Dodaj do ulubionych

dajcie mi jeden powód by...żyć

05.02.10, 00:01
siedzę przed komputerem...przed sobą garść prochów mam...kolejny juz
raz, samota w sieci, samotna w życiu, nie umiem tak żyć...O Boże
dlaczego odwagi mi brak by skończyć ze sobą, by odejść w
nicość...gdzieś tam..., gdzie może jest...lepiej, na pewno łatwiej.
Raz na zaswze przeciąć to... akt odwagi, czy też forma
tchórzostwa...sama nie wiem.Wziąść... nie wziąść...rzucę monetą.
Przerasta mnie to
Obserwuj wątek
    • viktoriam Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 05.02.10, 00:42
      Pomyśl ile bólu przyniesiesz swojej rodzinie gdy Cię stracą. Jaki
      masz problem? Wyżal się a może pomoże. Mnie też się wydaje czasami
      że jest bardzo źle i mam różne myśli ale po nich nastają lepsze dni.
      Uwierz w to.
    • ansie1 Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 05.02.10, 00:57
      - zaadoptuj kota, psa, królika lub inne zwierzę i już będziesz
      miała choć jeden powód by żyć. To nie żart.
      - doraźnie słuchaj za każdym razem gdy jest Ci źle ulubionej muzyki
      ale zawsze mając sluchawki na uszach. głośno. wówczas możesz
      stwierdzić, że choćby dla przyjemności słuchania takich fajnych
      kawałków warto żyć.
      - bo być może za rok lub dwa lata będziesz najszczęśliwszą kobietą
      na ziemi u boku ukochanej osoby. moja przyjaciółka kilka lat temu
      też stała przed takim wyborem (było z nią naprawdę źle), a od kilku
      miesięcy jest szczęśliwą żona i mamuśką.
      To tak na szybko co mi przyszło do głowy.
      pzdr
      • mankatoja Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 05.02.10, 08:57
        Nie gniewaj się ale takie rzeczy ktore radzisz ....irytuja gdy
        człowiek ma dośc zycia, bo potrzebuje nie ustawienia sobie zycia
        tylko pomocy- dosłownie, bo jest jak slepy i głuchy w środku obcego
        miata. Wiem o tym bo sama mam mysli samobojcze, ktore mijaja ale i
        wracają.
        • ansie1 Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 05.02.10, 15:05
          Dlaczego irytują? To, że takie rady nie działają na Ciebie to nie
          znaczy, że nie poskutkują na innych. Tym bardziej, że to są rady na
          już, doraźne. To, że Ty odczuwasz podobnie jeszcze nie oznacza, że
          wiesz co innym może pomóc.
          Nie raz bywało, że w chwilach zwątpienia, gdy miałam najczarniejsze
          myśli przychodził mój głodny kot, domagał się jedzenia i musiałam
          ruszyć du..ę by go nakarmić co mnie otrzeźwiało na choćby parę dni.
          Miałam dziewczynie napisać "weź się w garść, nie przesadzaj, jutro
          zaświeci słońce" itp. banały?
          • mankatoja Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 05.02.10, 17:57
            Zapewne każdy jest inny ale banały nigdy nie sa dobre. Będzie lepiej? ale kiedy?
            wszystko się ułozy? ale kiedy...Takie teksty nie pomagają, potrzebna jest jej
            przyjaciółka ktora za chochoł weźmie ja na spacer albo gdziekolwiek i
            zainteresuje sie tym zeby nie byla sama, a wtedy te rady które dajesz beda pasowaly.
            • ansie1 Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 05.02.10, 23:27
              Niech Ci bedzie.
              • ansie1 Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 05.02.10, 23:28
                ...będzie, miało być.
    • yja Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 05.02.10, 08:39
      Jeśli jeszcze masz jeszcze trochę siły może zacznij korespondować z ludźmi.
    • yja Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 05.02.10, 08:44
      a ile ty masz lat? Uczysz się? Pracujesz? Może na jakiś kurs się zapisz to
      będziesz wśród ludzi, albo zgłoś się do pracy jako wolontariuszka np do pracy z
      niepełnosprawnymi,chorymi dziećmi.Twoje życie szybko nabrałoby sensu.
    • to.niemozliwe Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 05.02.10, 08:58
      Witaj,
      trochę już wokół tego tematu się kręcimy. Czy samobójstwo ma sens?
      Moim zdaniem - nie, jest na to szereg argumentów:

      - nie odniesiesz z tego korzyści, bo nie będziesz istnieć. To jest
      błedne przekonanie, że jedynym efektem będzie pozbycie się
      uczucia ciężaru i smutku. Bedą inne efekty.

      - stracisz wszystko to, co w życiu masz dobre ( a jestem pewien, że
      masz - np. nie cierpisz głodu, chłodu, masz możliwość wprowadzania w
      czyn aktów swojej woli, masz możliwość budowania relacji z innymi
      ludźmi, masz możliwość starania się o dobre wykonywanie swojej
      pracy). Nieodwracalnie stracisz te możliwości.

      - życie jest nieprzewidywalne, stracisz szansę na przeżycie czegoś,
      co być może Ci los szykuje, np. wielką miłość. Pozbawisz się tej
      hipotetycznej możliwości nieodwołalnie.

      - Twoi bliscy przeżyją szok i koszmar, zasmucisz ich głęboko i
      przerazisz - czy jest Twoim celem, aż takie unieszczęśliwianie tych,
      którzy Cię kochają lub lubią?

      - jeżeli jesteś w stanie depresji, smutku lub przeżyłaś
      rozczarowanie, to prawdopodobnie Twoja zdolność do obiektywnej oceny
      i osądu Twojego położenia jest mocno zaburzona. Doświadczenie uczy,
      że nie warto kierować się decyzjami podejmowanymi w takim stanie.

      - jeżeli jest w Tobie wiara w jakąś religię, to myślisz o
      popełnieniu czynu, który jest niemoralny, jest uważany za grzech
      (występek przeciwko rozumowi, naturze i innym ludziom). Wiary nie
      należy się wstydzić, bo daje siłę i bliskość z innymi, podobnie
      myślącymi. Poczucie wspólnoty.

      Proponuję Ci jednak poczytać o narcyzmie, tu na forum i przyjrzeć
      sie swoim oczekiwaniom wobec ludzi, ale także postawie jaką
      reprezentujesz. A także - zastanowić sie jakie sygnały im swoim
      zachowaniem, postawą przekazujesz. Możliwe, że nieświadomie
      realizujesz wobec nich (zachowaniem, sposobem odnoszenia się),
      jakieś własne, głęboko siedzące frustracje. Zakładam, że tak może
      być, bo zwykle - jak odnosimy się do innych z sympatią, jesteśmy
      mili, słuchamy ich - to to przeważnie ludzie "odpłacają" tym samym
      nam. Co sprawia, że nasze życie jest lepsze.
      Jeżeli brakuje Ci w życiu Dobrótek, to uczyń realny wysiłek w ich
      pozyskanie - buduj relacje z innymi, pomagaj, wsłuchuj się w ich
      myśli - też są łasi na Dobrótki od innych. Ale dawaj nie po to, żeby
      manipulować, tylko żeby dostawać to samo dobre od nich.

      Pozdrawiam :)
      • skarpetka_szara Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 05.02.10, 16:36
        wow, ale fajnie to ujoles.

        gdy zycie mnie przerasta to wracam do fazy zyciowej w ktorej bylam
        bosko szczesliwa. I mysle ze jezeli wtedy bylam tak bardzo
        szczesliwa to moze to sie powtorzyc.
    • mankatoja Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 05.02.10, 09:04
      Jak nie wiesz, to nic nie rob, dołek przejdzie i znajdzie się cos
      co sprawi ze znow zachce Ci sie zyć. Potem moze wróci ale....nie
      poddawaj sie nigdy majac jakakolwiek watpliwosc.
      ps." Nie madruje sie", mam jak Ty,dlatego pisze.
    • marzeka1 Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 05.02.10, 09:26
      Idź do jakiegoś hospicjum jako wolontariuszka, zobaczysz życie z innej perspektywy.
    • t_flavio musisz żyć 05.02.10, 10:30
      ... ktoś mu łożyć na emerytów i rencistów, ZUS sam nie podoła
    • s.p.7 Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 05.02.10, 14:19
      rzut monetą?
      lepiej wez los w swoje ręce i spróbuj cos zrobić, zmienić, przeciez i tak nei
      masz nic do stracenia
    • kobieta.z.ikra Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 05.02.10, 14:37
      Ty Jesteś tym powodem, Ty. Przestań się bać Dzieczyno/Kobieto życia i bądź...
      Wierzę, że i Ty potrafisz uszczęśliwiać ludzi -bliskich lub mniej!
      :)
    • dzanky Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 05.02.10, 15:30
      żyjesz jeszcze?
    • factory2 Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 05.02.10, 17:03
      Życie samo w sobie nie jest wartością.
      J.M. Bocheński pisze w bardzo mądrej książeczce pt. "Podręcznik mądrości tego
      świata" co następuje: jeśli nie masz nadziei na polepszenie swojego losu w
      przyszłości i widzisz, że jedynym sposobem poradzenia sobie z cierpieniem jest
      samobójstwo - popełnij je. Zgadzam się z autorem - katolickim zakonnikiem! - w
      100%. Co jednak nie oznacza, że kogokolwiek namawiam do samobójstwa...
      Samobójstwo nie jest czymś złym, w mojej ocenie, podobnie jak życie nie jest
      bezwarunkową wartością samo w sobie-ergo: nie musi byc czymkolwiek dobrym
      • to.niemozliwe Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 05.02.10, 20:27
        > Życie samo w sobie nie jest wartością.

        Sama możliwość życia już jest wartością, bezcenną.

        > J.M. Bocheński pisze w bardzo mądrej książeczce pt. "Podręcznik
        > mądrości tego świata" co następuje: jeśli nie masz nadziei
        > na polepszenie swojego losu w przyszłości i widzisz, że jedynym
        > sposobem poradzenia sobie z cierpieniem jest
        > samobójstwo - popełnij je.

        Nikt nie ma zdolności do przewidywania swojej przyszłości w sposób
        bezwzględnie pewny. Zdolność do "widzenia" świata, postrzegania i
        interpretowania jest zawodna. Świadczą o tym opinie osób, które
        targneły się nieskutecznie na życie z istotnych i nieodwracalnych
        dla siebie wówczas powodów, które to okazały się przykrym, ale
        przemijającym epizodem w ich życiu.

        > Samobójstwo nie jest czymś złym, w mojej ocenie, podobnie jak
        życie nie jest bezwarunkową wartością samo w sobie-ergo: nie musi
        byc czymkolwiek dobrym

        A co to jest złe/dobre, żeby samobójstwo do tych kategorii
        porównywac?
        • factory2 Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 06.02.10, 09:36
          Ani samo życie, ani możliwość zycia, w mojej ocenie nie jest żadną wartością.
          Wartością może byc dopiero dobre zycie, czyt.: w dostatku, szczęściu, spokoju,
          względnej przewidywalności jutra, możliwości samorealizacji, rozwoju, z dobrą
          rodziną i przyjaciółmi.
          A jeśli życie bezwarunkowo nie jest wartością - samobójstwo jest racjonalnym
          rozwiązaniem.
          • to.niemozliwe Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 06.02.10, 10:10
            > Ani samo życie, ani możliwość zycia, w mojej ocenie nie jest żadną
            > wartością.
            Tu się zasadniczo różnimy - sama możliwość wypełnienia zycia
            ciekawymi wartosciami - juz jest ogromną wartością, sama w sobie.
            Trup tej mozliwosci nie ma.
            • factory2 Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 06.02.10, 11:10
              Arystoteles się kłania - hilemorfizm, jedność formy i materii, aktu i potencji...
              Możliwość... Nie każdemu jest dane spełnienie, przeżycie życia tak, jak by tego
              chciał... banalnie skonkluduje - wartości są relatywne (tu z kolei sofiści się
              kłaniają...). Do tego w życiu potrzeba wiele szczęścia, spotkania w odpowiednim
              momencie odpowiednich ludzi np.
              • to.niemozliwe Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 07.02.10, 11:15
                Czy możesz jasniej?
      • to.niemozliwe Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 05.02.10, 20:30
        W tej samej ksiązeczce Bocheński zaleca : "Nie bądź głupi, nie daj
        się zabić". Jak to rozumiesz?
        • factory2 Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 06.02.10, 09:42
          Przytoczone przez Ciebie zdanie odnosi się do innych kwestii - używek, hazardu etc.
          Bocheński rozgranicza wyraźnie - powołując się na klasycznych, starozytnych
          filozofów, pewne czynniki, które mogą w konsekwencji prowadzic do "dobrego i
          długiego życia" (btw. - ja ostatnim punkcie nie zgadzam sie z autorem; co do
          dobrego - OK, tu nie ma dyskusji, ale długiego? co może byc dobrego w starości,
          zniedołeznieniu, otępieniu psychicznym? ja wolałabym zyc dobrze, intensywnie,
          ale relatywnie krótko - jest np. za tym, aby każdy mógł samostanowić o
          zakończeniu, bezbolesnym, swojego zycia wtedy, kiedy uzna to za stosowne). A
          skoro "dobrego i długiego" - to "nie daj się zabić np. nałogami, hazardem etc.
          Jeśli nie ma szans - subiektywnie wysokiego prawdopodobieństwa, ale pewnie
          obiektywnie rzecz ujmując również (np. brak wykształcenia, pracy, patologiczne
          środowisko, nikłe lub żadne perspektywy zmiany na lepsze, i nie ma to nic
          wspólnego z depresyjną, zaburzoną wizją świata) - na poprawę - popełnij
          samobójstwo, pisze JM Bocheński.
          • to.niemozliwe Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 06.02.10, 10:08
            > Jeśli nie ma szans - subiektywnie wysokiego prawdopodobieństwa,
            > ale pewnie obiektywnie rzecz ujmując również (np. brak
            > wykształcenia, pracy, patologiczne środowisko, nikłe lub żadne
            > perspektywy zmiany na lepsze, i nie ma to nic
            > wspólnego z depresyjną, zaburzoną wizją świata) - na poprawę -
            > popełnij samobójstwo, pisze JM Bocheński.

            A czym to uzasadnia? Bo jak dla mnie to żadna przesłanka do
            rozważania samobójstwa w ogóle.
            • factory2 Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 06.02.10, 11:13
              Subiektywne prawdopodobieństwo, to jest clou.
              • to.niemozliwe Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 07.02.10, 11:16
                Na ile procent uznajesz swoje obecne życie za udane?
                • factory2 Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 07.02.10, 11:21
                  To zależy, jakiego obszaru owo szacowanie miałoby dotyczyć.
                  Ale to nie jest wątek o mnie.
                  • to.niemozliwe Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 07.02.10, 13:58
                    No to tej dziewczyny - Monikaaa-to-ja ?
                    Na ile procent, myślisz, że można by oszacować, że ma dobre życie?
                    Z tego oczywiście, co sama pisze na forum?
                    Pytam, bo ciekawi mnie wyliczenie w drugą stronę - biorąc pod uwagę,
                    to co ona pisze i to twierdzenie Bocheńskiego - to w jakim procencie
                    popełnienie przez nią samobójstwa jest uzasadnione?
                    • factory2 Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 07.02.10, 18:22

                      Nic o niej nie wiem. A nie mając danych nie mogę ani diagnozować, ani dokonywac
                      jakichkolwiek predykcji.
                      Poza tym - należy tu rozpatrzyć takie zmienne, jak:
                      - jej subiektywne poczucie braku nadziei na polepszenie jakości życia w krótkiej
                      i dłuższej perspektywie czasowej;
                      - obiektywna ocena: możliwości dyspozycyjno-środowiskowych M. i rozbieżności
                      pomiędzy poziomem aspiracji a realiami
                      - depresja endogenna - jeśli jest w depresji, zapewne ma triadę depresyjną (co
                      łatwo zdiagnozować podczas wywiadu klinicznego)
                      - jesli nie ma depresji, zaś jest to chwilowy stan obniżonego nastroju, będący
                      funkcją dotychczasowych niepowodzeń - zalecałabym terapię kognitywno - behawioralną

                      Jej życie i jej śmierć. To są jej wybory, do których ma prawo i nikt nie ma
                      prawa jej tego pozbawić.
      • monikaaa-to-ja Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 06.02.10, 22:40
        i tu się z toba nie zgodzę nikt nie ma pewności co przyniesie nam
        los, a nadzieję każdy zapewne mądry i głupi ma
        • to.niemozliwe Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 07.02.10, 11:18
          Oczywiście, nadzieja bywa jedyna, czasem ostatnią wartością, ale
          bywa.
    • horpyna4 Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 05.02.10, 18:38

      Jedynym powodem, żeby żyć, jest nieodwracalność umierania.

      Jeżeli miałaś nieciekawe życie i masz takie dalej, to skup się na
      tym, żeby poprawić jego jakość. Bo umrzeć zawsze zdążysz, ale
      wcześniej warto zadbać o jak najwięcej przyjemności.

      Samobójstwo to nie odwaga, ani tchórzostwo. To lenistwo.

      Bo żeby życie się zmieniło, trzeba działać. Zadbać o własne
      przyjemności, a nie siedzieć i czekać nie wiadomo na co.

      A samotność nie jest największym nieszczęściem. Poczytaj historie
      kobiet maltretowanych przez mężów lub konkubentów psycholi...
    • czarne_wino trzeba kochac siebie 05.02.10, 18:50
      a jak siebie pokochasz to latwiej ci bedzie przejsc przez zycie:)
      mysle,ze jednak sama nie dasz rady sie pokochac,musi ci w tym pomoc
      specjalista. u mnie wystarczyla lektura z zakresu pscyhologii. kieys
      nawet chcialam ja studiowac,ale.... i zostalam amatorka na wlasny
      uzytek.
    • men.zurka Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 06.02.10, 01:27
      monikaaa-to-ja napisała:

      Raz na zaswze przeciąć to... akt odwagi, czy też forma
      > tchórzostwa...sama nie wiem.Wziąść... nie wziąść...rzucę monetą.
      > Przerasta mnie to
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

      pisal tu juz jakis duren stylem podobnym do ciebie..jasne ze nie
      posadzam cie zes ty jest tym durniem.....ale jak juz, zajmij sie
      czyms bo gazy ci dupsko rozerwa od bzdzenia na necie, kociubo
      • easyblue Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 06.02.10, 11:47
        men.zurka, IQ 50, rozumiem, ale żeby od razu się tym chwalić?
      • monikaaa-to-ja Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 06.02.10, 22:36
        być może piszę idiotyzmy, ale to, że na nie reagujesz określa twój
        poziom na wstepie już
    • greengrey Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 06.02.10, 10:10

      nikt z nas Ci takiego powodu nie da, nie może Ci go nikt DAĆ

      ale możesz zaufać ludziom, i poczekać jeszcze z ostatecznym

      przeczekaj ten zły czas, który Cię naszedł, o się skończy

      i sama zobaczysz powód, żeby żyć

      i czasami - będziesz szczęśliwa
    • marta_51 Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 06.02.10, 10:40
      Witaj, moze chcialabys napisac do mnie cos wiecej o sobie? Mam 58 lat, od stanu
      wojennego mieszkam w Niemczech, jestem zyczliwie zainteresowana losem i
      problemami innych ludzi. Dawno oduczylam sie oceniac i wydawac wyroki, staram za
      to rozumiec. Czy to wystarczy, zebys sie otworzyla przed nieznana Ci osoba?
      Bardzo bym sie ucieszyla.
      pozdrawiam Marta
      • monikaaa-to-ja Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 06.02.10, 22:43
        marto droga może...kiedyś któż to wie
    • jan_stereo Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 06.02.10, 23:44
      Powodow by sie z kilka znalazlo, pytanie czy chcesz jakis optymistyczny czy tez niekoniecznie,a tych ostatnich mam krocie ;'))

      W sumie to zabawne troche, piszesz ze chcesz z soba skonczyc bo jestes samotna, tak jakby mialo to cos zmienic, przeciez po smierci i tak bedziesz samotna, wiec to chyba nie tedy droga...
      • monikaaa-to-ja Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 07.02.10, 01:52
        wybieram wariant mniej optymistyczny...więc?
        • jan_stereo Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 07.02.10, 13:15
          No wiec tak...wszystkich tych, co sie zmagaja z trudnymi realiami dnia codziennego, zapewne mocno by wku...lo gdybys Ty, jedna z nich, sie tak bezwzglednie wyslizgnela z tegoz, no taka zawisc owych zyjacych.

          Dodatkowo nalezy pamietac, ze nie majac nic do stracenia mozesz smialo zaczac robic rzeczy dotad traktowane jako ryzykowne (tak jak we snie kiedy sie kapniemy, ze to tylko sen i wszystko nam wolno, bo i tak nie bedzie wstydu itp., upraszcajac), a ktore moga zaowocowac czyms dla Ciebie wartym dalszego wysilku.
          • horpyna4 Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 07.02.10, 16:59

            O to właśnie chodzi - z życia należy wychapać jak najwięcej
            przyjemności, a umrzeć zawsze się zdąży.

            Można robić rzeczy ryzykowne, szaleć. Smakować rzeczy dotychczas
            nieznane, wiedząc, że nie muszą wyjść na zdrowie. Starać się
            zrekompemnsować jakoś dotychczasowe nieudane życie.
            Podtrzymuję moją opinię co do samobójstwa - jest ono oznaką lenistwa.

            Może to wyświechtane powiedzenie, ale każdy jest kowalem swojego
            losu. Tak naprawdę to w różnym stopniu, ale jak się nawet nie
            próbuje działać, to niech się nie jojczy.
    • varia1 Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 07.02.10, 14:49
      wiesz co, jeśli pytasz na forum o jeden powód by żyć, to tak naprawdę chcesz żeby cię tu wszyscy powstrzymywali przed samobójstwem

      jeśli ktoś naprawdę chce ze sobą skończyć, nieważne z jakiego powodu, to po prostu to robi

      ja powiem tak: twoja śmierć będzie końcem świata tylko dla ciebie, ale jeśli jesteś wierząca, to twoja śmierć tylko dla ciebie oznacza w istocie nowe szczęśliwsze życie...

    • elissa2 Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 07.02.10, 16:18
      monikaaa-to-ja napisała:

      > siedzę przed komputerem...przed sobą garść prochów mam...kolejny juz raz,
      samota w sieci, samotna w życiu, nie umiem tak żyć...O Boże dlaczego odwagi mi
      brak by skończyć ze sobą, by odejść w
      > nicość...gdzieś tam..., gdzie może jest...lepiej, na pewno łatwiej.
      >
      To nie brak odwagi!
      To właśnie powód dla którego musisz żyć - bo chcesz.
      Nie chcesz żyć tak, jak teraz. Tym jesteś śmiertelnie zmęczona.
      Ale żyć chcesz!
      >
      > Raz na zaswze przeciąć to... akt odwagi, czy też forma
      > tchórzostwa...sama nie wiem.Wziąść... nie wziąść...rzucę monetą.
      > Przerasta mnie to
      >
      Cieszę się bardzo, że się znowu pokazałaś.
      Czekałam na to!
      :)
      Cieszę się, że albo odpuściłaś sobie rzucanie monetą, albo tak korzystnie
      upadła. Jeśli to drugie to sama widzisz ... W przypadku pierwszego ... też! :)
    • p.s.j hurr durr... serial "Drawn Together" 08.02.10, 11:58
      to wystarczający powód, żeby żyć, przynajmniej do czasu obejrzenia wszystkich
      odcinków.
      • powsa676 Re: hurr durr... serial "Drawn Together" 08.02.10, 17:11
        zycie jest the best,
        trzeba sie realizowac,
        brac je w swoje rece,
        czerpac radosc z usmiechu zony/przyjaciela,blekitego nieba nad morzem, smaku
        kawy o poranku i grzanca w zimowy wieczor.
        niezapomnianych chwil.
        popoludniowego roweru i fajnego filmu...
        Zycie naprawde nie musi byc nudne!!!
        trzeba chciec tylko realizowac swoje pasje i otaczac sie fajnymi ludzmi - a tacy
        sa zapewniam(i tez mi sie zdarzylo na wielu znajomosciach przejechac)
        a problemy sa ZAWSZE -TYLKO NIE DAJMY SIE IM ZWARIOWAC.
        kiedy ogladam po sasiedzku z okien domu matki, ktore przyjechaly do szpitala
        odwiedzic chore na raka dziecko(o ile jeszcze zyje )to wiem ze moje problemy
        typu za malo zarabiam, rzucila mnie dziewczyna albo mam ''depreche"sa malo wazne
        wporownaniu z tymi co maja te matki.
        • sad_anna Re: hurr durr... serial "Drawn Together" 12.05.10, 07:26
          Pewnego dnia poproszono buddyjskich mnichów żeby wymyślili
          stwierdzenie pasujące absolutnie do każdej sytuacji. Długo myśleli i
          w końcu oznajmili "To też minie"...
          Kiedy jest mi bardzo źle (a każdy chyba ma tak czasem, jedni
          częściej, inni rzadziej) to sobie przypominam, że TO TEŻ MINIE... a
          potem myślę - jest jeszcze tyle książek do przeczytania, tyle
          piosenek do przesłuchania, tyle układów do przećwiczenia (moją pasją
          jest fitness) i filmów do obejrzenia... i cholera, nawet jeśli tak
          boli, to jednak ciągle jeszcze myślę, że warto żyć...
    • winifredagreen Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 12.05.10, 08:53
      Warto żyć, przebywać na słońcu, cieszyć się zielenią, szumem wiatru.
      Popatrz ile wspaniałych osób odpowiedzialo na Twój post.Jesteś
      potrzebna tu na Ziemi. MIEJCIE NADZIEJĘ NIE TĘ LICHĄ MARNĄ...
      Pozdrawiam i zyczę milego dnia
    • klosowski333 Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 12.05.10, 10:04
      Sa sytuacje gdy samobojstwo ma sens, ale raczej nie w Twoim przypadku.
    • opcja-0 Re: dajcie mi jeden powód by...żyć 15.05.10, 22:57
      akt odwagi to żyć i próbowac odnależć sie w nim, szukać swojego miejsca, swoich
      bliskich, swoich pasji, samo szukanie powinno być także sensem życia, a nie
      przekreślanie go, gdy tylko nie uda się cos po raz kolejny, wtedy trzeba iśc
      dalej, i rozpocząć przygode od nowa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka