Dodaj do ulubionych

Zycie mistyczne

IP: *.unl.edu 29.01.04, 22:20
mistyk zyje w wewnetrznym swiecie podczas gdy my, zwykli smiertelnicy,
w swiecie zewnetrznym. roznica miedzy nami a mistykiem jest jedna. on jest
swiadomy tego, ze jest swiadomy, czego o nas powiedziec sie nie da.
my bywamy nieszczesliwi podczas mistyk porusza sie po obszarze umyslu, ktory
nazwac mozna nieszczesliwym, nie dotykajac go jednak. dla nas, swiat
obserwowalny, to jedyny, mozliwy swiat. dla mistyka, to jedna z wielu form
i manifestacji umyslu. swiat jest mysla dla mistyka, o roznej gestosci,
wibracji i dlugosci. dla nas swiat to swiat przedmiotu. my zyjemy TU, on zyje
WIECZNIE. Amen.
Imagine.
Obserwuj wątek
    • sdfsfdsf Re: Zycie mistyczne 29.01.04, 22:21
      tak, tak, ja tez tak mam czasami i wtedy ide sie napic
    • Gość: Oleńka kiepsko ma ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.04, 22:24
      bo nie bywa euforycznie szczęśliwy! :D
      • jmx świetnie ma 29.01.04, 23:46
        Gość portalu: Oleńka napisał(a):

        > bo nie bywa euforycznie szczęśliwy! :D

        bo nie bywa w otchłani rozpaczy...

        A tak w ogóle to wydaje mi się, że chodziło o uznanie Imagina (który jest
        świadomy) jako Mistyka - co też niniejszymn czynię ;-)
        • Gość: Imagine Re: świetnie ma IP: *.unl.edu 29.01.04, 23:51
          jestem swiadomy tego, ze juz najwyzszy czas byc swiadomym ze sie jest swiadomym.
          to jeszcze nie bycie mistykiem. to dopiero podniesiony szlaban na dlugiej
          drodze. rozgladam sie jednak ciagle czy nie uslysze nadjezdzajacego pociagu
          i ruszyc z miejsca nie moge.
          Imagine.
          • Gość: Oleńka Re: świetnie ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.04, 00:00
            Ty lepiej nigdzie nie łaź ;) po jakichś bagnach i innych błotach ;)
            Z nami zostań :)))

            A szczególnie ze mną, hihihihi.
    • Gość: Richelieu* Re: Zycie mistyczne IP: 217.98.107.* 29.01.04, 22:35
      spróbuj nie dotykać przedmiotu ciekącego tydzień to zginiesz z pragnienia,
      największy mistycyzm w obliczu burczenia w brzuchu bierze sobie urlop. A to
      tylko zwykły głupi wodnisty przedmiot.
      spróbuj nie dotykać gazowego przedmiotu przez 3 minuty
      • Gość: Imagine Re: Zycie mistyczne IP: *.unl.edu 29.01.04, 22:41
        to o niczym nie swiadczy. mistyk wie, lepiej niz ci sie wydaje, ze jego
        swiadomosc przyobleczona jest w cielesna karoserie. nie neguje tego.
        i pragnie wody i powietrza podobnie jak ty. dla ciebie jednak na tym wszystko
        sie konczy. popijesz wiec zyjesz, nie wypijesz, umiera twe cialo i kaplica.
        nie tak zyje mistyk. on ma swiadomosc odrebnosci od tego swiata w tym sensie,
        ze zyje w kazdym mozliwym pasmie energii tego wszechswiata. wszedzie i nigdzie.
        ty tylko tu i teraz.
        Imagine.
        • kwieto Re: Zycie mistyczne 29.01.04, 22:44
          Ech, a Ty znowu o smierci... :((
          • Gość: Imagine Re: Zycie mistyczne IP: *.unl.edu 29.01.04, 22:57
            chce ci przyblizyc tej kostuchy, bys sie troche zaczal bac i doswiadczac
            czegos poza cialem.
            Imagine.
            • kwieto Eeetam. 29.01.04, 23:31
              Przeczysz sam sobie - jesli jest cos poza cialem, to czemu mam sie bac kostuchy?
              • Gość: Imagine Re: Eeetam. IP: *.unl.edu 29.01.04, 23:36
                ty sie nie boisz kostuchy ze zwyklej rezygnacji (taki zagoniony w kat zwierzak)
                a nie dlatego, ze masz swiadomosc istnienia wiecznego. tu lezy psina pogrzebana.
                Imagine.
                • kwieto Re: Eeetam. 30.01.04, 00:30
                  > ty sie nie boisz kostuchy ze zwyklej rezygnacji (taki zagoniony w kat zwierzak)

                  1. Skad jestes taki pewny? :"P
                  2. A co jesli rezygnacja jest konieczna, by pojsc "dalej"? (Zen: jesli Ci sie wydaje ze wygrales, to
                  przegrales w tej wlasnie chwili. przegrywajac zwyciezasz)

                  > a nie dlatego, ze masz swiadomosc istnienia wiecznego. tu lezy psina pogrzebana

                  Wytlumacz mi zesz, dlaczego swiadomosc istnienia wiecznego implikuje lek przed smiercia.
                  Bo z mojego punktu widzenia jest dokladnie odwrotnie. Tym czego boimy sie w smierci, jest koniec
                  istnienia. A tu buch - zycie wieczne, zadnego konca, smierc nic nie znaczy.
                  Dlaczego wg Ciebie wlasnie taka swiadomosc ma powodowac lek przed "kostucha"?
                  Czyty aby sam nie watpisz w to zycie wieczne?
                  • Gość: Imagine Re: Eeetam. IP: *.adsl.navix.net 30.01.04, 00:45
                    nie wiem gdzie zdobyles informacje, ze wedlug mnie swiadomsc zycia wiecznego
                    implikuje lek przed smiercia. przeciez to jasne, ze jest odwrotnie.
                    Imagine.
                    • kwieto Re: Eeetam. 30.01.04, 01:01
                      "chce ci przyblizyc tej kostuchy, bys sie troche zaczal bac i doswiadczac
                      czegos poza cialem"

                      Wnioskuje z tego, ze:

                      Wersja A:
                      Doswiadczanie czegos poza cialem jest rownolegle do przyblizania kostuchy i strachu (przed nia,
                      jak rozumiem?). Zatem doswiadczanie czegos poza cialem jest nierozwiazalnie zwiazane ze
                      strachem przed smiercia.

                      Wersja B:
                      Strach powoduje ze zaczyna doswiadczac sie czegos poza cialem (wiecznego ducha jak rozumiem).
                      Czyli to co sadze na temat swiata i czego doswiadczam implikowane jest strachem. To ja dziekuje
                      za takie oswiecenie i mistycyzm,
                      • jmx Re: Eeetam. 30.01.04, 02:38

                        Lęk przed śmiercią to moim zdaniem głównie lęk przed nieznanym - tak jak
                        podróż w nieznane budzi obawy; bo nie wiemy jak jest tam dokąd zmierzamy.
                      • Gość: Imagine Re: Eeetam. IP: *.adsl.navix.net 30.01.04, 02:59
                        krotko kwieto: strach moze byc i w ostatecznosci jest wcale tworczym uczuciem.
                        uczuciem, ktore otwiera nieznane dotad obszary. jednym z nich sa proby pojscia
                        poza powszechna wszedzie smierc. i co sie okazuje ? ludzie znajduja odpowiedzi.
                        tacy jak ty, bez zadnego strachu ignoruja poszukiwania tych, ktorzy chca uciec
                        POZA. cos sie wiec dla ciebie nie otworzylo w zyciu. mowi sie, ze alpinisci,
                        ktorzy sie nie boja, gina bezpowrotnie a ci, ktorzy boja sie, przezywaja.
                        niech ta paralela pozwoli ci wysunac pewne wnioski.
                        Imagine.
                        • kwieto Re: Eeetam. 30.01.04, 07:53
                          > krotko kwieto: strach moze byc i w ostatecznosci jest wcale tworczym uczuciem.
                          > uczuciem, ktore otwiera nieznane dotad obszary.

                          Byc moze, jednakowoz rzeczy robione ze strachu i z przestrachem zwykle maja bardzo mala
                          wartosc poznawcza. Jesli idzie o tworcow, zawsze wolalem szalencow niz tchorzy.

                          > jednym z nich sa proby pojscia
                          > poza powszechna wszedzie smierc. i co sie okazuje ? ludzie znajduja odpowiedzi.

                          Bo tej odpowiedzi nie ma, albo dla kazdego jest inna.
                          Z pierwszej wynika bezsens poszukiwan, z drugiej - bezsens "nauczania".

                          > tacy jak ty, bez zadnego strachu ignoruja poszukiwania tych, ktorzy chca uciec
                          > POZA. cos sie wiec dla ciebie nie otworzylo w zyciu.

                          Widzisz, a co jesli "otworzylo sie" wystarczajaco duzo, by stwierdzic, ze kombinowanie i
                          zajmowanie sie POZA. nie ma zwyczajnie sensu, jest tylko strata czasu?
                          Dlaczego nie dopuszczasz nawet mozliwosci, ze mozna sobie wedrowac po zyciu innymi drogami?
                          Tak samo dobrymi jak Twoja?
                          Wybacz, ze zapytam: czyzbys az tak potrzebowal potwierdzenia, ze Twoja droga jest sluszna?

                          Zwaz ze nie neguje istnienia "POZA" a tylko uwazam, ze im bardziej sie tym zajmujesz, tym
                          bardziej sie od tego oddalasz. Nie mowiac juz o tym, ze watpie iz znajdziesz "POZA" jesli w samym
                          podejsciu do sprawy mowisz o "uciekaniu" tam.
                          Znalazles juz swoje "POZA"?

                          > mowi sie, ze alpinisci,
                          > ktorzy sie nie boja, gina bezpowrotnie a ci, ktorzy boja sie, przezywaja.
                          > niech ta paralela pozwoli ci wysunac pewne wnioski.
                          > Imagine.

                          Tyle ze alpinisci wiedza ze konsekwencja bledu jest smierc. Ty mowisz o "POZA", ktore takowa
                          smierc wyklucza. Poza tym lek alpinisty nie wyznacza tego co on robi, a tylko trzyma w karbach
                          jego uwage. Dla alpinisty to co nazywasz "strachem" oznacza respekt.
                          Dlatego "strach" o ktorym mowisz nie przeszkadza dobrym wspinaczom zywcowac (wspinac sie
                          bez asekuracji) na takich drogach, ze mnie na sam widok serce staje deba.
                          • Gość: Imagine Re: Eeetam. IP: *.unl.edu 30.01.04, 15:59
                            "zawsze wolalem szalencow niz tchorzy"
                            __
                            wow, od kiedy ktos, kto sie boi zasluguje sobie na miano tchorza ?

                            "Bo tej odpowiedzi nie ma, albo dla kazdego jest inna.
                            Z pierwszej wynika bezsens poszukiwan, z drugiej - bezsens "nauczania".
                            ___
                            wow, za duzo naczytales sie zenowskich prawd. otoz ta odpowiedz istnieje i co
                            ciekawsze, dla kazdego jest taka sama.

                            "Widzisz, a co jesli "otworzylo sie" wystarczajaco duzo, by stwierdzic, ze
                            kombi nowanie i zajmowanie sie POZA. nie ma zwyczajnie sensu, jest tylko
                            strata czasu?"
                            ___
                            a co jesli nie otworzylo sie, tylko sie wydaje, ze sie otworzylo ?
                            strata czasu jest wmawianie sobie, ze tylko to co widze ma prawo istniec.
                            przesledz kierunki w jakich zmierza najnowsza fizyka, ktora zwyczajnie dochodzi
                            do punktu, ze bez czegos SPOZA nie mozna juz ruszyc z miejsca.

                            " Dlaczego nie dopuszczasz nawet mozliwosci, ze mozna sobie wedrowac po zyciu
                            innymi drogami? Tak samo dobrymi jak Twoja? "
                            ____
                            alez kwieto, nie zabawiaj sie w gingera czy witka. chodz sobie jaka chcesz
                            droga, ale nie opowiadaj, ze nie ma innych swiatow, nie bedac tam. to jest
                            dokladnie to co robisz. zredukowales swe zycie do sensualnych przyjemnostek
                            i nawet nie chce ci sie posluchac kogos, kto otworzyl dla siebie zaryglowane
                            drzwi. Nie potrzebuje zadnego zapewnienia, ze moja droga jest sluszna. Wiem,
                            ze ta droga dotyczy wszystkich, nawet takich krnabrnych niedowiarkow jak ty.

                            "Zwaz ze nie neguje istnienia "POZA" a tylko uwazam, ze im bardziej sie tym zajm
                            ujesz, tym bardziej sie od tego oddalasz. "

                            ___
                            belkot zenowski. sorry. no comments.

                            "Znalazles juz swoje "POZA"?"
                            ____

                            Tak, znalazlem. Rozsmiesze cie. Jest tez tam miejsce dla ciebie.

                            Wyrazy uszanowania.
                            Imagine.
                            • kwieto Re: Eeetam. 30.01.04, 22:02
                              > wow, od kiedy ktos, kto sie boi zasluguje sobie na miano tchorza ?

                              Ktos, kogo zachowanie wytyczane jest strachem, na takie miano zasluguje.
                              Odczuwanie strachu to nie to samo co poddawanie sie mu.

                              > wow, za duzo naczytales sie zenowskich prawd. otoz ta odpowiedz istnieje i co
                              > ciekawsze, dla kazdego jest taka sama.

                              Skad ta pewnosc?
                              Pytanie pomocnicze - czy np. Jezus znal takowa odpowiedz? a Budda? A przeciez drogi tych obu
                              byly drastycznie rozne, a i to co glosili niekoniecznie sie pokrywalo.

                              > a co jesli nie otworzylo sie, tylko sie wydaje, ze sie otworzylo ?

                              To samo pytanie do Ciebie :")
                              Dlaczego uwazasz ze Twoja "pewnosc" wazniejsza od mojej, czy Kowalskiego lub Iksinskiego?

                              > strata czasu jest wmawianie sobie, ze tylko to co widze ma prawo istniec.

                              A kto o tym mowi?

                              > przesledz kierunki w jakich zmierza najnowsza fizyka, ktora zwyczajnie dochodzi
                              > do punktu, ze bez czegos SPOZA nie mozna juz ruszyc z miejsca.

                              Nawet owa slynna ostatnio "czarna materie" mozna zobaczyc. Inaczej nie mielibysmy pojecia o jej
                              istnieniu. To ze odkrywamy nowe, oznacza tylko ze byc moze nie odkrylismy wszystkiego. Ale czas
                              na zastanawianie sie nad tym co dalej, przyjdzie wtedy gdy to spotkamy. Mowiles niedawno o
                              zajmowaniu sie "TERAZ", oderwaniu od przyszlosci i przeszlosci. Ale czy szukanie tego czego
                              jeszcze nie mozna poznac nie jest permanentnym siedzeniem w przyszlosci?
                              Dlaczego sam nie stosujesz sie do tego co mowisz?

                              alez kwieto, nie zabawiaj sie w gingera czy witka. chodz sobie jaka chcesz
                              > droga, ale nie opowiadaj, ze nie ma innych swiatow, nie bedac tam. to jest
                              > dokladnie to co robisz. zredukowales swe zycie do sensualnych przyjemnostek
                              > i nawet nie chce ci sie posluchac kogos, kto otworzyl dla siebie zaryglowane
                              > drzwi. Nie potrzebuje zadnego zapewnienia, ze moja droga jest sluszna. Wiem,
                              > ze ta droga dotyczy wszystkich, nawet takich krnabrnych niedowiarkow jak ty.

                              Tylko - czy ty "tam" byles? Watpie. nie dlatego ze owego "tam" nie ma.
                              Tyle ze uwazam, iz wtedy prezentowalbys nieco inne podejscie do swiata, do ludzi.
                              Bo problem nie w tym, ze "tam" nie ma, tylko w tym, ze "tam" jest dokladnie "tu". (raczej watpie,
                              zeby mi sie udalo to wytlumaczyc, tego trzeba doswiadczyc).

                              > belkot zenowski. sorry. no comments.

                              Zgadza sie :"))

                              > Tak, znalazlem. Rozsmiesze cie. Jest tez tam miejsce dla ciebie.

                              Tyle ze ja tego miejsca nie chce, bo moje "POZA" jest zupelnie gdzie indziej.
                              I nie sadze ze "nawracanie" na moje "POZA" ma jakikolwiek sens - tym sie roznimy :(
        • Gość: Richelieu* Re: Zycie mistyczne IP: 213.77.25.* 30.01.04, 23:22
          dlaczego Ondraszku tak personalnie? Ja mam ósmy dom kosmogramu obsadzony
          jowiszem co oznacza silne zainteresowanie i śmiercią i seksem i
          niematerialnością, a to wszystko do kupy jest tak naturalne jak jogurt z
          żywymi kulturami bakterii, poza tym Neptuna na ascendencie, brr, co daje
          jednocześnie zdolności mediumiczne, hihi
          tak więc gwiazdy i planety mówią same za siebie, i taki gul

          jakbym znała Twoją datę urodzenia, godzinę i miejsce to paru kroplach potu z
          wysiłku wiedziałabym co z Ciebie za ziółko


          skąd wiesz ile jest we mnie mistycyzmu? no skąd? mimo mojej całej
          technicyzacji matematycznej
    • agresja4 Re: przerób najpierw - imagine 30.01.04, 23:45
      z nami teorię cieni Platona

      Będzie prościej trudniejsze pojąć
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka