Dodaj do ulubionych

Narzeczona nie do zniesienia?

21.12.09, 12:56
Witam serdecznie.
Chcialbym, aby ktos z zewnatrz "zobaczyl" to, jak wyglada moj zwiazek. W chwili obecnej nie mam sie kogo poradzic (Rodzicom nie chce zawracac glowy, bo sie zalamia, gdy dowiedza sie, jak mi sie powodzi) i zalezy mi, by ktos mogl jakos wypowiedziec sie na temat tego, co mam z moja Narzeczona, czy jest to normalne, a ja jestem przewrazliwiony? Ale zaczne od poczatku..

Moja Kobiete znam od 2lat i 10dni. Rok temu przeprowadzilem sie z rodzinnego miasta do miasta, w ktorym mieszkala moja Wybranka (300km dalej). Dostalem prace, przez 1rok mieszkalismy u Jej Rodzicow. Wszystko bylo pieknie, praktycznie zadnych sprzeczek, wspolnie spedzany czas, po prostu bajka! W miedzyczasie, po polowie roku od przeprowadzki, postanowilismy wziac kredyt na zakup domu. Wybralismy dom, wprowadzilismy sie po nastepnych 6miesiacach. Pierwsze miesiace byly wspaniale. Wspolnie razem wszystko robilismy, urzadzalismy dom, kupilismy 2 psy, po prostu jak rodzina.. Ale 2 miesiace temu, ni stad, ni zowad, mojej Narzeczonej cos sie przestawilo. Zaczyna robic awantury o byle co, np. ze lyzeczka byla w zlewozmywaku, a nie zmywarce, ze pusty karton od soku byl przy mnie na stoliku od kilkudziesieciu minut, ze zapomnialem powiedziec, iz nie ma mleka i nie mogla wypic kawy, ze zapomnialem golarki sprzatnac i zostawilem na umywalce, itd. Problem polega na tym, ze nie robie tego w ogole celowo, po prostu albo z pospiechu zapomnialem, albo mialem inna wazniejsza rzecz do roboty. Rozumiem, gdyby bylo to nagminne, ale zdarza sie to sporadyczynie, lecz zawsze musi przyczepic sie do czegos, co jest naprawde blahostka.. Co wiecej, Jej samej zdarza się często czegos zapomniec sprzatnac, a gdy zwroce na to uwage, robi awanture, ze nastepnym razem będzie wstawac wczesniej i dokladnie sprawdzac caly dom czy czasem czegos nie zostawila nie na swoim miejscu.
Sexu w ogole juz nie ma, bo za często jest zmeczona, bo jutro do pracy, bo glowa boli.. Probuje (Ona) udawac, ze wszystko jest w porzadku i nastepnego dnia zaczyna normalnei się do mnei zwracac, po czym znow zrobi kolejna awanture lub tez zrobi/powie cos, co doprowadzi mnie do nerwicy. Przez telefon wole sie w ogole nie odzywac, gdyz tylko sie drze i rzuca miesem na lewo i prawo. A ostatnio nawet zauwazylem, ze, gdy jest w pracy, szczegolnie lubi sie wywyzszac przed wspolpracownikami kazac mi cos robic, wyzywajac mnie, a po powrocie do domu niczego nie pamieta.. Oczywiscie nie wszystkie rozmowy tak wyglądają, lecz „tylko” polowa z nich. To samo przy znajomych, zaczyna mi ublizac, obrazac.
Ma do mnie pretensje, ze w domu Jej nie pomagam, co jest kompletna bzdura. Nawet zaznaczylem, ze gdy tylko bedzie potrzebowac w czyms pomocy, ma mi od razu dac znac, to pomoge - do teraz tego nie robi, tylko w pozniejszym czasie wypomina i rozczula sie nad soba, ze jest jak kura domowa, a ja nic nie robie.
Wspolnie nic juz razem nie robimy.. Proponowalem, zebysmy zaczeli gdzies wychodzic (procz imprez raz na dwa miesiace, gdzie i tak sie poklucimy), np. do kina czy na basen. Odpowiedz byla taka, iz na basen nie bedzie Jej sie chcialo jechac 40minut, a w kinie nie ma nic ciekawego (czyt. filmu). I pozniej tylko slysze, ze caly dzien siedzimy w domu, nic nei robimy, ja przed komputerem, TV albo na silowni, ale z Nia juz nic wspolnie nie robie.
Ostatnimi czasy zaczela wyzalac sie swojemu bylemu, jak to Jej zle i niedobrze, ze sie klocimy, ze ma ja dobic.
Gdy chce z Nia o tym wszystkim porozmawiac, rzuca wyssanymi z palca historiami, ktore w ogole miejsca w naszym zyciu nie mialy. Prosze, zeby podala jakis przyklad lub kiedy mniej wiecej mialo to miejsce, odpowiedz jest taka, ze nie prowadzi kalendarza i nie pamieta co dokladnie i co takiego zrobilem.
Odnosze wrazenie, ze probuje mna kierowac, traktowac z gory, wydawac polecenia, ponizac, a gdy sie nie zgadzam i mowie, zeby nie traktowala mnie jak psa, obraza sie. Kilkakrotnie wspominalem, ze nie dam sie wychowac, a co najwyzej moge sprobowac zmienic niektore swoje przyzwyczajenia.

Swieta za kilka dni, a my wciaz traktujemy sie jak powietrze. Tesciowie maja do nas przyjsc na Wigilie, ale powoli zastanawiam sie, czy aby nie wybrac sie do moich Rodzicow i z nimi spedzic tego czasu - w spokoju, bez zadnych zmartwien..

Nie wiem juz, co mam robic.. Rezygnowac z tego zwiazku, sprzedac dom? Szczerze powiedziawszy, nawet nie wiem czy jeszcze darze Ja miloscia.
Czy to wszystko jest normalne, zeby o tak blahe rzeczy robic awantury i obrazac sie na caly swiat, czy jestem tylko przewrazliwiony i to ja powinienem szukac pomocy?
Obserwuj wątek
    • anonimiusz Re: Narzeczona nie do zniesienia? 21.12.09, 13:04
      i przepraszam za haotyzm oraz prostote jezyka, jednakze jestem w pracy
      i nie mam czasu, by poetycko pisac.
    • kunegunda123 Re: Narzeczona nie do zniesienia? 21.12.09, 13:12
      jeśli wcześniej była zadowolona i zachowywała się normalnie a jej
      teraźniejsze zachowanie zaczęło się dość nagle to znaczy że miała
      albo ma romans. takie czepialstwo ni z tego niz owego o głupoty to
      dość częste zachowanie zdradzającego. ewentualnie
      zadurzyła/zakochała się w kimś innym (bez zdrady fizycznej).
      może też być coś innego, ale jakoś w to wątpię... na Twoim miejscu
      przetrzepałabym jej komputer i komórkę.
      • anonimiusz Re: Narzeczona nie do zniesienia? 21.12.09, 13:21
        w komputerze nie zastane zadnych sladow, gdyz nie prowadzi archiwum
        rozmow. Z komorki usuwa wszystkie SMSy (zostawia tylko moje).
        Jednakze ostatnio, w wiadomosciach usunietych, byly dwa SMSy do jej
        bylego, w ktorym pisala: "dobij mnie". Gdy przyznalem sie, ze
        przeczytalem to, wpadla w furie, ze grzebie Jej w komorce (a ponoc
        nie mielismy miec przed soba tajemnic, wiec w ogole nie rozumiem, po
        co usuwa wszystkie wiadomosci). Oczywiscie nie powiedziala co on Jej
        pisal, co Ona jemu, bo byla jeszcze wiadomosc "zaraz przeczytam i
        odpowiem", tak wiec pewne jest, ze musieli komunikowac sie w inny
        sposob.
        • s.p.7 Re: Narzeczona nie do zniesienia? 21.12.09, 15:00
          casami kobiety tk si zahcowuja z powodu drobnych niedociągnieć, które z
          niewiadomych powodos nie są werbalziwoane
          np:
          -słaby seks,
          -mało ciepla,
          -słabe zarobiki
          itp

          w twoim przypadku to raczej jakaś podswiadomie wyplywajaąca złość, zgryżliwosc,
          formy nawet nei nawisci, odrzucenia, dominacji
          -chęc dominacja w zwiazku (przybiera rozne formy i ma rózne motywy)
          zazwyczaj kiedy kończy sie milsoc zaczyna sie chęc dominacji

          ale to jzu jest skutek i konsekwencja

          jakie moze to miec przyczyny?
          myselze wiekroszc podstawowych mozna wyelminowac, brak seksu jest tez tylko
          konsekwencja czego innego
          wykazujesz sporo dobrej woli, checi zrozumienia, wyjaśnienia
          jestes wiec czysty, gdyby cokolwiek bylo nie tak z toba to bys sie o tym dowiedzial
          wątpie by mogło sie cos jej nie podobać... ale nawet gddyby to wyczuł byze nie
          podoba ci sie jej jakas twoja cecha, czy cos wokol zycia
          na pewno to NIE JEST BAŁAGANIARSTWO, to tylko pretekst, lub wychodace na jaw z
          podswiadomosci emocje

          co inngo?
          -chęc przejęcia czesci majątku
          -romans w pracy
          -romans z byłym
          -problemy w pracy
          -strach przed realziacja w malzenstwie, dziecmi, inne problemy

          z charakteru tego co tu piszesz to jest raczej inny męzczyzna...
          ten były, chyab ze jest on uzywany jako narzędzie w pomocy nad dominacją...

          Czasami w kobeitch rodzi sie tak pusta chęć dominacji mimowolnie
          podstawa instykntu jest:
          znalesc frajera ktory by pracował i wybudował jej dom, a rozpłodowego samca ma
          jakiegos innego, wiec raczej pilnuj swoich genow przy prokreacji...

          2 lata to naprawde szybko,
          z przejscia od pcozatku znajmosci na dystans do mieszkania razem we wlasnym domu
          - wrcz tępo ekspresowe, było duzo zaufania z twojej strony
          teraz zaczyna sie cala przysżłosc - czyli wspolne zyie realziacja, dieci, rodzina...
          Czy ona tego chce? jak widać nie...

          im szybciej sie jej pozbędziesz tym lepiej, zotaw ją i jej lovelasów, masz domek
          to załatw tam sobie nową kobietę a tej daj kopa w jej brudny zad (jesli
          potwierdza sie teoria o romansie, spadku uczuc)
    • kryzolia Re: Narzeczona nie do zniesienia? 21.12.09, 15:04
      czyżby chciała abys sie wyprowadził i zostawil jej wszytsko to co
      macie?
      na to wyglada
      bez względu na to jaki jest powod czy cel zachowania narzeczonej -
      nic z tego nie bedzie, nawet jak sie uspokoi to i tak pokazała jaki
      rzeczywiście ma charakter
    • anonimiusz Re: Narzeczona nie do zniesienia? 21.12.09, 15:49
      >>-chęc dominacja w zwiazku (przybiera rozne formy i ma rózne motywy)
      >>zazwyczaj kiedy kończy sie milsoc zaczyna sie chęc dominacji
      Tak jak pisałem, dominacja jest i to na pewno.. Przed chwilą
      otrzymałem listę, na której znajduje się szereg rzeczy, które mam
      zrobić przed Świętami, tj. posprzątać 1/2 domu + umyć wszystkie okna
      (okna sam zdeklarowałem się już wcześniej umyć, gdyż Ona ponoć nie
      potrafi - pozostają smugi). Poprosiłem, żeby pokazała mi swoją listę
      - zburaczała z nerwów, tłumaczyła, że musi umyć kuchnię, podłogi i
      pogotować (z czego 3/4 posiłków ma przygotować Jej matka). Oczywiście
      powiedziałem, że nie zrobię wszystkiego, gdyż nie mam zamiaru zarobić
      się na śmierć, poza tym mam jeszcze pracę.. Na co ucichła i lekko się
      rozpłakała...

      >>na pewno to NIE JEST BAŁAGANIARSTWO, to tylko pretekst, lub
      >>wychodace na jaw z
      >>podswiadomosci emocje
      Bałaganiarzem nie jestem. Dla mnie bałaganiarz, to osoba, która w
      ogóle nie sprząta po sobie, zostawia rzeczy gdzie tylko popadnie,
      ogólnie robi syf. Można powiedzieć, iż jestem minimalną cząstką
      bałaganiarza.

      >> co inngo?
      >> -chęc przejęcia czesci majątku
      Dopiero zaczynamy nasze życie, więc majątku nie ma żadnego (mamy po
      24lata na karku dopiero)
      >> -romans w pracy
      To jest raczej niemożliwe
      >> -romans z byłym
      Możliwe
      >> -problemy w pracy
      Nie ma, przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo
      >> -strach przed realziacja w malzenstwie, dziecmi, inne problemy
      Ostatnio mówiła, że chce mieć ze mną dzieci..

      >>2 lata to naprawde szybko,
      >>z przejscia od pcozatku znajmosci na dystans do mieszkania razem we
      >>wlasnym domu
      >>- wrcz tępo ekspresowe, było duzo zaufania z twojej strony
      >>teraz zaczyna sie cala przysżłosc - czyli wspolne zyie realziacja,
      >>dieci, rodzina...
      Wiem, że szybko, wszyscy się dziwili. Niestety, ale za szybko
      zaufałem..

      >>masz domek
      >>to załatw tam sobie nową kobietę a tej daj kopa w jej brudny zad
      Dom jest na kredyt, oboje jesteśmy wpisani w hipotekę, więc tylko i
      wyłącznie sprzedaż domu wchodzi w rachubę. Poza tym nie chciałbym
      tutaj sam mieszkać, na pewno wróciłbym w rodzinne strony.

      >>nawet jak sie uspokoi to i tak pokazała jaki
      >>rzeczywiście ma charakter
      Owszem, dopiero teraz pokazała mi swój charakter. I teraz nei wiem,
      czy będzie możliwe, aby mogła się zmienić, gdyż jestem pewien, ze na
      pewno nie raz, i nie dwa zdarzy mi się zostawić łyżeczkę w zlewie,
      zamiast włożyć do zmywarki, czy zostawić golarkę na umywalce.

      Mam jedną wielką burzę w głowie.. Poświeciłem praktycznie wszystko,
      by się tu przeprowadzić, zacząć pracę od nowa, a właściwie całe życie
      zacząłem od nowa... A teraz znów wszystko zaczynać od początku?
      • greengrey Re: Narzeczona nie do zniesienia? 21.12.09, 17:50

        > Mam jedną wielką burzę w głowie.. Poświeciłem praktycznie
        wszystko,
        > by się tu przeprowadzić, zacząć pracę od nowa, a właściwie całe
        życie
        > zacząłem od nowa... A teraz znów wszystko zaczynać od początku?

        Zycia to jeszcze z tą panną na poważnie nie zacząłeś

        i dobrze!

        więc, choć zainwestowałeś sporo- czasu, starań i pieniędzy

        to jednak nie straciłeś tego- co więcej

        zyskujesz bezcenne doświadczenie życia


        uderza mnie u was brak komunikacji, a ze strony twojej narzeczonej

        brak nawet CHĘCI by z tobą się porozumieć- ma być tak, jak ona chce
        może jej na was już nie zależy

        w dodatku ucieka do byłego- to jemu się zwierza ze
        swoich "rozczarowań", nie z tobą o tym rozmawia

        bez konkretnej rozmowy się nie obędzie

        jesli ona z tobą nie chce rozmawiać, niech chociaż wysłucha co ty
        masz jej do powiedzenia

        ważne, czy ona ma wolę porozumienia z tobą, wolę naprawy waszej
        relacji


        jeśli nie, to szukaj kupca na dom

        ale, naprawdę, jeszcze tak wiele nie straciłeś!

        dzięki temu że zamieszkaliście razem w tym domu- dużo się o sobie
        dowiedzieliście...
        • anonimiusz Re: Narzeczona nie do zniesienia? 21.12.09, 22:33
          odbyłem z Nią rozmowę przed chwilą, obiecała, że postara się zmienić i
          tak łatwo, bez walki mnie nie zostawi.
          Dam ostatnią szansę, a nóż będzie dobrze :)

          Dziękuję za wszystkie rady, naprawdę!
    • maya_w Jej zachowanie 21.12.09, 16:34
      To typowe zachowanie baby jedzy. Moje pierwsze odczucie to wiac,
      gdzie pieprz rosnie.

      A z drugiej strony to w zwiazku nie jest tylko przyjemnie, sa i
      trudne chwile. A te trudne to wasze braki w komunikacji. Widac nie
      komunikujecie sie dobrze, moze ubieracie uczucia w niewlasciwe slowa?

      Szczesciem twoim ze poznales to sielanke przed slubem i masz czas na
      podjecie decyzji np. o przesunieciu daty slubu albo o rozstaniu, co
      nie jest takie glupie.

      Dodam,ze takie zachowanie jest wybitnie chore. Nikt by nie dal rady
      z taka hetera.
    • skarpetka_szara Re: Narzeczona nie do zniesienia? 21.12.09, 17:32
      1) czy jej matka traktuje z dominacjia i pogarda jej ojca?
      mieszkales z nimi przez pewien czas to pewnie zdarzyles
      zaobserwowac. Jezeli tak, to pewnie ona sie nauczyla tego
      zachowania z domu i tego nie zmieni (przynajmniej nie bez dlugiej
      terapi).

      2) romans z bylym tez od razu mi sie nasunol na mysl. to, ze
      kasuje historie, lub ze kasuje SMSy sugeruja ze robi cos za Twoimi
      plecami. Ja na Twoim miejscu bym zainstalowala szpiega na kompie.

      3) wiesz... czasami ludzie maja wstrzas, budza sie gdy cos traca.
      Badz bardziej wstrzemiezliwy, powiedz jej ze juz jej nie kochasz i
      powinniscie pomyslec o sprzedarzy domu. Wyprowadz sie na tydzien,
      po czym wroc ze niby musicie sie do sprzedarzy przygotowac. Zobacz
      jak zareaguje. Byc moze otrzasnie sie, zrozumie ze jej zachowanie
      ciebie oddalilo. Musisz byc jednak konsekwenty aby nie wyczula ze
      blefujesz.

      4) kobiety czepiaja sie czesto gdy nie potrafia pogodzic sie z ich
      obecna sytuacjia. czuja sie zle i obwiniaja (nieslusznie) za to
      swojego partnera. To dlatego ze jestescie bardzo mlodzi, ona
      powinna sie wyszalec, jeszcze wyprobowac innych partnerow, pobawic
      sie z chlopakami itd... a zamiast tego jest juz w powaznym zwiazku
      z kredytem na karku. Ty psychicznie moze jestes w stanie z tym zyc -
      ale kazdy jest inny. Byc moze ona teskni za jej zyciem jako
      singiel i podswiadomie Ciebie obwinia za zmiane jej statusu.
      Ona jeszcze jest dzieckiem. Chcialaby pewnie byc z Toba, ale
      rowniez chcialaby przezyc ten wiek byc adorowana przez innych
      facetow tez.

      Napewno nie mysl o malzenstwie. Mysle ze za wczesnie sie
      oswiadczyles, i za wczesnie zaczeliscie sie bawic w dom.
      • konto.goscia Re: Narzeczona nie do zniesienia? 21.12.09, 22:03
        stary, jeszcze masz czas się spokojnie z tego wylogować, pomyśl co by było
        gdybyście mieli dzieci i ona by rozgrywała ich uczuciami przeciwko tobie. wtedy
        albo marnujesz życie z taką jędzą ratując dzieci przed nadużywaniem
        emocjonalnym, albo odchodzisz i żegnasz się z dzieciakami.

        tak jak pisze skarpetka_szara - model zachowań z domu dużo może powiedzieć o tym
        z kim masz do czynienia, zastanów się nad tym.

        ja bym pewnie dążył do zakończenia tego związku, to że obawiasz się powiedzieć
        rodzicom w co się wpakowałeś, dodatkowo jest dowodem że zdajesz sobie sprawę że
        siedzisz w g***, ale pomyśl człowieku - sprzedasz dom, spłacisz kredyt i jesteś
        wolny, i całe życie przed tobą. Myślenie "skoro wziąłem kredyt, znalazłem ten
        dom i udajemy przed rodzicami że jest wszystko ok, to wstydzę się teraz z tego
        wycofać" spowoduje że za kilka lat możesz wspominać 2009 jako ten czas kiedy
        mogłeś wyjść z tego na minimalnych stratach.
        • kryzolia Re: Narzeczona nie do zniesienia? 21.12.09, 22:17
          Moim zdaniem to co już pokazała twoja narzeczona wystarczy Ci do
          końca waszej znajomości. I nie potrezba tu roztrzasac o co jej
          chodzi, czy ktos za tym stoi, czy może zdradza, itd. Bo gdyby miała
          troche osobistej kultury, i zwyczajny szacunek do ciebie jako
          drugiego człowieka , niekoniecznie narzeczonego, nie zachowywałaby
          sie tak jak to opisujesz. Jedno jest pewne, nawet gdy chwilowo
          połozy po sobie uszy,bo cos tam zechce udowodnic to i tak nie
          zmieni to tego że ma wredny charakter i nie nadaje sie do zycia z
          tobą. Może z kimś innym tak.
          Odpuść sobie i uciekaj. Szkoda zycia na roztrząsania tej sytuacji.
          • kryzolia Re: Narzeczona nie do zniesienia? 21.12.09, 22:24
            i jeszcze jedno, tu nie chodzi wcale o jakąś łyżeczkę, bo jak ktos
            szuka pretekstu to go znajdzie,
            nie chodzi też o to czy ona kogoś ma, tu po prostu wychodzi
            prawdziwy charakter i ona się nie zmieni, ona jest teraz sobą..
        • anonimiusz Re: Narzeczona nie do zniesienia? 21.12.09, 22:19
          Odbyłem z Nią właśnie rozmowę.
          Okazało się, że jest straszną pedantką, chociaż i tak jest to dla mnie
          dziwne, skoro Jej samej nie przeszkadza to, że nie trzyma idealnego
          porządku, tylko to, co ja zrobię nie tak. Obiecała, że postara się
          zmienić i chyba dam Jej ostatnią szansę.
          Powiedziałem, że jeśli nie będzie inaczej, to rezygnuje z tego
          wszystkiego.
          • s.p.7 Re: Narzeczona nie do zniesienia? 21.12.09, 22:32
            pedantką? nagle sie stała... jasne
            niezły wykręt, ciekawe co jej chodzi po głowie od tych kilku miesięcy
            a co w sercu i majtkach...

            warto dsc jej szansę ostatnią, zawsze mzoe ją wykorzystac.
            To co ciebie jednak dotyka wynika z bardziej podstawowych rzeczy, nawet moze sie
            nei czepiać juz o te łyzeczki, recz reszta moze być w ciaz mglista i udwana,
            oraz wyskakiwać bedąjej frustracje i złosci przy kazdej okazji.

            kobiety czesto podejmuja decyzje o rozstaniu ale rozstaje sie przez calkowitą
            destrukcję swojego partnera aby wyciagnac z tego jak najwiecej
            wiec wg mnie, jesli jzu zmarnuje tąostatnią szanse, rozejdz sie z nia
            najszybciej i najskuteczniej.
            Poniewaz kazda minuta z nia ebdzie szkodliwa dla ciebei i bedzie jej marnowaniem
          • konto.goscia Re: Narzeczona nie do zniesienia? 21.12.09, 22:39
            moim zdaniem poprawa może być tylko krótkotrwała, jeżeli nie zaczniecie nad sobą
            pracować.
            to "dobij mnie" znaczy że ty nie spełniasz jej oczekiwań, i nawet jeżeli teraz
            uda ci się uniknąć z tym konfrontacji to temat nie jest załatwiony. nawet jeżeli
            panna weźmie teraz na siebie winę bo też się przestraszy przeprowadzki "co ja
            powiem rodzicom?" to nie znaczy że ty nie masz udziału w tym co się pomiędzy
            wami zrobiło (talerz na stole to tylko pretekst, ona nie powiedziała prawdy co
            myśli/czuje a i tobie jest wygodniej, nie przyglądać się sobie.
            myślisz "ja wszystko robię ok, a robi jakieś wygłupy, jak przestanie to wszystko
            będzie pięknie"
            ale niestety wiem z doświadczenia że nie będzie, że na chwilę będzie spokój a
            potem znowu się zacznie.

            może poczytaj sobie coś z literatury (mi w moim stale powracającym kryzysie
            małżeńskim pomogło trochę czytanie o analizie transakcyjnej, Berne, Steiner, ot
            chociażby trójkąt dramatyczny Karpmanna -prosty model a wiele sytuacji wyjaśnia).

            ale i tak będę twierdził, że ludzie powinni tworzyć pary z podobnymi sobie pod
            względem świadomości, temperamentu itd. bo bez tego ciągle będzie dochodzić do
            zgrzytów, a ty masz 25 lat więc jeszcze na zabawę w dom możesz spokojnie
            poczekać jakieś 5-10 lat
            • anonimiusz Re: Narzeczona nie do zniesienia? 21.12.09, 22:53
              Powiedziałem Jej, że jeśli nie zmieni swojego reagowania na to, że
              coś nie będzie po Jej myśli, że jeśli nie zacznie mnie normalnie
              traktować, przestanie nakazywać, a zacznie pytać, to wtedy wszystko
              będzie ok.
              Sam sobie także powiedziałem, że jeszcze jedna taka sytuacja, jak
              było dotychczas, kończę z tym bajzlem.

              Pamiętam jeszcze, że gdy pewnego razu doszło do kłótni, w czasie
              imprezy, zdjęła pierścionek zaręczynowy i poszła. Zawołałem po Nią i
              poprosiłem, aby wywaliła go gdzieś w pole, by nie musiała później go
              szukać... Od razu włożyła go ponownie na palec.. Właściwie od tego
              incydentu zaczęło się powoli pieprzyć w naszym związku.

              >>panna weźmie teraz na siebie winę
              Nie, nie wzięła całkowicie na siebie winy. Zaznaczyłem, że także mam
              w tym swój udział, ale niestety nie jestem w stanie zachować
              idealnego porządku. Dodałem, że jeśli nie będzie w stanie tego
              zaakceptować, to nie ma co dalej o tym myśleć. Trochę się
              poddenerwowała, ale stwierdziła, iż nie skończy ze mną tak szybko,
              nie podda się i postara się zmienić (zresztą już o tym wspominałem).
              • konto.goscia Re: Narzeczona nie do zniesienia? 21.12.09, 23:11
                dobrze że się wyjaśniło :)
                chyba oboje uwierzyliście, że chodziło o łyżeczkę na stole :)
              • skarpetka_szara Re: Narzeczona nie do zniesienia? 21.12.09, 23:30

                a mi jeszcze jedno przyszlo do glowy...

                dziewczyna moze miec wypaczone poczucie wlasnej wartosci. Nie czuje
                sie warta milosci.

                Sprawdza Ciebie czy ja kochasz. jak? bedzie cie bila kijem i
                patrzyla czy nadal przyjdziesz. Bedzie Cie ranila i patrzyla czy
                zostaniesz przy niej. Jezeli odejdziesz to w jej swiadomosci
                udowodni to ze jednak jej nie kochales. Jezeli zostaniesz - owszem,
                kochasz ja, ale bedzie cie tak gnebic za kazdym razem (aby
                sprawdzic czy nadal kochasz ja).

                Wiem, nie robi to sensu zbytnio, ale sporo dziewczyn (szczegolnie w
                tym wieku) tak ma.

                Ale dobrze ze rozmawialiscie. Dokladnie jej sie przygladaj i
                ROZMAWIAJCIE CZESCIEJ. i glebiej. Sproboj dowiedziec sie o co
                naprawde chodzi. Nie wierze ze to jej pedantyzm. Pewnie to
                powiedziala tobie abys sie odczepil, manipulatorka mala. Musisz z
                konwersacjia zaglebic sie dalej. A jak sie dziewczyna nie otworzy
                to uciekaj.
                • maya_w Skarpetka 22.12.09, 09:49
                  trafila w sedno problemu.
                  Dodam,ze wielu tak ma i kobiet i facetow.
                  To jest zarazliwa tragedia, ktora udrza w partnera, a pozniej w
                  przyszle dzieci.
                  Bo takie matki potrafia konkurowac z dorastajacymi corkami.
                  Co by w zyciu nie zrobila i nie osiagnel,a to i tak bedzie jak
                  worek bez dna, nie da sie nasycic.
                  Bedzie sie czuc niedowartosciowana. Jedynie wierze w terapie, gdzie
                  osoba sama ciezko nad soba pracuje i to dosc dlugo.
              • s.p.7 Re: Narzeczona nie do zniesienia? 21.12.09, 23:54
                "przestanie nakazywać, a zacznie pytać, to wtedy wszystko
                będzie ok."

                wg mnie moze zacząć tak, robić czemu by nie, nawet troche sie poprawić.
                Ale jaka jest jej prawdziwa wewnętrzna częsc?

                Teraz kiedy robi mniej wiecej podobnie do tego co czuje przynajmnie jwiesz ze
                jest szczera, nei udaje

                Nie ma chyba nic gorszego niz udwana milosc

                bo to pozorwanstwo - rodzaj oszustwa emocjonalnego - i ma zazwyczaj znaczne
                gorsze konekwencje poniewz tworzy ilusję swiadomosci
                teraz nize masz iluzji, wszystko ejst czarno na białym, ale kiedy sie zaczna
                zacznie sie manipulacja wyzszego rzedu i w pewnym moemencie za kilka lat mozesz
                wyladawac w nieciekawej sytucaji, gorszej
                bo dowiesz sie o niej np za 4 lata,
                i bedziesz 4 lata w plecy

                "Zawołałem po Nią i
                poprosiłem, aby wywaliła go gdzieś w pole, by nie musiała później go
                szukać... Od razu włożyła go ponownie na palec.. Właściwie od tego
                incydentu zaczęło się powoli pieprzyć w naszym związku"

                to w zasadzie to samo - pusty gest, a to co realne toczy sie dalej...

                mowimy tu o uczuciach, uczuc nie mozna tak po prostu cofnąć i zamienic na cos
                odwrotnego,
                jesli byla zdolna zrobic to teraz, bedzie w stanie zrobic to zawsze, podobno raz
                zaprzeczona milosc nigdy nie moze byc w pelni odnowiona, bo kiedy przestaje sie
                kochac na chwile przestaje sie na zawsze.


                skarpetka_szara:
                "Sprawdza Ciebie czy ja kochasz. jak? bedzie cie bila kijem i
                patrzyla czy nadal przyjdziesz. Bedzie Cie ranila i patrzyla czy
                zostaniesz przy niej. Jezeli odejdziesz to w jej swiadomosci
                udowodni to ze jednak jej nie kochales."

                wg mnie to jest nieporozumienie spore.
                tp ei jest zaden normalny test "miłosci" bo czemu miało by słuzyc
                kilkumiesnieczne uporczywe calodniowe gnębienie? Co ten tes mial by udowodnic?
                Wg mnie moze udowodnic tylko jedno: jak bardzo zaślepiony jest dany męzczyzna i
                sprawidzc mozna jak daleko mozna sie posunąć w gnębieniu i prubach dominacji go
                az sie wykruczy,
                To dawac moze potencjalnej dominatorce/manipulatorce pewnosc ze za kilka
                miesciecy/lt odwalic bedzie mogla jakis 5 razy gorszy numer lktory ujdzie jej plazem
                bo to nei test milosci tylko test na to ile ktos jet w stanie zniesc cieprienia
                bez reakcji, i nie ma nic wspolnego z miloscią.
              • twojabogini standardowa przemiana - długie 23.12.09, 11:48
                W wielu przypadkach, nie wiem czy akurat w waszym, okazuje się, że
                to o co toczy się wojna w związku jest prolemem zastępczym. Czyli,
                że być może waszym problemem nie jest bałagan w domu i podział
                obowiązków. Co zatem jest problemem?
                Statystycznie najczęściej problem dotyczy sfery intymnej związku. W
                kobiecych głowach pokutuje wiele mitow dotyczących ich własnej
                seksualności. Wiele kobiet oczekuje, że ten ukochany z czasem stanie
                się również dobrym kochankiem, otworzy je i pod wpływem miłości
                jakość ich życia seksualnego wzrośnie, zaczną doświadczac orgazmów
                itd.
                Do tego czasu kobiety po prostu udają w łózku, m.in. w celu
                dowartosciowania się, ukrycia pewnych problemów (np. nawyki
                masturbacyjne), jak również utrzymania partnera, dostarczenia mu
                satysfakcji. To nie znaczy, że udawane jest wszystko. Wiele kobiet
                czerpie satysfakcję z takiego życia seksualnego, odczuwając radość z
                przyjemności partnera, miłośc i euforię z poczucia bliskości.
                Jednakże w skrytosci ducha oczekują tej cudownej przemiany - gdy ich
                zycie seksualne się zmieni i zaczną czerpać rownież fizyczną rozkosz.

                Gdy przemiana nie nadchodzi - często zaczyna się obwinianie
                nieswiadomego niczego partnera, jako tego ktory nie
                potrafi "sprostac zadaniu". Wydaje sie on wtedy kobiecie mało męski,
                odczuwa ona w stosunku do niego złość, potrzebę upokorzenia go.
                Kobieta odgrywa się częściowo za te emocje których doświadcza w
                zyciu seksualnym - poczucie bycia traktowaną instrumentalnie,
                przedmiotowo.
                Częściowo faktycznie jest tak, że mężczyzna traktuje kobietę w
                sferze seksualnej instrumentalnie, a satysfakcję partnerki
                ambicjonalnie. Kobieta wie zatem, że jesli otworzy się przed
                partnerem, przyzna do gry - zostanie "ukarana", spotka się z
                zarzutem nieszczerości, spowoduje kryzys w związku.
                Drugim problemem jest to, że mężczyzna nawet jesli przełknie gorzką
                pigułkę (nie jest super kochankiem i nie sprawia kobiecie rozkoszy
                fizycznej) - podejdzie do kwestii bardzo technicznie: to co mam
                robić zeby było ci dobrze? Kobieta tego nie wie. Mężczyzna tego nie
                wie. Padaka krótko mówiąc.

                Jesli mężczyźnie zalezy na kobiecie to w takiej sytuacji po prostu
                zajmie się on tą sferą zwiazku, bez czynienia partnerce zarzutów i
                bez zadawania pytań. Uważna obserwacja reakcji kobiety, czas i
                czułość.
                Pomocne wskazówki:
                Okazanie partnerce akceptacji dla jej ciała, podziwu, zachwytu
                pomoże jej się otworzyc emocjonalnie.
                Otwierająco działa równiez okazanie pożądania, ale nie wtedy kiedy
                kobieta jest odszykowana, ale w zwykłych codziennych sytuacjach.
                w większości przypadków najlepiej sprawdza się traktowanie kobiety
                jako "poczatkującej", wprowadzanej do seksualności. Czyli zaczyna
                się od delikatnych pieszczot ciała. poczatkowo mogą byc to nawet
                pieszczoty bardziej czułe niz erotyczne.
                Gdy nauczysz się co naprawdę sprawia partnerce przyjemność - mozna
                przejśc do pieszczot bardziej zaawansowanych.
                Z czasem wraca do związku harmonia i radość - taka jaką pamiętasz z
                początku waszego związku. Odnajduje się też "zagubiona" milość.
                czego z calego serca Ci życzę.
    • takaja77 Re: Narzeczona nie do zniesienia? 22.12.09, 00:29
      na milion % ma kogoś innego na oku i robi wszystko, żebyś to TY zakonczył ten
      związek. Wtedy nie będzie miała wyrzutów sumienia i Twoje ew. pretensje
      skwituje, że "przecież to była Twoja decyzja" A z tego co czytam będzie robic
      wszystko, żeby Cię zniechęcić do siebie. Taka kobieca kure.....wska trochę
      taktyka. Uciekaj i ratuj co możesz.
      A na święta radzę pojechać do rodziców. Oni Cie szczerze kochają i n pewno chcą
      dla Ciebie dobrze, więc chętnie wysłuchają i doradzą. A może taki pstryczek w
      nosa tej Twojej nibydamie sie przyda. Może jak zobaczy, że może coś stracic
      otrzeźwieje. MOŻE. Kobiecie zawsze ale to ZAWSZE trzeba pozostawić cień
      wątpliwości. W przeciwnym razie będzie kręcić równo.
      Powodzenia.
    • kicia031 Re: Narzeczona nie do zniesienia? 22.12.09, 12:30
      umiem, ze oboje pracujecie, ale ty masz jej POMAGAC w obowiazkach
      domowych i to jak ona ci powie. ale jak ci powie, to wtedy ty sie
      wsciekasz, ze nie dasz soba pomiatac i kolo sie zamyka.
      Oxczekiwanie, ze ty posprzatasz polowe waszego wspolnego domu,
      podczas gdy ona posprzata druga i zajmie sie gotowanie nie jest
      chyba prezesadne - to mi wyglada na rowny podzial obowiazkow.

      generalnie dziwewczyna chyba dostaje szalu, bo macie zupelnie inne
      stnadardy czystosci, ty uwazasz prowadzenie domu za jej zadanie, ale
      jej prace sabotujesz robiac balagan.

      Nie dziwie sie, ze laska ma dosc.


      ---
      Powiedziałabym "Rób jak uważasz, kochanie" z miną "tylko
      qrwa spróbuj".
      by tris
      Wiedzmowo
    • zepsutedzieckoburzuazji Re: Narzeczona nie do zniesienia? 25.12.09, 00:30
      Depresja szczytu.

      Dostała suka o chciała i teraz o księcia prosi, jeszcze wiekszego.
      Typowa polska dupa wiecznie niezadowolona. Po prostu chce poczuc
      innego fiuta! Ostrzejszego, bo twój biedaku stepił sie podczas tego
      zapierd... na wymarzony mały biały domek.

      No cóż, albo domek i gniazdko, albo wir młodości. zdecycujcie sie
      suki jedne.
    • b.montana Re: Narzeczona nie do zniesienia? 26.12.09, 01:46
      jak od niej odejdziesz to ustawiam się w kolejce, ze świecą szukać faceta, który nie dość, że traktuje kobietę poważnie i chce się z nią związać po tak krótkim czasie, to jeszcze stara się znaleźć rozwiązanie problemów a nie uciekać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka