienie...

                Zdjecie maski polega na prowokacji i tyle. Komandos poddaje jej każdego, z
                wyjatkiem tych z problemem dużego kalibru - czasem okazują się być mądrzy,
                częsciej nadęci i egotyczni.

                Komandos na privie jest dla mnie taki jak na forum. Normalny.
                Kompletnie inaczej go oceniam, ale rozumiem, ze punkt widzenia zależy od punktu
                siedzenia ;)

                Jesli poprawna polszczyzna to zwięzłość - cały barok jest niepoprawny oraz
                romantyzm, hihihi ;)
                • Gość: az Re: Komandos wyrocznią??? IP: *.magtel.net.pl 22.01.04, 23:40
                  Na czym polega prowokacja komandosa?
                  Jak komandos rozpoznaje mądrość ludzi poddanych tej prowokacji?
                  • Gość: Oleńka Re: Komandos wyrocznią??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 20:48
                    Prowokacja polega na pseudoobeldze typu "Tworki 2x".
                    Mądrość rozpoznaje sie po reakcji.
                    • Gość: az Re: Komandos wyrocznią??? IP: *.magtel.net.pl 23.01.04, 21:07
                      > Prowokacja polega na pseudoobeldze typu "Tworki 2x".
                      > Mądrość rozpoznaje sie po reakcji.

                      O, gdyby to była prowokacja typu "Tworki 2x" to byłoby o czym pogadać, czy to z
                      komandosem podczas prowokacji, czy też teraz z Tobą.

                      Jakie według komandosa reakcje świadczą o mądrości?
                      • Gość: Oleńka Re: Komandos wyrocznią??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 21:12
                        Zapytaj Komandosa, nie jestem jego rzecznikiem prasowym.

                        Ja mogę mówić za siebie - jeśli ktoś łapie, że to nie jest do końca serio, jak
                        ostatnio dziewucha, potrafi się z tego smiać i cos dowcipnego napisać. Jeśli
                        ktoś się oburza, lub - co częste - bywa naprawdę wulgarny (w odróżnieniu od K,
                        ktorego forumowa "persona" stanowi STYLIZACJĘ), to znaczy, że czegoś mu brakuje.
                        Nie ma bowiem inteligencji bez poczucia humoru.
                        • Gość: az Re: Komandos wyrocznią??? IP: *.magtel.net.pl 23.01.04, 21:27
                          > Zapytaj Komandosa, nie jestem jego rzecznikiem prasowym.

                          No nie. Nie wierzę.
                          Znów żart jakiś? Kolejna prowokacja?
                • otryt Re: Komandos wyrocznią??? 23.01.04, 00:12
                  Gość portalu: Oleńka napisał(a):

                  > To jakieś kosmiczne nieporozumienie...

                  Rzeczywiście kosmiczne...
                  Ale był pewien przyczółek od którego można by zacząć dyskusję i porozumienie.
                  Niestety nie podjęłaś tego wątku. Powiedziałaś wtedy:

                  "Czyny to oczywiście podstawa, to że mozesz na niego liczyć itd.
                  Ale jestem przeciwko bagatelizowaniu słów. I nie zgadzam się z Komandosem, że
                  istnieje nagatywna korelacja siła miłości - liczba słów."

                  Komandos każde mówienie o miłości traktuje jako fałsz, że liczą się tylko czyny.
                  Podobnie można mówić o każdym, który mówi o moralności i religii, jako o
                  zakłamanym dewocie, zaś każdego, który mówi o sztuce uważać za snoba.
                  Oczywiście jest dużo fałszu, szczególnie w tych dziedzinach życia, ale nie
                  popadajmy w drugą skrajność.

                  Zgadzam się z Tobą, gdy nie zgadzasz się z Komandosem rozmawiając o miłości.:-)

                  > Jesli poprawna polszczyzna to zwięzłość - cały barok jest niepoprawny oraz
                  > romantyzm, hihihi ;)

                  Ja mówię tylko o sobie. Dla mnie język jest przede wszystkim narzędziem
                  komunikacji. A artyści mogą sobie pozwolić na większą kwiecistość stylu:)
                  • Gość: Oleńka Re: Komandos wyrocznią??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 20:33
                    Nie bardzo rozumiem, co to znaczy że nie podjęłam dyskusji. Z kim?

                    Oczywiście, ze język jest narzędziem komunikacji. Inaczej sie go nie używa, o
                    ile mi wiadomo. No, chyba że słowa służą jako ornament dzieła plastycznego -
                    ale wtedy nie sa językiem. W gruncie rzeczy i poeta i prozaik używają języka
                    tak samo, z punktu widzenia celu - lepią z niego komunikat.

                    Na szczęście nie każdy ma taki sam gust :)
                    • gaba_2003 Re: Komandos wyrocznią??? 23.01.04, 22:16
                      Gość portalu: Oleńka napisał(a):
                      > Oczywiście, ze język jest narzędziem komunikacji. Inaczej sie go nie używa, o
                      > ile mi wiadomo.

                      ?
                      Gdy ktos śpiewa przy goleniu to tez jest komunikacja? W takim razie można tu
                      podłożyć każdy dźwiek. E, to chyba nie jest prawda z tym jedynie komunikacyjnym
                      używaniem języka.
                      • Gość: Oleńka alez komunikowac mozna się i ze sobą! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 22:26
                        to tak samo, jak np. pisanie do szuflady przecież!
                    • empeka Re: Komandos wyrocznią??? 24.01.04, 18:35
                      Oleńka:
                      > Oczywiście, ze język jest narzędziem komunikacji. Inaczej sie go nie używa, o
                      > ile mi wiadomo. No, chyba że słowa służą jako ornament dzieła plastycznego -
                      > ale wtedy nie sa językiem.

                      Nawet wtedy, gdy znajdzie się w dziele plastycznym (a co rozumiesz przez "ornament"?), język jest
                      narzędziem komunikacji.

                      Język sztuk pięknych jest niewątpliwie inny niż mowa, ale też jest językiem złożonym z
                      komunikatów.

                      Natomiast gust nie podpada pod żadną kategorię badawczą, oprócz socjologiczno-
                      antropologicznej ;-)))

                      Marta
                      • l.af mówimy o 2 różnych rzeczach 24.01.04, 20:36
                        Ty uzywasz słowa "język" w znaczeniu "komunikat" po prostu.
                        Nie lubie tego, bo wprowadza zamieszanie i w ten sposób wszystko jest językiem.
                        Tekstem, jakby pan Derrida powiedział ;)

                        re ornament: współczesny design wykorzystuje słowa, ich graficzny zapis, jako
                        ornament. czasem.

                        pozdrawiam :)
                        oleńka
                        • empeka Re: mówimy o 2 różnych rzeczach 27.01.04, 21:51
                          l.af napisała:

                          > Ty uzywasz słowa "język" w znaczeniu "komunikat" po prostu.
                          > Nie lubie tego, bo wprowadza zamieszanie i w ten sposób wszystko jest językiem.
                          Nie używam tak pojęcia "język" jak sugerujesz, a to czy to lubisz, czy nie nie jest merytoryczne,
                          prawda?

                          > re ornament: współczesny design wykorzystuje słowa, ich graficzny zapis, jako
                          > ornament. czasem.
                          Grafika współczesna (nie design, bo design to inaczej wzornictwo przemyslowe, patrz duża
                          dyskusja na Usenecie, pl.hum.polszczyzna) rzeczywiście stosuje liternictwo jako element
                          plastyczny nieniosący treści jaką mają same litery. Jednak w żadnym razie nie mówi się obecnie o
                          "ornamencie" w dziele plastycznym. Jest to słowo (może i szkoda) wygnane ze słownictwa
                          plastcznego.

                          Też pozdrawiam :-)
                          Marta
                          • Gość: Oleńka owszem, używasz! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 22:08
                            > > Ty uzywasz słowa "język" w znaczeniu "komunikat" po prostu.
                            > > Nie lubie tego, bo wprowadza zamieszanie i w ten sposób wszystko jest języ
                            > kiem.
                            > Nie używam tak pojęcia "język" jak sugerujesz, a to czy to lubisz, czy nie
                            nie
                            > jest merytoryczne,

                            Używasz, ponieważ napisałaś:
                            "Język sztuk pięknych jest niewątpliwie inny niż mowa, ale też jest językiem
                            złożonym z komunikatów."

                            Dla mnie język składa się ze słów a nie z obrazów i w takim znaczeniu o nim
                            mówię. Tym bardziej że wątek dotyczy polszczyzny...
                            Dlatego ważne i właśnie merytoryczne jest zdefiniowanie pojęć, bo spora część
                            nieporozumień bierze się stąd, że ludzie używają tych samych słów na oznaczenie
                            innych rzeczy.


                            :)
                            • empeka Nie używam, temat jest złożony 28.01.04, 12:06
                              Gość portalu: Oleńka napisał(a):
                              > Używasz, ponieważ napisałaś:
                              > "Język sztuk pięknych jest niewątpliwie inny niż mowa, ale też jest językiem
                              > złożonym z komunikatów."

                              Ale nie tylko.
                              Jeżeli rozpatrywać język w jego strukturze, to oczywiście bierze się pod uwagę komunikat, jako
                              "cegiełkę". Jednak akurat język plasyczny tym się różni od języka naturalnego, że elementy
                              "przemawiające" nie są wyłącznie graficznymi obrazami komunikatu. To chyba temat zbyt obszerny
                              jak na obyczaje tego forum (?), choć bywały już precedensy poważnych dyskusji :-)

                              >
                              > Dla mnie język składa się ze słów a nie z obrazów i w takim znaczeniu o nim
                              > mówię. Tym bardziej że wątek dotyczy polszczyzny...
                              > Dlatego ważne i właśnie merytoryczne jest zdefiniowanie pojęć, bo spora część
                              > nieporozumień bierze się stąd, że ludzie używają tych samych słów na oznaczenie
                              > innych rzeczy.

                              Czyli pragniesz stworzyć własną definicje języka?
                              W szczególności języka polskiego?

                              Marta
                    • otryt Czy komunikacja między ludźmi jest banałem? 25.01.04, 22:41
                      Gość portalu: Oleńka napisał(a):


                      >Oczywiście, ze język jest narzędziem komunikacji. Inaczej sie go nie używa, o
                      >ile mi wiadomo.

                      Myślisz, że komunikacja między ludźmi to banał?
                      A ja twierdzę, że 90% ludzi nie potrafi się porozumiewać między sobą, nie
                      potrafi siebie słuchać ze zrozumieniem, nie potrafi mówić o swoich uczuciach i
                      o sobie. Często bywa tak, że ludzie nie znają bliżej ani jednej osoby, nawet
                      swojej żony, męża, dzieci, rodziców. Komunikacja jest bardzo powierzchowna i
                      płytka. Moim zdaniem jest to wielki dramat. Nie jest możliwa przy takiej
                      komunikacji miłość ani przyjaźń.
                      Wydrukowałem sobie poniższy artykuł liczący około 30 stron i czytam go już
                      kolejny raz. Polecam wszystkim.
                      Podstawowym warunkiem dobrej komunikacji jest to, że osoba z którą rozmawiamy
                      jest dla nas CENNA!
                      I co Ty na to, Oleńko?


                      www.szkoly.edu.pl/szydlowiec/mardzie/text/empatia/empatia.html


                      • otryt Oleńko, unikasz dyskusji, którą zaczęłaś... 27.01.04, 18:43
                        Napisałem może trochę prowokacyjnie:

                        > Podstawowym warunkiem dobrej komunikacji jest to, że osoba z którą rozmawiamy
                        > jest dla nas CENNA!

                        To jest podstawowy warunek pogłebionej rozmowy, miłości i przyjaźni. Myślę, że
                        nikt nie będzie z tym polemizował. Otóż uważam, że to co Ty robisz na tym forum
                        jest dokładnym zaprzeczeniem tej zasady. Z pozdrowień czynisz oręż do walki,
                        tworzysz dwie listy. Jest to szyte zbyt grubymi nićmi,aby mogło skutecznie
                        podzielić forum. Były już tutaj bardziej finezyjne akcje. I wcale się nie
                        cieszę, że znalazłem się na tej lepszej Twoim zdaniem liście.

                        Dlatego pozdrawiam ludzi z obydwu list, także tych nie wymienionych nigdzie
                        oraz Ciebie, Oleńko.
                        • Gość: Oleńka Otrycie, nie tworzę żadnych 2 list, do diabła!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 20:30
                          Tylko post z tymi, których pozdrawiam jest mój!
                          Szkoda, ze nie zadałes sobie trudu przeczytania moich postów dpo pseudooleńki w
                          tym drugim wątku!

                          Tu permanentnie komuś coś nie pasuje, co chwilę pojawiają się ustawiacze
                          pisarstwa innych - a to miłość Komandosa za szorstka, a to Gabi się "mizdrzy" a
                          to komuś się w pijackim zwidzie przywidzi, ze Jedruś kogoś chce zdołować...
                          Nie mówiac już o tym, jak niektórzy usiłują tępić jakiekolwiek virtualne
                          uśmiechy czy poklepywanie po ramieniu w wątkach (pseudo)merytorycznych.
                          Dlatego postanowiłam pozdrowić, tych których lubię i/albo cenię. I nikomu nic
                          do tego.
                          Jak widać zresztą, niektórym było miło :)

                          Nie zamierzam udawać, że lubię wszystkich, dlatego nie zamierzam wszystkich
                          pozdrawiać. Wydaje mi sie to jak najbardziej normalne. Po mnie dwulicowości się
                          nie spodziewaj, bo nie w moim to stylu.
                          • otryt Re: Otrycie, nie tworzę żadnych 2 list, do diabła 27.01.04, 20:55
                            Rzeczywiście, za rzadko tu bywam, aby nie odróżnić prawdziwej i fałszywej
                            Oleńki. Przepraszam, jeśli w jakiś sposób uraziłem. Ale czy logowanie się nie
                            byłoby rozwiazaniem tego problemu? A tak każdy może Tobie świnić pisząc na
                            Twoje konto. Nie każdy ma tyle czasu, aby analizować autentyczność wypowiedzi
                            za każdym razem.

                            A co z komunikacją? Zapewniam Cię, pozycja któą podałem jest pasjonująca:)

                            PS. Ja też raz podszyłem się pod Girlfriend, ale od razu zauważyli, że podróbka.
                            • Gość: Oleńka Re: Otrycie, nie tworzę żadnych 2 list, do diabła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 21:23
                              Nie, nie bedę się logować, bo nie lubię :)))
                              Zresztą za jakis czas logowanie bedzie tu obligatoryjne.

                              Dla mnie to żaden problem - sporo się dowiedziałam o stałych bywalcach w
                              związku z pseudooleńką. Niech świni. Ci, którzy są dla mnie istotni, i bez
                              mojego dementi wiedzą, co mają myśleć. Ci, co sa nieistotni, i tak nie uwierzą.
                        • Gość: Oleńka Otryt, niczego nie unikam :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 22:25
                          po prostu nie zawsze wszystko widzę w błękitno-granatowym, długim wątku. I nie
                          zawsze mam czas (albo ochotę :)) czytać długi tekst :)

                          Mamy ewidentnie różne upodobania komunikacyjne, bo trudno czyta mi się tekst,
                          który podlinkowałeś ;)

                          Masz oczywiście rację, że podstwą porozumienia, jest "cenność" osoby. Ja jednak
                          nie uważam, że wszyscy są dla mnie "cenni". Komunikuję wprost moje oczekiwania
                          i potrzeby, ale specjalnie czule nie pochylam się nad każdym, kogo w zyciu
                          mijam, bo nie czuję takiej potrzeby. Niektórzy wzbudzają moją głęboką niechęć i
                          wcale mi nie zależy na gładkiej z nimi komunikacji.

                          Nie spodobało mi się w przytoczonym tekście nawoływanie do mówienia "moim
                          zdaniem". Uważam to za naiwność komunikacyjną i śmiecenie. I tak wiadomo, ze
                          każdy mówi w swoim imieniu. Nie znalazłam tam dotąd nic, szczerze mówiac,
                          odkrywczego, ale potem poczytam jeszcze :))

                          • otryt Re: Otryt, niczego nie unikam :) 27.01.04, 23:15
                            Gość portalu: Oleńka napisał(a):

                            > Mamy ewidentnie różne upodobania komunikacyjne, bo trudno czyta mi się tekst,
                            > który podlinkowałeś ;)

                            To ciekawe. Wydawało mi się, że zasady dobrego porozumiewania się są
                            uniwersalne. Dla każdego te same. Ciekawy jestem źródeł trudności, o któych
                            piszesz.

                            > Niektórzy wzbudzają moją głęboką niechęć i
                            > wcale mi nie zależy na gładkiej z nimi komunikacji.

                            To może wtedy lepiej zaniechać rozmowy. Zdaję sobię sprawę, że są ludzie
                            nadający na całkiem odmiennych falach, że w tej chwili nie jestem w stanie z
                            nimi się porozumieć, ale co będzie dalej, kto wie? Narazie ich tylko obserwuję.

                            > Nie spodobało mi się w przytoczonym tekście nawoływanie do mówienia "moim
                            > zdaniem". Uważam to za naiwność komunikacyjną i śmiecenie. I tak wiadomo, ze
                            > każdy mówi w swoim imieniu. Nie znalazłam tam dotąd nic, szczerze mówiac,
                            > odkrywczego, ale potem poczytam jeszcze :))
                            >

                            Blef się nie udał.
                            Ani razu w tekście, do którego link zamieściłem nie wystąpiło określenie "moim
                            zdaniem". Domyślam się, że wyłapaś to z mojego pisania. To niestety mój błąd, a
                            nie zalecenie autora artykułu Marka Dziewieckiego. Takiego odchylenia nabawiłem
                            się na forum, aby złagodzić kategoryczność wypowiedzi, co mi niektórzy
                            zarzucali.

                            Pozdrawiam:)

                            • Gość: Oleńka ha! nie czytałeś uważnie!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 23:46
                              Facet namawia do używania określeń typu "moim zdaniem" - to jest w tym miejscu,
                              gdzie powołuje się na opinię o koncercie. żaden blef.

                              Żle mi się to czyta, bo to jest niedobrze napisane. Monotonnie. Same
                              oczywistości. Sorry, że jestem szczera :)

                              pzdr :)

                              • Gość: Oleńka stosowny fragment - coby nie być gołosłowną :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 00:11
                                "Oto kilka typowych przykładów. Jeśli po jakimś koncercie partner mówi: "To był
                                bardzo słaby koncert", to taką formą wypowiedzi sugeruje pośrednio, że posiada
                                on prawo oceniania także w moim imieniu. Nawet jeśli i mnie ten koncert się nie
                                podobał, to mam w takiej sytuacji ochotę wyrazić odmienne zdanie tylko po to,
                                by podkreślić, że ja także mam prawo do własnej opinii. Gdy się wypowiadamy do
                                innych na temat naszych odczuć, wrażeń czy przekonań, to zaznaczajmy wyraźnie,
                                iż chodzi tu o naszą opinię, do której nie zmuszamy partnera. Wystarczy w takim
                                kontekście dodać: "W moim odczuciu tak to wygląda". Unikniemy wtedy wielu
                                nieporozumień i konfliktów. "
                • empeka Nadmiar słowa 27.01.04, 21:38
                  Barok i Romantyzm minęły jak wiemy już dość dawno, obecnie rozgadane wypowiedzi modne są w
                  strefie kultury islamu (kwiecistość stylu mam na myśli).

                  Tak więc ani literatura barokowa, ani romantyczna nie straciły wartości, tylko miały to szczęście, że
                  nie musiały się sprawdzać w dyskusjach internetowych ;-)

                  Dziś cenimy (w kręgu kultury zachodniej) zwięzłość, trafianie do celu najprostszą drogą,
                  dostosowanie środków wyrazu do rodzaju tekstu.
                  Wysiłek intelektualny włożony w odczytanie testu nie powinien być mniejszy niż ten, jakiego
                  wymaga napisanie go. To oczywiście rodzaj ideału, pisanie zawsze wiąże się z większym trudem,
                  chociaż bywają i odwotne przypadki.
                  Podsumowując mój punkt widzenia: piękny sposób pisania wydaje się być
                  wtedy, gdy maksimum myśli zmieściło się w minimum przestrzeni.

                  Marta
                  • Gość: Oleńka Empeka, bój się Boga!!! ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 22:02
                    > Dziś cenimy (w kręgu kultury zachodniej) zwięzłość, trafianie do celu
                    najprosts
                    > zą drogą,

                    mów za siebie ;))))

                    to raz, a dwa - my się chyba nie rozumiemy...
                    jeśli potraktować to co napisałaś ortodoksyjnie (owo trafianie najprostszą
                    drogą) należałoby napiętnować a/wszelkie truizmy, których tu pełno i niczemu
                    nie służą poza zanudzaniem czytelnika b/wszelkie "moim zdaniem", "wydaje mi
                    się" i tym podobne ozdobniki, które nic nie wnoszą c/wyrazy ze "słownika
                    zwrotów obcych i wyrazów obcojęzycznych" itd.itp.

                    Tak naprawdę, to kwestia szalenie indywidualna przecież. Gdybyśmy zaczęły
                    wymieniać tych, których lubimy czytać, i których nie lubimy, okazałoby się
                    napewno, ze to nie ci sami. Bo niezależnie od formy, mamy inny stosunek do
                    treści - inaczej oceniamy te same posty w kategoriach (nie)ciekawości. Więc
                    choć zgadzam się generalnie z Twoją myślą "maksimum treści na minimum
                    przestrzeni", to i tak jestem pewna, że gdyby przyszło do konkretów, okazałoby
                    się, ze to samo oceniamy inaczej.

                    pozdrawiam :)

                    • empeka Jakoś Boga się nie boję ;-) 28.01.04, 12:20
                      Gość portalu: Oleńka napisał(a):

                      > mów za siebie ;))))

                      Wolno chyba referować pogląd dominujący w jakiejś dziedzinie. Mówiąc "my" miałam na myśli
                      szerszy krąg niż uczestnicy tego forum. Istnieje coś takiego jak krytyka literacka. Socjologia
                      kultury. Antopologia. Tak się składa, że mnie to interesuje.

                      > jeśli potraktować to co napisałaś ortodoksyjnie (owo trafianie najprostszą
                      > drogą) należałoby napiętnować a/wszelkie truizmy, których tu pełno i niczemu
                      > nie służą poza zanudzaniem czytelnika b/wszelkie "moim zdaniem", "wydaje mi
                      > się" i tym podobne ozdobniki, które nic nie wnoszą c/wyrazy ze "słownika
                      > zwrotów obcych i wyrazów obcojęzycznych" itd.itp.

                      Masz rację. Przecież już wcześniej wspomniałam, że gorzej niż Ty oceniam poziom polszczyzny
                      naszych rodaków.
                      A tak przy okazji: truizmy czasem służą wzmocnieniu wypowiedzi... ;-)

                      > Tak naprawdę, to kwestia szalenie indywidualna przecież. [...] okazałoby
                      > się, ze to samo oceniamy inaczej.
                      Jasne, choć może mniej niż sądzimy :-)

                      Pozdrawiam Cię również
                      Marta
              • Gość: az Re: Pójdź dziecię, ja cię uczyć każę. IP: *.magtel.net.pl 22.01.04, 23:47
                > Komandos Alfa i Omega -
                > wyrocznia, od której nie ma odwołania.

                W przypadku niejasności masz do wyboru kilka opcji.
                Na przykład:

                "Nie każdy Komandosa "łapie", co nie znaczy ze ten mniej bystry jest gorszy ;)"

                albo

                "niestety K jest nie na Twój rozum
                stąd radzę, dla dobrego samopoczucia, nie czytać go po prostu"
                • otryt Re: Pójdź dziecię, ja cię uczyć każę. 22.01.04, 23:54
                  Gość portalu: az napisał(a):

                  >niestety K jest nie na Twój rozum

                  Oj, chiba tak jest:-(

                  otrytek o bardzo małym rozumku

                  • Gość: az Re: Pójdź dziecię, ja cię uczyć każę. IP: *.magtel.net.pl 23.01.04, 00:04
                    > otrytek o bardzo małym rozumku

                    Hm, tak myślisz?
                    Kurtuazyjnie nie będę oponował.

                    Ja jeszcze chwilę pozostanę przy raczej dobrym mniemaniu o swym rozumku.
                    • otryt Re: Pójdź dziecię, ja cię uczyć każę. 23.01.04, 00:22
                      Gość portalu: az napisał(a):

                      > > otrytek o bardzo małym rozumku
                      >
                      > Hm, tak myślisz?
                      > Kurtuazyjnie nie będę oponował.

                      Myślę, że kurtuazja wymagałaby zaprzeczenia.
                      • Gość: az Re: Pójdź dziecię, ja cię uczyć każę. IP: *.magtel.net.pl 23.01.04, 01:15
                        > Myślę, że kurtuazja wymagałaby zaprzeczenia.

                        Se zażartowałem, a teraz poddaję się. Na bok wszelkie kurtuazje.
                        Nie jestem w stanie wydać wiążącego sądu o Twoim rozumie.
                        Małego rozumku nie widzę. Inne opcje wymagają pogłębionych studiów twórczości
                        autora, a i tak uchodzić mogą za stronnicze.
                        • otryt Re: Pójdź dziecię, ja cię uczyć każę. 23.01.04, 01:35
                          Gość portalu: az napisał(a):

                          > Nie jestem w stanie wydać wiążącego sądu o Twoim rozumie.

                          Ja też nie.

                          Inne opcje wymagają pogłębionych studiów twórczości
                          > autora, a i tak uchodzić mogą za stronnicze.

                          Są inne, znacznie ciekawsze studia:-)
                          Dobranoc:)


                          Oleńka nam uciekła, widać przerażona przepaścią jaka nas dzieli w wiadomym
                          temacie. Przyjdzie chyba przespać się z tymi problemami. Nowy dzień przyniesie
                          świeże spojrzenie. Ale problem fałszu, braku autentyczności, masek z których
                          istnienia może sami nie zdajemy sobie sprawy jest wart przedyskutowania, tam
                          myślę. W jaki sposób przejawia się to w naszej mowie?
                          • Gość: az Re: Pójdź dziecię, ja cię uczyć każę. IP: *.magtel.net.pl 23.01.04, 02:08
                            otryt napisał:

                            > > Nie jestem w stanie wydać wiążącego sądu o Twoim rozumie.
                            >
                            > Ja też nie.

                            No to po co wyrywasz się przed orkiestrę?
                            Są na tym forum eksperci od oceniania poziomu rozumu.

                            > Są inne, znacznie ciekawsze studia:-)

                            Skromność jest cnotą, ale czy Ty aby nie przesadzasz?

                            > Oleńka nam uciekła, widać przerażona przepaścią jaka nas dzieli w wiadomym
                            > temacie.

                            Jeśli dostaniesz ochrzan za słowa o ucieczce, toś sam sobie winien.
                            Rzeczywiście nie ma jej już od 2-3 godzin!
                            Gdybym to wcześniej wiedział... Napisałbym co myślę o tym i owym. A tak hamuję
                            palce, by nie dostać łatki ...(wstawić cokolwiek) ;-)


                            > Przyjdzie chyba przespać się z tymi problemami. Nowy dzień przyniesie
                            > świeże spojrzenie.

                            Pobożne życzenie.
                            No, chyba że zaczniesz "łapać" wzmiankowane prowokacje.

                            > Ale problem fałszu, braku autentyczności, masek z których
                            > istnienia może sami nie zdajemy sobie sprawy jest wart przedyskutowania, tam
                            > myślę. W jaki sposób przejawia się to w naszej mowie?

                            Ano wart.
                            Ale dziś już nie dam rady...
                            Dobranoc :-)
                            • sniyg Chłopaki, otryt i az przywracacie wiarę w ludzi 23.01.04, 02:27
                              To co tu czytam, bywa że jeży resztki włosów na mojej głowie. Oto pani z forum
                              stwierdza (pani inteligentna i z klasą) :

                              >sadze jednak, ze w obliczu faktyczniego problemu
                              >nawet Komandos zapomina na chwile o swoim jezyku”
                              Na co inna pani Oleńka dopowiada :
                              >bingo!
                              >w samo sedno, Cossa, wcelowałaś.
                              I oto Komandos urasta do rangi głównego animatora forum, a jego słowa stają
                              się wyrokiem kto przychodzi z faktycznym a kto z iluzorycznym problemem.
                              Otryt, Oleńka nie przyzna ci racji, bo sama stosuje język zbliżony do języka
                              Komandosa, stąd tegoż obrona. Czy napisanie do kogoś „ty pojebie” czy
                              sugerowanie głupoty albo wysyłanie do psychiatry tak bardzo różni się od
                              siebie? Jedno i drugie jest negatywną oceną i ma na celu znieważenie czy
                              obrażenie innych forumowiczów.
                              Pisanie, że „tylko panny służące się obrażają” to zwykła demagogia.
                              Zatrważające są te oceny forumowiczów „mądry” – „głupi”, „biały” –
                              „czarny”, „z nami” – „przeciwko nam”, jednoznaczność wypowiedzi, luźna
                              semantyka, dosadne sformułowania, ubóstwo frazeologii, nadużywanie
                              barbaryzmów. I to pisanie o prowokacji. Kto jej ulega pokazuje swoja
                              prawdziwą twarz. Komandos i Oleńka nie uzywają chamskiego języka ot tak, z
                              czystej ułańskiej fantazji, oni i ich język pełnią tu ważną rolę.Wspólnie
                              odsłaniają prawdziwe twarze forumowiczów.
                              Więc teraz wiedz, obrażany(a) przez
                              szefa/męża/pijaka/znajomego/obcego/nieznajomą/kochankę – człowieku, uśmiechnij
                              się.
                              Jesteś w ukrytej kamerze – oni chcą dobrze, sprawdzają czy jesteś zdrowy
                              psychicznie pojebie. Nie rozumiesz? Jesteś goooopi, spasiba, nadęty(a) idioto!
                              • tea_time Re: Chłopaki, otryt i az przywracacie wiarę w lud 23.01.04, 02:36
                                Yhy, ladne to bylo, szkoda, ze sie tak szybko skonczylo:)Gotowam nastepnym
                                razem kawe parzyc jedna za druga, byle tylko takiej slow wymianie sie po-
                                przygladac:)
                                Pozdrawiam:)
                                Tea
                              • jmx jedno maleńkie słoweczko 23.01.04, 02:37

                                Wydaje mi się, że nie mozna przyrówbnywać rzeczywistości forumowej z
                                tą "realną", pozakomputerową. Co innego słowo (obelga) wypowiedziane
                                wprost, w oczy, w osobistym kontakcie a co innego przeczytane na monitorze.
                                • kwieto Re: jedno maleńkie słoweczko 23.01.04, 07:41
                                  A w czym upatrujesz roznice?
                                • Gość: az Re: jedno maleńkie słoweczko IP: *.magtel.net.pl 23.01.04, 16:30
                                  > Wydaje mi się, że nie mozna przyrówbnywać rzeczywistości forumowej z
                                  > tą "realną", pozakomputerową. Co innego słowo (obelga) wypowiedziane
                                  > wprost, w oczy, w osobistym kontakcie a co innego przeczytane na monitorze.

                                  Co innego słowna obelga, co innego plunięcie w twarz czy kopniak.
                                  Mam nadzieję, że tego nie trzeba wyjaśniać.

                                  Natomiast rad byłbym, gdybyś zechciała objaśnić różnice, o których piszesz.
                                  Jakie to różnice, jak znaczne?
                                  • jmx WYJAŚNIENIE 24.01.04, 02:29

                                    Rozmawiamy? Tak. Ale - nie widze Cię, nie czuję, nie słyszę, nie ma intonacji,
                                    barwy głosu, przyjaznych bądź nie-przyjaznych gestów. Sa litery i to one są
                                    podstawą komunikacji. Podobna relacja jak w kinie - co innego oglądać film na
                                    ekranie co innego być uczestnikiem wydarzeń takich, jak są pokazywane na
                                    filmie.

                                    I jeszcze jedno - w internecie NIKT mnie nie opluje. A poza forum (w
                                    tzw. "realu") może.
                                    • Gość: az Re: WYJAŚNIENIE IP: *.magtel.net.pl 24.01.04, 03:27
                                      Dzięki za wyjaśnienie, że się nie widzimy ;-)

                                      Pewnie, że ważne są w komunikacji gesty, oprawa komunikatu.
                                      Na forum mamy do czynienia ze słowem pisanym.
                                      Tu dwie sprawy:
                                      1. Treść i forma (oprawa).
                                      Ludzie od dawna posługują się pismem i przekazują nim swoje myśli i uczucia.
                                      Lepiej lub mniej lepiej. W słowach zaklęte są emocje - czasem ukryte, czasem
                                      bardzo wyraźne.
                                      2. Identyfikacja z własnym przekazem.
                                      Wielokrotnie słyszałem tutaj zdania o tym, że co innego myślimy, a co innego tu
                                      piszemy. Że moje myśli to moje myśli, a tu są tylko moje literki. Że ja to ja,
                                      a tu jest tylko mój nick.
                                      Dziwię się takiemu podejściu do netowej działalności. To oszukiwanie ludzi i
                                      samych siebie. To brak odpowiedzialności. Osobiście utożsamiam się z tym co
                                      tutaj piszę. To są moje słowa, moje myśli, moje uczucia czy emocje. Stosunek
                                      innych do tychże odbieram bardzo osobiście. Odbieram tak samo jak słowa kogoś w
                                      realu. Kogoś kogo mało znam lub nie znam wcale. Z tego też powodu Twoje
                                      porównanie z kinem uważam za nietrafne. Nie jestem widzem, jestem uczestnikiem.

                                      O pluciu
                                      Właśnie to miałem na myśli w poprzednim poście. Tutaj nikt fizycznie mnie nie
                                      opluje, ani nie da kopniaka. Natomiast słowa użyć może podobnie jak w realu. I
                                      podobnie jak w realu skierować je ku konkretnej osobie. I podobnie jak w realu
                                      odczuć można jego ostrze. No chyba że lżony nie identyfikuje się z treścią
                                      swoich postów, podstawia na forum kogoś innego w miejsce swej osoby.
                                      No i jeszcze można rozważyć siłę oddziaływania plunięcia (kopniaka) czy obelgi
                                      słownej. To też chyba rzecz względna.
                                      • jmx Re: WYJAŚNIENIE 25.01.04, 03:26
                                        Gość portalu: az napisał(a):

                                        > Dzięki za wyjaśnienie, że się nie widzimy ;-)

                                        Ależ proszę bardzo :-). Chociaż to było bardziej do Kwieta ;-)

                                        Hm, mi wydaje się, że porównanie do kina jest jak najbardziej trafne - tu jak
                                        i na filmie owszem, są emocje (ludzie płaczą w kinie, śmieją się itp.), te
                                        emocje są prawdziwe, coś czujemy i jakoś reagujemy na to co widzimy. Ale
                                        przychodzi czas i seans się kończy, monitor zostaje wyłączony i następuje
                                        powrót do rzeczywistości.

                                        Identyfikacja z własnym przekazem - jak najbardziej - przecież to własne
                                        przemyślenia czy przeżycia tu opisujemy. Ale nie jest mądrym czy pożądanym
                                        identyfikować się z tym co na nasz temat piszą inni. Nie mamy na to właściwie
                                        większego wpływu, w słowach zamieszczanych na forum mieści się tylko część
                                        rozmówcy i 'dyskusja' odbywa się z naszym wyobrażeniem danego
                                        człowieka, "nicka" a nie człowiekiem jako takim. Oczywiście, w "realu" też
                                        jest podobnie ale jednak dysponujemy większą liczbą danych o kimś nie opieramy
                                        się tylko na literach. Na przykład - słowa "ty wariacie" można powiedzieć -
                                        zaczepnie, pieszczotliwie, kpiarsko, złośliwie itp. A w internecie to tylko
                                        kilka literek i czasem nie sposób prawidłowo "odczytać" intencji jakie zostały
                                        zawarte w przekazie. Dlatego bezpieczniej jest wiedzieć samemu co się ma o
                                        sobie myśleć, nie przejmować się cudzym zdaniem bo - nawet jeśli ktoś coś
                                        przykrego napisał to przyczyn może być mnóstwo - zły humor, potrzeba
                                        odreagowania, jakieś kłopoty w pracy/szkole, bolący ząb itd. a nie osobista
                                        niechęć czy chęć "dokopania" komuś konkretnemu. Myślę, że odpowiedni dystans
                                        do własnej osoby i "twórczości" jest niezbędny przy tego typu aktywności.
                                        Zresztą, w życiu pozakomputerowym też się przydaje.
                                        • Gość: az Re: WYJAŚNIENIE IP: *.magtel.net.pl 25.01.04, 04:44
                                          Zgodzę się na porównanie z filmem jeśli założymy, ze każde działanie i w realu
                                          i w necie wywołuje emocje, a potem zdarzenie odchodzi, następuje powrót do
                                          innych działań, znaczy się gramy w innym filmie.

                                          Nie jest mądrym i pożądanym identyfikować się również z tym co myślą o nas, co
                                          mówią do nas, jak nas traktują ludzie w realu. Toć i w realu nie zawsze i
                                          wszędzie mamy wystarczająco duzy wpływ na odbiór innych. Też trafiają się
                                          złośliwcy, czy ślepi. W realu również nie zawsze traktują nas jak ludzi jako
                                          takich, ale jak swoje wyobrażenie naszej osoby. Słowa "ty wariacie" równie
                                          mylnie mogą być odebrane w realu. I nic nie stoi na przeszkodzie by na forum
                                          pisać zaczepnie, pieszczotliwie, kpiarsko, złośliwie, itp. Że często jest
                                          większa trudność z rozszyfrowaniem przekazu - zgoda. Jednak dla mnie nie jest
                                          to różnica jakościowa. Również to, że ktoś w realu powie nam coś przykrego
                                          oznaczać może, że ma zły dzień, że ... itd., a nie osobistą niechęć.
                                          Odpowiedni dystans do własnej osoby i "twórczości" jest niezbędny w relacjach w
                                          innymi ludźmi, tu i tam.
                                        • kwieto Re: WYJAŚNIENIE 25.01.04, 11:21
                                          Jak bardziej do mnie, to odpowiadam :")

                                          > Hm, mi wydaje się, że porównanie do kina jest jak najbardziej trafne - tu jak
                                          > i na filmie owszem, są emocje (ludzie płaczą w kinie, śmieją się itp.), te
                                          > emocje są prawdziwe, coś czujemy i jakoś reagujemy na to co widzimy. Ale
                                          > przychodzi czas i seans się kończy, monitor zostaje wyłączony i następuje
                                          > powrót do rzeczywistości.

                                          Tak samo jak w kazdym innym miejscu. Idziesz do pracy - sa owszem, emocje (ludzie sie smieja,
                                          czasem placza itp. ) ale potem seans sie konczy, karta godzinowa (o ile ktos cos takiego ma)
                                          podbita, i nastepuje powrot do rzeczywistosci.
                                          Albo w pubie - sa emocje (ludzie sie smieja, placza itp.), ale potem pub zostaje zamkniety i
                                          nastepuje powrot do rzeczywistosci.
                                          Albo...

                                          Takich "sal kinowych" mozemy namnozyc dowolnie wiele i nic absolutnie z tego nie wynika - poza
                                          konkluzja ze nie ma za bardzo podstaw by wyrozniac akurat jedna (ktora?) na tle pozostalych.

                                          Jesli zas idzie o identyfikacje z tym co pisza inni - rowniez nie widze roznicy.
                                          Jest roznica przekazu, ale tez sa inne narzedzia (np. slownictwo) ktorym mozna wyrazic emocje i
                                          nastroje.
                                          Tak samo na forum jak i poza nim mozna zostac zaatakowanym przez kogos obcego.
                                          Tak samo na forum jak i poza nim mozna rozmawiac z ludzmi ktorych opinie sie ceni.
                                          Nie widze powodu dla ktorego mialbym utrzymywac mniejszy/wiekszy dystans do ludzi akurat na
                                          forum (generalnie dystans do samego siebie uwazam za wielce wskazany). Albo inaczej traktowac
                                          ich slowa, niz gdyby padly gdzie indziej.
                                          Jedyna roznica jest taka, ze (przecietnie, ale jednak nie zawsze) wiecej tu ludzi obcych.
                                          • jmx pytanie 25.01.04, 23:26

                                            Więc dla was, Az i Kwieto forum jest tym samym co życie? Nie ma różnicy wg was
                                            pomiędzy "wirtualem" i "realem"?

                                            Bo jeśli nie ma różnic i "nie widzicie potrzeby" traktować inaczej słów tu
                                            padających to czemu tyle rozczarowań podczas spotkań, tyle zawiedzionych
                                            miłości, nieudanych randek? Skoro nie ma różnicy to przecież powinno być tak
                                            samo (dobrze) jak było w internecie?

                                            Do Aza - oczywiście, wszędzie możemy się pomylić i/lub zostać oszukani (chyba
                                            o tym pisałam) ale w rzeczywistości mamy jednak więcej możliwości weryfikacji
                                            słów niż w internecie, mamy więcej danych - poza słowami (co można traktować
                                            jak odpowiednik pisania), sa też gesty, mimika, intonacja, wygląd itd. itp.
                                            Mamy kontakt z rzeczywistym człowiekiem a nie t y l k o naszym wyobrażeniem
                                            człowieka, mamy kontakt tylko z myślami i tylko takimi, które ktoś zechce
                                            ujawnić.
                                            • Gość: az odpowiedź IP: *.magtel.net.pl 26.01.04, 00:18
                                              > Więc dla was, Az i Kwieto forum jest tym samym co życie? Nie ma różnicy wg
                                              was
                                              > pomiędzy "wirtualem" i "realem"?

                                              Co to jest życie?
                                              Naprawdę tak napisałem? Eee... Napisałem i podtrzymuję - różnice są, ale według
                                              mnie nie jakościowe.
                                              Myślę, że nie ma sensu dalsze rozwijanie tej kwestii (ale jeśli zechcesz,
                                              bardzo proszę). Zdaje się, że inaczej odbieramy skalę różnic.

                                              > Bo jeśli nie ma różnic i "nie widzicie potrzeby" traktować inaczej słów tu
                                              > padających to czemu tyle rozczarowań podczas spotkań, tyle zawiedzionych
                                              > miłości, nieudanych randek? Skoro nie ma różnicy to przecież powinno być tak
                                              > samo (dobrze) jak było w internecie?

                                              Aaa, masz jednak rację.
                                              Żeby komunikacja internetowa nie odbiegała zbytnio od komunikacji rzeczywistej
                                              potrzebna jest umiejętność posługiwania się słowem pisanym. Trzeba umieć pisać,
                                              trzeba umieć czytać, trzeba być uczciwym. Ale i w realu trzeba umieć mówić,
                                              trzeba umieć słuchać, trzeba być uczciwym.
                                              Jednak nie masz racji.

                                              > Mamy kontakt z rzeczywistym człowiekiem a nie t y l k o naszym wyobrażeniem
                                              > człowieka, mamy kontakt tylko z myślami i tylko takimi, które ktoś zechce
                                              > ujawnić.

                                              Zgoda na te mimiki i brzmienia głosu. To brak (wada) pisanego komunikatu.
                                              Komunikujemy się w internecie z ludźmi nam mało znanymi. Licho wie kim są i co
                                              myślą naprawdę. Podobnie jest w realu.
                                              Jeśli chcesz porównać tutejsze moje rozmowy do moich rozmów z człokami rodziny
                                              czy z moimi znajomymi, to masz rację. Ich znam, wiem czego się po nich
                                              spodziewać, co oznaczają ich słowa i gesty.

                                              Ajajaj, o czym to mówiliśmy? Że tu nie widać człowieka?
                                              No i masz czego chciałaś - zaplątałem się ;-)

                                              To może od początku...
                                              Traktuję swoich forumowych rozmówców jak żywych ludzi. Przy wszytkich
                                              ograniczeniach internetu komunikację prowadzę tak jak w realu. Wymieniam myśli
                                              z tutejszymi bywalcami, toczę z nimi spory. Wciąż mam na uwadze ich
                                              podmiotowość. I wyłącznik komputera nie jest dla mnie czymś szczególnym. Ot,
                                              takie realne drzwi.

                                              PS. Ludzie nie raz sparzą się na komunikacji internetowej. Ale też często
                                              pobłogosławią ten środek łączności. Istny real.
                                              • jmx Re: odpowiedź 28.01.04, 02:39

                                                Szkoda, że nie chcesz pociągnąć tematu różnic, bo mam wrażenie, że właśnie tu
                                                tkwi wyjaśnienie naszego "sporu". Piszesz, że dla Ciebie nie są jakościowe.
                                                Dla mnie są - gdy ktoś w realu nieznany przedstawia się "Malinowski" to już
                                                zawsze będziemy kojarzyć tego konkretnego człowieka z tym nazwiskiem (nawet
                                                jeśli jest nieprawdziwe) a na forum można rozmawiać z różnymi "nickami" a de
                                                facto może to być jedna i ta sama osoba, sporo osób ma na każde forum inny
                                                nick więc tez można rozmawiać z osobą, którą się zna z innego miejsca nie
                                                wiedząc o tym. Poza komputerem to się raczej nie zdarza (chyba, że ktoś był
                                                świadkiem koronnym i zmienił tożsamość wraz z wyglądem ;-)). Jasne, można
                                                powiedzieć - co z tego, że się nie wie, to nie zwalnia z poważnego traktowania
                                                rozmówcy i jego problemu. Ale w moim odczuciu to sprawia, że powstaje większy
                                                dystans, większa ostrożność w kontaktach. Ale też może zaistnieć większa
                                                szczerość niż jak np. z rodziną, właśnie ze względu na anonimowość.

                                                Co do błogosławieństwa/ganienia internetu - myślę, że nie dlatego tak się
                                                dzieje ze względu na zalety/wady tego medium ale ze względu na to, że ludzie z
                                                niego korzystają i jednym będzie sie podobał a innym nie. Tak jak niektórzy
                                                lubia multipleksy a inni kameralne kina, jedni wolą superprodukcje a inni kino
                                                niezależne. Więc pod tym względem jest podobnie jak w życiu ale pod innymi już
                                                nie.
                                                • Gość: az Re: odpowiedź IP: *.magtel.net.pl 29.01.04, 00:00
                                                  Hola, nie napisałem, że nie chcę, ale że nie widzę sensu, dodając do tego
                                                  gotowość kontynuacji.

                                                  Jak ktoś szuka kontaktu z Malinowskim to real jest jakościowo różny od wirtuala.
                                                  Jak ktoś ceni sobie ciekawe (owocne) wymiany zdań to obojętne jest czy czyni to
                                                  z Malinowskim, z Kowalskim czy innym Iksińskim. Jeśli ktoś prezentuje na forum
                                                  siebie (jest szczery) to nie powinno dziwić, że ma osobisty emocjonalny
                                                  stosunek do uwag innych osób. Podobnie jak w realu.
                                                  Tak więc dla mnie komunikacja internetowa nie kończy się w momencie wyłączenia
                                                  komputera. Kończy się bieżący kontakt z danymi osobami. Wznawiany jest on
                                                  później. To, że dana osoba może występować pod różnymi nickami (i różnie pod
                                                  nimi pisać) nie ma dla mnie większego znaczenia. To atrybut internetu. Najwyżej
                                                  się zdziwię.

                                                  (oj, chory jestem (grypka), ledwo widzę klawiaturę, nawet nie bardzo wiem czy
                                                  to co napisałem trzyma się czegoś tam...)
                                            • kwieto Re: pytanie 26.01.04, 01:58
                                              > Więc dla was, Az i Kwieto forum jest tym samym co życie? Nie ma różnicy wg was
                                              > pomiędzy "wirtualem" i "realem"?

                                              Roznica dotyczy jedynie sposobu komunikacji, pozwolisz ze rozwine za chwile, a wpierw
                                              odpowiem na to:

                                              > Bo jeśli nie ma różnic i "nie widzicie potrzeby" traktować inaczej słów tu
                                              > padających to czemu tyle rozczarowań podczas spotkań, tyle zawiedzionych
                                              > miłości, nieudanych randek? Skoro nie ma różnicy to przecież powinno być tak
                                              > samo (dobrze) jak było w internecie?

                                              Rozumiem, ze pytasz mnie, wiec odpowiem za siebie.
                                              Wiekszosc kontaktow z forum ktore przenioslem w "real", skonczyly sie zazylymi znajomosciami,
                                              przyjazniami. Ludzie z odleglych miejsc daja nam (mnie i OLT) znac kiedy tylko bywaja w
                                              Warszawie, my bywajac w ich okolicach nie omieszkamy sie z nimi umowic i spotkac.
                                              Rozczarowania zdarzaja sie, jasne, jednak nie widze aby byly one specjalnie czeste lub rzadsze niz
                                              w przypadku znajomosci nawiazywanych w "realu". (mysle ze w moim przypadku mowimy o 1-2%
                                              wszystkich kontaktow przeniesionych w "real")
                                              Zawiedzione milosci? Od prawie dwu lat jestem z dziewczyna ktora poznalem tu, na tym forum.
                                              Nie rozumiem wiec Twoich zarzutow - moje kontakty "na zywo" SA tak samo dobre jak w
                                              Internecie. A nawet zazwyczaj lepsze (bo majac kontakt tylko przez tekst nie sposob uniknac
                                              tworzenia jakichs "mitow" na temat danej osoby)

                                              Pytanie z czym sie wchodzi na forum i po co?
                                              Jesli ktos szuka "ksiecia z bajki" i kieruje sie przy poznawaniu ludzi swymi wyobrazeniami, to
                                              bedzie lgnal do kazdej osoby ktora minimalnie takiego ksiecia przypomina. Nie dziwne ze potem
                                              rozczarowania i zal. Ale takie rozczarowania maja miejsce tak samo w "realu", (w koncu rozwody i
                                              rozstania nie sa wylaczna domena par poznajacych sie przez Internet, nieprawdaz?), tyle ze w
                                              internecie latwiej jest grac kogos innego przez dlugi czas.

                                              Dlatego uwazam, ze roznica w komunikacji. W Internecie ludzie maja wieksza tendencje do
                                              "grania", udawania kogos innego niz sa. Ale tez nie wynika to z tego ze w Internecie staja sie "inni",
                                              po prostu tu jest mniej "czynnikow kontrolujacych". Innymi slowy, jesli zachowanie kogos w "realu"
                                              wytycza glownie "bat" ktory ten ktos nad soba czuje, jego zachowanie w Internecie, gdzie tego
                                              "bata" nie ma, bedzie krancowo rozne.
                                              Ktos, kto nie musi byc kontrolowany by byl uczciwym w stosunku do innych, by zachowywal sie
                                              fair, bedzie taki sam i w "realu" i w Internecie.

                                              Jest jeszcze jedna sprawa o ktorej warto wspomniec. Czasami czyjes wyobrazenia na swoj wlasny
                                              temat zupelnie rozmijaja sie z rzeczywistoscia. Ale mozna to zweryfikowac patrzac nie na to co
                                              dana osoba mowi o sobie, ale co robi, jak sie zachowuje. I tak samo mozna "wylapac" tych
                                              rozmijajacych sie z prawda w "realu" jak i w Internecie.
                                              • jmx Re: pytanie 28.01.04, 03:05
                                                kwieto napisał:

                                                > Rozumiem, ze pytasz mnie, wiec odpowiem za siebie.
                                                > Wiekszosc kontaktow z forum ktore przenioslem w "real", skonczyly sie
                                                zazylymi
                                                > znajomosciami,
                                                > przyjazniami. Ludzie z odleglych miejsc daja nam (mnie i OLT) znac kiedy
                                                tylko
                                                > bywaja w
                                                > Warszawie, my bywajac w ich okolicach nie omieszkamy sie z nimi umowic i
                                                spotka
                                                > c.
                                                > Rozczarowania zdarzaja sie, jasne, jednak nie widze aby byly one specjalnie
                                                cze
                                                > ste lub rzadsze niz
                                                > w przypadku znajomosci nawiazywanych w "realu". (mysle ze w moim przypadku
                                                mowi
                                                > my o 1-2%
                                                > wszystkich kontaktow przeniesionych w "real")
                                                > Zawiedzione milosci? Od prawie dwu lat jestem z dziewczyna ktora poznalem
                                                tu, n
                                                > a tym forum.
                                                > Nie rozumiem wiec Twoich zarzutow - moje kontakty "na zywo" SA tak samo
                                                dobre j
                                                > ak w
                                                > Internecie. A nawet zazwyczaj lepsze (bo majac kontakt tylko przez tekst nie
                                                sp
                                                > osob uniknac
                                                > tworzenia jakichs "mitow" na temat danej osoby)

                                                Do głowy by mi nie przyszło, że potraktujesz moje słowa jako zarzut pod swoim
                                                adresem! Chodziło mi o ogólne sytuacje a nie konkretnie o Ciebie.
                                                Ale widzisz - sam piszesz, że jednak real wzbogaca znajomości, sprawia, ze
                                                stają się inne; więc kontakty przez internet to nie to samo co
                                                kontakty "realowe". Nie można postawić znaku równości pomiędzy jednym a drugim.

                                                Piszesz, że rozwody i rozstania to nie tylko domena internetu. Ale rozwód czy
                                                rozstanie nastepuje po czasem nawet kilkunastu latach wspólnego życia.
                                                Natomiast w internecie, często, gęsto zdarza się, ze po mniej lub bardziej
                                                intensywnym mailowaniu następuje spotkanie, które bywa pierwszym i ostatnim. A
                                                przecież, zdawałoby się, że poznając czyjeś myśli czy wewnętrzne przeżycia
                                                można kogoś głębiej i szybciej poznać niż w kontaktach realowych. Czy to tylko
                                                wynika ze świadomego oszustwa? To nie jest takie oczywiste dla mnie.

                                                Noi jeszcze jedno na zakończenie - prawdopodobnie dlatego inaczej traktujesz
                                                to forum niż ja bo znasz piszących tu ludzi osobiście, to zmienia "optykę".
                                                • kwieto Re: pytanie 28.01.04, 08:32
                                                  > Do głowy by mi nie przyszło, że potraktujesz moje słowa jako zarzut pod swoim
                                                  > adresem! Chodziło mi o ogólne sytuacje a nie konkretnie o Ciebie.

                                                  Tylko jak niby ja mam powiedziec cos na temat "ogolnych sytuacji"?
                                                  Moim zdaniem, ludie ogolnie za bardzo patrza przez pryzmat wyobrazen a za malo przez pryzmat
                                                  rzeczywistosci. To rodzi rozczarowania, bo wyobrazenia kiedys sie z ta rzeczywistoscia musza
                                                  skonfrontowac - i przegrac. Problem nie dotyczy jednak tylko Internetu, ale postrzegania swiata
                                                  jako takiego. W przypadku "realu" rozczarowanie zwykle przychodzi szybciej (czasem zanim
                                                  zamieni sie nawet jedno slowo z dana osoba) - to jedyna roznica.


                                                  > Ale widzisz - sam piszesz, że jednak real wzbogaca znajomości, sprawia, ze
                                                  > stają się inne; więc kontakty przez internet to nie to samo co
                                                  > kontakty "realowe". Nie można postawić znaku równości pomiędzy jednym a drugim.

                                                  Tyle ze sprawa nie lezy w roznicy miedzy Internetem a "realem" ale w medium.
                                                  To samo moglbym powiedziec o czlowieku znanym wylacznie przez telefon. Albo wylacznie droga
                                                  listowa (to czy listy sa na papierze czy w postaci e-maili nie ma znaczenia), czy przez
                                                  krotkofalowke.
                                                  Nie rozumiem po prostu wyrozniania akurat Internetu w sytuacji gdy KAZDA forma kontaktu jest
                                                  inna i KAZDA ma iles wad i iles zalet.

                                                  > Piszesz, że rozwody i rozstania to nie tylko domena internetu. Ale rozwód czy
                                                  > rozstanie nastepuje po czasem nawet kilkunastu latach wspólnego życia.
                                                  > Natomiast w internecie, często, gęsto zdarza się, ze po mniej lub bardziej
                                                  > intensywnym mailowaniu następuje spotkanie, które bywa pierwszym i ostatnim. A
                                                  > przecież, zdawałoby się, że poznając czyjeś myśli czy wewnętrzne przeżycia
                                                  > można kogoś głębiej i szybciej poznać niż w kontaktach realowych. Czy to tylko
                                                  > wynika ze świadomego oszustwa? To nie jest takie oczywiste dla mnie.

                                                  Toc juz pisalem - zdarza sie (i to wcale nie tak rzadko), ze to co czlowiek mysli o samym sobie
                                                  niezbyt pokrywa sie z rzeczywistoscia. Nie jest to niczyja wina - po prostu nie dostrzega ilus
                                                  aspektow siebie, ilus nie chce dostrzegac itd. I tu sprawa ma sie dwojako - jedni wierza w to co
                                                  ktos mowi o sobie, jaki jest itd. Przepuszczaja to dodatkowo przez pryzmat wlasnych wyobrazen, i
                                                  spotykajac sie z tym kims "na zywo" maja juz ugruntowana wizje osoby. Moze sie nagle okazac, ze
                                                  realna osoba do tej wizji nie przystaje, i wtedy bums! Rozczarowanie. Ale znowu - jest ono takie
                                                  same jakie byloby w "realu", tyle ze w realu, z racji mozliwosci "pelniejszego" poznania osoby
                                                  sprawa zwykle rozwiazuje sie szybciej, a zarazem mniej postrzezenie.
                                                  Nie zdarzylo Ci sie nigdy spotkac kogos interesujacego, a po kilku spotkaniach zmienic zmienic
                                                  zdanie na temat owej osoby? Juz chocby instytucja randki swiadczy o tym, ze ludzie rozczarowuja
                                                  sie co do siebie. Malo kto spotkal swojego zyciowego partnera na tej pierwszej w zyciu randce,
                                                  nieprawdaz?
                                                  Jest to proces DOKLADNIE taki sam jak w przypadku znajomosci internetowych, tyle ze granica
                                                  konfrontacji wyobrazen z rzeczywistoscia nie jest az tak wyraznie zaznaczona. Moim zdaniem
                                                  roznica miedzy Internetem a "realem" dotyczy glownie ostrosci tej granicy miedzy konfrontacja
                                                  wrazen i rzeczywistosci. Sadze ze gdyby wziac "pod lupe" wszystkie kontakty danej osoby,
                                                  okazaloby sie, ze w "realu" nie przezywa wcale tych rozczarowan mniej, tyle ze nie sa one dla niej
                                                  tak wyraznie zarysowane, umykaja swiadomej uwadze. (Tu mala dygresja - kiedys zrobiono
                                                  badania wsrod ksiegarzy, pytajac ich, ktore ksiazki ich zdaniem najlepiej sie sprzedaja. Zrobiono
                                                  tez analize rzeczywistej sprzedazy ksiegarni. Zdanie ksiegarzy bardzo rzadko pokrywalo sie z
                                                  rzeczywistoscia... Mysle ze z postrzeganiem kontaktow jest podobnie)
                                                  Drugi sposob poruszania sie po swiecie to popatrywanie na tego drugiego czlowieka calosciowo,
                                                  nie tylko na to co mowi o sobie, ale co robi, zwlaszcza w sytuacjach gdy ma do czynienia z innymi
                                                  osobami niz my. Tu wylaza wszelkie niespojnosci, bo gdy widzimy wrzeszczacego jegomoscia,
                                                  ktory opisuje sie jako oaze spokoju... I znowu - w "realu" taka "weryfikacja" przebiega plynnie,
                                                  mniej zauwazalnie. Ale nie znaczy to, ze w Internecie jest niemozliwa, zwlaszcza na forum, gdzie
                                                  interesujaca nas osoba rozmawia rowniez z innymi. Kwestia tylko tego na ile dajemy wiare temu co
                                                  sobie wyobrazamy, a na ile temu co widzimy.

                                                  W przypadku swiadomej manipulacji jest podobnie, tyle ze osoba manipulujaca bedzie probowala
                                                  sie maskowac. Ale znowu - tak samo maskowac sie bedzie w "realu" jak w Internecie, bez roznicy.

                                                  > Noi jeszcze jedno na zakończenie - prawdopodobnie dlatego inaczej traktujesz
                                                  > to forum niż ja bo znasz piszących tu ludzi osobiście, to zmienia "optykę"

                                                  Moje traktowanie forum nie zmienilo sie specjalnie w momencie gdy poznalem niektorych z
                                                  bywajacych forumowiczow. Raczej ich poznanie bylo w prostej linii wynikiem mojego podejscia do
                                                  forum, wiec to to co bierzesz za przyczyne bylo jedynie skutkiem.
                              • Gość: Oleńka snyig...jeżysz włosy na mojej głowie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 20:59
                                bujne, długie i kręcone dla odmiany,

                                jedyna rzecz, po którą tu przychodzisz to komentowanie ludzkich zachowań i
                                relacji - ale między forumowiczami...

                                masz jakieś problemy?
                                pogardę dla świata chcesz rozładować?
                                stresy z pracy?

                                w każdym razie dla mnie to głęboko odrażające :(
                                czytam to forum uważnie i nie pamiętam, zebyś komus coś miłego napisał

                                brzydką masz duszę :(
                                wot wsjo.

                                • sniyg Re: snyig...jeżysz włosy na mojej głowie... 25.01.04, 13:27
                                  Gość portalu: Oleńka napisał(a):

                                  > masz jakieś problemy?
                                  > pogardę dla świata chcesz rozładować?
                                  > stresy z pracy?
                                  >
                                  > w każdym razie dla mnie to głęboko odrażające :(

                                  Rozczarowałaś mnie Oleńko. Ponownie sprowadziłaś rozmowę do prymitywnego
                                  podziału czarno-białego, gdzie "ja Oleńka" - to wartości pozytywne (nawet włosy
                                  u ciebie bujne, długie i kręcone ;)) a "ty Sniyg" - negatywne.
                                  Twoje słowa naładowane są się wielką emocjonalnością, brak w nich cech
                                  intelektualnych zdolności analitycznych. Nie wiem czy wiesz, ale język
                                  propagandy oraz manipulacja, bazuje głównie na emocjach, aby do swych racji
                                  przekonać.
                                  Ty nie odpowiadasz na treści, ale permanentnie oburzona stosujesz bardzo
                                  silnie negatywnie nacechowane słownictwo do oznaczania swojego adwersarza. Twój
                                  tekst jest zupełnie jednoznaczny, co wskazuje na mechanizm bezalternatywnego
                                  odbioru. Taki język to “newspeak”, daragaja Oleńko.

                                  > czytam to forum uważnie i nie pamiętam, zebyś komus coś miłego napisał
                                  > brzydką masz duszę :(

                                  Albo nie czytasz uważnie, albo masz b.krótką pamięć, wszak w poście na który
                                  odpowiadasz, napisałem do Otryta i az, że przywracają wiarę w ludzi. Chyba jest
                                  to miłe, co nie ?
                                  • Gość: Oleńka bzdura! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.04, 15:27
                                    Nie oceniam Ciebie całego, tylko tą część, którą pokazujesz na tym forum. To
                                    przecież jasne. Niejasne moze to być tylko dla tych, którzy nie mają do siebie
                                    dystansu, przez co szalenie emocjonalnie odbierają to, co się o nich -
                                    niedajbóg niepozytywnego - pisze.


                                    > Twoje słowa naładowane są się wielką emocjonalnością, brak w nich cech
                                    > intelektualnych zdolności analitycznych.

                                    :))))))))))))))



                                    > Albo nie czytasz uważnie, albo masz b.krótką pamięć, wszak w poście na który
                                    > odpowiadasz, napisałem do Otryta i az, że przywracają wiarę w ludzi. Chyba
                                    jest
                                    >
                                    > to miłe, co nie ?

                                    a precyzyjniej - poklepałeś po ramieniu ustawiaczy cudzergo pisarstwa
                                    jedno wielkie HAHAHA...

                                    A poza tym jest mi szalenie przykro, ze nie posiadasz długich, kręconych
                                    włosów, hihi. Naprawdę, wyrazy szczerego współczucia ;D
                            • r.richelieu Otrycie i Azie 23.01.04, 02:46

                              Otrycie i Azie
                              przecież nie ten jest niedotykalski i puszący się, który używa pięknej
                              polszczyzny tylko ten, kto skłonny jest obrazić się na amen po wulgaryźmie.
                              Tak jak Niemen, jedno słowo w tłumie, koniec, nie ma koncertu. Słowo padło.
                              Mnie przeraża siła sprawcza słowa bo zdarza mi się powiedzieć coś bez
                              zastanowienia, a częściej pod wpływem emocji tak jak było to w
                              przypadku "Polacy" po wyrażeniu obrażającym Żydów. I się zaczęło. Wydaje mi
                              się, że wyrażenie żydowskie psychole bardziej raziłoby mnie, niż moje
                              słowo "Polacy". Dlaczego ktoś ma mieć prawo do uczuć narpodowych, a ja nie.
                              Zresztą admin ten post gai wyciął.
                              tak i KOmandos. ma czy nie ma do powiedzenia. A ile ma mieć do powiedzenia
                              młody chłopak, widzę po sobie ile ja mam do powiedzenia. Jak mam mądrze
                              odpowiedać na temat zdrad i miłości kiedy moją jedyną rywalką była
                              neurochirurgia.
                              Neutralność Komandosa.. powiedziałam szorstka neutralność. Niekoniecznie musi
                              być przez wszystkich lubiana. Tak jakby przyszedł i palnął w bark z
                              zawołaniem "cześć koleś". Jedni pochylają się nad dłonią w geście przywitania,
                              drudzy trzepią w bark. Wyrażenie "Ty pojebie" jest zaś na tyle abstrakcyjne
                              jako powitanie, że branie go do siebie na dzień dobry jest bardzo dziwne. Też
                              kiedyś takie rzeczy Komandos mi serwował, mało i zapomniałam, ale serwował. A
                              ja jestem obrażalska strasznie ;)

                              zgnilizna i fałsz w pięknei mówiących? tak napisałam? ej! Pięknei mówiący to
                              pięknie mówiący, kłopot zaczyna się gdy ci pięknie mówiący poprawiają
                              niepięknie mówiących, na innych forach zdarzając się tacy co to i loiterówki,
                              moja zgroza ;) i ortograficzne poprawiają zajmując się wyłącznie tą
                              działanością. Inna sprawa to, że pięknei piszący czasem przemycają pod tą
                              otoczką piękna szyderstwo czy atak, a tego i tak niemal nikt nie widzi. Osoba
                              pisząca brzydko za atak o podobnej sile od razu jest usuwana z forum z
                              kilkudziesięcioma postami oburzenia wcześniej. Jakby porównywało się zupełnie
                              abstrakcyjne wyrażenie "Ty pojebie" do postu treści pouczająco-umoralniającej
                              z pochwałą mądrości i doświadczenia piszącego. Nie ma nic gorszego nad dobre
                              rady ciotki klotki która wszystkie rozumy zjadła i swój post musi napisać
                              tonem stokroć bardziej obraźliwym niż KOmandos, bo skierowanym bezpośrednio do
                              problemu i rozdrapujący go na wszystkie sposoby.
                              • Gość: az Re: Otrycie i Azie IP: *.magtel.net.pl 23.01.04, 16:58
                                > Mnie przeraża siła sprawcza słowa bo zdarza mi się powiedzieć coś bez
                                > zastanowienia, a częściej pod wpływem emocji tak jak było to w
                                > przypadku "Polacy" po wyrażeniu obrażającym Żydów.

                                Masz zamiar dalej bez zmian żyć z tym przerażeniem, czy może wyciągniesz jakieś
                                wnioski i inaczej patrzyć będziesz na "siłę sprawczą słowa".

                                > Dlaczego ktoś ma mieć prawo do uczuć narpodowych, a ja nie.

                                Uważasz, że nie masz takiego prawa? Czy ktoś zabrania Ci czucia narodowego?
                                Z ciekawości: jaką narodowość chciałabyś móc czuć?

                                > Neutralność Komandosa.. powiedziałam szorstka neutralność. Niekoniecznie musi
                                > być przez wszystkich lubiana. Tak jakby przyszedł i palnął w bark z
                                > zawołaniem "cześć koleś".

                                U u u... :-(
                                Zadziwiające jest to Twoje widzenie "powitania" przez komandosa.

                                > Wyrażenie "Ty pojebie" jest zaś na tyle abstrakcyjne
                                > jako powitanie, że branie go do siebie na dzień dobry jest bardzo dziwne. Też
                                > kiedyś takie rzeczy Komandos mi serwował, mało i zapomniałam, ale serwował. A
                                > ja jestem obrażalska strasznie ;)

                                U u u... :-(
                                Dla mnie abstrakcją jest ten Twój tekst.
                                Głupie ludki biorą te "powitania" do siebie, zamiast skierować je pod właściwy
                                adres, czyli czyj?
                                Dlaczego uważasz, że inni ludzie powinni stosować tę samą miarkę wobec chamstwa
                                co Ty, tę samą (nie)wrażliwość?

                                > Inna sprawa to, że pięknei piszący czasem przemycają pod tą
                                > otoczką piękna szyderstwo czy atak, a tego i tak niemal nikt nie widzi.

                                Widać czasem takie zagrania. Już o tym pisałem. To składnik polemiki, wymiany
                                zdań. Wiadomo kto z kim i o czym rozmawia. Często rozmowa nie jest wersalem.
                                Wtręty obserwatorów powinny mieć miejsce jedynie w skrajnych przypadkach.

                                > Nie ma nic gorszego nad dobre
                                > rady ciotki klotki która wszystkie rozumy zjadła i swój post musi napisać
                                > tonem stokroć bardziej obraźliwym niż KOmandos, bo skierowanym bezpośrednio
                                do
                                > problemu i rozdrapujący go na wszystkie sposoby.

                                Nic gorszego...?
                                Stokroć bardziej obraźliwym...?
                                Dlaczego rady skierowane bezpośrednio do problemu są be?
                                Co oznacza w stosunku do problemu zwrot "rozdrapujący go na wszystkie sposoby"?
                                • Gość: Richelieu* Re: Otrycie i Azie IP: 213.77.25.* 24.01.04, 18:49
                                  narodowość jaką móc czuć chciałabym. Nie muszę chcieć, zachowuję się jak czuję
                                  w tej kwestii choć generalnie nie jestem gorącym partiotą, sprawy
                                  narodowościowe zaś po części wynikają z miłości do ojczyzny. A trudno
                                  przeżywać jakąkolwiek miłość wyższa jeśli na poziomie samomiłości, rodzinnej
                                  młości, partnero-miłości nie zostanie spełniona. Uff, jeszcze te 3 punkty
                                  zrealizować to za miłość narodową będę mogła się zabrać.

                                  KOmandos. Nie chcę Azie żeby i w tej kwestii było między nami inne zdanie, na
                                  prawdę ;), więc ograniczę się do ciotek klotek. Ich rady, które we mnie krew
                                  burzą i każą zrobić zzupełnie co innego to wyrażenia np.
                                  moja droga ja w twoim wieku.. I nie mam szans się obronić bo tego wieku
                                  faktycznie nie mam, a "moją drogą" oczy zamydla żeby te bezczelne stawianie
                                  siebie w roli wielkiej doświdczonej paniusi tak nie raziło.
                                  • Gość: az RR IP: *.magtel.net.pl 24.01.04, 19:05
                                    Nie wydaje mi się, by miłość do ojczyzny, a również jak to tu sobie zwiemy -
                                    miłość narodowościowa potrzebowały wpierw realizacji 3 punktów podanych przez
                                    Ciebie.

                                    Zdań różnych z Tobą to ja też za wielu nie chcę. Ale one są. Wydaje mi się, że
                                    jest ich mnogość.
                                    Nie rozumiem co mają ciotki-klotki do naszego różnego podejścia do sprawy
                                    komandosa. Piszesz, że robisz im wbrew. Dlaczego nie wedle własnego przekonania?

                                    Czytałaś posty komandosa z ostatnich kilku dni?
                                    Nie mam do niego pretensji, że tak pisze. Coś go do tego skłania (zmusza).
                                    Nie mogę zrozumieć tego, że Ty RR nazywasz neutralnymi treści w tych postach.
                                    • r.richelieu Re: RR 24.01.04, 19:21


                                      Azie, nie chcę o KOmandosie mówić, bo przyczyny są pozaforumowe, których jeśli
                                      sam nie powie, nikt nie ma prawa mówić za niego. A poza tym mam słabość do
                                      niego, żeby nie powiedzieć słabościa. Dlaczego Azie chcesz wiedzieć dlaczego.
                                      A dlaczego i Ciebie, hm, lubię nawet, choć spotkawszy się przy pierwszej
                                      dyskusji wydłubalibyśmy sobie oczy? ;)

                                      Miłość do ojczyzny. To zależy, która z tych rodzajów miłości zapewnia większe
                                      poczucie bezpieczeństwa, spełnienia, radości. Racja, nie musi być najp[oerw
                                      zapoewnienia tych trzech, ale że człowiek interesowny we własnym gnaizdku jest
                                      najpierw, a dopiero potem martwi się o inne rzeczy, to stąd moje o tym sądy
                                      • Gość: az Re: RR IP: *.magtel.net.pl 24.01.04, 19:51
                                        Już kilka razy slyszałem podobną do Twojej odpowiedź. Przyczyny są tajemnicze.
                                        Szanuję tajemnice innych. Mam świadomość, że czasem ludzie coś zatajają, czasem
                                        kłamią czy prowokują.
                                        Twoje, jak się wydaje, szlachetne działanie w stosuku do komandosa powoduje, że
                                        przemilczasz jego brzydkie posty, że przekręcasz ich wydźwięk. Z takiego
                                        działania wynika brak ochrony dla atmosfery tego miejsca, brak szacunku dla
                                        innych. Powiem więcej - w obecnej sytuacji uważam Cię za współwinną krzywd
                                        doznanych tu przez wielu.

                                        Dlaczego mnie lubisz nawet? To jasne. Mimo wielu naszych różnic szanuję Cię.
                                        Jestem głęboko szczery wobec Ciebie. Myślę, że czujesz moje najlepsze życzenia
                                        dla Ciebie Kasiu.
                                        Oczy nasze byłyby bezpieczne. Ot, najwyżej pomilczelibyśmy sobie razem po
                                        wstępnym ustaleniu rozbieżności ;-)

                                        Znasz moje zdanie o rodzinie. Jednak rodzina nie wisi w próżni. Ważne są
                                        otoczenie, korzenie.
                                        • r.richelieu Re: RR 24.01.04, 20:29
                                          a wszystko wzięło się z tego, że mi się wydawało
                                          ot, koniec
                                          bo na monitorze narysuję oczy i je wydłubię
                                          • Gość: az Re: RR IP: *.magtel.net.pl 24.01.04, 20:37
                                            Brawo.
                                            Dokonałaś kolejnego wyboru.
                                            Daj Boże właściwego.

                                            A nie złość się, proszę.
                                            Albo krótko.
                                            • r.richelieu Re: RR 25.01.04, 03:39
                                              tylko skąd Ty tak dobrze wiesz, że ze mnie taka złośnica?
                                              • Gość: az Re: RR IP: *.magtel.net.pl 25.01.04, 03:53
                                                No no. Cosik nie daje Ci spokoju. Kogoś Ci przypominam?
                                                Powtórzę - nie spotkaliśmy się osobiście. Znamy się tylko z tego forum.

                                                Złośnica?
                                                No czytam wiele Twoich postów...
                                                Zasób pretensji masz nieprzebrany.
                                                • r.richelieu Re: RR 25.01.04, 04:07
                                                  o bosze, stracona już jestem jako anioł
                                                  wiem
                                                  jam Baśka Niechcic, ukłon dla Cossy, co to jest wiecznie czarnowidząca i
                                                  znerwicowana
                                                  i co gorsza, strach mnie ogarnia na myśl o wielkich Bogumiłach ;)

                                                  nie ma już dla mnnie ratunku

                                                  tak, przypominasz mi kogoś, to znaczy kilka osób z których nie wiem którego
                                                  wybrać. A są to strasznie piekielne dziady ;DD
                                                  żartuję z tymi dziadami osszywiście

                                                  pretensje, nie wiem kiedy kończą się dla Ciebie pretensje, a zaczyna dyskusja.
                                                  Bo można być bardzo łagodnym, a przy tym żadnych pretensji do świata nie mieć,
                                                  a i świat od niego poza parowaniem łagodnością też niewiele oczekuje.
                                                  Na pretensjonikach głowach przynajmniej dużo leży, albo będą mieli dużo na
                                                  głowie albo za dużo. Nigdy za mało
                                                  • Gość: az Re: RR IP: *.magtel.net.pl 25.01.04, 04:23
                                                    A co to za panika w oczach?!
                                                    Ratunek jest. Póki my żyjemy.

                                                    Zamiast wybierać i przebierać dołóż mnie do grupy swoich dziadów ;-)

                                                    Pretensja to zarzut, że ktoś nie czyni tak jak to byśmy sobie życzyli.
                                                    Naczytałem się tu sporo Twoich żalów do wszystkiego wokół, że stoi w poprzek
                                                    Twego życia.
                                                    A czego świat od kogo oczekuje, nie wiem.
                              • otryt Re: Otrycie i Azie 25.01.04, 23:05
                                Cieszę się, że napisałaś, bo właściwie Twoje słowa zapoczątkowały ten wątek.
                                Dla mnie słowo ma ogromną moc, ma moc tworzenia i niszczenia. Dobrze rozumiem
                                Czesława Niemena. Pięknie pisała o tym Sisi. Sztuka, sacrum nie znosi chamstwa.
                                To jak łyżka dziegciu, która niszczy beczkę miodu. Ale rozumiem, że mogą być
                                ludzie, którzy mogą to widzieć całkiem inaczej: kupiliśmy bilety i koncert nam
                                się należy i już!

                                Widzę, że umiesz czytać moje myśli, bo chciałem Cię zapytać na czym polega ta
                                neutralna szorstkość. Nie pasował mi ani uroczy Pan Sułek ani brutalny Rhett
                                Butler z "Przeminęło z wiatrem". Tak! Ten chłopak z podwórka z warszawskiej
                                Pragi, walący w bark i krzyczący "cześć koleś" może pasować do obrazu
                                Komandosa. To ktoś taki jak mały Henio Gołębiewski z filmów młodzieżowych
                                sprzed lat. To lider podwórkowy starający się narzucić swoją wolę wszystkim
                                naokoło. Wszystko jest dobrze, gdy się takim podporządkowujemy. Gdy jednak
                                napotykają opór stają się agresywni. Domyślam się, że znałaś takich chłopaków.
                                Ciekawa jestem w jaki sposób odbierałaś ich zaloty?

                                Pozdrawiam:)
                • Gość: Oleńka az, dlaczego tak Ci zależy na mojej opinii? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 20:52
                  owszem - ludzie są mniej i bardziej inteligentni, to chyba dość oczywiste? czy
                  nie?

                  sa tu tacy, którzy nie rozumieją, o czym pisze marusia...
                  mają prawo!

                  a ja mam prawo uważać ich za mniej bystrych.
                  • Gość: az Nie żartuj... IP: *.magtel.net.pl 23.01.04, 21:11
                    Napisałaś teraz kilka oczywistych prawd.
                    Zgadzam się z nimi.

                    Nie zależy mi na Twojej opinii.
                    Skąd takie przypuszczenie?!
                    • Gość: Oleńka Re: Nie żartuj... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 21:13
                      z tonu, w jakim piszesz o moich ocenach i czasu, jaki temu poświęcasz.
                      • Gość: az Re: Nie żartuj... IP: *.magtel.net.pl 23.01.04, 21:28
                        > z tonu, w jakim piszesz o moich ocenach i czasu, jaki temu poświęcasz.

                        O mój Boże,
                        ale PUDŁO !
                        • Gość: Oleńka bardzo sie w takim razie raduję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 22:23
                          i rozumiem, że mozemy na tym dyskusję o moich sympatiach i antypatiach
                          zakończyć.
                          • Gość: az Re: bardzo sie w takim razie raduję IP: *.magtel.net.pl 23.01.04, 22:32
                            Bardzo proszę.
                            O ile rozumiem co rozumiesz o naszej(ych) dyskusji(ach).
                            Bo na ten przykład nie wiedziałem, że gadam z Tobą w temacie sympatii.
              • kamfora Kariera Pytii 23.01.04, 08:02
                otryt napisał:

                > Pytia, która jednych
                > raczy uznaniem a innych inwektywą, ma szansę na większą karierę na forum niż
                > wtedy kiedy pokaże się takim, jakim jest naprawdę.

                Rzecz chyba w tym, żeby na forum nikogo nie uznawać za "pytię".
                Chociaż warto brać pod uwagę zdanie innych - to jednak ostateczny
                "werdykt" powinien człowiek zawsze zostawić sobie.
                A jednak wydaje się, że popyt na autorytety jest dużo wyższy, niż podaż ;-)
                Stąd każdy, kto pisze - bywa brany na forum pod lupę
                "na okoliczność" możliwości kształtowania na nim swoich poglądów.
                Od kandydata na kompas "wymagana jest" jedynie absolutna niezmienność jego
                poglądów - wtedy swoje można odpowiednio ukierunkować (nawet lepiej, gdy będzie
                to 90-140 stopni różnicy), stwarzając jednocześnie wrażenie niezależności.
                Schody zaczynają się, gdy "forumowy kompas" okazuje się być zwykłym
                człowiekiem. Wtedy...wtedy pisze się do niego list otwarty(albo na priva), który
                streścić można w dwóch słowach: "zawiodłeś mnie!"
                • otryt Re: Kariera Pytii 25.01.04, 23:11
                  kamfora napisała:

                  > Rzecz chyba w tym, żeby na forum nikogo nie uznawać za "pytię".

                  To słuszna uwaga. To nie Komandos kreował siebie na wyrocznię, ale Oleńka i
                  Richelieu pisały o odkrywaniu prawdziwego oblicza delikwenta poddanego
                  testowaniu przez Komandosa.

                  Pozdrawiam:)

                  • maly.ksiaze Poznawanie prawdziwej twarzy? 26.01.04, 01:47
                    > pisały o odkrywaniu prawdziwego oblicza delikwenta poddanego
                    > testowaniu przez Komandosa.
                    ...co samo w sobie jest bzdurą piramidalną, bo nigdy nie można mieć pewności,
                    czy ów, jak piszesz, delikwent założył akurat 'swoją prawdziwą twarz'.

                    Pozdrawiam,

                    mk.
                    • jmx Re: Poznawanie prawdziwej twarzy? 26.01.04, 02:29
                      maly.ksiaze napisał:

                      > > pisały o odkrywaniu prawdziwego oblicza delikwenta poddanego
                      > > testowaniu przez Komandosa.
                      > ...co samo w sobie jest bzdurą piramidalną, bo nigdy nie można mieć
                      pewności,
                      > czy ów, jak piszesz, delikwent założył akurat 'swoją prawdziwą twarz'.

                      Ano, na ogół zakłada bo w sytuacjach skrajnych (poczucie zagrożenia,
                      wściekłość, strach) maski spadają. Ale Komandos to nie pyita czy wyrocznia bo
                      ludzie sami się odkrywali, on "tylko" przeklinał ;-)
                      • maly.ksiaze Re: Poznawanie prawdziwej twarzy? 26.01.04, 02:42
                        Kiedy, widzisz, ja nie wierzę w to, że oto 'maska spadła i widzimy prawdziwą
                        twarz'. Możemy starać się zobaczyć pewne wzory reakcji, wnioskować o sprawności
                        intelektualnej. Ale i tu ostrożnie, bo np. w przypadku świadomej mistyfikacji
                        nawet takie częściowe wnioskowanie może nas zaprowadzić wprost w krzaki.

                        Nie uważasz, że owa wściekłość, strach, zagrożenie są w tym 'świecie'
                        zwyczajnie zbyt przesunięte, aby cokolwiek prawdziwego mówić o osobie po
                        drugiej stronie Wielkiego Kabla? To świat, w którym każdy z nas jest po prostu
                        wiązką elektronów i niczym więcej. Warto o tym pamiętać.

                        Stąd wynika moje znużenie Komandosem i jego fankami. Dla mnie to 'zdejmowanie
                        masek' to humbug i rzecz równie jałowa, jak Kwieta 'dociekanie prawdy'.

                        Jeśli zaś chodzi o Pytię... Wdzięk Pytii nie polegał na tym, że mówiła prawdę,
                        tylko na tym, że była non-stop na haju.

                        Pozdrawiam,

                        mk.
                        • kwieto Re: Poznawanie prawdziwej twarzy? 26.01.04, 08:13
                          > Kiedy, widzisz, ja nie wierzę w to, że oto 'maska spadła i widzimy prawdziwą
                          > twarz'. Możemy starać się zobaczyć pewne wzory reakcji, wnioskować o sprawności
                          > intelektualnej. Ale i tu ostrożnie, bo np. w przypadku świadomej mistyfikacji
                          > nawet takie częściowe wnioskowanie może nas zaprowadzić wprost w krzaki.

                          Zgadza sie, zwlaszcza w przypadku osob ktore na forum wpadaja tylko "na chwile". Udawanie
                          moze byc trudne i wymykac sie spod kontroli przy dluzszej obecnosci na forum. W przypadku
                          krotkich pobytow jest to banalnie proste. I mozna swietnie sie bawic odbluzgowujac Komandosowi
                          i widzac jak on wchodzi w ta rozmowe.

                          Inna rzecza jest sama proba wnioskowania o kims wylacznie na podstawie jego reakcji na
                          jednorazwowe zachowanie okreslonego typu. Zostane przez kogos zdzielony po glowie, a
                          nastepnie oddam - to mozna wnioskowac o tym "kim jestem"? O caloksztalcie mojej osoby? Na
                          podstawie tego jednostkowego przypadku? Moim zdaniem to naciagane.

                          "Zdzieranie masek" ma wedlug mnie wiecej wspolnego z usprawiedliwianiem sie (a wlasciwie
                          Komandosa), niz z rzeczywistoscia. Albo bardzo duza naiwnoscia w odniesieniu do forum, ze
                          strony "zdzierajacego".
                          • jmx Re: Poznawanie prawdziwej twarzy? 28.01.04, 02:12

                            Nie pisałam o ludziach będących tu na chwilę a bardziej o stałych
                            forumowiczach i ich reakcjach na Komandosa. Wachlarz reakcji był spory - od
                            pogardy, tępienia, obojetność po chęć/próbę nawiązania kontaktu, czy obracanie
                            w żart. Więc jakąś prawdę, nawet jeśli nie całą i nie zupełną, ludzie
                            ujawniali na swój temat. Bo nie da się moim zdaniem szanować jednych i gardzić
                            innymi; albo być delikatnymi i współczującymi dla innych odsądzając innych od
                            czci i wiary. Więc które "wcielenie" jest prawdziw(sz)e? Moim zdaniem,
                            niestety, to drugie. Ale mogę się mylić ;-).
                            • kwieto Eeetam. 28.01.04, 07:55
                              Sam zaserwowalem co najmniej kilkanascie roznych podejsc do Komandosa (od prob wspolczucia i
                              zrozumienia, przez wyglupianie sie, po serwowanie mu bluzgow) jedynie po to zeby zobaczyc jakie
                              beda jego reakcje.
                              Ktore z tych podejsc swiadczylo o mnie "prawdziwym"? Moze wszystkie, moze zadne z nich.

                              Nie mowiac juz o tym, ze Komandos najczesciej atakuje wlasnie "nowych" (czy jesli wolisz
                              "chwilowych"), wiec wylaczanie ich z tematu rozmowy pozbawia ja sensu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka